Dodaj do ulubionych

Chce mi się wyć...

27.04.07, 20:12
...i jest mi źle. Mam dość sporadycznego seksu. Nigdy nie myślałam, że będę
zmuszona dogadzać sobie sama w łóżku gdy obok śpi mój mąż. Moja frustracja
sięga zenitu. Od ponad dwóch lat (wiem, niektórzy tutaj dłużej cierpią,
współczuję) seks z moim już mężem to święto lasu! Mam 30 lat, jestem miła,
zdrowa i zgrabna. On 31 lat, nic mu nie brakuje. Twierdzi, że kocha. Tylko
czemu unika seksu? Próbowałam rozmawiać, tłumaczyć, że potrzebuję czułości,
zbliżeń, choć raz w tygodniu, w weekend. Pytałam, czy ma jakiś problem. Czy
robię coś nie tak?
Nie mamy dzieci, można przecież sie raz w sobote wyspać i po prostu razem
pobaraszkować. A tu nic, posucha. Jest miły w ciągu dnia, przytuli, da
całusa, ale do cholery, bardziej jest mi kumplem niż mężem! Rozmowy kończą
się jednym i tym samym: jego stwierdzeniem, że jest zmęczony, ale to minie,
mam mu dać czas, że sie stresuje tym czy tamtym. Zawsze jest wytłumaczenie.
Ile można być zmęczonym, dwa lata???
Na dodatek sama strzeliłam sobie samobója. Jak się poznaliśmy, było
normalnie, seks dwa, trzy razy w tygodniu, oboje świetnie rozumieliśmy się w
łóżku. Zdecydowałam się na pigułki. Brałam 3 lata, wydawało mi się, że czuję
się po nich dobrze. Zauważyłam też, że częstotliwość naszych zbliżeń spadła
(mieszkaliśmy razem), ale nie przeszkadzało mi to, nawet odpowiadało. W
związku z tym przestałam brać pigułki, bo po co sie truć, dla tego seksiku
raz na miesiąc?? Ale po jakimś czasie od odstawienia zaczął mi doskwierać ten
brak seksu, po prostu doszłam do wniosku, że przez te piguły libido mi
spadło, a teraz wróciło do poziomu normalnego, sprzed brania. I niestety, ale
seks raz od święta to zdecydowanie dla mnie za mało. Szczerze mówiąc
przepłakałam trochę po kolejnych odtrąceniach - nie dziś, zmęczony jestem,
innym razem, kochanie - ile można prosić, sugerować? W międzyczasie
pobraliśmy się, a ja w swej naiwności myślałam, że to coś zmieni, że będzie
lepiej.
Panowie, powiedzcie, czy naprawdę to życie, codzienność moze zabić w facecie
jego libido? Że zupełnie mu się nie chce? Przecież każdy ma problemy, czy to
w pracy, jest zmęczony, ja też bywam, ale czy tak zupełnie zupełnie młody
zdrowy facet może nie mieć ochoty zwyczajnie pobzykać się od czasu do czasu?
I to z kobietą swojego życia?? (za jaką uważa mnie mój małżonek).

Więc teraz się zastanawiam: czy może znowu zacząć brać pigułki, nie po to by
się kochać, ale właśnie by się nie kochać? ;-) gorzka ironia losu...

Może trochę nieskładnie to wszystko piszę, ale źle mi, a gdzieś wygadać się
czasem zwyczajnie trzeba...

Z góry dziękuję za doczytanie do końca :-)
Obserwuj wątek
    • asiaczek222 Re: Chce mi się wyć... 27.04.07, 20:16
      Podpisuję się pod Twoim postem, Surykatko, obydwiema rękami... Smutne, ale
      prawdziwe... Mój ma 32 lata i jest dokładnie to samo. I też mi się chce wyć
      czasami.
      • surykatka3 Re: Chce mi się wyć... 27.04.07, 20:23
        Witaj Asiaczku w klubie :-/ To naprawdę potrafi czasem zupełnie przybić. Tak
        bardzo chciałabym w domu poczuć się kobietą - pożądaną, na którą mąż choć
        czasem popatrzy lubieżnie ;-) Jestem niecałe dwa lata po ślubie, a czuję się
        jak babcia.
        Pytałam wprost - znudziłam Ci się, powiedz szczerze, nie będę szlochać i robić
        scen, pocierpię, ale wolę wiedzieć, dlaczego mnie unika. Nie rozumiem,
        myślałam, może kogoś ma na boku? Zaprzecza uparcie i twierdzi, że absolutnie
        nie. Więc co?
        Kolegów mam w pracy, w domu potrzebuję kochanka! Przynajmniej od czasu do
        czasu ;-)
        • zamyslona4 Re: Chce mi się wyć... 27.04.07, 21:05
          ja nawet po slubie nie jestem... zawse lubialam sex, wrecz go uwielbialam i nie
          mialam problemow z pomyslowoscia... a teraz wole jak o u mnei nei nocuje bo
          przynajmniej jest wieksza szansa na sex ;)

          rozmow bylo wiele.
          okres kuszenia i uwodzenia mam juz za soba.
          teraz jestem na etapie kombinowania drugiej kołdry- ciagle noce lezac obok
          klody mnie doproadzilo do niezlej depresji i dola... wole juz nawet nie liczyc
          niz sie rozczarowywac..

