amellka32
13.05.08, 14:04
czy sadzicie,ze jest mozliwe zakochanie sie (ale wlasnie z tymi motylami w
brzuchu) na nowo w facecie z ktorym sie jest od dawna lub we wlasnym mezu?mimo
kryzysow,pretensji i innych klopotow w zwiazku?
czy po kryzysie jest konieczne jakies krotkie rozstanie zeby potem moglo
swiecic slonce?w zwiazkach pozamalzenskich wydawalo mi sie to proste- jest
zle,ok na jakis czas przestajemy sie spotykac,a gdy mieszka sie razem,czasem
nie ma zwyczajnie dokad uciec...zwlaszcza,gdy nie ma sie checi na noclegi w
hotelach.
jak juz pisalam we wczensiejszych postach,zle sie dzieje w moim
malzenstwie,chciallabym bardzo zaczac wszystko od nowa.choc to cholernie
ciezkie i wciaz "dostaje po dupie" wyobrazam sobie,ze moze krotka rozlaka
przynioslaby ulge.
a jak jest u was?jak sobie radzicie?uciekacie w prace,w zycie towarzyskie?ja
tak nie potrafie,jestem zbyt zdolowana.