eeela
02.07.07, 19:01
Wpadla mi do rak ksiazka Michaela Argyle'a 'The psychology of the social
class'. Autor twierdzi tam (na podstawie statystyk przeprowadzanych w UK), ze
wsrod working class stwierdzic mozna wyrazna przewage ilosciowa, a wsrod klasy
sredniej - jakosciowa seksu. Czyli klasy nizsze gza sie jak kroliki, ale
traktuja to jako przykry obowiazek, a klasy srednie uprawiaja seks rzadziej,
za to z o wiele wieksza satysfakcja. Ksiazka jest w zasadzie tylko komentarzem
do statystyk i zadnych prob wyjasnienia czy interpretowania zjawisk tam nie
ma. Mnie sie to zdaje odrobine bez sensu - dlaczego ludzie, ktorzy traktuja
seks jako meczacy obowiazek, mieliby uprawiac go czesciej niz ci, ktorzy
naprawde go lubia?
Jakies pomysly? :-)