          podejrzenia o zdradzie mam- i dylemat polega na tym, iz jednego wieczoru mowi
          iz nie moglby, a drugiego nie odbiera elefonu i wysyla smsy "zadzwonie
          pozniej"...
        • asiaczek222 Re: Chce mi się wyć... 28.04.07, 11:47
          I ten post też jakby z mojej historii wyjęty. Też pytałam czy się znudziłam i
          też powiedziałam, że scen nie będzie:) Oczywiście nic to do sprawy nie wniosło,
          jak grochem o ścianę.
    • nowy610 Re: Chce mi się wyć... 27.04.07, 20:27
      A u mnie odwrotnie: mi wzrasta a mojej żonie spada:( mimo, że mam więcej lat od
      Was. Może i u Was za parę lat coś się zmieni:)))
    • roksana.e Re: Chce mi się wyć... 27.04.07, 20:49
      witam
      Czytając to co napisałaś o swoim związku
      to odbicie tego co dzieje się u mnie
      Mam 30 lat i jestem dojrzałą seksualnie kobietą
      która potrzebuje seksu częściej niż raz w miesiącu
      Nasi panowie coś niedomagają, lub przekwitają
      Czasami uda mi się wzbudzić porządanie partnera
      ale muszę się nieżle postarać
      Niestety nie ma prostej rady na nasze problemy
      życzę ci cierpliwości i odmiany na lepsze
      Pozdrawiam
      • surykatka3 Re: Chce mi się wyć... 27.04.07, 21:41
        Jeszcze do niedawna nie rozumiałam ludzi, którzy zdradzają, choć wyglądają na
        parę, której nic nie brakuje. Dziś rozumiem, że stabilne wspólne życie to nie
        wszystko. Potrzeba jeszcze intymności, by móc razem szczęśliwie żyć. Daleka
        jestem od stwierdzeń, gdy słyszę o jakiejś zdradzie, że tej czy tamtemu to za
        dobrze było, że się w głowie poprzewracało, takiego pożądnego człowieka
        zdradził/a. Wreszcie do mnie dociera, że chociaż wyglądają na zgraną i
        kochającą się parę, potrafi coś mocno szwankować, że nie ma tej iskry pomiędzy
        nimi, bez której po prostu się nie da.

        Rozumiem kobiety, które pomimo że wszystko mają - dom, kochającego męża,
        stabilne życie, po prostu zdradzają czy odchodzą. Nie wystarczy, żeby facet
        był, potrzeba jeszcze dopełnienia, jakim jest seks, którego nic zwyczajnie nie
        zastąpi, jak dobrego jedzenia czy odpoczynku.
        Czy to tak trudno pojąc niektórym panom? A potem oskarżenia - to ona, ta taka i
        owaka, rogi mi doprawiła...wredna i wyrachowana...
        • zamyslona4 Re: Chce mi się wyć... 27.04.07, 21:52
          moj potrafi takie zarty puszcz o seksie, przy mnei gadac o fajnyh cyckach
          innych kobiet.. wychodzi na ogiera a ja na wyrozumiala na jego poped.. smieszne
          i tragiczne
          • wini Re: Chce mi się wyć... 27.04.07, 22:42
            zamyslona4 napisała:

            > moj potrafi takie zarty puszcz o seksie, przy mnei gadac o fajnyh cyckach
            > innych kobiet.. wychodzi na ogiera a ja na wyrozumiala na jego poped..
            smieszne i tragiczne


            Może i puszczamy żarty o seksie. A może popatrzmy na to z inne perspektywy. Sa
            też faceci, których zony zastygły zaraz po slubie. Skupiają się na domu,
            koleżankach, rodzicach. A co my mamy powiedzieć - szukać kochanek?
            Może jakaś z Was postawi sie w naszej roli.
            ------
            życie jest po to aby z niego korzystać, a nie zostawić w szufladzie
            • zamyslona4 Re: Chce mi się wyć... 27.04.07, 22:51
              wini napisał:

              > zamyslona4 napisała:
              >
              > > moj potrafi takie zarty puszcz o seksie, przy mnei gadac o fajnyh cyckach
              >
              > > innych kobiet.. wychodzi na ogiera a ja na wyrozumiala na jego poped..
              > smieszne i tragiczne
              >
              >
              > Może i puszczamy żarty o seksie. A może popatrzmy na to z inne perspektywy. Sa
              > też faceci, których zony zastygły zaraz po slubie. Skupiają się na domu,
              > koleżankach, rodzicach. A co my mamy powiedzieć - szukać kochanek?
              > Może jakaś z Was postawi sie w naszej roli.

              przeczytaj moze tez inne wypowiedzi a nie wyrywaj 1 z konekstu.
              twoj post ma sie nijak do innych moich- ja nei mam nic przeciwko zarto, ale
              boli mnie ze na zartachsie konczy.
              > ------
              > życie jest po to aby z niego korzystać, a nie zostawić w szufladzie
            • surykatka3 Re: Chce mi się wyć... 27.04.07, 23:19
              Fajnie, że puszczacie żarty o seksie, naprawdę. Tylko dlaczego niektórzy mają
              taką sadystyczną skłonność (bo inaczej tego nazwać nie sposób) do bycia takimi
              erotomanami-gawędziarzami? Czemu tylko na zartach i takim sobie gadaniu się
              kończy jak już się zostaje sam na sam?

              Jakiś czas temu leżymy sobie wieczorkiem w łóżku, zaczął się jakiś miły filmik
              erotyczny, na co mój małżonek: o, zostaw, popatrzymy...i załamałam się, bo
              pomimo że leżę obok niego, on zamierzał poprzestać na patrzeniu...Przełączyłam
              mówiąc (co było prawdą, bo od jakiegoś czasu sie nie kochaliśmy) że po co mamy
              oglądać (żeby było jasne. lubię takie filmiki), tylko potem będzie mi ciężko
              zasnąć. Nie zrozumiał...
              Czy to ja za wiele żądam, czy też on jest jakiś dziwny? ;-)
              • zamyslona4 Re: Chce mi się wyć... 27.04.07, 23:28
                surykatka3 napisała:

                > Fajnie, że puszczacie żarty o seksie, naprawdę. Tylko dlaczego niektórzy mają
                > taką sadystyczną skłonność (bo inaczej tego nazwać nie sposób) do bycia
                takimi
                > erotomanami-gawędziarzami? Czemu tylko na zartach i takim sobie gadaniu się
                > kończy jak już się zostaje sam na sam?
                >

                krowa ktora duzo ryczy.. malo mleka daje....

                > Jakiś czas temu leżymy sobie wieczorkiem w łóżku, zaczął się jakiś miły
                filmik
                > erotyczny, na co mój małżonek: o, zostaw, popatrzymy...i załamałam się, bo
                > pomimo że leżę obok niego, on zamierzał poprzestać na
                patrzeniu...Przełączyłam
                > mówiąc (co było prawdą, bo od jakiegoś czasu sie nie kochaliśmy) że po co
                mamy
                > oglądać (żeby było jasne. lubię takie filmiki), tylko potem będzie mi ciężko
                > zasnąć. Nie zrozumiał...
                > Czy to ja za wiele żądam, czy też on jest jakiś dziwny? ;-)


                wiesz co ci powie ktos kto nei byl w takiej sytuacji? ze powinna byla
                zainicjowac przy okazji tego filmu sex.

                a wiesz co ci powiem jako osoba ktora tez juz zebrze o sex? ze zrobilabym to
                samo bo balabym sie kolejnego odrzucenia....

                moj luby "czemu masz taie zimne rece?"
                ja" niedogrzana jestem"
                on "rekawiczki ci kupic? hahahhaha"
                ja: :


                zabawne bylo jeszcze rok temu. teraz zostal tylko bol.
                • surykatka3 Re: Chce mi się wyć... 27.04.07, 23:36
                  Właśnie, przestałam inicjować, bo mam dość odrzucenia. A tak, przynajmniej nie
                  zasypiam rozczarowana. Ot, taki półśrodek.

                  Zaczynam dojrzewać do myśli, że skoro kumpla mam w domu, to czas kochanka
                  poszukać poza nim. Wszystkim nam ulży.

                  My kobiety to mamy w sumie trudną sytuację. Mówiąc kolokwialnie: jak nie
                  dajemy, to oziębłe o nas mówią, a jak dajemy - to puszczalskie...tak gdzieś
                  usłyszałam i zgadzam się z tym. Ale to takie troszke wtrącenie z boku tematu
                  właściwego.
                • heyjoe23 Re: Chce mi się wyć... 27.04.07, 23:46
                  Pewnie, jeszcze wiecej takich dymnych znaków do swoich facetów puszczajcie.
                  Wiem, za chwilę się dowiem, że prawdziwy facet powinien umieć je odczytać, bo
                  przecież ma być samcem, zdobywcą i w ogóle... A wystarczyłaby rozmowa. Jedna
                  szczera, typu: "wiesz, ja naprawdę lubię seks i chciałabym, żebyś częściej
                  inicjował, nawet jak wyda Ci się, że w ogóle na to nie mam ochoty w danej
                  chwili".

                  Tylko co ważniejsze - porozumienie i zadowolenie (zaspokojenie) czy
                  utrzymywanie tego stanu, że to tylko facet może zaczynać, a kobieta to najwyżej
                  może zasugerować (tak, że facet nauczony doświadczeniem, zasłyszanymi
                  historiami) powinien umieć to odczytać?

                  Wydaje mi się, że życie jest za krótkie, a prawdziwy związek nie polega na tym,
                  żeby tak się komunikować. Jak chcecie gdzieś pójść/wyjść, albo chcecie coś
                  zjeść, to też tak mówicie? Z Londynu do Paryża przez Moskwę? No to nie dziwcie
                  się, że macie takich facetów. A właściwie pomyłka - nie dziwcie się, że oni
                  sprawiają takie wrażenie. Bo facet 31 lat, nawet jak jest zmęczony, to o seksie
                  myśli cały czas. Być może nie z Wami, bo przecież Was (w jego mniemaniu) seks
                  wydaje się wcale nie interesować...
                  • zamyslona4 Re: Chce mi się wyć... 28.04.07, 00:10
                    wciaz wam facetom ciezko zrozumiec ze sa pzypadki kiedy faceta sie kusi,
                    uwidzi, pproponuje,rozmawia, ale nei narzuca, a on i tak zasypia jak kloda i
                    potrafi powiedziec ze "mu sie nei chce". ze czasem role sie odwracaja- on robi
                    wsyztsko by uniknac sexu. jesli wy przezwacie odrzucenie to pomnozcie to przez
                    dwa aby sie dowiedziec co my czujemy po kilku atahc takiego stanu.
                    • heyjoe23 Re: Chce mi się wyć... 28.04.07, 00:25
                      aaaa, przez lat 6 to ja się narzucałem, proponowałem, rozmawiałem (faktycznie z
                      uwodzeniem było słabo). 4 lata temu wrzuciłem na luz. No bo rozumiem, że
                      kobieta mówi "Nie". Nawet w małżeństwie. I rozumiem, że może to być traktowane
                      jako element gry/uwodzenia/budowania klimatu. Ale jak już się zrzuca rękę męża
                      z kolana tak, jakby to była ręka żula spod monopola i krzyczy z grymasem
                      obrzydzenia na twarzy "nieeeeee" (przeciągle), a jest się ubranym w króciutką
                      sukienkę, a mąż właśnie przyjechał po Ciebie odebrać Cię z pracy 40 kilometrów,
                      (po raz 50-ty) to chyba można wyluzować.

                      Co i ja zrobiłem.

                      A na czym polega kobiece odrzucenie? Bo męskie jest takie - facet komunikuje
                      (wydaje mi się, że dość jasno), że chce. I dostaje komunikat "Nie". I co ma
                      wtedy - siłą, próbować po raz kolejny? A być może męskie odrzucenie nie jest
                      traktowane przez facetów jako odrzucenie. Może faceci (nie wszyscy) nie do
                      końca rozumieją Wasze gierki (wiem, zaraz się dowiem, że są tacy, co
                      rozumieją). Dla nas śliwka to owoc, nie kolor...
    • dadaczka Re: Chce mi się wyć... 28.04.07, 09:50
      wiesz co surykatko... ja, poniekąd rzeczniczka wierności małżenskiej i pracy
      nad związkiem, jakbym była na Twoim miejscu, w Twoim wieku i nie miała dzieci,
      to wiałabym z tego związku gdzie pieprz rośnie i to już! Bo z własnego
      nieciekawego doświadczenia wiem, że ta praca nad związkiem to jak orka na
      ugorze - ciężka, niewdzięczna i efekty mierne. Trzeba mieć więc ogromną
      motywację (u mnie dzieci), żeby ją ciągle podejmować. Jak nie zmienisz życia
      teraz, to za parę lat stwierdzisz, że przegrałaś życie. No chyba, że kochasz
      męża tak, że nie wyobrażasz sobie życia bez niego i jesteś gotowa do wszelkich
      poświęceń. W tym wypadku warto pracować nad związkiem i jego libido.

      Tak to widzę, choć bardzo rzadko zdarza mi się wyrażać takie stanowcze opinie i
      to w tym kierunku.
    • polityk71 Re: Chce mi się wyć... 28.04.07, 13:48
      Zabłądziłem na to forum... i cały czas się we mnie krew gotuje ale juz tu
      jestem... i pói mi się nie znudzi będę to powtarzał.. to wszystko co
      powiedziałem innym kobietom... W klejam z braku czasu to co już kiedyś
      napisałem ale to prawda i jeszcze wiele razy to napiszę!!!
      "Jak czasami czytam takie rzeczy to mi zupełnie ręce opadają... Niezaspokojone
      kobiety, nie wyżyci faceci.. tacy na przykład jak ja... Jednen pomysł mi się
      spodobał łączyć w pary tych, którzy chcą z tymi, którzy potrzebują.. Sam
      zgłosze taka Ustawę do laski... marszałkowskiej... ech....
      Życie bywa wredne... ale nie wszyscy tak mają i tej garstce szczęściarzy
      okropnie zazdroszczę!!! I tak w chwilach kompletnego załamania, depresji lub
      zwątpienia..., kiedy już mam takiego doła jak Rów Marjański zostaję mi
      zaśpiewać sobie i proponuję to też wszystkim innym: "Znów się zepsułeś i wiem
      co zrobię, zamienię Ciebie na lepszy model...." Ja widzę, że muszę zmiemnić
      żonę.. a wy dziewczyny zostawcie tych cholernych nieudaczników.. bo to
      kompletna bzdura, kiedy wasz facet mówi, źe musi zrobić sobie przerwę my czegoś
      takiego nie robimy!!! W tym kierunku mamy potrzeby 24h/dobę chyba, że ktoś jest
      chory i wówczas mu współczuję!!!!!"
      I doczytałem się jednej słusznej rady..., jesteście bez dzieci.. nic was razem
      nie trzyma nie bądź głupia bo zmarnujesz sobie jedyne życie jakie masz..
      spieprzaj od niego i znajdź sobie faceta co może i chce to praktycznie ponad
      90% populacji !!!
    • tusku Re: Chce mi się wyć... 28.04.07, 15:42
      Kochanek bez zobowiązań.Życie jest tylko jedno!
      • gosia408 Re: Chce mi się wyć... 28.04.07, 16:48
        wydaje mi się, że to ja założyłam ten wątek..o ja ale jazda, to inni też tak
        mają??!!!!!
    • mirac7 Re: Chce mi się wyć... 28.04.07, 18:57
      Tez tak mam...zwiewac gdzie pieprz rosnie?
    • surykatka3 Re: Chce mi się wyć... 29.04.07, 10:20
      Bardzo podoba mi się pomysł parowania ludzi o tych samych potrzebach
      seksualnych :-))) Genialny w swej prostocie.

      A co do „wiania gdzie pieprz rośnie” - myślę o tym coraz intensywniej. Mam dość
      wyczekiwania nie wiadomo na co...Samo z siebie nic się nie zmieni.
    • tymcza77 Re: Chce mi się wyć... 29.04.07, 11:45
      u mnie to samo. ostatni raz kochalismy sie 3 lata temu. ja 30, on 34, 8 lat w
      wolnym zwiazku
      mof facet ten jest caly czas zmeczony
      :((((((((((((
      • mirac7 Re: Chce mi się wyć... 29.04.07, 11:57
        Jak jestes w wolnym zwiazku to co Ciebie trzyma przy tym facecie?
        Mieszkacie razem?
        Pytam bo mam podobna sytuacje...
      • kaja9926 Re: Chce mi się wyć... 29.04.07, 16:49
        dziewczyny jak wy to wytrzymujecie
        z wiekiem z waszymi facetami bedzie coraz gorzej
        pozdr
        • kwiatpolny Re: Chce mi się wyć... 29.04.07, 18:26
          ku pokrzepieniu serc mogę Wam tylko powiedzieć, że mam koleżankę która z powodu
          seksu a raczej niedopasowania odwołała ślub na etapie rozesłanych zaproszeń i
          kupionej sukienki:)))Dziewczyna poszła po rozum do głowy i stwierdziła,że nie da
          rady tak żyć ....
    • larkoz Re: Chce mi się wyć... 30.04.07, 21:12
      przepracowanie, zmeczenie i stres to niezla sciema i wymowka, zwlaszcza jak
      facet jest jeszcze mlody. o powaznym spadku libido to mozna mowic jak facet
      jest po 50-tce, a nie jak ma 30-tke na karku. mysle, ze problem tkwi gdzie
      indziej. prawodpodobie partnerka po prostu juz go nie kreci (moze np. feromony
      sie skonczyly i brak chemi), a ze nie chce jej urazic to sie nigdy do tego nie
      przyzna. a na ulicy to pewnie szyje sobie wykreca, jak tylko jakas fajniejsza
      dupcie zobaczy. jesli jeszcze nie zdradza, to pewnie poped rozladowuje w
      domowym zaciszu, samotnie ogladajac jakies pornosy. oczywiscie nie twierdze, ze
      nie zdazaja sie jednostki o bardzo malym wrodzonym libido, ale jesli kilka lat
      wczesniej facet bzykal jak przyslowiowy krolik, a teraz seksu unika, to po
      prostu sciemnia. takze drogie panie mysle, ze w wiekszosci przypadkow wasi
      partnerzy nie sa z wami szczerzy w tych sprawach.
      • surykatka3 Re: Chce mi się wyć... 01.05.07, 12:55
        Larkoz,

        zgadzam się z Tobą całkowicie. Też uważam, że po prostu w pewnym momencie
        kobieta, a zwłaszcza żona, którą ma na codzień, którą zna „do bólu”, może się
        znudzić. Nie rozumiem jednak jednego: po co się oszukiwać? Czemu bawi się w psa
        ogrodnika? Bo mu żal, że mogłoby mi być „za fajnie”? Zwłaszcza, że naprawdę nie
        robiłabym rabanu w domu, gdyby wreszcie przyznał się, że nie ma jużzwyczajnie
        na mnie ochoty, tylko szukała rozwiązań bardziej racjonalnych i przynoszących
        ulgę obojgu.

        Postanowiłam napisać do niego list. To moja ostatnia próba wyjaśnienia
        sytuacji. Rozmowy dotychczas nie przynosiły rezultatu, on zawsze znajdował
        wymówki, ja przyznawałam rację, a problem się nie rozwiązywał. Więc napiszę.
        Nie będzie wyrzutów, przerywania sobie w pół zdania. Zobaczę, co osiągnę w ten
        sposób. Jeżeli znowu nic, zastosuję jedną z powyższych udzielonych mi tu rad:
        kochanek , odejście albo jeszcze coś innego, co wyda mi się jakimś wyjściem z
        sytuacji.
        • martynalub Re: Chce mi się wyć... 02.05.07, 11:51
          ciekawa historia....coraz bardziej interesująca :)
          I co z tym listem? poskutkowało?
          Pozdrawiam.
    • lilyrush Re: Chce mi się wyć... 30.04.07, 22:46
      wiecie jaki jest problem z kochankiem...tego ise nie da oddzielić od uczuć. A
      jeśli w zwiazku na co dzień poza seksem brakuje także bliskości i czułosci i
      dostaniecie to od tego faceta "na boku" to wtedy juz napewno nie da sie życ
      razem. Wiem- sprawdziłam. Nie portafie zyć z meżem z kochankiem czy bez niego.
      doszłam do etapu depresji, unikania przebywania wdomu i w końcu sie poddałam.
      Zdeycdowałam o rozstaniu. A my mamy dziecko...dziecko, które nie ma jeszcze
      roku. Tak sie nie da. Im wcześnije sobie to uśiwadomicie tym lepiej. /gdybym ja
      to zrobiła zanim pojawios ie dziecko to przynajmniej o ten dylemat miałąbym mniej...
      • bugbuddy Re: Chce mi się wyć... 30.04.07, 23:21
        Jaki cudem dorobiłaś się kochanka mając niespełna roczne dziecko? Pytam, bo
        mając prawie 3-latka nie mam w zasadzie wieczoru tylko dla siebie. Kolejne
        pytanie, wynikające z pierwszego: jak się dzieckiem zajmowałaś skoro
        zaangażowałaś się na boku?
        • lilyrush Re: Chce mi się wyć... 02.05.07, 09:54
          to proste i skomplikowane zarazem...kochanek był przed dzieckiem
          a co do wolengo wieczoru- ja mam świetne dziecko i akurat konsekwencja w
          utrzymywaniu jego rytmu dnia tez cos daje- mały normalnie idze spac po 19. Poza
          tym tatę tez ma, weic czasami ja mam wolny wieczór, czasami jego tata
          Poza tym wiesz....tego nie trzeba robic koniecznie wieczorem
    • deenzeel Re: Chce mi się wyć... 02.05.07, 01:08
      1.nie kocha lub
      2.przyzwyczajenie i lubi trochę jeszcze lub
      3.ma kogoś na boku lub
      4.zaraził się i nie może lub
      5.rajcuje go coś innego (chłopcy) lub
      6.jest pewny siebie,że zawsze będziesz na skinienie
      nawet po ciężkiej orce gdyby chciał to by mu zmęczenie nie przeszkadzało
      i to nawet codziennie lub chociaż ze dwa razy w tygodniu - a może on by chciał
      inaczej bez rutyny - może trzeba eksperymentów...
    • marii8 Re: Chce mi się wyć... 02.05.07, 08:40
      Babeczki co z wami? Przestańcie się użalać. Jak słyszę teksty typu jestem nie dogżana itp to pomimo tego że jestem kobietą przypomina mi to miałczenie kotaka o mleczko.Facet który w danej chwili słyszy taki tekst nie do końca to odczyta a wręcz potraktuje jak żarcik i odpowie żartem. Mój mi kiedyś powiedział: cyt. dlaczego nie powiesz wprost czego chcesz? i dlaczego sobie po prostu nie weźmiesz sama tego czego pragniesz w danej chwili? Więc mówię wprost i biorę to co moje całą gębą.Nie jutro, nie wieczorem tylko tu i teraz. W was też musi być pożądanie względem partnera.Jak by mi facet powiedział że jest nidogrzany lub coś w tym stylu to bym parskła śmiechem i powiedziała - to sobie kożuch kup, ale jak by mi powiedział : wził bym cię tu i teraz bo dłużej nie mogę, tak mnie pociąga twój tyłeczek, czy tam co innego to nie ma siły. I to jest zasadnicza różnica- nie podchody i kierowanie na właściwy tor lecz wzbudzenie pożądania, ja to nazywm - te " kurwiki" w oczach(przepraszam za wyrażenie)Nie róbcie podchodów- bierzcie co wasze! Panowie tego potrzebują:pożądania, dowartościwania, docenienia a przy tym pokazania własnej męskości. Doceńcie Waszych Panów takimi jakimi są bo w każdym z nich drzemie ta MOC.

