Dodaj do ulubionych

przewrotnie: czego nie lubicie na naszym forum?

02.11.06, 08:09
bo dlaczego ci co tu się wypowiadaja lubią juz wiemy.
że ci co nie lubią - głosuja nogami i okupuja inne fora, wiadomo.
czego nie lubicie w tym zakamarku sieci?

ja powiem, ze mi nie pasuje schematyz.
forum po przewaleniu kilku standardowych tematów goni w pietkę. wiadomo nic
rozsadnego sie nie da powiedzieć, a "popotolić" nie wolno bo nozyczki brzęcza
zanim w stół uderzysz.
pozdrawiam M.
Obserwuj wątek
    • care_5 Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 02.11.06, 09:24
      "czego nie lubicie na naszym foru"

      Wypowiedzi osob ktore uwazaja ze maja monopol na wiedze i doswiadzcenie chociaz
      nie poparte jest to niczym. Oraz zdania "Po rozawiaj z zona /mezem" .JAkby
      kazdy post zakladal imbecyl ktory nigdy nie pomyslal by po walkowac temat z
      swoja 2 polowka zanim go tu wstukal..
      • anula36 Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 02.11.06, 09:41
        nie lubie tego calego smecenia " dlaczego nie lubie forum"- pojawia sie ktos i
        od razu okazuje sie ze moderatorzy niedobrzy bo wycinaja posty, a robia to zle
        oczywiscie,do pluga z nimi a nie forum moderowac, uczestnicy albo glupi albo
        udajacy wszechwiedzacych, albo nie glaszcza po glowce, albo pisza nie to co
        czego bym oczekiwal/a, tematy sie powtarzaja a w ogole do dupy to cale
        forum.Trzeba cos zmienic.. ale co? I jak? tu juz nastepuje nabranie wody w usta.
        Jak sie ma jaja zaklada sie forum wlasne ( vide niektorzy uczestnicy tegoz) i
        tam trzyma swoj wlasny wysoki poziom. W innych przypadkach warto sobie
        przypomniec po co sa fora intenetowe - zeby zajrzec i zabrac cos dla siebie i
        isc dalej.
        ale ze narzekanie nasza cecha narodowa jest...
        btw jedna moja znajoma dostala wreszcie obywatelstwo polskie ( przyjechala ze
        Stanow) - i wiecie jak to podsumowala? " teraz wreszcie moge narzekac
        legalnie":)
        Milego narzekania wiec.
    • minsi Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 02.11.06, 09:38
      ogolnie , to nie tyle na tym foro, co na wielu innych, zwłaszcza np. na
      "kobieta", jest tak ze jak ktos opisuje zdarzenie ze swojego zycja, to polowa
      komentarzy jest w stylu "zostaw go" czy temu podobnych, jakby to chodziło o
      wymiane butów a nie partnera z którym sie kto związał.
    • thistle Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 02.11.06, 10:29
      Wycinania postów w których pojawia się sugestia o nieatrakcyjnosci seksualnej
      osób otyłych ;)
      (ciekawe , dlaczego?;)
      • anula36 Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 02.11.06, 11:02
        jak to nie wiesz? Bo moderatorzy sa grubi i nie lubia jak im to wypominac:P:P:P
        • thistle Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 02.11.06, 14:17
          Tymbardziej mogli by pomóc osobom,które się z tym zmagają (ew. ich partnerom)
          Osoby któe nie depilują się są omawiane jako przykład zaniedbania, a nad
          otyłością ( o ile nie wynika z choroby lub przyjmowanych leków) milczy się jak
          nad trupem wuja w szafie, choć to też zaniedbanie, znacznie badzrdziej (IMO)
          widoczne
          :(
          • anula36 Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 02.11.06, 14:21
            nie sadze zeby byl taki problem poniewaz jak wiadomo grubasy jako smierdzace i
            nieatrakcyjne seksualnie nie maja partnerow wiec po co pisac o tym czego nie ma?
            • thistle Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 03.11.06, 12:31
              a komu wiadomo? Bo mnie bardziej śmierdzą osoby palące papierosy i kobiety
              nadużywające lakieru do włosów (błeeeeee;P
              A partnerów, niestety łapią w stanie odtłuszczonym, by po "ułapieniu" spowrotem
              wrócić (lub wyrobić sobie) gabaryty mocno ponadnormatywne.

              Był wątek, w którym zale swe wylewał pan z brakami w uzębieniu. Żonę to
              odpychało - ale to nie on znalazł tu zrozumienie. Zaniedbanie wagowe jest chyba
              nawet bardziej widoczne, bo nie można go zakryć zamkniętymi ustami.
              (Podkreślam:zaniedbanie. Nie chodzi mi o sytuacje, gdy przybór wagi jest
              efektem choroby, bo to też często ma miejsce).
    • socata Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 02.11.06, 11:41
      1. braku umiejętności podpinia odpowiedzi pod właściwą wypowiedź
      2. selektywnego dozowania informacji mających istotne znaczenie dla przedmiotu
      dyskusji. Ostatni przykład to maja5952 rozpaczająca że jednak została zdradzona
      i opisująca niecne postępowanie męża; jak już większość zaczyna się pastwićnad
      cudzołożnikiem, to maja5952 z rozbrajającą szczerośćią pisze: "Zaszły tam
      jednak jeszcze dodatkowe okoliczności (można powiedzieć "łagodzące" dla niego)
      ale nie o wszystkim chcę tu pisać." Jaka jest dla autora wątku wartość
      jakichkolwiek wypowiedzi, skoro zostały udzielone na podstawie jego wybiórczych
      informacji? Rozwala mnie coś takiego i powoduje, że dalsza dyskusja staje się
      bezprzedmiotowa....
      3. wypowiedzi świadczące o czytaniu bez zrozumienia....
      • maja5952 Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 05.11.06, 17:54
        Czytając Twoją wypowiedź i kilka innych mam wrażenie, że niektórzy zupełnie nie
        rozumieją sensu istnienia forum. Jeśli ja piszę na forum ponieważ mam jakiś
        problem i myślę, że być może spojrzenie innych na niego pomoże mi go rozwiązać
        to tak "dozuję informacje" aby uzyskać odpowiedź na nurtujące mnie wątpliwości.
        Ty tego nie rozumiesz, ok, ale ja zrozumiałam to co chciałam zrocumieć i
        dowiedziałam się tego czego chciałam się dowiedzieć.
        Jeśli ktoś uważa jakiś wątek za "denerwujący" to jego sprawa i może go po
        prostu nie czytać.
        Forum dla mnie nie jest konfesjonałem, w którym mam się do cna obnażyć i wyznać
        wszystkim wszystko. Czasem zachodzą okoliczności, które nie pozwalają napisać
        wszystkiego. Okoliczności, które mnie do tego zmusiły w moim wątku były
        związane z innymi osobami obecnymi na tym forum, związanymi w pewien sposób ze
        mną i moim mężem, z naszą pracą zawodową itd. Nie zawsze możesz wyłożyć kawę na
        ławę. Ale jak już powiedziałam nie zawsze jest to konieczne.

        Dlatego mnie na tym forum NIE PRZESZKADZA NIC. Każdy ma prawo pisać o swoich
        problemach jak chce i kiedy chce. Jeśli ktoś pomoże mu je rozwiązać to
        świetnie. Jeśli nie - trudno.
        Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
        • socata Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 06.11.06, 13:35
          maja5952 napisała:

          > Jeśli ja piszę na forum ponieważ mam jakiś problem i myślę, że być może
          > spojrzenie innych na niego pomoże mi go rozwiązać to tak "dozuję informacje"
          > aby uzyskać odpowiedź na nurtujące mnie wątpliwości.

          a więc tak dozujesz informacje, żeby uzyskać wyłącznie satysfakcjonujące Cię
          odpowiedzi? Boisz się, że gdybyś napisała całą prawdę to odpowiedzi mogłyby być
          (i zapewne byłyby) inne...?

          > Ty tego nie rozumiesz, ok, ale ja zrozumiałam to co chciałam zrocumieć i
          > dowiedziałam się tego czego chciałam się dowiedzieć.

          Faktycznie, nie rozumiem. Myślę, że większość logicznie myślących ludzi też
          nnie rozumie....

          > Jeśli ktoś uważa jakiś wątek za "denerwujący" to jego sprawa i może go po
          > prostu nie czytać.

          Krótkie wyjaśnienie: denerwujący stał się dopiero po tym jak się okazało, że
          troszkę nas oszukujesz. Wtedy faktycznie przestałem go czytać....

          > Forum dla mnie nie jest konfesjonałem, w którym mam się do cna obnażyć i
          wyznać wszystkim wszystko.

          Zgadza się, ale jak już obmawiasz publicznie swojego męża to powinna
          obowiązywać jakaś elementarna przyzwoitość; jeśli zachodzą istotne okoliczności
          mające wpływ na opinię o przedmiotowej "zdradzie" to albo je opisz, albo daruj
          sobie rozpoczynanie wątku...

          Dam Ci pewien przykład:
          wersja nr 1; co sobie pomyślisz jeśli napiszę, że zostałem zdradzony a zdradą
          jest to, że żona przez rok spotykała się z innym, że pisała do niego w
          mailach "kochanie", że ukrywała to wszystko przede mną a ja w tym czasie
          zajmowałem się dzieckiem?
          wersja r 2; a co sobie pomyślisz jeśli napiszę, że zostałem zdradzony a zdradą
          jest to, że żona przez rok spotykała się z innym, że pisała do niego w
          mailach "kochanie", że ukrywała to wszystko przede mną a ja w tym czasie
          zajmowałem się dzieckiem, jednak uczciwie muszę przyznać, że przed rokiem dużo
          się kłóciliśmy, było u nas troszkę "zimniej", w trakcie jednej z awantur
          nazwałem ją kretynką i powiedziałem, że mam jej dość i niech sobie idzie w
          cholerę i robi co chce?

          Czy w wersji nr 2 zachodzą "pewne okoliczności łagodzące", jeśli chodzi o
          zachowanie mojej żony?
          Od razu wyjaśniam: to tylko przykład i nie wiem jak było u Was (bo przecież nie
          przedstawiłaś uczciwie całej sytuacji) ale tego właśnie nie rozumiem: jaką
          wartość mają dla Ciebie opinie innych, skoro zostały udzielone na podstawie
          wybiórczych informacji...?

          ---
          "Dlaczego? Im się stara podoba zasada; kto siłę ma ten może brać, trzeba mieć
          siłę by posiadać i traci ten, komu jej brak...."
          • maja5952 Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 06.11.06, 23:33
            Po pierwsze nie "obmawiam" męża ponieważ on czytał to co pisałam a to już nie
            jest obmawianie.
            Po drugie nie mogłam kilku rzeczy napisać ze względu na inne osoby. Nie było w
            tym żadnego oszustwa, ponieważ główny problem i tak pozostał taki sam.
            Po trzecie kiedy napisałam mój post problem był jeszcze "świeży" i wiele rzeczy
            wyjaśniliśmy sobie z mężem w trakcie dyskusji na forum.
            A informacje zazwyczaj są wybiórcze. Czy uważasz, że jeśli ktoś opisuje (nawet
            w dłuuugiej wypowiedzi) połowę swojego życia małżeńskiego i oczekuje rady bo
            brakuje mu seksu to udzielił ci wyczerpujących informacji?
            Czytając to co piszesz dochodzę po prostu do wniosku, że nie opłaca się być
            szczerym na tym forum. Bo po co? Kiedy tylko szczerze napisałam, że nie mogę
            wszystkiego opisać dokładnie, od razu zostałam przez ciebie zaatakowana. Gdybym
            tego nie napisała, wszystko byłoby ok. Tego oczekujesz? I kto tu mówi o
            szczerości?
            Pozdrawiam.
            • socata Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 07.11.06, 10:09
              jedną z rzeczy, która nie podoba mi się na tym forum to brak umiejętności
              czytania ze zrozumieniem.... Pytanie, które wyraźnie wyartykułowałem podając
              Twój przykład brzmiało: "Jaka jest dla autora wątku wartość jakichkolwiek
              wypowiedzi, skoro zostały udzielone na podstawie jego wybiórczych informacji?".
              Nie mam złudzeń, że wszysycy zawsze piszą samą prawdę i całą prawdę, ale tylko
              nieliczni szczerze przyznają się do manipulacji (sama opisałaś jak to dozujesz
              informacje). Szczerości Ci gratuluję, ale manipulację potępiam...
              Żeby była jasność - Twój post posłużył mi jako przykład, tak samo napisałbym o
              każdej innej osobie która przyznaje się do manipulacji. To nie był atak na
              Ciebie, ale jak już się przekonałaś te same zdarzenia mogą być inaczej
              odbierane przez poszczególne osoby; my różnimy się zarówno w kwestii pojmowania
              słowa "atak", jak i "zdrada".
    • avide Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 02.11.06, 12:33
      Irytuje mnie zbaczanie zupełnie z tematu głównego postu na który sie wypowiada.
      Drobne odstępstwa ok ale jak rozmowa zejdzie zupełnie z tematu to uważam że
      lepiej założyć inny wątek lub przejść na PIRV-a niż tak się rozpisywać bez sensu.
    • justyna302 Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 02.11.06, 13:18
      Wchodzę tu dość często, wypowiadam się rzadko, ale to co mnie złości to ta
      odwieczna wojna płci, która tutaj ujawnia się ze zwielokrotnioną siłą. Bo wy
      faceci to jesteście świnie: zdradzacie, oglądacie pornusy, onanizujecie sie,
      nie okazujecie czułości, myślicie tylko o własnej satysfakcji. Wy kobiety zbyt
      wiele chcecie od nas, jesteście materialistkami, zamieniacie się w kuchty, nie
      dbacie o siebie, nie chcecie sie kochac a potem sie dziwicie ze zdradzamy,
      jesteście nietolerancyjne, albo wręcz pruderyjne ( brak zrozumienia dla
      pornusów i masturbacji ) i tak dalej, i tak dalej. Normą jest naskakiwanie na
      siebie, mało prób nawiązania jakiegoś porozumienia. Mimo, że forum ma pomagać,
      w zasadzie stoi w miejscu - problemy są te co zawsze a poziom wzajemnego
      zrozumienia zerowy. Troche to smutne i mało optymistyczne.
    • zorka99 Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 02.11.06, 16:44
      W zasadzie lubię to forum. Jak na każdym forum zdarzają się posty nieżyczliwe,
      czasem głupie czy zupełnie nieodpowiedzialne.
      • lolant Re: przewrotnie: czego nie lubicie na naszym foru 02.11.06, 17:43
        Forum to forum , co tu jest właściwie do lubienia, czy ewentualnie nie
        lubienia - ???
        Ludzie są różni , różne wypowiedzi , a czyta się to wszystko i bierze aktywny
        udział dla własnej korzyści mniejszej lub większej . Osobiście uważam , że to
        forum jest ok , jak próbowałam się wkręcić gdzie indziej , to czym prędzej
        wracałam tu z powrotem , jakoś czuję , że są tu osoby , które potrafią wiele
        zrozumieć.
    • idealistka20 Przewrotna odpowiedź młodej- gniewnej!!! 03.11.06, 07:20
      A mnie na tym forum irytuje, że najbardziej dominującą tu grupą jest T.W.A.
      hedonistów i egoistów życiowych.
      Denerwuje mnie, że ludzie nie mający żadnych zasad, bo wszystkie po kolei
      złamali, wymądrzają się tu, doradzając innym jak żyć. A rady są oczywiście na
      poziomie ich zwiędłej moralności. Najczęstsza- znajdź sobie kochanka, kochankę-
      ordynowana tak, jakby to było zażycie aspiryny. A co to właściwie znaczy?
      Oszukuj! Zdradzaj żonę, męża-smętnych frajerów skupionych na firankach i
      oglądaniu meczów w TV! Rozwal dzieciom rodzinę, pozbaw ich jakichkolwiek złudzeń
      i ideałów i pokaż, że w życiu najbardziej się liczą przyjemności własnego fiuta!
      A jeszcze ta ideologia dorabiana (dla samousprawiedliwienia?) do pospolitego
      łajdactwa!!!
      Starawy facio, który po 20 latach odstawił żonę, bo mu podobno źle dawała (ma
      gość refleks!), naiwnie tłumaczy, że z dupcią młodszą o pokolenie przeżywa
      wielką miłość, która się objawia orgazmami partnerki. Wierzysz w to tatuńciu? Ja
      ci mogę coś na ten temat powiedzieć, bo w akademiku się nasłuchałam aż nadto,
      albo prościej zapytaj własnej córki dla jakich to walorów młode kobiety bywają
      za starymi frajerami. Miłego przebudzenia życzę!
      Albo inna znudzona pani Bovary. Poczciwina mąż zasuwa, żeby królewnie i
      potomstwu ptasiego mleka nie brakowało, ale dla żonki jest tylko kasjerem
      nudnym, nieatrakcyjnym, zmęczonym. Był jeden kochanek, drugi...będzie trzeci i
      dziesiąty, bo przecież żyje się raz i "mnie się też od życia coś należy"
      Należy ci się lala a jakże! Solidny i bolesny kop w d...! Zresztą nie tylko tobie.
      Zupełnie osłabiają mnie niektóre przypadki- facet rozbijający się z kochanką po
      zagranicach i nie przejmujący się porzuconą rodziną, własnymi dziećmi, żoneczka,
      która fundnęła sobie dzidziusia z kochankiem i podsuwa go zdradzanemu mężowi
      jako jego własnego, upragnionego potomka.
      I co mnie jeszcze denerwuje na tym forum- że fakt posiadania kochanka, kochanki
      (ogółem pewnie marginalny) traktuje się tutaj jako normę i coś wręcz pożądanego!
      I to jest naprawdę niebezpieczne, zwłaszcza dla młodych tu zaglądających. Bo
      jakoś tak głupio wam tu wychodzi, że rozwiązaniem problemu z seksem w
      małżeństwie jest....rozwalenie tego małżeństwa za pomocą kochanki (ka).
      Trochę czasu zajęło mi, młodej jeszcze dziewczynie, dojście do wniosku ( mojego
      prywatnego wniosku, a nie jedynej prawdy objawionej), że wielu uczestników tego
      forum to zwyczajni nieudacznicy i frustraci, którzy najpierw spieprzyli
      dokładnie życie sobie i bliskim a teraz swoimi pseudomądrościami i radami dążą
      (chcę wierzyć, że nieświadomie) do spieprzenia związków naiwniaków, którzy ich
      niebacznie posłuchają.
      Bo za mało tu się mówi, lub wcale o moralności, o zwykłej ludzkiej
      przyzwoitości. O pielęgnowaniu uczuć w małżeństwie, walczeniu z pokusami, o
      wspólnym pokonywaniu zakrętów życiowych. Za mało się tu mówi o miłości, którą
      utożsamiliście z seksem, o rodzinie, dzieciach, obowiązkach, (o przyjemnościach
      za to całkiem sporo). Nie chcę użyć słowa "wartości" bo jest to słowo ostatnio
      obśmiane przez abnegatów, więc powiem uczciwość, prawość, poczucie
      odpowiedzialności. Tego mi brakuje na tym forum.
      A ci którzy propagują postawę po tytułem: najbardziej na świecie liczy się mój
      fiut!, niech się dalekosiężnie zastanowią nad skutkami. Nie ma żadnego tabu?
      Zadnej granicy w zaspokajaniu własnej przyjemności? Usprawiedliwi się każdą
      podłość, bo T.K.JA!!! ??? Takie właśnie postępowanie młodocianych bandziorów
      doprowadziło do tragedii w gimnazjum w Gdańsku.


      P.S. Moderatorów proszę, żeby nie wycinali mojego posta. Napisałam szczerze
      swoje zdanie, może ktoś wyciągnie jakieś wnioski.
      P.S.2. Nie miałam zamiaru nikogo personalnie obrażać ani oceniać, po prostu
      pewne historie zapamiętałam lepiej i podaję jako przykład braku zasad.
      P.S.3. Spadam zaraz na zajęcia, więc tak szybko nie odpowiem na ewentualne
      polemiki. Mam nadzieję, ze ich jedynym argumentem nie będzie zdanko- wytrych pt:
      Dziecinko nie znasz życia!
      Bo takiego zycia jakie tu poniektórzy propagują rzeczywiście nie chcę znać!!!!



















      • avide Re: Przewrotna odpowiedź młodej- gniewnej!!! 03.11.06, 07:44
        No widzisz, każdy patrzy przez własne okulary i wybiera to co dla niego wydaje
        się najważniejsze... lub najbardziej bolesne.
        Masz rację, można znaleść tutaj całe mnóstwo tekstów typu "zostaw go/ja",
        "poużywaj sobie" itp. Widzisz lecz w tym swoim uniesieniu przegapiłaś kupe
        ciekawych i wartościowych tekstów jak naprawiać, podtrzymywać związek, jak
        zrozumieć to co nie dla wszystkich jest jasne i oczywiste na pierwszy rzut oka
        ja np. problem pierwszego dziecka i spadku zainteresowania kochaną do tej pory
        drugą połówką (pierwszy przykład z brzegu jak mi sie przypomniał ale jest tgo
        więcej). Poczytaj sobie wpisy choćby YOUR_AND. Więc widzisz to jest forum i
        zawsze powtarzam że największą jego zaletą jest możliwośc wypowiedzi jednej
        osoby i komentarzu drugiej. A każdy i tak bieże z tego dla siebie co uważa za
        najlepsze. Ty znalazłaś rady by zostawić, zdradzić i że "mój fiut" jest the
        best, a ja żeby wziąśc się w garść i zacząć coś robić dla związku zanim będzie
        za późno, żeby poflirtować czasem z żoną, żeby ją zaskoczyć w taki a taki sposób
        by podgrzewać żar który ZAWSZE z czasem przygasa.

        Pozdrawiam
        • idealistka20 Re: Przewrotna odpowiedź młodej- gniewnej!!! 03.11.06, 23:41
          avide napisał:

          > No widzisz, każdy patrzy przez własne okulary ..........
          .................................

          To prawdda. Ale zauważ, ze ja odpowiadam na pytanie co mi się na forum NIE
          podoba. Zresztą nie rezerwuję sobie prawa do nieomylności. Piszę o ogólnym
          wrażeniu jakie odczuwam po lekturze (nieregularnej i pobieżnej) tego forum i
          wyraźnie zaznaczam, że jest to moja subiektywna opinia.
      • zorka99 do idealistki 03.11.06, 07:49
        Idealistko, wcale nie jest tak, jak piszesz. I zanim zabierzesz głos, przygotuj
        się trochę do tego. Widać, że nie czytasz dokładnie, nie rozumiesz - co piszą,
        przekręcasz albo wybierasz tylko to, co chciałabyś słyszeć - aby z
        pozycji "wszechwiedzącej" osądzać innych! Ludzie tutaj są na poziomie, myślący,
        doświadczeni, po różnych zawirowaniach i piszą szczerze. Dla nierozumiejących
        słowa pisanego małolatów i różnych "wszechpolaków" są przecież inne fora.
        • idealistka20 Re: do idealistki 03.11.06, 23:46
          zorka99 napisała:

          > Idealistko, wcale nie jest tak, jak piszesz. I zanim zabierzesz głos, przygotuj
          >
          > się trochę do tego. Widać, że nie czytasz dokładnie, nie rozumiesz - co piszą,
          > przekręcasz albo wybierasz tylko to, co chciałabyś słyszeć - aby z
          > pozycji "wszechwiedzącej" osądzać innych! Ludzie tutaj są na poziomie, myślący,
          >
          > doświadczeni, po różnych zawirowaniach i piszą szczerze. Dla nierozumiejących
          > słowa pisanego małolatów i różnych "wszechpolaków" są przecież inne fora.

          Jeśli chciałaś mnie obrazić, to ci się nie udało. Cieszę się z bycia "małolatą".
          Wszechpolakami, doprawdy mnie rozbawiłaś!Skąd takie przypuszczenie? Co do
          reszty, patrz odpowiedź dla Avide.
          • zorka99 Re: do idealistki 04.11.06, 18:00
            Idealistko, nie chciałam Cię obrazić. "Wszechpolacy" - miało odnosić się do
            ludzi bezkompromisowych o czarno-białych, jedynie słusznych poglądach, ale jako
            przenośnia: rzeczywiście zabrzmiało głupio, miało być dowcipnie. Idealistko,
            ciesz się z bycia małolatą (też bym chciała). Jedno tylko weź pod uwagę: nie
            osądzaj innych surowo, dopóki sama czegoś nie przeżyjesz, nie doświadczysz.
            Życie nie jest czarno-białe.
            • abdulian Re: do idealistki 04.11.06, 18:13
              Ja w obronie idealistki dodam tylko, że używasz wobec niej nieco zbyt
              protekcjonalnego tonu, czego i ja bardzo nie lubię i często na tym forum
              zwalczam. Nie dziw się, że wobec tego reaguje tak jak reaguje.

              Abstrahując oczywiście od meritum dyskusji, bo w tej kwestii akurat jestem po
              Twojej stronie :)
      • mreck Re: Przewrotna odpowiedź młodej- gniewnej!!! 03.11.06, 09:47
        ty nie jesteś gniewna tylko głupia jeszcze.
        ale masz do tego pełne prawo.
        niestety, jak w wielu przypadkach po latach zobaczysz dlaczego fiut twojego
        faceta ma takie znaczenie w życiu, oby szcęsliwym, waszego małżeństwa.
        bycie nieudacznikiem to prawo kazdego człowieka. nie ma obowiazku być zawsze
        debesciakiem - z takiego widzenia swiata to sie faszyzmy wywodzą.
        uwagi co do etyki i moralności sa słuszne - tylko jakie prawo dyskusji o cnocie
        ma ktoś kto nie zaznał niecnoty?
        to jakby slepy o kolorach mówił.
        i tyle zrozumiałas.
        ale popieram Twój kierunek myslenia. trzymając sie go umrzesz szczęsliwa
        otoczona gronem blizkich których zaufania nigdy nie zawiodłas. może nawet
        ksiązke o tobie napiszą?
        • ninkaa4 Re: Przewrotna odpowiedź młodej- gniewnej!!! 03.11.06, 10:07
          Mreck a Ty co zapomniałeś jak młody byłeś? Pewnie, że wiele z tego, co napisała
          idealistka to prawda. Tylko że wiadomo, że nic nie jest albo czarne albo białe.
          A poza tym z wiekiem człowiek się zmienia i zmieniają się jego poglądy pod
          wpływem tego czego doświadcza. Pewnie, że dla większości bywalców wszyscy tutaj
          są super i w ogóle. Ale jakby poznać wersje partnerów tych co tutaj piszą to
          pewnie wszystko wyglądałoby inaczej.
          • mreck Re: Przewrotna odpowiedź młodej- gniewnej!!! 03.11.06, 11:48
            ależ dlatego napisałem co napisałem dlatego ze przezyłem co przezyłem.
            i gdybym tego nie przezył, byłbym mniej wiarygodny. to tak jak wypowiedzi
            księży na temat seksu małżeńskiego.
            albo wypowiedzi zonatych na temat celibatu.
            kto przężył zdrade, nieszczęśliwą miłość, wiele lat orki małżeńskiej, lub nie
            znalazł partnera po wielu latach poszukiwań i rozterek, porażek w zlotów jest
            bogatszy w przeżycia.
            nie mozna mu odmawiać prawa do wypowiedzi.
            z założenia - to forum nie jest ograniczone do swiętoszków o niezłomnych
            zasadach moralnych opartych na jedynie słusznym wzorcu odkopanym na górze synaj.
            co nas nie zabije to nas wzmocni.
            nie odmawiam jej prawa do sądów. ale moge ją oceniać - w koncu po to tu
            napisała.
            ja swoje przezyłem i mam prawo wypowiadać sie na forum o seksie w małżęństwie,
            nawet jak już nie jestem żonaty. ona jeszcze nie wyszła za mąż.
            ale zastanawiajaca jest wypowiedź jej na temat pobudek młodych dziewczyn które
            wiążą sie ze strszymi facetami. poraza brak wiary w miłość i materializm.
            potwierdza to moje przekonanie o tym, ze kobiety są mniej wartościowe.
            to ja dla miłości mogłem zostawic wszystko a jej chodzi tylko o kasę?
            jednak firanki powiewaja swobodnie na wietrze.
            • anula36 Re: Przewrotna odpowiedź młodej- gniewnej!!! 03.11.06, 11:57
              no wodzisz jak to jedna idealistka pozbawila Cie wszystkich zludzen:)
            • ninkaa4 Re: Przewrotna odpowiedź młodej- gniewnej!!! 03.11.06, 12:28
              patrząc na to co mówisz z punktu widzenia uczestnika forum to bym powiedziała,
              o jaki szlachetny ten Mreck, zostawił wszystko dla miłośći. Ale patrząc z
              pozycji Twojej byłej żony to już bym tak nie powiedziała.
            • kici10 Re: Przewrotna odpowiedź młodej- gniewnej!!! 03.11.06, 13:07
              Z całym szacunkiem Mreck, ale poraża Twoja naiwność. Zresztą nie tylko Twoja.
              Dużo młodsze kobiety wiążą sie z dużo starszymi facetami, ponieważ albo szukają
              tatusia, którego nigdy nie miały, albo szukają kasy na wygodne życie. Pozostałe
              to odsetek na granicy błędu statystycznego. Zdumiewa mnie, że tak zjechaliście
              idealistkę. Wytyka rzeczy, które chciałoby się głęboko ukryć. Niewygodne, bo
              nadszarpujące dobrą opinię o sobie. Trzeba uważać o czym się marzy, bo marzenia
              mogą się spełnić. Chciałeś odpowiedzi na pytanie co sie nie podoba na forum, to
              ją dostałeś. Wobec tego przyjmij to z honorem.
              • anula36 Re: Przewrotna odpowiedź młodej- gniewnej!!! 03.11.06, 13:15
                a czy az takie wazne sa pobudki jesli obie strony sa zadowolone?
                Nie kazdemu sie trafia idealistyxczna swieta milosc w zyciu. Ale czy to znaczy
                ze trzeba z tego powodu popelniac seppuku?
              • mreck sie wie 03.11.06, 14:02
                i zadnych złudzeń co do swojej łajdackiej natury nie mam.
                zakładam też że eowoluuję ja i moje poglądy.
                i zakładając wątek chciałem wyjść z sytuacji w której nie dyskutujemy o
                pyncypiach tylko o d. marysi.
            • idealistka20 Re: Przewrotna odpowiedź młodej- gniewnej!!! 03.11.06, 23:56
              mreck napisał:

              ................................
              > ale zastanawiajaca jest wypowiedź jej na temat pobudek młodych dziewczyn które
              > wiążą sie ze strszymi facetami. poraza brak wiary w miłość i materializm.
              > potwierdza to moje przekonanie o tym, ze kobiety są mniej wartościowe.
              > to ja dla miłości mogłem zostawic wszystko a jej chodzi tylko o kasę?
              > jednak firanki powiewaja swobodnie na wietrze.


              A znasz przysłowie o diable, co ubrał ornat i na mszę dzwonił?
              Akurat ty nie praw mi morałów, dobrze? Tym bardziej, że materializmu (jak
              odgadłeś o co mi chodzi?) ja sobą nie reprezentuję, tylko go obserwuję dookoła.
              Na tym forum też jest, połączony z egotycznym wyrachowaniem i przebrany dla
              niepoznaki.
              A jak już mnie uraczyłeś komplementem "głupia", to chcę ci się odwdzięczyć
              równie szczerze: Jak dla mnie, to to ty masz całkowicie zwichrowaną
              osobowośc!Twoje rady, zależnie od stanu zdrowia psychicznego na dany dzień, mają
              rozstrzał 180 stopni!Ktokolwiek by je brał wszystkie na serio, wylądowałby
              niechybnie w psychiatryku!
              • misssaigon Re: Przewrotna odpowiedź młodej- gniewnej!!! 04.11.06, 00:13
                idealistka - a moze uda ci sie oddzielic:- forum od ludzi, ktorzy tu pisza -
                czesc konfabuluje, czesc to posty prowokatorskie, inni za nic swiecie wlasna
                twarza by sie nie podpisali pod swoimi historiami
                - takie forum, jacy ludzie sa - a ze uwazasz, ze nasze spoleczenstwo jest ciut
                niemoralne - to zrob cos z tym - nie narzekaj - nies cnote w lud
                zdemoralizowany, dawaj swiatly przyklad..itd itp
                - tylu tu zblazowanych kabotynow/kabotynek ile jest w innych miejscach spotkan i
                wymiany pogladow na zycie
                • idealistka20 Re: Przewrotna odpowiedź młodej- gniewnej!!! 04.11.06, 00:20
                  misssaigon napisała:

                  > idealistka - a moze uda ci sie oddzielic:- forum od ludzi, ktorzy tu pisza -
                  > czesc konfabuluje, czesc to posty prowokatorskie, inni za nic swiecie wlasna
                  > twarza by sie nie podpisali pod swoimi historiami
                  > - takie forum, jacy ludzie sa - a ze uwazasz, ze nasze spoleczenstwo jest ciut
                  > niemoralne - to zrob cos z tym - nie narzekaj - nies cnote w lud
                  > zdemoralizowany, dawaj swiatly przyklad..itd itp
                  > - tylu tu zblazowanych kabotynow/kabotynek ile jest w innych miejscach spotkan
                  > i
                  > wymiany pogladow na zycie


                  Owszem, biorę na to wszystko poprawkę. Ale podobno cechą młodości jest
                  bezkompromisowość. Wyrażam swoje zdanie i nie chcę za bardzo cukierkować.
      • socata idealistce - dla przypomnienia..... 03.11.06, 10:32
        przypomnij sobie swój ubiegłoroczny post:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=32139743&a=32139743
        w szczególności przeczytaj jeszcze raz wypowiedzi do tego posta uczestników
        forum.... Nie wiem co było powodem, dla którego tak dosadnie i jednoznacznie
        nas oceniłaś, ale jak widać na załączonym przykładzie większość wypowiedzi do
        Twojego ubiegłorocznego posta nie pokrywa się z obecną opinią.
        Na forum zdarzają się różne wypowiedzi, bezsensowne i głupie też (jak wszędzie)
        ale tych jest zdecydowana mniejszość. Z satysfakcją odnotowuję, ze większość z
        nas tu obecnych potrafi się różnić pięknie i incydentalne wynurzenia
        rozgoryczonych tego nie zmienią. Poza tym, jeśli jak twierdzisz "za mało tu się
        mówi, lub wcale o moralności, o zwykłej ludzkiej przyzwoitości" to - skoro już
        tu jesteś - dlaczego nie piszesz o tym, czego tak Ci brakuje???
        A tak na marginesie: niby atakujesz równo kobiety i mężczyzn, ale powtarzasz
        ciągle że "w życiu najbardziej liczą się przyjemności własnego fiuta". Kobiety
        jak wiadomo fiuta nie mają, więc atak jest chyba bardziej na nas, facetów.
        Czyżby Twój mężczyzna ujawnił jednak jakieś chore żądze i dążył do współżycia
        przed ślubem, więc stąd ta frustracja i zacietrzewienie...?
        • avide Re: idealistce - dla przypomnienia..... 03.11.06, 13:07
          ja tam myśle że bardzo ja ktoś skrzywdził lub zawiodła się na kimś w takiej
          właśnie tematyce....
          cóż ... życie
          • mreck Re: idealistce - dla przypomnienia..... 03.11.06, 14:16
            a cenie szczerość wypowiedzi i zadroszczę, ze jeszcze może pozwolic sobie tak
            mówić. cóż nie jestem papieżem.
            • idealistka20 Re: idealistce - dla przypomnienia..... 04.11.06, 00:01
              mreck napisał:

              > a cenie szczerość wypowiedzi i zadroszczę, ze jeszcze może pozwolic sobie tak
              > mówić. cóż nie jestem papieżem.

              No, już lepiej ;)!
        • idealistka20 Re: idealistce - dla przypomnienia..... 03.11.06, 23:36
          Socata, jeśli chodzi o fiutka, to potraktuj to jak przenośnię. Fakt, mogłam
          dorzucić "cipkę", czy napisać uniwersalnie "krocze", ale jakoś dziwnie mi to
          brzmiało :)
          Z moim chłopakiem wszystko w porządku, dziękuję. Nasz związek rozwija się
          obiecująco.

          Odnośnie mojego posta, który zalinkowałeś...Tak, pamiętam go i wdzięczna jestem
          wszystkim uczestnikom za takt i ton wypowiedzi na tamten temat. Po ukazaniu się
          tego posta dostałam ponad 10 listów na priva, wszystkie od młodych ludzi, którzy
          mają podobną postawę. A więc nie jestem tu, jak to się niektórym wydaje jedyną
          "młodą idealistką", inni też zaglądają na forum i wyczytują wasze porady
          życiowe. Tym większa odpowiedzialność za słowa ciąży na starszych i
          doświadczonych tu piszących.
          • anula36 Re: idealistce - dla przypomnienia..... 03.11.06, 23:57
            no ba najlepiej cala odpowiedzialnosc zwalic na bliznich;)
            • idealistka20 Re: idealistce - dla przypomnienia..... 04.11.06, 00:00
              anula36 napisała:

              > no ba najlepiej cala odpowiedzialnosc zwalic na bliznich;)

              Anulka, nie podpadaj mi, bo Ciebie akurat lubię :)
              • anula36 Re: idealistce - dla przypomnienia..... 04.11.06, 00:10
                a to blad gdyz jestem do cna zepsuta:P
                • idealistka20 Re: idealistce - dla przypomnienia..... 04.11.06, 00:16
                  anula36 napisała:

                  > a to blad gdyz jestem do cna zepsuta:P

                  Errare Humanum Est

                  I może ta puanta wszystkich pogodzi ;)
                  • mreck Re: idealistce - dla przypomnienia..... 04.11.06, 12:14
                    e tam zaraz pogodzi. żeby sie godzić trzeba sie kłócic. Ja tam kłócic sie nie
                    mam zamiaru tylko dyskutować. teoretycznie to racje masz. ale ona przetrwa tak
                    długo dopóki nie poznasz kogoś innego dla kogo Twoja osobista chemia zadziała
                    tak ze sama siebie nie poznasz.
                    a tak powaznie to ty naprawdę wierzysz w misję forum?
                    gdybym chciał to obrałbym sobie jedynie nieskazitelna linię wpisów na forum,
                    taka co to prosto do nieba zawiedzie. i ciekawe z kim bym sobie podyskutował.
                    pytanie takie do ciebie: zdarza ci sie skłamać?
                    • idealistka20 No dobra już dobra Mreck! 05.11.06, 23:28
                      Po gorącej dyskusji buzi, buzi, niech wszyscy żyją długo i szczęśliwie:).
                      Jeszcze tylko brakuje mi przeprosin za "mniej wartościowe kobiety", lub choćby
                      stwierdzenia, ze tu właśnie zdarzyło ci sie skłamać i wszystko będzie ołki.
                      Co do twojego pytania: Tak, jak każdemu człowiekowi zdarza mi się kłamać,
                      niekiedy świadomie i z premedytacją. Najczęściej w celach, że tak powiem
                      "humanitarnych". Niekiedy prawda jest niewskazana, lepiej pominąć ją milczeniem
                      (co wolę), lub właśnie kłamstwem. Ludzie też często nie chcą słyszeć prawdy.
                      A ty, niby dlaczego tak gwałtownie zareagowałeś na moją wypowiedź?
                      odp: Bo śmiałam powiedzieć głośno ( :) fajnie brzmi!), to co wszyscy wokół
                      ciebie szepcą cichutko i co sam o sobie myślisz!
                      Gdybym cię znała w realu, to przecież nigdy bym ci tej prawdy nie powiedziała,
                      choćby dlatego, że z racji różnicy wieku by mi nie wypadało. Zresztą nie
                      gadałbyś z "gówniarą"- jesteś starszy od mojego taty. Chociaż,gdybyś był moim
                      ojcem, to taką gorzką prawdę wykrzyczałabym ci prosto w oczy i dodała dużo,dużo
                      więcej. Ale to tak już na marginesie rozważań o kłamaniu.
                      Chciałam jeszcze dodać, że rację ma Avido, że moja ostra tu wypowiedź ma
                      związek z przeżytymi ostatnio niezbyt miłymi wydarzeniami. Postaram się napisać
                      coś więcej, może jutro wieczorem w nowym wątku, choć w zasadzie rady już
                      dostałam. Od mojej mamy :)
                      • mreck Re: No dobra już dobra Mreck! 06.11.06, 10:01
                        "Starawy facio, który po 20 latach odstawił żonę, bo mu podobno źle dawała (ma
                        gość refleks!), naiwnie tłumaczy, że z dupcią młodszą o pokolenie przeżywa
                        wielką miłość, która się objawia orgazmami partnerki. Wierzysz w to tatuńciu? Ja
                        ci mogę coś na ten temat powiedzieć, bo w akademiku się nasłuchałam aż nadto,
                        albo prościej zapytaj własnej córki dla jakich to walorów młode kobiety bywają
                        za starymi frajerami. Miłego przebudzenia życzę!"

                        przebudzenia idealistko! to nie była smiałość. twój post był nie tylko
                        niegrzeczny ale i obraźliwy. jesteś poprostu niewychowana, co ani o Tobie ani o
                        Twoim tacie dobrze nie swiadczy. Na marginesie czy wiesz gdzie mam to co sobie
                        ludzie o mnie myślą? czy oni przeżyją zycie za mnie? niby jakie są pobudki tych
                        ludzi? sami się boją a drugiemu zazdroszcza. raptem okazuje się że że mam się
                        liczyć z opinia innych, co to i do kościoła chodza i żony leją w morde na odlew.

                        nie mam zamiaru ciebie przepraszać za cokolwiek.
                        żegnam ozieble z domieszą ironii.

                        • idealistka20 Re: No dobra już dobra Mreck! 06.11.06, 15:17
                          przebudzenia idealistko! to nie była smiałość. twój post był nie tylko
                          > niegrzeczny ale i obraźliwy. jesteś poprostu niewychowana, co ani o Tobie ani o
                          >
                          > Twoim tacie dobrze nie swiadczy.

                          No tak!Niepodważalny argument, który zawsze na końcu mozna wyciągnąć! Mój post
                          NIE był ani niegrzeczny, ani obraźliwy. Był wyważony i spójny. Pozbawiony błędów
                          ortograficznych.Pozbawiony wulgaryzmów.Spełniał wszystkie zasady netykiety.Był
                          odpowiedzią na TWOJE pytanie. To ty obraziłeś się za pewien fragment, choć
                          napisałam, że używam go jako przykład, nie użyłam twojego nicka! Ciekawe, czy
                          odpowiedziałbyś w ten sposób, gdyby pisał ktoś o pseudonimie np. "życiowa 40"?
                          Ale to pytanie tylko retoryczne! Nie odpowiadaj przypadkiem, nie chcę z tobą w
                          ogóle gadać!
                          Do Socaty: Nie będzie posta!
                          Nie wiem, czy oceniłbyś go jako związany z tematyką forum. Na pewno z tym, co
                          napisałam w swojej ocenie forum. O zderzeniu ideałów z rzeczywistością, o
                          utracie iluzji. O hipokryzji.Streszczałby się w tytule "Profesor i
                          studentka".Studentka to ja. Profesor to był autorytet w każdym calu. Począwszy
                          od tego, ze jako jeden z nielicznych nie stresował nas powiedzeniem, ze "na
                          naszą uczelnię dziewczyny przychodzą tylko po to żeby złapać męża", a
                          skończywszy na rozległej wiedzy. W tle rodzina- żona, dzieci, obrazek idealny.
                          Autorytet runął z wielkim hukiem! Studentka, z powodu odrzucanych awansów, musi
                          tak zakuwać, żeby być najlepszą w grupie a ocena, którą dostanie, to w
                          najlepszym wypadku dostateczny!
                          I tak się rzecz ma cała.
                          • socata idealistko, głowa do góry.... 06.11.06, 16:23
                            idealistka20 napisała:

                            > O zderzeniu ideałów z rzeczywistością, o
                            > utracie iluzji. O hipokryzji.Streszczałby się w tytule "Profesor i
                            > studentka".Studentka to ja. Profesor to był autorytet w każdym calu. Począwszy
                            > od tego, ze jako jeden z nielicznych nie stresował nas powiedzeniem, ze "na
                            > naszą uczelnię dziewczyny przychodzą tylko po to żeby złapać męża", a
                            > skończywszy na rozległej wiedzy. W tle rodzina- żona, dzieci, obrazek idealny.
                            > Autorytet runął z wielkim hukiem! Studentka, z powodu odrzucanych awansów,
                            musi
                            > tak zakuwać, żeby być najlepszą w grupie a ocena, którą dostanie, to w
                            > najlepszym wypadku dostateczny!
                            > I tak się rzecz ma cała.


                            a więc jednak fiut.... I to dosłownie.
                            Moją pierwszą myślą po przeczytaniu Twojego posta była konkluzja, że jakiś
                            facet Cię skrzywdził i że dlatego tak się wyżywasz. Przyznaję, że posądzałem
                            Twojego chłopaka ale - na szczęście - miałem co do Niego złe podejrzenia za co
                            Go przepraszam.
                            A w kwestii fiuta, tj. profesora; taki zawód jest zawsze bolesny a ból tym
                            większy, im większym zaufaniem i estymą darzyło się tego, kto go sprawił. Teraz
                            rozumiem Twoją wściekłość i frustrację.... Po czymś takim chwilowo tracisz
                            równowagę i poczucie wiary w ludzi, prawda? Niestety, bywają i takie przypadki
                            ale ważne jest, żeby samemu nie zniżać się do tego poziomu, żeby być ponad
                            to... W takich sytuacjach pomocni bywają nasi bliscy dzięki którym łatwiej nam
                            znieść kotłujące się myśli i uczucia. Masz zapewne wspaniałą Mamę, więc żadnych
                            rad ode mnie już nie potrzebujesz. Powiem tylko, że u mnie studentka otrzymała
                            ocenę celującą :-)

                            -
                            • samo.zycie2 Re: idealistko, głowa do góry.... 06.11.06, 20:42
                              socata napisał:


                              rad ode mnie już nie potrzebujesz. Powiem tylko, że u mnie studentka otrzymała
                              > ocenę celującą :-)


                              No i wyszło Socata, że molestujesz studentki :):):).

                              A Ty Mreck, surowo i niesprawiedliwie oceniłeś tę młodą dziewczynę. Przeanalizuj
                              swoje własne różne odpowiedzi, choćby pod moim tu debiutem i wyciągnij wnioski.
                              Chyba, że nawet na tym anonimowym forum masz zasady: Co wolno wojewodzie......
                          • petar2 Idealistko, głowę pod zimny prysznic! 07.11.06, 12:06
                            > No tak!Niepodważalny argument, który zawsze na końcu mozna wyciągnąć! Mój post
                            > NIE był ani niegrzeczny, ani obraźliwy.

                            Twój post był niegrzeczny i obraźliwy. Ale nie mam o to pretensji, na forum
                            czasem bywają ogniste dyskusje, wyraziste wypowiedzi dodają kolorytu i
                            inspiracji, inaczej byłoby mdło do wymiotów.

                            Twój post był przede wszystkim dziecinny. Mylisz infantylność z idealizmem.
                            Idealizmem nie jest branie mrzonek i fantazji za rzeczywistość, nie jest też
                            projekcja wyidealizowanego (sic!) wizerunku na konkretną postać. Ty dałaś
                            sygnały uznania, podziwu dla wykładowcy, a on niecnota odebrał to zupełnie
                            inaczej. Nie spełnił Twoich oczekiwań więc to jego wina. Jest to
                            charakterystyczna postawa dla wieku dojrzewania, wszyscy przez to przechodzą,
                            większości się udaje. Nabieranie doświadczeń i przechodzenie w dorosłość jest
                            konieczne dla dalszej egzystencji, w przeciwnym przypadku konsekwencja mogą być
                            dużo gorsze niż słabsza ocena na zaliczenie.

                            A swoją drogą gdzie trzeba mieć oczy, żeby faceta mszczącego się w tak prosty i
                            widoczny sposób za odtrącenie awansów stawiać sobie wcześniej za autorytet?

                            Twoje uwagi o forum potwierdzają burzliwy okres dorastania, charakteryzujący
                            się brakiem wyważenia, trzeźwego spojrzenia i logiki. Gdzie ta dominująca grupa
                            hedonistów i egoistów? Gdzie te najczęstsze rady o kochanku? Jeśli się trafiają
                            to napotykają na wielokrotnie liczniejsze riposty i polemiki. Są w zdecydowanej
                            mniejszości a to, że bywają wynika z faktu, że to nie forum o sklejaniu modeli
                            samolotów ale o problemach w związkach. To, że trafiają się tu wątki o
                            zdradzie, romansach, świadczy o poruszaniu realnych i istotnych problemów oraz
                            patrzenie na nie z różnych stron.
                            • socata Re: Idealistko, głowę pod zimny prysznic! 07.11.06, 14:55
                              petar2 napisał:

                              > Mylisz infantylność z idealizmem.
                              > Idealizmem nie jest branie mrzonek i fantazji za rzeczywistość, nie jest też
                              > projekcja wyidealizowanego (sic!) wizerunku na konkretną postać. Ty dałaś
                              > sygnały uznania, podziwu dla wykładowcy, a on niecnota odebrał to zupełnie
                              > inaczej. Nie spełnił Twoich oczekiwań więc to jego wina. Jest to
                              > charakterystyczna postawa dla wieku dojrzewania, wszyscy przez to przechodzą,
                              > większości się udaje. Nabieranie doświadczeń i przechodzenie w dorosłość jest
                              > konieczne dla dalszej egzystencji, w przeciwnym przypadku konsekwencja mogą
                              > być dużo gorsze niż słabsza ocena na zaliczenie.


                              wow :-)
                            • idealistka20 O.K. Pojęłam, że to forum nie dla mnie i spadam 08.11.06, 07:33
                              Za dużo tu profesorów jak na jedną studentkę. Najpierw profesor Mreck
                              przeprowadził pokrętną analizę, jak to studentka nie powinna wypowiadać się o
                              cnocie, bo jest...cnotliwa. Gdy studentka rzeczowo zaprotestowała, profesor
                              Mreck wytoczył armaty braku szacunku dla starszych i doświadczonych życiowo
                              profesorów.Z pomocą pospieszył mu profesor doktor Petar, który najpierw
                              poświadczył bezczelność studentki, potem zadał studentce głupie pytanie, na
                              które studentka odpowiada teraz, ze nie jest jasnowidzem, a na końcu
                              zdiagnozował przypadek studentki jako infantylność spowodowaną okresem dorastania.
                              Serdeczne dzięki profesorze! Zdiagnozowaną prawidłowo chorobę łatwiej się leczy!
                              Teraz należałoby oczekiwać zdiagnozowania innych przypadków.
                              Nie jestem specjalistą, jak pan profesor doktor, ale pierwszy z brzegu wydaje mi
                              się zaćmieniem umysłu spowodowanym kryzysem wieku średniego. A na co cierpi sam
                              szanowny profesor doktor?
                              Pytanie równiez retoryczne, gdyż z racji mojej ciężkiej choroby, chciałabym
                              opuścić to gościnne miejcse, żeby się leczyć w realu i proszę szanowne grono
                              profesorskie, żeby się już nie dopisywało do tej dyskusji. Dajcie ciężko chorej
                              studentce satysfakcję z ostatniego zdania i zamknijcie za nią drzwi waszego forum.
                              Tak jak je z ulgą zamknęły za wami wasze żony.
                              • petar2 Re: O.K. Pojęłam, że to forum nie dla mnie i spad 08.11.06, 08:21
                                Moje pytanie było raczej wątpliwością co do Twojej historii. Mogę jeszcze
                                zrozumieć, że profesor "autorytet w każdym calu" z elokwencją, podejściem do
                                studentów, z obrazka z kochającą się rodziną chciał wykorzystać wrażenie jakie
                                zrobił na jednej ze studentek. Pewnie z niego taki fircyk ale wobec tego
                                przyzwyczajony do odrzucanych awansów na wzór lejtnanta Kuzniecowa, że bilans i
                                tak na plus wychodzi. Po co więc ta zemsta, w dodatku trudna do ukrycia wśród
                                braci studenckiej?

                                Ach, gdyby do życia było potrzebne jasnowidzenie, dawno byśmy wymarli. Na
                                szczęście wystarczy trochę rozsądku, doświadczenia i znajomości pary zasad.
                                Jedną z nich jest to, że trzeba uważać z wdzięczeniem się do panów w sile
                                wieku. Często ta wiedzę zdobywa się na własnej skórze. A jeśli już dojdzie do
                                takiego zawodu to jak na jego podstawie piszesz histeryczny post, powinnaś być
                                przygotowana na riposty i jego obronę.

                                Co do mojej żony o której raczyłaś wspomnieć, to pragnę poinformować, że
                                miesiąc temu obchodziliśmy 19 rocznicę ślubu na szwędaniu się po górach, w
                                gronie starych przyjaciół.
                                • socata Re: O.K. Pojęłam, że to forum nie dla mnie i spad 08.11.06, 12:36
                                  petar2 napisał:

                                  > Jedną z nich jest to, że trzeba uważać z wdzięczeniem się do panów w sile
                                  > wieku.

                                  > Ty dałaś sygnały uznania, podziwu dla wykładowcy, a on niecnota odebrał to
                                  > zupełnie inaczej. Nie spełnił Twoich oczekiwań więc to jego wina.

                                  > Twoje uwagi o forum potwierdzają burzliwy okres dorastania, charakteryzujący
                                  > się brakiem wyważenia, trzeźwego spojrzenia i logiki.


                                  Petar, czy Ty widziałeś to wdzięczenie się i te sygnały uznania? Byłeś przy tym?
                                  Jeśli tak, to nie podejmuję dyskusji bo wiesz więcej niż ja i inni z tego forum.
                                  Jeśli jednak nie.... No cóż, to może zdradzisz na jakiej podstawie wypowiadasz
                                  się i oceniasz tak jednoznacznie? Bo nigdzie w wypowiedziach idealistki nie ma
                                  mowy o wdzięczeniu i umizgach... Dlaczego wychodzisz z założenia, że jedynym
                                  sposobem na wyrażenie przez młodą studentkę podziwu dla wiedzy i zachowania
                                  profesora jest mizdrzenie się do niego? Pryncypialny ton i zgrywanie się na
                                  wszechwiedzącego daje w sumie dość komiczny efekt....

                                  • petar2 Re: O.K. Pojęłam, że to forum nie dla mnie i spad 08.11.06, 22:53
                                    Jak Evo napisała, to Studentka popisała się pryncypialnym tonem i pozą
                                    wszechwiedzącej. Unikam oceniania i wskaż mi kiedy to robiłem.
                                    Nie jest to obce natomiast naszej Studentce. Jesli weźmiesz pod uwage różnicę
                                    wieku i doświadczeń to proponuje jeszcze raz przemyśleć wnioski stosując
                                    odpowiednie miary.

                                    Co do konkretów, nigdzie nie pisałem o umizgach, jedynie o sygnałach uznania i
                                    podziwu ze strony Studentki. Oczywiście, że sa to pewne przypuszczenia, z moich
                                    wypowiedzi nie wynikało chyba, że byłem przy tym. Socata, takie odniosłes
                                    wrazenie??

                                    > Dlaczego wychodzisz z założenia, że jedynym
                                    > sposobem na wyrażenie przez młodą studentkę podziwu dla wiedzy i zachowania
                                    > profesora jest mizdrzenie się do niego?

                                    Drugi raz mizdrzenie, prosze o troche rzetelności.
                                    Zakładam, że profesor nie czynił awansów anonimowej studentce z szerokiego
                                    grona po paru wykładach ale po bliższym poznaniu i pewnych sprzyjajacych
                                    okolicznościach. I nie sugeruję tu zadnej winy Studentki, raczej własnie
                                    młodzieńcza naiwność, na którą, jak sama wspominała, dała jej odpowiednie rady
                                    mamusia. I byłaby to historia niewarta wspomnienia, gdyby nie histeryczne
                                    miotanie się Studentki po tym watku od obraźliwego, buńczucznego postu po
                                    wycofywanie się okrakiem z rzucanych chaotycznie bzdurnych tez i epitetów.
                                    Najzabawniesze jest przy tym argumentowanie, że młodość to bezkompromisowość.
                                    Owszem, tak jest, ale uzywanie tego jako wytłumaczenia ... eeech ten ZNP u
                                    młodzieży ...
                              • ewolwenta Re: O.K. Pojęłam, że to forum nie dla mnie i spad 08.11.06, 18:40
                                > profesora jest mizdrzenie się do niego? Pryncypialny ton i zgrywanie się na
                                > wszechwiedzącego daje w sumie dość komiczny efekt....

                                Ton pryncypialny wywołała sama idealistka zarzucając statusiałemu forum, że jest
                                niemoralne (a tak to odebrało niemało osób tego forum). Nic więc dziwnego, że
                                użytkownicy odpowiedzieli adekwatną bronią czyli tonem protekcjonalnym.
                                Naturalna reakcja odwetowa. Każdy z nas się z tym zmaga w gorszych chwilach w
                                związku. :) ale jak widać nie wyciągamy z tego wniosków. Trzeba było zignorować
                                tę opinię lub nie wchodząc w emocje się z nią nie zgodzić. A tak klasycznie,
                                emocje się podgrzały i teraz co najmniej kilka osób poczuło się celem ataku.

                                Idealistko zauważ, że forum się tytułuje „(brak) seks(u) w małżeństwie„ czyli
                                już samo to sugeruje, że skupia ono ludzi, którzy starają sobie radzić z
                                problemem w związku a nie rezygnując z niego. Popatrz na to z tej perspektywy,
                                wczuj się w rolę tych, którzy myśleli i kochali jak Ty teraz ale stracili wiarę
                                w tą jedyną miłość. Nieliczni tylko potrafią znaleźć inną formułę swego
                                małżeństwa. Niektórzy tu też wpadają by poszukać inspiracji do poszukiwań.

                                Co do potępianej przez Ciebie rady „znajdź kochanka” to przyznaj że pojawia się
                                sporadycznie. O ile kiedyś uważałam ją za głupią i destrukcyjną, o tyle teraz
                                stwierdzam, że są ludzie i relacje w których może się to zdarzyć, co więcej jest
                                nie do uniknięcia, a czasem może mieć i pozytywne skutki.
                                Właśnie lektura tego forum pozwoliła mi zrozumieć, że nie jestem sobie nawet w
                                stanie wyobrazić z czym zmagają się niektórzy. Tak samo oni też nie muszą mnie
                                rozumieć. Teraz już nie jestem tak skłonna do oceny. I nie bierz tego jak o
                                przytyk w stylu „dorośniesz to zobaczysz...”, właśnie obyś nie musiała zobaczyć
                                i doświadczać, i tak jak ja stykała się z takimi sytuacjami tylko na forum.

                                Osoby czujące tak jak Ty, czasem doświadczają takich sytuacji życiowych, w
                                których okazuje się, że nie sposób realizować tej wizji uczciwego życia, bo
                                kosztuje go zbyt wiele. Wyobraź sobie to poczucie rozdarcia. Idą na kompromis, w
                                ich przekonaniu będący mniejszym złem.
                                • zorka99 Re: O.K. Pojęłam, że to forum nie dla mnie i spad 09.11.06, 09:11
                                  W zasadzie zgadzam się z Tobą elwowento. Jednak nie mogę się oprzeć- zwracając
                                  Waszą uwagę na 2 rzeczy. Nie spotkałam się z odrzuceniem próby poderwania
                                  zupełnie niewinnej studentki przez profesora i "zemsty" z tego właśnie powodu.
                                  Każdy z nas wysyła sygnały pozawerbalne drugiej osobie. Nie uwierzę, że na
                                  sygnały zainteresowania profesora studentka odpowiadała zdecydowanie chłodno i
                                  wszelkie awanse zdecydowanie jednoznacznie odrzucała. Nie trzeba być
                                  profesorem, żeby zauważyć, czy są szanse na cokolwiek. Zarzucane "mizdrzenie"
                                  nie jest mimowolne i na pewno miało miejsce, bez tego nie byłoby problemu.
                                  Zakładam, że profesor wszak nie prymitywny gwałciciel - przestępca, tylko
                                  normalny człowiek.
                                  Drugi problem, to nie idealizm i bezkompromisowość wynikająca z
                                  niedoświadczenia idealistki, tylko jej zbyt wysokie mniemanie o sobie z powodu
                                  zwykłego braku taktu, braku pokory i zrozumienia dla innych ludzi. Niektórzy
                                  uważają się za "pępek świata", ale życie na szczęście to szybko weryfikuje.
                                  Jeśli Ty stawiasz kogoś w kłopotliwej sytuacji, czy źle kogoś potraktujesz, to
                                  zawsze do Ciebie wróci. Akcja i reakcja. Życie pokazuje, że za chwilę to Ty
                                  znajdziesz się w identycznej, kłopotliwej sytuacji, lub tak samo źle
                                  potraktowany. Jedni ludzie wyciągają wnioski z życiowych lekcji, po prostu.
                                  Inni ludzie niestety zacietrzewiają się, szukają winnych naokoło, ubliżając
                                  komu się tylko da, ferują wyroki. Nie wyciągają wniosków, nie uczą się niczego,
                                  mają pretensje do świata, którego nie rozumieją. Po prostu beton.
                                  • socata zorka... 09.11.06, 14:07
                                    zorka99 napisała:

                                    > Nie spotkałam się z odrzuceniem próby poderwania
                                    > zupełnie niewinnej studentki przez profesora i "zemsty" z tego właśnie
                                    powodu.

                                    rozumiem, że wierzysz tylko w to, z czym się spotkałaś?

                                    > Nie uwierzę, że na
                                    > sygnały zainteresowania profesora studentka odpowiadała zdecydowanie chłodno
                                    i
                                    > wszelkie awanse zdecydowanie jednoznacznie odrzucała.

                                    skąd wiesz, że awanse były wcześniej? Może to był akurat pierwszy i studentka
                                    właśnie go odrzuciła?

                                    > Zarzucane "mizdrzenie"
                                    > nie jest mimowolne i na pewno miało miejsce, bez tego nie byłoby problemu.
                                    > Zakładam, że profesor wszak nie prymitywny gwałciciel - przestępca, tylko
                                    > normalny człowiek.

                                    różnica między gwałcicielem-przestępcą a profesorem jest taka, że ten drugi
                                    zaproponuje seks a pierwszy po prostu zgwałci.... Stosując Twoją logikę winna
                                    jest zawsze ofiara, bo:
                                    a) w przypadku profesora - mizdrzy się (to "na pewno miało miejsce")
                                    b) w przypadku gwałciciela - sama prowokuje ("Wysoki Sądzie, miała krótką
                                    sukienkę - przecież nie założyła jej bo jest upał tylko żeby mnie sprowokować!"

                                    drugi problem został zanadto bełkotliwie wyartykułowany przez co stracił na
                                    logice, więc się niego nie odniosę...
                                    • petar2 Re: zorka... 09.11.06, 14:33
                                      Socata, parę uwag dotyczących rozumienia wypowiedzi:

                                      Jeśli Zorka pisze: "Nie spotkałam się z odrzuceniem próby poderwania zupełnie
                                      niewinnej studentki przez profesora i "zemsty" z tego właśnie powodu."
                                      to znaczy, że na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji ocenia
                                      prawdopodobieństwo przedstawionej sytuacji. Jeśli powiem "nie spotkałem się z
                                      tym żeby człowiek pogryzł psa" to nie wynika z tego, że to niemożliwe ani że
                                      nie mogę uwierzyć w taką sytuację a jedynie to, że jeśli nastąpiło pogryzienie
                                      i uczestniczył w tym człowiek i pies to zakładam, że to pies pogryzł człowieka.

                                      Analogicznie jeśli na podstawie własnego doświadczenia i logiki wątpię w
                                      rzetelność relacji Idealistki i w celu wyjaśnienia przypuszczam jaki mógł być
                                      faktyczny przebieg to nie oznacza to, ze widziałem tą sytuację.

                                      > skąd wiesz, że awanse były wcześniej? Może to był akurat pierwszy i studentka
                                      > właśnie go odrzuciła?

                                      Idealistka napisała: "Studentka, z powodu ODRZUCANYCH awansów, musi tak
                                      zakuwać, żeby być najlepszą w grupie"
                                      • socata Re: zorka... 09.11.06, 16:45
                                        petar, parę uwag dotyczących rozumienia wypowiedzi....
                                        Po zmianie podmiotów Twoja wypowiedź wygląda tak:
                                        Jeśli Zorka pisze: "Nie spotkałam się z odrzuceniem próby poderwania zupełnie
                                        niewinnej studentki przez profesora i "zemsty" z tego właśnie powodu." to nie
                                        wynika z tego, że to niemożliwe ani że nie mogę uwierzyć w taką sytuację a
                                        jedynie to, że jeśli nastąpiło odrzucenie próby poderwania i uczestniczył w tym
                                        profesor i studentka to zakładam, że to studentka odrzuciła profesora.

                                        czy Ty sam rozumiesz swoją własną wypowiedź....? I jak ona się ma do tego, co
                                        napisałem, cyt. "rozumiem, że wierzysz tylko w to, z czym się spotkałaś?"
                                        • petar2 Re: zorka... 10.11.06, 07:34
                                          No rozbroiłeś mnie Socata :-)
                                          Masz chyba rację, czas na trochę pure nonsensu.

                                          Przypomniała mi się taka komedia z Pyrkoszem jako pracownikiem naukowym. Na wsi
                                          zapytał o drogę znudzoną i flegmatyczną ale atrakcyjną, młodą blondynkę i będąc
                                          pod wrażeniem dał jej swoją wizytówkę. O sprawie szybko zapomniał a po kilku
                                          tygodniach ona z walizką zapukała do jego mieszkania (żona, dzieci) z tekstem:
                                          - czeeeść .... jesteeem ... cieszysz się ... ?
                                    • samo.zycie2 Dajcie już spokój studentce 09.11.06, 15:50
                                      Nie napisała dokładnie jak było, nie potrzebowała naszych rad. Dostała je od
                                      mamy. Prawdopodobnie weszła na forum,żeby wyrzucić z siebie emocje, dowalić
                                      trochę, co jej się udało (sądząc po reakcjach). A powody były jak wyszło
                                      pozaforumowe. Nie mam wątpiwości, że idealistka poradzi sobie ze wszystkimi
                                      profesorami świata. Zwróćcie uwagę na różnice między wpisem sprzed roku a
                                      teraźniejszymi. Ja tam lubię takie młode, odważne dziewczyny (he, he, no może
                                      oprócz jednej:):)dygresja osobista). A sytuacja uwodzenia studentki i
                                      prymitywnej zemsty jest najzupełniej możliwa i pamiętam taką ze swoich studiów.
                                      Idealistka jest na jakiejś uczelni technicznej,bo pisze, że dziewczęta są tam
                                      rzadkością, więc wszelkie badania, projekty są prowadzone w małych grupkach,
                                      gdzie łatwo o bliższy kontakt i nachalny profesor może wręcz spreparować
                                      sytuacje sam na sam ze studentką (omówienie sprawozdania, konsultacje, itp.).
                                      Gdy na ogólnych zajęciach się mści, grupa może nawet nie mieć pojęcia dlaczego.
                                      Idealistka nie powinna być taka dyskretna, chocby kilku najbliższym koleżankom,
                                      chłopakowi powinna szepnąc o co chodzi, bo może mieć potem kłopoty. Mam
                                      nadzieję, że jej mama dyskretnie czuwa nad cała tą sytuacją.
                                      • blaszany_dzwoneczek Re: Dajcie już spokój studentce 10.11.06, 07:47
                                        Oj była podobna sytuacja u mnie na uczelni. Dziewczyna o mało roku nie
                                        zaliczyła. Różnica taka, że wykładowca świętością nie był i szeptaną reputację
                                        miał nie najlepszą. A najgorsze jest to jak próbowano sytuację zatuszować, gdy
                                        dziewczyna zwróciła się o pomoc do wyższych instancji. Oparło się nawet o
                                        rektora uczelni z tego co pamiętam. Oczywiście dupkowi nic się nie stało, ale
                                        dziewczynie dał spokój.
                                        • petar2 Re: Dajcie już spokój studentce 10.11.06, 08:45
                                          Różnica zasadnicza, bo profesor z reputacją kobieciarza i erotomana nie zostaje
                                          autorytetem nawet dla naiwnych studentek.
                      • socata Re: No dobra już dobra Mreck! 06.11.06, 12:47
                        idealistka20 napisała:

                        Chciałam jeszcze dodać, że rację ma Avido, że moja ostra tu wypowiedź ma
                        > związek z przeżytymi ostatnio niezbyt miłymi wydarzeniami. Postaram się
                        > napisać coś więcej, może jutro wieczorem w nowym wątku, choć w zasadzie rady
                        > już dostałam. Od mojej mamy :)

                        Rozumiem, że do niezbyt miłych wydarzeń przyczynili się uczestnicy tego forum?
                        Bo w przeciwnym razie nie widzę związku.....

                        -
                        • avide Re: No dobra już dobra Mreck! 06.11.06, 13:18
                          ach tam zaraz sie przyczynili... bez przesady
                          pewnie "ta" druga strona nawet nie wie o istnieniu takiego forum.

                          Ps. Idealistko ... cóż... szkoda że się nie myliłem , tyle tylko napiszę w
                          Twojej sprawie. Pozdrawiam.
      • maja5952 Re: Przewrotna odpowiedź młodej- gniewnej!!! 08.11.06, 11:43
        Twój post idealistko jest tak pesymistyczny, że aż boli. Mam wrażenie, że nie
        lubisz całego otaczającego Cię świata, bo on właśnie jest taki jak piszesz.
        Moralność, miłość, rodzina dla mnie to priorytety ale tytuł forum (seks lub jego
        brak) niekoniecznie ma z nimi wiele wspólnego.

        Uważam, że ataki na kogoś kto radzi ci znaleźć sobie kochanka(ę) zamiast
        rozwiązać problem w inny sposób są bezzasadne. Każdy ma prawo wyrazić swoje
        zdanie, jeśli Tobie się ono nie podoba to trudno, napisz o tym, ale chyba nie
        tym tonem.

        Pozdrawiam
    • abdulian jest taki wątek - merck, idealistka i spółka 06.11.06, 16:52
      Jest taki wątek, tzw. Walenie, można go odgrzebać:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=32894643&a=32894643
      i tam sobie pogadać bez ograniczeń i w zasadzie bez cenzury. Admini przymykają
      zwykle nań oko.

      Szkoda zaśmiecać dyskusji dygresjami i wzajemnymi animozjami.
      • marcepanna Re: jest taki wątek - merck, idealistka i spółka 06.11.06, 21:36
        mreck dorwal sie do jakiejs malolaty od razu ego podskoczylo
        • mreck Re: jest taki wątek - merck, idealistka i spółka 07.11.06, 11:40
          każdy musi mieć jakiś poziom ego-izmu.
          nie dość, ze mreck pieprzy jakąś panienkę 19 lat młodsza i układa sobie zycie
          ponownie to jeszcze smie dyskutować w obronie "tatusków" co to pieprza
          małolaty. a mało tego on śmie życ! jesu taki stary i żyje. tyle wynika z jej
          wypowiedzi. i niby mam udawać ze pada deszcz, bo nie uzyła mojego nicka.
          dziecinada.

          idealistka uderzyła w stół i sie dziwi, ze nozyce sie odzywaja.
          zawsze łatwiej jest bronic wysokiego morale - moze sie nawet świetym zostanie
          niz mówic szczerze o zagmatwanych uczuciach osób nie zawsze prawych.

          nie dziwi mnie, ze idealistka chodzi naburmuszona, bo jakis profesor ma erekcje
          na jej widok. pewnie jeszcze chodzi do szkoły z gołym pępkiem i zalotnie sie
          usmiecha. ale to nie daje prawa profesorowi do.. no do czego? pomijajac etyke
          zawodowa psora (kontakt z podwładna jest naganny) to czemu sama propozycja ja
          tak zbulwersowała? że starszy? ze nie z jej kregów zainteresowania? a może
          wyobraza sobie, ze seksu nie ma na swiecie?
          ej idealistko - forum nie jest aż tak bardzo anonimowe. wiele osób zna i
          koresponduje na mój adres mreck@ gazeta.pl i łatwo może skojarzyc.
          • samo.zycie2 Re: jest taki wątek - merck, idealistka i spółka 07.11.06, 13:11
            To ja pisałam o anonimowym forum a nie idealistka. Powinnam użyć nazwy
            precyzyjniejszej- demokratyczne. Chciałam zwrócić Twoją uwagę, że besztasz
            dziewczynę za sposób w jaki o Tobie pisze, tylko dlatego, że jest młoda. Ty
            stosujesz podobny styl wobec wielu osób (na przykład wobec mnie) i wszystko jest
            w porządku.
            A tak w ogóle to zazdroszczę idealistce problemów i etapu życia, w którym teraz
            jest.
            • mreck Re: jest taki wątek - merck, idealistka i spółka 07.11.06, 13:19
              ok. przyjmuję uwagę.
              tylko zważ na to, ze ja nie kategoryzuję ludzi. nawet mój nic jest "bezideowy"
              nick idealistki ustawia ja pod scianą. pojawiaja sie kategorie:
              tatuńcio, panienka, itp.
              i jak ktos jak ja nalezy do kategori tatuncio to mu nie wypada.

              wiem, że drażnie wiele osób. sorki. ale nie zamierzam rezugnować z pogladów dla
              cudzej wygody. dyskusje zawsze podejmę.
              każda sprawa może mieć wiele aspektów. i nawet jeżeli generalnie sie z czyms
              zgadzam, to staram sie znaleźć takie aspekty sprawy które wyłamuja sie z
              konwencji.

              • anula36 Re: jest taki wątek - merck, idealistka i spółka 07.11.06, 18:25
                no nie wiem czy tatunciowi wypada jeszcze dyskutowac czy co najwyzej postukiwac
                gniewnie laseczka:P
                • mreck Re: jest taki wątek - merck, idealistka i spółka 08.11.06, 09:23
                  i hipisi będą łysi anulko. a jak mniemam smuga cienia przed tobą.
                  • anula36 Re: jest taki wątek - merck, idealistka i spółka 08.11.06, 11:55
                    no ba a juz teraz pociagam geriavit dla kurazu:) I oszczedzam na peruke;)
                    • abdulian Re: jest taki wątek - merck, idealistka i spółka 09.11.06, 09:49
                      kupuj Biovital ominie Cie szpital :)
                      • mreck Re: jest taki wątek - merck, idealistka i spółka 09.11.06, 13:14
                        dziadku! statku na ostatku.
    • yunaszek [...] 13.11.06, 23:58
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka