Dodaj do ulubionych

jak długo??

03.09.08, 14:41
Jak myślicie, jak długo może wytrzymać zdrowy, dorosły i jak najbardziej
potrzebujący facet bez sexu mieszkając z kobietą pod jednym dachem ? Dodam ze
Ona ze względu na swoją wiarę nie może z Nim sypiać (zamotane ale zrozumcie )
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mujer_bonita Re: jak długo?? 03.09.08, 14:47
      A jakie on ma do tej religii nastawienie?

      --
      Hobby czy uzależnienie?
      • nutka781 Re: jak długo?? 03.09.08, 14:50
        Hmmm dla Niego to nie jest problem, religia oczywiście... mógłby to robić bez
        wyrzutów sumienia...
    • femme.fatale1978 Re: jak długo?? 03.09.08, 14:50
      Trudno powiedzieć, to kwestia bardzo indywidualna. Jedni wytrzymają miesiąc inni
      więcej. Nikt tutaj nie da ci dokładnej odpowiedzi. Być może nawet ten facet nie
      wie ile czasu bez seksu wytrzyma ;)
      • nutka781 Re: jak długo?? 03.09.08, 14:52
        Ale Kobitki czy zdrowy 30 latek, temperamentny może już do końca życia tylko
        wzdychać do swojej kobiety, przytulać Ją i grzecznie zasypiać ?
        • ciszaprzedburza Re: jak długo?? 03.09.08, 14:54
          nutka781 napisała:

          > Ale Kobitki czy zdrowy 30 latek, temperamentny może już do końca życia tylko
          > wzdychać do swojej kobiety, przytulać Ją i grzecznie zasypiać ?
          Nie może.
        • femme.fatale1978 Re: Co to za religia? 03.09.08, 15:10
          Co to za religia, która zabrania seksu do końca życia? Nie znam takiej. No
          chyba, że jego wybranka jest zakonnicą... Jest?

          • nutka781 Re: Co to za religia? 03.09.08, 15:13
            femme.fatale1978 napisała:

            > Co to za religia, która zabrania seksu do końca życia? Nie znam takiej. No
            > chyba, że jego wybranka jest zakonnicą... Jest?
            >
            :) nie jest, po prostu Ona uważa ze nie może ze względu na brak ślubu... więcej
            nie wiem .... też tylko patrze na to z boku
            • femme.fatale1978 Re: Co to za religia? 03.09.08, 15:16
              nutka781 napisała:

              > femme.fatale1978 napisała:
              >
              > > Co to za religia, która zabrania seksu do końca życia? Nie znam takiej. N
              > o
              > > chyba, że jego wybranka jest zakonnicą... Jest?
              > >
              > :) nie jest, po prostu Ona uważa ze nie może ze względu na brak ślubu... więcej
              > nie wiem .... też tylko patrze na to z boku



              W takim razie niech wezmą ślub, to problem sam się rozwiąże. Co stoi na
              przeszkodzie?
            • krzysztof-lis Re: Co to za religia? 03.09.08, 15:18
              Czyli do ślubu brak a potem będzie?

              Też głupota... Jak się rozstawać z powodu łóżkowego niedopasowania, to lepiej
              przed ślubem.
          • mujer_bonita Re: Co to za religia? 03.09.08, 15:17
            femme.fatale1978 napisała:
            > Co to za religia, która zabrania seksu do końca życia? Nie znam
            takiej. No
            > chyba, że jego wybranka jest zakonnicą... Jest?

