viscera
29.12.06, 15:54
Chciałabym żebyście to przeczytali i ocenili, bo ja nie jestem w stanie ocenić
mojej sytuacji racjonalnie, bo za bardzoe jestem emocjonalnie do niej
nastawiaona. Mianowicie: byłam z kims 2 lata, i wsyzstko układało sie bardzo
dobrze, no ale zwiazki maja to do siebie że nie trwaja wiecznie. Rozstalismy
się a raczej on mnie zostawił, twierdząc że musi sie zastanowić czy mnie kocha
czy to nie jest już przyzwyczajenie. Jednak juz nie wrócił, stwierdził że nie
nadaje się do związków bo rani ludzi, a gdy jest sam rani tylko siebie. Jakoś
sie s tym pogodziłam , nie robiłam wielkiej afery z tego, wieć rozstalismy sie
w zgodzie. Oczywiście na smaym początku kontakt się urwał bo nie byłam stanie
z nim rozmwiąc za bardzo go kochałam - i nadal kocham. JEdnak stało się tak
że przez przypadek nasz kontakt sie odnowił, ale juz czysto na gruncie
przyjacielskim, na początku były smsy, rozmowy na gg az w koncu kilka razy
nawe spotkaliśmy się. Za każdym razem było bardzo sympatycznie, nikt z nas nie
wracał do tematu rozstania. Przez przypadek bylismy na tej samej imprezie u
wspólnej koleżanki i tak sie stało że wyladowaliśmy w łózku. Nie załuje tego
co się stało, i nie namawiałam go nigdy do powrotu chociąz w głebi serca
bardzo bym tego chciała. Od tamtego momentu częsciej zaczelismy sie spotykać,
częsciej rozmawiac, tak jak na poczatku znajomości. Jednak gdy rozmawiamy to
często nasze rozmoy schadza na temat sexu. wiem że on nikogo nie ma, ja tez
jestem sama. Mój problem polega na tym, że nie wiem czy od chce tylko
zaciągnac mnie do łózka na seks bez zobowiazań czy może chce wrócić. Jak
myślicie, co może siedziec w jego głowie. Nie chciałabym być tylko jego
kochanką , za bardzo mi na nim zalezy, ale z drugiej strony czy mozliwe jest
żeby do mnie wrócił?