romano111222
24.06.08, 11:25
Słyszałem taką teorię tłumaczącą znany forumowiczkom fakt że ich
partnerzy nie interesują sie nimi pod względem seksualnym.
Mianowicie przez tysiące lat w czasch prehistorycznych było tak, że
samiec-jaskiniowiec po spłodzeniu małego troglodyty i odchowaniu go
(czyli 3-5 lat - bo średnia życia nie przekraczała 25 lat) szedł do
innej samicy i mieszał z nią swoje geny. I potem do kolejnej.
Konieczność utrzymywania kontaktów seksualnych z ta sama parnerką
skoro ta już dawno nie jest zdolna do posiadania potomstwa jest
patolgią w czystej formie i pochodzi z czasów kiedy kobiety nie
pracowały i bycie porzuconą oznaczało dorabianie na ulicy lub
przytułek. W związku z postepującym zanikiem ról damsko-męskich
nieuchronnym jest upadek instytucji małżeństwa i wierności
seksualnej. W długim okresie w związku z podobną ilościa kobiet i
męzczyzn, zacznie się krystalizowac prawidłowość w której w lużnych
i czasowych związkach pozostawać będą tylko przegrańcy życiowi
którzy nie są w stanie utrzymać sie sami lub sami być nie chcą lub
nikt ich nie chce. Tak wiec wnioski są dwa: (wygrani) - trzeba
wyprzedzać teraźniejszość i szukać młodych atrakcyjnych partnerów w
celu wymiany genów - podświadomie lub bzykania - świadomie,
(przegrańcy) dusić sie w gnijących związkach i pocieszać sie ze na
starość ktoś herbatkę poda.