      • karmazynowa_dama Re: Chce mi się wyć... 02.05.07, 09:38
        wiesz, wydaje mi się że wiekszość dziewczyn na tym forum już przetestowała i
        groźbą i prośbą podchody do swojego faceta. Na mojego na ten przykład nie
        działa takie branie sobie "tu i teraz", jeszcze mnie odepchnie... ale co mi tam
        jeszcze półtora tygodnia i mam spotkanie z facetem który mnie ostatnnio mocno
        podrywał. Już nie bedę się rumienić i udawać niedostepną. Chcę zacząć zyć pełną
        piersią. Jak nie moge ze ślubnym to ch...j mu w dupe. Znajdę prawdziwego
        mężczyznę:)
    • loppe Re: Chce mi się wyć... 02.05.07, 11:26
      chłop dupa
      • czerwone_francuskie Re: Chce mi się wyć... 02.05.07, 12:09
        w takiej sytuacji bylabym za szczera, prosta rozmowa. bez sugestii, bez
        owijania. prosto z mostu, bez liczenia na domyslnosc, telepatie. on zawsze moze
        tlumaczyc, ze aluzji nie pojal, sugestii takoz, kuszenia rowniez...bez plakania,
        histerii i zalenia sie. konkrety.
        jezeli Cie juz nie pozada - to nie trzeba mowic trudno. to akurat mozna zmienic.
        a jezeli Cie juz nie kocha, a jest z Toba, bo tak jest wygodniej (faceci to
        lenie) - to won.
        przenies sie ze wspolnej sypialni na kanape albo materac, niech to wspolne
        lozko, ktore normalnie symbolizuje w jakis sposob jednosc i bliskosc przestanie
        byc hipokryzja. moze to do niego trafi? taka separacja.
        • loppe Re: Chce mi się wyć... 02.05.07, 14:13
          eeh żałuję że oddaliłem tę młoda mężatkę parę lat temu ignorowaną przez jej
          gnuśnego męża - nie było jeszcze tego forum, a ja ślubowałem zasadzie nie
          czynienia seksu z mężatkami
          • loppe Re: Chce mi się wyć... 02.05.07, 14:17
            to się w głowie nie mieści - co się dzieje ("nic się nie dzieje" - mowiła aż
            zaróżowiona z nieuzasadnionego przecież wstydu bo nie jej wina; a ja nie
            rozumialem, w głowie mojej sie nie mieściło żeby chłop...)
            • loppe Re: Chce mi się wyć... 02.05.07, 14:35
              chodzi rzecz jasna o głęboką psychiczna potrzebę poczucia się kobietą, przecież
              nie o ruchy frykcyjne
    • adasssex Re: Chce mi się wyć... 02.05.07, 13:01
      Rozumiem Cie, mam to samo. Jedyny sex jaki ostatni tzn od prawie roku mam to
      sex przed kamerkami erotycznymi jak jestem sam w domu. W pewnym sesie podnieca
      i to ale nic nie zastapi prawdziwego sexu.
      Chyba zdecyduje sie na zdrade :(
      adasssex@o2.pl
    • magnolia321 Re: Chce mi się wyć... 02.05.07, 18:05
      to ja jestem szczesciara chyba zaczne doceniac mojego meza on zawsze ma ochote
      u nas odwrotna sytuacja to ja go zaniedbuje chyba zaczne go doceniac nie zebym
      byla oziebla ale przy 2 dzieci mam prawo byc zmeczona ,uroczyscie oswiadczam ze
      sie zmienie na bardziej aktywna zanim moj maz zmieni mnie na inna
    • lamowka Re: Chce mi się wyć... 07.05.07, 21:59
      Banalna rada. Dziewczyno wiej póki czas tzn. póki się nie wkopiesz w dziecko bo
      wtaedy to już faktycznie będzie problem. Przeczytaj mój wątek tam jest
      przepowiednia Twojej przyszłości. Gdybym ja była w tak komfortowej sytuacji jak
      Ty to Już dawno bym spakowała walizki i długa. Pozdrawiam.
    • artiug4 Re: Chce mi się wyć... 08.05.07, 15:10
      Prosta sprawa on cię nie kocha i nie pragnie
    • blueant Re: Chce mi się wyć... 09.05.07, 19:16
      A czy Twoj małżonek nie ma po prostu baby na boku i dlatego jest zmęczony?
    • bigmisiul Jako singiel z dorobkiem 10.05.07, 13:49
      Witam - też trafiłem tutaj w porze lunchu na to forum,
      nie jestem sparowany - jak większość z Was, ale byłem
      10 lat mężem Góry lodu, więc widząc, że Panie i jak widzę
      Panowie macie podobne problemy, proszę wybaczyć za rozpisanie
      się ale przynajmniej zostawię po sobie jakiś ślad moich mysli.

      Drodzy Państwo, wszystko ma swoją przyczynę. Nic nie dzieje
      się bez przyczyny i o tym zawsze trzeba pamiętać.

      Z tego co piszecie wynika jasno, że jesteście atrakcyjni dla
      Swoich partnerów, tylko z jakichś powodów w pewnym momencie
      coś się zablokowało - Wy chcecie - Wasi Partnerzy nie chcą
      się kochać.
      To tak w wielkim skrócie podsumowałem dyskusję. I pytacie dlaczego
      tak jest. Wiele przyczyn już wymieniliście - podejrzenie
      o to, że ktoś kogoś ma na boku - to jest faktycznie
      jedna z przyczyn (w moim byłym związku małżeńskim to było przyczyną)

      Ale są jeszcze inne - i musicie to też wziąść pod uwagę.

      1. Oziembłość - czyli brak zainteresowania seksem w skutek spadku libido. Może
      to mieć podłoże neurologiczne, psychiczne - np. u Pan lęk przed zajściem w
      ciąże, traumy (niektóre kobiety po szczególnie bolesnym porodzie, mogą na jakiś
      czas stracić - u Panów np. poczucie zagrożenia (tak).
      Tu bez terapi u seksuologa czy psychologa się nie obejdzie i bez wizyty u
      specjalisty, wszystkie rady jakie Wam udzielają przyjaciele z Forum,
      niestety spełzną na niczym. Wymęczycie się, a problem Waszych Partnerów,
      Partnerek będzie tkwił przede wszystkim w ich glowach.

      2. Czasami ma to też niestety związek z tym, że facet zainteresowanie seksem
      wykazuje wylacznie wtedy, kiedy musi zdobywać kobietę. Niektózy Panowie tracą
      chęć na seks kiedy po prostu już kobietę zdobędą. No niestety niektórzy Panowie
      potrzebują tego bata - adrenaliny, która ich po prostu znowu zdopinguje i
      podnieci.

      3. Choroby. Tak, wielu Panów po prostu mogło Was zdradzić w miedzyczasie,
      dowiedzieli się iz są seropozytywni (HIV) i nie chcąc Was stracić, stronią od
      seksu wymyślając kolejne wymówki

      4. Przestałyście dla nich być atrakcyjne i nie podniecacie ich. Niestety, to,
      że Wy czujecie się atrakcyjne, jesteście pewne, swojej atrakcyjności widząc
      zainteresowanie innych mężczyzn - nie oznacza, że dla Waszego ślubnego
      przestałyście być atrakcyjne. Najlepszym przykładem była opowieść tu na Forum,
      że Pan zainteresował się scenami erotycznymi w TV mając u boku rozpaloną do
      białości małżonkę.

      5. Panie czasami zapominają, że coś zrobiły lub powiedzialy partnerowi a to ich
      zablokowało. Czasami tak bywa, szczególnie u introwertyków, że jedno slowo,
      gest - zablokowało faceta na okresloną kobietę.

      6. O zdradzaniu, czyli posiadaniu kochanki - już wspomnialem. Jeśli meżczyzna
      zdrowy pod każdym względem rzadko interesuje się swoją ślubną połową, albo
      wogóle - zdrowy popęd seksualny gdzieś musi znaleźć ujście. Gdzie? Warto to
      zbadać. To, że ktoś dużo pracuje - nie oznacza, że że traci ochotę na seks.
      Wprost przeciwnie, wysiłek w pracy - powoduje, że owszem - gdzieś libido się
      kompensuje, ale są chwile relaksu, gdzie libido daje o sobie znać - czyli
      wystarczy bodzieć seksualny, by facet eksplodował jak wyspa Krakatau. Zresztą
      jest parę rzeczy, które Panie powinny poobserwować i do tego np. wykorzystać
      nawet znajome koleżanki. Jak np. mąż reaguje na seksualne zachowania innej
      kobiety. Jeśli macie zaufaną koleżankę, zaproscie ją do domu, pproscie, by
      przyszła seksownie ubrana, albo skromnie zakryta - i obserwujcie czy facet
      reaguje na widok przebijających się przez bluzeczkę sutków, braku bielizny pod
      sukienką. Nawet największy cwaniak, doskonale się maskujący bólami głowy,
      zmęczeniem i stresem - na widok "niechcąco" rozchylonych ud koleżanki i widoku
      braku bielizny, zareaguje. I wtedy już nie bedzie mógł się tłumaczyć, że on po
      prostu ma dość seksu

      7. Nieczęste ale i nie rzadkie - biseksualizm lub homoseksualizm partnera. Ja
      przynajmniej mam dwie koleżanki, które po wielu latach małżestwa odkryły
      prozaiczną rzecz - że ich mąż jest homoseksualny. Więc nie szukajcie smsów w
      telefonach i zdjęc głych panienek w komputerze, ale po prostu zastanówcie się,
      czy nie ma stałego kolegi, z którym pracuj, umawia się na piwo czy wspólnie
      wyjeżdza w delegacje.

      8. Też częste - ukryte kompleksy. Panowie z czasem czują, że mogą zawieść, że
      Wasze oczekiwania drogie panie, są Większe niż ich potrzeby, że jesteście
      atrakcyjniejsze a oni czują się gorsi. Boją się więc zbliżenia do granioc
      paranoi. Zdarza się to Panom z dużymi kompleksami. Tu też warto jednak
      zaciągnąc Pana specjalisty.

      9. Wpadka - to szczególnie dzieje się Panom, ktorzy nie kochali Was, może
      lubili (chociaż mogli mowic co 10 min. że Was bardzo kochają) ale jednak kiedy
      zrobili (przepraszam za to słowo, ale tak mogą Panowie mysleć) Wam dziecko,
      zaliczyli wpadke albo (też tak mogą myśleć) zostali złapani na dziecko - wtedy
      zainteresowanie seksem z matką swojego dziecka znika. Jesteście bowiem
      atrakcyjne dla nich jako kochanki, konkubiny - bezdzietne, ale przestajecie być
      atrakcyjne jako matki i żony. Dla tych co to czytają jedna uwaga: to mogą być
      przyczyny, ale proszę od razy nie rozciągac tego na wszystkich mężczyzn. Po
      prostu wielu facetów jest niedojrzalych, nieprzygotowanych do roli Partnera,
      Ojca, Kochanka - i jak pojawiają się konsekwencje ich działań, kiedy trzeba
      brac odpowiedzialność za swoje działanie - to ich paraliżuje, zamyka i zamienia
      w żółwie. Niestety tak bywa.


      Nie chce mnożyć tutaj różnych powodów, bo akurat męski instrument popędu jest
      bardzo delikatny i powodów może być bardzo wiele od prozaicznych jak kochanka
      na boku po bardziej zlożone - jak zespół depresyjno maniakalny - nawet
      związanych z daleko wstecz przezytym przykrym doświadczeniem z dzieciństwa,
      urazem o jakim Wam Wasz mąż nie powiedział, etc. dlatego proponuję tzw. męską
      rozmowę - ale na spokojnie, bez krzyku spowodowanego nienasyceniem seksualnym i
      burza napięcia seksualnego. I jesli nie przynosi skutku - uświadomić sobie
      jedną rzecz.

      Że popełniliście błąd - dokonałyście złego wyboru niewłaściwego mężczyzny i
      pomimo faktu, że się kochacie, nie dobraliście się pod względem temperamentu a
      wszelkie próby dotarcia się, zakończyły się porażką.
      Kiedy uzmysłowicie sobie a potem współmałżonkowi - że tak jest - może jeszcze
      coś pozytywnego się wydarzy. Czasami facet zaczyna doceniać kogoś, jak widzi,
      że go traci.

      Możecie owszem, jak wiele męzatek - znaleźć sobie kochanka na boku a potem
      wracać do domu i udawać, że wszystko jest ok. Ale to jest rozwiązanie krótko
      terminowe i może się źle skończyć.
      Dlatego czasami jednak warto porozmawiac, postawic wszystkie sprawy jasno i
      spokojnie, wywalając jak kawa na ławę a jęsli to nie przynosi skutku zdać sobie
      sprawę, że Wy owszem - kochacie, ale oni Was - nie kochają. Bo Chociaż Seks nie
      jest najawazniejszy w związku, ale jest ważny - jest symbolem miłości,
      materialnym potwierdzeniem autentyczności uczuć, oznaką uwielbienia, oddania
      i chęci sprawiania radości i szcześcia ukochanemu Partnerowi i po prostu scala
      fizycznie związek. Jeśli go brak - dochodzi do absurdu. Z czasem zadęczycie się
      sami.

      No przepraszam, że tak obszernie podsumowałem to wszystko, ale mam nadzieję, że
      to jakoś pomoże Wam Drogie panie.

      A Panom z tym samym problemem tylko w druga stronę - w sumie dałbym te same
      rady. Ale może w innym watku się wypowiem? Pozdrawiam
      • avide Re: Jako singiel z dorobkiem 10.05.07, 14:32
        doświadczony z ciebie facet i masz cholernie dłuuuugi lunch bo napisanie tego
        zajęło Ci chyba z godzinę.
        Chyba że z zawodu jestes webmasterem i stukach 2500 znaków na minute ;)))

        A co do rad.... baaardzo ciekawe.
        Pozdarwiam
        • bigmisiul Re: Jako singiel z dorobkiem 10.05.07, 14:37
          Dziękuję... a co do pisania - nieee, zajęło mi to jakieś 15 min? Na lunch mam
          25 - na kawę starczyło czasu :)))
          A rady... no cóż warto mysle czasami pprzemyśleć.
          Jestem analitykiem :-)
          Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka