nat1976
16.03.06, 12:46
Być może tytuł brzmi zbyt dramatycznie....
Ale u mnie właśnie nastapił koniec. Do tej pory to mąż nie miał (i ma w
dalszym ciagu) potrzeby kochania się ze mną. Po prawie trzech latach
abstynencji coś zmieniło się we mnie. Już nie poruszają mnie sceny erotyczne
w filmach, nie porusza mnie widok zakochanych, przytulonych i całujących się
par, już nie myślę wieczorami jakby to było fajnie kochać się z mężem, mój
organizm przestał już mi sygnalizować,że potrzebuje seksu.
Czy to znaczy, że skończyło się to już nieodwracalnie? Mąż nie daży do
zbliżeń, ja od pewnego czasu też już nie.