surykatka3
27.04.07, 20:12
...i jest mi źle. Mam dość sporadycznego seksu. Nigdy nie myślałam, że będę
zmuszona dogadzać sobie sama w łóżku gdy obok śpi mój mąż. Moja frustracja
sięga zenitu. Od ponad dwóch lat (wiem, niektórzy tutaj dłużej cierpią,
współczuję) seks z moim już mężem to święto lasu! Mam 30 lat, jestem miła,
zdrowa i zgrabna. On 31 lat, nic mu nie brakuje. Twierdzi, że kocha. Tylko
czemu unika seksu? Próbowałam rozmawiać, tłumaczyć, że potrzebuję czułości,
zbliżeń, choć raz w tygodniu, w weekend. Pytałam, czy ma jakiś problem. Czy
robię coś nie tak?
Nie mamy dzieci, można przecież sie raz w sobote wyspać i po prostu razem
pobaraszkować. A tu nic, posucha. Jest miły w ciągu dnia, przytuli, da
całusa, ale do cholery, bardziej jest mi kumplem niż mężem! Rozmowy kończą
się jednym i tym samym: jego stwierdzeniem, że jest zmęczony, ale to minie,
mam mu dać czas, że sie stresuje tym czy tamtym. Zawsze jest wytłumaczenie.
Ile można być zmęczonym, dwa lata???
Na dodatek sama strzeliłam sobie samobója. Jak się poznaliśmy, było
normalnie, seks dwa, trzy razy w tygodniu, oboje świetnie rozumieliśmy się w
łóżku. Zdecydowałam się na pigułki. Brałam 3 lata, wydawało mi się, że czuję
się po nich dobrze. Zauważyłam też, że częstotliwość naszych zbliżeń spadła
(mieszkaliśmy razem), ale nie przeszkadzało mi to, nawet odpowiadało. W
związku z tym przestałam brać pigułki, bo po co sie truć, dla tego seksiku
raz na miesiąc?? Ale po jakimś czasie od odstawienia zaczął mi doskwierać ten
brak seksu, po prostu doszłam do wniosku, że przez te piguły libido mi
spadło, a teraz wróciło do poziomu normalnego, sprzed brania. I niestety, ale
seks raz od święta to zdecydowanie dla mnie za mało. Szczerze mówiąc
przepłakałam trochę po kolejnych odtrąceniach - nie dziś, zmęczony jestem,
innym razem, kochanie - ile można prosić, sugerować? W międzyczasie
pobraliśmy się, a ja w swej naiwności myślałam, że to coś zmieni, że będzie
lepiej.
Panowie, powiedzcie, czy naprawdę to życie, codzienność moze zabić w facecie
jego libido? Że zupełnie mu się nie chce? Przecież każdy ma problemy, czy to
w pracy, jest zmęczony, ja też bywam, ale czy tak zupełnie zupełnie młody
zdrowy facet może nie mieć ochoty zwyczajnie pobzykać się od czasu do czasu?
I to z kobietą swojego życia?? (za jaką uważa mnie mój małżonek).
Więc teraz się zastanawiam: czy może znowu zacząć brać pigułki, nie po to by
się kochać, ale właśnie by się nie kochać? ;-) gorzka ironia losu...
Może trochę nieskładnie to wszystko piszę, ale źle mi, a gdzieś wygadać się
czasem zwyczajnie trzeba...
Z góry dziękuję za doczytanie do końca :-)