Dodaj do ulubionych

niedyskretne pytanie, ale prosze o odpowiedz

29.01.07, 13:14
przepraszam jesli moje pytanie jest nie na miejscu, ale juz powoli zaczynam
siebie oskarzac ,ze jestem jakas nienormlana.jestesmy malzenstwem z 1,5
rocznym stazem, bez dzieci, wczesniej razem 5 lat, nie jestem jakas wstretna
zaniedbana ropucha:-)i bardzo mi brakuje czulosci, seksu ...pomijam to,ze moj
maz nie przytula mnie, nie da tak poprostu buziaka,ale kocha sie ze mna raz
na miesiac.i wyglada to tak,ze np nie kochamy sie przez miesiac ,powiem mu ze
mi tego brakuje itp no to laskawie zaszaleje i np kochamy sie 2 noce pod rzad
po czym znowu miesiac przerwy.mamy po 30 lat, ma normalna prace.co o tym
mysliscie?jak czesto Wy sie kochacie?moze to ja jestesm jakas za duzo
potrzebujaca--umiescialam ten watek na mlodych mezatkach i dostalam
skierowanie do Was:-
)
Obserwuj wątek
    • czakita Re: niedyskretne pytanie, ale prosze o odpowiedz 29.01.07, 13:48
      Wydaje mi sie ,ze Twoj maz to Narcyz ,nie lubiacy sexu.I tu zadnego smiechu ,bo
      sa takie osoby.Druga obcja to wiesz jaka
    • bond.jamesbond1 Plaga aseksualizmu 29.01.07, 15:58
      To niestety ponoć coraz częstsze. Mężczyźni w pełni sił przestają się
      interesować seksem. I to właśnie tak w okolicach 30-tki.
      Nie wiem jak sobie z tym radzić, nie jestem psychologiem. Ale z moich rozmów z
      kobietami wynika, że to się staje nieomal normą.
      Jako facet mogę doradzić tylko otwartą rozmowę z mężem o problemie. Nie ma
      innego sposobu. Bez straszenia wizją "znalezienia innego wyjścia", bez oporów i
      zażenowania. I raczej nie namawiaj go tak na dzień dobry na wizytę u
      seksuologa. Może przeszkadza mu coś o czym nie wiesz?
      Powodzenia.
      • gacusia1 Re: Plaga aseksualizmu 29.01.07, 17:13
        Czytam watki i zastanawiam sie,co sie porobilo z mezczyznami???Od zawsze bol
        glowy to byla kobieca wymowka od sexu.Teraz coraz czesciej "bol glowy" jest
        wymowka meska.Dlaczego tak sie dzieje???Czy mezczyzni sa przemeczenie?Czy nie
        kreca ich partnerki?Czy maja kogos na boku?Czy choruja?Przygnebiajace.
        • eeela Re: Plaga aseksualizmu 29.01.07, 18:23
          Mam nadzieje, ze ogolnie nic sie nie porobilo - po prostu charakter tego forum
          jest taki, ze trafia tu wiele tego przypadkow. Malo prawdopodobne moim zdaniem,
          zeby stanowily one wiekszosc :-)

          Osobiscie jeszcze nigdy nie spotkalam mezczyzny, ktory nie reagowalby
          entuzjastycznie na idee seksu ;-) Ale oczywiscie to tez nie jest super miarodajne.

          • kawitator Re: Plaga aseksualizmu 29.01.07, 18:25
            w dużej częsci odpowiedz macie tu
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=56297241&a=56349700
            uwazam ze to postęp jak powiedziała jedna z kobitek
          • glamourous Re: Plaga aseksualizmu 29.01.07, 19:16
            eeela napisała:

            > Osobiscie jeszcze nigdy nie spotkalam mezczyzny, ktory nie reagowalby
            > entuzjastycznie na idee seksu ;-) Ale oczywiscie to tez nie jest super miarodaj
            > ne.

            Hehe, ja osobiscie tez nigdy NIE SPOTKALAM mezczyzny, ktory nie reagowalby
            entuzjastycznie na sama mysl o seksie. Bo na poczatku znajomosci to oni wszyscy
            az skacza do sufitu na mysl o seksie, a slina im az na buty kapie. Wszyscy
            niewyzyci, napaleni, strugaja jurnych byczkow, ach jacy oni sa swietni w te
            klocki, jak uwielbiaja seks!

            Dopiero POTEM tak sie z nimi robi ze wychodza z nich straszne cieniasy. A to
            lizac im sie odechciewa, bo kobieta "nieczysta" ;-), a to przemeczony po pracy -
            no i z pelnego energii byczka robi sie ospaly misiek. Czynniki miśkotworcze to :
            kilka lat bycia razem, porody, dzieci, prace, stresy i inne genialne preteksty,
            zeby kobiete, nawet bardzo atrakcyjna, spuscic po brzytwie i rzucic co najwyzej
            jakis marny ochlap raz na pare tygodni.

            Ja z kolei nie spotkalam takiego, ktory po 5 latach zwiazku tak by sie palil do
            seksiku jak na poczatku znajomosci. Nie spotkalam, a chcialabym, bo ponoc
            instnieja takie cudenka) ktory niezmiennie z jedna od lat ta sama kobieta, matka
            swoich dzieci na przyklad, ochoczo figluje po kilka razy dziennie i mu sie to
            nie nudzi. I nie takiego ktoremu sie WYDAJE ze by tak mogl (bo akurat
            wyposzczony, zona nie daje, a on puszcza wodze wyobrazni co by to bylo gdyby)
            tylko takiego ktory faktycznie TAK MOZE!!!
            • eeela Re: Plaga aseksualizmu 29.01.07, 21:07
              > Ja z kolei nie spotkalam takiego, ktory po 5 latach zwiazku tak by sie palil do
              > seksiku jak na poczatku znajomosci.

              Prawda, ze nie mam zbyt wielkiego bezposredniego doswiadczenia. Wszystko to albo
              gadki, albo bardzo wstepne reakcje, nie siegajace wspolzycia. Partnerow mialam
              dwoch (tzn drugiego wciaz mam), jeden sie puscil na bok po 4 latach, drugi
              pilnie swoje obowiazki wzgledem mnie wypelnia od niespelna roku. Przy czym ten
              pierwszy w ciagu calych czterech lat wykazywal sie niezmiennym entuzjazmem. Na
              entuzjazm drugiego tez nie mam co narzekac.

              To kiedy wypada ta cezura? Bo slyszalam juz o dwoch latach, o pieciu, o siedmiu
              ;-) nadzieje mimo to wciaz zywie, ze nie natrafie na jakis gwaltowny spadek
              entuzjazmu. Mam nadzieje, ze tak nie bedzie - i mam zamiar zrobic wszystko, by
              tak nie bylo.
              • glamourous Re: Plaga aseksualizmu 29.01.07, 21:49
                eeela napisała:

                > To kiedy wypada ta cezura? Bo slyszalam juz o dwoch latach, o pieciu, o siedmiu
                > ;-) nadzieje mimo to wciaz zywie, ze nie natrafie na jakis gwaltowny spadek
                > entuzjazmu. Mam nadzieje, ze tak nie bedzie - i mam zamiar zrobic wszystko, by
                > tak nie bylo


                No wlasnie w tym sek ze owa cezura moze nastapic w zasadzie kazdym momencie,
                tyle ze chyba nie staz zwiazku ma tu znaczenie, a - nie wiem jak to okreslic -
                okolicznosci w jakich zwiazek aktualnie sie znajduje. Wydawaloby sie, ze
                pierwszy taki schodek pojawia sie w momencie zamieszkania razem, drugi - baardzo
                decydujacy i niestety nie do przewidzenia (oraz dosc nieodwracalny) to
                pojawienie sie dziecka.

                Tak wiec najwiekszym testem na sprawdzenie realnych mozliwosci partnera jest
                wspolne zamieszkanie oraz dzidzius (ktory jak widac w rownoleglych watkach
                baaaaardzo wiele moze miedzy ludzmi zmienic)

                Ja tez mialam kiedys wieloletniego narzeczonego, ktory dyszal checia seksu dzien
                i noc, sek w tym ze nie mieszkalismy razem, choc spedzalismy dzien w dzien
                dluuuugie godziny razem. I jemu sie ZAWSZE chcialo.
                Tyle ze mielismy wtedy niewiele po 20 lat, a wiek tu tez ma ponoc wiele do
                rzeczy (notabene zastanawiam sie czasem jak by ewoluowalo jego wybujale libido
                gdyby dane bylo nam mieszkac razem, miec dzieci, zaliczyc wspolne porody i razem
                przekroczyc trzydziestke. Ciezko wyczuc, ale nie sadze ze caly czas bylby takim
                tytanem seksu ze po kilka razy na dobe :-/)

                Pytanie : eeela, od jakiego czasu mieszkasz ze swoim partnerem? Czy macie
                dzieci? Ja ich jeszcze nie mam i nie ukrywam, ze troche przerazaja mnie te
                liczne tutaj watki o utracie mezowskiego pozadania po porodzie :-[
                • eeela Re: Plaga aseksualizmu 30.01.07, 12:44
                  W tym sek, ze formalnie nie mieszkamy razem, wiec teoretycznie jestesmy w tym
                  najswiezszym i najbardziej intensywnym etapie. Ale mieszkamy bardzo blisko
                  siebie, i w zasadzie od samgo poczatku znajoosci wyglada to tak, ze osobno
                  spedzamy moze jeden - dwa dni w tygodniu, reszte przemieszkiwujac u siebie
                  nawzajem. Lacznie z dwoma kompletami szczoteczek do zebow, recznikow i takie
                  tam. Meczace to dosc, musze przyznac. Chcicalabym normalnie.

                  W pierwszym zwiazku mieszkalam normalnie z partnerem przez 4 lata. Spadek
                  zainteresowania seksem z jego strony nigdy nie nastapil, nawet jak juz sie
                  zaczal na boki puszczac (dobrze, ze mnie niczym, kurde, nie zarazil). Po mojej
                  stronie generalnie spadku nie bylo, ale dosc czesto zdarzala sie chwilowa
                  niechec do seksu, bo mialam z partnerem wiele problemow pozalozkowych, i to sie
                  przenosilo na moj stosunek do seksu. Rzadko jednak odmawialam, choc nie
                  czerpalam w takich chwilach z seksu przyjemnosci - szkoda mi bylo faceta na
                  katusze skazywac ;-)
            • bomba44 Re: Plaga aseksualizmu 30.01.07, 01:08
              Glamourous napisała:

              > Ja z kolei nie spotkalam takiego, ktory po 5 latach zwiazku tak by sie palil
              do
              seksiku jak na poczatku znajomosci. Nie spotkalam, a chcialabym, bo ponoc
              instnieja takie cudenka) ktory niezmiennie z jedna od lat ta sama kobieta, matka
              swoich dzieci na przyklad, ochoczo figluje po kilka razy dziennie i mu sie to
              nie nudzi. I nie takiego ktoremu sie WYDAJE ze by tak mogl (bo akurat
              wyposzczony, zona nie daje, a on puszcza wodze wyobrazni co by to bylo gdyby)
              tylko takiego ktory faktycznie TAK MOZE!!! <

              Ten temat był już przerabiany tutaj:

              <A href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
              f=15128&w=55792732&a=55985004">Męskie libido</A>

              Powtórzę więc tylko, że takich facetów jest bardzo dużo, i że przykro mi
              Glamourousku, że takiego nie spotkałaś. A że większość czytelniczek tego forum
              nie spotkało również to nie dziwi, bo przecież to forum dla takich, co mają
              problemy z seksem w małżeństwie.

              Temat był już dyskutowany, i dziwię się, że powtarzasz bzdury. Widać w nie
              głęboko wierzysz.

              Pozdrawiam,
              • bomba44 Re: Plaga aseksualizmu 30.01.07, 01:14
                Przepraszam za niedziałający odnośnik. Może teraz pójdzie lepiej:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=55792732&a=55985004
            • niezapominajka333 Re: Plaga aseksualizmu 30.01.07, 07:19
              Hehe ...ja spotkałam. Ale wcale nie jestem przekonana, czy gdybym to ja miała
              znacznie większe potrzeby, nie byłoby tak jak u ciebie.
              Zanim zapędzisz się w osądzaniu facetów to powiedz, jakim zyciowym
              doświadczeniem możesz się pochwalic. W ilu stałych związkach powiedzmy
              pięcioletnich byłaś, żeby się tak rozczarowac do mężczyzn. No, chyba że to
              szczere Polaków rozmowy po kilku drinkach....
              Piszesz emocjonalnie, jak człowiek oszukany i rozgoryczony, a przecież
              zdecydowałaś sie na ślub znając ograniczenia swojego przyszłego męża.
              I jeszcze bardzo ważna rzecz, na którą nie zwracasz uwagi.

              "....Czynniki miśkotworcze to
              > :
              > kilka lat bycia razem, porody, dzieci, prace, stresy i inne genialne
              preteksty,
              > zeby kobiete, nawet bardzo atrakcyjna, spuscic po brzytwie i rzucic co
              najwyzej
              > jakis marny ochlap raz na pare tygodni...."

              A jakie czynniki zamieniaja spragnioną seksu kobietę sprzed ślubu w zimny głaz
              po ślubie? Urodzenie dziecka? Znudzenie partnerem?
              Skąd wiesz, jak na ciebie wpłynęłoby urodzenie dziecka ? Poród moze zmienic
              nie tylko meża, ale i kobietę. Zmiana poziomu hormonów i już seks mógłby dla
              ciebie nie istniec. Doswiadczyłas kiedyś takiego stanu, jak całkowity brak
              ochoty na seks? Całkowite, totalne zero potrzeb? Wierz mi, że mi, że nie jest
              to przyjemne, gdy druga strona pragnie.

              "....Ja z kolei nie spotkalam takiego, ktory po 5 latach zwiazku tak by sie
              palil do
              > seksiku jak na poczatku znajomosci. Nie spotkalam, a chcialabym, bo ponoc
              > instnieja takie cudenka) ktory niezmiennie z jedna od lat ta sama kobieta,
              matk
              > a
              > swoich dzieci na przyklad, ochoczo figluje po kilka razy dziennie i mu sie to
              > nie nudzi. I nie takiego ktoremu sie WYDAJE ze by tak mogl (bo akurat
              > wyposzczony, zona nie daje, a on puszcza wodze wyobrazni co by to bylo gdyby)
              > tylko takiego ktory faktycznie TAK MOZE!!!..."

              Ta uwaga odnosi sie też do kobiet. Ile z tych wyposzczonych i narzekających na
              swoich mężczyzn kobiet pozostałoby przy swoim apetycie na seks, gdyby tak ich
              mężowie mogli się kochac chociażby raz czy dwa razy dziennie? W której grupie
              ty byś była? To taka uwaga po przeczytaniu twojego wątku o niedopasowaniu...



      • ewolwenta przesyt 29.01.07, 20:55
        Zbytnia dostępność seksu spowodowana antykoncepcją i kobiecą przemianą odbiera
        mężczyźnie poczucie bycia zdobywcą.
        Nieistnienie żadnego tabu, żadnego owocu zakazanego powoduje zaniknięcie
        dodatkowych stymulacji. Całkowite odarcie z mistycyzmu i tajemniczości dopełnia
        spustoszenia w męskim libido.
        Wszędobylski seks, bombardujący z filmów, bilbordów, gazet, reklam tv brzydnie z
        czasem też i domowym zaciszu.Wszędzie wyidealizowane ciała, wizualnie całkowicie
        dostępne i rozdmuchane wyobrażenie rozkoszy deprecjonuje normalny pełen wysiłku
        fizycznego seks. Sam wysiłek fizyczny towarzyszący aktowi jest często wyzwaniem
        dla leniwców.

        • glamourous Re: przesyt 29.01.07, 22:00
          Amen i bingo.

          Ja dodalabym jeszcze do tej listy dwa czynniki : kobieca napastliwa i pozadliwa
          inicjatywe, ktora na poczatku zachwyca, ale z czasem kastruje faceta
          psychologicznie i odbiera mu poczucie bycia samcem.
          Oraz zwykly, biologiczny i ponoc na dluzsza mete nieunikniony przesyt seksem z
          ta sama partnerka, zwany niekiedy syndromem coolidge'a.
          • bomba44 Re: przesyt 30.01.07, 01:25
            glamourous napisała:

            > Amen i bingo

            A ja myślę, że bzdura i niewypał.

            > Ja dodalabym jeszcze do tej listy
            > dwa czynniki : kobieca napastliwa i pozadliwa
            > inicjatywe, ktora na poczatku zachwyca,

            To co piszesz to jak najbardziej czynniki nie blokujące faceta, ale
            rozbudzające jego potrzeby, zadowolenie.

            > ale z czasem kastruje faceta
            > psychologicznie i odbiera mu poczucie bycia samcem.

            No jeśli kobieta tak się zachowuje, to rzeczywiście, ochota na seks przejdzie.
            Nie wiązałbym jednak kastrujących zachowań z pożądliwością i inicjatywą ze
            strony kobiet. Coś z tego braku seksu Wam się dziewczyny poprzekręcało. Nie
            mówcie na to, co jest białe, że jest czarne!

            > Oraz zwykly, biologiczny i ponoc na dluzsza mete nieunikniony przesyt seksem z
            > ta sama partnerka, zwany niekiedy syndromem coolidge'a.

            Wiesz co. Kiedyś wszystkim przejdzie ochota. I na wszystko. Ale jak facetowi
            przechodzi ochota, to nie znaczy, że jest to spowodowane pożądliwością i
            inicjatywą jego partnerki. Nawet, jeśli ona tak myśli.
            • glamourous Re: przesyt 30.01.07, 13:31
              bomba44 napisał:

              > To co piszesz to jak najbardziej czynniki nie blokujące faceta, ale
              > rozbudzające jego potrzeby, zadowolenie.



              Drogi bomba44

              W moim 28 letnim zyciu zaliczylam juz kilka stalych zwiazkow z mezczyznami
              (gdzie pomiar temperamentu sprowadzal sie do czegos wiecej niz niedzielnego
              seksiku po tygodniu niewidzenia sie). Poznalam rowniez cale spektrum facetow,
              kolegow, przyjaciol, znajomych, z ktorymi rozmawialam na przerozne tematy,
              rowniez na tematy seksu, zbierajac miedzy innymi ich opinie na temat
              tzw "goracych kobiet"
              Ty natomiast jedyna probke meskich seksualnych zachowan masz na SWOIM
              przykladzie. Innych po prostu nie znasz, bo nigdy nie zyles w intymnych
              zwiazkach z facetami, a tego co Ci naopowiadaja koledzy, erotomani gawedziarze,
              raczej nie bralabym zbytnio pod uwage. Facet przed facetem raczej sie nie
              przyzna, ze cienki w te klocki i nie potrafi sprostac babie ;-)

              Dlatego uwazam ze nie powinienes sie tak radykalnie wypowiadac i tak
              autorytarnie polemizowac z
              kobietami ktore z niejednego pieca chcleb jadly, bo one jakis przekroj meskich
              seksualnych zachowan w przeciwienstwie do Ciebie pewnie juz przerobily. Ty za
              to mozesz oceniac tylko kobiety : jak ich
              libido, ich temperament ewoluuje w zwiazku. Bo jak przypuszczam kilka zwiazkow
              z kobietami masz juz za soba, masz wiec skale porownawcza. Ja kobiet nie znam,
              znam tylko siebie, wiec na temat zachowan kobiet nie polemizuje.

              No wiec do rzeczy. Jak juz kiedys tutaj na forum napisalam, nie nalezy mylic
              temperamentu z niewyzyciem. Wiec jezeli pisujesz tu na tym forum, i to w
              dodatku pod szyldem "faceta ktory leniwcem nie jest", to chyba nie dlatego ze
              twoje wspolzycie z partnerka uklada sie jak w bajce - czesto, gesto i
              namietnie. Przypuszczam ze zasilasz tu forumowe grono facetow nie do konca
              zaspokojonych przez partnerki i raczej wyposzczonych. Skad wiec mozesz wiedziec
              jak by bylo gdyby kobieta z ktora jestes dajmy na to juz od lat 10, dzien i noc
              napastowala Cie zadajac seksu, nurkowala ci pod koldre kiedy potwornie zmeczony
              smacznie spisz, siadala lubieznie na kolanach kiedy masz pilna prace na
              komputerze, nachodzila rano pod prysznicem kiedy jestes juz spozniony do pracy,
              rozpinala rozporek pod stolem na firmowym bankiecie w obecnosci twojego szefa
              itp itd? Teraz oczywiscie, z perspektywy faceta niewyzytego,
              taka sytuacja wydaje ci sie marzeniem (na zasadzie zielenszej trawy na obcym
              podworku), niebianska stymulacja i w ogole slodkim rajem, ktoremu
              oczywiscie sprostalbys za kazdym razem, dzien i noc, do poznej starosci, i
              zawsze z tym samym zachwytem.

              Tyle ze moj drogi moje doswiadczenie wykazuje, ze takie namolne kobiece
              molestowanie oraz chec seksu zawsze i wszedzie bawi przede wszytskim w
              pierwszej fazie zwiazku, lub facetow niewyzytych, z niedoborem seksu - i to tez
              tylko teoretycznie.
              Bo moje doswiadczenie takiej wlasnie troche "femme fatale" ;-) wskazuje, ze po
              poczatkowym zachlysnieciu sie taka kobieta i szalonych zabawach wiekszosci
              facetow dosc szybko mina rzednie. I przestaje dotrzymywac jej kroku. Zaczyna
              miec przesyt. I roznie sie to konczy.

              Widzialam juz wiele takich par : on zakochany, ona piekna, lubiezny blysk w
              oku, widac ze uwielbia seks, znajomi przylapywali ich w roznych krepujacych
              sytuacjach, wychodzacych najczesciej z jej inicjatywy. I co sie dzialo -
              kolega, choc na poczatku bardzo zakochany i zachwycony - rzucal ja po roku,
              jako powod podajac "dusilem sie w tym zwiazku"
              Albo moj inny kolega, ktory naprawde ma bardzo duzy temperament i z gatunku
              tych co "ciagle mysla o jednym", opowiadal mi ze byl kiedys z taka kobieta -
              fizycznie cudo, Meksykanka zreszta, ale ciagle przejmowala inicjatywe i ciagle
              jej bylo malo. Byl z nia kilka lat, i wkoncu zostawil ja, bo go meczyla ta
              sytuacja na dluzsza mete. I powiedzial znamienne zdanie "kobieta z duzym
              temperamentem jest blogoslawienstwem dla faceta na poczatku zwiazku, na dluzsza
              mete jest to dla niego meka. CO ZA DUZO TO I SWINIA NIE ZJE" ;-)

              Ot, meskie zdanie. Fajna stymulacja na poczatku, pozniej niestety przesyt.

              Jeszcze raz powtarzam. Nie mylmy temperamentu z niewyzyciem. Wiem ze istnieja
              tacy cudowni faceci, co to zawsze maja ochote. Ale chyba w dzisiejszych czasach
              nie chodza oni stadami. Zreszta wszystko jest przeciez wzgledne. Ja sama nie
              wiem, jaka bym byla, gdybym trafila na takiego demona seksu ktory przeroslby
              mnie temperamentem i zadal seksu po 3 dziennie. Byc moze sama po dwoch latach
              ucieklabym gdzie pieprz rosnie...
              • bomba44 Do Glamourous 02.02.07, 01:41
                Przepiękna Glamourous:

                Dzięki za wyczerpującą odpowiedź, którą przeczytałem z fascynacją. Twoje
                doświadczenie w temacie, na który dyskutujemy jest rzeczywiście imponujące. Co
                do Twojej oceny moich źródeł informacji, to chciałbym wyprowadzić Cię z błędu.
                Moje przemyślenie wcale nie wynikają z tego co by mi mogli naopowiadać koledzy,
                erotomani gawędziarze, bo z takimi na te tematy nie rozmawiam, a jeśli by mi
                coś naopowiadali, to rzeczywiście raczej nie brałabym tego zbytnio pod uwagę.
                Faceci, których, znam raczej na te tematy nie rozmawiają. Olbrzymią skarbnicą
                wiedzy na ten temat są natomiast kobiety.

                Piszesz:

                > Facet przed facetem raczej sie nie
                > przyzna, ze cienki w te klocki i nie potrafi sprostac babie ;-)

                No i mimo, że już Cię zdążyłem polubić, to niestety znowu muszę powiedzieć, że
                się mylisz. Choć, jak napisałem powyżej, faceci których znam raczej na te
                tematy nie rozmawiają, to byli i tacy, którzy zwierzali mi się z nadmiernego
                dla nich zainteresowania seksem jakie przejawiały ich partnerki.

                > Dlatego uwazam ze nie powinienes sie tak radykalnie wypowiadac i tak
                > autorytarnie polemizowac z
                > kobietami ktore z niejednego pieca chcleb jadly, bo one jakis przekroj
                > meskich
                > seksualnych zachowan w przeciwienstwie do Ciebie pewnie juz przerobily. Ty za
                > to mozesz oceniac tylko kobiety :

                Cóż. A ja dla odmiany jestem bardzo Ciekawy Twojego zdania na ten temat, i
                bardzo je cenię. Mimo, że również w tym przypadku uważam, że się mylisz, tak
                samo jak wiele innych kobiet, które radykalnie i autorytatywnie wypowiadają się
                na temat psychiki i zachowań męskich. Tak się widzisz składa, że niektórzy
                mężczyźni posiedli tę unikalną umiejętność rozumienia innych mężczyzn -
                umiejętność zupełnie nieosiągalną dla wielu kobiet z prostej przyczyny różnic w
                postrzeganiu świata i różnic w sposobach komunikowania się pomiędzy kobietami i
                mężczyznami.

                > Ty za
                > to mozesz oceniac tylko kobiety

                Niestety, znów się z Tobą nie zgodzę. Jestem mężczyzną, i oceniać kobiety jest
                mi znacznie trudniej, niż oceniać innych mężczyzn, z powodów, które opisałem
                powyżej.

                > Ja kobiet nie znam,
                > znam tylko siebie, wiec na temat zachowan kobiet nie polemizuje.

                A szkoda, bo mimo olbrzymiego doświadczenia, które tak starannie
                udokumentowałaś w swojej wypowiedzi, myślę, że mogłabyś dużo więcej powiedzieć
                na temat zachowań kobiet niż na temat zachowań mężczyzn.

                No ale cóż, to wszystko dyskusje nie na temat, bo przecież chcieliśmy
                porozmawiać o seksie. Przykłady, które dajesz wcale nie ilustrują Twojej
                tezy. Jeśli facet rzucał dziewczynę po roku mówiąc, że "dusił się w tym
                związku" to może oznaczać wiele rzeczy. Może na przykład oznaczać, że skusił
                się na początku tylko jej temperamentem, ale to nie wystarczyło, żeby stworzyć
                stały związek. To samo z kolegą od Meksykanki. Co z tego, że fizyczne cudo,
                jeśli na przykład różnice kulturowe nie pozwalały im o niczym poważnie, głębiej
                pogadać, czy zabawić się na płaszczyźnie innej, niż łóżko. A to jego znamienne
                zdanie:

                > "kobieta z duzym
                > temperamentem jest blogoslawienstwem
                > dla faceta na poczatku zwiazku, na dluzsza
                > mete jest to dla niego meka. CO ZA DUZO TO I SWINIA NIE ZJE"

                No cóż, widzę, że swoją opowieścią wyrobił sobie u Ciebie wielki autorytet.
                Dla mnie jednak sugeruje ona, że mogło dojść do kilu rzeczy: że facet po
                prostu nie wyrabiał (różnica temperamentów) albo, że facet jest kiepski w te
                klocki. Może też jest z rodzaju motyli, co to przeskakują z kwiatka na
                kwiatek, i dorabiają sobie do tego jeszcze taką ładną teorię. A poza tym, to
                może rzeczywiście babka miała większy temperament od niego, a to było bardzo
                nie komfortowe dla jego "męskiego" ego. Żaden z przykładów, który dajesz nie
                uzasadnia generalizacji, że kobieta z dużym temperamentem nie jest dobra na
                dłuższą metę dla żadnego faceta.

                Moim zdaniem problem jest znacznie bardziej złożony. Jak już strzelamy
                przykładami kolegów, to ja Ci dam przykład mojego kolegi, wcale nie erotomana
                gawędziarza. Facet miał oczywiście wielki temperament. I znalazł sobie
                dziewczynę z olbrzymim temperamentem. I zwierzał się mi ze swojego problemu.
                Oczywiście sam fakt, że mieli problemy, a na dodatek zrelacjonowany przez tą
                dziewczynę, na pewno by dla Ciebie oznaczał tylko potwierdzenie Twojej tezy.
                Ale tutaj niespodzianka: problemem wcale nie było to, że ona chciała za dużo,
                czy za często, a on nie wyrabiał. Jego denerwowało, że oni robili tylko to, a
                on chciał coś więcej. On chciał z nią obejrzeć ciekawy film, porozmawiać o
                ciekawej książce, pocieszyć się wspólną wyprawą w góry, spędzić wieczór przy
                ognisku i wiele innych rzeczy. I to wszystko nie zamiast seksu, mimo, że miał
                go ile tylko mógł zamarzyć. On chciał TAKŻE tych wszystkich innych rzeczy, a
                tego ukochana nie mogła mu zapewnić.

                Więc po prostu przestrzegam przed pochopnym wyciąganiem wniosków. "Ja chcę
                więcej, on nie chce, więc to na pewno dlatego, że ja chcę dużo." To wielkie
                uproszczenie. Życie jest dużo bardziej skomplikowane.

                Pozdrawiam,
            • ewolwenta bomba44 01.02.07, 08:53
              a możesz dać jakieś konkretne argumenty przeciw a stwierdzasz: to bzdura! bo ja
              mam inne zdanie!

              • bomba44 Do Ewolwenta 02.02.07, 01:56
                Ewolwenta:

                Przepraszam, może napisałem za ostro i mogłaś to wziąć do siebie. Ja
                polemizowałem z wypowiedzią Glamourous, która stara się konsekwentnie lansować
                opinię, że inicjatywa kobiet w seksie, na dłuższą metę prowadzi tylko do
                zniechęcenia i spadku zainteresowania seksem u jej partnera.

                Jeśli chodzi o Twoją wypowiedź na temat przesytu, to też nie zgadzam się z
                generalizacją. Tak się składa, że mi się wydaje, że dostępność seksu jest
                bardzo stymulująca dla wielu mężczyzn. Sam fakt zniesienia tabu, powoduje
                pojawienie się dodatkowych stymulacji, które bardzo pobudzają wyobraźnię.
                Mistycyzm i tajemniczość to dla mnie wcale nie warunki konieczne do utrzymania
                wysokiego libido. Wszędobylski seks bombardujący z filmów, bilbordów, gazet,
                reklam tv natomiast sprawia, że wielu mężczyzn nie może przestać o nim myśleć,
                i znacznie urozmaica ich życie intymne.

                Zgadzam się natomiast z Tobą w stu procentach, że wyidealizowane ciała, i
                rozdmuchane wyobrażenie rozkoszy negatywnie może wpływać na życie intymne. Ale
                to ma związek nie z dostępnością, a z kreowaniem nierealnych ideałów zupełnie
                odbiegających od rzeczywistości. Co za tym idzie to niskie poczucie własnej
                wartości, tak częste u kobiet, i niezadowolenie ze swojego życia intymnego z
                powodu porównywania do nierealnych ideałów stworzonych przez media jako
                standard. Więc jednak gdzieś się zgadzamy!:)

                Dalej piszesz:

                > Sam wysiłek fizyczny towarzyszący aktowi jest często wyzwaniem
                > dla leniwców.

                Zgadzam się, ale ostrzegam przed generalizowaniem. Czy nie znasz ludzi
                (mężczyzn) którym wysiłek fizyczny sprawia przyjemność? Ja znam wielu. Tak
                samo znam wielu mężczyzn, u których dostępność seksu nie prowadzi do przesytu,
                a stymuluje.

                Pozdrawiam,
        • bomba44 Re: przesyt 30.01.07, 01:17
          ewolwenta napisała:

          > Zbytnia dostępność seksu spowodowana antykoncepcją i kobiecą przemianą odbiera
          > mężczyźnie poczucie bycia zdobywcą.
          > Nieistnienie żadnego tabu, żadnego owocu zakazanego powoduje zaniknięcie
          > dodatkowych stymulacji. Całkowite odarcie z mistycyzmu i tajemniczości
          dopełnia
          > spustoszenia w męskim libido.
          > Wszędobylski seks, bombardujący z filmów, bilbordów, gazet, reklam tv
          brzydnie
          > z
          > czasem też i domowym zaciszu.Wszędzie wyidealizowane ciała, wizualnie
          całkowici
          > e
          > dostępne i rozdmuchane wyobrażenie rozkoszy deprecjonuje normalny pełen
          wysiłku
          > fizycznego seks. Sam wysiłek fizyczny towarzyszący aktowi jest często
          wyzwaniem
          > dla leniwców.

          Bla bla bla bla bla. Gadacie tak, bo macie leniwych chłopów. Ja uważam, że
          wszystko to, o czym piszesz działa wręcz przeciwnie, bardzo stymulująco. Tylko
          zależy na kogo. Trzeba było nie brać leniwca!
          • volator Re: przesyt 30.01.07, 04:14
            Bomba, widzę, że wykonujesz dobrą robotę dla tej grupki męskich desperatów
            małżeńskich, dryfujących po forum.
            • ewolwenta Re: przesyt 01.02.07, 08:57
              Taki typowy erotoman gawędziarz, który zanegował czyjeś stwierdzenie tylko po to
              by podkreślić swoje libido i możliwości a na forum go przecież nikt nie sprawdzi.
              • bomba44 Re: przesyt 02.02.07, 02:07
                ewolwenta napisała:

                > Taki typowy erotoman gawędziarz,
                > który zanegował czyjeś stwierdzenie tylko po to
                > by podkreślić swoje libido i możliwości
                > a na forum go przecież nikt nie sprawdzi.

                Ewolwenta:

                To forum jest atrakcyjne ze względu na wysoki poziom intelektualny wielu
                wypowiedzi. Twoja powyższa wypowiedź niestety mnie zmartwiła, bo do takich nie
                należy. Na forum rzeczywiście nikt niczego nie sprawdzi, także wiarygodności
                tego co mówisz Ty. Taka specyfika forum i nic na to nie poradzimy, a Twój
                argument działa w obie strony. Wychodząc z takiego założenia, to po co w ogóle
                czytać, i pisać na forum.

                Podkreślać swojego libido nie zamierzam. Wypowiadam się, gdy temat mnie
                interesuje, i nie zawsze neguję czyjeś stwierdzenia. Jeśli dyskusja wymaga
                podania przykładu z własnego życia, to tak robię.

                Ciebie przezywał nie będę, bo po co.

                Mimo wyraźnej wrogości z Twojej strony, pozdrawiam serdecznie,
            • glamourous Re: przesyt 01.02.07, 10:58
              volator napisał:

              > Bomba, widzę, że wykonujesz dobrą robotę dla tej grupki męskich desperatów
              > małżeńskich, dryfujących po forum.


              ...taaa, jak na razie ta "dobra robota" pana bomby sprowadza sie do pustych
              polemik, w ktorych jego jedyna kontrargumentacja to ukazywanie jaki to ON jest
              bombastic.

              To ze pan bomba moze niestrudzenie dzien i noc, ze jest swietny w te klocki i
              ze bynajmniej "nie jest leniwcem", ma nam oczywiscie udowodnic, ze te
              obiektywnie powiekszajace sie z kazdym rokiem armie przestymulowanych facetow z
              zanikajacym libido oraz majacych problemy z seksem to przeciez MIT ;-/
              • dismutase_and_catalase Re: przesyt 01.02.07, 11:34
                W naszych myślach i wyobrażeniach wszyscy jesteśmy supermenami, a na anonimowych
                forach to już w ogóle taaakie kozaki. Ja tam nie mam nikomu za złe, każdy chce
                się dowartościować, ale chwilami to już się raczej śmiać z tego chce.

                A z Twoim wcześniejszym postem najzupełniej się zgadzam. W początkowej fazie
                wszyscy chcą wszystkiego i to w niewyobrażalnych ilościach, ale ile tak można?
                Nie dziwię się, że Twój znajomy po prostu uciekł od takiej wiecznie
                niezaspokojonej kobiety. Oprócz seksu jest w końcu tyle innych rzeczy, którym
                warto poświecić swoją uwagę i drogocenny czas, a seks, o którym piszesz bardziej
                przypomina obsesyjno-kompulsywne zachowanie niż wyładowanie naturalnych
                potrzeb seksualnych. Przynajmniej ja tak to widzę.



                • bomba44 Re: przesyt 02.02.07, 02:35
                  Dismutase_and_catalase napisał:

                  > Oprócz seksu jest w końcu tyle innych rzeczy, którym
                  > warto poświecić swoją uwagę i drogocenny czas,
                  > a seks, o którym piszesz bardziej
                  > przypomina obsesyjno-kompulsywne zachowanie

                  No to chyba mamy tutaj wspólny mianownik. Tyle tylko, że dla mnie jedno nie
                  wyklucza drugiego. Są też wspaniałe, interesujące kobiety o wielkich
                  temperamentach. Tak jak są i mężczyźni, dla których liczy się i jedno i drugie.

                  Pozdrawiam,
                  • volator Re: przesyt 02.02.07, 02:49
                    Glamourko, mimo wyraźnej słabości, jaką mam dla Ciebie, muszę wziąć w obronę
                    przeciw Tobie kolegę Bombę. Z jego nicka wnioskuję, że ma lub jakiś czas temu
                    miał 44 lata. Nie wiem, dlaczego tyle osób przypisuje mu „libidoidalne
                    samochwalstwo”: jest to zachowanie typowe dla wieku licealnego, po dwudziestce
                    słabnie, a ok. trzydziestki zanika całkowicie (mówię o przechwałkach, nie o
                    libido :-), po prostu dlatego, że mężczyzna i jego ego są już ukształtowane i
                    nie potrzebują takich dowartościowań. W dodatku sytuacja małżeńska wręcz
                    przymusowo uczy dyskrecji co do własnych osiągnięć na polu erotycznym. W pełni
                    popieram Bombową tezę, że ostra inicjatywa ze strony kobiety również na dłuższą
                    metę nie musi działać na faceta zniechęcająco. We wszystkich sytuacjach
                    „totalnego seksu” , jeśli wybaczysz mi to niezbyt zręczne określenie seksu
                    wolnego od granic czasowych i tabuistycznych, moja chęć wygasała z i n n y c h
                    p o w o d ó w niż potężne libido kobiety. Po prostu budziła się we mnie
                    potrzeba kontaktu pełnego i wielopłaszczyznowego – a mój pech sprawiał, że te
                    najostrzejsze laski zaspokajały mnie „tylko” na płaszczyźnie seksualnej. To dużo
                    i zarazem za mało: wspominam je dziś z radością i wdzięcznością, ale żyć bym z
                    żadną z nich nie potrafił.
              • bomba44 Jeszcze raz do Glamourous: 02.02.07, 02:31
                Glamourous napisała:

                > ...taaa, jak na razie ta "dobra robota" pana bomby sprowadza sie do pustych
                polemik, w ktorych jego jedyna kontrargumentacja to ukazywanie jaki to ON jest
                bombastic. <

                Glamourous:

                "Dobra robota" pana Bomby ma na celu pokazanie biednym dziewczynom, że zakres
                zachowań ludzkich jest nieprawdopodobnie szeroki. To, że one trafiły
                na "leniwców" wcale nie znaczy, że wszyscy są "leniwcami". W sytuacji, gdy
                powoływanie się na przykłady z opowieści znajomych, doprowadza do polemiki, "że
                przecież to 'erotomani gawędziarze'", pokusiłem się do ilustracji na własnym
                przykładzie. Bo przecież mój przykład jest, przynajmniej dla mnie,
                wiarygodny. Widzisz Glamourousku, Ty też przedstawiasz siebie w różowym
                świetle, jaka to TY jesteś glamorous. Tyle tylko, że u mnie to nie wywołuje
                negatywnych reakcji, powątpiewania, nie jest argumentem, żeby podważyć zaufanie
                do Ciebie. Wręcz przeciwnie, cieszę się, że są kobiety takie jak Ty, i bardzo
                Cię lubię, że otwarcie o tym mówisz. Nawet czuję do Ciebie sympatię, i
                podziw. Ciekawe skąd taka różnica w naszych postawach wobec siebie nawzajem?
                Czy Ty z tego braku seksu już zaczęłaś nienawidzić mężczyzn? Bo, że nie
                wierzysz, że tacy, co nie mają problemów z seksem, albo są w stanie sprostać
                temperamentnej kobiecie, to już wszyscy wiemy.

                A te "obiektywnie powiekszajace sie z kazdym rokiem armie przestymulowanych
                facetow z zanikajacym libido oraz majacych problemy z seksem" z Twojej
                wypowiedzi to pewnie z rzetelnych badań projektowanych w celu poznania
                przyczyny problemu i popartych analizą statystyczną (a i takie mogą się mylić)?

                Glamourous: Ja nie twierdzę, że faceci nie mają problemów z seksem.
                Polemizuję jedynie z Twoim uproszczonym poglądem, że inicjatywa kobiet w
                seksie, na dłuższą metę prowadzi tylko do zniechęcenia i spadku zainteresowania
                seksem u jej partnera. I z twierdzeniem, że wszyscy faceci tylko na początku
                są entuzjastycznymi kochankami, a potem to się robią z nich cieniasy. I że
                wszystkim facetom tylko się WYDAJE, że by mogli, bo akurat są wyposzczeni.
                Widzisz, tak się składa, że ja mam inne doświadczenia. Nie wiem tylko,
                dlaczego tak Cię to denerwuje.
              • volator Glamourka 02.02.07, 02:53
                Glamourko, post z 2.49 jest skierowany do Ciebie, wkleiłem go błędnie, co mi,
                mam nadzieję, wybaczysz - już choćby ze względu na porę. Pozdr.
    • aalojzy Re: niedyskretne pytanie, ale prosze o odpowiedz 31.01.07, 23:34
      Trafiłaś na jakiegoś nieczułego impotenta. Takie problemy z seksem nie wróżą za
      dobrze innym dziedzinom wspólnego życia. Olej go i znajdź sobie normalnego
      faceta, póki nie jest jeszcze na to za późno. Oczywiście możesz też próbować
      rozmawiać i wyjaśnić mu grzecznie, że zamierzasz znaleźć sobie kochanka, bo on
      jako mąż nie staje na wysokości zadania i jest głupią pizdą, a Ty potrzebujesz
      mężczyzny.
      • san1 Re: niedyskretne pytanie, ale prosze o odpowiedz 01.02.07, 08:37
        alojzy wyluzuj,kobieta potrzebuje porady a ty dajesz jej zachęte do zdrady.Ja
        nie wiem co naprawde jest przyczyną takiego postępowania twojego męza ,może nie
        widzi twoich potrzeb, jemu jest dobrze i sądzi że tobie tez.
        • raqu46 Re: niedyskretne pytanie, ale prosze o odpowiedz 01.02.07, 08:46
          normalnie przyczyn może byc wiele,
          jedna z nich to taka że wzbudzasz niechęć swojego męża poza łóżkiem.
          zastanów sie kiedy powstaja między wami spięcia i czy wg ciebie zawsze masz
          rację.
          szanuj chłpa swego - mozesz miec gorszego.
    • matys1980 Re: niedyskretne pytanie, ale prosze o odpowiedz 01.02.07, 12:23
      Cześć.
      ja mam podobny problem ale ze swoją żoną.To chyba zależy od podejścia ludzi do
      tych spraw.Ja jestem już na tyle wypalony przez te ciągłe prośby i ciągłe
      podchody ze nie wiem czy nie spróbuje z inna kobietą.Twoja historia jest bardzo
      podobna do mojej z tym że ja jestem facetem i to mi ciągle brakuje
      miłości,czułości i pocałunków.Bo takie buziaki jak teraz od niej dostaje to
      praktycznie można dostać od pierwszej lepszekj koleżanki.
      • prinxia Re: niedyskretne pytanie, ale prosze o odpowiedz 05.02.07, 20:47
        nie mam męża i nie mam problemu;-))
        nie czuję syndromu odrzucenia...

        jak tak to wszystko czytam, widzę, ze prowadzę dość aktywne życie seksualne w
        porównaniu z niektórymi mężatkami;-)

        jak na kobiete super dojrzałą - mam farta;-)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka