Dodaj do ulubionych

stałam się zimna

03.01.06, 08:29
Witam wszystkich. Przeglądając tematy na forum zauważyłam, że w swoim
problemie nie jestem chyba odosobniona. Już jesenie pisała na ten temat więc
trochę się będę powtarzać. Mam 30 lat. Jestem z moim obecnym mężem dziesięć
lat (po ślubie ponad siedem). Kocham go ale od pewnego czasu straciłam ochotę
na seks i wszelką czułość. Na samym początku naszej znajomości mieliśmy
nieraz pewne sprzeczki na temat seksu bo on był już doświadczony w tych
sprawach a ja ... no coż - totalna noga. A poza tym byłam (i nadal jestem)
trochę zakompleksiona. Potem było lepiej a nawet powiedziałabym, że super.
Przeżywaliśmy upojne noce a rezultatem jednej z nich jest nasz synek. Często
słyszałam od mojego męża, że mam duży temperament i on mi nie wystarczy i
powinnam zafundować sobie kochanka. Było tak cudownie się tak przekomarzać a
potem kochać się ..... A teraz niewiem co się ze mną stało bo kompletnie
straciłam ochotę na wszelki seks. Kiedyś bez przerwy mogłam wisieć na moim
mężu, całować go itp. Teraz nie ma nic z tych rzeczy. A jak pocałuję go to
słyszę ... nie zmuszaj się. Próbuję zaaranżować taką sytuację aby
doprowadziło nas to do seksu ale im więcej się staram to tym bardziej mi nie
wychodzi. Wygląda to naprawdę jakbym się zmuszała. A ja naprawdę kocham
mojego męża i nieraz gdy o nim pomyślę zaczynam odczuwać "ochotę" ale gdy
wieczorem kładziemy się (często kładziemy sie osobno bo mąż unika kładzenia
się ze mną - bo i tak nic nie będzie)to cała energia i ochota gdzieś znika.
Mój mąż nie może się z tym pogodzić i często dochodzi do kłótni z tego
powodu. Mówi, ze nie potrzebna mu służąca czy kucharka ale żona, którą mógłby
się "pieprzyć" a nie żyć jak brat z siostrą. Ja naprawdę niewiem co amm
robić. Co może być przyczyną takiego mojego zachowania. Ja wiem, że tym
sposobem przyczyniam się do pewnego kryzysu w naszym małżeństwie. A jeszcze
to, że widzę, że mąż nie chce tego zrozumieć i mi w jakiś sposób pomóc (np.
do tego aby mnie pobudzić wystarczy jego dotyk - ale on przestał mnie dotykać)
pogłębia mnie w depresji. Co ja mam zrobić? Czy mam odejść aby zaczął być
szczęśliwy a moze ten brak ochoty na seks to jakaś choroba. Może ktoś zna
radę na taki problem. Sorry za to, że w razie jakiś pytań nie będę
odpowiadała na bieżąco ale jestem w pracy i nie mogę cały czas siedzieć na
forum. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • glamourous Re: stałam się zimna 03.01.06, 09:11
      Mam wrazenie (choc byc moze sie myle) ze Twoj maz tez chyba troche przestal miec
      ochote na seks. Wydaje mi sie, ze facet ktoremu zalezy na tej sferze zycia
      probuje cos zmienic, robi jakies "podchody", ponawia proby, widac ze mu zalezy -
      takie rzeczy sie wyczuwa. A skoro on, jak piszesz, unika kladzenia sie z Toba
      razem do lozka i kladzie sie osobno "bo i tak nic nie bedzie" to cos tu nie gra.
      Facet zainteresowany seksem powinien przynajmniej od czasu do czasu sprobowac
      Cie "przekonac" - tym bardziej ze, jak piszesz, nie jestes calkowicie
      "zamknieta". Ale tak przynajmniej on ma wygodne wytlumaczenie i cala wine za
      swoje ochlodzenie i lenistwo moze zwalic na Ciebie, z gory falszywie zakladajac
      ze ty i tak nie bedziesz chciala. I moze to po prostu brak pozadania w jego
      oczach, brak iskry z jego strony tak Ci skutecznie odbiera ochote na seks?
      A moze to rutyna zabija w Was te iskre? Ciagle ta sama sceneria, to samo lozko,
      ta sama pora kladzenia sie spac, te same wieczorne rytualy? Moze sprobujcie
      zorganizowac jakis wyjazd tylko we dwoje, chocby jakis maly weekendzik - z
      doswiadczenia wiem, ze nic nie dziala tak dobrze na podniesienie temperatury
      uczuc (i seksu) jak wlasnie wspolny wyjazd we dwoje, gdziekolwiek.
      • mati004 Re: stałam się zimna 03.01.06, 09:22
        ja sama niewiem czy on mnie jeszcze chce. Moze jednak ja jemu też już
        spowszedniałam. Kiedyś często to on wychodził z inicjatywą a teraz czeka aż ja
        zrobię pierwszy krok i zawsze jakbym niewiem hjak się starała i tak jestem do
        niczego.
        • glamourous Re: stałam się zimna 03.01.06, 09:28
          A zdarzylo Ci sie kiedys zrobic ten pierwszy krok? I co sie wtedy dzialo, jaka
          byla jego reakcja?
          • mati004 Re: stałam się zimna 03.01.06, 10:38
            nieraz doszło do czegoś a nieraz po prostu powiedział, żebym poszła lepiej spać
            a nie sapała mu do ucha. I że on nie ma ochoty rozpoczynać rozmowy na ten temat
            po raz któryś z kolei i że on nie ma ochoty się poświęcać.
            • to.ja.kas Re: stałam się zimna 03.01.06, 10:47
              Mati, wiesz co ja myślę. Myślę, że spowszedniałaś mu tak samo jak on Tobie.
              Ty bierzesz winę na siebie, on swoją zwala na Ciebie, złosci się i kłóci bo
              wtedy problem przecież nie jest w nim, tylko w Tobie, i odgrywasz rolę chłopca
              do bicia.
              Jemu też sie nie chce.
              Dlaczego juz nie macie na siebie ochoty?
              Tego nie wiem.
              Jak to się skończy?
              Z takim podejściem Twojego męża jakie opisujesz, wróżę, że nie najlepiej.
              On nie chce nic naprawiać. Może to lenistwo, mże ma już kogoś i wyzywa sie na
              Tobie.
              I czy inicjujesz sex, czy tez nie, zawsze jesteś tą złą, bo on ma wyrzty, że
              już nie chce i złości go, gdy próbujesz przejawiać inicjatywę.
              zadbaj o siebie. Nie pozwól by zwalił całą winę na Ciebie.
              Ten problem macie obydwoje.
              Jeśli on tego nie rozumie, cóż...
              Trzymam kciuki
              • glamourous Re: stałam się zimna 03.01.06, 14:04
                Wystawiam identyczna diagnoza jak kolezanka ja.kas.
                Nic dodac nic ujac. Problem, tak jak przewidywalam, nie lezy tylko po Twojej
                stronie. I najgorsze jest to, ze Ty chcesz cos naprawiac, a on ma wszystko w nosie.
                Ja juz to raz przerabialam i wiem, ze jednostronnie nie da naprawic sie
                wypalonego zwiazku. Musza tego chciec obie strony, i to tak samo mocno.
                I jeszcze jedno - jesli zdecydujesz sie odejsc od niego, zrob to TERAZ, czyli
                kiedy dziecko jest jeszcze malutkie. Wtedy maluch nie bedzie cierpial, a poza
                tym Ty tez masz wieksze szanse na ponowne ulozenie sobie zycia (z kims kto
                zakocha sie w Tobie do szalenstwa, a nie bedzie robil Ci laske ze w ogole z Toba
                jest!), poki jeszcze jestes mloda. Jezeli poczekasz jeszcze z 5 lat, to
                najlepsze lata mina, dziecko podrosnie i potem moze juz byc roznie.
                Zycze powodzenia, bo tez przeszlam przez cos takiego.
                Pamietaj, ze szkoda zycia, zeby najlepsze jego lata spedzic w koszmarnej frustracji.
                • yokas Re: stałam się zimna 03.01.06, 19:02
                  och ja tez mam odczucie że wszystko we mnie schodniało.

                  ale jakoś nie mam siły naprawiać.

                  skoro twoj maz jest zainteresowany jednak w jakiś sposób cię odrzuca, a ty
                  jestes "zimniała" a starasz się to naprawić to ja za bardzo nie rozumiem tej
                  sytuacji.

                  kto ma problem i z czym?
    • matrix6612 Re: stałam się zimna 08.01.06, 12:50
      Wiesz co jestem facetem i mam identyczny problem z moja zona.Jestesmy 15 lat po
      slubie.Kiedys bylo naprawde wspaniale.Byl usmiech na twarzy,dobry sex.Teraz
      nic.Probowalem wszystkiegoaz wstyd sie przyznac ale potajemnie dawalem zonaie
      do wypicia jakies srodki podniecajace z sexshopu.0 reakcji.Jest to naprwde
      wielki problem.z ktorego nie bardzo wiem jak wyjsc i chyba nie ma wlasciwego i
      sprawdzonego sposobu postepowania.Zycze wytrwalosci w powrocie do
      normalnosci.Odezwij sie kiedys moze ty mi poradzisz.
      • jackussi Re: stałam się zimna 08.01.06, 15:40
        a ja myślę,że zagubiliście się trochę,że boicie się swoich reakcji a
        najbardziej boicie się odrzucenia, które bardzo boli. I być może jest przyczyną
        oziębłości jednej i drugiej strony.
    • tomry1 Re: stałam się zimna 09.01.06, 09:52
      Od pewnego czasu byłem/jestem jednym z tych, którzy mieli z tym problem ( jak
      90% odwiedzających te forum). Trochę poczytałem o problemach obu stron, trochę
      literatury fachowej etc. Efekty? Hmmm… są. Nie wiem, co przyczyniło się głownie
      do tego? Może te wydumki forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=15128&w=34508594&a=34516519, może prezent jaki dostałem? Był to oryginalny
      wisiorek z dalekiego kraju, gdy go zacząłem nosic… znacznie wzrosło mi
      powodzenie u kobiet (u zony również) ;))))). Może poważniej, zrób coś
      symbolicznego, nawet coś, co będzie miało efekt placebo (jak mój naszyjnik)
      coś, co odstraszy „demony” lub umożliwi Ci zrozumienie ich. Niektóre w/w rady
      mają dość istotną wadę – dają krótkotrwały efekt np. łykendowy wyjazd – wracamy
      do domu i co dalej? Seksy bielizna (no chyba, ze wykupisz pół sklepu)?
      Dlatego przede wszystkim polecam „introspektywną wycieczkę” i
      symboliczne „katharsis”.
      Jak to zrobić? Poszukaj odpowiedzi w sobie, …..wiesz doskonale.
      Powodzenia.

    • gentelman81 Re: stałam się zimna 12.01.06, 18:00
      Cześć,
      Mamy z żoną oboje po 25 lat, jestem osobą bardzo cierpliwą i uważam, że zawsze powinno się rozmawiać i dochodzić do kompromisów. Od roku moja żona nie ma ciągle ochoty na sex, jak na trzeźwo spojrze w stecz to zauważam, że nigdy nie było w niej namiętności - to tylko miłość. Jej orgazm jest bardzo szybki, trwa 20-30 min z grą wstępną, a ja nie dochodze tak szybko, potem ona mnie pieści jak ma siłe, ale zazwyczaj po sexie jest padnięta (o drugim razie nie ma mowy). Rozmawiałem z nią - stwierdziła, że mam za wysoki temperament ok . stonowałem, 2x w tyg. również się nie udało, a jak się udaje to trwa to 30 min. Zanim ją namowię spędzam na gadaniu 30 min.
      Jak już mi się uda ją przekonać to robimy to tylko w łóżku, po godz 22, bo wczesniej są setki innych głupich rzeczy do zrobienia (ona tak twierdzi). Sex jest na ostanim miejscu, a jak mowie ze dla mnie jest ważny to stwierdza ze jestem dziwny, że mnie nie rozumie. Jak mowie ze mysle o zdradzie to płacze... nie wiem co mam robic probowałem wszystkiego, do seksuologa nie chce iść poprostu się nie stara, nie przejawia żadnej namiętności. Ona uważa że kobiety tak mają i tak się zachowują. Dodatkowo w tym utwierdziła ją koleżanka z pracy, która ma też nieudane życie sexualne i brak ochoty na sex.

      Brak mi już sposobów, nie znam żadnego który by zadziałał przynajmniej w 50%.

      Mysle o zdradzie, ale nie moge sie odwazyc. Teraz jeszcze mamy dziecko w drodze...

      Niestety moja 25 letnia żona ma obecnie poziom namiętności = 0 i uważa, że to normalne. Nie stara się zmienić

      Jestem załamany...
      • mati004 Re: stałam się zimna 13.01.06, 08:19
      • mati004 Re: stałam się zimna 13.01.06, 08:25
        witaj, ja też nadal nie rozwiazałam problemu naszego pożycia łóżkowego.
        Rozmawiałam na ten temat z moim mężem i niby do jakiegoś porozumienia ale
        niewiem czy do konca zrozumiał, że za tym wszystkim stoi np. brak pieniędzy,
        kłopoty mieszkaniowe itp. A moze ja wszyustko biorę za poważnie i za bardzo się
        wszystkim przejmuję i niewidzę, że tracę kontakt z mężem?
    • elasko Re: stałam się zimna 15.01.06, 18:09
      Mam 50 lat i bardzo udane zycie seksualne.Pisze do Ciebie, gdyz ten list
      moglabym napisac sama 20 lat temu. Z jedna roznica: moj maz sie na mnie nie
      obrazal, tylko strasznie dziwil.Mowil, ze tego nie rozumie, ze myslal ze po
      kilku latach to powinnam "odruchowo" sie podniecac i reagowac nawet na sama
      mysl, ze np. dzis to ...... A tu nic. Jesli czytalas o tzw. chemii milosci to
      wlasnie ta latwizna, ktora sie marzyla mojemu mezowi, tyle ze taki stan trwa
      najwyzej kilka lat i zanik tego spontanicznego podniecania nie ma nic wspolnego
      z zanikiem uczuc. Tak wiec z Toba jest wszystko w porzadku, tylko w Twoim
      malzenstwie zaczyna sie nowy dosc pracowity etap. Nie podoba mi sie kilka spraw;
      1.Twoj maz, ktory nota bene ma calkowita racje, ze sex jest podstawa zwiazku,
      przyjal postawe zalu i urazy, ze go nie chcesz zamiast przyjac sobie za punkt
      honoru, zebys sie "otworzyla". Moze jak zrozumie,ze to tylko brak pieszczot
      jest potrzebny to przestanie brac te sytuacje do siebie.
      2.On spi bez Ciebie, a Ty nie potrafisz mu przekazac ze potrzebujesz dotyku????
      Czy Wy ze soba nie rozmawiacie na te tematy?
      To moje krotkie rady:
      ustalic np. 2 dni w tyg. kiedy sie kochacie, zapewnic sobie maxymalnie intymne
      warunki, wykapac sie razem[ jesli nie ma warunkow to trudno odzielnie tez moze
      byc], zabrac do lozka jakis aromatyczny olejek i bardzo powoli zrobic sobie
      wzajemnie masaz calego ciala. Piszesz, ze Twoj maz byl doswiadczony, wiec mam
      nadzieje, ze jak przestanie sie zachowywac jak naburmuszone dziecko to bedzie
      wiedzial jak Cie piescic, a Ty mow mu co lubisz- to juz nie czas na wstydliwosc
      w obecnosci tego mezczyzny.
      Pozdrawiam -moze przeczytaj mu ten list, jedno tylko dodam, ze po 30 latach sex
      moze byc duzo bogatszy i ciekawszy niz w pierwszych latach, ale wymaga to
      szczerosci w rozmowach i staran
      • martasulecka Re: stałam się zimna 16.01.06, 08:13
        Bardzo dziekuję elasko za ten list. Wczoraj postanowiłam powiedzieć mężowi, że
        mam problemy z tzw. popędem. Wytłumaczyłam mu, że kocham go ale od pewnego
        czasu mam mniej ochoty na te sprawy. Najpierw mąż przestraszył się, że to tylko
        na niego nie mam ochoty. Długo rozmawialiśmy...nawet były łzy i jakieś
        nieoprzyjemne słowa ale staraliśmy się dojść do zgody. Mąż miał do mnie małą
        pretensję, że wcześniej mu o tym nie powiedziałam, nie poprosiłam o pomoc itp.
        Potem kcohaliśmy się...a mąż wiedząc o moim problemie był wyjątkowo
        delikatny....ale zastanawiam się jak długo wytrwa w tym zrozumieniu i po jakim
        czasie znów zaczną się kłótnie.
        • elasko Re: stałam się zimna 18.01.06, 15:59
          Ciesze sie, ze sie odezwalas i bardzo sie ciesze, ze zdobylas sie na rozmowe z
          mezem. Jesli Ci to nie przeszkadza, ze sie tak madrze to dodam jeszcze pare
          uwag. Nie istnieje cos takiego jak klotnia na temat seksu.To tylko sytuacja w
          ktorej 1 lub obie strony sa z czegos niezadowolone, czyms rozczarowane i maja o
          cos pretensje do partnera. Ludzie [normalni i zdrowi] to w 100% egoisci, ktorzy
          caly swiat filtruja przez siebie. Wiec wiekszosc mysli: ona[on] juz mnie nie
          kocha, kiedys patrzyla tak promiennie,a teraz chodzi ciagle naburmuszona,
          czepia sie i wogole...... i sam zachowuje sie tak samo. Jesli zaczyna
          sie "klotnia" to jest tylko pokazanie wierzcholka gory lodowej i moze sie
          okazac, ze problem jest duzo glebiej. Juz raz chyba pisalam- to nie jest
          przypadkowy facet- wybralas go na cale zycie i musisz byc szczera, nie dusic
          niczego w sobie ROZMAWIAC. Zaczyna sie "klocic", przytul sie i pytaj o co
          chodzi, sluchaj uwaznie i staraj sie spelnic jego oczekiwania, ale nie wolno ci
          nie mowic o swoich. On tez musi wiedziec czego chcesz. Piszesz, ze nie wiesz
          czy dlugo bedzie taki delikatny: jak to? Jak przestanie to masz mu wymruczec w
          ucho" delikatniej,delikatniej....." i juz. Nie martw sie tym, badz tylko
          otwarta. Mnie kiedys porazil zart rysunkowy: w malzenskim lozu spi starszawe
          malzenstwo. Z glow unosza sie im "dymki" czyli o tym snia. Ona :jasmin,
          dziewczyna i ulan, caluja sie ukradkiem. On: bar, na wysokim stolku siedzi
          extra dupa prawie w neglizu [cos jak kroliczek PLAYBOYa] i zalotnie sie
          usmiecha. Wyobraz to sobie i zapamietaj, bo to wcale nie jest smieszne. TO
          KLUCZ do szczescia. Masz nosic taka bielizne, tak sie ubierac, tak eksponowac
          swoje cialo, zebys zawsze byla dla niego sexy i masz pilnowac, zeby on
          wiedzial,ze ten sexcud pragnie jego czulosci, pocalunkow i pieszczot.
          Pozdrawiam, a na marginesie pytanie meza "dlaczego nic nie powiedzialas
          wczesniej" jest b. wazne. No dlaczego? Jak juz bedziesz wiedziala to sie zmien.
          Jeszcze raz pozdrawiam Elasko
          • roza52 Re: stałam się zimna 20.01.06, 11:18
            Jak można kochać męża, a być zimną dla niego. Widocznie go nie kochasz i on cię
            nie podnieca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka