maciupki 16.08.07, 13:34 Witam Jak sobie radzicie z zazdrością, chodzi o to co sami czujecie jak to przezwyciężacie Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maciupki Re: zazdrość 16.08.07, 13:56 Jeśli się kocha to raczej zawsze jest się zazdrosnym Odpowiedz Link
bettina75 Re: zazdrość 16.08.07, 14:02 Ja uwazam, ze jezeli sie kogos kocha, to ma sie ogromne zaufanie...:)) Odpowiedz Link
ciszaprzedburza Re: zazdrość 16.08.07, 14:02 maciupki napisał: > Jeśli się kocha to raczej zawsze jest się zazdrosnym Ale o co, skoro druga strona nie daje powodów? Odpowiedz Link
bettina75 Re: zazdrość 16.08.07, 13:52 Moze mi nie uwierzysz....ale ja nie znam tego uczucia....naprawde:) Odpowiedz Link
maciupki Re: zazdrość 16.08.07, 14:05 wydaje mi się że to jednak faceci przeważnie są bardziej zazdrośni, czy to prawda ? Odpowiedz Link
izawawa Re: zazdrość 16.08.07, 14:56 osobiście uważam, że to jednak babki (szczególnie te bardzo młode) sa zdecydowanie bardziej zazdrosne niz faceci. A czym się różnią ludzie poznani w necie od ludzi poznanych w realu..?? Odpowiedz Link
maciupki Re: zazdrość 16.08.07, 15:04 W codziennym życiu mamy mniej czasu i okazji poznać kogoś nowego Odpowiedz Link
kropkaw Re: zazdrość 16.08.07, 15:11 ja jestem zazdrosnica, niestety.. i wcale nie jestem taka mloda heh / ktos pisal na forum ze to glownie kobiety sa zazdrosne/ jestem zazdrosna bo moi poprzedni partnerzy skutecznie oduczyli mnie ufac osobie ktora sie kocha. Wczesniej wiazalam sie z mezczyznami ktorych znalam bardzo dlugo, mielismy wspolnych znajomych, o ktorych raczej zazdrosna nie bylam. Obecnie jestem z mezczyzna z ktorym nie mialam ani jednego wspolnego znajomego... i wlasnie to ze nie znalam tych osob wzbudzalo we mnie zazdrosc. Od momentu kiedy juz sie wszyscy znamy jest inaczej. Uwazam, ze zazdrosc w zwiazku jest potrzebna. Zdrowa zazdrosc. U mnie swiadczy to o zaangazowaniu. Jak jest mi wszystko jedno co sie dzieje ze moim mezczyzna, nie odczuwam lekkiego zdenerwowania , jesli jest gdzies w jego okolicy jakas kobieta, to znaczy ze juz po wszystkim. Zazdrosc, owszem laczy sie z zaufaniem. Ja mojemu facetowi ufam , ale.... nie ufam zadnej kobiecie :) !!! Odpowiedz Link
maciupki Re: zazdrość 16.08.07, 15:15 > Zazdrosc, owszem laczy sie z zaufaniem. Ja mojemu facetowi ufam , ale.... nie > ufam zadnej kobiecie :) !!! Bardzo ładnie powiedziane, mogę powiedzieć prawie tak samo Odpowiedz Link
artur321 Re: zazdrość 16.08.07, 15:31 Cytat: > > Zazdrosc, owszem laczy sie z zaufaniem. Ja mojemu facetowi ufam , > ale.... nie > > ufam zadnej kobiecie :) !!! Czy to są podwaliny pod ewentualne wybaczenie zdrady? Bo przeciez "To podstępna kobieta doprowadzila mego ukochanego do lozka! A on jest przeciez taki dobry..." art Odpowiedz Link
kropkaw Re: zazdrość 17.08.07, 12:45 > Czy to są podwaliny pod ewentualne wybaczenie zdrady? Zdrady nie wybaczam! Pewnie dlatego ze kiedys mnie to spotkalo. Moj facet i moja .. bardzo dobra kolezanka. Ani jednemu ani drugiemu nie potrafilam wybaczyc, dlatego kontakt z kolezanka sie urwal, a z bylym facetem.. hmm.. jakis tam jest . Zbyt wiele mnie z nim laczylo chyba, zeby tak po prostu dac mu w pysk i wiecej sie nie widziec. W pysk dalam, widujemy sie - bo nie ma szans na to zeby sie nie widziec - ale zadnych zazylosci i zadra w serduchu do tej pory. Wybaczyc zdrade moge, ale wiem jedno, ze nigdy nie bede z tym,kto mnie zdradzil. Z prostej przyczyny - nigdy mu juz nie zaufam. A dla mnie to jest jesdna z najwazniejszych rzeczy w zwiazku. > przeciez "To podstępna kobieta doprowadzila mego ukochanego do > lozka! A on jest przeciez taki dobry..." > > art To tez nie jest tak. Po prostu wyszlam z zalozenia, ze nie da sie utrzymac zwiazku jesli (chociaz) nie probuje sie zaufac partnerowi. W zwiazku z czym bardziej staram sie ufac jemu niz calej reszcie. Odpowiedz Link
izawawa Re: zazdrość 16.08.07, 15:45 Zabrzmiało to mniej więcej tak: "Ja ci kochanie ufam ale nawet nie próbuj poznawać kogoś nowego bo ten ktoś nowy to ewentualne zagrożenie dla mnie". Albo się komuś wierzy albo nie, nie da się wierzyć tylko trochę. Nasz partner zyciowy jest ci prawda "nasz" ale jest również odrębnyą jednostką i ma prawo do własnych znajomości. Wasz pogląd prowadzi do tego, że ze strachu przed draką (nazwijmy rzecz po imieniu) nowe znajomości są mocno ukrywane a jak sprawa się rypnie to jest wielkie hallo typu "oszukałeś mnie". Nienawiązywanie nowych znajomości bądź rezygnowanie ze starych (bo on/ona mi wystarcza), prowadzi do tego, że jeśli wasz związek kiedyś się rozpadnie a zawsze istnieje taka ewentualność , to czytamy później: " Jak żyć ..?? On odszedł a ja dla niego przecież zostawiłam wszystko, nawet nie mam teraz z kim pogadać"!. Ku rozwadze;) Odpowiedz Link
izawawa Re: zazdrość 16.08.07, 15:48 Zazdrość to nic innego jak niskie poczucie własnej wartości, obawa, że druga połówka pozna kogoś lepszego, mądrzejszego, elokwentniejszego, ładniejszego itp. Najwyższa pora podnieść głowę i powiedzieć sobie;" Nie ma się co bać i tak jestem najwazniejsza/y" ;) Odpowiedz Link
kropkaw Re: zazdrość 17.08.07, 13:01 > Zazdrość to nic innego jak niskie poczucie własnej wartości, obawa, > że druga połówka pozna kogoś lepszego, mądrzejszego, > elokwentniejszego, ładniejszego itp. Najwyższa pora podnieść głowę i > powiedzieć sobie;" Nie ma się co bać i tak jestem najwazniejsza/y" ;) Rozsadek podpowiada mi zeby sie z Toba zgodzic :) ALE.... bylam kiedys w sytuacji, kiedy to na prawde bylam pewna siebie, pewna swego, pewna tego ze jestem jedyna kobieta dla mojego mezczyzny i ze nie mam sie o co martwic, bo przeciez doskonale wiem, ze mnie kocha,jestem dla niego najwazniejsza, po jego zachowaniu widze, ze nie istnieja dla niego inne kobiety , ze licze sie w najwyzszym stopniu tylko ja... Ooo..jakies bylo moje zdziwienie kiedy po roku czasu okazalo sie ze tak nie jest :) Czulam sie pewnie w zwiazku, i dlatego nie mialam zapedów inwigilacyjnych, nie kontrolowalam, nie czulam ze "on cos tu kreci". Po prostu, moze z racji tego , ze byl to moj pierwszy powazny zwiazek, kompletnie mi przez mysl nie przeszlo, ze moge doswiadczyc zdrady, zarowno ze strony partnera jak i kolezanki. Ale niestety , wszystko sie zmienilo. Skoro juz raz bylam zdradzona, wcale nie znaczy ze jest to raz ostatni. Zaczely pojawiac sie pytajniki nad glowa... przeciez bylam naj...lepsza...piekniejsza...zdolniejsza...cudowniejsza... Co sie stalo?? Chyba jednak nie jestem... Byc moze, teraz odczuwam zazdrosc nieco inaczej niz wczesniej, byc moze dlatego ze mam mniejsze poczucie wlasnej wartosci , byc moze, jest to konsekwencja poprzednich zwiazkow... ale ... to juz chyba we mnie zostanie... Wtedy bylam pewna siebie i spotkala mnie przykrosc, teraz jestem moze troche mniej pewna, ale wlasnie po to, zeby w pore sie zorientowac ze cos jest nie tak , zawinac ogonek i uratowac siebie przed kolejnym ciosem w serducho. Reasumujac - chorobliwa zazdrosc jest BE! Ale zdrowa dawka zazdrosci , moim zdaniem, dodaje pikanterii w zwiazku. Odpowiedz Link
lilyrush Re: zazdrość 17.08.07, 14:06 kropkaw napisała: > Reasumujac - chorobliwa zazdrosc jest BE! Ale zdrowa dawka zazdrosci , moim > zdaniem, dodaje pikanterii w zwiazku. Mozesz zdefiniwac zdrową dawkę zazdrosci??? Odpowiedz Link
kropkaw Re: zazdrość 20.08.07, 08:45 > Mozesz zdefiniwac zdrową dawkę zazdrosci? Psychologiem nie jestem, ale sprobuje :) Jestem zazdrosna o mojego faceta, ale nie uwazam zeby to byla jakas mania. Tzn. lubie wiedziec gdzie jest, z kim jest itd. Natomiast nie mam nic przeciwko wszelkiego rodzaju spotkaniom, nawet z jesli wiem ze idzie z kolezankami.. i jak mnie tam nie ma , to czuje hmmm... ciezko to okreslic, tak zebys zrozumiala o co mi chodzi :) Czuje zazdrosc, ALE... nie dzwonie do niego, nie pisze, nie kontroluje, nie kaze wracac natychmiast, nie ide go szukac, bo mu ufam na tyle , ze wiem, ze nie zrobi nic glupiego. Ale mimo wszystko czuje lekkie poddenerwowanie, a wlasciwie to po prostu mysle o nim, dopoki nie wroci :) . Nigdy mu nie wypominam, ze jak on smial sie spotkac ze znajomymi beze mnie, nigdy nie kazde udowadniac ze wersja ktora opowiada jest prawdziwa, itp, itd. i to chyba wlasnie, nazywam zdrowa zazdroscia. Jesli nie ruszaloby mnie wogole to co on robi, gdzie jest i z kim, nie mialo by to dla mnie sensu, co nie znaczy ze go inwigiluje. Sam mi to mowi. W druga strone jest to samo. Inaczej chyba nie potrafie tego opisac. Odpowiedz Link
izawawa Re: zazdrość 20.08.07, 09:17 To chyba po prostu niepokój i zaledwie igiełka zazdrości (bardzo zdrowej);) Zazdrość to uczucie sporego dyskomfortu, niezadowolenia z zaistniałej sytuacji, która czasem okazywana jest w formie zupełnie do tej sytuacji nieadekwatnej (ten przysłowiowy wałek do ciasta). Pani, która najchętniej trzymałaby w ręku smycz z kolczatką na szyi pana powinna czym prędzej poddać się psychoterapii. Odpowiedz Link
kropkaw Re: zazdrość 17.08.07, 12:50 > Albo się komuś wierzy albo nie, nie da się wierzyć tylko trochę. > Nasz partner zyciowy jest ci prawda "nasz" ale jest również odrębnyą > jednostką i ma prawo do własnych znajomości. Wasz pogląd prowadzi do > tego, że ze strachu przed draką (nazwijmy rzecz po imieniu) nowe > znajomości są mocno ukrywane a jak sprawa się rypnie to jest wielkie > hallo typu "oszukałeś mnie". Nie chodzi mi o to zeby trzymac faceta w zlotej klatce. Zaufanie to konsekwencja szczerosci. Jesli jest ze mna szczery , mowi mi z kim wychodzi i jakie ma plany, a ja nie odkrywam przypadkiem ze to klamstwo, to wszystko jest OK. Nie jestem zwolenniczka ograniczania sie w zwiazku. Nie mam nic przeciwko jesli moj chlopak spotyka sie ze starymi znajomymi, jesli nawet sa to kolezanki, albo jesli idzie na meski wieczor, ktory wiem ze z reguly konczy sie wielka biba w knajpie pelnej kobiet. Jasne... jestem lekko poddenerwowana nie widzac co robi i jak sie zachowuje, ale to chyba normalne :) Nie robie mu potem zadnych awantur, nie czepiam sie, nie skrzecze za uszami, bo sama mam swoje grono przyjaciol z ktorymi sie spotykam i nie chcialabym, zeby moja facet mial do mnie o to pretensje, bo ja sama jestem wobec niego fair, i licze na to samo z drugiej strony. Odpowiedz Link
jakniejatokto Re: zazdrość 20.08.07, 17:51 Kropkaw to nie jest atak na twoja osobe, ale... nie meczy cie to? To, ze masz obowiazek powiedziec z kim wychodzisz i gdzie? Mam zazdrosnego partnera i dostaje bialej goraczki jak slysze "gdzie idziesz i kiedy wrocisz" i jeszcze niesmiertelne, ze to dla mojego dobra. Mam wtedy ochote trzanac drzwiami i wrocic za dwa dni :) Odpowiedz Link
milywarszawiak Re: zazdrość 16.08.07, 15:34 w necie mają podkrążone oczy a w Realu niosą siatki z zakupami to proste :-) Odpowiedz Link
aretuza Re: zazdrość 20.08.07, 09:15 Ja sobie całkiem nie radziłam z zazdrością mojego męza, prawie mnie wpędził tymi wiecznymi podejrzeniami w nerwicę. Teraz, juz po rozwodzie, nasze stosunki są dużo zdrowsze, i nawet go chyba troche polubiłam... Odpowiedz Link