Dodaj do ulubionych

Bilansowanie uczuc

31.08.07, 12:26
Zaczyna sie nowa znajomosc, mile rozmowy, wymiana pogladow, zainteresowan,
czas spedzany na spacerach, pierwsze niewinne trzymanie sie za rece, delikatne
muskanie warg. Zaczyna sie rodzic uczucie. Najpierw przyjazn, zaufanie, a
pozniej ... milosc. Pierwsze lata sa upalne, krew w zylach szaleje, zar
ogarniajacy dwa wczesniej nie znane sobie ciala zalewa od stod do glow, nic
nie moze go ostudzic, nie docieraja zadne negatywne bodzce pochodzace z tego
"drugiego" swiata. Mijaja 3, moze 4 lata, z tego "drugiego" swiata zaczynaja
docierac przekazy, ktore niczym strumyk rozsaczajacy mury tamy, ktora
zbudowala wokol dwoch osob milosc. Zaczyna sie zycie ... niekonczaca sie gra
dla dwoch doroslych osob, hustawka emocjonalna, przechylajaca sie raz na jedna
a raz na druga strone ... bilansowanie uczuc.

Zeby przetrwac, trzeba ciagle starac sie, aby hustawka byla jak najblizej
poziomu. Przeniesienie ciezaru, przewazenie szali na jedna ze stron moze
okazac sie zbyt trudne, zbyt ciezkie, aby jedna osoba byla w stanie go udzwignac.

Zgadzacie sie?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • jakniejatokto Re: Bilansowanie uczuc 31.08.07, 13:08
      Ja sie zgadzam i podpisuje sie obiema rekami pod twoim postem :)
    • loppe Re: Bilansowanie uczuc 31.08.07, 14:48
      Tak, a najbardziej mi sie podobało: "żar
      ogarniajacy dwa wczesniej nie znane sobie ciala zalewa od stop do
      glow"
      • sunflower30 Re: Bilansowanie uczuc 31.08.07, 15:22
        bilansowanie uczuć.. dobre określenie. Ja natomiast spotkałam sie
        ostatnio z taką teorią, że udany związek to taki, w którym jednej ze
        stron zależy bardziej. Nie mówię tutaj o skrajnej postaci olewania i
        braku poszanowania potrzeb, uczuć drugiej osoby. Chodzi raczej o
        swego rodzaju niepewność drugiej osoby, ograniczone zaufanie. Bo
        kiedy jest sie absolutnie pewnym drugiej osoby, to po co sie starać,
        uwodzić, kokietowac, pracowac nad swoją atrakcyjnością?
        Z doświadczenia wiem również, że będąc w związku uczucie do partnera
        nie jest czym stałym, tzn. ciągle na jednym poziomie jakiegoś
        ogromnego żaru. Raz to uczucie jest silne, potem znów słabnie, moze
        zupełnie zaniknąć, a mozna sie zakochac po raz kolejny. Bo miłość ma
        wiele twarzy, odcieni, może sie róznić intensywnością. Choć są też i
        tacy, którzy twierdzą, że miłość to miłość, koniec kropka.
        • nail_enamel Re: Bilansowanie uczuc 31.08.07, 20:12
          no właśnie ja tak kiedyś myslałam (że miłość to miłosć i juz), a
          teraz doswiadczam tego, ze to bardzo różnie bywa. byłam już nawet na
          granicy stwierdzenia że nie kocham, ale jednak miłośc powoli wraca i
          znów wchodzi w te najpiękniejszą fazę. żałuje tylko że takie emocje
          są tylko we mnie. mój mąż takich nie przeżywa, a jesli przezywa to w
          ogóle ich nie okazuje. dla niego zawsze jest tak samo. kocha i już.
    • aandzia43 Re: Bilansowanie uczuc 31.08.07, 20:40
      twins_aaaster napisał:

      Zaczyna sie zycie ... niekonczaca sie gra
      > dla dwoch doroslych osob, hustawka emocjonalna, przechylajaca sie raz na jedna
      > a raz na druga strone ... bilansowanie uczuc.
      >
      > Hmmm... Chodziło co "bilansowanie" czy "balansowanie"? W kontekście huśtawki
      to chyba lepiej balansowanie.
      • loppe Re: Bilansowanie uczuc 04.09.07, 11:13
        Dobrze jest byc kochanym, ale przecież jeszcze lepiej jest kochać.

        Bilansowanie, balansowanie, no własnie...
        • twins_aaaster Re: Bilansowanie uczuc 04.09.07, 11:19
          loppe napisał:

          > Dobrze jest byc kochanym, ale przecież jeszcze lepiej jest kochać.
          >

          To prawda, kochac jest najpiekniejszym i najszczerszym uczuciem, jakim mozna
          obdarzyc druga osobe, ale czym jest to KOCHAC jesli nie ma wzajemnosci?

          Pozdrawiam
    • grazyna510 Re: Bilansowanie uczuc- taaak 02.09.07, 19:10
      "Taka huśtawka emocjonalna "....: ja to widze tak : hustawka w
      ruchu (zycie plynie)...i nagle jedna osoba zeskakuje... a
      druga ?....łuppp... dupą o ziemie.
      Nie podoba mi sie sam zwrot "bilansowanie uczuc " , ale cos w tym
      jest : równowaga uczuciowa, emocjonalna, ....ekonomiczna ! chyba
      pomaga? Napewno nie szkodzi .
      Niezbyt jasno sie wyrazam, ale... to ten tytułowy : (Brak) Seks(u)
      w małżeństwie....mi szkodzi
      :)
    • sagittka Re: Bilansowanie uczuc 04.09.07, 11:28
      > Zeby przetrwac, trzeba ciagle starac sie, aby hustawka byla jak
      najblizej
      > poziomu. Przeniesienie ciezaru, przewazenie szali na jedna ze
      stron moze
      > okazac sie zbyt trudne, zbyt ciezkie, aby jedna osoba byla w
      stanie go udzwigna
      > c.

      Czasem jednak dobrze udźwignąć to, czego druga strona w danym
      momencie nie jest w stanie. Długi związek to sinusoida, uczucia mają
      różną barwę. Jeśli stygną z jednej strony, druga powinna zionąć
      ogniem, by ogrzać tę letnią stronę. Jesli obie strony w takiej
      sytuacji byłyby letnie (czyli huśtawka w poziomie), istnieje ryzyko,
      że ten ogień samoistnie wypaliłby się po obu stronach.
      Podkreślę, ze taka nierównowaga ma sens tylko w pewnych momentach
      procesu miłości, ni emoże to być sytuacja ciągła i obciążająca tylko
      jedną stronę.

      Według mnie, huśtawka musi się bujać zeby nie zardzewieć, ważne żeby
      przechylała się na obie strony, ważne tez, żeby mogla czasem
      odpocząc od pracy, ale wieczne trwanie w poziomie szkodzi jej
      istnieniu, bo gdy kończą się emocje (poytywne i negatywne), kończą
      się uczucia.
      • twins_aaaster Re: Bilansowanie uczuc 04.09.07, 12:05
        Facet jest z reguly prostym w uzytkownianiu osobnikiem, natomiast kobiety lubia
        czuc sie szczesliwe i smutne, dumne i upokorzone, chciane i niechciane. Pragna,
        aby partner zagral kazda nutke ich uczuciowej klawiatury, przynajmniej raz na
        jakis czas. Jesli facet bedzie w kobiecie wzbudzac wylacznie mile i przyjemne
        emocje, szybko sie nim znudzi. Poczuje, ze brak jej wyzwan, ze ten zwiazek jest
        jakos niepelny, a ona nie musi sie ani za bardzo starac, ani rozwijac. Co
        wiecej, wszelkie negatywne emocje stanowiace czesc danego zwiazku, czesto
        uwiarygodniaja w kobiecych oczach jego glebie i znaczenie.

        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka