Dodaj do ulubionych

Dziewica...

25.11.07, 21:00
Pozwale sobie zadac w tym gronie pytanie! Poznalem 2 miesiace temu bardzo
atrakcyjna dziewczyne 33 letnia, ładna, zgrabna, marzenie
kazdego faceta, ktora okazuje sie, ze jest dziewica. Twierdzi, ze nie znalazla
wczesniej milosci. Prawie jej wierze, widze ze potrzebuje dotyku, czulosci,
ale jakos nie umiem sie oswoic z ta mysla, ze tyle wytrwala. Wiele dziewczyn
poznalem wczesniej,ale zupelnie innych. Moze ktos mial podobna sytuacje i
powie jak potaczyl sie ciag dalszy znajomosci? Prosze o opinie.
Obserwuj wątek
    • gomory Re: Dziewica... 25.11.07, 21:19
      Liczysz ze 10 grupowiczow juz mialo stycznosc z Twoja ukochana ;)?
      Oczywiscie nikt nie musi sie ze mna zgadzac, a zwlaszcza Ty.
      Dla mnie 30letnia dziewica jest synonimem problemow w relacjach seksualnych i miedzyludzkich. Na wszystko w zyciu jest wlasciwy czas. Ale chec zbierania seksualnych doswiadczen wg mnie powinna sie w czlowieku zbudzic wczesniej niz w 4 dekadzie zycia. No ale na kims musi sie nauczyc ;).
      Bylbym pewny, ze nie bedzie lekko, ale coz - milosc moze pokonac najrozmaitsze przeszkody. Zycze wiec powodzenia :D.
      • prawie_ok Re: Dziewica... 25.11.07, 21:25
        Mysle podobnie, ze coś tutaj jest zdecydowanie nie tak. Seks jest zdrową
        częścią dobrego związku oraz drogą do fizycznego i psychicznego połączenia się z
        partnerem. Tyle tutaj watkow o pózniejsych problemach, dlatego mam szereg
        watpliwosci, a jednak ta dziewczyna ma w sobie niebywale cieplo i to mnie zbija
        z tropu.
    • glosatorr Re: Dziewica... 25.11.07, 21:52
      Ja nie spotkałem w życiu dziewicy, ale wiem, że każda kobieta wymaga od
      mężczyzny innego traktowania. Nie przesadzałbym z ocenianiem dziewictwa u 33
      letniej kobiety. Kobiety są wymagające - i dobrze, że nie obniżają poprzeczki
      dla byle pierwszego, który się pojawi.
      Dobrze, że się ceni i wytrzymała w swoich postanowieniach.
      Natomiast mężczyzna ma rzadką okazję ją wielu rzeczy nauczyć, podzielić się
      swoim doświadczeniem...
      Ale czy potrafi? To już insza inszość.
      Dziwictwo to nie żadna ułomność czy choroba.
      To tak na marginesie
      • avide Re: Dziewica... 26.11.07, 15:17
        glosatorr napisał:

        > Dziwictwo to nie żadna ułomność czy choroba.
        > To tak na marginesie

        Glosatorr masz rację, dziewictwo to nie ułomność... w odpowiednim wieku.

        Wiesz co z tym dziewictwem w wieku 33 lat jest jak z 40 letnim kawalerem. Niby
        nie ułomność ale będąc kobietą 10 razy bym się zastanowił jak przystojny facet,
        w tym wieku nie został jeszcze "złapany" przez żadna niewiastę. Nie ma siły musi
        mieć jakiś istotny feler, ukryty oczywiście.

        Jak dla mnie w pewnym wieku pewne sprawy zaczynają dawać duuużo do myślenia.
        Prawdę powiedziawszy prędzej zainteresowałbym się 33 letnia rozwódką z
        dzieckiem, niż taką 33-letnia dziewicą. Rozwódka przecież mogła źle wybrać.
        Zdarza się. Dziewica zaś ... cóż. Powodów jej dziewictwa może być nieskończenie
        wiele. Jedno jednak nie ulega wątpliwości, to kobieta seksualnie nierozbudzona,
        co to oznacza wie niejeden z nas.

        Ze strony autora wątku to takie trochę postanowienie wszystkiego na karty
        których nawet nie znamy. Zaryzykuje i wygra fortunę lub przepadnie z kretesem.
        Pytanie jak wile jest w stanie zaryzykować ??
        Jak przegra czeka go abonament na tym forum w opcji z "renia rączkowską",
        kochanką lub traumą rozwodu w tle. Jak dla mnie ryzykuje bardzo wiele.

        Na wszystko jest czas i miejsce pisząc trywialnie, ale prawdziwie.

        Pozdrawiam
        Avide
    • menk.a Re: na kolejnym forum szukasz rozwiązania 25.11.07, 22:04
      swojego problemu. Z naciskiem na słowo 'swojego'.
      Mitomania jt uleczalna;)
      • prawie_ok Re: na kolejnym forum szukasz rozwiązania 25.11.07, 22:09
        szukam opini innych na ten temat, a nie rozwiazania sytuacji. Zauwaz roznice!
      • avide Re: na kolejnym forum szukasz rozwiązania 26.11.07, 15:26
        Menk.a - Pytać każdy może, jeśli Cię to irytuje nie odpisuj, zignoruj, olej (do
        wyboru)

        Niech facet pyta nawet na 50 forach. Po to one są. Jeśli zas powtorzy sie z tym
        samym pytaniem na tym forum sam go objadę jak uczniaka.

        Pozdrawiam.
        Avide
    • yoric Re: Dziewica... 26.11.07, 00:03
      Jak dla mnie baaaardzo podejrzana sprawa...
      Nie raz tu dyskutowaliśmy na temat dziewic w ogóle i moje zdanie w skrócie jest
      takie:
      - jeśli okaże się dla Ciebie tylko przygodą, to masz bagaż dodatkowej
      odpowiedzialności
      - jeśli będzie dłuższy związek, to masz ryzyko, że będzie ciekawa, jak to jest z
      innymi (choć ciekaw jestem, na ile w praktyce to może być dodatkowy motyw do zdrady)
      - poza tym istnieje ryzyko, że ma niezdrowe podejście do seksu

      Moim zdaniem generalnie dziewice należy sobie raczej odpuścić.
      • upms Re: Dziewica... 26.11.07, 10:07
        I tak wyginęły mamuty... :)
        • upms Re: Dziewica... 26.11.07, 10:14
          A tak na prawdę, to... szacunek - dla niej! Może ma po prostu
          zasady! Jesli tak, to może rózniez wymagać zasad od Ciebie - miej to
          na względzie!
          • gomory Re: Dziewica... 26.11.07, 10:29
            > A tak na prawdę, to... szacunek - dla niej! Może ma po prostu
            > zasady!

            A te zasady naprawde nazywają się "lęki, fobie i kompleksy" ;).
            No chyba, ze jest niezwykle religijna osoba. Wtedy to faktycznie imponujace poswiecenie w imie zasad.
            Moje oczywiste watpliwosci nie zmieniaja wiary, ze sila milosci potrafi skruszyc najgrubsze szance. Ale do tego potrzeba niezachwianego uczucia, a nie sterty watpliwosci ;).
      • gomory Re: Dziewica... 26.11.07, 10:20
        > - jeśli będzie dłuższy związek, to masz ryzyko, że będzie ciekawa, jak to jest z innymi (choć ciekaw jestem, na ile w praktyce to może być dodatkowy motyw do zdrady)

        Przypomniala mi sie pogawedka z terapeutka prowadzaca terapie malzenskie. Mimochodem wyniknela kwestia zwiazkow w ktorych maz jest pierwszym kochankiem kobiety. Stwierdzila, ze na przestrzeni ostatnich lat wsrod pacjentek liczba kobiet pragnacych poszerzyc swoje doswiadczenia wzrosla niesamowicie.
        Ale faktem jest, ze od checi do spelnienia nie wiedzie prosta droga. No i sila rzeczy stykala sie z malzenstwami toczonymi przez kryzysy a nie zyjacymi sielsko-anielsko.
      • re.ne do yoric 26.11.07, 11:08
        Yoric -nie myślałeś o tym, że dziewczyne nie ciągnie do sexu bo poprostu nie
        zakosztowała "dobrego sexu" z różnych przyczyn
        np. -nie spotkała faceta który by ją pociągał
        -ma duże ambicje zajęła się nauką i pracą itp.
        Czy dla Ciebie dziewictwo to choroba -ja bardzo długo żyłam
        w przekonaniu, że mężczyźni wolą dziewice.
        Pozdrawiam
        • gomory Re: do yoric 26.11.07, 12:07
          To jasne, ze kobieta erotycznie sie rozbudza przy mezczyznie (no chyba ze jest lesbijka). Ale wszystko w zyciu ma swoj czas: kiedy sie zaczyna mowic, zawiazywac buty, idzie do szkoly, caluje, masturbuje, zbiera doswiadczenia erotyczne, zarabia pieniadze, plodzi dzieci.
          Kazda z tych czynnosci mozna pominac, albo robic pozniej niz wszyscy. Ale to swiadectwo zaburzenia naturalnego cyklu rozwoju osobowosci i zycia.
          Przedkladanie ambicji nad zwiazki uczuciowe, nie dawanie kandydatom szansy nie sa wlasciwym powodem samotnosci. To tylko racjonalizowanie ucieczki przed wchodzeniem w blizsze relacje, a najczesciej sedno tkwi gdzie indziej (niedojrzalosc emocjonalna, narcyzm, dzieciece traumy, surowe wychowanie, odrzucenie, strach przed 2 plcia, nadmierny samokrytycyzm i miliony innych skrytych lekow).
          Masz racje - wielu mezczyzn woli dziewice. Zwlaszcza tacy ktorzy sa niepewnie swojej meskosci (dziewica nie ma skali porownawczej), esktremalni zazdrosnicy czy fetyszysci dziewic ;). Dla faceta ktory po prostu kocha, jest to bez znaczenia.
          Nie chce nikogo namawiac do seksualnej rozpusty, czy przygodnych znajomosci. Ale niereligijny celibat nie wydaje mi sie niczym naturalnym.
          • kitek_maly Re: do yoric 26.11.07, 12:54
            gomory, mądry z Ciebie facet :-)
            lubię czytać Twoje posty :-)
        • eeela Re: do yoric 26.11.07, 19:09
          > Yoric -nie myślałeś o tym, że dziewczyne nie ciągnie do sexu bo poprostu nie
          > zakosztowała "dobrego sexu" z różnych przyczyn


          Obawiam sie, ze zasada moze byc dosc prosta - kobiete potencjalnie namietna
          gonia chucie niezaleznie od 'roznych przyczyn', nawet jesli nie zakosztowala
          mezczyzny, ktory by ja rozbudzil. Kobiete namietna goni do seksu niezaleznie od
          mezczyzn; dopiero odpowiedni mezczyzna potrafi sprawic, ze nauczy sie ona
          czerpac z seksu prawdziwa rozkosz, ale nie, ze nagle z osoby, ktora seksu nie
          potrzebowala sama z siebie, przeobrazi sie w wampa namietnosci.

          Kobieta namietna przebywa w stalym ryzyku doswiadczania zawodow, popadania w zle
          relacje, ale nie w ryzyku pozostania dziewica do 33 roku zycia.

          Tak mi sie wydaje.
      • kolonistka Re: Dziewica... 26.11.07, 14:11
        yoric napisał:

        > Jak dla mnie baaaardzo podejrzana sprawa...
        > Nie raz tu dyskutowaliśmy na temat dziewic w ogóle i moje zdanie w
        skrócie jest
        > takie:
        > - jeśli okaże się dla Ciebie tylko przygodą, to masz bagaż
        dodatkowej
        > odpowiedzialności
        > - jeśli będzie dłuższy związek, to masz ryzyko, że będzie ciekawa,
        jak to jest
        > z
        > innymi (choć ciekaw jestem, na ile w praktyce to może być
        dodatkowy motyw do zd
        > rady)
        > - poza tym istnieje ryzyko, że ma niezdrowe podejście do seksu
        >
        > Moim zdaniem generalnie dziewice należy sobie raczej odpuścić

        Powalilo mnie :)
        Jak sie kobita oszczedza to swirnieta, psycholka itepe, jak kobita
        zyje sobie korzystajac z radosci sexu i ma wielu partnerow "za soba"
        to k...wska natura, dziwka i puszczalska :))))

        Panowie .. zdecydujecie sie :)
        Dziewic z doswiadczeniem w lozku nie ma :)
        • glamourous Re: Dziewica... 26.11.07, 14:38
          kolonistka napisała:

          > Powalilo mnie :)
          > Jak sie kobita oszczedza to swirnieta, psycholka itepe, jak kobita
          > zyje sobie korzystajac z radosci sexu i ma wielu partnerow "za
          soba"
          > to k...wska natura, dziwka i puszczalska :))))
          >
          > Panowie .. zdecydujecie sie :)


          Czyli co, wedlug Ciebie kobiety dziela sie na dwie grupy : albo
          nieskalane dziewice, albo puszczalskie z setkami partnerow
          na "koncie" ;-)))
          Coz to za smieszny radykalizm? ;-)

          Tak jakby nie bylo "stadium posredniego", czyli np.
          trzydziestoletniej kobiety po kilku stalych zwiazkach, ktore sie
          zwyczajnie rozpadly...

          Z tego co rozmawiam z mezczyznami (i wypowiedzi meskiej czesci
          forumowiczow sa z grubsza tego potwierdzeniem), wlasnie taka
          partnerka jawi im sie jako najbardziej pozadana partia do lozka i do
          wspolnego zycia - czyli zadna z wymienionych przez Ciebie ekstrem...
          • kolonistka Re: Dziewica... 26.11.07, 20:59

            Tak smieszny jak radykalne stwierdeznie, ze kobita
            jest "stuknieta"? ;-)

            Widzisz - tak naprawde to trudno nam ocenic co spowodowalo, ze
            kobieta do tej pory nie skorzystala z tego "owocu".
            Moj post mial "pietnowac" odwazane sugestie niektorych forumowiczow,
            ze z kobieta jest cos nie tak i ma jakie zaburzenia.
            Prawde mowiac dla mnie tez jest dziwne, ze kobieta w tym wieku jest
            dziewica - ale bylabym ostrozna w ocenianiu "psychologicznych"
            pobudek takiego zachowania.

            O tematach, na ktore rozmawiasz z Twoimi znajomymi i to co one
            potawierdzaja juz byl nawet caly watek o ile pamietam :)))
            Niemniej pozdrawiam Cie serdecznie ;))
            • glamourous Re: Dziewica... 26.11.07, 22:21
              Moze rzeczywiście bez zbędnych radykalizmów. Jednak w tego typu przypadku
              byłabym skłonna przypisać takiej kobiecie - o ile oczywiście nie wchodzi tu w
              grę konserwatyzm religijny - co najmniej jakieś delikatne zaburzenie osobowości.
              Ewentualnie lekka traume z dzieciństwa. Mam obecnie sporo do czynienia z
              psychologia i widzę ze wszelkie "postawy dalece niestandardowe" u ludzi o
              ukształtowanej już psychice rzadko są efektem wypracowanej strategii czy
              nieprzymuszonej woli delikwenta. Zazwyczaj wchodzą jednak w grę czynniki
              psychologiczne. Czasem trudno sobie wyobrazić, ilu ludzi ma w dzisiejszych
              czasach problemy z samym sobą...

              No, ale może ten konkretny przypadek to akurat wyjątek, w końcu te również się
              zdarzają - a my tutaj przecież tylko teoretyzujemy.

              Również pozdrawiam. Fajna sygnaturka :-)
            • avide Re: Dziewica... 27.11.07, 11:13
              kolonistka napisała:

              > Prawde mowiac dla mnie tez jest dziwne, ze kobieta w tym wieku jest
              > dziewica - ale bylabym ostrozna w ocenianiu "psychologicznych"
              > pobudek takiego zachowania.


              Słuchajmy my tu wszyscy teoretyzujemy. Na tym to polega. Każdy ma jakąś wizję,
              "dlaczego ona NIE do tej pory". Być może to tak naprawdę demon seksu tylko
              jeszcze o tym nie wie. :))). Nie mniej wszystkich to dziwi i to chyba nie dziwi
              :))).

              Pozdrawiam
              Avide
    • re.ne Re: Dziewica... 26.11.07, 10:58
      Moja bliska przyjaciólka, ma 31 lat, atrakcyjna i mądra kobieta, również jest
      dziewicą -powód
      wie co znaczy kochać i być kochaną, ale facet wyjechał zagranice i tam założył
      rodzine.
      Ona nie szuka przygód bo niepotrzebuje.
      Spotyka się z mężczyznami, jest otwarta na nowe kontakty, ale widocznie przez
      żadnego nie czuje się kochana.
      A z przyjacielem do łóżka? (nie wiem jak to jest)
      Życze jej z całego serca, aby ją ktoś pokochał z wzajemnością.
      Są ludzie którzy nie lubią przygód-przypadkowego sexu itp.
      Do autora wątku -może spotałeś wartościową dziewczyne.
      Chce dać wszystko Temu którego bardzo pokocha.
      Doceń to i nie wykorzystuj wrażliwych istot.


      • gomory Re: Dziewica... 26.11.07, 11:23
        Twoja przyjaciolka to pewnie bardzo wartosciowa dziewczyna.
        Ale to co opisujesz, traci mi psychiczna patologia, a nie rozsadnym powodem pilnowania swojego wianuszka. Takie zachowanie przez psychologow nazywa sie chyba syndromem Tytanii (najwyzej zaraz ktos madrzejszy mnie poprawi).
        Ona ma byc jakims zywym chodzacym pomnikiem faceta ktory odrzucil jej uczucie? Daj spokoj... Nie widzisz, ze to nierealne uczucie umozliwia jej ucieczke od rzeczywistosci i mezczyzn ktorzy ja otaczaja??? Wiekszosc kobiet nie szuka przygodnego seksu wiec to nic nadzwyczajnego. Ja tez jej zycze z calego serca zeby ktos ja pokochal z wzajemnoscia, ale na razie wyglada na to, ze ona tego wcale nie chce, bo woli nosic mirre i kadzidla do bozka zza 7 morz. W sumie to nawet wygodne wytlumaczenie - swietnie chroni przed uzmyslawianiem sobie emocjonalnego kalectwa.
        • glosatorr Re: Dziewica... 26.11.07, 11:59
          gomory napisał:

          > Twoja przyjaciolka to pewnie bardzo wartosciowa dziewczyna.

          Gomory - ja tam wierzę zapewnieniom, że to wartościowa dziewczyna.
          Spora grupa pań - własnie by nie być oceniane, że "ma ponad 30 lat i
          wciąż dziewica" - włażą w byle jakie związki a potem trafiają tutaj
          narzekając na swoich slubnych.
          Właśnie... sa kobiety, które nie ulegają "modzie" nie są trendy i
          nie leżą z byle kim do łóżka. Trzeba to uszanowac a nie naigrywac
          się z tego.

          > Ale to co opisujesz, traci mi psychiczna patologia, a nie
          rozsadnym powodem pil
          > nowania swojego wianuszka.

          Zauważyłem, że kiedy ktoś idzie pod prąd ogółowi, to ludzie
          zaczynają się w tym doszukiwac jakichś psychicznych patologii czy
          nienormalności. W mniemaniu ogółu - trzeba dac się przelecieć by być
          doświadczonym, trzeba wpóścić do łoża kilku kochasiów, by być
          uznanym "za normalną". To nieprawda. Są ludzie, którzy mają poczucie
          dumy, którzy się szanują, którzy nie chcą skopac sobie życia,
          ustawiają własciwą hierarchię wartości - najpierw studia, potem
          praca, niezależność - by móc wybierać a nie zdawać się na dole i
          niedole jakie facet może przynieść w związku.

          > Takie zachowanie przez psychologow nazywa sie chyba
          > syndromem Tytanii

          No proszę - i już Kolega zdiagnozował przypadek?
          Otóż - w syndromie Tytanii kobieta jest obarczona kompleksem, w
          którym czeka na partnera idealnego. Prawie każda kobieta taki obraz
          tworzy. Panowie też tworzą ideał kobiety, którego poszukują. To nic
          szkodliwego. Natomiast Tytanie, jeśli nie spotkają na swej drodze
          mężczyzny pasującego do wymarzonego ideału, wchodzą w związek, który
          nie spełnia co prawda ich oczekiwań, nie daje szczęścia, ale może
          zaspokajać jakieś inne potrzeby - na przykład czują się
          bezpieczniejsze, bo nie są już „singlami“. Dlatego Drogi Gomorry -
          kobieta tu opisana wcale nie pasuje do syndromu Tytanii.
          Problem w tym, że partner, który nie przystaje do ich wyśnionego
          ideału, w trakcie trwania związku coraz częściej jest odrzucany, na
          różne sposoby karany, obwiniany dosłownie za wszystko, głównie za
          stracone lata, życie, okazje. W uczuciach Tytanii zaczyna dominować
          ogromny żal i gorycz związana z przekonaniem stracenia życiowej
          szansy - aż w końcu pojawiają sie opowieści typu; „coto ja i z kim
          bym mogła, gdyby nie to, że poświęciłam się dla ciebie“. Bardziej
          wiele kobiet tutaj, po związkach, albo w nieudanych związkach cierpi
          na ten kompleks. Ale nie kobieta jeszcze dziewica.

          > (najwyzej zaraz ktos madrzejszy mnie poprawi).

          Nie wiem czy jestem mądrzejszy - pewnie nie, ale poprawiłem

          > Ona ma byc jakims zywym chodzacym pomnikiem faceta ktory odrzucil
          jej uczucie?

          Niee - czemu od razu używać takich patetycznych słów - pomnik.
          Kobieta po prostu zamiast przeżywać rozterki, dramaty - wie czego
          chce, wie kto z nią wytrzyma i z kim ona chce być - i po prostu nie
          spotkała jeszcze takiego mężczyzny. Jak go spotka, to padnie mu w
          ramiona i facet będzie może miło zaskoczony, i doceni fakt, że gdy
          będą mieli swój pierwszy raz - to zobaczy czerwień na bieli pościeli.
          Jak wtedy zabrzmi to, co usłyszy - warto było na Ciebie czekać?
          Ludzie się potwornie śpieszą, nie mają w sobie cierpliwości w
          układaniu życia. Ulegają presji, boją się być posądzeni
          o "staropanieństwo" jakby to była forma kalectwa. I wielu ulega
          takiej modzie potem plując sobie w twarz. Albo jak już zrozumieli
          swój błąd, to robią wszystko by nie być w tym obłędzie sami i
          działają na zasadzie syren, które swoim słodkim śpiewem nęca
          spragnionych, którzy wpływają na Wyspy Syrenie i... rozbijają się,
          ginąc na skałach...
          (syndrom syreny)

          > Daj spokoj... Nie widzisz, ze to nierealne uczucie umozliwia jej
          ucieczke od rz
          > eczywistosci i mezczyzn ktorzy ja otaczaja???

          Wiesz, nie wiem skąd wykombinowałeś, że jej kolezanka tak myśli. Ja
          przeczytałem z uwagą to co napisała i nie widziałem w tym co
          napisała żadnej ucieczki. Czy więc w tym co piszesz ja nie
          powinienem odczytac tęsknoty za "rajem utraconmym" u Ciebie Gomory?

          > Wiekszosc kobiet nie szuka przygo
          > dnego seksu wiec to nic nadzwyczajnego.

          Nie - większość kobiet w strachu przed wyśmianiem, w lęku przed
          odrzuceniem wpada w ramiona pierwszego lepszego lebiegi i nabywa
          kompleksów. Spora grupa nabawia się kompleksu Alicji w Krainie
          Czarów.Kobieta z tym syndromem żyje bardziej w świecie swoich
          imaginacji i fantazji niż w rzeczywistości. Błąka się po życiu i
          wciąż ma poczucie, że nic nie rozumie, bo wszystko ucieka, a ona
          zostaje w jakimś dziwacznym miejscu wszechświata. Nie potrafi
          realnie ocenić ani partnera, ani jego cech, często więc wikła się w
          związki, które jej szkodzą. Alicje mają niekiedy wręcz absurdalne
          wyobrażenia na temat tego, co mężczyzna powinien, jak ma się
          zachowywać, jak ją traktować, co jej robić, żeby „miała dobrze“.

          > swietnie chroni przed uzmyslawianiem sobie emocjonalnego
          > kalectwa.

          Ta Pani nie jest emocjonalnie kaleka. Nie wkiem czemu Cię wkurzyło
          to, że są kobiety, atrakcyjne, ustawione czesto, które po prostu
          szanują siebie? Nie chce się dogrzebywac, ale w Tym co napisałes
          jest spory ładunek emocji negatywnych w stosunku do takich kobiet.
          Przemyśl to Gomorry :-)
          • gomory Re: Dziewica... 26.11.07, 12:34
            Nie przekonasz mnie, ze normalnym jest ustawianie przez 33 lata poprzeczki tak wysoko by stracil ja kazdy facet.
            Czlowiek jest istota cielesne i spoleczna. Jesli ktos wybiera brak seksu i samotnosc to dla mnie jest ulomny erotycznie i spolecznie.
            Jasne, ze moze miec powod. Rozumiem, ze mozna miec niechec do seksu po zdradzie, przemocy, odrzuceniu, niespelnieniu itd.
            Ale to nie jest wg mnie stan w ktorym powinno sie czlowieka dopingowac, i klepac po plecach mowiac - jest OK :). Czasowo to moze byc ok.
            Ale jesli sie coagnie latamia to nie jest OK. jest bardzo nie w porzadku - dlatego bede w opozycji do twoich twierdzen. Mezczyzna i kobieta powinni byc szczesliwi w zwiazkach, a nie samotnie czekac latami na rycerza Gwiazdy Betlejemskiej.
            Jeszcze tylko teraz poprosze bys wyglosil pean, na czesc nieulegajacych modzie i nietrendnych chlopakow ktorzy dobiegajac 40 chowaja sztywnosc penisa dla tej jedynej (pominmy fakt, ze fizjologicznie wielce prawdopodobne sa zaburzenia wzwodu jesli nie jechali w tym czasie na recznym). Wtedy bedzie poprawnie politycznie ;).
            • glosatorr Samotność z wyboru 26.11.07, 13:54
              gomory napisał:

              > Nie przekonasz mnie, ze normalnym jest ustawianie przez 33 lata
              poprzeczki tak
              > wysoko by stracil ja kazdy facet.

              Nie będę Cię przekonywał. Ale wyłożę swoją teorię, gdyż ja jestem
              teraz własnie na etapie samotności w wyboru.
              Ja rozumiem kobiety, które patrząc co się wokół nich dzieje stawiają
              wysoko poprzeczkę, bo nie chca trafić na byle kogo.
              Widzą też tych, którzy tak robią i im się udaje. Udaje im się w
              końcu znaleźć kogoś, założyć z nim satysfakcjonującą wszystkich
              rodzinę i są szczęśliwi.

              > Czlowiek jest istota cielesne i spoleczna. Jesli ktos wybiera brak
              seksu i samo
              > tnosc to dla mnie jest ulomny erotycznie i spolecznie.

              Masz prawo tak sądzić. Ale ja uważam, że odrzucenie seksu (czasowe,
              bo nie na zawsze) zaś samotność jest jego wyborem (nie jest nigdy
              całkowita, bo bycie samotnym singlem nie oznacza wogóle
              wyalienowania ze społeczności - ludzie mają przyjaciół, znajomych,
              rodzinę jest podyktowana pewnym podejściem bardzo powaznym,
              dojrzałym do związku. Jedni będą się rzucać na rózne znajomości -
              przelotne, krótkotrwałe - by się przekonać w końcu, że to nie ma
              sensu. Inni potrzebują czasu, by się przyjrzeć potencjalnym chetnym.
              Innym jest obojętne zgodnie z zasadą: "wyjdzie, nie wyjdzie, ale
              będzie fajnie". Po skonfrontowaniu wszystkich tych postaw, wybór -
              czekania ja osobiście uważam za najwłaściwszy. Czemu? Bo takie
              skakanie i próbowanie powoduje, że ludzie tracą powoli wiarę w to,
              że im się w zyciu uda. Ilość nawyków złych, które pozostawiają w nas
              ludzie - zaczyna się powiększać a to co dobre, co nasze zaczyna
              odgrywac drugorzedną rolę. Aż zanika...
              Oczywiście, każdy wybiera sam jak chce żyć - ja szanuję każdą opcję.
              Ale wiem z własnych doświadczeń, że nazywanie kogoś, kto nie obniża
              poprzeczkę chorym - jest nie tylko niesprawiedliwe, ale również
              głupie.

              > Jasne, ze moze miec powod.

              Uwierz, że zawsze jest powód. Ta dziewczyna, o której rozmawiamy -
              zakochała sie. I została odrzucona. nie chce tego przejśc znowu i
              podchodzi ostrożnie do nowych znajomości. Ma takie prawo. Czemu ją
              nazywasz chora psychicznie, jeśli większośc ludzi rozsądnych skąd
              inąd - kiedy doświadcza odrzucenia, własnie boi się podejść do
              kolejnych związków, patrzy z dużą dozą ostrożności gdyż nie chce się
              pakowac, inwestowac w coś, co rozpadnie się tylko z tego powodu, że
              z pośpiechu, pozwolili sobie na więcej?
              Czemu nie pozwalasz ludziom trwać w swoich postanowieniach, szanować
              swoje ciało, głowę, psychikę przed takimi, dla których wykorzystanie
              kobiety jest jak splunąć? Czemu obrona siebie przed skrzywdzeniem ma
              być chorobą społeczną badź psychiczną?
              Dla mnie to taki sam błąd - jak nazwanie kogoś, kto założył
              dodatkowy zamek i system alarmowy by się czuć bezpieczniej - za
              głupka wychodząc z założenia, że jak złodziej ma się włamać to i tak
              się włamie?!

              > Rozumiem, ze mozna miec niechec do seksu po zdradzie
              > , przemocy, odrzuceniu, niespelnieniu itd.

              Ale czemu zakładasz, że ta kobieta ma niechęć do seksu?
              Nigdzie to nie jest powiedziane, a Ty to zakładasz?
              Myślisz, że zdrowy cżłowiek musi miec od razu taką padziochę na
              głowę, że jak mu się zechce bzykac, to musi bzyknąc?
              Nie - zdrowi ludzie potrafią panować nad swoją seksualnością. Sa w
              stanie kontrolować nawet własną chcicę. Nie musza ulegać
              niezaspokojonemu instynktowi - bo po prostu mogą dojść do słusznego
              wniosku, że rzucanie się z byle kim do wyra, może przynieść same
              szkody. Ja nie bronie tego innym - chcą? Niech się bzykają jak
              króliki. Ale ja ich nie nazywam psychicznymi - bo tak robią.
              Więc czemu osoba, która mówi sobie - nie - nie pójdę do łóżka z byle
              kim, bo siebie szanuję, bo szanuję swoje zdrowie, bo szanuję zdrowie
              mojego/mojej przyszłej partnerki, bo chcę to przezywac wiedząc, że
              ktoś mnie kocha i ja moge okazywac miłość niesamowitym seksem - ma
              być nazwana psychiczną? Daj mi jakiś umotywowany argument!


              > Ale to nie jest wg mnie stan w ktorym powinno sie czlowieka
              dopingowac, i klepa
              > c po plecach mowiac - jest OK :)

              Bo co? Bo ty jak musisz bzyknąc, szukasz tylko jakiejś dziury by w
              nią się wpiąć? I nie wazne w jakiej jest oprawie?
              Chyba nie :-) Myslę, że z byle jaką nie pójdziesz, prawda?
              Czyli masz swoje wymagania, może np. na innym poziomie niż moje -
              ale ja Ciebie nie nazwałbym facetem z psychicznymi problemami.

              >. Czasowo to moze byc ok.

              A gdzie jest powiedziane, że ta 31 czy 33 letnia kobieta zawsze
              będzie sama? Jest sama teraz, była sama do teraz? Nie - napewno
              spotykała mężczyzn, z którymi mogła być. Może już się zakochiwała
              ale coś spowodowało, że nie zaufała. I to jest psychiczne?
              ja patrząc na jakość piszących tutaj - nie dziwię się, że są
              kobiety, które mówią sobie: To ja wolę poczekać.
              Są tez takie, które rzucą się na każdego - kto im podpasi na
              powiedzmy 60% wszystkich warunków, jakie powinien spełniac ich
              potencjalny życiowy partner i wpisują ryzyko niepowodzenia w swoje
              działania. To dlaczego za przeproszeniem Panią, która trzyma wianek
              co wcale nie znaczy, że nie mogła się zacząć zakochiwać ale nie
              spotkała właściwego mężczyzny nazywasz psychiczną, a Panią, która
              miała już 30-facetów i teraz nie wierzy, że istnieją prawdziwi
              mężczyźni bo "każdy facet to świnia i chce tylko d....y" - nazywasz
              normalną!

              > Ale jesli sie coagnie latamia to nie jest OK.

              Czyli jak ktoś jest porządny, szczery, otwarty ale i krytyczny -
              latami - to nie jest to ok? To masz ciekawą klasyfikacje :-)

              > jest bardzo nie w porzadku

              Wobec kogo? Wobec tysięcy facetów, którzy mogliby z jej tyłka zrobić
              parking publiczny czy wobec tego jednego, którego może spotka za rok
              i będzie szczęśliwa?

              > - dlat
              > ego bede w opozycji do twoich twierdzen.

              Masz prawo :-)

              > Mezczyzna i kobieta powinni byc szczes
              > liwi w zwiazkach, a nie samotnie czekac latami na rycerza Gwiazdy
              Betlejemskiej
              > .

              A gdzie jest napisane, że ona czeka na rycerza?
              Może ona czeka na uczciwego, wiernego, szczerego, mądrego,
              dojrzałego, zdolnego do Miłości, oddania, zrozumienia kobiety,
              kochającego dzieci, zdolnego do bycia ojcem, normalnego mężczyzny?
              Myślisz, że takich mozna wybierac i przebierać?
              Pomyśl sobie, ilu takich jest? Są :-) ale mają żony :-)
              Albo są sami - ale ich trudno znaleźć w tłumie wyposzczonych,
              zdradzających, patrzących przez pryzmat swojego niezaspokojonego
              fallusa, niedojrzałych, frajerów :_)

              > Jeszcze tylko teraz poprosze bys wyglosil pean, na czesc
              nieulegajacych modzie
              > i nietrendnych chlopakow ktorzy dobiegajac 40 chowaja sztywnosc
              penisa dla tej
              > jedynej

              Nie muszę pisac żadnego peanu. Panie dokładnie wiedzą kogo chca i
              uwierz mi - mnie nie interesują panie, które chca się znaleźć w
              księdze rekordów Guinessa za to, że miały legion facetów w łózku.
              Natomiast ja po swoich doświadczeniach z kobietami wiem, że warto
              poczekać a nie rzucać się w byle jakie ramiona, które np. nie
              odóżniają faceta od mężczyzny i szą szczęsliwe już choćby z tego
              faktu, że facet się myje, ma ładne dłonie, ładnie mówi i nie krzyczy
              lub nie bije! Są minimaliści i maksymaliści - i między nimi nigdy
              nie będzie spokoju ;))

              > (pominmy fakt, ze fizjologicznie wielce prawdopodobne sa
              zaburzenia wzw
              > odu

              Wybacz mi - ale teraz walisz pierdoły - zaburzenia wzwodu nie są
              efektem czasowej abstynencji, ale nerwic albo schorzęń i
              niehigienicznego trybu życia (dotyczy to także higieny psychicznej).
              Sam sobie zrób przerwę - np. paromiesięczną i potem zobacz co sie
              dzieje ;)))

              > jesli nie jechali w tym czasie na recznym).

              Nie trzeba jechac na ręcznym - to kolejny mit, że jak już jaja bolą,
              to trzeba przełożyć wajchę parę razy - zdrowy organizm sam to
              reguluje ;))

              > Wtedy bedzie poprawnie politycz
              > nie ;).

              Poprawnie politycznie są obecnie poglady, jakie ty pokazujes
              • gomory Re: Samotność z wyboru 26.11.07, 15:12
                Po pierwsze - pozwalam kazdemu by zyl jak chce. Nie chcesz uprawiac seksu - Twoj wybor, nic mi do tego. Jesli sie mnie spytasz co o tym sadze to Ci odpowiem, bo swoje zdanie mam.
                Kazdy czlowiek ma mechanizm obronny ktory go ochrania przed przykrosciami. Ja tez mam taki system bezczpieczenstwa. Przed przykra prawda potrafi ochronic nas tez ;).
                Dlatego wlasnie singiel z wyboru wynajdzie mnostwo argumentow by uwazac, ze sie myle. Swiadomosc, ze nie ma na swiecie osoby ktora by MNIE kochala jest naprawde zajebiscie przykra. Ale sadze, ze z bolu mozna sie narodzic czlowiekiem pelniej przezywajacym zycie.
                Nie chce uczestniczyc w przekonywaniu o wysokich wartosciach samotniczego zycia. Nie bede tez opowiadal jak to fajnie jest zasklepiac sie w swojej jaskini i czekac az w oddali zabrzmi tetent kopyt bialego rumaka. Uwazam, ze z tej jaskini trzeba wylezc i sie rozejrzec.
                Widac mamy rozne opinie - nie jedziemy na tandemie, wiec nie musimy sie ze soba zgadzac. W sumie to nawet rozumiem powody dlaczego stajesz w opozycji. Ale klaskal Ci nie bede ;).

                > > Jeszcze tylko teraz poprosze bys wyglosil pean, na czesc
                > nieulegajacych modzie i nietrendnych chlopakow ktorzy dobiegajac 40 chowaja sztywnosc penisa dla tej jedynej

                > Nie muszę pisac żadnego peanu. Panie dokładnie wiedzą kogo chca...

                Tja... na pewno marza by w 4 dekadzie zycia tracic dziewictwo z prawiczkiem ktory zaczyna sie witac z kryzysem wieku sredniego ;>.
                Daj spokoj - owszem sa kobiety ktore pociaga bycie seksualna nauczycielka. Ale w roli uczniow raczej widza jurnych malolatow, a nie typow dobijajacych 4 dyszki zycia ;).
                HALO!!! Czy jest na sali jakas wyglodzona seskualnie pani widzaca oczyma wyobrazni te wszystkie erotyczne karesy jakie jej zgotuje 33 letni prawiczek?

                > > (pominmy fakt, ze fizjologicznie wielce prawdopodobne sa
                > zaburzenia wzwodu

                > Wybacz mi - ale teraz walisz pierdoły - zaburzenia wzwodu nie są
                > efektem czasowej abstynencji, ale nerwic albo schorzęń i
                > niehigienicznego trybu życia (dotyczy to także higieny psychicznej).

                Teraz akurat to Ty walisz pierdoly. Czytalem odczyt seksuologa traktujacy o problemach z bylymi zakonnikami i problemach z przywroceniem ich do sprawnosci seksualnej. Zeby mogli osiagac pelna erekcje, wymagana byla injekcja w penisa specjalnego medykamentu umozliwiajacego roszerzanie sie cial jamistych. Sorry... nie jestem lekarzem wiec nie podam nazwy. To byla przypadlosc somatyczna nie psychiczna. Psychiczne problemy z utrzymaniem wzwodu, dlugoscia trwania stosunku itd. to byl osobny rozdzial.
                A moze mi nie wierzysz ;)?
                • glosatorr Re: Samotność z wyboru 26.11.07, 18:47
                  gomory napisał:

                  > Po pierwsze - pozwalam kazdemu by zyl jak chce.

                  Rozumiem, że nie muszą Cię prosić o pozwolenie :-)
                  Ale czy mógłbyś tych ludzi nie nazywać psychicznymi?

                  > Jesli sie mnie spytasz co o tym sadze to Ci odpowiem,
                  > bo swoje zdanie mam.

                  Ale mnie Twoje zdanie nie interesuje. Ja mam swoje zdanie i ono mi wystarcza.

                  >
                  > Swiadomosc, ze nie ma na swiecie osoby ktora by MNIE kochala jest napraw
                  > de zajebiscie przykra.

                  A kto ją ma? Ja jej nie mam. Dziewczyny o których rozmawiamy - również. Więc
                  skąd to żeś wytrzasnął?

                  > Ale sadze, ze z bolu mozna sie narodzic czlowiekiem peln
                  > iej przezywajacym zycie.

                  Jakiego znowu bólu? Nikt z żadnego bólu nie musi się rodzic! :-)
                  Wzruszyłeś się czymś?

                  >
                  > Nie bede tez opowiadal jak to fajnie jest zasklepiac sie w swojej jaskini i c
                  > zekac az w oddali zabrzmi tetent kopyt bialego rumaka.


                  Ale Ty cały czas o tym rumaku białym! Wiesz czego symbolem jest biały rumak?
                  Czystości :-))

                  > Uwazam, ze z tej jaskini
                  > trzeba wylezc i sie rozejrzec.

                  A kto w jakiej jaskini siedzi? Ja Cię czytam i tylko Ty widzisz jakieś jaskinie
                  :)) Ani ja ani w/w Panie nie siedzą w żadnej jaskini - mają z tego co piszą
                  Autorzy - normalne kontakty z płcią przeciwną, ale mają po prostu pecha i
                  trafiają na namiastki mężczyzn.
                  I w czym tu problem?

                  > W sumie to nawet rozumiem powody dlaczego stajesz w opozycji. Ale kla
                  > skal Ci nie bede ;).
                  >
                  A mi się wydaje, że nie rozumiesz - postawiłeś pewną tezę - i pięknie omijając
                  kontrargumenty pisząc o czymś, co wogóle nie jest tu opisywane.


                  >
                  > Tja... na pewno marza by w 4 dekadzie zycia tracic dziewictwo z prawiczkiem kto
                  > ry zaczyna sie witac z kryzysem wieku sredniego ;>.

                  Wiesz? A Ty widzisz tylko jedną opcję? I to z taką pogardą dla tego, że ktoś ma
                  zasady? A jaka jest różnica tracić dziewictwo w wieku powiedzmy 25 lat a 8 lat
                  później? Czy wg. Ciebie w pełni człowiekiem staje się kiedy się traci
                  dziewictwo? To ja Ci współczuję - bo w ten sposób człowieczeństwo sprowadzasz to
                  seksu. O Miłości wogóle nie wspominasz :-) Pewnie, najwazniejsze jest to, że
                  należy wg. Ciebie jak najszybciej stracić dziewictwo! Tylko powiedz mi Gomorry
                  czemu socjologowie, seksuologowie biją na alarm pisząc: Dramatycznie obniża się
                  próg inicjacji seksualnej! Czy pojęcie "prawa pierwszych połączeń " jest Ci znane?

                  > Daj spokoj

                  Nie dam.
                  > - owszem sa kobiety ktore pociaga bycie seksualna nauczycielka.

                  Poważnie? Ja takich nie znam. Sam się wszystkiego nauczyłem. Zacząłem od rozmów,
                  potem czytałem aż w końcu byłem gotowy by zacząć. Ale miałem zasady. I są
                  ludzie, którzy są normalni, wszystko mają na swoim miejscu - ale nie dają się
                  piczce lub fiutkowi prowadzić na smyczy. Mają po prostu zasady. I nie są z tego
                  powodu ani chorzy, ani porąbani.

                  > Ale
                  > w roli uczniow raczej widza jurnych malolatow, a nie typow dobijajacych 4 dyszk
                  > i zycia ;).

                  No to mało wiesz. Naprawdę - mało wiesz. Mając 40 lat jest się równie
                  atrakcyjnym dla młodych jak i starszych kobiet. Problem w tym, że ty nie
                  szanujesz ludzi - i dlatego nie widzisz wielu rzeczy. Dla Ciebie ktoś kto ma
                  zasady, to chory psychicznie. Poklepiesz po plecach kogoś, kto wyrywa laski i
                  uznasz go za doświadczonego w seksie.
                  A ja Ci mówię - jest wielu facetów i kobietek, które zaliczają seks jak inni
                  odznaczają ile wypalili papierosów. I możesz nie wierzyć - w seksie są strasznie
                  ubodzy. Bo ilość nie przekłada się w jakość.
                  Najfajniejsze jest zaś to - że w roli uczniów - najczęściej występują Ci, co
                  uważają, że już wszystkiego i wszystko w seksie doświadczyli ;))


                  >
                  > Teraz akurat to Ty walisz pierdoly. Czytalem odczyt seksuologa traktujacy o pro
                  > blemach z bylymi zakonnikami i problemach z przywroceniem ich do sprawnosci sek
                  > sualnej.

                  Bardzo bym prosił gdzie znajdę to odkrywcze dzieło znamienitego naukowca
                  piszącego te bzdury. Gomorry - czy Ty znasz wogóle fizjologię człowieka?

                  > Zeby mogli osiagac pelna erekcje,

                  Ha ha ha

                  > wymagana byla injekcja w penisa spec
                  > jalnego medykamentu umozliwiajacego roszerzanie sie cial jamistych.

                  Gomorry - chyba ci się pomieszały problemy z prostatą albo kwestie związane ze
                  zmianami miażdżycowymi - ale uradowałeś mnie setnie totalną bzdurą.
                  Ja Ci jednak ułatwię zrozumienie :-)
                  Oto tekst Lwa Starowicza - może być?
                  ABSTYNENCJA SEKSUALNA

                  Powstrzymywanie się od aktywności seksualnej, np. w celibacie, w sytuacji
                  okresowego rozstania partnerów lub osamotnienia, budzi różne wątpliwości
                  dotyczące wpływu tego typu abstynencji na zdrowie i sprawność seksualną.
                  Popularne są poglądy, iż wyzwala ona zaburzenia psychiczne, narządowe,
                  hormonalne. Zdaniem innych przedłuża ona witalność, życie, pozwala racjonalniej
                  wydatkować tzw. energię życiowa. Aby uporządkować te i inne poglądy, należy
                  pamiętać o kilku prawidłowościach:

                  * Przystosowanie do abstynencji seksualnej jest sprawą indywidualną, jedni
                  znoszą to lepiej, inni gorzej, a niektórym zakłóca stan zdrowia psychicznego i
                  fizycznego, i stąd abstynencja nie jest u nich wskazana.
                  * Brak aktywności seksualnej u osób z prawidłowym poziomem libido wiąże się z
                  uruchamianiem mechanizmów obronnych. Jedne z nich działają pozytywnie na daną
                  osobę i jej relacje z ludźmi (np. sublimacja, działalność twórcza, naukowa,
                  społeczna), inne mogą działać destrukcyjnie (np. agresywność, projekcje,
                  wypieranie, zahamowania).
                  * Długotrwały brak aktywności seksualnej prowadzi do tzw. zaniku funkcjonowania
                  gonad z nieczynności (Gomorry - chodzi tu o...tzw. hipogonadyzm męski
                  czyli:Upośledzenie czynności hormonalnej męskich gruczołów płciowych) , czyli
                  pogorszenia sprawności seksualnej. U osób, które nie rezygnują z możliwości
                  życia seksualnego, w przyszłości może to sprzyjać pojawianiu się trudności i
                  zaburzeń we współżyciu (Gomorry -Zjawisko andropauzy, czyli męskiego
                  przekwitania jest uwarunkowane fizjologicznie, jednak nie powinno rozpoczynać
                  się przed 65 roku życia - jeśli pojawia się wcześniej to jest to efekt poważnej
                  choroby i sama "injekcja w ciała jamiste jakiejś substancji" jest czystą
                  bzdurą) . Nie są to jednak zaburzenia trwałe, nieuleczalne.
                  * Znoszenie abstynencji seksualnej w dużym stopniu zależy od motywacji. Jeżeli
                  jest ona narzucona, nie chciana, wówczas może to prowokować rozwój negatywnych
                  mechanizmów obronnych i konfliktów w relacjach z innymi.
                  * Abstynencja seksualna nie jest procesem statycznym.

                  Tyle pan dr. L.S od siebie dodam, że wmawianie ludziom, że z powodu braku seksu,
                  abstynencji im odbije albo będą jacyś wybrakowani - jest wciskaniem kitu :-)
                  Wysil się trochę Gomorry, naprawdę - i uwierz, że brak seksu jeszcze nikomu nie
                  zaszkodził :)) Nawet w wieku 33 lat. Nadmiar zaś - tak (vide choroby weneryczne
                  w tym AIDS) W szczególności zaś kobiecie. Jej nic nie
                  zarasta a napewno nie trzeba jej robić żadnej "iniekcji w ciała jamiste" :-))

                  > A moze mi nie wierzysz ;)?

                  To nie kwestia wiary ale wiedzy ;)_)
                  Podciągnij się w niej Gomorry - a nie siej defetyzmu ;))
                  • gomory Re: Samotność z wyboru 26.11.07, 20:51
                    Nie no spokojnie, wyluzuj chlopie - nie denerwuj sie tak bardzo :).
                    Rozumiem, ze temat jest dla Ciebie szczegolnie bolesny - ale uwierz mi, ze nie chcialem Cie szczegolnie dotknac.
                    Uwazasz, ze to w porzadku - spoko, zyj sobie dalej w czystosci.
                    Ale po pierwsze: nie wypowiadaj sie w imieniu nieznanych Tobie kobiet skoro guzik wiesz o ich intencjach. Nie wziely Cie na adwokata, nie traktuj ich jak kretynek. Swoj rozum maja i nie musza sie z Toba zgadzac.
                    Po drugie: czynienie cnoty z abstynencji seksualnej sprawdza sie w kolkach rozancowych, i tam ma to sens.
                    Chocbys stanal na rzesach i dalej sie pieklil wnieboglosy nie zmienisz tego, ze czlowiek jest istota seksualna. Seks powinien mu sprawiac frajde, byc traktowanym na luzie, jako przyjemnosc i wininen wzmacniac wiezi partnerskie. Samemu to wiesz co mozna robic ;).

                    > Gomorry - chyba ci się pomieszały problemy z prostatą albo kwestie związane ze zmianami miażdżycowymi - ale uradowałeś mnie setnie totalną bzdurą. Ja Ci jednak ułatwię zrozumienie :-)

                    To teraz jeszcze poszukaj co to jest np. niedomoga hormonalna jader (tzw. zanik z nieuczynnosci).
                    Wprawdzie nie te przypadlosc mialem na mysli, ale ona tez tutaj pasuje. A przeczytalem o niej wlasnie u
                    Lwa-Starowicza, ktorego przywolales. On pacjentow z tym problemem odsylal do endokrynologa.
                    • glosatorr Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 00:18
                      gomory napisał:

                      > Nie no spokojnie, wyluzuj chlopie - nie denerwuj sie tak bardzo :)

                      Znowu widzisz czegoś, czego nie ma. Ja jestem wyluzowany :-)

                      > Rozumiem, ze temat jest dla Ciebie szczegolnie bolesny

                      Ok - wg. Ciebie jest dla mnie bolesny - czemu tak sądzisz?
                      Nie jest bolesny - ale ciekawi mnie Twój tok myślenia :-)

                      > - ale uwierz mi, ze nie
                      > chcialem Cie szczegolnie dotknac.

                      Ale Ty mnie wogóle nie dotykasz. Ty obrażasz innych - nie mnie.
                      Nazywasz dziewczynę, która po prostu nie daje d... na lewo i prawo osobą
                      psychiczną tylko dlatego, że ma zasady. Że chce iść do łóżka z kimś, kogo uzna
                      za właściwą dla siebie osobę. Insynuujesz - tworzysz teorie, które mają się tak
                      do życia jak pięść do nosa. Czemu?!

                      > Uwazasz, ze to w porzadku - spoko, zyj sobie dalej w czystosci.

                      Moment - a gdzie ja napisałem, że ja żyję w czystości?
                      Ja teraz - od roku jestem w Singlem z wyboru, który nie idzie do łóżka tylko
                      dlatego, że ma na to ochotę. Ale rok temu byłem w związku - i sprawy się miały
                      zupełnie inaczej ;))
                      Ale nie nazywałem tych, którzy czekają z pójściem do łóżka - psychicznymi tylko
                      dlatego, że ja wtedy miałem kogoś w łóżku a dzisiaj nie mam. :-) Dla mnie to ani
                      problem ani ciężar. Więc czemu mi imputujesz coś - tylko dlatego, że Ty bez
                      seksu żyć nie możesz i Ci się coś w jajkach zrasta, że potem trzeba Ci jakies
                      środki dawać?
                      Myślisz, że tak mają wszyscy?
                      Chcę zrozumieć - czemu ja nie nazywam psychicznymi ludzi, którzy wskakują do
                      łóżka każdej kobiecie lub facetowi - bo ich ciśnie - za to Ty nazywasz
                      psychicznym kobiety, które czekają na swój pierwszy raz z kimś, kogo pokochają i
                      kto ich pokocha? To Ty zamiast konkretnie podać uzasadnienie - insynuujesz.
                      Ja rozumiem, że dla ciebie Singiel, który panuje nad własną seksualnością, który
                      nie bzyka się na lewo i prawo - jest nienormalny. Ale chciałbym wiedzieć czemu
                      tak myślisz.

                      > Ale po pierwsze: nie wypowiadaj sie w imieniu nieznanych Tobie kobiet skoro guz
                      > ik wiesz o ich intencjach.

                      A czemu uważasz, że ja się wypowiadam w imieniu innych kobiet i czemu uważasz,
                      że ja guzik wiem o ich intencjach? Autor wątku oraz Autorka wpisu o kobiecie 31
                      letniej dziewicy - podali swoje uzasadnienia - czemu te kobiety zachowały
                      dziewictwo. Ja wierzę w podane tu intencje i jestem w stanie to zrozumieć. Więc
                      czemu się wściekasz i nie odpowiadasz na to co ja Ci piszę - czy robisz to tylko
                      dlatego, że nie masz kontrargumentów i podejmujesz obrony swoich poglądów przez
                      atak?

                      > Nie wziely Cie na adwokata, nie traktuj ich jak kret
                      > ynek.

                      To znaczy, że Ty możesz je obrażać i sugerować im, że są porąbane - a ja mam
                      milczeć i bić Ci oklaski? Jeśli mam swoje zdanie na bzdury jakie tu usiłujesz
                      wcisnąć i tworzysz jakieś teorie, że np. facetom, którzy nie ciupciają to coś
                      się z jajkami robi i na mózg im pada? To bzdura jest - wiesz to dobrze. I co?
                      Kolejną teorię zapodasz? I co udowodnisz?

                      > Swoj rozum maja i nie musza sie z Toba zgadzac.

                      No i proszę - a Ty kogo bronisz? Czytasz inne wątki? Poczytaj - może zrozumiesz,
                      że to Ty nie masz racji? Tak, każdy ma swoją rację - każdy może sam dojść do
                      wniosków - ale zauważ, że jeśli ktoś się z Tobą nie zgodzi zaczynasz go
                      traktować jak kretyna. Zauważyłeś to?
                      Nie każdy ma odwagę powiedzieć Ci to co ja Ci mówię. A już imputujesz, że ja
                      jestem czyimś adwokatem i że ja na coś cierpię.
                      Ale na żadne moje pytanie nie odpowiedziałeś, a moje kwestie zbyłeś milczeniem
                      ;)) Myślisz naprawdę, że milcząc ludzie Ci przyznają rację?

                      > Po drugie: czynienie cnoty z abstynencji seksualnej sprawdza sie w kolkach roza
                      > ncowych, i tam ma to sens.

                      Nie - nieprawda. Abstynencja jest dobra. W okresie kiedy poznaje się ludzi -
                      dzięki abstynencji widzi się człowieka takim jakim jest. Seks nie przysłania
                      człowiekowi osądu rzeczywistości taką jaką jest. W czasie abstynencji można
                      sprawdzić, czy potencjalny partner jest Ci wierny. Czasowa abstynencja pokazuje
                      jakim się jest człowiekiem.
                      Seks jest dla ludzi - a nie ludzie są dla seksu - to nas różni :))

                      > Chocbys stanal na rzesach i dalej sie pieklil wnieboglosy nie zmienisz tego, ze
                      > czlowiek jest istota seksualna.

                      Nie muszę stawać na rzęsach ani się nie pieklę ;)) Człowiek jest człowiekiem i
                      jedną ze sfer jest sfera seksualna. Ale to nie sfera seksualna czyni nas ludźmi.
                      Ale Nasz rozum, duch, psychika, sposób traktowania innych czyni nas ludźmi. A to
                      co nas odróżnia od zwierząt - to fakt, że instynkt seksualny nami nie kieruje.
                      Mamy rozum, dzięki czemu to nie seks kieruje nami - ale to my panujemy nad naszą
                      seksualnością.
                      Widzisz to?


                      > Seks powinien mu sprawiac frajde, byc traktow
                      > anym na luzie, jako przyjemnosc i wininen wzmacniac wiezi partnerskie.

                      Oczywiście - tak powinno być. Ale jak jest?
                      Mówisz na luzie - czyli jak - nieodpowiedzialnie? Nie biorąc odpowiedzialności i
                      mając gdzieś konsekwencje tego, że seks to nie tylko orgazm i fajne chwile we
                      dwoje? Tak - inaczej podchodzimy do tego. Dla mnie seks jest fajny, lubię seks -
                      ale dla mnie lepsze od seksu jest KOCHANIE SIĘ. Ja wiem jaka jest różnica
                      pomiędzy bzykaniem się jak popadnie a kochaniem się kiedy ja kocham kobietę i
                      kiedy wiem, że ona mnie pożąda bo mnie kocha. Bzykanie się - to jak picie
                      siwuchy w musztardówce. Może ktoś to lubić. Ale od kiedy posmakowałem, że dobra
                      30 letnia whisky, pita w miłym towarzystwie, życzliwym, w dobrym klimacie i
                      miejscu smakuje lepiej i daje dodatkowe przyjemności - stawiam wyżej Kochanie
                      się od bzykania - fajnego, luzackiego z byle kim i byle jak. Każdy ma to co lubi
                      - ja nie nazywam psychicznymi tych, którzy chcą się kochać ale nie mają z kim bo
                      nie chcą się bzykać i dziwię się, że ktoś nazywa ich nienormalnymi za to Ty
                      nazywasz ich psychicznymi - bo uwazasz, że trzeba się bzykać, bo dziewictwo w
                      wieku 31 lat to jakaś choroba psychiczna ;)) Logiki w tym brak ale czekam wciąż
                      na merytoryczne uzasadnienie. A Ty coraz bardziej atakujesz i jeszcze
                      insynuujesz, że ja jestem czyimś adwokatem czy bronię kogoś kto mnie o obronę
                      nie prosił. A Ciebie ktoś prosił o atakowanie? Nie. Więc o co chodzi ;)))

                      > Samemu t
                      > o wiesz co mozna robic ;).
                      >
                      Pewnie, że wiem. Doskonale wiem - ale nie nazywam psychicznymi ludzi, którzy
                      dochodzą do słusznych wniosków i nie rozmieniają się na drobne i chcą sobie
                      oszczędzić bólu, łez i przypadkowo, z głupoty i na luzie złapanego np. HIVa :-)
                      To nas różni. Ale ja Cie nie nazywam psychicznym, nie obrażam Cię - mówię tylko
                      - zastanów się chłopie, bo kit wciskasz ;))

                      >
                      > To teraz jeszcze poszukaj co to jest np. niedomoga hormonalna jader (tzw. zanik
                      > z nieuczynnosci).

                      Ja wiem co to jest ;)) Sam poczytaj :-)
                      www.wszystkodlazdrowia.pl/czytaj/10
                      > Wprawdzie nie te przypadlosc mialem na mysli, ale ona tez tutaj pasuje.

                      Tak, wiem - tobie wszystko pasuje :-) Dobrze, żeś jeszcze o menopauzie nie
                      poczytał i nie rozumiesz czym jest andropauza ;))
                      Ale powiem Ci - w andropauzie (a Ty też w niej będziesz ;)) jak nie możesz żyć
                      bez seksu - to Ci już współczuję :))

                      > On pacjentow z tym problemem odsylal do en
                      > dokrynologa.

                      Dowiedz się co leczy endokrynolog - ok? :-)
                      A na koniec przytoczę Ci historię.
                      Mam koleżankę. Ma 27 lat. Wszyscy się z niej śmiali, bo ona właśnie chciała tak
                      jak wzmiankowane Panie zrobić ten pierwszy raz tylko z kimś, kto ją będzie
                      kochał i kogo ona pokocha. I miała wielkie potrzeby.
                      Była śliczną, zgrabną fajną dziewczyną. W końcu się złamała. Na imprezie
                      integracyjnej poszła w tango. Po paru tygodniach dowiedziała się, że ma syfilis.
                      I wiesz? Teraz jej wytłumacz to co chcesz mi wytłumaczyć. Co powiesz jej
                      kolegom, koleżankom, którzy nazywali ją "cnotka-idiotka". Powiedz to
                      dziewczynom, które załapały HIVa od pewnego donjuana :-) Powiedz im - że są
                      chore psychicznie. Patrząc w jej o
                      • kitek_maly Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 01:08
                        glosatorr napisał:

                        Ty obrażasz innych - nie mnie.
                        > Nazywasz dziewczynę, która po prostu nie daje d... na lewo i prawo
                        osobą
                        > psychiczną tylko dlatego, że ma zasady.

                        glosatorr, jaki sens ma takie porównanie? przeciwstwiasz dawanie na
                        prawo i lewo, dziewictwu zachowywanemu przez 13 lat (bo zakładam, że
                        ok 20 r.ż. kobiety zwykle tracą dziewictwo)!! są to postawy
                        najbardziej skrajne. zgadzam się z gomorym, jeśli przez 13 lat
                        kobieta nie spotkała na swojej drodze ani jednego mężczyzny, którego
                        byłaby w stanie pokochać i zbliżyć się do niego na tyle, żeby chcieć
                        fizycznie się z nim połączyć, to coś z nią jest nie tak. bo nie
                        chodzi tu o tę sferę fizyczności, ale właśnie o ten stan
                        emocjonalny, który musi kobieta osiągnąć, aby oddać się mężczyźnie.
                        to naturalna konsekwencja osiągnięcia pewnego rozwoju emocjonalnego.
                        i gwoli ścisłości, w którym miejscu gomory określił tą dziewczynę
                        chorą psychicznie? nie zauważyłam, aczkolwiek mogłam przeoczyć.


                        > Nie - nieprawda. Abstynencja jest dobra. W okresie kiedy poznaje
                        się ludzi -
                        > dzięki abstynencji widzi się człowieka takim jakim jest. Seks nie
                        przysłania
                        > człowiekowi osądu rzeczywistości taką jaką jest. W czasie
                        abstynencji można
                        > sprawdzić, czy potencjalny partner jest Ci wierny. Czasowa
                        abstynencja pokazuje
                        > jakim się jest człowiekiem.
                        > Seks jest dla ludzi - a nie ludzie są dla seksu - to nas różni :))

                        a tych - za przeproszeniem - bzdur, to już czytać nie mogę :( seks
                        przysłania ludziom obraz rzeczywistości??? abstynencja seksualna
                        pokazuje jakim jest się człowiekiem???
                        potrzeba seksu jest podstawową potrzebą, więc jakim cudem każąc
                        partnera brakiem seksu mogę sprawdzić czy będzie mi wierny?? może
                        zacząć mu też porcjować jedzenie wg. uznania, to na pewno też
                        pozwoli mi sprawdzić czy jest wierny...
                        matka natura 'zaopatrzyła' nas w libido i seks to naturalna sprawa,
                        więc nie rozumiem skąd u Ciebie biorą się takie peany na temat
                        wstrzemięźliwości. według mnie hamowanie instynktów, niezaspokajanie
                        potrzeb może być tylko i wyłącznie szkodliwe.

                        zresztą sam napisałeś: SEKS JEST DLA LUDZI.
                        • glosatorr Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 09:34
                          kitek_maly napisała:


                          >
                          > glosatorr, jaki sens ma takie porównanie?
                          > przeciwstwiasz dawanie na prawo i lewo, dziewictwu zachowywanemu
                          przez 13 lat (bo zakładam, że
                          > ok 20 r.ż. kobiety zwykle tracą dziewictwo)!!

                          Ciekawe = a skąd masz takie dane? W róznym wieku kobiety tracą
                          dziewictwo. Jak napisałem wcześniej - zjawisko wcześniejszego
                          wejścia w swiat seksu nie jest zjawiskiem pozytywnym. Najlepszym
                          przykładem są relacje na tym Forum Pań, które rozpoczęły seks
                          szybko, weszły w związki i potem zastanawiają się nad przyczynami
                          braku seksu.
                          Kazde porównanie jest wskazówką.

                          > są to postawy
                          > najbardziej skrajne.

                          Nie - to nie są postawy skrajne - to pewne statystyczne granice
                          zbioru różnych zachowań - jeśli więc fakt, że kobieta ma wielu
                          partnerów seksualnych nie jest nazywana schorzeniem psychicznym,
                          druga z postaw też nie powinna być tak nazywana. O ile nie potępia
                          sie i nie wskazuje palcem na fakt, że kobieta może mieć wielu
                          partnerów i nie nazywa się to patologią - wskazywanie na kobietę,
                          która sobie czeka w wiadomym celu na tę wielką Miłośc- też nie może
                          być nazwana patologią.

                          > zgadzam się z gomorym, jeśli przez 13 lat
                          > kobieta nie spotkała na swojej drodze ani jednego mężczyzny,
                          > którego
                          > byłaby w stanie pokochać i zbliżyć się do niego na tyle, żeby
                          chcieć
                          > fizycznie się z nim połączyć, to coś z nią jest nie tak.

                          Powaznie? A gdyby miała 25 lat - to też by nie było z nią wszystko w
                          porządku? A 23 lata? jest jakaś granica czasowa, w której kobieta ma
                          czas na znalezienie partnera do związku? Ja o tym nie słyszałem. Nie
                          słyszałem też, by zjawisko wcale nie rzadkie - było uznawane za
                          patologie. Natomiast wiem i tutaj taki pogląd jest prezentowany, że
                          zachowanie w którym kobieta krytycznie patrząc na jakoś męskiego
                          stadła nie spotkała kogoś komu mogła zaufać - tu prezentuje się jako
                          coś nienormalnego. Rozumiem, że normą jaką zaaprobujesz jest los
                          Pań, które wychodza za mąż w wieku 21 lat a potem przychodza tu na
                          Forum i piszą: Kocham mojego męza, ale on mnie nie pociaga - chce go
                          zdradzić bo brak mi seksu. Zadałem pytanie Gomoremu i zadam je
                          Tobie - czy wiesz co to jest prawo pierwszych połączeń?
                          I czy wiesz, że wcześnie rozbudzona i pobudzona seksualnośc własnie
                          rodzi problemy dotyczące dojrzałości i dojrzałego traktowania
                          związków emocjonalnych?

                          > bo nie
                          > chodzi tu o tę sferę fizyczności, ale właśnie o ten stan
                          > emocjonalny, który musi kobieta osiągnąć, aby oddać się
                          mężczyźnie.

                          No własnie - i tu się z Tobą zgadzam. Tu nie chodzi o sferę
                          fizyczności a jednak z tego co tu panowie piszecie wynika, że sfera
                          fizyczności jest predystynująca i ustawia ludziom zycie. To jest
                          jedna wielka nieprawda. Człowiek należy do rzadkiego gatunku - nie
                          ma okresów ruji zas instynkt związany z podtrzymaniem gatunku nie
                          jest instynktem dominującym :-) Najlepszym przykładem na to, że
                          osobniki najcześciej kopulujące unikają prokreacji ;))

                          > to naturalna konsekwencja osiągnięcia pewnego rozwoju
                          emocjonalnego.
                          > i gwoli ścisłości, w którym miejscu gomory określił tą dziewczynę
                          > chorą psychicznie?

                          Przeczytaj wątek - zrobił to wielokrotnie.

                          > nie zauważyłam, aczkolwiek mogłam przeoczyć.
                          >
                          Przeoczyłeś.


                          >
                          > a tych - za przeproszeniem - bzdur, to już czytać nie mogę :(

                          Nikt Ci nie każe czytać, ale najpierw mi udowodnij, że to bzdura.

                          >seks
                          > przysłania ludziom obraz rzeczywistości???

                          Oczywiście - np. osoba napalona seksualnie, nie zwraca uwage na
                          wiele elementów sytuacji - chce wyłacznie zaspokoić potrzebę.
                          To samo dotyczy osób np. bojących się samotności. Strach przed
                          samotnością popycha ją do zakładania byle jakich związków.

                          > abstynencja seksualna
                          > pokazuje jakim jest się człowiekiem???

                          Oczywiście - przekonały sie o tym np. matki porzucone lub zdradzone
                          przez swoich mężów podczas ciąży z powikłaniami - wcale nierzadki
                          przypadek. Dotyczy to też panów, którzy np. zdradzali partnerki
                          podczas przewlekłej choroby, albo z powodu kalectwa. Najlepszym
                          przykładem są tutaj częste listy osób, które z powodu braku seksu,
                          problemów w tej materii - pomimo miłości do Partnera zdradzają ich.
                          Nieważne, że nie przyłożyli się do rozpracowania przyczyn takiego
                          stanu rzeczy - chcica popycha ich do siegania po najprostrze
                          rozwiązania. I mozna tak wymieniać i wymieniać.

                          > potrzeba seksu jest podstawową potrzebą,

                          Nie jest podstawową potrzebą. Potrzeby podstawowe to takie, których
                          niezaspokojenie grozi śmiercią. Z braku bzykanka jeszcze nikt nie
                          umarł ;))
                          W hierarchii potrzeb Maslowa - wogóle seksu nie ma - za to najwyżej
                          ulokowana potrzeba, to potrzeba miłości (emocji). Z braku uczuć -
                          człowiek jest w stanie umrzeć. Klasycznym przykładem jest słynny
                          eksperyment z małymi małpkami, które trzymano w klatce z metalową
                          imitacją mamusi :-)

                          > więc jakim cudem każąc
                          > partnera brakiem seksu

                          A to juz zupełnie inna sprawa! Mówimy o karaniu partnera brakiem
                          seksu - sama taka sytuacja jest patologiczna i zła. Ale o tym w tym
                          watku wogóle nie mówię.

                          > mogę sprawdzić czy będzie mi wierny??

                          Aaa w tym przypadku - jeśli np. ja powiem mojej potencjalnej
                          partnerce - Wybacz kochanie, ale ja dzisiaj jestem chory i nie mam
                          ochoty na seks - a pani w tym czasie z braku laku skoczy do kolegi,
                          kóry przeleci nawet trabanta w locie - dla mnie da wskazówkę, że z
                          taka panią nie należy się wiązać. Czemu? mam to wytłmuaczyć, czy sam
                          zrozumiesz?

                          > może
                          > zacząć mu też porcjować jedzenie wg. uznania,

                          Czy chcesz obalać argument jaki tu uzyłem kontrargumentując ad
                          absurdum? Może kogoś to podnieci ;)) nie mnie. Racjonalnego myślenia
                          wymagam :-) od rozmówcy.

                          > to na pewno też
                          > pozwoli mi sprawdzić czy jest wierny...

                          Tak - wierność można sprawdzić. tak jak można sprawdzić, czy ktoś
                          lubi seks nawet go nie uprawiając, mozna sprawdzić, czy ma
                          zachamowania w sprawach seksu, wcale do łózka z nim nie wchodząc. W
                          łózku niewiele można sprawdzić, za to można ulec wielu iluzjom.

                          > matka natura 'zaopatrzyła' nas w libido i seks to naturalna
                          sprawa,

                          To prawda - ale w odróznieniu od świata zwierząt, dała nam też
                          rozum, by się nim posługiwac i kontrolowac instynkty - w tym nasza
                          seksualnośc. Z tego powodu np; gwałt, molestowanie seksualne - wciąż
                          jest przestępstwem ;))

                          >
                          > więc nie rozumiem skąd u Ciebie biorą się takie peany na temat
                          > wstrzemięźliwości.

                          Jakie znowu peany - po prostu pokazuję tym, którym jak widze
                          niewiele to daje, że jak w przysłowiu: nie ogon macha psem ale pies
                          ogonem ;)) Ale już przestaję się dziwić, że Ty tego nie rozumiesz.

                          > według mnie hamowanie instynktów, niezaspokajanie
                          > potrzeb może być tylko i wyłącznie szkodliwe.
                          >
                          tak? Czyli jak zobaczysz na ulice kobiete, która spowoduje, ż glutek
                          Ci stanie i rzucisz się na nią - by nie "hamować instynktów", by
                          zaspokoić potrzeby i potem staniesz przed sądem broniąc się, że
                          musiałeś to zrobic, bo gdybyś się pohamował, to byś sobie wyrządził
                          krzywdę - wiesz co byś usłyszał? mam to napisać czy sobie na to sam
                          odpowiesz? :_)

                          > zresztą sam napisałeś: SEKS JEST DLA LUDZI.

                          Rozumnych - i odpowiedzialnych - więzienia są pełne gości, którzy
                          wyznają podobne do Twoich poglądy. Nie mówie już o seksoholikach,
                          erotomanach i tych, którzy nie potrafia sobie poradzić z własną
                          seksualnością :-) To się na szczęście leczy ;))
                          • kitek_maly Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 12:08
                            po pierwsze, jestem kobietą - więc glutek mi nie stanie.
                            po drugie, wydaje mi się, że często zamiast rzeczowej polemiki -
                            odpowiadając rozmowcy - chcesz go po prostu zabić ilością treści.
                            wybacz, ale przeczytałam po łebkach. nie rozumiem po co wyrywasz
                            poszczególne zdania wypowiedzi i każde komentujesz oddzielnie.
                            czasem nawet jedno zdanie dzielisz na klika części i odnosisz się do
                            każdej z nich osobno.

                            przypuszczam, że STATYSTCZYNA kobieta traci dziewictwo ok 20-21 roku
                            życia. nie chce mi się szukać żadnych badań. są dziewczyny, które
                            robią to w wieku 16 lat, są takie, które w wieku 25.

                            >
                            > Nie - to nie są postawy skrajne - to pewne statystyczne granice
                            > zbioru różnych zachowań

                            statystyczne GRANICE zbioru zachowań czyli postawy skrajne :-)

                            > Powaznie? A gdyby miała 25 lat - to też by nie było z nią wszystko
                            w
                            > porządku? A 23 lata? jest jakaś granica czasowa, w której kobieta
                            ma
                            > czas na znalezienie partnera do związku?

                            nie ma żadnej granicy, natomiast na wszystko jest w życiu czas. w
                            odpowienim czasie człowiek zaczyna mówić, chodzić, dojrzewać, CHCIEĆ
                            bliskości z drugim człowiekiem.

                            Rozumiem, że normą jaką zaaprobujesz jest los
                            > Pań, które wychodza za mąż w wieku 21 lat a potem przychodza tu na
                            > Forum i piszą: Kocham mojego męza, ale on mnie nie pociaga - chce
                            go
                            > zdradzić bo brak mi seksu.

                            skoro Ty wiesz najlepiej co ja zaaprobuję, to po co w ogóle
                            rozmawiamy? :-)

                            > Oczywiście - np. osoba napalona seksualnie, nie zwraca uwage na
                            > wiele elementów sytuacji - chce wyłacznie zaspokoić potrzebę.

                            a kiedy osoba ta jest napalona seksualnie?? kiedy się wstrzymuje od
                            seksu :-)

                            > Oczywiście - przekonały sie o tym np. matki porzucone lub
                            zdradzone
                            > przez swoich mężów podczas ciąży z powikłaniami - wcale nierzadki
                            > przypadek. Dotyczy to też panów, którzy np. zdradzali partnerki
                            > podczas przewlekłej choroby, albo z powodu kalectwa

                            aaaaaa Glosatorr, trzeba było powiedzieć, że omawiamy problemy całej
                            ludzkości :D myślałam, że skupiamy się na 'przypadku' tej
                            dziewczyny. pisałam o niezdrowym wstrzymywaniu się od seksu przez 13
                            lat z pobudek przecież nam nie znanych, bo tego nie wie też
                            założyciel wątku. do tychże pobudek chcemy zatem dotrzeć. a
                            przykłady, które teraz przytaczasz sprawiają, że nasza dyskusja
                            staje się całkowicie bezsensowna.

                            Z braku uczuć -
                            > człowiek jest w stanie umrzeć. Klasycznym przykładem jest słynny
                            > eksperyment z małymi małpkami, które trzymano w klatce z metalową
                            > imitacją mamusi :-)
                            >

                            nie jest to klasyczny tego przykład, bo małpki w tym eksperymencie
                            nie umierały, a jedynie dążyły do kontaktu z przyjemną w dotyku
                            mamusią, nawet wtedy gdy 'metalowa' mama była ich karmicielką :-) i
                            był to eksperyment, który miał dowieść jaki wpływ na prawidłowy
                            rozwój DZIECKA ma kontakt fizyczny z innymi ludźmi (lub jego brak).

                            > tak? Czyli jak zobaczysz na ulice kobiete, która spowoduje, ż
                            glutek
                            > Ci stanie i rzucisz się na nią - by nie "hamować instynktów", by
                            > zaspokoić potrzeby i potem staniesz przed sądem broniąc się, że
                            > musiałeś to zrobic, bo gdybyś się pohamował, to byś sobie
                            wyrządził
                            > krzywdę - wiesz co byś usłyszał? mam to napisać czy sobie na to
                            sam
                            > odpowiesz? :_)

                            o glutku już pisałam, że nie posiadam. natomiast po raz kolejny
                            powtórzę - przywoływanie postaw skrajnych czy też zachowań
                            wywołanych zaburzeniami (bo o tym przecież piszesz wyżej) mija się z
                            celowością tej dyskusji.

                            > Rozumnych - i odpowiedzialnych - więzienia są pełne gości, którzy
                            > wyznają podobne do Twoich poglądy. Nie mówie już o seksoholikach,
                            > erotomanach i tych, którzy nie potrafia sobie poradzić z własną
                            > seksualnością :-) To się na szczęście leczy ;))

                            a tu to już delikatnie przegiąłeś. ja Ciebie nie obrażam.
                            wiesz, ja sobie potrafię ze swoją seksualnością poradzić. nikogo nie
                            gwałcę na ulicy ani w domu. nie rozumiem za co miałabym się znaleźć
                            w więzieniu. i nie rozumiem z jakiego powodu powinnam się leczyć :-(

                          • trzydziestoletnia Re: Samotność z wyboru 28.11.07, 11:55
                            glosatorr napisał:

                            > W hierarchii potrzeb Maslowa - wogóle seksu nie ma - za to najwyżej
                            > ulokowana potrzeba, to potrzeba miłości (emocji). Z braku uczuć -
                            > człowiek jest w stanie umrzeć. (..)

                            Z duzą ciekawoscia i rozbawieniem czytam twoje, glosatorze interpretacje rzeczywistosci, na masę bzdurek przymykam oko, ale tego co powyzej to juz moje ksztalcenie psychologiczne nie jest w stanie przelknąć bez reakcji. Zauwazylam, ze dobrze poslugujesz sie wyszukiwarkami (choc to co znajdziesz interpretujesz b.swobodne i opaczne), zajrzyj chocby do prostej wikipedii w haslo o potrzebach wg Maslowa. Potrzeby seksualne są ulokowane na najnizszym stopniu, razem z innymi potrzebami FIZJOLOGICZNYMI, czy inaczej biologicznymi, popędowymi.

                            A, i gratisowo dodam, ze Twoj ton i sposob pisania w ostatnich miesiacach staje sie coraz bardziej "nawiedzony" (radykalny, atakujacy oponentow, gluchy na argumenty, udowadniajacy jedynie sluszna teze za wszelka cene, pieniacy sie, _walczacy_ nieczysto itd). Widze, ze coraz mniej rozsadnych osob w ogole chce z Toba wchodzic w rozmowe. W tym co sie z Toba dzieje widze tez wplyw "samotnosci z wyboru" i abstynencji - czasem mam wrazenie, ze niewykorzystana energia wychodzi Ci uszami ;) Masa normalnego, ludzkiego potencjalu wklepana w klawiature.

                            ps. niczego nie zamierzam udowadniac i prosze nie robic z mojej wypowiedzi sieczki porąbanej na kawalki.

                            • kitek_maly Re: Samotność z wyboru 28.11.07, 12:09
                              trzydziestoletnia napisała:

                              W tym co sie z Toba dzieje widze tez wplyw "samotnosci z w
                              > yboru" i abstynencji - czasem mam wrazenie, ze niewykorzystana
                              energia wychodzi
                              > Ci uszami ;)

                              :-)))
                              jak możesz, przecież abstynencja pozwala wreszcie trzeźwo myśleć :-D
                              • glosatorr Re: Samotność z wyboru 28.11.07, 13:02
                                Tak - masz rację Kitku_mały. Pozwala doskonale widzieć.
                                Poprawia wogóle wiele rzeczy (dlatego m.in. przed waznymi imprezami
                                sportowymi - trzyma się zony sportowców z daleka od ich mężów) -
                                gdybyś była mezczyzną wiedziałabyś - że jeśli ktoś chce
                                wykorzystywać swój umysł jak najlepiej - samotność, CZASOWA
                                (zaznaczam to podwójnie - piszę cały czas o CZASOWEJ) abstynencja
                                sprawia, że umysł działa sprawniej. Najlepszym przykładem jest to,
                                że większośc naukowców, odkrywców - nie ciągnie za sobą baby, jeśli
                                coś chce osiągnać :-)
                                Pozostawiam Ci to pod uwagę ;))
                                Miłego dnia.
                                • kitek_maly Re: Samotność z wyboru 28.11.07, 21:54
                                  Glos, ja Ci już pisałam, że nie musisz mi już niczego więcej
                                  tłumaczyć :-)
                                  zgadzam się ze wszystkim, zwłaszcza z tym:

                                  Najlepszym przykładem jest to,
                                  > że większośc naukowców, odkrywców - nie ciągnie za sobą baby,
                                  jeśli
                                  > coś chce osiągnać :-)
                            • glosatorr Re: Samotność z wyboru 28.11.07, 12:58
                              Oj trzydziestoletna :-) Nie obawiaj się, nie zamierzam robić zadnej
                              sieczki :-) Gdybym posługiwał się Wikipedią w tym przypadku - jak mi
                              imputujesz, zauważyłbym że na najniższym poziomie drabiny Maslowa są
                              właśnie potrzeby fizjologiczne - ale się nie posługiwałem stąd mój
                              błąd, do którego się przyznaję. Ja niestety nie jestem psychologiem
                              jak Ty a drabinę Maslowa znam z teorii zarządzania - gdzie potrzeby
                              fizjologiczne były mi kiedyś inaczej wykładane i ni słowa nie było
                              tam o seksie - ale sorry - errata - poprawiam: W hierarchii potrzeb
                              Maslowa - seks jest jako jedna z najniższych w hierarchii potrzeb -
                              za to najwyżej ulokowana jest potrzeba miłości (emocji) Z powodu
                              braku seksu nikt nie umarł (za to pewnie ja zostane spalony m.in.
                              przez Ciebie, za to że smiałem napisać, że nad seksualnością można
                              panować :-)). Czy zgodzisz się ze mna teraz? Jeśli nie - poddaję sie
                              i nie mam zamiaru Cię przekonywać.
                              Rozumiem, że jako psycholog wiesz, że robienie diagnozy przez sieć
                              tylko źle swiadczy o psychologu. O diagnozie nie mówiąc... I moje
                              zapewnienie, że pisanie tutaj w moim przypadku pozbawione jest
                              agresji, ale może tak być odbierane gdyż pisze z werwą, pasją czesto
                              prowokując, pewnie też nie zrobi na Tobie wrażenia. Dlatego możesz
                              spokojnie dalej diagnozować :-) Ale wiedz, że mylisz się. Ale już
                              Cie pochwaliła Pani Kotek - i zapewne znajdziesz aplauz innych -
                              punkt dla Ciebie.

                              Natomiast odniosę sie do Twojego post scriptum :-)
                              Kiedyś pewien ksiądz w towarzystwie chwalił sie, że jego kazania
                              ludzie słuchają z powagą i w ciszy. Na co ja wtedy nie wytrzymałem i
                              powiedziałem mu: Wiesz, że robią to tylko dlatego, że z założenia
                              dyskusji się na kazaniu nie prowadzi :-)

                              Ja lubię dyskusję - lubię w nich pasje, ścieranie się pogladów, są
                              ożywiające intelektualnie a co dla mnie ważne - pozwalają
                              weryfikowac poglady, poznawać poglądy inny, i inne niż moje. Czasami
                              lubie też skonfrontować mój pogląd z poglądami innych. I jak już
                              tyle razy pisałem - nie robię tego w innym celu. Dlatego jeśli
                              jesteś psychologiem (klinicznym?) to zauważ, że dzielisz się
                              wyłacznie subiektywnym odbiorem tego co piszę. I masz do tej oceny
                              prawo. Ale czy masz słusznośc?....

                              Miłego dnia życze.
                              • trzydziestoletnia Re: Samotność z wyboru 29.11.07, 10:30
                                glosatorr napisał:

                                > (..) za to pewnie ja zostane spalony m.in.
                                > przez Ciebie, za to że smiałem napisać, że nad seksualnością można
                                > panować :-)

                                Wrzucasz zarowno to co przeczytales, jak i to co sam napisales do takiego wielkiego kotla, po czym mieszasz łychą i wyciągasz to co akurat Ci przypasuje. Wymyslasz sobie zdanie oponenta i z nim dyskutujesz, wymyslasz sobie rowniez wlasną rolę na forum w oderwaniu od tego jak sie rzeczywiscie prezentujesz - (przykladowo zarzuty, ze piszesz bzdury przerabiasz na swoja rzekomą "kontrowersyjnosc" wypowiedzi). Moje wieloletnie internetowe doswiadczenie mowi mi, zeby sie szybko pozegnac i "nie dyskutowac z urojeniami".

                                > (..)robienie diagnozy przez sieć (..)

                                Diagnoza wyglada zupelnie inaczej, mozesz sie juz odprezyc ;)

                                (..) zapewne znajdziesz aplauz innych - punkt dla Ciebie.

                                Ja nie zbieram tu zadnych punktow, mozesz je sobie wziac ;)

                                > Ja lubię dyskusję (..) - pozwalają weryfikowac poglady

                                Moze by i pozwolily, gdyby mogly sie do ciebie przebic. W srodowisku, gdzie pracuje pacjenci czasem mowia "wyjmij wate z uszu i wloz do ust" - posluchaj, uslysz, otworz sie - nie przegaduj zanim poczujesz.

                                I tego ci serdecznie zycze. Jak rowniez skierowania zdrowej, meskiej energii na inne tory, bo ci klawiatura wysiadzie :)
                                • glosatorr Re: Samotność z wyboru 29.11.07, 11:06
                                  trzydziestoletnia napisała:


                                  >
                                  > Wrzucasz zarowno to co przeczytales, jak i to co sam napisales

                                  Inaczej się nie da :-)

                                  > do takiego wielkiego kotla,

                                  Sie Forum: (Brak) Seks(u) w małżeństwie nazywa :-)

                                  > Moje wieloletnie internetowe doswiadczenie mowi mi, zeby sie szyb
                                  > ko pozegnac i "nie dyskutowac z urojeniami".
                                  >
                                  Ok - przyjmuję w pokorze :-)
                                  Słucham Pani i milknę - gdyż znam tę zasadę.

                                  > > (..)robienie diagnozy przez sieć (..)
                                  >
                                  > Diagnoza wyglada zupelnie inaczej, mozesz sie juz odprezyc ;)

                                  Odprężony jestem :-) Mam się jeszcze bardziej luzować?
                                  Nie mogę - obok siędzą koleżanki i jeszcze by coś nieskromnie sobie
                                  pomyślały :-))

                                  >
                                  > (..) zapewne znajdziesz aplauz innych - punkt dla Ciebie.
                                  >
                                  > Ja nie zbieram tu zadnych punktow, mozesz je sobie wziac ;)
                                  >
                                  Ja też nie zbieram - ale to takie powiedzenie. Teraz łap - odrzucam
                                  Twoje punkty :-)

                                  > > Ja lubię dyskusję (..) - pozwalają weryfikowac poglady
                                  >
                                  > Moze by i pozwolily, gdyby mogly sie do ciebie przebic.

                                  Zawsze można - ale jak za argumenty służą powiedzenia w stylu: ale z
                                  Ciebie wyłazi agresja, wyluzuj, nie denerwuj się =- to o czym
                                  rozmawiać?

                                  > W srodowisku, gdzie pra
                                  > cuje pacjenci czasem mowia "wyjmij wate z uszu i wloz do ust" -
                                  posluchaj, usly
                                  > sz, otworz sie - nie przegaduj zanim poczujesz.
                                  >
                                  W moim środowisku mówi się tak: powiedz co masz do powiedzenia,
                                  wysłuchaj drugiej strony, jeśli nie ma zdolności do konsensusu,
                                  niech każdy idzie w swoją stronę.

                                  > I tego ci serdecznie zycze.

                                  Dziekuję.
                                  Ale nie mam waty w uszach.

                                  > Jak rowniez skierowania zdrowej, meskiej energii na
                                  > inne tory, bo ci klawiatura wysiadzie :)
                                  >
                                  Oj spoko - w zasięgu reki mam z dwie wolne - jak jedna wysiądzie, to
                                  drugą sobie podłączę :_) Ale uwierz (lub nie) - męską energię mam na
                                  co wykorzystywać :_))
                                  Miłego dnia
                              • aandzia43 Re: Samotność z wyboru 29.11.07, 13:36
                                Gosator:
                                ...
                                i zapewne znajdziesz aplauz innych -
                                > punkt dla Ciebie.

                                Pewnie, że znajdzie aplauz innych. Jak kazdy pozbierany emocjonalnie,
                                posługujący się rzetelną wiedzą i dobra wolą, grający fair dyskutant. To chyba
                                oczywiste, Glos. A co myslałes?
                      • gomory Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 07:52
                        Oj Glosss - daj spokoj, wcale mi sie nie musisz tlumaczyc.
                        Na tym forum wiele osob nie uprawia seksu z tych czy innych przyczyn, wiec nie jestes cudakiem pod tym wzgledem.
                        No moze o tyle nietypowy, ze chcesz z czystosci uczynic cnote, pisac "Singiel" wielka litera i podkreslac, ze celibat jest wyrafinowanym wyborem osob ktore nie chca byc "trendy".
                        Wyglada jakbys nie mogl opanowac natloku mysli. W kolko piszesz te same zdania w kolejnych postach byle zrzucic mysli. A im wiecej - tym bardziej sie nakrecasz i denerwujesz. Wyluuuuzuj chlopie :).
                        Juz Ci napisalem, ze uparcie tluczesz lbem o sciane - nie przekonasz mnie do czystosci seksualnej, to bezcelowe.
                        Mozesz drzec sie na lewo i prawo, ze seks to zlo, AIDS i nieposzanowanie wlasnego ciala. A ja Ci i tak zawsze napisze, ze z takimi pogladami potakujace sluchaczki znajdziesz tylko w kolku rozancowym.
                        Skoro chcesz poklepywac po plecach 33letniego prawiczka i mowic mu, ze jest z nim wszystko w porzadku, to dla mnie jestes rownie nietypowy co on. Moze nawet bardziej, bo Ty to robisz tylko dlatego, ze wepchnales sie w slepy zaulek wlasnej kreacji z ktorej teraz nie mozesz sie wyplatac.
                        Moim zamiarem nie bylo bys poczul sie urazony, nie chce Cie wiecej denerwowac. Mam nadzieje, ze za nietypowego sie nie obrazisz. No bo taki calkiem zwyczajny to Ty nie jestes :).
                        • glosatorr Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 10:06
                          gomory napisał:

                          > Oj Glosss - daj spokoj, wcale mi sie nie musisz tlumaczyc.

                          Ale ja SIĘ nie tłumaczę Gomorry - ja Tobie coś chce wytłumaczyć -
                          ale juz się poddaję. Stwierdzam fakt - nie da się Tobie tego
                          wytłumaczyć ;))

                          > Na tym forum wiele osob nie uprawia seksu z tych czy innych
                          przyczyn,

                          O i proszę - zobacz, już przeszełeś do porządku nad ta kwestią - a
                          wiesz jaka ona jest wazna? Wiesz jak ważna jest przyczyna tego, że
                          ktoś na jakiś czas postanowił się nie bzykac?
                          Nie lekceważ tego :-)

                          > wiec nie
                          > jestes cudakiem pod tym wzgledem.

                          Ale ja od początku nie ukrywam tutaj tego faktu, że obecnie nie mam
                          nikogo i z tego powodu mi nie odbija ;))

                          > No moze o tyle nietypowy, ze chcesz z czystosci uczynic cnote,

                          Czemu mi to imputujesz? Czemu ciągle starasz się lekceważąco
                          traktowac dyskutanta :-) Ja nie czynię z czystości cnoty - bo w
                          zalezności od przyczyny takiego wyboru - może to byc cnota lub np.
                          schorzenie ;)) Dziewictwo schorzeniem nie jest - bo gdyby było bys
                          się zdziwił, o ilu osobach jesteś przeświadczony, że są ogarami
                          seksu - a w zyciu seksu nie mieli :)) Robią tak własnie, by nie być
                          dorzuconymi. Konfabuluja, tworzą plotki - byleby się od nich
                          odczepiono. Terror seksoholików i niedojrzałych ludzi jest taki, że
                          ludzie, którzy mają powody by nie zbykać się na lewo i prawo
                          ukrywają fakt, że tego nie robią. Ty należysz do tej własnie grupy -
                          która osobę mającą zasady i kierując się nimi, nie ulega terrorowi
                          seksu - wsadzasz do grupy osób z problemami. Uwierz mi - można
                          spokojnie żyć bez seksu, można panować i kontrolowac swoją
                          seksualność. To, że Tobie się to nie udaje - nie oznacza, że inni
                          kontrolując tę sferę swojego zycia, dbając o higienę - nie mają
                          takiej możliwości. Znasz takie pojęcie jak "siła charakteru"?
                          Tacy ludzie mają charakter, mają siłę - i wiem, że to drazni tych,
                          których seksualność targa od d...y do d...y, od penisa do penisa a
                          potem wyzwala deprechy, stany niekontrolowanych skoków emocjonalnych
                          i przemożnego leku przez samotnością ;))


                          > pisac "Singiel"
                          > wielka litera

                          Pisząc z dużej litery - zaznaczam. Nie mam tu opcji podkreslania
                          albo pisania boldem ;))

                          > i podkreslac, ze celibat jest wyrafinowanym wyborem osob ktore ni
                          > e chca byc "trendy".

                          Nie rozumiesz tego co do Ciebie piszę? Czy nie mając ochoty na
                          uczciwą dyskusję przekrecasz świadomie to co do Ciebie piszę?

                          >
                          > Wyglada jakbys nie mogl opanowac natloku mysli.

                          Jestem opanowanym człowiekiem. Wiem, to może wkurzać ;))

                          > W kolko piszesz te same zdania
                          > w kolejnych postach byle zrzucic mysli.

                          Nie - ja odpisuję na twoje słowa, które sa niczym innym jak
                          naginaniem rzeczywistości do tezy jaką głosisz, a która nie ma
                          większego oparcia w faktach. Pamiętam, jak kiedyś dyskutowałem z
                          kolegą, który chciał mi udowodnić, że wszystkie kobiety do dziwki.
                          Jak mu napisałem - czy jego matka tez była - powiedział mi: wiesz,
                          nim poznała ojca miała kilku facetów.
                          Przeasadziłeś Gomorry - ale wiesz... ja swoje już napisałem a Ty
                          możesz pozostać przy swojej tezie. Ja przynajmniej wszystkim paniom,
                          które czekają na właściwych dojrzałych mężczyzn zagrzewam do tego by
                          pomimo presji tłumu napaleńców - nie dały się ponieść naciskom.
                          Niestety jak pokazuje ta dyskusja - trudno znaleźć Wam będzie
                          mężczyznę dojrzałego emocjonalnie - ale nie wolno się poddawać ;))

                          > A im wiecej - tym bardziej sie nakrecas
                          > z i denerwujesz. Wyluuuuzuj chlopie :).

                          Ile razy mam Ci napisać, że Ty mnie bardziej śmieszysz, powodujesz u
                          mnie uśmiech zas ja sam jestem na luzie? Ja rozumiem - że według
                          Ciebie powinienem już się powiesić - ale do tego Drogi Gomorry
                          jeszcze daleka droga ;))

                          >
                          > Juz Ci napisalem, ze uparcie tluczesz lbem o sciane

                          Aha - rozumiem - żadne argumenty z wielu przeze mnie Ci
                          zaprezentowanych do Ciebie nie trafiają. Dzieki Ci za tę informację.
                          Fakt - ludzie otwarci na inne opinie niż te, do których są
                          przyzwyczajeni to taka sama rzadkość, jak facet nie myslący małą
                          główką tylko tą noszoną na szyi ;))

                          > - nie przekonasz mnie do cz
                          > ystosci seksualnej, to bezcelowe.


                          Już wiem - to fakt. Na szczeście te Forum czytają równiez inne
                          osoby - nie tylko Ty :-) Mam nadzieję, że to wiesz. Dzięki temu mają
                          one możliwość - zapoznać się z Toimi poglądami i moimi. Jakiego
                          dokonają wyboru i jakiej opcji - ani ty ani ja nie mamy wpływu. Za
                          to ja wierzę w ludzką inteligencję - dlatego poglądy moje i Twoje
                          same się obronią albo polegną ;)) Nie mam zamiaru z tobą kruszyć
                          kopii o marchewkę. Od początku zresztą zakładałem, że nie przyjmiesz
                          zdania dorębnego ;)) Dlatego byłem wyluzowany ;))

                          > Mozesz drzec sie na lewo i prawo, ze seks to zlo,

                          Gdzie napuisałem, że seks to zło i gdzie się darłem?
                          :-)

                          > AIDS i nieposzanowanie wlasne
                          > go ciala.

                          Kiedy ostatni raz badałeś się na HIV?
                          Mówisz swoim partnerkom, że nie masz aktualnych badań?

                          > A ja Ci i tak zawsze napisze, ze z takimi pogladami potakujace
                          slucha
                          > czki znajdziesz tylko w kolku rozancowym.

                          Tak myslisz? Niestety ilość maili jakie dostałem po tej naszej
                          dyskusji świadczy, że niestety - żadna z piszących do mnie nie
                          należy do kółka różańcowego. Specjalnie je o to pytałem :-))

                          > Skoro chcesz poklepywac po plecach 33letniego prawiczka

                          31 letnią i 33 letnią - prawiczkę. Tak - poklepię każdą prawiczkę -
                          jeśli jej motywem działania (czyli dbania o dziewictwo) jest:
                          - chęć uniknięcia dramatów tysięcy kobiet, które nie chcąc być
                          odrzucone przez środowisko z powodu braku faceta - uległy presji
                          chrzaniąc sobie życie
                          - chęć uniknięcia zarażenia się chorobami przenoszonymi drogą
                          płciową (wzrosła dramatycznie zachorowalnośc na nie)
                          - szacunek do samej siebie i nie oddawanie siebie w łapy byle
                          jakiego facecika
                          - skoncentrowanie się na poznaniu jakości samca, zdolności do
                          dojrzałego traktowania partnerki, sprawdzenia go przed podjęciem
                          decyzji o zamążpójściu
                          - kontrolowanie swojej seksualności w celu unikniecia
                          niekontrolowanego zmieniania partnera na lewo i prawo.


                          > Moim zamiarem nie bylo bys poczul sie urazony, nie chce Cie wiecej
                          denerwowac.

                          W sieci nie jesteś w stanie mnie urazić. Nie znasz mnie ;))
                          Natomiast nie ukrywam, że poznałem Cie z innej niż dotychczas
                          strony. Pozwolisz, że ja opinię jaką sobie wyrobiłem po lekturze
                          Twoich tekstów w tym wątku pozostawię dla siebie ;))

                          > Mam nadzieje, ze za nietypowego sie nie obrazisz.

                          Ale ja jestem nie tylko nietypowy ;)) To w Twoich ustach dla mnie
                          jest najpiękniejszym komplementem ;) Ja jestem oryginalny - powiem
                          więcej - na tle Panów, którzy tak jak ty uważają, że seks rządzi
                          światem i ludźmi - jestem po prostu rzadkością ;)) Ginącym
                          gatunkiem. I powiem Ci, że fajnie, że to zauwazyłeś - dziękuję.

                          > No bo taki calkiem zwyczajny
                          > to Ty nie jestes :).

                          Oczywiście - i chwała Allahowi, że nie jestem. Gdybym był zwyczajny
                          jak ty - pohlastałbym sie na maksa ;))
                          • avide Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 11:04
                            Pozwól że się wtrącę Glos.
                            Przyglądam się z ciekawością ogromną tej dyskusji.
                            Z mojego punktu widzenia, Gomory ma rację w każdym calu.
                            Bijesz głową w mur Glos i w dodatku chcesz wszystkim powiedzieć, że takie
                            walenie jest szlachetne.

                            Gdyby matka natura chciała byśmy żyli w celibatach, i że nie robienie tego jest
                            jak najbardziej normalne byśmy spółkowali jedynie w celach prokreacyjnych oraz
                            zupełnie inaczej by nas poukładała.

                            Gomory twierdzi, że to nie jest normalne żeby zdrowy człowiek świadomie
                            rezygnował z bycia z drugim człowiekiem oraz z seksualności jaką za sobą to niesie.
                            Nie ważne co napiszesz. To zawsze będzie w pewnym sensie ułomne, jeśli chodzi o
                            taka osobę. I gomory zawsze będzie miał rację w tym temacie.

                            Zauważ słowo "rezygnacja" oznacza wybór. To jest jej/jego wybór. Wybór zawsze
                            jest powodowany "czymś". Ty się upierasz przy tym, że ją rozumiesz, w imię tego,
                            w imię tamtego. Nevermind

                            Gomory próbuje pokazać Ci, że szanuje takie wybory nie mniej uważa je za
                            niewłaściwe. Niewłaściwe z punktu widzenia własnego szczęścia. Niewłaściwe
                            dlatego, że przez to co ktoś kiedyś przeżył chowa głowę w piach i boi się. Boi
                            sie po raz kolejny zaufać drugiemu człowiekowi, boi się przed nim otworzyć. Boi
                            sie tego dlatego, że wtedy będzie go najłatwiej zranić a jak wiemy nikt nie jest
                            w stanie nas tak skrzywdzić jak nasi najbliżsi. I dlatego właśnie Taka osoba w
                            strachu przed przykrością woli wykastrować z siebie, całe piękno seksualności,
                            erotyki oraz bliskości jaka wiąże się z tym nierozłącznie. Jakoś sobie to
                            uzasadni. Będzie jej z tym dobrze, odnajdzie się na innych płaszczyznach. Nie
                            mniej straci, straci ogromnie wiele.

                            Wiesz co. Mam przyjaciółkę, świetna kobieta. Życie ją nieustannie paskudnie
                            doświadcza przez los. Non stop osoby jej bliskie ranią ja. Tyle razy dostała po
                            dupie, że sam się dziwię, że jeszcze chodzi po tym padole. Nie mniej ma w sobie
                            tak niesamowite samozaparcie do tego by w końcu być szczęśliwą, że to aż
                            niesamowite. Lubi seks, lubi mężczyzn, mimo tego że na wielu kutasów w życiu
                            trafiła. Gdyby chowała głowę w piach i to sobie jakoś wytłumaczyła pewnie dziś
                            by jakoś żyła. Zabiła by w sobie pewne instynkty, przeżyła by ... tylko po co
                            ??? I wiesz co Glos... właśnie zaufała po raz kolejny facetowi. I trzymam z
                            całej siły za nią kciuki że tym razem jej się uda.
                            Piszę Ci to by pokazać, że w życiu można być szczęśliwym. Pytanie tylko jak
                            bardzo tego pragniemy i ile jesteśmy dla tego szczęścia znieść.
                            Seks to jeden z elementów tegoż szczęścia, pełnego szczęścia. Ucieczka przed
                            nim, z jakichkolwiek powodów to poddanie się.

                            Wiesz co, dawno temu może z pół roku może więcej, przeczytałem tutaj taki wpis
                            faceta. Miał problemy z kobietami, zdaje się że z erekcją. Zmieniał kobiety do
                            tego czasu aż trafił na taką przy której wszystko było jak należy. Mógł schować
                            głowę w piach, mógł, ale on postanowił powalczyć o szczęście, pełne, a nie tylko
                            jego imitację. Nie bał się.

                            Rezygnowanie z własnej seksualności to kastracja samego siebie z tego co
                            najpiękniejsze w człowieku. Z tego co najpiękniejsze jeden człowiek ma do
                            zaoferowania drugiemu. Swoją bliskość, ale taką pełna, swoje oddanie, swoje
                            ciepło, swoje ciało.

                            I powiem Ci na koniec, że wszystkie poniższe powody jakie wymieniłeś:

                            "> Skoro chcesz poklepywac po plecach 33letniego prawiczka

                            31 letnią i 33 letnią - prawiczkę. Tak - poklepię każdą prawiczkę -
                            jeśli jej motywem działania (czyli dbania o dziewictwo) jest:
                            - chęć uniknięcia dramatów tysięcy kobiet, które nie chcąc być
                            odrzucone przez środowisko z powodu braku faceta - uległy presji
                            chrzaniąc sobie życie
                            - chęć uniknięcia zarażenia się chorobami przenoszonymi drogą
                            płciową (wzrosła dramatycznie zachorowalnośc na nie)
                            - szacunek do samej siebie i nie oddawanie siebie w łapy byle
                            jakiego facecika
                            - skoncentrowanie się na poznaniu jakości samca, zdolności do
                            dojrzałego traktowania partnerki, sprawdzenia go przed podjęciem
                            decyzji o zamążpójściu
                            - kontrolowanie swojej seksualności w celu unikniecia
                            niekontrolowanego zmieniania partnera na lewo i prawo."


                            te wszystkie powody to nic innego jak potwierdzenie tych słów.
                            To właśnie strach przed czymś, nie ważne jak to nazwiemy. Chcesz się bać całe
                            życie ??? proszę bardzo. Ja nie zamierzam.

                            Pozdrawiam
                            Avide
                            • glosatorr Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 12:57
                              avide napisał:

                              > Pozwól że się wtrącę Glos.

                              Ależ oczywiście Avide - pozwalam :_)

                              > Z mojego punktu widzenia, Gomory ma rację w każdym calu.

                              Oczywiście - masz prawo mieć również taki pogląd. Zresztą na tym
                              Forum mnie to zupełnie nie dziwi, żę mój pogląd może nie cieszyć się
                              popularnością :_) Przecież to Forum o "Braku seksu w małżeństwie" :-)

                              > Bijesz głową w mur Glos i w dodatku chcesz wszystkim powiedzieć,
                              że takie
                              > walenie jest szlachetne.

                              Alez nie chce - i powiem Ci, że teraz mnie zaskoczyłeś. Ale tylko w
                              tym momencie.

                              >
                              > Gdyby matka natura chciała byśmy żyli w celibatach,

                              Ale matka natura sprawia, że od chwili narodzin, do odpowiedniego
                              wieku - żyjemy w celibacie totalnym. Zastanowiłeś się nad tym?
                              Czemu Matka Natura sprawia, że ludzie już w wieku powiedzmy 8 lat
                              nie są gotowi do seksu? Ja uprzedzę odpowiedź. Bo seks - to nie
                              wszystko. Samo pragnienie seksu - to nie wszystko. Przed
                              osiągnięciem zdolności do seksu - wymagane jest coś jeszcze. I tego
                              Drogi Avide nie chcesz już zauwazyć.


                              > Gomory twierdzi, że to nie jest normalne żeby zdrowy człowiek
                              świadomie
                              > rezygnował z bycia z drugim człowiekiem oraz z seksualności jaką
                              za sobą to nie
                              > sie.

                              No ja naprawdę rozumiem Avide co twierdzi Gomorry i już wiesz, że ja
                              się z tą tezą nie zgadzam. W kulturze Romów, dziewczynka po
                              pierwszej miesiączce jest w stanie już zajść w ciąże i zostaje już w
                              tym wieku poślubiana swojemu mężowi - rozumiem, że przychylasz się
                              do tezy jaką głosisz, że nie nalezy się tym przejmować. Jakaś grupa
                              ludzi to postanowiła, że będzie iść i żyć zgodnie z prawami natury :-
                              )
                              Tylko odpowiedz sobie sam - obiektywnie - czy to, że dziecko jest w
                              stanie zajść w ciaże predystynuje je do roli żony i matki? Nie
                              sądzisz, że poza fizyczną zdolnością do kopulacji u człowieka
                              potrzebna jest jeszcze zdolność do pełnienia fukcji żony, matki,
                              męża, ojca? Że to wymaga sporej dojrzałości? Właściwej oceny
                              sytuacji i predyspozycji? Ja wogóle nie ruszyłbym z pisaniem w tym
                              wątku gdyby nie to, że w przekonaniu wielu osób tutaj -
                              powstrzymanie się od stosunków seksualnych przez osoby, które mają
                              jakiś standard, zasady - zostanie uznane za coś nienormalnego czy
                              nienaturalnego. Kiedyś w ludzkiej kulturze było mocno zakorzenione
                              kultywowanie tzw. instytucji inicjacji. Czyli takiego sprawdzianu,
                              że ktoś - w szczególności mężczyzna - jest zdolny do bycia
                              mężczyzną. W naszej kulturze ten element znikł. Tak - nie ma go. Za
                              to jest inicjacji przypisany akt seksualny. jaki to ma wpływ na
                              jakość związków, na jakość mężczyzn, na jakość bycia mężem,
                              partnerem, ojcem - wie każdy, kto ma oczy. Dlatego ja nie nazwę
                              nienormalnym fakt, do którego ja się odnosiłem - a który Ty
                              rozszerzyłeś na wszystko. Faktem jest to - że sa ludzie, którzy w
                              pewnym okresie swojego życia mówią coś wbrew ogólnie przyjętym
                              zwyczajom: Nie - ja poczekam. Nie - ja mam dosyć bzykania się jak
                              popadnie. Nie - ja poczekam i zamiast jak inni robić to co robią
                              inni zrobię to po swojemu. Ja nie biję głową w mur. Ale nie zgadzam
                              się, by z tych ludzi robić chorych psychicznie, ludzi z problemami i
                              nie zgadzam się by taką oceną pejoratywną nazywać stan
                              nienormalności. Ok - przyjmuję do Wiadomości - że Ty, Gomorry i
                              Kotek wyznajecie zasadę inną od mojej. Dla Was normalne jest to, że
                              ktoś się bzyka kiedy ma ochotę, idzie do łóżka bo już kogoś lubi a
                              jak sie nie zakocha, to się sobie mówi pa i szuka się następnego.
                              Nie potępiam takich ludzi - to ich wybór. To prawo do realizowania
                              swoich potrzeb nawet jeśli one w ostatecznym rozrachunku moga
                              ponieść cżłowieka na manowce. Ale proszę - by osoby, które potrafią
                              zapanować nad sobą, dla wyższych dla nich racji (niekoniecznie one
                              musza być wyższe dla Ciebie, Gomorrego czy Kotka) ważniejszych niż
                              satysfakcja seksualna - postanowiły powstrzymac się od seksu - czy w
                              ten sposób dozywając jako dziewice wieku koło 30-stki czy jak ja -
                              po ostatnim związku na jakiś czas. Ja rozumiem, że ludzie z chęcią
                              moga coś nazywac normą i jeszcze łatwiej im wychodzi pokazywac
                              palcem: Ooo ten/ta to są nienormalni.
                              Tu mozna rozpocząć dyskusje co w naszym świecie jest normalne czy
                              nie. Dla mnie w tej dyskusji normalne jest to co dla mnie nie ejst
                              normalne ;))

                              > Nie ważne co napiszesz.

                              Dlatego już się nie wysilam ;))

                              > Zauważ słowo "rezygnacja" oznacza wybór.

                              Samo słowo oznacza wyłacznie to co oznacza :-) natomiast z wyborem
                              mamy do czynienia, kiedy ktoś pisze: Rezygnuję, ponieważ.
                              Wybór mozna uzasadniać na wiele możliwości - odbieranie prawa do
                              wyboru tylko na podstawie określania - to jest normalne a to nie -
                              czyli na podstawie subiektywnej oceny - jest niesprawiedliwe. I to
                              poczucie sprawiedliwości - spowodowało, że w tej bezsensownej
                              dyskusji zabrałem głos.

                              Avide - popełniłeś jednak błąd - merytoryczny.
                              Ty przyjałeś wygodne założenie, że motywem trwania w TYMCZASOWEJ
                              wstrzemięźliwości seksualnej opiera się na STARCHU. I powiem Ci - że
                              jesli to strach jest motywem takiego działania - to ja przyznałem
                              Gomorremu i przyznaję tobie racje. Problem w tym, że nie tylko
                              strach może być powodem tego, że 31 czy 33 letnia kobieta postanawia
                              poczekać z seksem do czasu aż się zakocha i w niej ktoś się zakocha.
                              Tak samo jak nie strach spowodował, że po moich licznych romansach,
                              dłuższych i krótszych - postanowiłem, że teraz ja pójdę do łóżka
                              wyłacznie z osobą, z którą postanowię spędzić resztę zycia. Nie
                              strach Avide - i dopóść, że sa jeszcze inne powody dla których
                              ludzie nie idą do łóżka nawet jak czują seksualne cisnienie.
                              Wiesz co może być powodem? Np troska o zdrowie. W Warszawie pewien
                              czarnoskury amant zaraził ponad 100-kę pań Hivem. Znając postęp
                              geometryczny i znając niestety zawodność pewnych metod,
                              prawdopodobieństwo po utajonych związkach przez 3 lata Pań
                              zarażonych przez tegoż Amanta podwoiła zagrożenie wynikające np. z
                              możliwości zarażenia HIV-em. Dodając do tego narkomanów,
                              prostytutki - ja rozumiem, ze kobiety a także ja - możemy np.
                              wystrzegac się chodzenia do łózka z przygodnymi osobami.
                              Sa jeszcze inne powody - np. podejście czysto zyciowe. Oto przykład.
                              Zależy mi na tym, aby założyć trwały, zdrowy związek. Gdybym nie
                              potrafił opanować swojej seksualności i miałbym parcie na tarcie,
                              mógłbym się w swoich wyborach kierować np. niespożytkowaną energią
                              jądrową. Jak facet jest napalony, to nawet pani Beger wydaje się
                              miss swiata. Nie znasz tego? Wiele osób bojąc się samotności,
                              wybiera pierwszego lepszego partnera byleby tylko nie być samym. Co
                              zrobić więc, by miec jasnośc umysłu? Trzeba nauczyć się żyć samemu.
                              trzeba popracować i pokochac własną samotność - inaczej to
                              niezaspokojona potrzeba bycia z kimś wpływa na wybory. To samo
                              dotyczy także seksu. To taka sama potrzeba. I co? Można bzykając się
                              tylko by zaspokoić swoje potrzeby - przeoczyć osobę, która widząc,
                              jak wyrywamy kolejną laskę - pomysli sobie - no nie - facet jest do
                              d... jeśli z taką lafiryndą leci na boczek.
                              Ja nie chce przoczyć swojej okazji - to źle Avide? To oznaka
                              nienormalności? To ok :-) Mnie to nie boli. :-)

                              Masz w jednym rację - kierując się strachem popełnia człowiek zwykle
                              największe błędy. Ale nie masz ani Ty ani ktokolwiek inny prawa
                              przypisywać motyw strachu stojący za wyborem: czekam i szukam tego
                              właściwego mężczyzny/kobiety - bo nie chcę popełnic kolejnych błedów.
                              Tu nie o strach chodzi :-) ale o zyciową mądrość.
                              Natomiast ja widzę strach - w tym co Ty piszesz i Gomorry - strach,
                              że kuśka zwiędnie, że gonady zanikną, że hormony jądra zeżrą, że
                              zostanie ktoś sam, że potraktują nas jak wariata - i to strach jest
                              motywem tego, że się ludzie rzucają w kolejne nieudane związki.
                              Ja jednak w odróżnieniu od Gomorrego i Ciebie nie nazwę Was
                              nienormalnymi :-)
                              Proponuje taki consensus - ok?
                              Mnie nie przekonacie - tak jak i ja Was w Waszyc
                              • kitek_maly Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 13:31
                                glosatorr napisał:

                                Dla Was normalne jest to, że
                                > ktoś się bzyka kiedy ma ochotę, idzie do łóżka bo już kogoś lubi a
                                > jak sie nie zakocha, to się sobie mówi pa i szuka się następnego.
                                (...)
                                Ale proszę - by osoby, które potrafią
                                > zapanować nad sobą, dla wyższych dla nich racji (niekoniecznie one
                                > musza być wyższe dla Ciebie, Gomorrego czy Kotka) ważniejszych niż
                                > satysfakcja seksualna - postanowiły powstrzymac się od seksu - czy
                                w
                                > ten sposób dozywając jako dziewice wieku koło 30-stki czy jak ja -
                                > po ostatnim związku na jakiś czas.

                                WEDŁUG MNIE nie jest normalny seks z ledwo poznanym facetem. Nigdy
                                tego nie robiłam, szczerze powiedziawszy. Nie istnieje dla mnie seks
                                bez miłości i pewnie nigdy takowego nie zaznam. Pleciesz bzdury, nic
                                o mnie nie wiedząc, a przy okazji mnie obrażasz.

                                Nie potępiam 30-letniej dziewicy. I samym problemem tak naprawdę nie
                                jest tu jej dziewictwo a to, że do tak późnego wieku nie potrafiła
                                zbudować na tyle bliskiej relacji, żeby - kochając - doświadczyć
                                również seksu.

                                Moim zdaniem, okres 20-30 lat to czas na pierwsze związki. Nie
                                wystarczy sam rozwój osobisty - studia, praca; do tego, żeby
                                człowiek się w pełni emocjonalnie rozwinął potrzebny jest drugi
                                człowiek, który ten proces pchnie do przodu.

                                Szkoda, że za moje poglądy wsadziłeś mnie do więzienia. Krzywdy
                                nikomu nie robię, żyję uczciwie, nie kradnę, nie gwałcę, płacę
                                podatki.

                                Rok temu rozpadł się mój 3-letni związek. Od tego czasu zero seksu ;-
                                ( Myśl o seksie nie przysłania mi całego świata, nie jestem jakoś
                                śmiertelnie napalona. Natomiast muszę przyznać, że strasznie mi tego
                                brakuje.
                                • glosatorr Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 14:00
                                  kitek_maly napisała:

                                  >
                                  > WEDŁUG MNIE nie jest normalny seks z ledwo poznanym facetem.

                                  Ok - to co Ty w tym widzisz - to twoja sprawa.

                                  > Nigdy
                                  > tego nie robiłam, szczerze powiedziawszy.

                                  Czemu? Gomorry i Avide uważają, ze to normalne!

                                  > Nie istnieje dla mnie seks
                                  > bez miłości i pewnie nigdy takowego nie zaznam.

                                  A skąd takie przypuszczenie? Skąd taka pewność?

                                  > Pleciesz bzdury, nic
                                  > o mnie nie wiedząc, a przy okazji mnie obrażasz.
                                  >
                                  Czym Cię obraziłem?

                                  > Nie potępiam 30-letniej dziewicy.

                                  A ja takie właśnie podejście zauważyłem w tym co piszesz.
                                  Nie zarzuciłem Ci, że to może wspomnienie utraconego dziewictwa tak
                                  tobą kieruje - ale jesteś dziewczyną więc czemu sama piszesz, że nie
                                  pójdziesz do łózka jeśli nie kochasz mężczyznyb a masz pretensję, ze
                                  inna kobieta dozyła 33 roku zycia, wciąż jest atrakcyjna i wyznaje
                                  tę samą zasadę? Wiesz - to jest w tym co piszesz zaskakujące.

                                  > I samym problemem tak naprawdę nie
                                  > jest tu jej dziewictwo a to, że do tak późnego wieku nie potrafiła
                                  > zbudować na tyle bliskiej relacji, żeby - kochając - doświadczyć
                                  > również seksu.

                                  A mnie to nie dziwi. tak samo jak nie dziwi, kiedy kobieta mając 40
                                  lat krzyczy na swojego męża po 1478 kłotni w kolejnym nieudanym roku
                                  kalendarzowym: Gdzie Ja Zdzichu oczy miałam, że takiego idiotę, na
                                  męża wzięłam. Ani pożytku w domu, ani w łózku. Nie lepiej mi było
                                  kupić sobie wibrator?! Teraz byłabym szcześliwa!
                                  Są ludzie mądrzy po szkodzie i sa mądrzy przed szkodą. Czemu mądrych
                                  przed szkodą obarcza się jakimiś syndromami, przypisuje się im
                                  schorzenia, jakich nie mają? A myslisz, że w wieku 33 czy 31 lat -
                                  to się świat kończy? Uwierz mi - że w tym wieku rodzi się ta
                                  prawdziwa kobiecość. W tym wieku zony wykopują swoich meżów za drzwi
                                  najczęściej. Wiesz czemu? Bo w tym wieku wchodzą w swój najlepszy
                                  okres. Dlatego mnie nie dziwi to, że kobiety potrafią poczekać. Mnie
                                  dziwi, że na tym forum podano przykłady o 3 takich kobietach! To
                                  naprawdę fenomen - nie jest źle z kobietami jeśli tak jest ;)))


                                  >
                                  > Moim zdaniem, okres 20-30 lat to czas na pierwsze związki.

                                  A dla mnie nie - dlatego, że kobiety dojrzewają średnio do ok. 30
                                  roku zycia. Młode, 20-letnie, wiedzą zbyt mało o życiu, nie są
                                  niezależne (no chyba, że mają wiarno w postaci firmy tatusia, albo
                                  majątku dziadka) i są zbyt łatwym łupem niedojrzałych fagasów.

                                  > Nie
                                  > wystarczy sam rozwój osobisty - studia, praca; do tego, żeby
                                  > człowiek się w pełni emocjonalnie rozwinął potrzebny jest drugi
                                  > człowiek, który ten proces pchnie do przodu.

                                  Poważnie? Np. pijący piwo z kumplami, wiecznie nieobecny w domu,
                                  egocentrycznie do kobiety nastawiony, niedouczony i zakopleksiony
                                  przystojniak? No to powiedz sobie Kotku - czemu w takim razie
                                  kobiety po już inicjacji seksualnej i paru związkach (mniej lub
                                  bardziej trwałych) szukają zdecydowanie starszych, bardziej
                                  dojrzałych, mających coś więcej pod sufitem niż tabelę wyników ligi
                                  Panów? I czym ta wiedza różni się od wiedzy Pań, które do tego
                                  doszły tylko obserwując facetów, ich dziewczyny a swoje kolezanki -
                                  a nie bzykając się, nie żeniąc z pierwszym lepszym, tylko dojrzale
                                  podchodząc i wyciągając wnioski z tego co zaobserwowały?

                                  >
                                  > Szkoda, że za moje poglądy wsadziłeś mnie do więzienia.

                                  Nie Ciebie :))
                                  Przecież z pierdla nie piszesz ;))

                                  > Rok temu rozpadł się mój 3-letni związek. Od tego czasu zero
                                  seksu ;-

                                  Szczerze współczuję - o sobie nie chce pisać.

                                  >
                                  > ( Myśl o seksie nie przysłania mi całego świata, nie jestem jakoś
                                  > śmiertelnie napalona. Natomiast muszę przyznać, że strasznie mi
                                  tego
                                  > brakuje.

                                  Mi też Kotku - bo nie ma wspanialszej rzeczy jako kochac się z kims
                                  kto Ciebie kocha, pożąda i pragnie. Prawda? Ale ja nie nazwę Cię
                                  psychiczną, nienormalną - jeśli "tego" nie robisz czy jesli "to"
                                  zrobisz.
                                  Ale czy każesz innej kobiecie iść na siłę do łóżka by odkryć ten
                                  ból, ten stan w jakim Ty jesteś?

                                  Ja nie. Nikomu nie bronię robić na co ma zywą ochotę - jeśli tym
                                  nikogo nie krzywdzi. Za to będę przeciwny nazywaniem kogoś
                                  nienormalnym, albo odbiegającym od normy - tylko dlatego, że nie
                                  idzie do łóżka przez dowolny okres czasu, bo chce iść wyłacznie z
                                  tym lub z tą - z którą chce spędzić nie jedną noc, ale resztę życia.
                                  Czego Tobie życzę....
                                  • kitek_maly Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 21:28
                                    nie widzę sensu dalszej dyskusji z kimś, kto po prostu nie potrafi
                                    czytać ze zrozumieniem i dopatruje się drugiego a może i trzeciego
                                    dna moich wypowiedzi. wiem, że napiszesz, że chowam głowę w piasek,
                                    bo nie mam kontrargumentów. mam to gdzieś :-)

                                    a żebyś nie musiał już tworzyć kolejnych elaboratów w odpowiedzi na
                                    tego posta napiszę: zgadzam się ze wszystkim co napisałeś, Gomory.
                                    masz świętą rację!
                                  • kitek_maly Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 21:55
                                    oczywiście musiałam się pomylić ;-)
                                    z Gomorym jak najbardziej się zgadzam, z Tobą 'zgadzam się'
                                    warunkowo, a więc żeby nie było:

                                    a żebyś nie musiał już tworzyć kolejnych elaboratów w odpowiedzi na
                                    tego posta napiszę: zgadzam się ze wszystkim co napisałeś, Glos.
                                    masz świętą rację!

                          • gomory Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 11:20
                            Musiales sie znizac do pisania, ze mysle kutasem? Az tak Cie wkurwiam? Wyluzuj sie - osobiste przytyki nie powoduja, ze stajesz sie bardziej przekonywujacy. Wrecz przeciwnie.
                            Piszesz, ze celibat to "sila charakteru". Ja te sile charakteru to doceniam u jogina czy ksiedza. Ale nie u czlowieka ktory przez 30 lat obawia sie seksu.
                            Starasz sie bronic kobiet (zwlaszcza "nowych"), i stajesz po ich stronie dla zasady. Wiec mnie nie dziwi, ze i tym razem zadzialales jak zwykle.
                            Dlatego tak waznym przykladem bylo postawienie faceta w podobnej sytuacji, bo to powinno umozliwic Ci spojrzenie bez zenskiego filtru ktory Ci maci.
                            Mam 33 lata, nie chce sie oddawac w lapy jakiejs pierwszej lepszej zeby mnie zarazila syfem!
                            Odpisalbys takiemu facetowi: suuuuper :) Zyj tak dalej i hartuj sile charakteru?

                            Nie traktuje tego sporu jako rywalizacji z Toba. Wiec pisanie "niech inni rozsadza argumenty" nie jest dla mnie zadnym podsumowaniem.
                            Wdalem sie w te pisanine dlatego, ze gdy ktos niedomaga to nalezy mu pomoc. Chociazby piszac, ze NIE JEST DOBRZE i powinien cos z tym zrobic. Ja tym dziewczynom chcialem dac impuls do zmiany swojego zycia, nawet jesli to brzmialo przykro. Ty gotow jestes podtrzymywac ich zyciowe problemy, w imie wlasnego zaspokojenia.
                            Szkodzisz.
                            • glosatorr Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 13:35
                              gomory napisał:

                              > Musiales sie znizac do pisania, ze mysle kutasem? Az tak Cie
                              wkurwiam?

                              Nie - już po raz 6-ty piszę Ci, że mnie nie wnerwiasz.
                              Zobacz sam za to jak Ciebie rzuca :_)
                              napisałem: "Fakt - ludzie otwarci na inne opinie niż te, do których
                              są przyzwyczajeni to taka sama rzadkość, jak facet nie myslący małą
                              główką tylko tą noszoną na szyi ;))" - i to zdanie ogólne
                              zaadresowałeś do siebie. To Ty wyluzuj ;)) Nabierz dystansu i nie
                              unoś się ;))

                              >Wyluzuj
                              > sie - osobiste przytyki nie powoduja, ze stajesz sie bardziej
                              przekonywujacy.

                              Gomorry - rozumiem, że prawo Kalego obowiązuje Ciebie. Ty możesz mi
                              wkładac w usta słowa, jakich nie wypowiedziałem, inputowac mi
                              rzeczy, jakich nie napisałem i narzucać mi intencje jakich nie
                              posiadam - ale chciałbym Ci wskazać, że niesłusznie się unosisz ;))

                              > W
                              > recz przeciwnie.
                              > Piszesz, ze celibat to "sila charakteru".

                              Nie - Ty piszesz o celibacie - ja pisałem o tym, że są ludzie,
                              którzy nie dają się targać namiętnościom, nie ulegają swojej
                              seksualności - to oni mają siłę charakteru i to może ludzi wnerwiać.
                              Nie wiem czemu to przypisałeś akurat celibatowi.

                              > Ja te sile charakteru to doceniam u j
                              > ogina czy ksiedza.

                              A ja oceniam to np. w sytuacji, kiedy facet widzi chętna panienke
                              ale mając powód (np. zasady) nie bzyknie ją pod schodami w
                              dyskotece. Podziwiam siłę charakteru, kiedy mąż jest na imprezie
                              integracyjnej, i atrakcyjna szefowa ładując mu się do łóżka spotyka
                              się z oporem i facet z jajami potrafi jej powiedzieć - Wybacz, ale
                              mam żonę. Dla mnie siła charakteru objawia się nie wtedy, kiedy
                              facet nie ma okazji bzykać - ale kiedy taką okazje ma - ale ze
                              względy na zasady, na miłośc do kobiety potrafi powiedzieć: NIE!
                              I jeszcze raz Cię proszę - nie przypisuj mi swoich słów.
                              takiej siły charakteru nie będzie miał facet, który nie przepuszcza
                              żadnej okazji - kumasz?

                              > Ale nie u czlowieka ktory przez 30 lat obawia sie seksu.

                              To, że Ci sie to nie miesci w głowie nie znaczy, że w innej głowie
                              się nie zmieści ;)) Nie nakazuję Ci wiary. Są rzeczy wazniejsze od
                              seksu - np. przyjaźń, wiernośc, miłość, dobro drugiego człowieka,
                              życie, zdrowie - dla których seks jest na dalszej pozycji. Ja
                              rozumiem, że ktoś mając wielkie parcie na seks odwiedzając żonę
                              chora w szpitalu, może ja przelecieć, bo "taki jest jej psi
                              obowiązek" - ale ja wyznaję zasadę dla Ciebie niezrozumiałą i nie
                              dziwię się, że Ciebie to wkurza. Nawet nie zmuszam się do
                              zrozumienia, co Cię takiego w życiu spotkało, że prostej zasady nie
                              widzisz. To twoja sprawa. Nie moja.


                              > Starasz sie bronic kobiet (zwlaszcza "nowych"),

                              Nikogo nie bronię - nawet Ci napisałem (czego nie zauważyłeś) - że
                              ja w swoim zyciu Dziewicy nie spotkałem - nawet nie skumałeś aluzji.

                              > i stajesz po ich stronie dla za
                              > sady.

                              Tak - dla zasady staję zawsze po jakiejś stronie. Mam sój system
                              wartości, zasad, mam pewną wiedzę i jak jest dyskusja - staję po
                              jednej stronie. Po stronie tych, którzy w moim mniemaniu mają rację,
                              albo potrzebują rady, albo są za słabi by się obronić. Tak - zawsze
                              stoję po jednej ze stron. Do pewnego momentu lustruję sytuacje - ale
                              kiedy ją już rozumiem - staję po jednej stronie. Nie udaje fałszywej
                              obojętności, niby takiego dystansu, który daje poczucie, że zadowala
                              się obie strony i wszyscy mnie zaczynają lubić ;))
                              No taki jestem ;))

                              > Wiec mnie nie dziwi, ze i tym razem zadzialales jak zwykle.

                              Tak myslisz? Ok - jeśli tak myslisz ;))

                              > Dlatego tak waznym przykladem bylo postawienie faceta w podobnej
                              sytuacji, bo t
                              > o powinno umozliwic Ci spojrzenie bez zenskiego filtru ktory Ci
                              maci.

                              Ale mi żaden filtr nic nie mąci. Ja sam kiedyś byłem dziewicą:-) Nie
                              musze się stawiać w czyjejś sytuacji by ją zrozumieć. I uwierzysz
                              czy nie - mój pierwszy raz był boski i dla mnie i dla niej ;)_)
                              Nic mi nie zwiędło, nic nie oklapło, niczego mi ani jej nie
                              brakowało. Ale za to mam jedną rzecz, której Ty nigdy nie
                              zrozumiesz - umiem panować nad własną seksualnością. Ona mną nie
                              kieruje. Z powodu braku seksu nie wariuję. Jak jestem z kimś - moge
                              się kochac (tak, kochac a nie bzykac) całe dnie i noce. Ale jak
                              kogoś kogo moge kochac nie ma - nie rzucam się na babcię, która
                              mieszka za ściąną, a jak byłem ostatnio na działce z moją
                              przyjaciółką i opalaliśmy sie nago - to nie przeleciałem jej.
                              Bardziej mi zależało na jej przyjaźni niż na seksie. Kumasz to?

                              > Mam 33 lata, nie chce sie oddawac w lapy jakiejs pierwszej lepszej
                              zeby mnie za
                              > razila syfem!

                              Dokładnie - i co w tym dziwnego?

                              > Odpisalbys takiemu facetowi: suuuuper :) Zyj tak dalej i hartuj
                              sile charakteru
                              > ?

                              Nie - napisałbym coś innego - Whats a problem Doc?
                              :_)
                              >
                              > Nie traktuje tego sporu jako rywalizacji z Toba.

                              Gomorry - możesz rywalizować i się wpieniac. Mi to naprawdę nie
                              przeszkadza. Czytają nas inni - i kazdy ma swoje zdanie. Spodziewasz
                              się, że kobiety czy faceci podzielający moje poglądy będa mnie
                              bronic? ja sobie sam daję radę ;)) Po co mają sie odzywać byś ty czy
                              Avide czy kotek zwyzywał ich od nienormalnych lub skrzywionych wbrew
                              naturze :-))? Ja wiem, ze mam rację - ktoś kto uważa, że nie mam -
                              nie jest ani moim wrogiem, ani kimś kogo przestanę lubić.

                              > Wiec pisanie "niech inni rozsa
                              > dza argumenty" nie jest dla mnie zadnym podsumowaniem.

                              Pewnie - dla mnie również.

                              > Wdalem sie w te pisanine dlatego, ze gdy ktos niedomaga to nalezy
                              mu pomoc.

                              Kto niedomaga? chcesz rozdziewiczyć 33 latkę? Chłopie - nie pchaj
                              się z łapami - ustaw się w kolejce ;)) mnie w niej nie ma ;))
                              Nie musisz od razu wyzywać mnie i imputować brak luzu :_)

                              > Cho
                              > ciazby piszac, ze NIE JEST DOBRZE i powinien cos z tym zrobic. Ja
                              tym dziewczyn
                              > om chcialem dac impuls do zmiany swojego zycia, nawet jesli to
                              brzmialo przykro

                              No widzisz - gdybyś pokazał klasę, zasady, żes wierny mężczyzna,
                              umiesz panować nad sobą, nie ulegasz pokusom "kuszącego łatwym
                              seksem" świata - może by i jakaś Pani się Toba zainteresowała. A tak?
                              Jak i czyje życie zmienisz? Twoje poglądy odstraszają każdą kobietę,
                              która szuka mężczyzny zdolnego do kochania, do dawania
                              bezpieczeństwa i co najwazniejsze - z zasadami i charakterm. Pisząc
                              to co napisałeś - nie pomagasz ;)) Ale jak chcesz w to wierzyć - nie
                              bronie Ci ;)

                              > . Ty gotow jestes podtrzymywac ich zyciowe problemy, w imie
                              wlasnego zaspokojen
                              > ia.
                              > Szkodzisz.

                              Ja nie widze w tym co te Panie widzą żadnego problemu bo uznaje
                              wolność wyboru jednostki i wyboru działania za prawo podstawowe
                              cżłowieka. Za to ja widzę problem, którego Ty, Avide i połowa
                              przynajmniej panów nie widzi tutaj.

                              Że faceci zeszli na psy, degenerują się, stają się seksualnymi
                              egocentrykami i dlatego większośc kobiet woli juz masować w
                              samotności łechtaczkę i uzywac wibratora niż wleź z kimś takim o
                              takim podejściu do zycia do łóżka. Kumasz?
                              Wola same być niż wiązać się z gościem, który jak juz sie nabzyka to
                              nie jest zdolny do tworzenia trwałego, dojrzałego związku.
                              Tak - jestem nirnormalny - możesz sobie poużywać. Ale dzięki takim
                              Panom, ja sam mam trudność trafić na kobietę, która jest nie tylko
                              zdolna do kochania, ale umie kochać. Tacy faceci psują kobiety. Więc
                              możesz mnie od dzisiaj nazywać nawet skończonym idiotą - że wyznaję
                              to co tu piszę. Kumasz? Rób swoje - nasze drogi i tak się nie
                              przetną ;))
                              pa
                              • gomory Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 14:12
                                Chcialbys tworzyc rzeczywistosc ale nie masz takiej mocy. Wymysliles sobie jak postepuje ja + wszyscy uczestnicy tej dyskusji chociaz kazdy Ci pisze, ze to oczywista bzdura. Starasz sie zdeprecjonowac caly swiat, ktory Ci pokazal jak bardzo sie mylisz. Zaczales spokojnie, ale teraz juz nie umiesz sie opanowac. Miotasz sie bedac obrazliwym. Nawet wobec kobiet, co Tobie nieczesto sie zdarza.
                                Podalem powody Twojego zaslepienia, nie zebys Ty je dostrzegl bo to niemozliwe - chcesz zyc w swojej iluzji.
                                Zrobilem to by autorki watku dokladnie wiedzialy, dlaczego Twoje slowa sa SZKODLIWE w tym temacie. Bo Tobie nie chodzi o ich zycie, tylko byc mogl piescic swoje ego.
                                Piszesz, ze mezczyzni sa beznadziejni, degeneruja sie, schodza na psy... I co tylko Ty jeden jestes inny? Swiecisz przykladem jako ten diament, a my wszyscy to plewy? Gorsi od Ciebie we wszystkim? Napiszesz tak z reka na sercu, ze w to WIERZYSZ?
                                • glosatorr Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 14:55
                                  Zgadnij Gomorry - kto to napisał :-) Cytuję:

                                  "Mam nadzieje, ze za nietypowego sie nie obrazisz. No bo taki
                                  calkiem zwyczajny to Ty nie jestes :)." Koniec cytatu.

                                  Ja już Gomorry wszystko napisałem. Twoje oceny mojej osoby mnie nie
                                  interesują - nie są obiektywne. Zadałem Ci w trakcie dyskusji parę
                                  kwestii do przemyśleń i zlałes je milczeniem - Twój wybór - a ja go
                                  szanuje. Nie musiałes się do tego ustosunkowywać - wiem, że było to
                                  dla Ciebie sporym problem. Przywykłem do zdarzającego się tutaj
                                  zamiatania kwestii pod chodnik i przydeptywania go :)_))

                                  Nie wiesz co chciałbym, co chcę i co myślę. Więc możesz sobie pisać
                                  co chcesz ale nie czytając tego co piszę ale rozważając to co ja
                                  myśle bez rozumienia tego co do Ciebie piszę - po prostu możesz
                                  wyłacznie przypuszczać.

                                  Moje zaprzeczanie i tak nic nie daje - bo Ty wiesz wszystko lepiej.
                                  Nawet wiesz, że się wściekam, denerwuję i nie jestem na luzie ;))

                                  Piszesz: "wszyscy uczestnicy tej dyskusji", "wszyscy to plewy"
                                  - nigdzie nie pisze wszyscy. Odnoszę się do konretnej sytuacji ale
                                  Ty naprawdę nie czytasz dokładnie, bo emocje Cię ponoszą ;)
                                  Stawiasz tezę, która jest nieprawdziwa - i rzucasz mi w twarz:
                                  Zaprzecz. Zadajesz pytania, bo nie rozumiesz tego co do Ciebie
                                  napisałem? To przeczytaj drugi raz, jak trzeba - trzeci i czwarty bo
                                  ja już odpowiedziałem.

                                  Dalsza dyskusja w tym temacie z Tobą jest bezprzedmiotowa. Ja co
                                  miałem napisać - napisałem, Ty się nie zgadzasz i to Twoje prawo ;)
                                  Emocje widzę, że zakłocają Ci zrozumienie. Ale to już wyłacznie Twój
                                  problem. Sam go sobie rozwiaż. Ja nie mam najmniejszego zamiaru :-)
                                  trzym się ;))
                                • yoric Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 16:58
                                  Gomory, z tym gościem po prostu nie ma sensu dyskutować.
                                  • glosatorr Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 18:25
                                    Yoric - przecież Ty miałeś mnie nie czytać :-)
                                    Łamiesz swoje zasady? :))
                                    A kiedy Ty ze mną dyskutowałeś?
                                  • gomory Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 19:14
                                    Odkad przeczytalem w Charakterach wnioski doswiadczen pokazujacych nikle szanse na przekonanie kogos do swoich racji w czasie dyskusji, dalem spobie spokoj z przeciagajacymi sie polemikami. To bezcelowe i raczej tego nie robie.
                                    Zalezalo mi zeby akurat w tym temacie, by ktos nie wzial pisania Glosatora powaznie. Dlatego musialem to troche pociagnac, zeby sie rozpisal i pokazal jakiego cudacznego matrixa tworzy na swoj wlasny uzytek. To, ze sie zagotowal i znizyl do obrazania kobiet to tylko bonus ;).
                                    • blue_aa35 Re: Samotność z wyboru 27.11.07, 20:40
                                      Jestem nowa na tym Forum, zamierzałam opisac swój problem i prosić o
                                      rady ale wciągnęła mnie dyskusja o dziewictwie w średnim wieku i o
                                      hamowaniu swojej seksualności.
                                      O ile dobrze zrozumiałam, glosator pozostaje od jakiegoś czasu w
                                      celibacie i chwali sobie ten stan. Uważam, że niesłusznie- widać, że
                                      brak seksu bije mu na głowę i przeradza się w bezpodstawną agresję
                                      wobec dyskutantów oraz burzy logiczne myślenie.
                                      Uważam, podobnie jak gomory, kitek i avide (jeżeli przekręciłam
                                      nicki, to proszę o wybaczenie), że trwanie w dziewictwie w pewnym
                                      wieku trąci zaburzenieniem i może sygnalizować poważne problemy w
                                      nawiązywaniu i podtrzymywaniu relacji międzyludzkich- w skrócie
                                      mówiąc. Dorabianie do tego ideologii jest tylko stosowaniem
                                      różnorodnych mechanizmów obronnych- racjonalizacja, wypieranie i tym
                                      podobne. To samo dotyczy osób pozostających w samotności i głośno
                                      ten stan chwalących, jak również tych, które szczycą się panowaniem
                                      nad własną seksualnością.
                                      • glosatorr Re: Samotność z wyboru 28.11.07, 00:33
                                        blue_aa35 napisała:


                                        > O ile dobrze zrozumiałam, glosator pozostaje od jakiegoś czasu w
                                        > celibacie i chwali sobie ten stan.

                                        Nie - nie zrozumiałaś. Nie tkwię w celibacie :-)
                                        Od roku jestem sam i nie wyrywam sobie z głowy włosów oraz nie ganiam za
                                        sukienkami z powodu niezaspokojonego popędu. A czy chwalę sobie ten stan? Nie -
                                        nie chwalę. Ale nie robię z tego dramatu i cenię to, że brak seksu nie odbiera
                                        mi ostrości widzenia.

                                        > Uważam, że niesłusznie- widać, że
                                        > brak seksu bije mu na głowę

                                        Dziękuję za tak przenikliwe przemyślenia. Brak seksu mi nic nie bije ;)) Ale nie
                                        skorzystam z rady ;)) Ja rozumiem, że Ty na moim miejscu już byś z pierwszym
                                        lepszym zakładała następny związek tylko dlatego, że tak uważasz - i ja Ci tego
                                        nie bronię. Ja sobie jednak daję radę i o radę nie prosiłem ;))

                                        >i przeradza się w bezpodstawną agresję

                                        No cóż - jeśli tak to widzisz?
                                        To co ja na to - agresywny nie jestem, ale czy gdyby ktoś powiedział, że jestem
                                        zezowaty - muszę udowadniać, że nie jestem?

                                        > wobec dyskutantów oraz burzy logiczne myślenie.
                                        > Uważam, że trwanie w dziewictwie w pewnym
                                        > wieku trąci zaburzenieniem i MOŻE sygnalizować poważne problemy w
                                        > nawiązywaniu i podtrzymywaniu relacji międzyludzkich

                                        Może - ale nie musi prawda? Czyli dopuszczasz taką możliwość, że ktoś jest
                                        zdrowy na ciele i umyśle i może nie być z kimś w związku, bo nie trafił na
                                        właściwego faceta? Albo nie chce iść z byle kim na byle jaki seks?
                                        Jeśli tak - to i ja sie zgadzam ;))

                                        >To samo dotyczy osób pozostających w samotności i głośno
                                        > ten stan chwalących, jak również tych, które szczycą się panowaniem
                                        > nad własną seksualnością.

                                        Aha - czyli mam milczeć i udawać, że ja np. nie lubię być sam, boję się
                                        samotności, moczę się w łóżku z powodu lęku przed samotnością i pójdę do łóżka z
                                        byle jaką babą byleby tylko jakaś pani lub Pan nie zarzucali mi, że jestem jakiś
                                        pojeb :-) Miodzio ;))
                                        Na szczęście wbrew Waszym Trafnym, bardzo mądrym, ze wszech miar przemyślanym i
                                        dojrzałym radom - wolę jeszcze poczekać w samotności i spokoju na właściwą
                                        kobietę, która będzie jednak chciała ze mną razem coś budować na stałę a nie na
                                        parę wieczorów, dla kasy czy dla prestiżu ;)))

                                        Pomimo krytyki mojego racjonalnego podejścia do życia, kierowania się w swoich
                                        wyborach zasadami a nie popędem - pozwolisz więc, że jednak dalej będę sam? Na
                                        moich warunkach :-)??

                                        Osobiście pozostanę przy swoim poglądzie - że warto poczekać bacznie obserwując
                                        kolejne Panie zainteresowane samotnym mężczyzną zamiast testowac je w łóżku - ok?
                                        Będę wdzięczny - jeśli tym razem nie będzie nikt już marnował swojej cennej
                                        bytności tutaj, by mnie przekonywać, iż postępuję durnie.
                                        Żyjemy w świecie, w którym to co dla jednych jest jest normalne, dla innych może
                                        być skończonym idiotyzmem :-) Więc dalsza polemika mija się z celem. Znamy już
                                        swoje poglądy - a dziewice pewnie pozostaną dziewicami :))
                                        Dobranoc
                                    • glosatorr Re: Samotność z wyboru 28.11.07, 00:13
                                      gomory napisał:

                                      > To, ze sie zagotowal i znizyl
                                      > do obrazania kobiet to tylko bonus ;).

                                      No nie tłumacz się :-))
                                      Powtórzę- nie zagotował się :-)
                                      A co do obrażania... to subiektywne odczucie.
                                      Ja nie obrażałem - pisałem co myślę.
                                      Ale jeśli kogoś uraziłem - to przepraszam - nie było to moim celem.
                                      Ale nie mam zamiaru zmieniać poglądów byś mnie Gomorry poklepał po plecach i
                                      powiedział: Swój chłop :-)
                                      Ale czytaj dokładnie co piszę - może na przyszłość unikniesz niezrozumienia?
                                      Dobranoc
      • pecan trudna sprawa... 26.11.07, 11:50
        Coz takie rzeczy sie zdarzaja. Osobiscie znam kobiete, ktora ma 38 lat i nie
        byla nigdy w zadnym zwiazku, nie mowiac o seksie. Wydaje mi sie, ze to sprawa
        wielu nakladajacych sie na siebie rzeczy.

        1.Potwornych problemow z nawiazywaniem bliskich relacji z ludzmi.

        2. libido- byc moze nie potrzeba jej za bardzo seksu (lub)

        3. calkowitego zablokowania siebie w sferze seksualnej

        Nie bardzo rozumiem punkt widzenia osob dotyczacy robienia kariery i
        wtrzemiezliwosci seksualnej.Jestem osoba ambitna i wyksztalcona, jednoczesnie
        wiem, ze nie wytrzymalabym z abstynencja seksualna do 33 roku zycia. Moje libido
        nie pozwalalo mi na to, co nie znaczy, ze bylam rozwiazla. Moim zdaniem tak
        dlugie dziewictwo jest sprawa trudna dla obydwojga partnerow. Bo chyba z wiekiem
        coraz trudniej podjac te decyzje... Ja dosyc pozno rozpoczelam inicjacje
        seksualna bo majac 23 lata i wiem, ze zgodnie z moim libido powinnam ja rozpczac
        majac 19 lat (wczesniej nie, bo nie czulam sie emocjonalnie gotowa). Wtedy
        jednak nie spotkalam odpowiedniego partnera, a wymagania mialam wysokie:)
        Szczerze mowiac do 33 roku zycia nie wytrzymalabym bez seksu i bliskosci z
        mezczyzna.
        • yadrall Re: trudna sprawa... 26.11.07, 12:46
          Nie wiem jak to jest z dziewica po 30,ale wiem,ze jak w swoim zyciu
          trafilam na dwoch prawiczkow w wieku ponad 25 lat to zawsze seks byl
          jedna wielka porazka... Gdybym zostala z ktoryms z tych facetow to
          pewnie nie raz bym sie zalila na brak seksu...
          Wiec w wypadku facetow w 100% potwierdza sie fakt,ze im dluzej
          zostaje sie prawiczkiem tym gorzej dla bogactwa pozniejszego zycia
          seksualnego...
          • pecan Re: trudna sprawa... 26.11.07, 19:26
            Cos w tym jest...W duzej mierze sa to osoby albo zblokowane erotycznie, albo z
            malym libido. Do 30 to ja bym na pewno nie wytrzymala. Jak mialam 23 lata
            czulam, ze to juz moj ostatni dzwonek:). Majac 18 lat plakalam po nocach, bo
            temperament juz mnie tak przyciskal a nie mialam partnera przy ktorym czulabym
            sie emocjonalnie komfortowo. Ech...Ja te moja 38 letnia znajoma podejrzewam o
            sklonnosci lesbijskie tylko nie do konca uswiadomiome. Seksu z 25 letnim
            facetem prawiczkiem nie zaryzykowalabym chyba. Zdecydowanie wole mezczyzn,
            ktorzy maja doswiadczenie. Nie musze ich wszystkiego uczyc.:)
    • yoric Re: Dziewica... 26.11.07, 14:19
      Kilka rzeczy:

      Co do tego, czy dziewica będzie potem bardziej chętna do zdrady. Miałem na myśli
      właśnie to, że nasza kultura wytwarza taką presję. Z drugiej strony, dziewica
      może być z natury wierniejsza. Tak więc przyznaję, że trudno tu wyrokować bez
      konkretnych danych :).

      > Yoric -nie myślałeś o tym, że dziewczyne nie ciągnie do sexu bo poprostu nie
      zakosztowała "dobrego sexu" z różnych przyczyn

      ?? w sensie: zakosztowała jedynie kiepskiego seksu i dlatego nadal jest
      dziewicą? ;)))

      > Czy dla Ciebie dziewictwo to choroba -ja bardzo długo żyłam
      w przekonaniu, że mężczyźni wolą dziewice.

      zależy jacy. Dla jednych facetów dziewictwo będzie wartością, ba, dla niektórych
      nawet wymogiem. Z mojego punktu widzenia (który na tym forum może być podzielany
      przez większość) jest to ostrzeżeniem, że możemy mieć różne podejście do
      kluczowej kwestii, jaką jest w związku seks.

      >Chce dać wszystko Temu którego bardzo pokocha.
      Doceń to i nie wykorzystuj wrażliwych istot.

      właśnie to mam na myśli mówiąc o dodatkowej odpowiedzialności.
      • kawitator Re: Dziewica... 26.11.07, 16:06
        Potraktujmy to bardziej swobodnie
        Czy aby autorowi wątku za inspiracje nie posłużyła ta piosenka Brathanków
        Stroniła od chłopców, od chłopców
        Bogobojna Hania, oj Hania
        Ma w nagrodę zmarszczki, ma zmarszczki
        A nie zna kochania, kochania

        Strzegła jak źrenicy, źrenicy
        Panieńskiego wianka, hej wianka
        No i chodzi z wiankiem , hej z wiankiem
        Stara panna Hanka, hej Hanka

        Całusów chłopakom, chłopakom
        Nie dawała wcale, oj wcale
        Dziś całusów nie chce, oj nie chce
        Żaden jej kawaler, kawaler

        Pilnowała Hanka, hej Hanka
        Przez pół życia cnoty, swej cnoty
        Teraz na jej cnotę, na cnotę
        Nie ma nikt ochoty, ochoty

        Nauka się bierze, się bierze
        Z tej historii Hanki, z tej Hanki
        Trzeba wiedzieć kiedy, hej kiedy
        Pożegnać się z wiankiem, hej z wiankiem

        Gdy kawaler śmiały , gdy śmiały
        Aż tak się nie sromuj, nie sromuj
        Nie w tym rzecz by nie dać, by nie dać,
        Rzecz by wiedzieć komu, hej komu
        • prawie_ok Re: Dziewica... 26.11.07, 20:00
          Widze, ze zdania sa podzielone. Ja przyznam, ze bardziej przychylam sie do
          wypowiedzi... glosator. Owszem mam watpliwosci, ale wspolne przebywanie z nia
          zmienjsza je coraz bardziej. Zadbam o to aby jak najszybciej poznala smak seksu
          z mezczyzna, a nie tylko masturbacje.
          dziekuje za wypowiedzi
          • prawie_ok Re: Dziewica... 26.11.07, 20:22
            Ja to jednak jestem szczesciarz!
            Mam juz pomysl na mikolajki dla niej! Napewno bedzie zadowolona.
            • kitek_maly Re: Dziewica... 26.11.07, 21:06
              jaki jaki?? ;)
              • prawie_ok Re: Dziewica... 26.11.07, 21:33
                jak to jaki ? ... Mikolajkowy, slodki, wrecz rozkoszny aby jej smakowal jak nic
                dotad.
                • kitek_maly Re: Dziewica... 26.11.07, 22:14
                  podziwiam optymizm ;)
                  dziewica, która wyznawała żelazną zasadę czystości przez 33 lata na
                  pewno w ciągu kilku dni, które pozostały do mikołajek zmieni swój
                  pogląda na tę sprawę..
                  • glamourous Re: Dziewica... 26.11.07, 22:39
                    Kitek, daj spokój ;-) Człowiek najwyraźniej zakochany po uszy i na nic mu tu
                    nasze forumowe przestrogi ;-)

                    A niech sobie spija ten mikołajkowy dziewiczy miód, życzmy mu tylko żeby za rok
                    czy dwa nie zasilił nam tu rzeszy forumowych niedopieszczonych frustratów ;-)
                    • kitek_maly Re: Dziewica... 27.11.07, 00:06
                      ja jak najbardziej życzę mu tego, jeśli on tego pragnie. ale trochę
                      powątpiewam w powodzenie tego ambitnego planu ;-)

                      skoro on chce to właściwie nie rozumiem nad czym tu się
                      zastanawiać :-) przecież nie mówimy o ślubie z ową panną, ale o
                      dzieleniu łoża, póki co ;-)
                      • yoric Re: Dziewica... 27.11.07, 03:14
                        Obawiam się, że to taki podstępny prezent, po zastosowaniu którego problem z
                        wątku może zniknąć (przynajmniej nominalnie) :))) Aiiight :)
                  • prawie_ok Re: Dziewica... 09.12.07, 13:01
                    Dla ciekawych mniej lub bardziej. Mikolaj byl spontaniczny, wczesniej niz sie go
                    spodziewalem. Dostarczyl przyjemosci niebywalej i rozwial moje watpliwosci
                    wszelkie.
                    • kitek_maly Re: Dziewica... 09.12.07, 16:48
                      ooo no to super ;-)
                      czyli możemy ogłosić szczęśliwy finał tej historii?
                      pytałam wcześniej i nie odpowiedziałeś. czy ta kobieta była
                      wcześniej w jakichś związkach?
                      • prawie_ok Re: Dziewica... 09.12.07, 22:46
                        Hej... niedocztalem w natloku informacji! Jesli pytasz o jej zwiazki, wiec wiem
                        o jednym powazniejszym , mocno byla zaangazowana jako 20-to latka tzw. pierwsza
                        milosc, ktora jednak nie miala heppy endu... pozniej trudna sytacja
                        rodzinna!!!! NIE MOGE PISAC DOKLADNIEJ... i dlugo nic nie znaczace znajomosci,
                        ucieczka w nauke i prace (osiagnela dobra pozycje zawodowa i niezaleznosc).
                        Mysle ze ... opatrznosc sprawila,ze sie spotkalismy we wlasciwym momencie
                        naszego zycia. Jestem z nia szczesliwy. Ona to czuje i wszytstko sie dobrze
                        ulozylo. Pozdrawiam tych co wierzyli bardziej i tych co troche mniej.... w sens
                        tej znajomoci.
    • gacusia1 Re: Dziewica... 27.11.07, 05:19
      Hihi...a slyszales o tym,ze kobiety bzykaja sie w pupe po to,bo
      ZAWSZE lapac faceta na DZIEWICTWO???? Powodzonka!
      P.S. Zaproponuj anal,ciekawa jestem reakcji panny dziewicy.
      • avide Re: Dziewica... 27.11.07, 11:17
        gacusia1 napisała:

        > Hihi...a slyszales o tym,ze kobiety bzykaja sie w pupe po to,bo
        > ZAWSZE lapac faceta na DZIEWICTWO???? Powodzonka!
        > P.S. Zaproponuj anal,ciekawa jestem reakcji panny dziewicy.


        :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        Boskie to było Gacusia1 :)))))

        Pozdrawiam.
        Avide
        • gacusia1 ,-))) 28.11.07, 15:25

    • kitek_maly Re: Dziewica... 27.11.07, 12:21
      prawie_ok napisał:

      Twierdzi, ze nie znalazla
      > wczesniej milosci.

      czyli nie była w żadnym związku?
      • glamourous Re: Dziewica... 27.11.07, 15:39
        Tez uwazam ze to nie dziewictwo moze tu stanowic potencjalny
        problem, tylko fakt, ze kobieta nigdy wczesniej nie byla w zadnym
        zwiazku. Nie potrafila sie zaangazowac? Nie potrafila zaufac? Az tak
        bardzo byla wymagajaca, ze nikt sie nie nadawal? Bo chyba trudno
        sobie wyobrazic zeby nikt sie nia przez tyle lat nie
        zainteresowal...Dziwne rzeczy. Jakikolwiek bylby powod, niesie to ze
        soba kilka niebezpieczenstw. Na przyklad niereformowalne seksualne
        nierozbudzenie, o ktorym wyzej pisal Avide.

        Rowniez uwazam ze temperamentna kobiete na ogol ciagnie do seksu na
        tyle ze ciezko byloby jej wytrzymac az 33 wiosny we wianuszku ;-)
        Przy czym nie sugeruje tu bynajmniej, ze powinna byla go stracic w
        krzakach pod dyskoteka w remizie - ale z drugiej strony ciezko mi
        uwierzyc ze ladna, zgrabna i sympatyczna "kobieta ideal" (bo tak sie
        o niej wyraza autor watku) nigdy nie spotkala na swej drodze
        absolutnie NIKOGO, kto by jej sie spodobal i kogo moglaby obdarzyc
        zaufaniem...

        I zaznaczam, ze nie chodzi mi tu o utrate dziewictwa z pierwszym
        lepszym facetem - dla zasady i bo "wszyscy tak robia", tylko o
        autentyczna potrzebe kontaktu z mezczyzna, z meskim cialem, ktora
        kobieta w pewnym wieku zaczyna odczuwac. No chyba, ze ta sfera zycia
        po prostu dla niej nie istnieje, wtedy istotnie nie odczuwa braku...

        Starowicz w swojej najnowszej ksiazce opisuje malzenstwo mezczyzny z
        byla zakonnica. Hmmmm, nie zebym cos sugerowala, ale tak mi sie
        jakos skojarzylo ;-)))
        • avide Re: Dziewica... 27.11.07, 16:57
          Hymmm zważywszy na zaciętość niektórych w chełpieniu kultowi "czystości" przez
          co po niektórych dość niebezpieczne tezy tutaj wygłaszasz. :))) Nie znasz dnia
          ani godziny gdy pod Twoim postem podpisze Mr.G. A wtedy ... "zmiłuj" nie będzie
          :)))))))).

          Pzdr.
          Avi.
          • kitek_maly Re: Dziewica... 27.11.07, 21:22
            avide napisał:

            > Hymmm zważywszy na zaciętość niektórych w chełpieniu
            kultowi "czystości" przez
            > co po niektórych dość niebezpieczne tezy tutaj wygłaszasz. :)))
            Nie znasz dnia
            > ani godziny gdy pod Twoim postem podpisze Mr.G. A
            wtedy ... "zmiłuj" nie będzie
            > :)))))))).
            >
            > Pzdr.
            > Avi.


            hihi :))) ja już złożyłam broń i się poddałam :)
    • ki.k.a Re: Dziewica... 27.11.07, 16:50
      Dla mnie sytuacja komfortowa. Kobieta dojrzała, atrakcyjna, czuła i
      czystymi kartkami w życiorysie. Można je zapisać, tworzyć- osobiście
      marzenie. Co do dziewictwa- może jest osobą uczuciową, wrażliwą i
      nieśmiałą. Po prostu nie znalazła osoby, z którą chciała by
      dzielić "uczucia łóżkowe". Znalezienie odpowiedniej
      partnerki/partnera to jedna z najtrudniejszych wyzwań. Wolałbym
      związać się z 33 letnią dziewicą niż z kobietą po kilku nieudanych
      długoletnich związkach.
      • avide Re: Dziewica... 27.11.07, 17:03
        ki.k.a napisał:
        Wolałbym
        > związać się z 33 letnią dziewicą niż z kobietą po kilku nieudanych
        > długoletnich związkach.

        Widzisz a ja dokładne odwrotnie. Dla mnie zawsze kobieta doświadczona , nawet po
        przejściach jest dużo atrakcyjniejsza. Po prostu zna życie, ma porównanie czy to
        co mam jej do zaoferowania jej odpowiada czy nie. Dziewica zaś.. to jest wyzwanie.
        33 letnie dziewica to już nawet nie chodzi o jej dziewictwo. Tu chodzi o życie,
        o to na co zwróciły uwagę Kitek_mały i Glamour, czyli o jej zdolność do
        stworzenia związku. Miała by mieć strasznego pecha jeśli przez tyle lat
        atrakcyjna kobieta nie potrafiła znaleśc sobie odpowiedniego faceta.

        Ach żeby nie było że nie wiem o czym mówię. Jestem jedynym facetem z jakim spała
        moja żona... i bardzo żałuję że przede mną nie miała nikogo. Poważnie.
        Ale każdy ma własny światopogląd. Mój jest taki.
        Pozdrawiam.
        Avide
        • ki.k.a Re: Dziewica... 27.11.07, 17:34
          Z przymrużenie oka " człowiek pragnie tego czego nie ma - zamiast
          docenić co już posiada ". Moja partnerka miała kilka związków w tym
          jeden poważny i jak sama mówiła mocno przechodzony - ona chciała go
          zmienić on ją. W chwili szczerości podczas poznawania powiedziała,
          że była lepszym człowiekiem przed tym związkiem. Widzisz nie zawsze
          udaję się roztać bez żalu zwłaszcza gdy człowiek zaczyna budować
          zwiążek opraty o przyszłość. Może banalny przykład - kobieta raz
          zdradzona będzie miała ograniczone zaufanie do następnych
          pratnerów / z reguły /.
      • aandzia43 Re: Dziewica... 29.11.07, 01:06
        ki.k.a napisał:

        > Dla mnie sytuacja komfortowa. Kobieta dojrzała, atrakcyjna, czuła i
        > czystymi kartkami w życiorysie. Można je zapisać, tworzyć- osobiście
        > marzenie

        Potrzeba radosnej twórczości na niwie cudzego życia? Kompleks Pigmaliona koledze
        doskwiera, jak sądzę?
    • bocznica Re: Dziewica... 27.11.07, 21:36
      Witam
      Ze swojego doswiadczenia powiem ze nic dobrego z tego nie wynika, ze
      ma tyle lat i jest dziewica.
      Sam kilka lat temu (jako szczesliwy kawaler) mialem taka znajomosc.
      Ja mialem jakos 26/27, ona 32 i tez byla dziwica. Dosc szybko
      okazalo sie ze ma nierowno pod sufitem, jest emocjonalnie
      rozchwiana, kompletnie niedostosowany rozwoj umyslowy do wieku. Milo
      tego nie wspominam, nie bede sie tu wdawal w szczegoly, nie warto.
      Wiem juz ze 30 letnia dziewica = pewnie klopoty
      Ale powodzenia, nie wszyscy sa tacy sami ;)
      pzdr
    • oczy.czarne Re: Dziewica... 27.11.07, 22:38
      Znam cztery kobiety noszace wianek i po trzydziestce. Jedna z nich
      poznala swojego meza w ... kosciele, wyszla za niego w wieku 36 lat,
      zyja sobie szczesliwe. Pozostale trzy nadal nie zdolaly zbudowac
      zadnego zwiazku (hmm, za malo sie modlily? ;). Maja pare wspolnych
      mianownikow - chorzy, wymagajacy opieki rodzice (albo jeden z
      rodzicow), dosyc nudna praca w silnie sfeminizowanym otoczeniu, tryb
      zycia bardzo ustabilizowany - praca-dom-praca. W jednym przypadku
      dochodzi jeszcze nieudane malzenstwo rodzicow zakonczone rozwodem.

      Mysle, ze z wiekiem coraz trudniej im przelamac ten stan - sa tzw.
      porzadnymi dziewczynami, ktore bardzo powaznie traktuja swoje
      obowiazki, i dla ktorych szacunek i opinia otoczenia jest wazniejsza
      niz pozwolenie sobie na jakies szalenstwa. I tak wypelnione
      obowiazkami dni zmieniaja sie w tygodnie, tygodnie w miesiace, a
      miesiace w lata... i niepostrzerzenie zostaja przez niektorych
      opatrzone etykietka "jakichs dziwnych", co z pewnoscia im nawiazania
      kontaktow nie ulatwia.

      A do Prawie_ok - czlowieku, czego Ty oczekujesz od tego forum? Ze na
      podstawie kilku bardzo ogolnie przez Ciebie napisanych zdan o tej
      dziewczynie i wlasciwie bez zadnych informacji o Tobie ktos napisze
      Ci cos madrego, co masz zrobic? Uslyszysz porady bazujace na
      doswiadczeniu znajomych lub wlasnym, przefiltrowane jeszcze czasami
      przez wlasne uprzedzenia. Decyzje i tak musisz podjac Ty sam.

      Jestes w Niej zakochany, dla Niej - wg tego, co mowi - jestes
      pierwszym, z ktorym ma ochote sie zwiazac, wiec w czym Ty problem
      widzisz? Po prostu sprobuj. W najgorszym przypadku sie rozstaniecie.

      A, i mam nadzieje, ze nie skorzystasz z rady przedmowcy i nie
      zaczniesz pierwszej nocy od propozycji seksu analnego... dziewczyna
      gotowa sploszyc sie na nastepne pare lat...;).
      • iskierka2929 Re: Dziewica... 02.12.07, 10:04
        Pięknie napisane... a co do ciebie - prawie _ok- być może znalazłeś diament
        , ale czy potrafisz go oszlifować ?....
      • prawie_ok Re: Dziewica... 02.12.07, 12:07
        oczy.czarne > bardzo trafna jest Twoja wypowiedz. Ja nie oczekuje od forum
        rozwiazania tej sytuacji, mam dystans do tych wypowiedzi i wiem ze niektorzy
        moga byc uprzedzeni. Zdaje sobie sprawe,ze jest to nie czesta sytaucja i nie
        kazda konczy sie podobnie. Bardziej ciekawily mnie wypowiedzi kogos kto spotkal
        takie osoby lub sam pozno zaczynal wspołzycie. Tego oczekiwalem na forum. Nie
        moge pozwolic sobie na opiywanie sczegolowo zycia mojej dziewczyny, wtedy bylo
        by moze latwiej to zrozumiec innym ale przestalo byc anonimowe. Na to nie moge
        sobie pozwolic. Wierze ze nam sie uda, ona tez tego chce, ja jestem doswidczonym
        przez zycie facetem wiec z ta sytacja sobie poradze. Postaram sie oszlifowac
        ten diament... Iskierko
        • tikki Re: Dziewica... 02.12.07, 12:32
          Prawie-ok : zycze Wam na poczatku troche odwagi, a potem powodzenia
          i duzo szczescia:-).

          Pozdrowienia:)
    • 1gniady Re: Dziewica... 27.11.07, 23:54
      Myślę (z całym szacunkiem dla owej dziewczyny) że to zimna s.Nie wierzę w te
      brednie że trzyma to dla tego jedynego.To kiedy go spotka po 90-tce?
      Będzie wspaniale, potem dobrze ...a później tylko nieźle.Razem jakieś trzy
      miechy.Z gorącej przemieni się w zimną.Wtedy pojmiesz skąd to dziewictwo,a
      raczej zdziwaczenie.
      • oczy.czarne Re: Dziewica... 28.11.07, 12:39
        > Myślę (z całym szacunkiem dla owej dziewczyny) że to zimna s.

        Wiesz co, Gniady, jak Ty z calym szacunkiem w ten sposob wyrazasz
        sie o kobiecie (ktorej nawiasem mowiac w ogole nie znasz), to boje
        sie pomyslec, jakich epitetow uzywasz, kiedy postanowisz mowic o
        kims wprost i bez szacunku...
        • debora.v Re: Dziewica... 02.12.07, 18:32
          Czytam i czytam wszystkie te opinie na temat dziewictwa i nadziwic
          sie nie moge, jak bardzo czesc dyskutatntow demonziuje ten stan.
          Sama mam 24 lata i tak - jestem dziewica. Czemu? Czy dlatego, ze mam
          powazne problemy emocjonalne? Czy dlatego, ze panicznie boje sie
          bliskosci? Czy moze nie mam potrzeb seksualnych? Wszystkie
          odpowiedzi rownie nietrafione. Otoz mam wielka potrzebe bliskosci,
          jestem emocjonalnie zrownowazona, tesknie za obecnoscia mezczyzny w
          moim zyciu i bez watpienia jestem rozbudzona seksulanie - nawet
          bardzo. Czemu wiec wciaz jestem dziewica? Bo do tej pory nie pojawil
          sie w moim zyciu mezczyzna, z ktorym chcialabym zaczac sypiac. Nie,
          inaczej. Spotkalam kilku. Ale oni nie wykazali mna zainteresowania,
          wiec moje chceci na niewiele sie tu zdaly. Wiec to nie jest tak, ze
          jestem za bardzo wybredna. Po prostu nie trafilam jeszcze na
          mezyczne, ktory odwzajemnilby moje uczucia. Natomiast Ci, ktorzy
          wykazuja zainteresowanie mna z roznych wzgledow mi nie odpowiadaja.
          Tak bywa. To chyba normalne, prawda? Nie tylko wsrod dziewic.
          Kobiety, ktore prowadza aktywne zycie seksualne tez nie sypiaja z
          kazdym, kto stanie na ich drodze. Dlaczego wiec od dziewic wymaga
          sie, zeby ze wzgledu na swoj stan byly mniej wybredne?

          Naprawde bardzo chcialabym rozpoczac wreszcie zycie seksulane,
          chcialabym zeby moje potrzeby wreszcie byly zaspokojane. Ale nie mam
          zamiaru na sile pakowac sie do lozka mezycznzom, ktorzy mi sie
          podobaja. Moge tylko zalowac, ze zaden z nich nie pomyslal o mnie
          jak o kobiecie - ze jestem dla nich "tylko" kolezanka, przyjaciolka
          itp.

          A Ci ktorym ja sie podobam? Coz, jesli nie odwzajemniam ich uczuc,
          jesli wiem, ze nie bede sie przy nich czula komfortowo i bezpiecznie
          to chyba nie bedzie z tego dobrego seksu, prawda?

          Dziewice to naprawde normalne dziewczyny, uwierzcie w to... Bywa
          tylko, ze mamy troche mniej szczescia w milosci. Czy z tego powodu
          nalezy sie u nas doszukiwac glebokich problemow psychicznych?
          Litosci...
          • gomory Re: Dziewica... 02.12.07, 19:57
            Deboro - nie dobilas nawet trzydziestki, mlodziutka jeszcze jestes wiec jakby nie calkiem trafiasz w sytuacje z watku.
            Uwazasz, ze wszystko jest w porzadku a Ty po prostu masz pecha. Bywa. Nie kazdy ma w zyciu duzo szczescia. Zycze Ci bys jak najpredzej spotkala wielka milosc.
            Ale radze Tobie z dobrego serca na ewentualna (odpukac) przyszlosc. Gdy minie dajmy na to 10 lat i nadal nie beda sie Toba interesowali ciekawi mezczyzni, to nie odrzucaj wtedy pytania "dlaczego tak sie dzieje".
            Na razie jednak to Ciebie nie dotyczy :). Jesli mozesz przezywac uczucia to je na pewno poczujesz. Serce nie kieruje sie rozsadkiem, a milosc nie uznaje zadnych praw i stereotypow.
            Mimo Twojej niewinnosci nie pisalismy o Tobie w tym watku.
          • pecan Re: Dziewica... 03.12.07, 16:04
            Debora.v ..24 letnia dziewica a 33 letnia to jest kolosalna roznica...
    • wiek_chrystusowy Re: Dziewica... 04.12.07, 21:27
      no proszę, zwykle się śmieję kiedy czytam, co ludzie piszą o 30-letnich
      dziewicach ale teraz to pękam ze śmiechu. Zimna suka :)))

      Sama byłam 30 -letnią dziewicą. Dlaczego? Z paru powodów: zakochałam się jako
      nastolatka, on wyjechał za granicę i nigdy nie wrócił a ja czekałam, czekałam,
      czekałam...
      Mijały lata aż w końcu zaczęłam się ogladać za innymi chłopakami. Ale żaden nei
      wzbudzał w mnie podobnych uczuć co ten pierwszy, a na próby zaciągnięcia mnie do
      wyrka reagowałam lodowato, no prawdziwa zimna suka :)))
      Bałam się Boga, bałam się ciąży, brzydziłam się penisa.
      W wieku 29 lat pomodliłam się: Boże, jeżeli nie stracę tej cholernej cnoty do
      trzydziestki, popełniam samobójstwo i już.
      Straciłam ją półtora roku później, a samobójstwa nie popełniłam, bo już wteyd
      ktoś obiecujący pojawił się w moim życiu.
      Uczynnie przeleciał mnie na pierwszej randce (to, żeby mnie ktoś znowu za święta
      nie zaczął uważać) a potem zamieszkaliśmy razem.
      Teraz chcę się bzykać codziennie, najchętniej parę razy dziennie.
      I tak płynnie przeszłam od zimnej suki, do nimfomanki ;)
      Jeżeli nie boisz się tego, to spróbuj ze swoją.
      • tlustaklucha Re: Dziewica... 09.12.07, 21:20
        Wydaje mi się, że problem jest nie w tym, że może ta dziewczyna ma
        problem, ale w tym, że mało kto jest w stanie jej problem
        zaakceptować. Bo, jeśli dobrze zrozumiałam, dyskusja się toczyła
        nie tlyko wokół tego, czy ona ma problem, czy nie, ale też, a może
        głównie, wokół tego, czy z nią być, czy nie.
        Powiem tak: nawet, jeśli ona ma problem, to jej nie powinno
        skreślać. Może ma coś innego bardzo fajnego, a ten problem można
        będzie rozwiązać?? A nie wątpię, żem ożna, bo sama jestem tego
        przykładem.
        Tak się składa, że mam masę problemów ze sobą i m. in. dlatego
        trudno mi było znaleźć partnera - każdy mnie odrzucał. Teraz w
        końcu znalazłam sobie ukochanego człowieka, któremu, owszem, na
        początku było ciężko, ale podobno zmieniłam się w trakcie trzech
        lat nie do poznania. Trochę pracy to wymaga, ale, naprawdę,
        wszystko jest do zrobienia.
        Więc, autorze wątku, nawet jeśli zdiagnozujesz jakieś trudności,
        zobacz najpierw, co się da z tym zrobić. Bo zrezygnować można
        zawsze. Ale jak się to zrobi zbyt szybko, to naewt nie wiadomo, co
        się za tymi trudnościami kryje, czy kryło.

        Ja też bardzo długo z nikim nie byłam. Owszem, dziewictwo straciłam
        w wieku lat 20., ale właśnie głównie na skutek tego, że wszyscy
        wtedy w moim otoczniu się dziwili, dlaczego z nikim nie jestem,
        byłam obiektem żartów, podejrzewano, że jestem lesbijką itd.
        Więc się zdecydowałam na to z człowiekiem strasznym, narkomanem,
        alkoholikiem itd. Było strasznie. Naprawdę strasznie.
        Pomyśłicie - o boże, ale debilka, żeby na takie coś iść. Nie będę
        tu pisała elaboratu, dlaczego tak zrobiłam i z powodu jakich
        konkretnie problemów. Nie o to chodzi.
        Tak się stało i potem długo, bardzo długo nie chciałam z nikim być.
        Uciakłam w swój świat. Nie byłam w żadnym związku.
        Teraz jestem w pierwszym. I w sumie czuje się tak, jakbym to
        dziewictwo straciła drugi raz. Właśnie w wieku tych trzydziestu lat.
        I pytam, co w tym takiego??
        Owszem, nie jestem super poukładana, ale kto jest??
        Dlaczego właśnie ten problem z dziewictwem to jest taki problem nie
        do przyjęcia???
        Sądziecie, że jak dziewczyna się dobrze p-y, to jest fajna???
        Naprawdę? Jak o czasie zaczęła, to jest z nią wszystko ok?
        A jak nie zaczęła, to już jest tak popieprzona, że w ogóle nie
        warto z nią być?
        Takie odniosłam wrażenie czytając ten wątek.
        • tlustaklucha Re: Dziewica... 09.12.07, 22:57
          I jeszcze coś dodam. Moge być oczywiście posądzona o to, że oceniam
          innych według siebie, ale wydaje mi się jednak, że pozostawanie
          dziewicą po trzydziestce jednak jest wynikiem jakichś problemów.
          Oczywiście można snuć różne usprawieldiwienia takiego stanu, np. że
          ma się sfeminizowane studia, pracę, że teraz wszyscy mają mało
          czasu, że brak solidarności, że stawiamy na rywalizację, że mało
          jest fajnych miejsc, gdzie można się spotkać, że samotność, to
          problem naszych czasów itd. Sama się tak usprawiedliwiałam przez
          całe życie.
          Prawda jest jednak taka, że kiedy zaczęłam wychodzić ze swoich
          problemów, prawi od razy sobie kogoś znalazłam. Nagle się okazało,
          że jest dużo fajnych mężczyzn, że ja sama jestem fajna, że się
          podobam, że się za mną oglądają - nie zauważałam tego kiedyś.
          Jak się chce, może i umie, naprawdę można.

          Ale ja w sumie nie o tym.
          To, co mnie w całym tym wątku "urzekło", to to, jak szybko i łatwo
          jest kogoś skreślić. Ma problemy? Pewnie ma. Ale czy to znaczy, że
          nie jest wartościowym cżłowiekiem? Może była molestowana w
          dzieciństwie, może coś innego - czy to ją skreśla w waszych oczach?
          Przecież z tym wszystkim można sobie poradzić przy odrobinie chęci
          i pracy. I łatwiej sobie radzić z partnerem, niż samemu.
          Dlaczego teraz wszystko musi być łatwo, lekko, miło, przyjemnie?
          Jakieś problemy? O stary, spier-j!
          Pamiętajcie jednak, ci co się do tej dziewczyny tak odnieśli - że
          problemy ma każdy. Fajnie wyglądające laski też. A co najgorsza -
          wy też. Takie jest życie. Może łatwiej to dostrzec, jak się było
          odrzucanym, niż jak się samemu odrzucało.
          Niestety doświadczenie uczy, że te role dośc szybko mogą się
          odwrócić. I może wasz partner też sobie będzie chciał tak lekko,
          łatwo i przyjemnie pożyć.
          Po co w ogóle tworzyć związek, jak się jest nastawionym na taką
          łatwiznę?
          Nie chodzi mi o to, że trzeba zaraz być Matką Teresą i pchać się we
          wszystko, co najgorsze, ale czy problemy cżłowieka, który nie miał
          do 30. partnera seskualnego to jest właśnie to najgorsze?
          Przecież może ona marzyła przez całe życie o ostrym seksie z wami,
          ale nie umiała się na to odważyć? Może miała kłopot z poczuciem
          własnej wartości? Może uważała, że jest brzydka, a tak wcale nie
          było?
          Czy to są lęki, które skreślają człowieka?
          • gomory Re: Dziewica... 10.12.07, 00:04
            Ja akurat sklanialem sie ku tezie, ze skreslac to nigdy nie mozna nikogo. Ale dlugoletnie unikanie kontaktow jest swiadectwem problemow emocjonalnych i trzeba sie z tym liczyc wchodzac w zwiazek. Zreszta jakby sama to potwierdzasz. Dlatego powinna to robic swiadoma i wrazliwa osoba, by nie dorzucic czegos od siebie.
            • yoric Re: Dziewica... 10.12.07, 00:56
              Właśnie.

              Wstawić przed czyjąś tezę duży kwantyfikator, a potem triumfalnie znaleźć
              wyjątek -

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka