Dodaj do ulubionych

Anorgazmia?

15.03.06, 14:08
Może przesadzam,ale mam krótki staż, jeśli chodzi o współżycie (4 miesiące).
Mam 22 lata. Kochamy się rzadko, ale średnio 1-2 razy w tygodniu. Jednakże do
tej pory nie miałam orgazmu (znaczy, pomagam sobie stymulując łechtaczkę, i
wtedy dochodzę). Może należę do tej grupy kobiet, ktora osiaga zadowolenie
tylko dzieki stymulacji lechtaczki? podczas seksu oralnego (spore
dowiadczenie, 3 lata) zawsze mam orgazm.
A moze musze byc cierpliwa? Moze macie jakies rady, jak sobie pomoc, co robic?
A moze zrezygnowac ze stymulacji lechtaczki i cierpliwie czekac?
Dodam, ze moj partner nie jest specjalnie obdarzony przez nature, ale w normie
sie miesci.
Nadal odczuwam lekki bol przy wprowadzaniu czlonka do pochwy, jednak nie jest
on tak duzy, aby uniemozliwic wspolzycie.
przepraszam, ze pisze tak nieskladnie. Troche sie boje wyslac tego posta, ale
poki co powstrzymuje sie z pojsciem do lekarza.
Obserwuj wątek
    • froodoo .....anorgazmia? 15.03.06, 14:37
      .... sama wspomniałas ze to dopiero 4 miesiące oraz że orgazmy przeżywasz.
      bycie z kims blisko, to nauka i obserwacja siebie i swych reakcji oraz swego
      partnera. Co to jest 4 miesiące bliskości. to nie film gdzie idzie sie do łózka
      i jest cudnie. To zycie, tu trzeba cierpliwości, czułosci, ochoty i pragnienia.
      Na pewno w dojściu do celu pomoze oddanie i cierpliwośc i prawdziwa ochota na
      swe ciała. liczy sie nie finał ale jak do niego dochodzimy...powodzenia
    • drak02 Re: Anorgazmia? 15.03.06, 14:38
      Gdyby każda młoda kobieta biegła z takim problemem do lekarza , nasz system
      ubezpieczeń społecznych zbankrutowałby w ciagu miesiąca.
      Obawiam się ża masz zbyt duże oczekiwania jak na tak krótki okres swoich
      doświadczeń zwiazanych ze współżyciem - 4 miesiące to naprawde niewiele.
      Potrzeba wam więcej cierpliwości i większej praktyki. To nie sa wyśigi i
      do pewnych doznań dochodzi się po czasie. Natomiast zdecydowanie nie sprzyja
      rozwojowi doznań niecierpliwość i skupianie sie na tym czy był argazm i jaki to
      był , łecjtaczkowy, pochwowy, orgazm warg mniejszych czy większych.
      Zyczę cierpliwości i bliskosci z ukochanym.
      Kobi
      • woman-in-love Re: Anorgazmia? 15.03.06, 14:51
        A może masz wyolbrzymine pojęcie orgazmu? Ziemia nie musi sie od razu poruszyc
        jak w powieści Hemingway'a
        • drak02 Re: Anorgazmia? 15.03.06, 15:31
          woman-in-love napisała:

          > A może masz wyolbrzymine pojęcie orgazmu? Ziemia nie musi sie od razu
          poruszyc
          > jak w powieści Hemingway'a

          W powieści ruszał sie stary człowiek i morze i jakaś ryba ("ryba piła" bodajże).
          ziemi tam było niewiele - ledwo widoczny horyzont:)
          • e.globtrotuar Re: Anorgazmia? 15.03.06, 15:50
            drak02 napisał:

            > woman-in-love napisała:
            >
            > > A może masz wyolbrzymine pojęcie orgazmu? Ziemia nie musi sie od razu
            > poruszyc
            > > jak w powieści Hemingway'a
            >

            > W powieści ruszał sie stary człowiek i morze i jakaś ryba ("ryba piła" bodajże)
            > .
            > ziemi tam było niewiele - ledwo widoczny horyzont:)
            drak - tam kroliczek byl, nie ryba - Hemingway napisal jeszcze pare innych
            ksiazek :0)
            A teraz do autorki watku: wyglada na to, ze Twoj partner nie jest doswiadczonym,
            lub tez naturalnym "talentem" obdarzonym kochankiem. W Waszym wieku 1 w tygodniu
            w 4 miesiacu jest raczej zastanawiajaca sprawa. - chyba, ze mieszkacie daleko
            od siebie. To, ze odczuwasz bol oznacza, ze nie jestes calkiem gotowa na
            penetracje i stad klopoty z orgazmem. Czy to Twoj pierwszy partner ?
            • woman-in-love Re: Anorgazmia? 15.03.06, 15:52
              Własnie, coś o dzwonie, a co do ryby, to sensacja polega na tym, ze "stary
              człowiek i może...."
              • e.globtrotuar Re: Anorgazmia? 15.03.06, 16:05
                A no wlasnie- cos dzwonilo, tylko nie wiadomo w ktorym kosciele:). Smierc w
                oczach po poludniu:)))).
                • drak02 Re: Anorgazmia? 15.03.06, 16:30
                  Komu bije dzwon temu stara ryba i nad morze.
    • dwazera Re: Anorgazmia? 15.03.06, 17:11
      Zastanów się jeszcze raz na tematem swojego posta. Jaka anorgazmia?????Sama
      piszesz, że przeżywasz orgazmy. A że łechtaczkowe, to nic wielkiego. W istocie
      te tzw. "pochwowy" zdarza się rzadko i z reguły jest mniej intensywny. Oto
      najlepszy dowód na to, jakie szkody wyrządzają "cosmo" i spółka z artykułami
      typu:On mnie dotknął,a ja dostałam wieloktornego szczytowania".
      Zamiast się cieszyć, to stresujesz siebie i chłopaka.
      • searena Re: Anorgazmia? 16.03.06, 00:20
        Przeżywania orgazmu trzeba się nauczyć :) Przyjdzie z czasem. Ten "normalny"
        trudniej osiągnąć. A tak poza tym nie zgadzam się, że jest on mniej intensywny,
        jakas bzdura :) Wszystko zależy od techniki i psychiki - orgazm się zawsze
        przeżywa w mózgu.
      • xerocopia Re: Anorgazmia? 16.03.06, 08:58
        Nigdy w zyciu nie mialam nawet w reku Cosmo:) W ogole nie czytam zadnych
        babskich gazet, wole Wprosta;)
        Chcialam sie upewnic, czy wszystko ok i czy mam szanse to przezyc. Uzylam nazwy
        anorgazmia, bo nie wiedzialam, jak to nazwac.
        Dlaczego tak rzadko sie kochamy? Bo wiekszosc weekendow spedzamy osobno (a te
        spedzone razem sa zwykle czasem najwiekszej aktywnosci seksualnej), bo mamy malo
        czasu i jestesmy strasznie zajeci i zmeczeni (a mieszkamy razem). Nigdy nie
        prowadzilam statystyk. Czasem kochamy sie dwa razy dziennie, czasem wcale,
        roznie. Tez jest to dla mnie troche za malo, ale nic na sile. Na razie sie
        wdrazamy. I nie wliczam do statystyk stosunkow oralnych:)
    • dasiem hehe - przeczulicę masz a nie anorgazmię 16.03.06, 12:08
      moja to ma dopiero problem - 5 lat seksu i ani jednego orgazmu. Nigdy się nawet
      nie masturbowała a ma 30:( a ja głupi staram się jak mogę
      • alisza1 Re: hehe - przeczulicę masz a nie anorgazmię 16.03.06, 12:16
        Skąd wiesz?????? A może problem tkwi w was dwojgu. Może nie staracie się
        wzajemnie poznać.
        • dasiem oczywiście mówię za siebie 16.03.06, 12:18
          ja dokładam wszelkich staran zeby było jej dobrze.Problem tkwi w niej. Nie lubi
          seksu i tyle. Ja ja musze namawiać zeby dała się popieścić. A jak dochodzi do
          pewnego momentu "w którym jej jest za dobrze" to ucieka tzn. odciąga mi ręce,
          złącza nogi. I tak od kilku lat:(
          • alisza1 Re: oczywiście mówię za siebie 16.03.06, 12:28
            Spróbój czegoś innego. Jej po prostu to spowszedniało. Wprowadź niepewność tego
            co ją czeka. Zawiąż jej oczy, wprowadź magiczny nastrój. POOOOOOstaraj się.
            • drak02 Re: oczywiście mówię za siebie 16.03.06, 12:36
              alisza1 napisała:

              > Spróbój czegoś innego. Jej po prostu to spowszedniało. Wprowadź niepewność
              tego
              >
              > co ją czeka. Zawiąż jej oczy, wprowadź magiczny nastrój. POOOOOOstaraj się.

              Zawiaże jej oczy , założy cylinder, powie hokus pokus i partnerka przeżyje
              permamentny kilkugodzinny orgazm .

              Myślę że to jest dosyć ciężki przypadek i bez pomocy seksuologa ani rusz.
          • dwazera Re: oczywiście mówię za siebie 16.03.06, 17:11
            Wiesz, z tego, co piszesz, to ona mogła mieć wcale sporo orgazmów w swoim życiu.
            U kobiet czasem orgazm jest tak intensywny,że aż na granicy nieprzyjemności.
            Wiem, że może brzmieć to dziwnie, ale tak jest. Mój chłopak kiedyś stwierdził,
            że zachowuję się, jakby mi to sprawiało ból..
            Innymi słowy: nie przesadzajmy z tą orgazmomanią.
    • phyton Orgazm jest jeden, ale różne drogi... 16.03.06, 12:23
      Z tego co ja wiem (a znane mi kobiety potwierdzały to + fachowa literatura) to
      jest podobno tak, ze nie ma różnych typów orgazmów. Po prostu, i faceci i
      kobiety osiągają rozkosz nie zawsze tą samą drogą (osobnicze predyspozycje,
      trening, mniej lub bardziej wrażliwe / rozbudzone określone czesci ciała u
      jednych i u drugich kobiet, przyzwyczajenia / zafiksowanie zdeterminowane
      onanizmem, itd)...
      ORGAZM jest jeden, różne są drogi dochodzenia do niego i rózna bywa
      intensywność i efekty uboczne :)

      Ja sie nie zastanawiam ani nie martwie tym czy osiagam orgazm "napletkowy",
      żołądziowy, trzonowy czy jądrowy.... :) JEST mi bosko i git!

      A te podziały na "łechtaczkowy" i pogoń na siłę za "pochwowym" - jakas bzdura,
      pogoń za fikcją, chyba sie filmów naoglądaliście za dużo i uwierzyliście ze
      zawsze trzeba dochodzić w tym samym momemcie bo inaczej to lipa / kochanek do
      bani...
      • betty88 Re: Orgazm jest jeden, ale różne drogi... 17.03.06, 18:32
        > Ja sie nie zastanawiam ani nie martwie tym czy osiagam orgazm "napletkowy",
        > żołądziowy, trzonowy czy jądrowy.... :) JEST mi bosko i git!

        Dobre!Uśmiałam się,hahaha! 100%racji-no właśnie kobitki! Skąd przekonanie,że
        pochwowy to niby lepszy?
        Rzeczywiście...gdyby mój mężczyzna poskarżył by mi się, a co gorsza napisał
        gdzieś o tym, w jakimś poście, że nie może dostać"napletkowego" bo ciągle
        ma"trzonowy" to chyba bym się ze śmiechu posikała! Hahaha...
    • dafni82 Tylko pozazrościć:-) 18.03.06, 02:56
      Myślę że to i tak bardzo dużo jak na początek (4m) Co do orgazmu łechtaczkowego
      to wcale nie jest mniej wartościowy niż pochwowy ;-) Wiele pań przez całe życie
      ma "tylko" taki orgazm i nie narzeka. Jeśli bardzo ci zależy na orgazmie
      pochwowym to polecam ćwiczenia mięśni Kegla (polecam ci je poćwiczyć tak czy
      inaczej). To jedyne ćwiczenia które sprawiają mi przyjemność;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka