beta_czat
12.07.06, 10:06
to jak widze dosc czesty wątek na forum. w końcu dotkneło i mnie. zostałem
zdradzony przez kobiete z ktora zyje i sam dokonalem tego odkrycia. na
poczatku przezylem ogromny wstrząs, tak wielki jak to sobie mozna tylko
wyobrazic. chcialem od razu od niej odejsc, poprosiła jednak zebym zostal.
wiem ze nadal pozostaje w zwiazku, przynajmniej emocjonalnym z tamtym
mezczyzną. jest mi z tym żle. cały czas to przyzywam. nie kochamy sie na
razie, co doprowadza mnie do wrzenia. mam ogromna ochote ja posiaśc, tak zeby
poczuc ze znów jest moja i nalezy tylko do mnie. ale ona generalnie ma
problemy z libido - jak juz dochodzi do zblizenia, to jest super, problem
jednak jest taki, ze dochodzi do niego bardzo rzadko. jej zdrada nic w tym
temacie nie zmieniła. obowawiam sie jak jak to dłuzej potrwa, to nie
wytrzymam tego i odejde. zemsta w postaci przespania sie z kimś innym nie
jest w moim stylu. nic by to nie dalo, czułbym tylko jeszcze wieksza pustke i
poczucie bezsensu. co jest zastanawiajace, czlowiek z ktorym mnie zdradzila,
jest szczesliwym mezem i spodziewa sie niedlugo dziecka. tego juz zupelnie
nie rozumiem, ale widac takie czasy. coraz trudniej jest życ.
pozdrawiam
m.