Dodaj do ulubionych

zdrada ????

02.01.08, 12:25
Witam wszystkich.
I od razu do sedna sprawy, która jest wyjątkowo krótka.

Jesteśmy małżeństwem od kilkunastu lat. Kocham swoją żonę, Ona chyba
mnie też. W zasadzie normalne małżeństwo ze swoimi wzlotami i
upadkami. Nigdy nie zrobiłem żadnego „skoku w bok”, do Niej też
miałem pełne zaufanie. I oto dwa tygodnie temu przez zupełny
przypadek dowiedziałem się, że być może pięć lat temu małżonka
spotkała się, w celu wiadomym, ze swoim dawnym kolegą ze studiów.
Najgorsze jest to „być może”, nie mam pewności i chyba mieć już jej
nie będę. Wiem, że to wszystko było dawno temu, ale gryzie mnie to
strasznie, nie wiem co robić? Cały czas myślę tylko o tym. Boję się
uczynić jakiegoś nieodwracalnego kroku. Porozmawiać z Nią? Spróbować
zapomnieć? Może ktoś coś doradzi?
Obserwuj wątek
    • justyna.ada Re: zdrada ???? 02.01.08, 13:03
      A może najpierw zweryfikuj to "być może' a jak się okaże że to
      niesprawdzalne, to daj spokój? :-)

      Bo każdemu można by zarzucić wszystko co "być mogło" ale nie
      musiało. Czy żona dała Ci kiedykolwiek powód do podejrzeń?
      • palkaszy Re: zdrada ???? 02.01.08, 13:11
        Mnie żona zdradzała 10 miesięcy. Niestety nie mamy już powrotu do
        siebie. Ale skoro ty piszesz że to stare dzieje to wg. mnie
        powinieneś dać spokój z dumą bo w końcu jest z tobą nie z tamtym!
        Ty wygrałeś... Ale porozmawiać z nią powinieneć i to bardzo szczerze
        o swoich przypuszczeniach i uczuciach. To może jeszcze ulepszyć wasz
        związek. (cholerny ze mnie optymista)
        • flac Re: zdrada ???? 02.01.08, 13:39
          > powinieneś dać spokój z dumą bo w końcu jest z tobą nie z tamtym!

          myślę ,że bycie z tamtym nie wchodziło w grę, jeśli już do czegoś
          doszło, był to tylko seks
        • justyna.ada Re: zdrada ???? 02.01.08, 14:43
          Ale porozmawiać z nią powinieneć i to bardzo szczerze
          > o swoich przypuszczeniach i uczuciach. To może jeszcze ulepszyć
          wasz
          > związek. (cholerny ze mnie optymista)

          Nooooo :-P
          albo może to skutecznie narobić kwasu między nimi. Autor mówi o
          czymś co jest niepewne. Po co rozwalać coś co dobrze funkcjonuje,
          on ją kocha, ona jego, nie ma między nimi (wg tego co pisze)
          jakichś zgrzytów. Jak się polepszy.... to może się pogorszyć.


      • flac Re: zdrada ???? 02.01.08, 13:35
        > Czy żona dała Ci kiedykolwiek powód do podejrzeń?

        Nie, nigdy

        • kropeczka-b Chcesz prawdy? 02.01.08, 16:38
          #Czy chcesz znać prawdę, bez względu na to, jaka będzie? To
          porozmawiaj, szczerze powiedź, co Cię gryzie i z jakiego powodu. Bez
          pretensji, oskarżania, będziesz miał szansę na szczerość ze strony
          małżonki. Co dalej jak uzyskasz odpowiedz? Nie wiem, dlatego dobrze
          pomyśl, czy chcesz znać każdą prawdę, co dla Ciebie jest ważniejsze?
          Szczerość, zaufanie, może lepiej czegoś nie wiedzieć i nie psuć
          czegoś? Czy na takiej niewiedzy umiesz budować dalszą przyszłość?
          #Jeśli nie będziesz chciał pytać, to:
          - albo się w końcu zadręczysz, co moim zdaniem i tak doprowadzi do
          rozmowy, tylko już w innej atmosferze
          -albo sobie odpuść wszelkie gdybania raz a dobrze i pozwól sobie i
          żonie na dalsze udane małżeństwo.
          Problem nie polega tylko na tym, czy żona coś zrobiła, ale na tym,
          by podjąć decyzję, co z tym zrobić. Czy umiesz i chcesz podjąć
          decyzję?
          Nie ma gotowych rozwiązań, trzeba samemu odpowiadać na swoje pytania.
          Powodzenia, pozdrawiam
    • mmsadlo Re: zdrada ???? 02.01.08, 16:58
      Kurcze nie możesz tak poprostu zapytać żony, boisz się że ci głowę
      urwie czy boisz się że się przyzna do zdrady ??? Wolisz snuć domysły
      czy wyjaśnić sprawe i po problemie. Przecież to i tak nie da ci
      spokoju i wcześniej czy póżniej się wygadasz. Po co czekać...
      • kawitator Re: zdrada ???? 02.01.08, 21:24
        No to chłopie masz problem
        Podsumujmy Kilkanaście lat małżeństwa Po studiach czyli ślub około 30roku życia
        Jak by nie liczył wychodzi 40++ lub 45+ jak wolisz
        Pierwsza smuga cienia , Pierwsze już nie pod górę a tylko do poziomu przenośnie
        i jak najbardziej konkretnie :-) . Pierwsze kłopoty z dorobkiem życia
        No to chłopie masz problem ale chyba ze sobą a nie z połowicą

        Co to znaczy przez zupełny
        przypadek dowiedziałem się, że być może pięć lat temu małżonka
        spotkała się. Jedna pani powiedziała drugiej pani ta dodała i powiedziała
        trzeciej pani ta nie usłyszała i do konfabulowała i powiedziała następnej pani
        I co i natychmiast uwierzyłeś pomimo tych kilkunastu lat wspólnego życia? Czy
        uwierzył byś 10 lat temu ?
        „Daj se na luz” jak mawiają lajkoniki.
        Z drugiej strony jak sie będziesz tak wkręcał to możesz rzeczywiście narobić
        sobie niezłego bigosu Im bardziej będziesz o tym rozmyślał tym łatwiej wymyślisz
        sobie a potem sam w to uwierzysz dodatkowe okoliczności które będą potwierdzały
        z góry przyjęta tezę „Niewierna mi była suka jedna”
        Jeżeli myślisz ze dla takiego śledczego jakim jest każda kobitka w stosunku do
        swojego faceta twoje załamanie nastroju, rozterki zostały niezauważone to sie
        mylisz Juz dawno się zastanawia co sie z Tobą dzieje . Dlatego musisz sie
        szybko zdecydować Nie interesuje mnie to i zapominam ale naprawdę Lub Nie
        potrafię przejść nad tym do porządku dziennego. Wdrażam śledztwo, z tym ze
        jeżeli to zrobisz to możesz rozwalić swoje małżeństwo jeżeli sie do czegoś
        dokopiesz a także rozwalić swoje małżeństwo jeżeli się do niczego nie dokopiesz
        a twoje działania staną sie wiadome Twojej zonie Jak już sie uporasz ze sobą
        powinieneś wyjaśnić żonie dlaczego taki byłeś a potem ramach rekompensaty
        brylancik , futro z norek lub albo i bukiet z 51 czerwonych róż
        A i jeszcze jedno nie wierz w żadne szczere rozmowy w takich sprawach
        • kropeczka-b Re: zdrada ???? 02.01.08, 22:14
          kawitator napisał:

          > A i jeszcze jedno nie wierz w żadne szczere rozmowy w takich
          sprawach
          #Dlaczego? Możesz to uzasadnić?
          Lepszy jest brak zaufania, a później przeprosiny w stylu norki, róże
          i inne błyskotki przysłaniające kobiecie jasność jej myślenia?
          Myślisz, że na tym to polega, za swoje zachowanie można zamydlić,
          zetrzeć i sprawy nie było? Uważasz kobiety za idiotki?
          # To tak jak z grzechami w kościele. Trochę sobie napsocę, później
          się wyspowiadam i po sprawie? Na tym buduje się partnerstwo i
          zaufanie? A może raz można tak, raz siak? Wtedy, kiedy mi pasuje?
          Pozdrawiam.
          • kawitator Re: zdrada ???? 02.01.08, 22:46
            Uważasz kobiety za idiotki?
            A wiesz, że tak Oczywiście z pewnymi wyjątkami. Kobitki kobiece myślące w sposob kobiecy są bystre niebywale. Niestety jak wychodzą poza myślenie kobiece w widoczny sposób idiocieja co widać po twoim poście. Pisałem jak facet do faceta więc nie dziwie sie ze jako kobitka nic nie zrozumiałaś
            Zaufanie to nie jest coś co można zadekretować czym mozna handlować Zaufanie sie ma lub nie i w równym stopniu zależy to od osoby ufającej jak i osoby której zaufamy.
            • kropeczka-b Re: zdrada ???? 03.01.08, 00:40
              kawitator napisał:
              Pisałem jak facet do faceta
              # A ja, jak kobieta o faceta
              - więc nie dziwie sie ze jako kobitka nic nie zrozumiałaś
              # zrozumiała, że uważasz że w takich sytucjch Twoim zdaniem, nie
              należy mówić prawdy. Nie wspomniałeś dlaczego, stąd było moje
              pytanie.
              > Zaufanie to nie jest coś co można zadekretować czym mozna
              handlować
              #To po co te norki, róże i co tam jeszcze było?
              -Zaufanie sie ma lub nie
              # właśnie albo się je ma, albo nie.
              i w równym stopniu zależy to od osoby ufającej jak i osoby której
              > zaufamy.
              # facet ma nie ufać żonie, ona jemu tak? Na tym to polega?
              # Dla tych co nie zrozumieli zidjociałej kobiki. Ja tak jak inni mam
              prawo wyrażać swoje zdanie.I nie obrażm innych z racji tego, że mają
              inne zdanie niż ja. Jeśli to są argumenty w rozmowie, to ja mam inne
              pojęce o dyskusi.W pierwszym poście nie powiedziałam, ani póżniej
              też, że w tej sytuacji lepiej powiedzieć czy nie o swoich
              dylematach. Zadawałam pytania. Nie udzielałam żadnych odpowiedzi.
              Tak samo było w odopwiedzi na Twój post.Zadałam pytanie, nie
              udzieliłam odpowiedzi, poddałam jedynie w wątpliwość Twoje zdanie.
              Ale oczekwałam rzetelnego wyjaśnienia, nie obrażania. Każdy broni
              swego zdania jak umie. Jedni argumentami inni epitetami
              # Jeśli mogę zadam kolejne pytanie? Czy kobiecy punkt widzeia w tej
              sprawie jest apsolutnie zbędny? To jak będzie się czuła kobiet,jeśli
              dochodzenia męża wyjdą na jaw, a ona okaże się niewinne podejrzaną?
              Przypomnę, że zadaję jedynie pytanie:-))
              Pozdrawiam

          • your_and Re: zdrada ???? 02.01.08, 22:51
            > Lepszy jest brak zaufania, a później przeprosiny w stylu norki, róże
            > i inne błyskotki przysłaniające kobiecie jasność jej myślenia? (...)
            > # To tak jak z grzechami w kościele. Trochę sobie napsocę, później

            Szczere rozmowy to z księdzem lub psychologiem z którym nie będzie potem planów
            bzykać się razem i szczere wyznania w tym względzie nie popalą mostów :)
            • your_and Re: zdrada ???? 02.01.08, 23:37
              > Szczere rozmowy to z księdzem lub psychologiem z którym nie będzie potem planów
              > bzykać się razem i szczere wyznania w tym względzie nie popalą mostów :)

              Podobnie nie zaleca się nie pokazywać partnerowi obsranym, zarzyganym (niektórzy
              wliczaja miesiączkę i poród) mimo że to szczere nieuniknione aspekty naszego
              życia niekiedy - żeby się mu nie obrzydzić.

              Co nie znaczy że tworząc odpowiednio długo satysfakcjonujący związek i
              udowadniając latami lojalność i oddanie - z czasem to przestaje mieć znaczenie
              żeby jakieś pojedyncze wydarzenia mogły taką wspólną przeszłość przekreślić.
              • kropeczka-b Re: zdrada ???? 03.01.08, 00:59
                your_and napisał:

                > > Szczere rozmowy to z księdzem lub psychologiem z którym nie
                będzie potem planów bzykać się razem i szczere wyznania w tym
                względzie nie popalą mostów :)
                # A to szczera rozmowa uniemożliwia bzykanko? O to chodzi? Robimy
                tak, by można było sobie fujarki moczyć i nie zamykać sobie bram do
                krainy rozkoszy?:-) Pewnie, że lepiej nic nie mówić, bo w takiej
                sytuacji z bara, bara nici. A wtedy to dopiero będą problemy?
                > Podobnie nie zaleca się nie pokazywać partnerowi obsranym,
                zarzyganym (niektórzy wliczaja miesiączkę i poród) mimo że to
                szczere nieuniknione aspekty naszego życia niekiedy - żeby się mu
                nie obrzydzić.
                #szczera rozmowa może obrzydzić związek, jak zasranie lub
                obrzyganie? Trafne porównanie. Rozmowa, zasranie, miesiączka idt to
                aspety naszego życia. Kwestia jak do tego podchodzimy.
                > Co nie znaczy że tworząc odpowiednio długo satysfakcjonujący
                związek i
                > udowadniając latami lojalność i oddanie - z czasem to przestaje
                mieć znaczenie, żeby jakieś pojedyncze wydarzenia mogły taką
                wspólną przeszłość przekreślić.
                #, Więc jeśli jedno pojedyncze wydarzenie nie powinno przekreślić
                latami budowanego zaufania, więc, w czym problem z tą szczerą
                rozmową?
                # Może jest późno, ja źle na oczy widzę i tego nie dostrzegam, ale
                proszę wyjaśnijcie mi co jest nie tak, że rozmowa jest czymś nie na
                miejscu w tej sprawie?
                Mowa jest o zaufaniu, partnerstwie, a tak naprawdę bronicie swojego
                bzykania się w spokojnej, niekonfliktowej, bezproblemowej
                atmosferze. Przykryć śmierdzące gówno, udać, że go nie ma i można
                bzykać.
                Pozdrawiam
                • your_and Re: zdrada ???? 03.01.08, 01:14
                  > # Może jest późno, ja źle na oczy widzę i tego nie dostrzegam, ale
                  > proszę wyjaśnijcie mi co jest nie tak, że rozmowa jest czymś nie na
                  > miejscu w tej sprawie?

                  Partner to nie spowiednik. I jedynie w rzadkich jednostkowych przypadkach ma
                  namaszczony dar odpuszczania grzechów. Jeżeli tamto czuje żal i chce naprawiać,
                  niech sie bierze do czynów zamiast gadać, często takie wydarzenia i nagła
                  "dobroć" i zaangażowanie przełamuje fale.
                  • peitsche Re: zdrada ???? 03.01.08, 01:41
                    Świeta prawda.
                    Ja nie chciałabym wiedzieć. Ale jak już wiesz to masz kilka wyjść:
                    1. Ona nie wie, że ty wiesz - udawaj, że nie wiesz. Niesprawdzona
                    informacja albo jakiś "przyjaciel" mogą narobić więcej szkody niz
                    pożytku.
                    2. Ona wie, że ty wiesz - może sie nie przyzna, przyzna do błędu,
                    przeprosi - w każdym razie nie wypytuj o szczegóły tzn. kto to był,
                    co robił, kiedy i gdzie (w przeciwnym razie za każdym razem jak ją
                    bedziesz posuwał od tyłu będziesz sobie wyobrażał, że ON też tak z
                    nią robił).
                    Generalna zasada:
                    Było - mineło. Mniej wiesz lepiej spisz.
    • songo3000 Re: zdrada ???? 03.01.08, 02:05
      Stary, było-minęło. Zresztą nie wiesz nic na pewno i się pewnie nie dowiesz. Jeśli nie jesteś przekonany do reinkarnacji to powinno dotrzeć do Ciebie, że ->życie jest krótkie<- i szkoda czasu na mgliste pierdoły.
      No chyba, że ogólnie w waszych relacja coś szwankuje ale to już inny temat.
    • gardenersdog Re: zdrada ???? 03.01.08, 03:33
      Polecam "Otella" Szekspira ku przestrodze ;-)Poszukaj Jaga w swoim otoczeniu;))
      • kropeczka-b Re: zdrada ???? 03.01.08, 09:20
        Autor: your_and☺ 03.01.08, 01:14
        Partner to nie spowiednik.

        #Ja nie pisałam, że w każdym przypadku, we wszystkich sytuacjach i
        tylko i wyłącznie rozmowa z partnerem was wybawi. Ale nadal nie
        pojmuję, czemu w tej sytuacji rozmowa jest niewskazana?
        #Na czym polega partnerstwo? Moim zdaniu przede wszystkim na
        zaufaniu. Jeśli ono jest, to facet nie miałby żadnego problemu, bo
        nawet jeśliby coś usłyszał, coś się dowiedział, to zna swoją
        partnerkę, ma do niej zaufanie i plotki Jaga z Otella nie zburzą
        tego, co było budowane latami.

        #Jeśli jednak zasiane zostało ziarno wątpliwości, zaczyna ono
        kiełkować, to albo pozwalam mu rosnąć i wtedy są dochodzenia,
        szpiegowanie, potem norki i róże. I tak się niszczy budowane latami
        zaufanie, a nie je pielęgnuje.

        #Jeśli ktoś nie umie poradzić sobie z plotkami, to niech najpierw
        zapyta u źródeł, osoby, której to dotyczy, na samym początku, nie
        jak już w głowie będzie miał 100 różnych scenariuszy wydarzeń. Co,
        żona obrazi się na niego, że zadał pytanie, zamiast pielęgnować w
        sobie niepewność? A może zrobi separację od łóżka? Może powie
        prawdą, może nie? Może jest między nimi zaufanie, może nie, może się
        dopiero okaże, jak jest faktcznie?

        Autor: peitsche 03.01.08, 01:41
        Świeta prawda.
        Ja nie chciałabym wiedzieć. Generalna zasada:
        Było - mineło. Mniej wiesz lepiej spisz.
        #Może ktoś woli nie wiedzieć, udawać, że wszystko jest w
        porządku, „czego oczy nie widzą, serce nie boli”, było-minęło…
        #Ja się nie boję zapytać, chcę wiedzieć, nie udawać, że jest ok. Ja
        chcę, żeby to ok. było rzczywiste, nie na niby. W prawdziwym
        partnerstwie, w miłości nie ma miejsca na „wolę nie wiedzieć o
        zdradzie”.
        -Jeśli ktoś lubi, woli święty spokój, udawanie, że niczego nie ma i
        żyjemy sobie jak w bajce, to proszę bardzo. Ale nie wkładajmy już w
        to wtedy płatnerstwa i zaufania. Bo jego tam już nie ma, mimo, że
        ogólnie wszystko wygląda po staremu.
        -Jeśli ktoś w związku boi się odpowiedzi na pytania, dla mnie nadal
        to nie jest partnerstwo.
        -Jeśli ktoś boi się zadawać pytania, bo boi się dowiedzieć prawdy,
        to nie ma tam zaufania.
        -I jeśli ktoś woli przyschnięty problem, aby zachować układ, jaki
        się ma, to to właśnie jest układ a nie partnerstwo.
        Pozdrawiam
      • gomory Re: zdrada ???? 03.01.08, 09:29
        YES! Jago na mekach cierpiec winien ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka