Dodaj do ulubionych

Przyłączam się ...

16.05.07, 19:28
Witam, pozwolicie że się przyłączę :) Jestem z tych żon, co mają dużą ochotę
na seks i niestety ślubnego z mini-potrzebami. Zawsze ja rozpoczynałam
wieczorne/poranne bzykanko, jeszcze przed ślubem. Po w zasadzie nic się nie
zmieniło (wiem, wiem nie miałam na co liczyć). Wiele razy rozmawiałam z
mężem, była poprawa, ale na krótko. Oczywiście z mojej strony były starania
typu: bielizna, jej brak, kolacja, świeca, wino, kąpiel, piana, prysznic... i
na tym się kończyło, jak przestawałam rozpoczynać igraszki, to mąż o seksie
zapominał. Potem ciąża i znowu tylko moje starania. Teraz mamy
kilkumiesięczne dziecko, przesypia całe nocki i już od ponad 8 miesięcy w
ogóle nic... zero. Do formy sprzed ciąży już dawno wróciłam, jestem
atrakcyjną kobietką i mam już kurwa tych starań o seks dosyć!
Dodam, że poza tym wszystko jest ok, układa nam się, kochamy się, ale... no
właśnie chyba nie chcę, żeby tak wyglądało całe moje życie. Chcę, żeby mój
facet miał ciągle ochotę na seks, w dzień, w nocy. Kurcze zazdroszczę
niektórym mężów. Czy mój mąż jest jakiś nienormalny? Coś z nim jest nie tak?
Obserwuj wątek
    • glosatorr Re: Przyłączam się ... 16.05.07, 20:58
      Wiesz, ten problem jest tutaj nieustannie wałkowany,
      i ja się w paru wątkach już napisałem.
      Ale gdybyś nie miała czasu zajrzeć do innych Tobie podobnych
      wątków powiem w wielkim skrócie - jestes normalną kobietą, która za ojca i męża
      wybrała faceta z opadającym do poziomu zero libido. I ani pianki, seksi dessou,
      żebranie - nic nie pomoże. Nie dopasowani jesteście i takie są fakty.
      Z nim na pewno jest coś nie tak.
      • sagittka Re: Przyłączam się ... 16.05.07, 21:28
        > Z nim na pewno jest coś nie tak.

        Niekoniecznie. Może być normalnym, zdrowym mężczyzną, jak widać płodnym, miłym,
        inteligentnym, "poza tym wszystko jest ok, układa nam się, kochamy się" - ma
        jedynie niskie libido. To jest naturalne, bo ludzie różnią się sobą także tą
        cechą. Mężczyźni również.

        Niskie libido, niewielki temperament i małe potrzeby seksualne. Czy to coś
        dziwnego? Nie, to zupełnie naturalne, tak jak u innych niski wzrost, niewielkie
        zainteresowanie sportem i małe potrzeby kulturalne.
        Nie pisz więc, że z nim jest coś nie tak.
        Problem mają oboje jako para, bo się pod tym względem niedopasowali. I z seksem
        w ich związku jest coś nie tak.

        U W A G A !
        Apeluję do wszystkich narzeczonych którzy zauważają u siebie niedopasowanie
        poziomu libido, o czytanie podobnych wątków i zastanawianie się przed ślubem,
        czy "poza tym wszystko jest ok, układa nam się, kochamy się" wystarczy im do
        szczęścia.
        • glosatorr Pozostanę 16.05.07, 23:03
          ...przy swoim zdaniu... po przeczytaniu listu Założycielki tego wątku.
          Z nim jest coś nie tak. Jakoś nie tylko widze niedopasowanie seksualne,
          ale coś jeszcze..... Ale może ja już źle widzę?
        • deux-points Re: Przyłączam się ... 16.05.07, 23:31
          sagittka napisała:
          >
          > Niskie libido, niewielki temperament i małe potrzeby seksualne. Czy to coś
          > dziwnego? Nie, to zupełnie naturalne, tak jak u innych niski wzrost,
          niewielkie zainteresowanie sportem i małe potrzeby kulturalne.

          Ja rozumiem niskie libido, ale mam wrażenie, że jakbym nic nie robiła, to on
          mógłby żyć bez seksu. Od miesięcy się nie kochamy i on nic w tym kierunku nie
          robi? Rany! Jestem załamana, wkurwiona na niego i na siebie. Od kilku dni
          chodzę jak bomba zegarowa...
          Nie wiem co robić. Nic mi po tym, że ktoś mi napisze, że jesteśmy niedopasowani-
          już o tym wiem! Tylko co teraz? Co mam robić?
        • wolfinka Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 19:41
          Niskie libido,niewielki temperament i małe potrzeby seksualne,czy to coś
          dziwnego?Tak to coś dziwnego,to zupelnie nienaturalne.Naturalne niski
          wzrost,niewielkie zainteresowanie sportem i małe potrzeby kulturalne.Więc ja
          piszę że cos z nim nie tak.Problem macie oboje jako para,ale jesli sie
          kochacie,to do rozwiązania.Może psychoterapia,szczera rozmowa.Po prostu szukac
          pomocy.Powodzenia.
    • yoric Re: Przyłączam się ... 16.05.07, 23:32
      Czasami jest tak, że nie chodzi o ogólnie niskie libido, tylko *aktualny*
      partner przestaje kręcić.

      Pozdrawiam
      • deux-points Re: Przyłączam się ... 16.05.07, 23:32
        Super :(
    • bugbuddy Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 00:51
      Z doświadczenia Ci powiem, że tzw. 'poważne rozmowy' więcej szkody niż pożytku przynoszą. Doprowadzisz jedynie do tego, że facet będzie się z Tobą kochał 'bo trzeba', żebyś mu dała spokój.
      Cóż, on ma mniejsze potrzeby, ty większe. Może namów go na trójkącik z jakąś kobietką? Kobietką dla Ciebie, nie dla niego ;-) Jest szansa że się rozkręci wtedy.
    • mario43 Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 00:58
      ojej!!! jestem facetem, mam podobny temperament jak ty ale po latach małżeństwa
      mam już przez małżonkę (która pewnie doskonale rozumiałaby się z twoim mężem
      :)))))) wpojone że to ja jestem nienormalny. proponuję założyć nowy wątek pt.
      "Co to jest normalność???"
    • deenzeel Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 02:16
      bzykanko jakie piękne słowo...starania...boszszeeee...starania - starań dosyć-
      masz jednak nienormalnie-pomogę - pocieszę napuszczę wody do wanny i nasypię
      płatków róż czerwonych...do ciepłej wody z pianą...
    • tron7 Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 07:09
      To Może znajdź sobie od czasu do czasu jakiś odskok. Skoro faceta nie rusza ani
      przyjemność ani obowiązek to pogadaj z nim i mu powiedz że małżeństwo to nie
      tylko wspólne mieszkanie ale też spędzanie czasu razem a także SEX. Jeśli tego
      nie zrozumie to olej przesądy i umów się z jakimś miłym gościem. Jężeli kochasz
      męża i nie chcesz go odstawiać to na pewno znajdziesz kogoś kto nie oczekuje
      niczego w zamian, bo jest w takiej samej sytuacji. Z resztą po coś uknuto
      określenie sex bez zobowiązań. Wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy swoje potrzeby,
      większe lub mniejsze.
      • mario43 Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 08:37
        taaaaa.... a do lekarza po takich wyskokach razem z mężem będa chodzili :(((
      • glosatorr Dygresja na marginesie 17.05.07, 11:31
        tron7 napisał:

        > Z resztą po coś uknuto
        > określenie sex bez zobowiązań.


        Ależ to proste - skąd ten termin.
        Ten termin uknuto, by Panowie mający zdrowe, związki mogli bzykać na lewo
        i nikomu się potem z tego nie tłumaczyć. Bardzo możliwe, że wielu mężów
        którzy zapominają o seksiez Partnerką stałą lub zobowiązaniach małżeńskich
        właśnie kultywuje tzw. Sex bez zobowiązań.

        Nie ma czegoś takiego jak sex bez zobowiązań.
        Autorka wątku własnie pokazuje, że czuje miłość do męża, kocha go,
        ale Pan małżonek zapomniał o zobowiązaniach (tak, dbanie o zaspokajanie
        potrzeb współmałżonka - to właśnie zobowiązanie "Będę Cię kochał/a aż do
        śmierci").

        Ona sama ma dylematy związane z pragnieniem niezaspokojonym, wynikającym z
        uczuć jakie ma do Partnera i dylematem, który powoduje, że ją nosi po scianach!

        Zachęcanie kobiety przez facetow do czegoś, o czym nawet oni zielonego pojęcia
        czasami nie mają (sex bez zobowiązań) to szczyt obłudy.
        Po pierwsze - nie ma sexu bez zobowiązań. To czysto wirtualne pojęcie wyklute w
        móżdżkach ćwierć inteligentów. Pomimo braku deklaracji, istnieje
        odpowiedzialność - choćby za siebie. To, że się ustala - Dzisiaj się bzykamy i
        potem się nie znamy - nie oznacza barku odpowiedzialnosci. W dobie HIV i innych
        chorób przenoszonych drogą płciową, nieodpowiedzialności samców za swoje własne
        działanie w tym higienę - nie oznacza, że mogą zapomnieć o odpowiedzialności.
        Już nie mówiąc, że nawet w dobie stosowania coraz doskonalszych środków
        antykoncepcyjnych, zawsze istnieje ten jeden procent ich niedoskonałości. 100%
        skteczność daje wyłacznie inseminacja lub podwiązanie jajników.

        Po drugie - Autorka czuje się odpowiedzialna za zwiazek, gdyby wyznawala
        zasadę - jak nie mąż, to niemąż - nawet by tu nie zajrzala. Jest zbyt dorosła
        by samej podjąc decyzję. Nie takiej rady tu szukała. Na to na pewno mogła wpaść
        sama.

        Po trzecie - prawie Caly ciężar skutków (przewidzianych lub nie) skoku w bok
        spada przede wszystkim na kobietę. Stąd tylko nieliczne kobiety biorą go ot tak
        sobie.

        Przepraszam za dluższy wywód, ale termin "seks bez zobowiązań" mnie irytuje.
    • miedzianakonefka Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 08:24
      Jeżeli przed ślubem były kłopoty to nie rozumiem po co było się wiązać. Potem
      dalsze problemy, no to jeszcze zafundujmy sobie dziecko żeby jeszcze trudniej
      było się rozstać. A teraz dramatyczny apel co mam robić ? Wybacz ale to
      wszystko dzieje się na twoje własne życzenie. Tak przy okazji to sprawdz czy
      mąż nie ma jakichś specjalnych preferencji. Może normalne brombranie go nie
      kręci tylko takie z udziwnieniami czy cuś. Na internecie po nocach nie siedzi ?
      Jakichś filmów typu mięcho pochowanych nie ma ? Piszesz że po rozmowach się
      poprawiało co by znaczyło że jak chce to może czyli mu się nie chce. Pytanie
      czy to taki leniuch, czy nie chce mu się z tobą.

      Alleluja i do przodu...

    • polityk71 Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 09:18
      Kolejny raz mogę napisać to samo, szkoda, życia mamy tylko jedno!!!
      Faceci potrzebują seksu i taka jest ich prawdziwa natura... nie dotyczy to
      tylko ludzi chorych ale tych można leczyć... jest jednak jeden warunek oni
      muszą tego chcieć a z tym już gorzej!!!
      Czy jesteś pewna, że on nie ma kogoś na boku? Bo może się okazać, że to tylko
      Ty w tym małżeństwie nie uprawiasz sexu?
      Czasmi nie którzy wybierają radykalne metody... mam na myśli spakowanie walizek
      taki widok często sprowadza małżonków na ziemię i daje do myślenia... Może
      warto spróbować i zobaczyć jego reakcję... W końcu i tak nie macie sexu możecie
      równie dobrze zrobić sobie przerwę..., kto wie może to coś zmieni...
      Ostatecznie zawsze możesz sobie kogoś znależć ale jest to rozwiązanie
      ostateczne.
      "Znów się zepsułeś i wiem co zrobię... zamienię ciebie na nowszy model... "
      będę chyba to spiewał na tym forum aż do znudzenia !!! ;)))))))))

    • sagittka Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 12:35
      Napisałam wyżej, zeby nie pisać, że "z nim jest coś nie tak", bo niskie libido
      jest czymś naturalnie występującym w przyrodzie, ale wcale nie uważam, że
      należy się z tym pogodzić i już.

      Tak jak pisał glossar, sądzę że mamy zobowiazania wobec małżonka, powinniśmy
      starać się zaspokajać jego potrzeby, zwłaszcza te, które wiążą się z pewną
      wyłącznością (seks małżeński). Z jednej strony potrzebne jest zaangażowanie
      partnera i chęci do uszczęśliwienia żony, z drugiej zaś pomoc tej żony, żeby
      ułatwić meżczyźnie to zadanie (dostarczanie motywacji i erotycznych bodźców).

      Piszecie, ze może on znudził się autorką. W każdym związku to się w końcu
      pojawia, tyle że mężczyzna z dużym temperamentem będzie dążył do zbliżeń ze
      swoją niepożądaną już żoną choćby ze względu na duże potrzeby rozładowania
      napięcia. Mężczyzna z niskim libido zadowoli się tym, że od czasu do czasu żona
      zainicjuje seks, skorzysta z tej okazji i przy braku silnych bodźców
      erotycznych (a w miarę trwania związku są one coraz słabsze), nie będzie
      odczuwał braku większej ilości seksu. Co nie oznacza, że gdyby pojawiła się
      nowa partnerka, to jego libido nie skoczyłoby do góry. Pewnie tak by było na
      początku.


      > właśnie chyba nie chcę, żeby tak wyglądało całe moje życie. Chcę, żeby mój
      > facet miał ciągle ochotę na seks, w dzień, w nocy.

      Rozumiem, że autorka nie chce być zawsze tą zaczynającą, że też chciałaby
      poczuć się chcianą, ale to nie ten typ faceta. On po prostu ma taki a nie inny
      temperament i myśle, że jedynie mozna urozmaicić współżycie, tak by jego
      bardziej pobudzać i zachęcać oraz dać mu do zrozumienia, że mógłby się dla
      ciebie trochę bardziej starać i np. od czasu do czasu zainicjować z zaskoczenia
      wspólny seks, tak byś miała niespodziankę.
      • lava71 Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 15:02
        Zobowiązana wobec małżonka?, Powinniśmy się starać zaspokajać jego potrzeby?
        Wybacz ale przysięgi małżeńskiej lepiej nie mieszać do życia codziennego. Nie ma
        czegoś takiego jak zobowiązania ... jest tylko dobra wola. Jeżeli ktoś nie chce
        to ani sexi ciuchy ani spakowane walizy tego nie zmienią. Może w teorii wszystko
        jest piękne i proste ale w praktyce wychodzą takie kwiatki.
        Wina większości z nas jest tylko taka, że przed wstąpieniem w związek nie
        przykładamy tak dużej uwagi na życie intymne. Często myślimy, że jakoś to będzie
        albo, że po ślubie się zmieni. Błąd ... brak sexu zawsze prowadzi do
        wyniszczenia. Utrata chęci na cokolwiek, ciągłe napięcie, złość i obniżone
        poczucie własnej wartości. Każdy kto mówi, że sex nie jest ważny prawdopodobnie
        żyje u boku z taką właśnie zgnębioną osobą.
        • glosatorr Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 15:55
          lava71 napisał:

          > Zobowiązana wobec małżonka?, Powinniśmy się starać zaspokajać jego potrzeby?

          Wspołmałżonka - to dutyczy obu stron a nie tylko jednej.
          Zaś zobowiazanie - zawsze ejst dobrowolne. Inaczej ani nie ma żadnej mocy ani
          nie jest ważne.

          > Wybacz ale przysięgi małżeńskiej lepiej nie mieszać do życia codziennego.

          Dlaczego?

          > Nie m
          > a
          > czegoś takiego jak zobowiązania ... jest tylko dobra wola.

          Zobowiązanie, to dobra wola wyrażona w postacie obietnicy.
          Nie chodzi mi o papier - ale o wyznanie, że kogoś kocham aż do śmierci, na
          zawsze. To jest też zobowiazanie.


          > Jeżeli ktoś nie chce
          > to ani sexi ciuchy ani spakowane walizy tego nie zmienią.

          Może się nie rozumiemy? Jeśli ktoś nie chce - to czemu brał ślub albo wspólnie
          z kimś niechcianym zamieszkał? Wytlumaczysz mi to ciemnemu trepowi?

          > Może w teorii wszystk
          > o
          > jest piękne i proste ale w praktyce wychodzą takie kwiatki.

          Jestem teoretykiem na bazie praktyki - i wiem, że jeśli jest dobra wola,
          autentyczne uczucie z obu stron - to wszystko się da - nawet jeśli facetowi nie
          staje a kobieta jest zimna jak lód

          > Wina większości z nas jest tylko taka, że przed wstąpieniem w związek nie
          > przykładamy tak dużej uwagi na życie intymne.

          A ja myślę, że tu nie chodzi o winę, ale o kierowanie się uczuciami a
          zapominanie o rozsądku. Pozatym w większości przypadków, ludzie działają na
          zasadzie wishfullthinking - jakoś to będzie.

          > Często myślimy, że jakoś to będzi
          > e
          > albo, że po ślubie się zmieni.

          Wlaśnie - ale to co dalej napisałaś nie pasuje do tego co napisałaś na poczatku.

          > Każdy kto mówi, że sex nie jest ważny prawdopodobnie
          > żyje u boku z taką właśnie zgnębioną osobą.

          Ja nie mówię, że sex jest ważny - ale jakoś kochania wynika z Miłości albo z
          jej braku. A nie odwrotnie.
          Ukłony niskie
      • glosatorr Uściślenie 17.05.07, 15:49
        sagittka napisała:

        > Napisałam wyżej, zeby nie pisać, że "z nim jest coś nie tak", bo niskie
        libido
        > jest czymś naturalnie występującym w przyrodzie, ale wcale nie uważam, że
        > należy się z tym pogodzić i już.

        Norma - czyli to co normalne - to czasowe zaburzenia libido u meżczyzn. Faceci
        tez mają "okresy" - ale to kilka dni takiego lunarycznego opadu libido i to
        zwykle w okresie nowiu :-) zależne od faz księżyca (jesteśmy bardziej pobudzeni
        i aktywni w czasie pełni).
        Norma - to ok 60% udanych wzwodów na oko 40% nieudanych - to jest norma.
        Normą jest też, że jeśli 70% stosunków obie strony mogą uznac za
        satysfakcjonujące - to każda z Pań i Panów mogą się uważać za szcześciarzy.
        Nie jest normalne - unikanie zbliżeń osób kochających się, unikanie wizyt u
        lekarza w celu ewentualnego zbadania rpzyczyn zaburzen, lekceważenie i
        poniżanie współpratnera oraz jego potrzeb. To nie jest normą i ma swoją
        przyczynę.


        Natomiast to co opisuje Autorka tego wątku, zachowanie jej Partnera - normą nie
        jest i jakiekolwiek twierdzenie, że tak bywa, nie usprawiedliwia takiego
        zachowania. I bardzo proszę - nie zmuszać innych do akceptowania takiego
        zachowania jako coś co występuje i w sumie poprzez jego częstość można to jakoś
        w tej normie upchać.

        To należy i trzeba zmienić - a jak się nie daje - to rozwiazać.
        Nawet Kościół katolicki, który uważa się za tradycjonalistyczny i zaściankowy
        w tych kwestiach - takie zachowanie uznaje jako warunek zrywający ważność
        sakramentu.
        Ukłony
    • fama11 Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 15:26
      ja mam sytuacje podobna, choc przed slubem wygladalo to calkiem dobrze... Moja
      obecna strategia to a. uswiadomienie mezowi moich potrzeb b. obserwowanie jego
      zachowan - co ewentualnie moze wplywac negatywnie na jego chec na seks (np. moja
      dominacja i "zalewanie go emocjami": mam niestety dosc histeryczna nature,
      matkowanie mu, zaniedbania w wygladzie: moje, jego zmeczenie komputerem itp) i
      wyeliminowanie tych czynnikow c. podtrzymywanie poczucia wlasnej atrakcyjnosci
      d. nie naciskanie na seks. Jezeli chodzi o punkt c. to jakis czas temu zalozylam
      watek na ten temat i dzialania ktore tam opisalam czesciowo spelnily swoja
      role...Ale przede wszystkim obserwuje i wyciagam wnioski. Mam wrazenie, ze nawet
      niskie (nizsze od mojego) libido mozna troche "podciagnac" albo calkiem dobic.
      Prawda jest taka, ze kocham meza i traktuje te problemy jako cos, z czym musimy
      sie zmierzyc, a nie jako powod do rozstania. Wiem ze on tez nie kocha i ze sie
      stara. Np. na wyjazdach, gdy nie jest zmeczony, jest duzo fajnego seksu, nawet
      troche "na zapas", bo wie, ze mi tego strasznie brakuje. Musimy chyba czesciej
      wyjezdzac (wlasnie wpadlam na to). Jakis czas temu robilam koszmarne awantury o
      seks, ktore mialy tylko ten dobry skutek, ze uswiadomily mezowi moj/nasz
      problem, bo poza tym to chyba pogorszyly sytuacje. Wiec teraz skupiam sie na
      obserwacjach, wnioskach i drobnych zmianach. Troche technicznie to wszystko
      opisalam, ale coz - nie widze poezji w tym temacie...pozdrawiam
      • fama11 Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 15:27
        ciekawe przejezycznie, musze przemyslec, ale prostuje: on tez MNIE kocha
    • abdulian Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 16:51
      Wiesz deux-points moja obecna dziewczyna mówi, że nie ma możliwości żeby zdrowy
      facet, który jest całkowicie normalny i hetero, nie był zainteresowany seksem -
      wg niej oznacza to, że albo coś ukrywa, albo ma kogoś na boku.

      Ja uważałem prawie tak samo w stosunku do kobiet, teraz może nie jestem taki
      radykalny, ale duzo jest w tym prawdy, że jak ktoś jest zdrowy itp. to nie ma
      szans żeby nie reagował na takie zaczepki.

      Powiem szczerze, że patrząc po sobie, po znajomych, historiach tego forum, moge
      powiedzieć, że w takich sytuacjach, niestety należałoby dokładnie sprawdzić czy
      kogoś nie ma. I nie mów, że nie możliwe etc, bo możliwe. Dla mnie jak facet nie
      uprawia seksu z wyboru od 8 miesięcy (zakładając że jest zdrowy etc.) tzn że
      najpewniej złatwia te potrzeby w inny sposób.
      • deux-points Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 16:59
        Sama nie wiem... Uprzedziłeś moją odpowiedź, hehe: "to niemożliwe" :)
    • deux-points Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 16:56
      Dzięki za wszystkie wypowiedzi :)
      1. Skok w bok - sama nie wiem, na razie nie biorę tej opcji pod uwagę (kurwa,
      że też człowiek (czyt.ja) musi kierować się uczuciami).
      2. Postanowiłam zastosować metodę: do widzenia ze wspólnej sypialni, bo i po co
      ma nam być ciasno w łóżku, jak i tak pożytku z tego nie mam. Przynajmniej koc
      będzie cały tylko dla mnie :)
      3. Oświadczę też dziś, że rezygnuję z monogamii małżeńskiej (zobaczymy co
      będzie).
      4. Poproszę o zastanowienie się nad przyszłością naszego związku, bo za
      współlokatora mogę mieć kogokolwiek (jeszcze bym zarobiła).
      5. Bardzo mi się tu podoba- co niektórzy poprawili mi humor :)))
      6. Brak pomysłu- co dalej będzie ... ech życie życie...

      Aha, co do tego, że widziały gały co brały... no cóż i najlepszym zdarza się
      być zaślepionym uczuciem... Mój mąż odpowiada mi pod każdym innym względem...
      Tu chyba sprawdza się zasada: "coś za coś"...
      • misssaigon Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 17:01
        nie minie duzo czasu i przestanie ci odpowiadac takze pod innymi wzgledami -
        frustracja brakiem seksu przenois sie tez na inne sfery zycia i znaczaco obniza
        jego jakosc:(
        • deux-points Re: Przyłączam się ... 17.05.07, 17:12
          Rozumiem, że to nie jest pocieszenie :)
          • avide Re: Przyłączam się ... 18.05.07, 16:28
            Nie, to nie było pocieszenie, o była 100% prawda, bo tak faktycznie jest.
            Poczekaj jeszcze z miesiąc pół roku, rok dwa. Sama się przekonasz. Wszystko
            zacznie przeszkadzać. WSZYSTKO. Sam to przerobiłem.
            Jak się żona zapytała czemu tak się zmieniłem powiedziałem wprost. Przez sex
            albo raczej jego brak. Teraz wie, że jak zachowuję się jak upierdliwa teściowa
            znaczy, że mnie potencja roznosi. Przynajmniej wie jakie są tego przyczyny. 9 na
            10 razy jakiekolwiek moje buraczane zachowania powodowane są właśnie frustracją
            braku seksu. Jest seks, jest sielanka w domu, bo wiem jak ją uszczęśliwić, ale w
            zamian oczekuję również tego samego. Z wiekiem nuczyłem się odrobiny więcej
            wyrachowania w braniu i dawaniu. W jedną stronę długo się nie pociągnie, tzn ja
            dla niej super mężuś a ona bierze nie dając wiele w zamian. Gdy zaczyna to
            działać w obie strony, tzn zaspokajanie wzajemnych potrzeb, sielanka taka w domu
            panuję, że aż się nie chce z niego nigdzie wychodzić :)))).

            Przemyśl to, i w ten sposób pogadaj ze swoim facetem. Albo się weźmie i będzie
            mężem ojcem i kochankiem (Twoim) albo .... patrz punkt o barku monogamii ;)))
            BTW fajnie to napisałaś.

            Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka