Dodaj do ulubionych

zdrada w internecie

09.06.07, 14:20
Witam.
Już od dłuższego zcasu czytam to forum.Powód-brak seksu oczywiście.Jesteśmy z
mężem 5 lat po ślubie.2 dzieci.Nie chcę obwiniać jego bo pewnie wina jest
wspólna.Ja zmęczona praca i dziećmi.Wspólny pokój z małym.Poza tym oboje
zmieniliśmy się fizycznie.Niestety na niekorzyść - kilkanaście kilo do
przodu.W sumie p[owodów jest sporo.Seks jest,może raz na miesiąc lub
dwa.Zawsze wydawało mi się,że męża po prpstu seks nie interesuje.Jest dobrym
ojcem i moim przyjacielem.A tu ostatnio grzebiąć w necie okazało się,że on ma
swoje sekrety.Często odwiedza strony erotyczne.No dobra facet lubi
patrzeć.Ale poza tym znalazłam jego obecność na czatach o zdradzie i na
stronach ogłoszeń oferujących seks.Na razie nie wiem co mama z tym
zrobić.Próbowałam delikatnie zapytać,ale on udawał,że nie wie o co chodzi.
Zapewniał mnie tylko że bardzo mnie kocha i że jestem jedyną kobietą z którą
chce uprawiać seks.I komu tu wierzyć?
Obserwuj wątek
    • herbatka.jasminowa Re: zdrada w internecie 09.06.07, 15:16
      jemu chyba(niestety) nie...
    • artemisia_gentileschi Re: zdrada w internecie 09.06.07, 19:44
      Jak to bylo w "Chicago": "Kochanie, wierzysz swoim oczom, czy moim slowom?":P
      Wybor nalezy do Ciebie.
    • zygzak60 Re: zdrada w internecie 09.06.07, 22:51
      lostka napisała:
      > Często odwiedza strony erotyczne.
      > Ale poza tym znalazłam jego obecność na czatach o zdradzie i na
      > stronach ogłoszeń oferujących seks.

      przesypiasz gruszki w popiele
    • cheyenne20 Re: zdrada w internecie 09.06.07, 22:56
      Jesli te z internetu są tłuste to facet zachowuje sie normalnie.
      • hurta Re: zdrada w internecie 10.06.07, 08:52
        Przede wszystkim jeszcze spróbuj z nim porozmawiać, nie daj się zbyć. Może to
        tylko internetowa fantastyka. Dobrze, gdyby udało Ci się poczytać jego
        wypowiedzi w necie, wiedziałabyś wtedy do czego się w tej rozmowie odwołać.
        Jeśli niestety potwierdzi się, że jakieś kontakty miały miejsce także w realu,
        to odsuń się od niego emocjonalnie, musi poczuć, co może stracić przez swoje
        durne niedojrzałe zabawy. Jeśli się pokaja i zmieni swoje zachowanie ustal nowe
        zasady w waszym związku. Jeśli będzie szedł w zaparte i całą winę zwalał tylko
        na Ciebie zacznij myśleć o krokach bardziej radykalnych i poinformuj go o tym.
        Czasem działa dopiero perspektywa rozpadu związku. No i oczywiście popracuj
        trochę nad sobą. Kilogramów od razu nie zrzucisz, może nawet nie jest to wcale
        niezbędne, sporo facetów lubi, żeby kobieta miała trochę ciała, ale może dobrze
        byłoby pomyśleć nad jakimś bardziej rajcownym sposobem ubierania się. Spróbuj
        też sugerować (choćby był to blef), że masz jakieś własne życie (znajomości,
        kontakty choćby w pracy)niech nie będzie taki pewny, że na nim i dzieciach
        kończy się Twój świat. Niestety wymaga to wszystko trochę aktorstwa, ale może
        się opłacić, powalcz jeszcze. Wielu facetów jest tak niedojrzałych, że wydaje
        im się, że należy im się i ciepły dom i ekscytujący seks gdzieś na boku. To
        bardzo niedojrzałe i strasznie mnie zawsze wkurzało, ale - świata nie zmienisz.
        • taka_brzydula Re: zdrada w internecie 12.06.07, 14:27
          Bardzo spodobała mi się ta wypowiedź. Moja sytuacja w małżeństwie jest bardzo,
          bardzo podobna do sytuacji gospodyni forum. Był taki czas, że znajdowałam w
          internecie ślady obecności męża na różnych dziwnych stronach: spotkania
          towarzyskie, czaty... Próbowałam z nim o tym porozmawiać, ale niestety nic z
          tego nie wyszło. Stwierdził, że mam bujną wyobraźnię. Ale to nie była
          wyobraźnia. Teraz już nic takiego się nie dzieje, ale mam wrażenie, że nie
          potrafię do końca mu zaufać. Na początku małżeństwa nawet do głowy by mi nie
          przyszło, że on może chcieć spotykać się z innymi kobietami. Mi zawsze
          wystarczył tylko On, jeden mężczyzna. Nieraz jest mi ciężko, ale wiem, że nic
          na to nie poradzę. Jeśli on nie będzie chciał ze mną rozmawiać, moje pytania
          odbiją się od jego niechęci jak od ściany.
          Zauważyłam na forach, że nie ja jedna jestem zaniedbywana przez własnego męża.
          A przecież nie da się stworzyć udanego, długotrwałego związku bez dobrego
          seksu... Strasznie to wszystko przygnębiające
    • lostka Re: zdrada w internecie 12.06.07, 19:28
      Właśnie tego się boję,że nawet jeśli to tylko zabawy w sieci to ja nie zaufam
      mu już więcej.Mamy za sobą kilka kłótni,gdy odkryłamże mąż mnie okłamuje w
      różnych sprawach.Nigdy nie chodziło o seks.Na razie od kilku dni on nie
      czatuje.Albo uważa,albo przekonałam go ,ze nie jestem taka zła w łóżku,żeby
      szukał sobie zastępstwa.
      • hurta Re: zdrada w internecie 13.06.07, 09:37
        Dziewczyny - moje porady wynikają niestety z praktyki. Rok temu też przeżyłam
        wstrząs, kiedy przeczytałam GG męża. Podejrzenia miałam oczywiście już
        wcześniej, bo M od pewnego czasu miał coraz więcej swoich tajemnic, np. zawsze
        od razu klikał, kiedy tylko wchodziłam do pokoju, gdzie siedział przy
        komputerze; różne swoje ścieżki w necie miał opatrzone wejściem na hasło, a
        kiedyś oboje wszystkie nasze hasła znaliśmy. Na dociekliwe pytania z mojej
        strony reagował złością, uwagą, że "powinnam się leczyć", potem się obrażał i
        serwował mi kilka cichych dni, po których to ja właściwie musiałam go
        przepraszać. I to wszystko miało miejsce w związku z człowiekiem, którego
        uważałam za mojego najlepszego przyjaciela, choć oczywiście towarzyszył temu
        także daleki od rutyny seks. Potem przeczytałam to jego nieszczęsne GG i jego
        treść mnie powaliła. Okazało się, że szuka kontaktu, żeby dołączyć się do
        jakiejś pary (bo wiedział, że na wymianę partnerów nigdy się nie zgodzę),
        chciałby bywać w swingers-klubach, upaja go atmosfera orgii i wiele innych
        podobnych stwierdzeń. Poszłam do psychologa, stwierdził, że mąż jest
        uzależniony od seksu, a ja jestem osobą współuzależnioną. Podjęłam też kroki
        rozwodowe (wizyta u adwokata) i już po tych spotkaniach doszło do rozmowy z
        mężem. Przeraził się, żałował bardzo, kajał, błagał, żebyśmy się nie
        rozstawali. Dodam tylko, że w tym GG nie było żadnych bezpośrednich odniesień
        do spotkań z jakimiś kobietami, ale raczej rodzaj chełpienia się i otwarcie na
        nowe kontakty (np. chęć dołączenia jako trzeci do jakiejś pary, bo M wiedział,
        że na wymianę partnerów ja się nigdy nie zgodzę). Zostałam z nim także ze
        względu na dzieci i moją kiepską zaradność finansową.
        Minął rok, boję się jeszcze tego pisać, ale chyba było warto. Jest teraz dużo
        lepiej, on się naprawdę bardzo stara. Kilka razy w ciągu tego roku były
        sytuacje, kiedy miałam wątpliwości, ale ostatecznie wyjaśniały się na jego
        korzyść. Jestem z natury nieufna i podejrzliwa, toteż podnosiłam alarm w
        sytuacjach, na które inna kobieta pewnie w ogóle nie zwróciłaby uwagi.
        Widziałam też, jaki przybity był mój M, kiedy wydawało mu się po kolejnej
        awanturze (bo te oczywiście się zdarzają), że nasza wspólna przyszłość wisi na
        włosku. Myślę, że jednak zrozumiał swoje durne niedojrzałe działania. Moje
        zaufanie do niego jest znikome, ciągle mniej lub bardziej dyskretnie go
        sprawdzam, ale przez ten rok nie zdarzyło się nic istotniejszego, co by tę
        kruchą równowagę w naszych stosunkach naruszyło (drobne zachwiania oczywiście
        były). Jeśli wytrwa i będzie się zachowywał uczciwie wobec mnie, może jednak
        uda się nam razem zestarzeć, kiedyś nie wyobrażałam sobie, że w ogóle mogłoby
        być inaczej, ale życie przerasta nasze wyobrażenia.
        I jeszcze jedno rozmawiałam z dwoma znajomymi facetami na temat takich męskich
        zabaw w internecie; obaj stwierdzili, że to strasznie fajne, niewinne i niczemu
        nie zagraża. Może oni tak to widzą, jaki duzi chłopcy, którzy się nieładnie
        zabawiają. Nie sądzę, żebym dała radę to zrozumieć.
        Moja rada na koniec: powalczcie jeszcze, bo najprawdopodobniej bardzo wiele
        jest do wygrania. Jeśli się uda - trzymajcie rękę na pulsie, żeby dyskretnie
        kontrolować sytuację i interweniować widząc pierwsze niepokojące objawy. Życzę
        powodzenia, ja mam już maleńką nadzieję, że nasz kryzys minął, obyście Wy też
        wyszły na prostą.
        • trzydziestoletnia Re: zdrada w internecie 26.07.07, 16:47
          hurta, zaciekawila mnie ta wizyta u psychologa i to na jakiej podstawie stwierdzil, ze maz jest uzalezniony od seksu - troche to dziwne postawic diagnoze "zaocznie", nie kontaktujac sie w ogole z czlowiekiem, ale na podstawie slow jego zranionej zony. Moje doswiadczenie i wiedza przestrzegalyby mnie przed takim psychologiem.
    • sherman-doberman Re: zdrada w internecie 13.06.07, 11:14
      Dodam, że takie niewinne zabawy: czaty, listy, fora flirtowe niestety kończą się czasem spotkaniem w
      całkiem realnym łóżku- obcej kobiety, chociaż szanowny małżonek twierdzi, że tylko szukał kontaktów
      do dyskusji, ale nie znalazł na żadnych forach, tylko na takich. A potem, tp już tylko nagła fascynacja.
      Potem są testy na Aids, upadek zaufania, awantury, co nie zawsze może skończyć się utrzymaniem
      małżeństwa, nawet, jeżeli mażonek pewnego dnia oprzytomnieje i stwierdzi, że życie chyłkiem z
      kochanką, to wprawdzie dużo adrenaliny, ale zasadniczo nie różni się niczym od pożycia z żoną.A to
      żona, przy okazji, jezcze samodzielnie odkryje smutną prawdę.
      • zuzia3331 Re: zdrada w internecie 13.06.07, 21:13
        Powiem Ci że wcale się mu nie dziwie,facet potrzebuje kobiety ma potrzeby tak
        jak każdy samiec.
        Pamiętaj że sex w małżeństwie jest bardzo ważny,jak nie ma sexu to są problemy
        między małżonkami.
        Nie wyobrażam sobie kochać się z mężem raz na miesiąc czy dwa,szok.
        Zrób coś ze sobą,ładna bielizna,szampan a pózniej kochajcie się do upadłego.
        To nie będzie chciał oglądać stron erotycznych,skoro będzie miał w domu niezłą
        żonę i kochankę.
        Życzę powodzenia
    • lostka Re: zdrada w internecie 14.06.07, 10:28
      To nie do końca moja wina.Przed urodzeniem dzieci byłam dość szczupła i uważana
      za ładną.A seks i tak nie był zbyt częsty.ja tłumaczyłam sobieże mąż nie ma
      ochoty,chociaż ja jak najbardziej wcześniej byłam osobą dość aktywną w tym
      zakresie.A poza tym to nie tylko ja przytyłam,bo on stanowczo mnie przewyższył.
      Ja podjęłam już kroki w kierunku odchudzania.A czy to coś zmieni to zobaczymy.
      Teraz zbieram siły na poważną rozmowę.
    • lilyrush Re: zdrada w internecie 14.06.07, 10:58
      Mnie w tym wszystkim zastanawia to, skąd u Was pomysły grzebania w kompach
      mężów? Ja chyba dziwna jestem, ale dla mnie komp osobisty i gg i poczta są tak
      samo prywatnymi sprawami jak korespondencja i komórka...
      Nigdy nie przeglądałam gg męża, tak jak nie przeglądam jego komórki. On nigdy
      nie robi tego z moimi. Jeśli miałabym to robić to oznaczałoby totalny brak
      zaufania a to koniec wszelkiego związku.
      Poza tym jak sie romansuje na poważnie to się wyłącza wszelkie historie-
      netowe, gg, skype; wycina SMSy i połączenie na telefonie. Wiec co Wam da takie
      sprawdzania?
      Ja chyba jakąś niedzisiejsza jestem....
      • toksol Re: zdrada w internecie 14.06.07, 11:17
        Są różne modele małżeństw. Skrajne to takie:
        Minimum to trwać. Bez zaufania, na zasdziae umowy, wzajemna kontrola, osobmne
        pieniadze itp
        Maximum to budowac zaufanie, porozumienie, czuc się coraz bliżej. Wtedy niby
        ryzykuje się wiecej, ale zyskuje się więcej. Trzeba wybaczać, rozumieć
        męski/damski punkt widzenia, wiecej dawac niż brac, byc cierpliwym.
        Ten drugi sposób jest trudniejszy, ale moim zdaniem tylko tak warto byc
        małżonkiem.
    • lostka Re: zdrada w internecie 14.06.07, 11:35
      Ja nie grzebaam.Szukałam przepisu,ktry czytaam kilka dni wczesniej i weszłam w
      historię.I ttam pokazały mi się strony odwiedzane przez męża.A potem to już
      zaczęłam drążyć i rzeczywiście sprawdziłam jego pocztę i komórkę.
      • lilyrush Re: zdrada w internecie 14.06.07, 11:36
        No więc grzebałaś...
        • misssaigon Re: zdrada w internecie 14.06.07, 12:09
          ufac to znaczy kontrolowac, najlepiej dyskretnie

          tutaj najbardziej sie przydaje wyobraznia, a naiwnie brzmi zarzekanie sie "moj
          maz? nigdy!"

          najczesciej na rozne podejrzane slady natrafia sie przypadkiem, a nie szukajac
          specjalnie..bo kiedy szukamy specjalnie zwykle jest juz po fakcie i delikwent
          jest na tyle zaangazowany, ze zabezpieczyl wszelkie ewentualnie dowody
          • maggie1983 Re: zdrada w internecie 15.06.07, 09:47
            Bawi mnie to. "Ufać to znaczy kontrolować dyskretnie"?
            Nie, ufać - to nie kontrolować. Wkurza mnie to, że kobiety tak chętnie i
            namiętnie lubią sprawdzać i kontrolować swoich najbliższych. Niestety, ja też
            taka jestem i staram się z ta kobiecą wadą walczyć.
            Mój mąż też swoje ma za skórą, jeżeli chodzi o "czatowe zabawy". Straciłam do
            niego zaufanie w tym zakresie. Ale czy to znaczy, że mam go sprawdzać, za
            każdym razem gdy podejrzewam, że coś tu nie gra? Przecież mam swoją godność.
            Zgadzam się z przedmówczynią, że mężczyźni traktują takie pogawędki na czacie
            za niewinne i fajne, ale moim zdaniem, te "niewinne" pogawędki czasem balansują
            na granicy zdrady internetowej. I kto tu ma rację?
            • misssaigon Re: zdrada w internecie 15.06.07, 10:05
              hm...wg mnie oburza sie na kontrolowanie ten, kto nigdy sam nic nie "zmalował"...
              osoby, który maja pewne doswiadczenia w zdradach, manasach czy przelotnych
              zauroczeniach nie zarzekaja sie tak bardzo:))

              trzeba byc uwaznym i wrazliwym obserwatorem naszego partnera i nie lekcewazyc
              zadnego sygnału ani "piknięcia" intuicji...

              jak mówi stara maksyma "lepiej zapobiegac niz leczyc"
              • your_and Re: zdrada w internecie 20.07.07, 09:49
                misssaigon napisała:

                > osoby, który maja pewne doswiadczenia w zdradach, manasach czy przelotnych
                > zauroczeniach nie zarzekaja sie tak bardzo:))
                > trzeba byc uwaznym i wrazliwym obserwatorem naszego partnera i nie lekcewazyc
                > zadnego sygnału ani "piknięcia" intuicji...

                :)
                Wiekszośc małżonków myśli w ten sposób: Zdrada? To do niego (niej) nie pasuje.
                A tak w ogóle, KTO by go (ją) CHCIAŁ???
            • avide Re: zdrada w internecie 20.07.07, 11:58
              maggie idealistko ..
              W związkach najlepiej sprawdza się zasada "ufam ale sprawdzę".
              I mówcie co chcecie ale taka jest prawda.
              1 na 10 osób będzie taka że zupełnie niekontrolowana nigdy nie zejdzie na złą
              ścieżkę. Życie codziennie dostarcz nam tyle pokus że głowa boli i nigdy nie
              znami dnia ani godziny. Możemy być świcie przekonani że my nigdy się nie
              złamiemy aż nagle spotykasz kobietę, mężczyznę i zupełnie odpływasz. Takie jest
              życiem dlatek ja wyznaję zasadę "Ufam, ale sprawdzam"

              Pozdrawiam serdecznie "rogi" tych wszystkich bezgranicznie ufających swoim
              partnerom :)).

              Wybaczcie pragmatyzm.
              Avide
              • al9 avide tego sie po Tobie nie spodziewałem.... 20.07.07, 12:17
                ufać i kontrolować....
                Kontrolujący - jeśli kontrolowany ma własny swiat i zechce go dla siebie
                zachować - i tak są skazani na porażkę...
                Z życia wzięte dosłownie z wczoraj: przyjaciel odebrał z salonu saaba.
                Przyjechał go pokazać.. Oglądamy oglądamy, na koniec pokazuje mi podłogę
                bagażnika. A tam pod spodem a nad kołem zapasowym - tajna półka na laptopa. A w
                nim komputer z kartą do internetu Idei... (tajny komputer, o którym zona nic
                nie wie) I nikt nie sprawdzi histori na gg... Co więcej - spośród kilku aut
                rozpatrywanych - to zostało wybrane właśnie z powodu tego tajnego schowka...
                Oczywiście ślubna poznała inne powody

                Moje zdanie jest takie: trzeba ufać. Bezgranicznie. A jeśli partner Cię
                zdradzi - nie ma zmiłuj. Koniec związku. A najlepiej rozstać się ZANIM dojdzie
                do rozkładu. Trzeba byc uczciwym samemu wobec siebie... Ja tak zrobiłem...
                I żeby było jasne - nie pochwalam działan kumpla i wyraziłem to...
                Pozdrawiam
                al
                • your_and nie ma zmiłuj. Koniec związku 20.07.07, 12:27
                  al9 napisał:
                  > Moje zdanie jest takie: trzeba ufać. Bezgranicznie. A jeśli partner Cię
                  > zdradzi - nie ma zmiłuj. Koniec związku.

                  Wojciszke niekwestionowany autorytet w psychologii miłości kiedyś odpowiedział
                  zanmiennie na takie pytanie:
                  - Nie potrafie wybaczyc zdrady, czy to znaczy że już nie kocham?
                  - To jedynie znaczy że miłośc własna jest znacznie silniejsza niż miłość do
                  partnera.

                  :)
                  • al9 Re: nie ma zmiłuj. Koniec związku 20.07.07, 12:36
                    niekwestionowany autorytet dla Ciebie
                    każdy ma własny pomysł na życie, inny poziom akceptacji kompromisów, inną
                    sytuację finansową.. Jedni wybaczają, inni nie.
                    al
                    • your_and Re: nie ma zmiłuj. Koniec związku 20.07.07, 12:45
                      al9 napisał:

                      > niekwestionowany autorytet dla Ciebie (...) Jedni wybaczają, inni nie.

                      Ależ oczywiście tak. Ja tylko zwracam uwagę od czego to zależy że jedni
                      wybaczają, inni nie.


                      • al9 Re: nie ma zmiłuj. Koniec związku 20.07.07, 13:02

                        Ja tylko zwracam uwagę od czego to zależy że jedni
                        > wybaczają, inni nie.
                        >
                        ---------
                        uważasz że tak skomplikowaną materię można wyjaśnić tak trywialnie?


                        nie zwracasz uwagi..
                        To Twoja opinia.
                        Według mnnie jest to o wiele bardziej skomplikowane... I kwestia miłości
                        własnej nie jest wcale pierwszoplanowa..
                        al
                        • your_and Re: nie ma zmiłuj. Koniec związku 20.07.07, 13:17
                          al9 napisał:
                          > To Twoja opinia.
                          > Według mnnie jest to o wiele bardziej skomplikowane... I kwestia miłości
                          > własnej nie jest wcale pierwszoplanowa..

                          Al, uściślając to nie moja tylko opinia ale autorytetu z którym sie zgadzam i
                          ją ją przytoczyłem.
                          Sprawa jest oczywiście bardzo skomplikowana, ale to takie jakby "inżynierskie
                          uproszczenie" które potafi ją po krótce opisać.

                          Wybacz, ale dla mnie trywialne jest zarzekanie się że zdrada kończy wszystko.
                          Z punktu widzenia długoletniego zwiazku, wspierania się w problemach, tysiaca
                          wspaniałych chwil, i dziesiatków dowodów lojalności, które miało by przekreślić
                          i wymazać jedno wydarzenie?
                          • lilyrush Re: nie ma zmiłuj. Koniec związku 20.07.07, 13:28
                            jest zdrada i zdrada...
                            jednorazowy numerek po upojeniu alkoholowym to nie to samo co trwajacy jakis
                            stały czas romans z świadomym planowaniem, umawianiem sie i caął tą czyłosci i
                            otoczką
                            o jednorazowym numerku nigdy nie chciaąłbym sie dowiedziec, a wtedy ewentulanie
                            najbardziej chyba wściekłabym sie na niekontrolowane upojenie, bo trzeba było
                            najpierw myslec
                            Prawdziwy romans to zupenie inna historia.Bo pokazuje, ze w zwiazku źle sie
                            dzieje. Tu nigdy nie ma winy tylko po jednej stronie. Jeśli mąż/ żona do tej
                            trzeciej osoby wraca i to nie jest jeded raz to znaczy, ze dostaje cos, czego w
                            mażłeństwie nie ma i co jest jej tak bardzo potrzebne,ze ryzykuje. Zastanawiam
                            sie czasami dlaczeog niektórym sie wydaje, ze romans pozamałzeński, w którym są
                            mocne emocje i uczucia jest łatwy... Mało kto z natury lubi oszukiwać, kraśc
                            czas, szukać wymówek i dodatkowych zajęć. I ciagle mieć tą swiadomosć, ze kiedy
                            jestes z kochanką/kochankiem to tylko na ukradziona chwilę. Ze w momencie,
                            kiedy najbardziej chesz zostać to muszisz wyjsć. Ze pewne normalne we wspólnym
                            zyciu sytuacje nie będą Wam dane. Że normalnosc leży w sferze marzen....
                            Chciałby ktoś z was tak dobrowolnie? Dla rozrywki???
                            • your_and Re: nie ma zmiłuj. Koniec związku 20.07.07, 13:44
                              lilyrush napisała:
                              > jest zdrada i zdrada...
                              > jednorazowy numerek po upojeniu alkoholowym to nie to samo co trwajacy jakis
                              > stały czas romans z świadomym planowaniem, umawianiem sie i caął tą czyłosci
                              > otoczką

                              No ale czy jak współmałżonek nie zauważa takiego romansu, który wymagaz czasu i
                              srodków to czy można mówić że zależy mu na tym co czuje myśli, oczekuje ta
                              druga stona? Czy można mówić zatem o jakimś zaskoczeniu zdradą? Czy poprostu o
                              wzajemnym oddaleniu się i zaniedbaniu?

                              To tak jak klasyka małżeńska psychologii - jak ktoś bierze wspólne auto,
                              licznik paliwa dawno na rezerwie, czerwone światełko się pali, auto staje w
                              końcu z braku paliwa, a osobnik wscieka się na współmałzonka że dał mu
                              niezatankowane auto, a nie na siebie że nie patrzy na światełka ostrzegawcze -
                              przecież zawsze było zatankowane!
                              • lilyrush Re: nie ma zmiłuj. Koniec związku 20.07.07, 18:38
                                your_and napisał:


                                > No ale czy jak współmałżonek nie zauważa takiego romansu, który wymagaz czasu i
                                >
                                > srodków to czy można mówić że zależy mu na tym co czuje myśli, oczekuje ta
                                > druga stona? Czy można mówić zatem o jakimś zaskoczeniu zdradą? Czy poprostu o
                                > wzajemnym oddaleniu się i zaniedbaniu?

                                No to jest jak dla mnie oczywiste. Ja bym sie wcale nie zdziwiła, gdyby przez
                                ostatnie pół roku mój jeszcze-mąż sie za kimś rozejrzał.
                                Tyle tylko, że do tego trzeby było ruszyc tyłek sprzed kompa...
                          • al9 kazdy ma inne priorytety 20.07.07, 13:31
                            Moja opinia jest trywialna.Ha!
                            Ale ja sie przy niej nie upieram. Dla mnie takie podejście jest wazne i
                            uzasadnione. Ale rozumiem innych. I inny stosunek do życia, partnera, zdrady..
                            Nie nazwę cudzych wyborów trywialnymi. Pokazuję swoje podejście. Ale ono nie
                            musi byc najlepsze dla każdego...
                            Proponuję zakończyć tę wymianę myśli..
                            Pozdrawiam
                            al
    • lancelotte Re: zdrada w internecie 15.06.07, 15:16
      Zdrada to słowo potrafi zranić do żywego.Osobiście nie bardzo wierzę w zdrady
      wirtualne.Zdrada bywa dla ludzi w związku,schemacie,konkubinacie elementem
      podsycania własnej atrakcyjności.Konia z rzędem temu kto nie lubi kiedy inni
      myślą o nim w sposób kolorystycznie apetyczny a nawet bardziej psychicznie niż
      fizycznie.Gdyby było inaczej,dziewczyny nie eksponowałyby swoich zdjęć a faceci
      nie zbierali ich fotek gdzieś w ukryciu.
      Zdradę realną od wirtualnej dzieli chyba wszystko.Poza tym ,łatwiej komuś
      podszywając się pod zauroczenie kimś w sieci zdradzić psychicznie niż wdrożyć
      to w czyn już w realnym światku.
      Jak się boisz zdrady to musisz ją przeżyć,żeby ją poczuć.A może wtedy okaże się
      że to nie zdrada ale miłość ;p
      • 1zlakobieta Re: zdrada w internecie 18.07.07, 10:38
        Zdrada wirtualna jest zdradą, jest zdradą zachowanie sprawiające ból ukochanej
        osobie, jest pewna sfera intymności której tylko ukochana osoba może
        doświadczac, intymne rozmowy w sieci, o stosunku, szczegółach, jak sie to robi,
        jak by się chciało robic mające podnieci drugą osobę, bliskośc jaką daje
        zainteresowanie inną osobą, jej życiem, problemami nie powinny miec miejsca.
        Osoba zdradzana w ten sposób nie czuje się bardziej atrakcyjna tylko totalnie do
        dupy. Wiadomo że przez internet fizycznie sie nie zdradza, ale wchodzi się w
        zdradę psychiczną, odsuwa sie zupełnie..................
        inne zdanie mają osoby które to robiły a inne które się w ten sposób nie
        zabawiały. To jedyna różnica.
    • lostka Re: zdrada w internecie 12.07.07, 18:04
      znowu chciałam poruszyć ten problem.Od miesiąca wydawało mi się,że jest ok. od
      czasu do czasu widziałam ,że mąż odwiedza strony z filmikami porno,ale
      większość lubi popatrzeć.Nawet"pożycie małżeństwie" nam się poprawiło.kilka
      razy oddaliśmy dzieci do rodziców i mogliśmy poszaleć.A tu znowu widzę -czat. a
      jego nick żonaty szuka przygody.To raczej daje do myślenia.już zupełnie
      straciłam do niego zaufanie.Ale trochę boję się mu powiedzieć,że o wszystkim
      wiem,bo boję się jego reakcji.
      • be_lata1 Re: zdrada w internecie 12.07.07, 20:33
        Boisz się jego reakcji? Dla mnie to brzmi jakbyś to ty była stroną bardziej
        zaangażowaną w ten związek. Boisz się, że odejdzie? I będziesz znosić to dalej
        dając mu sygnał, że może sobie pozwalać?
      • aniapriv1 Re: zdrada w internecie 13.07.07, 21:10
        lostka napisała:

        >A tu znowu widzę -czat. a jego nick żonaty szuka przygody.To raczej daje do
        > myślenia.już zupełnie straciłam do niego zaufanie.Ale trochę boję się mu
        > powiedzieć,że o wszystkim wiem,bo boję się jego reakcji.

        moment moment ... zupełnie straciłaś do niego zaufanie mówisz? a on jak ma się
        czuć gdy grzebiesz w jego rzeczach? sądzisz, że gdyby on pogrzebał i odkrył, że
        piszesz na takim forum byłby zadowolony? po cholerę kombinować? jeśli już
        powiedziałaś A czyli zaglądnęłaś to miej na tyle cywilnej odwagi żeby się
        przyznać do tego. Usiądź na przeciwko niego i powiedz co Cię boli ... czemu
        posunęłaś się aż tak daleko, czego się boisz, co Cię niepokoi ... przecież to
        jest Twoja najbliższa osoba ... mówisz to wszystko obcym osobom w necie i to
        jest według Ciebie ok? on też mimo wszystko mógłby się poczuć urażony, że o
        takich sprawach rozmawiasz z obcymi ludźmi ...
      • trzydziestoletnia Re: zdrada w internecie 26.07.07, 16:43
        lostka, a jaką reakcje przewidujesz, ktorej sie boisz?
    • pietruszka98 Re: zdrada w internecie 12.07.07, 21:16
      Tak sobie pomyslałam, że moż eto co wymyslili muzułmanie - harem - jest nizłym
      rozwiązaniem.
      Facet ma kilka żon, one maja jego, a jak nie to siebie...
      Może to jest dobre rozwiązanie.
      • be_lata1 Re: zdrada w internecie 12.07.07, 21:26
        No nie wiem chyba nie dla wszystkich. Za bardzo się do monogamii
        przyzwyczaiłyśmy.
      • anais_nin666 Re: zdrada w internecie 12.07.07, 21:32
        harem - jest nizłym
        > rozwiązaniem.

        Optuję za wersją - jedna kobieta + przynajmniej 2 samców. Yes, yes, yes:)
        • be_lata1 Re: zdrada w internecie 12.07.07, 21:36
          Aaaa taki harem to jest do zaakceptowania;-))
        • bigee Re: zdrada w internecie 12.07.07, 22:07
          No ciekawy jestem!
          Ps. Odezwały się: małe, czarne i pakowne :-))
          • be_lata1 Re: zdrada w internecie 13.07.07, 12:14
            A może napiszesz o co chodzi;-)
    • lostka Re: zdrada w internecie 13.07.07, 18:27
      A on cały czas mi powyarza,jak bardzo mnie kocha i jak mu ze mną dobrze.A ja
      nie potrafię spojrzeć mu w oczy.Normalnie paranoja jakbym to ja była winna. A
      czasami wydaje mi się,że on na pewno by mnie nie zdradził.Pokręcone to jest.
      • be_lata1 Re: zdrada w internecie 13.07.07, 22:13
        Kobiety tak mają, bo za dużo myslą i przeżywają. Ja nie mogę się doprosić, żeby
        powiedział kocham cię.
    • miedzianakonefka Re: zdrada w internecie 13.07.07, 21:18
      Człowiek cierpi na brak seksu a ty będziesz sie rozpisywac na forumach i wołać
      o pomoc zamiast go zmiażdzyć seksualnie. Ehhh... baby. Czasami myślę że część z
      was ma nie za dobrze poustawiane mebelki wewnątrz czachy.

      Alleluja i do przodu...
    • 77misia1 Re: zdrada w internecie 20.07.07, 08:51
      zdrada to zdrada
    • your_and Re: zdrada w internecie 20.07.07, 10:07
      lostka napisała:
      > Zapewniał mnie tylko że bardzo mnie kocha i że jestem jedyną kobietą z którą
      > chce uprawiać seks.I komu tu wierzyć?

      Poczytaj sobie o fantazjach i marzeniach facetów. Dzieci, brak intymności,
      namiętności miedzy wami, znając życie wkładasz pełno wysłków by być idealną
      matką, a niemal zero by być idealną partnerką i kochanką. Coraz mniejsze szanse
      zrealizowania jego oczekiwań w rzeczywistości waszego życia powodują że zaczyna
      tworzyć sobie inny nowy świat w którym są realne nadzieje na spełnienie
      fantazji i oczekiwań seksualnych.

      Pewno łamie się powoli choć może nawet o tym nie wie. I jak nie popracujecie
      nad odświeżeniem seksualnej strony zwiazku, bedzie chciał głebiej wejść w ten
      nowy, pełen nowych wymarzonych doznań świat.
      Zapewne kocha, ale miłośc to proces nie coś bezwzglednego dane raz na zawsze.
      Jeśli zatruje ją rozczarowanie i rozalenie z niezrealizowanych oczekiwań
      wypalala się .
    • malkontentka28 Re: zdrada w internecie 24.07.07, 23:56
      A ja powtórzę za lancelotte: nie bardzo wierzę w wirtualną zdradę.Wedlug mnie
      nijak to sie ma do realnej.
    • barracuda7 Re: zdrada w internecie 30.07.07, 14:12
      5 lat poślubie - to już może być pora na monotonię i znudzenie w małżeństwie.
      Dotyka to wszystkie pary. Z małymi wyjątkami: ludzi mądrych, którzy nie wahają
      się podjąć przeciwdziałania temu zjawisku. Sposobów jest masa. Począwszy od
      lektury przewodników w tej materii, używanie gadżetów, zdobywanie wiedzy o tech-
      nikach współżycia itd. Dlaczego np. nie zaproponowałaś Mu WSPÓLNEGO oglądania
      stron erotycznych, filmów erotycznych itp. Są takie środowiska, gdzie jeśli
      chłopak z dziewczyną przejdą się ulicą, znaczy będzie ślub. Czy aby nie jesteś
      z tej gminy? On pewnie szuka urozmaicenia, co nie jest niczym złym ani wyjątkowym.
      Zamiast grzebać w JEGO "SEKRETACH", zrób coś żeby to były WSPÓLNE SEKRETY.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka