rozsypany
31.07.07, 01:21
Witam!
Na wstepie chcialem powiedziec ze jestem facetem lecz postanowilem napisac na forum skierowanym do kobiet poniewaz po przeczytaniu parunastu postow w dziale meskim doszedlem do wniosku ze tam raczej nie otrzymalbym ani jednej dobrej i przemyslanej rady.
Postaram sie zaczac opowiesc od poczatku bo chyba tylko wtedy mozna w pelni zrozumiec moja sytuacje. Jakies 6 lat temu poznalem dziewczyne odrazu cos miedzy nami zaskoczylo ale poczatkowo bylo to bardziej uczucie czystej sympatii niz jakies wielkiej chemi. Dziewczyna ta nie mieszkala w moim miescie lecz ja bywalem w jej miasteczku srednio raz na 2 -3 miesiace po paru miesiach smsow i paru wizytach cos zaczelo nas do siebie ciagnac lecz z mojej strony byl to czysty pociag fizyczny i ani przez chwile nie pozotawialem jej zadnych watpliwosci co do tego ona mnie zapewniala ze ona uwaza dokladnie tak samo i ze wszystko jest ok. Przez okolo 14 miesiecy za kazdym razem jak bylem w jej miescie ladowalismy w luzku. Az w koncu pewnego razu podczas naszego jak moglo by sie wydawac normalnego spotkania poczulem jakies cieplo w sercu gdy sie przytulalismy. Podzielilem sie ta nowina i okazalo sie ze ona juz od samego poczatku sie we mnie mocno zauroczyla tylko nie chciala mnie sploszyc wiec udawala ze taki jasny uklad jej pasuje. Potem bylo wrecz sielankowo ona odwiedzla mnie srednio raz na miesiac oficjalnie bylismy juz razem po okolo 6 miesiacach przeprowadzila sie do mojego miasta,znalazla prace i wszystko zaczelo sie fajnie ukladac. Po kolejnych 6 miesiacach ja wpadlem na pomysl wyjechania do uk caly czas nie wiem czy to byl taki super pomysl. Ona poczatkowo miala opory ale postanowila ze skoro przyjechala za mna do mojego miasta to teraz moze pojechac za mna do innego kraju. Wiec tak sie tez stalo w marcu zeszlego roku rozpoczelismy nowe zycie w uk. Ogolnie bylo fajnie ale zaczely wychodzic na jaw male roznice w naszym podejsciu do zycia i to co bylo male urastalo do calkiem pokaznych rozmiarow. Ja wolalem spedzac czas ze znajomymi w naszym domku a ona lezec w sypialni czytac, sluchac muzyki itp. Ja mialem opinie najbardziej pokojowego i opanowanego mieszkanca a moja dziewczyna najbardziej nerwowej a czasem nawet zgryzliwej. Generalnie caly czas bylo to balansowanie na granicy klutni dwa dni bylo milo i potem jakas niby drobnostka powodowala pare cichych godzin lub caly dzien. Przewaznie powodem sprzeczek byla nerwowosc mojej dziewczyny wiec to ona po jakims czasie przychodzila i zaczynala przepraszac. oczywiscie nie twierdze ze ja bylem bez winy. Po okolo 9 miesiacach mieszkania z grupka znajomych postanowilismy ze przeprowadzimy sie do mieszkanka w ktorym bedziemy mieszkac tylko we dwojke. Tak tez zrobilismy i na poczatku bylo ok. Zaczolem juz myslec ze najgorsze mamy juz za soba i teraz przyszedl dobry i spokojny czas. Niestety ten spokojny czas trwal tylko przez jakies 3-4 miesiace i znowu zaczelismy sobie dzialac na nerwy. Moja dziewczyna utrzymywala ze to takie drobnostki ze to normalne i ze ona wie ze ma ciezki harakter. Ja niestety czolem w glebi duszy ze problem lezy zupelnie gdzie indziej i zdalem sobie sprawe ze pewna mysl chodzila mi po glowie juz od dlugiego czasu tylko jakos nie pozwalalem sie jej rozwinac ta mysl to to ze z kazdym dniem spedzonym razem bedzie potem trudnij to skonczyc a ja chcialbym jeszcze raz poczuc to fajne podniecenie przed kazdym spotkaniem gdy przez pol godziny nie mozna zdecydowac sie na kolor kwiatow z kwiaciarni bo kazdy wydaje sie nie wystarczajaco piekny dla tej jedynej, dreszcyk przed kazdym pocalunkiem dreszcze za kazdym razem gdy spotkaja sie spojzenia gdy kazde musniecie reki jest jak najintymniejsze zblizenie, uprawianie milosci pod czas ktorej chce sie plakac smiac i skakac z radosci a to wszystko z przepelniajacych dusze uczuc nie do opisania. Postanowilem zacisnac zeby i zdusic ta mysl w zarodku tak jak zrobilem to juz wczesniej w nadzieji ze z czasem samo minie. Niestety nie minelo. Po szescio miesiecznym okresie wspolnego mieszkania przyszedl czas na zamieszkanie w leprzych warunkach w samym centrum. Cena za ten komfort bylo to ze zamieszkalismy z para znajomych swietnych ludzi ale to juz nie ta prywatnosc co wczesniej. Tak szczeze to ja sie cieszylem ale moja dziewczyan wrecz przeciwnie traktowala to jak zlo konieczne. Wiedziala ze we dwojke nie stac nas na taki standard i lokalizacje. mieszkamy tak od miesiaca i moje przemyslenia odnosnie tego ze czegos mi brakuje przeszly jakas mutacje i zaatakowaly ze zdwojona sila. Tym razem nie potrafilem juz ich ukryc a na domiar zlego 3 tygodnie temu do mojego kolegoi przyjechala siostra i gdy tylko zobaczylem ja po raz pierwszy poczulem dziwne cieplo, rece zaczely mi sie pocic, nie wiedzialem co powiedziec i co najgorsze bylo to w pelni odwzajemnione. Od tego czasu mielismy w domku trzy spotkania ze znajomymi i na kazdym z nich czulem starszna chemie miedzy nami do tego stopnia ze az moja kolezanka wziela mnie na rozmoowe i powiedziala ze to widac jak zerkamy na siebie jak smiejejemy sie ze swoich dowcipow jak szukamy okazji zeby porozmawiac sam na sam. Ja naprawde tego nie chce ale nie moge na to nic poradzic gdy czuje jej spojzenie to zmysly mi wariuja gdy rozmawiamy w cztery oczy mamy malutkie przestoje w mowieniu i poprostu wpatrujemy sie w siebie tak jak bysmy chcieli powieziec sobie to wszystko z czego doskonale zdajemy sobie sprawe ale wiemy ze lepiej to przemilczec. Moja dziwczyna tez to zauwaza i jak nie trudno sie domyslec nie jest szczesliwa. Ja absolutnie nie dopuszczam do mysli zadnej zdrady nie i koniec ale poprostu wiem ze to bardzo zly znak ze az tak mnie opetalo a zarazem pokrylo sie to z moimi wczesniejszymi rozterkami ktore juz wczesniej owocowaly moja oziembloscia w stosunku do mojej dziewczyny co z koleji prowadzilo do jej czestrzych i gorszych humorow a to ostatecznie powodowalo klutnie. Chociaz tak na prawde ciezko nazwac to klutniami bo ja nigdy nie podnioslem na nia glosu bardzo ja szanuje i pragne jej szczescia ale obawiam sie ze nie moge go jej zapewnic w przyszlosci caly czas ja kocham ale coraz bardziej przeradza sie to w milosc do przyjaciolki a nie do kobiety swojego zycia. Ona przeczowajac ze cos jest nie tak juz od pewnego czasu stara sie cos zmienic skupila sie na swoim wygladzie schudla (choc nigdy nie byla gruba) chodzi na solarium zaczela sie ladniej ubierac prubuje zrobic wszystko zeby na nowo rozpalic nasz zwiazek proponuje nowe zeczy w sypialni jednym slowem wszystko zeby nasz zwiazek nie przypominal starego malzenstwa ktore jest ze soba z przyzwyczajenia. A ja zaczynam sie zastanawiac czy glownymi powodami dla ktorych jestesmy razem nie jest to ze ja nie chce jej zranic ale z drogiej strony wiem ze jezeli bede sie meczyl to w koncu moge miec kolejny kryzys i zakonczyc to za kolejne dwa lata a to bedzie jeszcze trudniejsze. Od dwoch dni rozmaiwamy o tym powiedzialem jej prawie cala prawde omijajac watki najbardziej dla niej bolesne. Wiem ze ona od zawsze widziala nas razem juz do konca. ja poczatkowo tez ale od paru miesiecy boje sie ze nie bede w stanie dac jej tyle szczescia na ile zaslugoje bo caly czas jak widmo z przed lat bede miewal takie rozterki a z biegiem lat bedzie coraz trudniej podjac decyzje. Wiem ze musze podjac decyzje bo nie moge juz zniesc jej malych zaplakanych oczu tylko dlatego ze ja jestem glupi i nie potrafie w pelni docenic tego ze mam kobiete ktora swiata po za mna nie widzi. Gdy dzisiaj rozmawialismy o tym oczywiscie oboje zaplakini ona powiedziala ze jezeli potrzebuje przerwy to ona daje mi wolna reke i ze jezeli chce poprostu przespac sie z kims innym to ona mi pozwala bo juz nie wie jak maze mi pomoc. Ja stanowczo odrzucilem ten pomysl, byla by to zdrada za przyzwoleniem moze i lepiej brzmi ale nie wiem czy nie sieje wiekszego spustoszenia w duszy. Sam juz nie wiem co robic. Jesli ktos przebrnol przez caly ten list pomimo jego dlugosci i wielu bledow wszelkiej masci( jestem "szczesliwym" posiadaczem dysleksji, dysortografi ora