Pomocy!

27.10.07, 10:53
Moze ktos z was mial podobne doswiadczenia? Moze potraficie mi
pomoc? Od czterech lat jestem w stalym zwiazku malzenskim. Kocham
meza bardzo, uwielbiam z nim rozmawiac, spedzac czas. Ale nasz seks
prawie w ogole przestal istniec. On jest bardzo bardzo czuly i
kochajacy,nigdy nie robil niczego na szybko, moze mnie piescic
bardzo dlugo i uwielbia to robic. Zawsze dbal przede wszystkim o
moja satysfakcje,nie myslal o sobie. Z jego strony nie ma zadnej
winy.A jednak ja od trzech lat mam kochankow. Co jakis czas zmieniam
jednego na kolejnego. W ogole nie pozadam swojego meza. Jego zapach,
ktory kiedys budzil we mnie dzikie pragnienie, teraz mnie
odpycha.Nic mnie juz w nim nie pociaga. Podobnie jest z kochankami.
Po jakims czasie kazdy kolejny mi sie nudzi erotycznie i szukam
nastepnego,silnych doznan,nowej fascynacji.
Dlaczego?:-(((
    • zelm71 Re: Pomocy! 27.10.07, 11:07
      Dlaczedo? Dlatego że lubisz sex, szukasz, silnych doznan, nowej
      fascynacji a facetów których miałaś łącznie z mężem nie są w stanie
      ci sprostać. Może jesteś nimfomanką - typowe przy tym jest to, że
      potrzeby seksualne dominują nad innymi, a ich realizacja staje się
      często głównym celem życiowym człowieka.
      Mowisz że kochasz męża - gadanie.
      Proponuję poradę u sexuologa i rozwód.
      Dlaczego rozwód - dlaczego krzywdzisz własnego męża, on też ma prawo
      do szczęścia.
      Jeśli jesteś nimfomanką to proponuję w imię uczciwości jeśli go
      kochasz - rozwód.
      • motyl.bez.skrzydel Re: Pomocy! 27.10.07, 11:18
        Seks z mezem zawsze dawal i daje mi satysfakcje,jesli juz do niego
        dojdzie. Ziemia sie trzesie. Ale chodzi o to,ze ja go nie pragne na
        tyle,zeby samej inicjowac zblizenia. A jesli robi to on,to
        rozgrzanie mnie zajmuje mu bardzo duzo czasu, a ja musze zamykac
        oczy i odgrywac sobie w myslach jakies "pornosy",zeby w ogole sie
        podniecic.
        Seks nie jest dla mnie ponad innymi potrzebami. Do zblizen zarowno z
        mezem jak i z kochankiem dochodzi raz na miesiac, albo i rzadziej.
        • zelm71 Re: Pomocy! 27.10.07, 11:37
          1. Dlaczego tak rzadko dochodzi do sexu z twoim mężem?
          2. Czy z kochankami robisz takie rzeczy których z mężem nie robiłaś?
          3. Jeśli tak to dlaczego mu nie powiedziałaś o swoich fantazjach i
          potrzebach. Boisz się że pomyśli sobie coś głupiego o tobie?
          4. Skoro go kochasz to czemu to robisz? Słaby sex albo za mało to
          nie powód. Przecież można takie problemy rozwiązać.
          • motyl.bez.skrzydel Re: Pomocy! 27.10.07, 11:51
            zelm71 napisał:

            > 1. Dlaczego tak rzadko dochodzi do sexu z twoim mężem?

            napisalam wyzej. Ja nie mam duzych potrzeb,rzadko mam w ogole ochote
            na seks. Lubie byc podniecona,czego nie doswiadczam przy mezu,a przy
            nowopoznanym facecie tak.To tak,jakbym sie co chwila fascynowala
            kims nowym.Sam akt seksualny nie jest dla mnie juz tak istotny,jak
            swiezosc,nowosc doznan. Tych poczatkowych - magnetyzm spojrzen,
            elektryzujace musniecia dloni niby "niechcacy", niecodziennosc
            pierwszych delikatnych i niesmialych pocalunkow.

            > 2. Czy z kochankami robisz takie rzeczy których z mężem nie
            robiłaś?

            Nie.Najbardziej otwarta na nowosci zawsze bylam z nim. Nigdy sie nie
            wstydzilam wyrazania pragnien i potrzeb. Czesto rozmawialismy o
            tym,czego chcemy sprobowac i to realizowalismy. Problem w tym, ze
            juz nie ma czegos nowego czego chce sprobowac.Chce probowac innych
            mezczyzn i to mnie przeraza.

            > 3. Jeśli tak to dlaczego mu nie powiedziałaś o swoich fantazjach i
            > potrzebach. Boisz się że pomyśli sobie coś głupiego o tobie?

            jw.

            > 4. Skoro go kochasz to czemu to robisz? Słaby sex albo za mało to
            > nie powód. Przecież można takie problemy rozwiązać.

            Czy ty czytasz co pisze? Seks jest cudowny,jesli juz do niego
            dochodzi. Ale ja go nie pragne:((
            Wiem ze to sie ze soba kloci- kochac i zdradzac. Ale ja wiem co
            czuje. Z innymi moge sypiac bez uczuc. To raczej realizacja raz na
            miesiac potrzeb fizjologicznych, rozladowanie napiecia, masturbacja
            za pomoca kogos nie reki. A z kolei jego kocham,ale nie pragne. Wole
            sie w niego wtulac,glaskac go godzinami gdy lezy mi na kolanach,
            chodzic na dlugie spacery.Ale pociag fizyczny zniknal calkiem.
            • green_land Re: Pomocy! 27.10.07, 12:10
              Chyba pozostaje Ci wizyta u seksuologa.
              Może przyczyną są Twoje potrzeby uwarunkowane genetycznie na
              przykład. Może przyczyną jest coś innego /nie wiem, jakaś depresja
              czy coś podobnego/. Tak czy inaczej warto poszukać specjalistycznej
              pomocy.
              Na razie sama możesz sobie odpowiedzieć na kilka pytań - czy z
              poprzednimi partnerami też tak było, czy brak ochoty na seks
              nastąpił nagle czy powoli i czy okres ten nie charakteryzował się
              jakimiś traumatycznymi wydarzeniami, czy kochanek pojawił się przed
              utratą zainteresowania mężem, czy po,czy miał na to jakiś wpływ
              poczęcie dziecka /jeżeli macie/ itd.
              Jeżeli jednak problemem jest wyłączne próbowanie innych facetów to
              gorzej. Twój mąż pewnie nie byłby wyrozumiały, gdyby się o nich
              dowiedział. Zresztą każdemu byłoby trudno zrozumieć, że
              współmałżonek go kocha i uwielbia z nim seks, ale musi także z
              innymi.
              Poszukaj dobrego seksuloga.
              Powodzenia, trzymam kciuki:)


              Ps. A jak nie macie dzieci, to może ciąża by coś zmieniła? Ale to
              jest do gruntownego przemyślenia.
              • motyl.bez.skrzydel Re: Pomocy! 27.10.07, 12:22
                green_land napisała:

                > Chyba pozostaje Ci wizyta u seksuologa.
                Zaczynam to powoli rozwazac.



                > Na razie sama możesz sobie odpowiedzieć na kilka pytań - czy z
                > poprzednimi partnerami też tak było,

                Nie zdazylo,wczesniej mialam same krotkotrwale romanse, ja
                odchodzilam.

                czy brak ochoty na seks
                > nastąpił nagle czy powoli

                To byl proces, zadna rewolucja.

                i czy okres ten nie charakteryzował się
                > jakimiś traumatycznymi wydarzeniami,

                Nie. Wszystko inne jest, jak bylo,nic szczegolnego sie nie
                wydarzylo.

                czy kochanek pojawił się przed
                > utratą zainteresowania mężem, czy po

                Po i to ladne are miesiecy po.Wlasciwie seks z mezem przestal mnie
                interesowac,a maz podniecac niedlugo po slubie. Tak jakby seks
                podniecal mnie tylko jako ten zakazany, bezprawny. Przed slubem
                robilismy to wlasciwie po kryjomu, moja rodzina nie akceptuje seksu
                przedmalzenskiego. Teraz na tej zasadzie dziala seks pozamalzenski -
                chyba podniecenie nie wiaze sie z seksem jako takim,a z tym, ze to
                zakazany owoc.


                ,czy miał na to jakiś wpływ
                > poczęcie dziecka /jeżeli macie/ itd.

                Nie mozemy miec dzieci. Oboje jestesmy bezplodni.


                > Jeżeli jednak problemem jest wyłączne próbowanie innych facetów to
                > gorzej.

                Ja chyba nie potrafie okreslic w czym naprawde tkwi problem:((

                >Twój mąż pewnie nie byłby wyrozumiały, gdyby się o nich
                > dowiedział.

                Wiedział o jednym romansie.Powiedzial, ze rozumie i takie rzeczy sie
                zdarzaja,ale najwazniejsza jest milosc nie seks.

                >Zresztą każdemu byłoby trudno zrozumieć, że
                > współmałżonek go kocha i uwielbia z nim seks, ale musi także z
                > innymi.
                > Poszukaj dobrego seksuloga.

                dziekuje za rade. chyba skorzystam.
                > Powodzenia, trzymam kciuki:)

                • glosatorr Terapeuta i seksuolog 27.10.07, 12:38
                  i to pilnie. A nie rozważać. Mam spory problem. I on jest w Twojej głowie. Im
                  dłużej tu piszesz i siedzisz - tym problem staje się poważny. Dlatego nie marnuj
                  tu czasu, bo tu nikt Ci nie pomoże, ale od razu wal do terapeuty i to dobrego.
                  • ava_adore Re: Terapeuta i seksuolog 27.10.07, 12:51
                    A ja na początek radzę:spokojnie:)tylko spokój może nas uratować. Sama jestem
                    psychologiem i miałam podobny problem,to znaczy mąż przestał mnie pociągać
                    seksualnie (w zasadzie jeszcze przed ślubem się to wydarzyło). Teraz nie marzę
                    natomiast o niczym innym,tylko o seksie z nim.Fakt,nie wykonałam żadnego skoku w
                    bok,ale naprawdę często mi to przychodziło do głowy.Też bym Ci radziła
                    terapię,może w nurcie psychodynamicznym,ale do takiej decyzji trzeba dojrzeć,
                    żeby terapia odniosła skutek.No i nie rzucajmy się tak zaraz z tą nimfomanią,
                    trochę chyba trudno komuś postawić diagnozę przez internet.Jak chcesz, to
                    tymczasem mozemy jakos o tym pogadac tutaj.
                  • p_k_79 Re: Terapeuta i seksuolog 27.10.07, 13:13
                    ..i tu się z Panem zgadzam.. tak dla odmiany chwilowej;)

                    Do Autorki..
                    Zastanawiam się, czy Ty nie szukasz jakiegoś potwierdzenia własnej
                    atrakcyjności tym "polowaniem" - bo przecież tylko faza polowania
                    Cię kręci, prawda? Tylko dotykasz po wierzchu, nie pozwalasz na
                    pełne zaangażowanie, na to, by wypłynąć na głębokie wody - jeśli
                    seks, to bez uczuć/ jeśli uczucie, to nie fizyczne dopełnienie, ect.
                    Podejrzewam też, że potrzebujesz akceptacji, ale.. samej siebie.

                    Mam jedno pytanie: Lubisz siebie?
Pełna wersja