young_adventure
14.06.07, 12:03
Tak Was czytam i rozpiera mnie, aby wyrzucic z siebie energie (choc troche
tutaj na forum) dotyczaca mojego temperamentu seksualnego.... Moze pomoze...
Brak seksu rozpiera mnie, co chwile mysle o tym, ze ktos mi w pracy pod
stolem cos robi...Wyobrazam sobie klientow, kolegow etc... A to wszystko
dlatego, ze od calego m-ca nic nie ma pomiedzy mna a moim mezem. Zadnych
przytulanek, pieszczot czy pocalunkow...cos umiera, lub tez umarlo..:-(.
Natomiast ja jestem zywa, atrakcyjna kobieta i wszystko byloby w porzadku,
gdyby nie fakt (jakiego dotad nie mialam!) kumulacji popedu. To, co sie
dzieje w miejscu pracy i wszedzie poza domem - to obled ! Nawet wyobrazam
sobie ze obcemu facetowi (przystojnemu, jesli wpadnie mi w oko) robie loda !
Czy ja mam sie leczyc ? Nie chcialam nigdy zdradzac meza, lecz czuje, ze nie
pozostal mi zaden inny wybor... Jak Wy, dziewczyny, chlopaki radzicie sobie z
rozpierajacym temperamentem. Onanizowanie sie nie pomaga, kiedy potrzebny
twardy i walczacy .. no wiecie co..;). Jestem atrakcyjna, widze ze idac
ulica, niekiedy jezoru im wisza, ale czy to jedyna droga - zdradzic ?
Nadmienie, ze nie wchodzi w gre porozumienie w tej kwestii z mezem. Jego
temperament zawsze byl slaby..