Dodaj do ulubionych

Powrót do sprawności! :)

24.10.07, 02:10
Muszę się czymś pochwalić! :)
Po wielu miesiącach walki o powrót do użyteczności w łóżku, w końcu się udało! Jako 50-paro-letni palacz z nadciśnieniem myślałem że już nigdy nie dam rady, ale dzisiaj - cud! :) Żona zachwycona :)
Przepraszam za taki ekshibicjonizm, ale musiałem się pochwalić :) Przy okazji może natchnę innych mężczyzn z tymi problemami wiarą w możliwość powrotu do pełnej sprawności :)
Obserwuj wątek
    • zyg_zyg_zyg Re: Powrót do sprawności! :) 24.10.07, 10:02
      gratulacje!
      :-)
    • sylwiamich Re: Powrót do sprawności! :) 24.10.07, 10:21
      Ja widze że seks ma cudowną moc:))))Nic tak nie podnosi nastroju i
      nie napawa optymizmem jak jeden numerek:)))
    • wyzel102 Re: Powrót do sprawności! :) 24.10.07, 15:11
      spoko tylko uważaj żebyś przez to nadciśnienie nie dostał kiedyś w łóżku zawału ;]
      • awa-cs Re: Powrót do sprawności! :) 26.10.07, 14:31
        Spokojnie, spokojnie. Nie szarżuję, znam swoje możliwości. Nie ukrywam, że
        użyłem drobnego wspomagacza, ale chyba możemy mieć sekreciki, panowie, prawda :)?
        • rusztaj Re: Powrót do sprawności! :) 28.10.07, 18:13
          A jak tego dokonales? Bo my z zona probowalismy juz wielu rzeczy i caly czas nic...
          • awa-cs Re: Powrót do sprawności! :) 28.10.07, 20:26
            Kupiliśmy pewne pigułki – nie te niebieskie, tylko ich polski odpowiednik. Szczerze się przyznaję, że zrobiliśmy nie do końca rozsądnie i zamówiliśmy je od kogoś nieznajomego przez sieć, co mogło się kiepsko skończyć – ale najważniejsze że podziałało :)
            • pieczara_kra Re: Powrót do sprawności! :) 28.10.07, 20:56
              no tak, zastanawiałam się właśnie kiedy maxigra podzieli los viagry jeśli chodzi
              o dostępność na czarnym rynku...
              • wyzel102 Re: Powrót do sprawności! :) 29.10.07, 18:11
                Chm… Z tym podzieleniem losu to chyba nie ma na to szans, a nawet sensu. Viagra
                jest podrabiana, bo koszty jej sprowadzenia są stosunkowo wysokie, za to maxigra
                to polski lek, więc jego czarny rzut wycieka prosto z fabryki. Dlatego mam
                wrażenie, że niewiele ryzykowaliście.
                • pieczara_kra Re: Powrót do sprawności! :) 30.10.07, 16:53
                  No może się nie opłaca podrabiać, ale ryzyko zawsze jest… może być
                  przeterminowana alboco… Nie wiem, słyszałam takie rzeczy, że ludziom sprzedawali
                  beton zamiast tabletek.
                  • wyzel102 Re: Powrót do sprawności! :) 30.10.07, 16:56
                    Tak, ale zrozum – viagra jest przemycana ze Stanów i tak dalej – to dużo więcej
                    zachodu. A z maxigrą to jest tak – wystarczy dogadać się z kimś kto pracuje w
                    fabryce i masz tabletki prawie za darmo. To na stówę wychodzi taniej niżby
                    oblekać beton w niebieski kolorek i drukować opakowania :)

    • zelm71 Re: Powrót do sprawności! :) 26.10.07, 14:34
      Rosyjskie życzenia: "sztoby diengi były i chój stajał"
    • ewolwenta Re: Powrót do sprawności! :) 28.10.07, 18:45
      To bardzo optymistyczny post.
      Postaraj się utrzymać efekt a do tego nie tyle wspomagacze a zmiana stylu życia
      jest potrzebna.
      • awa-cs Re: Powrót do sprawności! :) 28.10.07, 20:27
        Nad zmianą stylu życia cały czas pracujemy :)
    • zipka Re: Powrót do sprawności! :) 28.10.07, 20:38
      No to życzę wiele udanych orgazmów, no i niech zona ci dorównuje kroku :)
      • nail_enamel Re: Powrót do sprawności! :) 30.10.07, 18:16
        a ja mam pytanie - jak się ma ten lek do leków na nadcisnienie? czy
        to tak mozna sobie coś samemu zaaplikować bez kontaktu z lekarzem?
        bo mój maż tez ma kłopoty, o których pewnie lekarzowi nie wspomni
        bo sie wstydzi i ja sie zastanawiam czy jest lek bezpieczny który
        można bez przeszkód wziąc z innymi lekami? taki zebym mogła go np
        sama kupic w aptece? (przez internet nie bede ryzykowac).

        gratuluję że sie udało i ze potrafiłeś przyznac ze nie mogłes z
        czymś dac rady, ale jednak sie udało. mój mąż zamiast sie przyznac i
        spróbować skorzystać z pomocy udaje że tamtu nie ma wcale, a seks
        jakby nie istnieje.
        • kawitator Re: Powrót do sprawności! :) 30.10.07, 20:35
          a ja mam pytanie - jak się ma ten lek do leków na nadcisnienie? czy
          > to tak mozna sobie coś samemu zaaplikować bez kontaktu z lekarzem?
          Ma sie bardzo poważnie tak wynika nawet z pobieżnej literatury.

          bo mój maż tez ma kłopoty, o których pewnie lekarzowi nie wspomni
          > bo sie wstydzi

          To nie jest wstyd jako facet postaram sie coś rozjaśnić Dla faceta sprawność
          nazwijmy to hydrauliczna to jest podstwą jego poczucia męskości To coś
          nieporównywalnie więcej niż małe cycki i duża dupa a nawet pryszcz na nosie dla
          kobitki.
          Nie ma stojanki nie ma faceta w jego oczywiście mniemaniu Dlatego tak wielu
          facetów zamiast w potrzebie udać sie do lekarza nie przyznaje się nawet przed
          sobą że ma jakieś kłopoty i produkując masowo sfrustrowane kobitki nawet tuż po
          40 swojej oczywiście.

          mój mąż zamiast sie przyznac i spróbować skorzystać z pomocy udaje że tamtu nie
          ma wcale, a seks jakby nie istnieje.
          Jasne niech się przyzna pokaja i powie ze jest impotentem Chyba cię powaliło
          Prędzej rozwodu doczekasz.
          Co wyróżnia tych co udali sie do lekarza? Mądre żony kobitki łagodne jak
          owieczki i przebiegłe jak węże ;-))
          Nie mnie prostemu jak cep facetowi uczyc kobitki jak się zabierac do takich
          rozmów Sa jednak podstawowe zasady które obowiązują
          1 Zastanów sie co chcesz osiągnąć
          2 przygotuj sobie plan rozmowy nie wpostaci scenariusza ale kolejnych kroków
          (celów częsciowych)
          3 porowadź rozmowę tak jak byści stali oboje po jednej stronie a przeciwnik to
          cos na zewnatrz waszego związku
          4 jezeli uderzasz w czuły punkt to zostaw możliwość wycofania się z honorem co
          wiecej zasugeruj niechcący takie rozwiąznoie
          bez tego dupa blada
          taki prosty przykład
          Misiaczku nie możesz się tak przepracowywać bo jesteś skonany Nie mozesz
          dopuścić aby w twoim wieku przepracowanie doprowadziło do kłopotów zdrowotnych
          moze odpuścisz trochę prace Jak nie mozesz w tym roku to sie troszki na
          tymczasem podratuj bo czekam na ciebie spragniona
          I co nie pójdzie do lekarza przeciez to nie jego wina To nawet zasługa bo tak
          zapieprza i na tymczasem aż skończy projekt inwestycje lub kwartał moze sie
          podratowac niebieska pigułka bo zona spragniona a i jemu taki ralaks się należy

          • your_and Re: Powrót do sprawności! :) 30.10.07, 21:33
            > Jasne niech się przyzna pokaja i powie ze jest impotentem Chyba cię powaliło
            > Prędzej rozwodu doczekasz.
            > Co wyróżnia tych co udali sie do lekarza? Mądre żony kobitki łagodne jak
            > owieczki i przebiegłe jak węże ;-))

            Ano właśnie,
            To jest niestety klimat kobietkom niezrozumiały.
            Niektórzy prędzej rozkręcą nowy prąd w teologii racjonalizując swoją niemoc tym
            ze to Wszechmogący brzydzi się seksem i o to weszli na ścieżkę chwały, niż
            otwarcie się przyznaja do impotencji żeby coś z tym zrobić :)
            • sagittka Re: Powrót do sprawności! :) 31.10.07, 13:05
              są też tacy, którzy winę zwalają na żonę i próbują sie sprawdzić
              przed innym egzemplarzem (młodszym, bardziej pociągającym,
              perwersyjnym, itd)
          • nail_enamel Re: Powrót do sprawności! :) 31.10.07, 17:19
            kawitator napisał:

            .
            > Jasne niech się przyzna pokaja i powie ze jest impotentem Chyba
            cię powaliło
            > Prędzej rozwodu doczekasz.

            nie powaliło mnie jeszcze ale zaraz mnie powali brak seksu od...
            baaardzo dawna.

            Kawi, jak zwykle generalizujesz. kazesz mi rozmawiac z meżem a jak
            wczesniej rozmawiałam to mnie opieprzałes za szczere rozmowy. ja tu
            nie chce rozwiazywac problemu, pytam tylko jak autor watku to zrobił
            że wziął sobie taki lek przyjmujac równiez inne. wiem że to ma
            związek, ale na pewno sa jakieś leki na potencje bezpieczne, które
            mozna przyjmowac z lekami na nadciśnienie. moze autor coś wie o tym?

            a jeśli chodzi o facetów i przyznawanie sie do kłopotów to akurat
            mój maż jakby juz sie do tego przyznał. to znaczy że jest tego
            świadomy. tylko nie chce sie przyznac przed lekarzem. co mnie wkurza
            bo uważam że to nie jest nic strasznego. przecież on nie jest
            impotentem tylko leki wstrzymują pewne reakcjie i ma kłopty ze
            wzodem. to nie jest chyba takie straszne powiedziec "panie doktorze
            te leki to chyba kiepsko na mnie dzałają a mam młoda zone, nie dało
            by sie cos przepisać?"
            skoro przyjmuje leki, które działaja tak a nie inaczej to chyba
            lekarze sa tego świadomi i wiedza ze tak sie zdarza. nie on jeden.
    • kawitator Re: Powrót do sprawności! :) 31.10.07, 18:06
      ale zamieszałem prośba do wysokich w sprawach forum nieomylnych moderatorów wyalnie to co wysłałem teraz wysyłam jak mam byc

      > Kawi, jak zwykle generalizujesz. kazesz mi rozmawiac z meżem a jak
      > wczesniej rozmawiałam to mnie opieprzałes za szczere rozmowy
      Taki mam charakter paskudny
      W ogóle Ci nie sugeruje rozmowy nawet szczerej tylko malutką miłą manipulację. Trzeba z manipulacji zdjąć odium czegoś wstrętnego i zbereźnego. Manipulacja to sposób działania nie wprost i tyle a w celach jak najbardziej miłych Bogu może byś użyta Na ten przykład Twój aby wzmóc miłość rodzinną i zwiększyć jej częstotliwość ;-)))

      tylko nie chce sie przyznac przed lekarzem. co mnie wkurza
      > bo uważam że to nie jest nic strasznego.
      Wbrew temu co sądzisz to jest straszne a nawet przerażające :-((
      przecież on nie jest
      > impotentem tylko leki wstrzymują pewne reakcjie i ma kłopty ze
      > wzodem.
      Ma nadciśnienie ? Od ilu lat się leczy i czy przekroczył juz kopę lat?
      to nie jest chyba takie straszne powiedziec "panie doktorze
      > te leki to chyba kiepsko na mnie dzałają a mam młoda zone, nie dało by sie cos przepisać?"
      > skoro przyjmuje leki, które działaja tak a nie inaczej to chyba
      > lekarze sa tego świadomi i wiedza ze tak sie zdarza. nie on jeden.
      Kurde jest straszne Uwierz staremu facetowi który jak mu sie przyśni ze JUŻ to budzi się z krzykiem i spocony ze strachu Tym razem nie żartuje

      Załatw wizytę w prywatnym gabinecie w innym mieście lub przynajmniej tak żeby był to pierwszy i prawdopodobnie ostatni kontakt z tym lekarzem Zbierz wyniki, jakie leki bierze, jakieś badania jak ma i wyślij albo lepiej zawieź osobiście tylko nawet nie wchodź do budynku Udaj się gdzieś na kawę i czekaj na faceta. Tylko wszystko z uśmiechem a nie na poważnie i z pretensjami ;-)))
      Jeżeli Twój facet jest mocno przejrzały to może sie tak zdarzyć, ze leków nie będzie mógł zastosować ale przecież różnych części ciała do sprawiania przyjemności kobitce jest u niego dostatek
      • nail_enamel Re: Powrót do sprawności! :) 31.10.07, 19:01
        no w końcu sensownie gadasz kawi - dzieki ci za to,że nie
        opieprzasz, małe zgryźliwości jestem wstanie zniesć :))

        kawitator napisał:

        >>
        >> W ogóle Ci nie sugeruje rozmowy nawet szczerej tylko malutką miłą
        manipulację.

        manipulacji tez juz próbowałam :)

        Wbrew temu co sądzisz to jest straszne a nawet przerażające :-((
        >
        ok. wiem że to niezbyt miłe ale my u ginekologów też musimy gadać o
        niezbyt przyjemnych sprawach czasem i jakoś nikt nie pyta czy nam z
        tego powodu miło.

        >> Ma nadciśnienie ? Od ilu lat się leczy i czy przekroczył juz
        kopę lat?
        nie wiem czy przekroczyc 44 to kopa lat. niektórzy w tym wieku sa
        calkiem sprawni. choruje nie na nadciśnienie, ale inne kłopoty
        sercowe. dość długo już.

        >
        > Kurde jest straszne Uwierz staremu facetowi który jak mu sie
        przyśni ze JUŻ to
        > budzi się z krzykiem i spocony ze strachu Tym razem nie żartuje
        >
        wierzę

        > Załatw wizytę w prywatnym gabinecie w innym mieście lub
        przynajmniej tak żeby
        > był to pierwszy i prawdopodobnie ostatni kontakt z tym lekarzem
        Zbierz wyniki...

        najlepsza rada. tylko chciałabym widziec u niego chociaz cień chęci
        do zmiany, a nie widze :(

        a jesli chodzi o te inne części ciała którymi moze sprawić
        przyjemnosc... cóż, chyba zapomniał ze tak też mozna, choc to on
        własnie mi to pokazał...
        • kawitator Re: Powrót do sprawności! :) 31.10.07, 20:59
          > no w końcu sensownie gadasz kawi - dzieki ci za to,że nie
          > opieprzasz, małe zgryźliwości jestem wstanie zniesć :))
          dyg dyg To chyba z powodu osłabienia lub zbyt małej ilości C2H5OH w organizmie Postarm sie szybko nadrobić aby nie dawac więcej takiej plamy ;-PPPPPP

          > nie wiem czy przekroczyc 44 to kopa lat.
          O tempora o mores W dawnych wiekach każdy wiedział co to tuzin, kopa czy gross
          Kopa to pięć tuzinów czyli 60 Jak ma 44 toż to smark ledwo co opierzony ;-))
          Niektórzy w tym wieku sa calkiem sprawni. choruje nie na nadciśnienie, ale inne kłopoty
          sercowe. dość długo już.
          Kurde jak miałem 44 to ho, ho, ho, ho, a teraz tylko ho, ho ;-))
          Jak choruje na serce to rzeczywiście nie powinien brać nic poza wiedza lekarza ze względu na możliwe interakcje

          > najlepsza rada. tylko chciałabym widziec u niego chociaz cień chęci
          > do zmiany, a nie widze :(
          To ty masz mieć chęci do zmiany jak masz odpowiednie duże te chęci to pójdzie bez obaw

          cóż, chyba zapomniał ze tak też mozna, choc to on
          > własnie mi to pokazał...
          Bo zrobił się z tego problem wielki i nie do rozwiązania dla faceta szczególnie jak weźmie sie pod uwagę to co piszesz powyżej.
          Chciałbym zasugerować takie przemyślenie szczere i uczciwe wobec samej siebie.
          Na wskutek wypadku tracisz piersi a prze buzie biegnie czerwona szrama Były fajne cycki a teraz małe blizny i płasko. Jak się czujesz? Czy nie zaczniesz unikać spotkań trzeciego stopnia ze swoim facetem szczególnie, gdy widzisz po drobnych oznakach, że cos mu nie gra, że nie jest zadowolony.
          Twoja psychika byłaby ciężko zraniona Myślałabyś sobie co ze mnie za kobitka Czy on mnie jeszcze będzie chciał jak jestem taka wybrakowana? .
          Zastanów sie jaką prace musiałby wykonać twój facet abyś znowu cieszyła sie bliskością i przestała myśleć o swoim braku. Jedna kwiaciarnia ? Może by było mało ;-). Jak by musiał Cię przekonywać ze kocha Ciebie a nie piękny profil czy cycki ? Wtedy od niego zależało by czy potrafiłaś byś się cieszyć seksem znowu Od jego determinacji i woli walki o Ciebie Nie byłoby łatwo bo zołza by była z Ciebie wtedy straszna ;-)
          Twój facet jest w takiej właśnie sytuacji i to od ciebie zależy jak sie wam dalej potoczy Trudne ale możliwe Jesteś kobitką ale tu to Ty musisz mieć prawdziwe jaja ;-)))
          • nail_enamel Re: Powrót do sprawności! :) 31.10.07, 21:49
            kawitator napisał:

            >
            >
            > O tempora o mores W dawnych wiekach każdy wiedział co to tuzin,
            kopa czy gross
            > Jak ma 44 toż to smark ledwo co opierzony ;-))
            wiem co to kopa,ale dla mnie 44 to prawie jak ojciec i jakby mi bez
            różnicy czy to 44 czy 60. ;)))

            >> Kurde jak miałem 44 to ho, ho, ho, ho, a teraz tylko ho, ho ;-))
            no to pogratulowac jedynie mi pozostaje :)
            >
            >
            > Na wskutek wypadku tracisz piersi a prze buzie biegnie czerwona
            szrama Były fa
            > jne cycki a teraz małe blizny i płasko.
            zupełnie tu nie trafiłeś bo mój M nie stracił przyrodzenia. jest
            wszystko na swoim miejsu, tylko czasem nie działa.

            Czy nie zaczniesz un
            > ikać spotkań trzeciego stopnia ze swoim facetem szczególnie, gdy
            widzisz po dro
            > bnych oznakach, że cos mu nie gra, że nie jest zadowolony.
            ja nie daję mu do zrozumienia że coś mi nie gra, wrecz go zachęcam
            do seksu. on nie reaguje.

            > Twoja psychika byłaby ciężko zraniona Myślałabyś sobie co ze mnie
            za kobitka
            > Czy on mnie jeszcze będzie chciał jak jestem taka wybrakowana? .
            akurat taki stan nie jest mi obcy bo własnie tak jak opisujesz
            czułam sie po obydwu porodach. ciało moje ucierpiało bardzo i czułam
            sie okropnie. najgorsze jest to że podnieść z tego stanu dopomógł mi
            nie mąż tylko kolega z pracy, który zauwazył we mnie kobietę.
            widzialm w jego oczach ze naprawdę mu sie podobam i jestem fajna
            laską. maz jakoś nie potrafił mi tego okazać. i tak naprawdę ten
            brak sesku, który mi doskwiera to oprócz zwykłej chęci zaspokojenia
            to chęć bycia kobietą dla mojego mężczyzny. a nie dla jakiegos
            obcego faceta.

            > Jesteś kobitką ale tu to Ty musisz mieć prawdz
            > iwe jaja ;-)))

            no i jak tu miec jaja jak ja jednak chce być ta kobietą! :)))
            • kawitator Re: Powrót do sprawności! :) 31.10.07, 22:10
              > wiem co to kopa,ale dla mnie 44 to prawie jak ojciec
              Wiesz co dziecinko Rozmawiamy troche jak ślepy z głuchym Widzę, że mnie nie za bardzo rozumiesz. Ty prawdopodobnie sądzisz tak samo o mnie. Musze się zastanowić jak przetłumaczyć z polskiego na nasze lub wasze a to potrwa bo chociaz myślę dokładnie to raczej powoli :-P

              zupełnie tu nie trafiłeś bo mój M nie stracił przyrodzenia. jest
              > wszystko na swoim miejsu, tylko czasem nie działa.
              Jak nie działa to sprzetu do bzykania nie ma Tak jak by ucieli. To co zostało służy tylko aby nie obsikać sobie butów i tyle .

              wrecz go zachęcam do seksu. on nie reaguje.
              Ty go nie zachęcaj do seksu Ty mu tłumacz ze go kochasz dla niego samego i absolutnie nie przeszkjadza Ci ten mały kłopot. Jak byś była bez cycków a on by cię zachecał do pójscia na plaże I twierdził ze mozesz sie nawet toples opalać bo przecież nie ma problemu Cycków niema to zgorszenia mocherowego nie będziesz siac :-PPPPPP

              Temoje znajome które mogę z czystym sumieniem nazwać "prawdziwa kobitka" to mają jaja oczywiście w przenośnym psychicznym sensie. Jedno z drugim nie tylko sie nie kłoci ale wprost przeciwnie ;-))))

              • nail_enamel Re: Powrót do sprawności! :) 01.11.07, 13:09
                kawitator napisał:

                > Wiesz co dziecinko Rozmawiamy troche jak ślepy z głuchym Widzę, że
                mnie nie za
                > bardzo rozumiesz.

                dokładnie rozumiem o co ci chodzi tylko próbuje trochę obronic
                siebie.

                >
                > Jak nie działa to sprzetu do bzykania nie ma Tak jak by ucieli.

                to ty mnie nie rozumiesz. mieć cycki do kitu (obwisłe czy tam nie
                wiem jeszcze jakie) to nie to samo co nie mieć ich wcale.
                wyznacznikiem kobiecosci nie jest posiadanie cycków


                > Ty go nie zachęcaj do seksu Ty mu tłumacz ze go kochasz dla niego
                samego i abso
                > lutnie nie przeszkjadza Ci ten mały kłopot.
                chodzi o to że my nie poruszamy w ogóle tematu "małego kłopotu" wiec
                jak ja mam mu tłumaczyc że mi to nie przeszkadza skoro nawet nie
                rozmawiamy o tym ze cos jest nie tak. po jednej jedynej próbie
                rozmowy temat znowu zniknął, po prostu go nie ma. nie ma seksu, nie
                ma kłopotu.
                a właściwie to kłopot mam JA bo tego seksu bym chciała.
                jak ja w ogóle śmiem!!

                >
                > Temoje znajome które mogę z czystym sumieniem nazwać "prawdziwa
                kobitka" to maj
                > ą jaja oczywiście w przenośnym psychicznym sensie. Jedno z drugim
                nie tylko sie
                > nie kłoci ale wprost przeciwnie ;-))))

                kawi nie jestem tak głupia żeby nie wiedzieć co to znaczy że kobieta
                ma jaja. tylko że ja nie mogę miec jaj we wszystkim. wystarczy że
                dom na głowie, dzieci, musze jakoś sobie z tym radzić bo M nie
                potrafi. więc w sprawach innych wolałabym zeby to M miał jaja.

                a tak poza tym wiem że ta dyskusja nie prowadzi do niczego. nie
                potrafię rozmawiać z własnym mężem, nie potrafię z niego nic
                wykrzesac i ogólnie jest do kitu.

                a jak sie pojawi autor wątku to niech mi jednak odpowie czy
                kontaktował sie z lekarzem odnosnie zażycia leków ktore zakupił.
                • awa-cs Re: Powrót do sprawności! :) 02.11.07, 17:29
                  jak już mówiłem, kupiliśmy tabletki przez internet - nie w aptece, aczkolwiek
                  rozmawiałem ze znajomym lekarzem, który stwierdził, że skoro nie mam poblemów z
                  sercem, to nic nie powinno się zdarzyć. I nie zdarzyło się - mimo nadciśnienia.
                  Może lepiej się z lekarzem kontaktować - jak się nie da, to w środku pudełka z
                  maxigrą jest ulotka, z której można się paru rzeczy dowiedzieć. No i
                  rzeczywiscie maxigra z czarnych źródeł wyciekła prosto z fabryki, więc nie ma
                  dodatkowego ryzyka, kolega - lekarz też to przyznał.
              • aandzia43 Re: Powrót do sprawności! :) 02.11.07, 00:56
                Wiesz co, Kawi, nie podoba mi się to przerzucanie całej odpowiedzialności za
                podjęcie leczenia zaburzeń potencji u faceta w całości na kobietę. Trzeba
                delikatności, sposobów, manipulacji, zgadza się. Ale ostateczna decyzja zawsze
                należy do zainteresowanego.

                Przypominają mi się dyskusje o rozbudzaniu niechętnej do seksu kobiety, o
                zachęcaniu jej do pożycia. Na koniec dochodziliśmy do wniosków, że jeśli pani
                NIE CHCE tego tak naprawdę w głębi swego jestestwa, jeśli jej nie zależy (na
                partnerze, czy seksie w ogóle), to żadne najbardziej wymyślne zabiegi pana
                żywcem z Kamasutry wyjęte nie pomogą. I cała jego miłość też nie pomoże.
                Decyzję dotyczącą siebie i swojego życia trzeba podjąć samemu, walkę o przełom
                każdy toczy tak naprawdę samotnie. Przyjazne otoczenie to sprawa bezcenna, ale
                kropkę nad "i" stawiamy my sami.

                Myśle, ze niektórym panom wygodnie jest z jakiś sobie tylko znanych przyczyn
                tkwić w tym smętnym stanie rzeczy, jakim jest impotencja. Tak jak niektórym
                paniom wygodnie jest mieć zahamowania, nie cieszyć się seksem i odmawiać seksu
                partnerom. Ich prawo, pewnie mają ku temu jakieś powody. Nie mnie ich oceniać.
                Ale tak, jak zgadzamy się z tym, że zimnych żon nie można traktować jak małe
                dziewczynki, bo zwyczajnie nie służy to ich dorastaniu, tak przestańmy namawiać
                żony impotentów do brania całej odpowiedzialności za swoich chłopczyków. To
                śmierdzi matkowaniem, a dorastaniu chłopczyków (czasem nieźle już podstarzałych)
                to też nie służy.

                P.S. Po przetestowaniu sposobów, sposobików, zapewnień o miłości, po latach
                stwarzania atmosfery akceptacji, po, ku...a mać, straconych latach cackania się
                z misiem, wiesz co podziałało? Jak go po prosty wy...łam do lekarza. Obrażony
                miś poszedł zbadać stan swojego zdrowia, hormonów i innych takich. Okazał się
                być zdrowy jak byk, co go chyba trochę rozczarowało i nie mógł się juz dłużej
                tłumaczyc kiepskim stanem fizycznym. Sprawa została pchnięta na inne tory, ale
                to już inna historia. Chodzi o to, że jak ta głupia czułam się winna, czułam się
                zobowiązana, czułam, ze nie można inaczej, i straciłam kupę nerwów, energii i
                cennego czasu na skakanie wokół manipulującego (pewnie nieświadomie) chłopczyka.
                Bo miałam zakonotowane, że męskość dla faceta to taka delikatna sprawa i trzeba
                jak z jajkiem. Teraz wiem, ze delikatna sprawa - owszem, ale taszczyć śmierdzące
                jajo na czerwonej, atłasowej poduszce, to przesada.
                • kawitator Re: Powrót do sprawności! :) 02.11.07, 20:50
                  Najtrudniejsze w życiu jest znaleźć i utrzymać równowagę bowiem każde przegięcia i skrajności prowadza do wynaturzeń Równowaga w braniu i dawaniu , w spolegliwości i asertywności, w JA i MY w związku. Ludzie dobrani to tacy których te równowagi nie są takie same ale sie uzupełniają Ogólne Jin i Jang w ujęciu filozofii Tao a nie strywializowane w Feng Shui
                  Obieram nail_enamel jako osobę mocno sfrustrowana o dużych pretensjach do swojego faceta. Frustracja zrozumiała i usprawiedliwiona jeżeli jest jak pisze. Myślę jednak, że ta frustracja przysłoniła jej fakt że nie jest to zła wola ze szczególnym natężeniem. Starałem sie pokazać jakie emocje mogą sie kryć w takim postępowaniu jej faceta i sugerowałem że chcąc uzyskać zmiany musi przemyśleć swoje potrzeby, chęci działania i możliwości Rzeczywistość jest jaka jest i wszelkie obrażanie sie na świat nie prowadzi do niczego innego jak do jeszcze większego wkurwienia ;-))
                  Szukanie na siłę winnych też nie prowadzi w sumie do niczego poza chęcią odzyskania dobrej samooceny. Chce coś zmienić niech działa ale skutecznie Do osiągnięcia skuteczności potrzebna jest wiedza Tak traktowałem swoje wypowiedzi. Przesuwałem bardziej ku wyważonemu środkowi jej emocje. Tak mi sie przynajmniej wydawało
                  Każdy w związku prowadzi swoje uświadomione (świadome) lub częściej nieuświadomione gierki podchody i przepychanki Każdy manipuluje Im bardziej jesteśmy związani emocjonalnie tym mniej prawdopodobna jest otwarta gra bo przecież zależy nam więc kłamiemy manipulujemy i udajemy. Czy to źle ?? Fachowcy twierdza ze bardzo dobrze
                  Dla zwolenniczek szczerości w związku mogę zaraz przytoczyć wiele szczerych prawdziwych wypowiedzi po których by sie obraziły w stopniu niesłychanym.
                  Nail_enamel sam sobie postawiła diagnozę Prawdopodobnie pisząc na forum musiała zwerbalizować swoje emocje. To pozwala zrozumieć siebie. Napisała:
                  cytat
                  -a tak poza tym wiem że ta dyskusja nie prowadzi do niczego. nie
                  potrafię rozmawiać z własnym mężem, nie potrafię z niego nic
                  wykrzesac i ogólnie jest do kitu.
                  Uświadomienie i wyartykułowanie tego jest jej największym sukcesem Świadczy, że myśli i nie szuka za wszelka cenę winnych tylko poza sobą
                  Mam nadzieję, że wiedząc to potrafi jednak zmanipulować, porozmawiać, być asertywna w odpowiednio silnym stopniu :-)))))
                  • nail_enamel Re: Powrót do sprawności! :) 03.11.07, 14:18
                    > Uświadomienie i wyartykułowanie tego jest jej największym
                    sukcesem Świadczy,
                    > że myśli i nie szuka za wszelka cenę winnych tylko poza sobą

                    Kawi dzięki za te słowa - nie myślałam że to kiedyś napisze :))

                    odczytales mnie całkiem dobrze choć tylko przez pryzmat tego co
                    pisze na forum! nie jestem taka najgorsza! wbrew pozorom relacje z
                    moim mezem sa teraz całkiem fajne, jesli pominąć sferę seksu. jak
                    już pisałam tego nie ma wcale, jakby nie istniała ta sfera
                    małzeństwa. przytulamy sie, całujemy, rozmawiamy (o wszystkim oprócz
                    nas samych). często wychodzi to z jego inicjatywy. moje frustracje
                    dotycza właśnie tego. podpuszcza mnie, a potem zostawia sama sobie.
                    i w ogóle nie wie co sie we mnie dzieje. i trwa juz to tak długo ze
                    nie chce mi czasem walczyć i próbowac tych podstępów o których
                    piszesz kawi. już tyle razy próbowałam i nic nie wyszło ze po prostu
                    odpuszczam. choć nie do konca. czasem jakis zew we mnie sie odzywa i
                    coś tam próbuję, choć to nic nie przynosi. poza tym cały czas mam
                    nadzieje ze jednak on kiedyś zechce jeszcze zobaczyc we mnie kobiete
                    i to on bedzie o mnie zabiegał. takie małe marzenie.
                    a forum traktuję jako mozliwość pogadania o tym, o czym nie mogę
                    pogadać z meżem. smutno mi że tak jest, ale tak jest.
                    • kawitator Re: Powrót do sprawności! :) 03.11.07, 16:25
                      Napisałaś
                      nie jestem taka najgorsza!
                      Z czego wnoszę ze jednak poczucie winy cie drapie Nie wiem co prawda za co bo to nie ty odstawiłaś od cycka męża, a zostałaś odstawiona.
                      Popatrz co napisała Andzia
                      - Chodzi o to, że jak ta głupia czułam się winna, czułam się
                      zobowiązana, czułam, ze nie można inaczej, i straciłam kupę nerwów, energii i
                      cennego czasu na skakanie wokół manipulującego (pewnie nieświadomie) chłopczyka.
                      A co zrobiła wyżej zacytowana?
                      - Po przetestowaniu sposobów, sposobików, zapewnień o miłości, po latach
                      stwarzania atmosfery akceptacji, po, ku...a mać, straconych latach cackania się
                      z misiem, wiesz co podziałało? Jak go po prosty wypieprzyłam do lekarza.
                      (uzupełnienie Kawi)
                      Teraz to juz ja w dowcipie
                      Przyjeżdża Icek do domu i zastaje żonę z gachem ćwiczącą wytrwale i z zapałem. Zatkało go i zamurowało Wytrzeszcza gały i stoi.
                      Na to jego zona Ty sie icek nie patrz Ty sie icek ucz
                      Ty sie ucz Neil od Andzi ;-PPPPPPP
                      • romek123 Re: Powrót do sprawności! :) 03.11.07, 17:29
                        Sfera sprawnosci dla faceta jest czesto pierwszoplanowa.Dlatego gdy
                        go dotknie sa problemy.Trzeba namowic chlopa do zrobienia
                        podstawowych
                        badan:cukier,cholesterol,prolaktyna,testosteron,DHEA.Badania te
                        zrobi kazde laboratorium za kilkadziesiat zlotych.Lekarze czesto nie
                        doceniaja problemow pacjenta i ot na odczepnego dawkuja niebieska
                        pigulke.
                        Niestety,leki typu wiagra,lewitra,cialis czy maxigra moga byc
                        stosowane u zdrowych facetow i w ograniczonej ilosci.Ostatnio w USA
                        ogloszono uboczny skutek tych lekow:gluchota.
                        Tak wiec nalezysie posilkowac na dluzsza mete preparatami bardziej
                        naturalnymi i bezpiecznymi.
                        A jakie to zalezy od wynikow,czy poziom testosteronu spada,wtedy
                        trzeba troszke hormonow,czy tez hydraulika wysiada wiec walka z
                        miazdzyca,cisnieniem czy tez cukrzyca.
                        Warto sprobawac i przetestowac wiele medykamentow bardziej
                        bezpiecznych np korzen maca,zenszen,arginine,saw palmetto,sliwke
                        poludniowoafrykanska,damiane,muira puama,horny goat
                        weed,niacin,koenzymQ10,witamine B6,czy tez zestawy
                        witaminowe.Znalezc w internecie zamowic i przetestowac.
                        Specyfiki te nie powinny zaszkodzic stosowanez umiarem lub za
                        dorada lekarza,a moga pomoc szczegolnie prostacie i pozniejszym
                        problemom z jej przerostem.
                        Trzeba oczywiscie miarkowac bo jak zaszalejemy z hormonami przerost
                        prostaty mamy pewny.
                        Sprobowac tez mozna ziolowego libido forte,permen,penigra,ale nie
                        radze preparatow zawierajacych johimbine,jest co prawda
                        afrodyzjakiem ale dosc niebezpiecznym.
                        Reasumujac trzeba wysilku checi a nade wszystko uprawiac
                        sport,ruch,zero tytoniu,bardzo malo procentow i rezultat bedzie
                        przyzwoity,"przyjaciel" sie obudzi.A jak nie jest wiele sposobow na
                        satysfakcje seksualna aby dac ja swojej partnerce.A jak sie ma
                        egoistow obok pozostaja wyrazy wspolczucia.
                        • nail_enamel Re: Powrót do sprawności! :) 04.11.07, 12:38
                          romek123 napisał:

                          > Sfera sprawnosci dla faceta jest czesto pierwszoplanowa.

                          no i tu chyba dotknąłes sedna romek123. chyba jednak nie dla kazdego
                          ta sfera jest pierwszoplanowa by gdyby była to zrobiłby wszystko
                          zeby do sprawnosci wrócić.

                          > Reasumujac trzeba wysilku checi...

                          i tego mi właśnie brakuje w moim mężu.

                          A jak sie ma
                          > egoistow obok pozostaja wyrazy wspolczucia.
                          no dziekuję bardzo, bo chyba właśnie u mnie taki przypadek.

                          dzieki za rady dotyczące preparatów! :)

                          a do kawitatora:
                          po wielu przemyśleniach i wczorajszej próbie (seksu) stwierdzam ze
                          nie potrafię byc kobieta z "jajami". i pewnie w końcu przyznam że
                          sama jestm sobie winna. i tak juz bez tego seksu bede do konca życia
                          bo cos mi sie widzi że ten mój M też tych "jaj" nie odzyska.
                          • kawitator Re: Powrót do sprawności! :) 06.11.07, 09:36
                            po wielu przemyśleniach i wczorajszej próbie (seksu) stwierdzam ze
                            > nie potrafię byc kobieta z "jajami". i pewnie w końcu przyznam że
                            > sama jestm sobie winna. i tak juz bez tego seksu bede do konca życia
                            > bo cos mi sie widzi że ten mój M też tych "jaj" nie odzyska.
                            Możemy się spojrzeć ciut inaczej na to co piszesz.
                            Gdybyś naprawę związku zaczeła od siebie. Masz potrzeby a nie potrafisz ich w związku zrealizować Wpadasz w poczucie winy. Czujesz sie osaczona załamana i nie widzisz wyjścia. Zajmij się sobą w sensie terapii czy pomocy psychologa. Jak sie uporasz zeswoimi problemami to tym bardziej uporasz się z facetem bo to pierwsze jest znanie trudniejsze
                            • nail_enamel Re: Powrót do sprawności! :) 07.11.07, 18:58
                              kawitator napisał:

                              Wpadasz w poczucie winy. Czujesz sie osaczona załamana i nie
                              > widzisz wyjścia.
                              wiesz co Kawi, myślę że nie jest tak żle ze mna. przechodziłam już
                              to. takie totalne załamanie, że wszystko co w moim związku nie tak
                              to moja wina. było tragicznie ze mna. na siłę próbowałam
                              usprawiedliwić mojego M., a własciwie zrzucić jego winę na
                              siebie.ale udało mi sie z tego wyjsć i wiem że on tez powinien
                              chciec zmany żeby można było cos naprawić. ten wpis poprzedni był
                              pod wpływem chwili, no i tego nieudanego seksu.
                              ale w ogóle to chciałam napisać ze JEST CIEŃ NADZIEI. mąż wspomniał
                              że na razie to tak jest kiepsko z ta kondycją bo to przez te leki
                              (jakby przyznał się przed samym sobą- po raz drugi). no i że mu to
                              lekarz ostatno tłumaczył. tzn. jest sukces - rozmawiał z lekarzem.
                              zapytałam dlaczego od razu nie poprasił o jakies leki,no to sie
                              wykrecił że sie lekarz śpieszył. ale wiem że niedługo ma miec wizyte
                              wiec już przed samą wizytą spróbuję poruszyć znów ten temat żeby mu
                              przypomniec. zobaczymy czy sie odważy...
                              • kawitator Re: Powrót do sprawności! :) 07.11.07, 19:21
                                Wiadomo, że nastój jest pochodna nie tylko całości ale też chwili
                                Będzie dobrze tylko nie przyspieszaj ;-)))
                                Ale w dalszym ciągu uważam ze kilka rozmów z psycho-dycho powinnaś odbyć ;-PPP
                                Nie zaszkodzą a pomóc mogą bardzo
                                • nail_enamel Re: Powrót do sprawności! :) 08.11.07, 19:29
                                  kawitator napisał:

                                  > > Ale w dalszym ciągu uważam ze kilka rozmów z psycho-dycho
                                  powinnaś odbyć ;-PPP

                                  może kiedyś... choć mysle że tak naprwde to brak mi tylko ciutkę
                                  seksu i dowartościowania. byłoby wtedy super. choć wiadomo ze nie
                                  mozna mieć wszystkiego... :)

                                  ale i tak kawi dzieki że jednak nie zbeształes mnie tak zupełnie.
                                  potrzebna mi była właśnie taka sobie gadka właśnie jaką sobie
                                  ucieliśmy :)
                                  pozdrawiam!
                                  • dziwna_dziwna Re: Powrót do sprawności! :) 09.11.07, 18:32
                                    a ciekawa jest sprawa potencji i ochoty na seks… Kiedy zaczelismy z M. byc ze
                                    soba, ukladalo sie doskonale – zwlaszcza seks. Ale pewnego dnia szukalam czegos
                                    w jego komputerze i przypadkiem natknelam sie na zdjecie jego kolezanki z pracy,
                                    ktore nie wiem dlaczego trzymal w jakims niewinnie podpisanym folderze. Wiadomo,
                                    jak to odczytalam. Od tamtej pory pojscie z M. do lozka bylo NIEMOZLIWE. Po
                                    prostu zamknelam sie zupelnie – w glowie i miedzy udami. Chcialam przestac o tym
                                    myslec, stwiedzic, ze to nic takiego, ale nie bylo szans. Nie moglam przestac
                                    wyobrazac sobie paradujacej przed M. kolezanki i innych kobiet. Snily mi sie.
                                    Mimo tego, ze M. dostal naglej obsesji erotycznej i staral sie niemozliwie, zeby
                                    mnie rozbudzic. Maxigra i kilkugodzinny wzwod, akcesoria, czule slowa. W koncu
                                    nie wytrzymalam tego i musielismy sie rozstac. Historia jest smutna i pokazuje
                                    jak dobry zwiazek moze zniszczyc obsesja.
                                    • lecama_lima Re: Powrót do sprawności! :) 12.11.07, 19:16
                                      Taka reakcja na próbę podważenia Twojego poczucia bezpieczeństwa to nic
                                      dziwnego. Każdy reaguje w takiej sytuacji mniej lub bardziej obsesjonacko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka