erkaplus
04.07.06, 02:20
Po wieloletnich klopotach z seksem w zwiazku (4lata, nie-malzenstwo, dzieci
0.00), po uzalaniu sie nad soba, po zwatpieniu w sens zwiazku - nirvana. Nie
kochamy sie juz okolo 2 i pol roku. I co? Cos takiego jak seks miedzy nami nie
istnieje. Nie inicjuje juz zblizen (kolejny raz dostac po glowie ??), nie robie
zadnych sugestii, po prostu nie wspominam czegos takiego jak seks w obecnosci
mojej dziewczyny. A ona cala soba wyraza bezgraniczna milosc do mnie. I az cos
we mnie zamiera. Moze o to jej chodzi. Kocham Cie = ale kochac sie z toba nie
bede. Nie ma zadnych traumatycznych przygod (gwalt, zly ojciec) wrecz odwrotnie
miala przedemna bardzo erotyczny zwiazek (ktory zreszta na poczatku znajomosci
czesto wspominala) ale ze mna NIC. Doslownie. Wczesne podejscia zwalam na
blad statystyczny. Widze to w jej oczach, nie pragne Cie. Co ze mna jest nie
tak? Co z nia jest nie tak? Dlaczego jestesmy razem? ? Ps. nie jestem zamożny,
wiec wygodnego zycia ze mna nie ma