jagoda4444
02.06.06, 09:31
41 lat, dwoje dzieci i 20 letni związek. Seksualny koszmar (a właściwie jego
brak). Seks co kilka miesięcy i to wyproszony. Teksty takie jak: nie teraz
obudź mnie później, jestem zmęczony, może w urlopie(planuję pod koniec lipca,
brak dotyku, czułości - właściwie wszystkiego. Nigdy nie układało się
idealnie, mój temperament jest o wiele większy niż raz na kilka m-cy. Kiedyś
naiwnie sądziłam, że z czasem dopasujemy się. Nic z tego - on nie potrzebuje
wcale (może tylko mnie nie chce ) a ja usycham. Właściwie problemy nasze są
pochodną tylko tego jednego problemu braku seksu (przynajmniej u mnie).
Zrobiłam się złośliwa do granic możliwości, rozdrażniona, ciągle jemu
dokładam bo chcę żeby też trochę cierpiał - sama ze sobą nie wytrzymuję.
Koniec żebraniny, czuję się taka upodlona, upokorzona, niechciana,
niekochana, mam brata albo kolegę nie męża. Spokojne rozmowy nic nie dawały,
albo nie wiedział o co chodzi i nie widział problemu, a nawet powiedział, że
jak tak będę robiła to nie dotknie mnie przez 10 lat. Mam totalną deprechę -
bo nie wiem już co robić. Właściwie chciałam się tylko wyżalić bo nie mam
komu.