            Katolicka ;) Jeżeli masz ślub kościelny a mąż Cię zostawi i nie
            masz szans na unieważnienie (porzucenie nim nie jest) to KK
            dopuszcza cywilny rozwód i związek z nowym partnerem ale bez seksu.
            Smutne ale prawdziwe :(

            --
            Hobby czy uzależnienie?
    • m717 Re: jak długo?? 03.09.08, 15:00
      Należałoby się zapytać co to znaczy wytrzymać?:(
      Wytrzymać to teoretycznie bez seksu możesz, tylko pytanie o tego
      skutki dla Twojego zdrowia. Jeśli będziesz tak "wytrzymywał" to
      odbije się to fatalnie na Twoim zdrowiu psychicznym i fizycznym i
      być może staniesz się zgorzkniałym,znerwicowanym facetem z dużym
      brzuszkiem. Nie daj się doprowadzić do takiego stanu...walcz o swoje
      szczęście w życiu...
      • m717 Re: jak długo?? 03.09.08, 15:06
        m717 napisał:

        > Należałoby się zapytać co to znaczy wytrzymać?:(
        > Wytrzymać to teoretycznie bez seksu możesz, tylko pytanie o tego
        > skutki dla Twojego zdrowia. Jeśli będziesz tak "wytrzymywał" to
        > odbije się to fatalnie na Twoim zdrowiu psychicznym i fizycznym i
        > być może staniesz się zgorzkniałym,znerwicowanym facetem z dużym
        > brzuszkiem. Nie daj się doprowadzić do takiego stanu...walcz o
        swoje
        > szczęście w życiu...

        Napisałem to do faceta a tu się okazuje, że to chyba jego małżonka
        jest autorką postu:) Niezły pasztet... Czyli rozmawiamy z tą kochaną
        żoną, która dla jakichś podobno religijnych przekonań
        unieszczęśliwia swojego podobno kochanego mężczyznę...skąd się biorą
        takie kobiety na świecie?
        • nutka781 Re: jak długo?? 03.09.08, 15:10
          :) nie jestem żoną .... jestem znajomą tegoż mężczyzny... i też sie dziwie
          sytuacji, pozdrawiam :)
          • m717 Re: jak długo?? 03.09.08, 15:24
            nutka781 napisała:

            > :) nie jestem żoną .... jestem znajomą tegoż mężczyzny... i też
            sie dziwie
            > sytuacji, pozdrawiam :)

            Moja ciekawość każe mi w tej chwili zapytać czy chcesz pomóc mu
            rozwiązać jego problem?;)
            • nutka781 Re: jak długo?? 03.09.08, 15:30
              :) nie nie mam takiego zamiaru, jestem szczęśliwą mężatką :) poprostu sytuacja
              mnie zaintrygowała
              • m717 Re: jak długo?? 03.09.08, 15:38
                nutka781 napisała:

                > :) nie nie mam takiego zamiaru, jestem szczęśliwą mężatką :)
                poprostu sytuacja
                > mnie zaintrygowała

                Nawiązując do jej przekonań religijnych i nowego związku to wiara
                wiarą (a właściwie nie wiara a naleciałości setek lat instytucji
                Kościoła po Chrystusie!)a człowiek powinien mieć swój własny rozum i
                rozsądek...uważam, że podstawowym nakazem wiary chrześcijańskiej to
                miłość, życzliwość, dobro dla innych a postawa, że "będę z nim w
                związku, ale bez seksu" nie ma wiele wspólnego z prawdziwym
                przesłaniem chrześcijaństwa...
    • mujer_bonita Re: jak długo?? 03.09.08, 15:05
      Właśnie doczytałam, że ma być bez sexu do końca życia.

      Moja odpowiedź - nie może, szczególnie, że religii nie podziela.


      --
      Hobby czy uzależnienie?
      • krzysztof-lis Re: jak długo?? 03.09.08, 15:08
        Może!

        W takiej sytuacji może, i powinien, realizować te potrzeby poza związkiem. Jeśli
        ten związek jest czymś, dla czego warto poświęcić seks, rzecz jasna.
        • mujer_bonita Re: jak długo?? 03.09.08, 15:13
          krzysztof-lis napisał:
          > W takiej sytuacji może, i powinien, realizować te potrzeby poza
          związkiem

          No tak, tej opcji nie wziełam pod uwagę ;) Tylko, że jeżeli jest
          tak wierząca, że religia zabrania jej seksu (na przykład z uwagi na
          rozwód) to też raczej będzie jej ciężko przymykać oko na
          pozamałżeńskie przygody partnera.

          Kurde, ale to bez sensu jest!
          • krzysztof-lis Re: jak długo?? 03.09.08, 15:18
            > jeżeli jest tak wierząca, że religia zabrania jej seksu (na przykład
            > z uwagi na rozwód) to też raczej będzie jej ciężko przymykać oko na
            > pozamałżeńskie przygody partnera.

            Jeżeli jest tak wierząca, to facet powinien się stamtąd w te pędy teleportować.
            • mujer_bonita Re: jak długo?? 03.09.08, 15:22
              krzysztof-lis napisał:
              > Jeżeli jest tak wierząca, to facet powinien się stamtąd w te pędy
              teleportować.

              Jeżeli nie podziela jej pogladów to jak najbardziej.

              Znam jedno modelowe, ortodoksyjno-katolickie małżeństwo i jest im
              dobrze. Ale to kwestia dopasowania poglądów ;)

              --
              Hobby czy uzależnienie?
              • femme.fatale1978 Re: jak długo?? 03.09.08, 15:36
                A ja znam podobne "białe" małżeństwo, w którym sytuacja była odwrotna - on nie
                chciał seksu. Wytrzymali razem 7 lat. Po tym okresie szanowny pan abstynent
                wyprowadził się do mamusi, nawet nie skonsumowawszy związku. Aha, o swoich
                poglądach na sprawy seksu oczywiście poinformował swą żonę, niestety dopiero po
                ślubie.
                • mujer_bonita Re: jak długo?? 03.09.08, 15:39
                  femme.fatale1978 napisała:
                  > Aha, o swoich
                  > poglądach na sprawy seksu oczywiście poinformował swą żonę,
                  niestety dopiero po
                  > ślubie.

                  Ciekawe, że tyle wytrzymała. Nie wiem jaka to religia ale w KK
                  spokojnie uzyskała by na tej podstawie unieważnienie :)

                  --
                  Hobby czy uzależnienie?
                  • femme.fatale1978 Re: jak długo?? 03.09.08, 15:46
                    Wytrzymała. Cóż, panna z dzieckiem po czterdziestce, kiepska praca, marna
                    pensja. On kilka lat młodszy, zamożny - myślała, że Boga za nogi chwyciła. Ślub
                    był w KK, ale na unieważnieniu jej nie zależy, z resztą formalnie ciągle są
                    małżeństwem, pomimo to, że od roku ze sobą nie mieszkają. Taka sobie smutna
                    historia... :(
                    • ciszaprzedburza Re: jak długo?? 03.09.08, 17:12
                      Nóż się w kieszeni otwiera, jak się to wszystko czyta...
                      • krzysztof-lis Re: jak długo?? 03.09.08, 17:58
                        A czemu? Nie wygląda, jakby wspomniana kobieta była tym faktem jakoś zmartwiona...
                        • glamourous Re: jak długo?? 03.09.08, 18:13
                          Ja z kolei zyje w laickim kraju i odzwyczailam sie nieco od tych
                          wszystkich absurdow wynikajacych z religijnego fanatyzmu.
                          Tym bardziej szeroko otwieram oczy ze zdumienia, ze tez ludzie moga
                          na wlasna prosbe pakowac sie w cos takiego, tylko dlatego, ze inni
                          ludzie (decydenci KK) im powiedzieli ze wlasnie tak TRZEBA.

                          Az mialoby sie ochote przewrotnie napisac, ze Chrystus w grobie sie
                          przewraca patrzac na to co oni (KK) zrobili z jego fajna i pelna
                          humanizmu nauka...
                        • ciszaprzedburza Re: jak długo?? 03.09.08, 18:34
                          krzysztof-lis napisał:

                          > A czemu? Nie wygląda, jakby wspomniana kobieta była tym faktem jakoś zmartwiona
                          > ...
                          No wiesz, związek to jednak dwie osoby, o czym rzeczona pani raczyła chyba
                          zapomnieć.
                          A ten nóż to mi się raczej na myśl o czymś innym otwiera, ale nie będę się
                          wypowiadać, żeby nie obrazić czyichś uczuć religijnych...
                          • krzysztof-lis Re: jak długo?? 03.09.08, 18:46
                            > A ten nóż to mi się raczej na myśl o czymś innym otwiera, ale nie
                            > będę się wypowiadać, żeby nie obrazić czyichś uczuć religijnych...

                            A jeśli o TO chodzi, to się zgadzam w 100%! ;)
                            • ciszaprzedburza Re: jak długo?? 03.09.08, 18:49
                              krzysztof-lis napisał:

                              > > A ten nóż to mi się raczej na myśl o czymś innym otwiera, ale nie
                              > > będę się wypowiadać, żeby nie obrazić czyichś uczuć religijnych...
                              >
                              > A jeśli o TO chodzi, to się zgadzam w 100%! ;)

                              :)))
    • zaniedbywany_maz0 Re: jak długo?? 03.09.08, 19:16
      a czy uprawiaja milosc fracuska?
      moze go TAK zaspokaja a on ja??
      • aandzia43 Re: jak długo?? 03.09.08, 19:42
        A może uprawiają seks analny?;-)
        • murakami2 Re: jak długo?? 03.09.08, 19:50
          A może się wiążą i okładają biczem? :) Perspektywy tego związku całkiem
          interesujące :)
          • songo3000 Re: jak długo?? 03.09.08, 19:54
            Nie kracz. Jeszce wymyśli, że to będzie taka pokuta zagrzechy przeszłe i przyszłe i zacznie 'się realizować' :)
    • kachna79 wywołam burzę:P 04.09.08, 13:30
      Ja ze względów religijnych zrezygnowałam z seksu przed ślubem. Byłam
      w takim związku przez 6 lat. Po tym czasie wzięliśmy ślub i
      małżeństwem jesteśmy juz 4 lata. Dlatego uważam, że
      można "wytrzymać", tyle że my mieliśmy określony powód, no i
      wiedzieliśmy, że to nie potrwa wiecznie:) Dodam też, że to była
      nasza wspólna decyzja.
      • krzysztof-lis Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 13:33
        > Dodam też, że to była nasza wspólna decyzja.

        Takie decyzje nigdy nie są wspólne... Przecież zawsze jedno proponuje a drugie
        się zgadza.
        • kachna79 Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 13:44
          Była wspólna, bo poznaliśmy się w kręgach około-Kościelnych i
          jeszcze zanim zostaliśmy parą deklarowaliśmy brak seksu przed ślubem.
          • krzysztof-lis Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 14:12
            Rozumiem.

            Co, nota bene, potwierdza zasłyszaną przeze mnie kiedyś teorię dotyczącą
            tworzenia takich kręgów około-Kościelnych w stylu Oaz. :)
            • kachna79 Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 14:15
              Trafiłeś w sedno:) Jesteśmy parą Oazowiczów.
        • aandzia43 Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 16:33
          > Takie decyzje nigdy nie są wspólne... Przecież zawsze jedno
          proponuje a drugie
          > się zgadza.


          Mylisz decyzję z propozycją.
      • ciszaprzedburza Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 13:35
        Ha! Ale to zupełnie inna sytuacja! Wy wiedzieliście, że seks się pojawi, tyle,
        że jeszcze nie teraz. A koniec owych męczarni ;) został z czasem doprecyzowany
        do konkretnej daty. W przypadku związku, o którym pisze Autorka, ta data
        prawdopodobnie nigdy nie nadejdzie, chyba że poprzedni małżonek szczęśliwie
        zejdzie z tego świata.
      • rumpa Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 13:46
        Mogłabyś doprecyzować?
        Kto zaproponował, reakcja drugiej strony, przed tym był seks lub nie,
        no i przede wszystkim w jakim wieku, bo jesli jak moja ciotka od 14 do
        18 roku życia to wygląda to troche inaczej niż dajmy na to od 26 do
        32.
        • kachna79 Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 13:51
          Jak pisałam wyżej poznaliśmy się "przy Kościele" i już wtedy
          deklarowaliśmy, że z seksem czekamy do ślubu. Kiedy zaczęliśmy się
          spotykać ta sprawa już była jasna (choć nie ukrywam, że pokusy się
          pojawiały:). Poznałam Go jak miałam 19 lat, a ślub wzięliśmy 6 lat
          później. Mój mąż jest młodszy ode mnie o 2 lata.
          • rumpa Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 14:18
            znam taką jedną parę i bardzo ich lubię, oni wytrzymali dwa lata,
            pobrali się, seks uprawiają parę razy w miesiącu - takie potrzeby
            MY jeszcze nie dawno,po 15 latach i dwójce dzieci, codziennie.
            Teraz mam nerwa bo czekam na sterylizację jak na wybawienie i nie
            chciałabym jej odwoływać, bo wie pan, doktorze, guma pękła :)))
            • kachna79 Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 14:23
              Ja znam kilka takich par - takie środowisko. Natomiast co do
              częstotliwości to już kwestia indywidualna. W każdym razie nasza
              przedślubna abstynencja wcale nie oznacza niskiego libido:)
              • rumpa Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 14:38
                a tak w ogóle, nigdy nie miałaś stracha co będzie, jak się okaże że
                miły może i chce dwa razy na tydzień a potem raz dwa tygodnie, a Ty
                codziennie?

                Bo mi się tak przydarzyło z moim pierwszym facetem. Odbiło mu
                kompletnie - nie dość, że łóżko do kitu, to jeszcze humory musiałam
                znosić sugerujące że jestem nimfomanka.A taki się wydawał mądry i
                rozsądny, kochający, pornosów nie oglądał i potem niestety, jak
                przyszło co do czego - to go użarło.Zaznaczam że ja nie robiłam
                żadnych uwag, to on się poczuł "bezjajecznie" - byłam zakochana i
                głupia i pewnie gdyby nie jego dąsy, to bym miała teraz kłopot.
                Tyż katolik tylko go zniewoliłam :)))
                no dobra uwiodłam :)
                U tamtej pary on chce ten raz częściej na miesiąc więc jest ok.
                Obecnego dłuuuugo testowałam żeby sie broń boże nie wkopać.
                Nawet sprawdziłam jak reaguje na ciążę i urodzenie dziecka - bo
                obiło mi się o uszy, że co poniektórym panom przechodzi. Jego
                kręciło - egzamin zdał :).
                Inteligentnego i miłego to ja mogę mieć przyjaciela - mąż ma mieć
                też a przede wszystkim te inne zalety.
                • kachna79 Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 14:46
                  Moje małżeństwo jest dowodem na to, że próby dopasowania przed
                  ślubem to zły pomysł. Rzeczywiście na ślubnym kobiercu stanęliśmy
                  dość zieloni jeśli idzie o seks (przy naszych przekonaniach
                  domyślasz się, że nie mieliśmy wcześniejszych doświadczeń). I
                  niestety początki były marne. Tak naprawdę dopiero po około dwóch
                  latach zaczęło nam się układać w łóżku. Ponieważ cała reszta życia
                  małżeńskiego była super więc walczyliśmy. Tak naprawdę teraz mamy
                  chyba najlepszy okres "łóżkowy". Ostatnio rozmawialiśmy o tych
                  naszych problemach i uznaliśmy, że gdybyśmy poszli do łóżka przed
                  ślubem to raczej byśmy się rozstali (początki kiepsciutkie), a tak
                  mamy super małżeństwo z udanym seksem włącznie.
                  • rumpa Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 14:55
                    Pewnie tak bywa.
                    U nas było na poczatku świetnie, potem coraz gorzej, bo ja chciałam
                    więcej a on - mniej.
                    Jak już było, to bylo swietnie - tyle że było zdecydowanie za
                    rzadko.
                    No i pan nabrał kompleksów.
                    Nie było co mu wmawiać, że będzie ok, bo to on był w rozkwicie
                    możliwości, a ja się dopiero rozkręcałam - inna rzecz że z wysokiego
                    C od razu :) - ani sobie.
                  • glamourous Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 16:40
                    kachna79 napisała:

                    > Moje małżeństwo jest dowodem na to, że próby dopasowania przed
                    > ślubem to zły pomysł.


                    Raczej jest dowodem na to, ze rosyjska ruletka poslubnego
                    dopasowania obeszla sie z Wami wyjatkowo laskawie.
                    Macie po prostu autentycznego farta, pogratulowac!

                    Ale z cala pewnoscia wasze dopasowanie nie jest ogolnym dowodem na
                    to, ze uprawianie seksu przed slubem w ramach testu na seksualna
                    kompatybilnosc to "zly pomysl". Ja bym sie bala tak kupic kota w
                    worku...

                    (inna sprawa, ze i kot kupiony nawet bez worka oraz przetestowany na
                    wszystkie strony przed slubem potrafi sie po kilku wspolnych latach
                    znarowic... ;-)
                    • kachna79 Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 23:06
                      Ja nie twierdzę, że nasza sytuacja da się przenieść na inne związki. Seks jest
                      dla mnie istotny, ale nie najważniejszy, dlatego uważam, że dla nas to była
                      dobra droga. Jesteśmy dowodem na to, że "dopasowanie" przed ślubem nie jest
                      konieczne. Zresztą ponoć niewiele jest osób całkowicie nie pasujących do siebie
                      - czasem po prostu trzeba bardziej popracować.
                      > Ja bym sie bala tak kupic kota w worku...
                      To stwierdzenie kłóci się z moją filozofią życiową...
                      • songo3000 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 00:34
                        kachna79 napisała:

                        > dobra droga. Jesteśmy dowodem na to, że "dopasowanie" przed ślubem > nie jest konieczne.
                        Gratuluję. Jednakże żadnym 'dowodem' to nie jesteście. Chyba, że cała ta wstrzemięźliwość była tylko po to żeby coś 'udowodnić'?

                        > Zresztą ponoć niewiele jest osób całkowicie nie pasujących do
                        > siebie
                        > - czasem po prostu trzeba bardziej popracować.
                        Jaaasne. Czego dowodem jest całe nasze ukochane forum...

                        > > Ja bym sie bala tak kupic kota w worku...
                        > To stwierdzenie kłóci się z moją filozofią życiową...
                        Niezgodność z Twoimi wyobrażeniami o życiu nie zmienia wielkiej dozy rozsądku płynącego z tego twierdzenia.
                        • kachna79 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 07:33
                          > Gratuluję. Jednakże żadnym 'dowodem' to nie jesteście. Chyba, że
                          > cała ta wstrzemięźliwość była tylko po to żeby coś 'udowodnić'?

                          A co niby miałabym udowadniać i komu? Moją motywację wyraziłam
                          jasno. Natomiast co do dowodów: jesteśmy przykładem no to, że nie
                          każdy współżyje przed ślubem i wcale to nie oznacza, że małżeństwo
                          będzie nieudane.

                          > Jaaasne. Czego dowodem jest całe nasze ukochane forum...
                          To ja sobie też pogeneralizuję. Nasze forum jest dowodem, że
                          sprawdzanie się przed ślubem i tak nie oznacza, że sytuacja się nie
                          pogorszy. A co gorsza wiele osób czuje się oszukana, bo przed ślubem
                          było super, a teraz...

                          > Niezgodność z Twoimi wyobrażeniami o życiu nie zmienia wielkiej
                          > dozy rozsądku płynącego z tego twierdzenia.
                          To ponawiam pytane skąd tyle rozczarowań skoro wiele osób sprawdziło
                          kota przed ślubem?
                          A co do wiedzy o życiu: nie wiem jak to jest w Twoim przypadku, ale
                          ja jestem szczęśliwa w małżeństwie (niczego mi nie brakuje),
                          realizuję się rónież na płąszczyźnie wiary i to mi wystarczy.
                          • yokooo Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 11:21
                            kachna79 napisała:


                            > A co do wiedzy o życiu: nie wiem jak to jest w Twoim przypadku, ale
                            > ja jestem szczęśliwa w małżeństwie (niczego mi nie brakuje),
                            > realizuję się rónież na płąszczyźnie wiary i to mi wystarczy.



                            Nasunęło mi się jedno pytanie, skoro w twoim związku jest tak idealnie i niczego
                            ci nie brakuje, to co w takim razie robisz na forum - Brak Seksu w Małżeństwie? ;)
                            • kachna79 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 12:46
                              Już odpowiedziałam na to pytanie:) Zauważ, że "brak" i "u" jest w
                              nawiasie - ja skupiam się na tematyce "seks w małżeństwie".
                              Dodatkowo lubię poczytać jak mężczyzni widzą pewne sprawy. Zresztą
                              nie jestem na tym forum jedyną osobą zadowoloną z seksu:)
                      • aandzia43 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 01:28
                        Zresztą ponoć niewiele jest osób całkowicie nie pasujących do siebie
                        - czasem po prostu trzeba bardziej popracować.

                        Nie sądzę, byś miała rację. NIE WYOBRAŻAM SOBIE pożycia fizycznego z większością
                        mężczyzn, których mijam na ulicy. A już zupełnie nei wyobrażam sobie życia, w
                        tym również intymnego, ze zdecydowaną większością znanych mi bliżej mężczyzn. Za
                        dobrze znam ich wady;-)
                        Mężczyźnie wykazują w tym względzie większą "tolerancję", ale też nie sądzę, by
                        byli w stanie satysfakcjonująco przez kilkadziesiąt lat sypiać z zupełnie
                        przypadkową kobietą.
                        • kachna79 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 07:36
                          > Mężczyźnie wykazują w tym względzie większą "tolerancję", ale też
                          nie sądzę, by
                          > byli w stanie satysfakcjonująco przez kilkadziesiąt lat sypiać z
                          zupełnie
                          > przypadkową kobietą.

                          Nie zrozumiałyśmy się. Ja miałam na myśli sytuację, gdy związek
                          rozwija, ludzie dogadują się w różnych kwestiach, po prostu się
                          kochają. Myślę, że w takiej sytuacji niewielki jest odsetek par,
                          które nie dograją się w łóżku.
                          • aandzia43 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 11:37
                            > Nie zrozumiałyśmy się. Ja miałam na myśli sytuację, gdy związek
                            > rozwija, ludzie dogadują się w różnych kwestiach, po prostu się
                            > kochają. Myślę, że w takiej sytuacji niewielki jest odsetek par,
                            > które nie dograją się w łóżku.

                            Związek może się rozwijać na innych płaszczyznach świetnie, miłość
                            braterska może sobie kwitnąć, wspólne interesy, życie religijne,
                            towarzyskie też, a łóżko leżeć bezpowrotnie. Dlaczego? Bo dwoje
                            ludzi nie jest kompletnie w swoim typie fizycznym, a pobierając się
                            w stanie nieświadomości swoich potrzeb i kompletnej blokady na
                            cielessność (wiek nie ma znaczenia) nie mieli o tym bladego pojęcia.
                            Albo stoją na dwóch bardzo odległych stoponiach rozwoju
                            psychoseksualnego i zbliżyć sie do siebie już nie zbliżą, bo pewne
                            rzeczy są jednak nie do zrobienia. Mogą się bardzo lubić, kochać,
                            świetnei współpracować, ale tu się nic już nie zrobi.
                            Niestety, nie wszystko da się przeprowadzić przy pomocy dobrej woli
                            i uczuć pozaerotycznych.

                            Dlatego powtarzam, nie mam nic przeciwko wstrzemięźliwości
                            seksualnej w pewnych sytuacjach. Ona może przynieść wiele dobrego.
                            Ale wieloletnie powstrzymywanie się od jakichkolwiek działań
                            seksualnych z wybranym już partnerem nie ma a priori żadnej wartości
                            z punktu widzenia rozwoju związku. I odwrotnie: bzyaknie się od
                            pierwszej randki też niczego nie gwarantuje. Myślę, że najważniejsza
                            jest dojrzałość partnerów do podejmowanych działań, dojrzałość
                            osobowości, świadomość siebie i swiadome podejmowanie decyzji.
                            • krzysztof-lis Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 12:23
                              > Dlatego powtarzam, nie mam nic przeciwko wstrzemięźliwości
                              > seksualnej w pewnych sytuacjach. Ona może przynieść wiele dobrego.

                              Ja mam małą wyobraźnię i za małą wiedzę chyba, więc zapytam: w jakich sytuacjach
                              i co dobrego przynosi?
                              • kachna79 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 12:39
                                Wstrzemięźliwość nauczyła mnie panowania nad sobą - nie tylko w
                                sferze seksu. Pokazała mi, że związałam się z dojrzałym,
                                odpowiedzialnym mężczyzną, który ma zasady i ostro o nie walczy (dla
                                mnie priorytet). Ufam, że mój M potrafi odmówić amorów amatorkom
                                cudzych mężów. Myślę też, że dość trzeźwo oceniliśmy swoje
                                predyspozycje do budowania rodziny - nie zaślepił nas dziki seks:)
                                Podkreślam: to są moje przemyślenia i nie oczekuję, że się ze mną
                                zgodzisz.
                  • aandzia43 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 01:21
                    Rzeczywiście na ślubnym kobiercu stanęliśmy
                    > dość zieloni jeśli idzie o seks (przy naszych przekonaniach
                    > domyślasz się, że nie mieliśmy wcześniejszych doświadczeń). I
                    > niestety początki były marne. Tak naprawdę dopiero po około dwóch
                    > latach zaczęło nam się układać w łóżku

                    A nie przyszło ci do głowy, że początki były marne, bo byliście zblokowani w
                    swoim rozwoju seksualnym? Nie tyle niedobrani, co właśnie "zamrożeni". Gdybyście
                    poszli do łóżka po jakimś czasie znajomości, przed ślubem oczxywiście, w
                    momencie, kiedy swobodnie roziwjałaby się razem ze związkiem i ta jego sfera, te
                    początki mogłyby być ekstra? Cały czas zakładam, że było między wami iskrzenie.
                    Nic nie mam do waszych decyzji i przekonań. Tylko czy nie mylisz przyczyn ze
                    skutkami?
                    • kachna79 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 07:18
                      Iskrzenie było i pociąg też - to w kwestii wyjaśnienia. A przyczyną
                      były przekonania religijne - bardzo poważnie traktujemy swoją wiarę
                      i jest nam z tym dobrze.
                      Co do skutków: nie wiem jak byłoby przed ślubem (nie ma sensu
                      gdybać), ale doceniam to co mam teraz. I powiem wprost: myślę, że
                      takie podejście do seksu pozwoliło nam uniknąć wielu problemów. A
                      czytając chociażby to forum wyraźnie widać, że sprawdzanie kota
                      przed ślubem na niewiele się zda. Oczywiście to moje osobiste
                      przemyślenia i rozumiem, że wiele osób ma inne spojrzenie na życie i
                      nie mam zamiaru nikogo ewangelizować.
      • aandzia43 Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 16:39
        Czy przed ślubem zyliści w absolutnej czystości, czy np. były
        pocałunki, zgoła nie przyjacielskie przytulanki i dotykanie?
        Jak do czasu ślubu radziliście sobie z popędem?
        • kachna79 Re: wywołam burzę:P 04.09.08, 23:10
          :) Tak całowaliśmy się namiętnie, przytulaliśmy się do siebie, ale staraliśmy
          się nie posuwać dalej. Zwykle było tak, że jak jedno miało ochotę na coś więcej,
          to drugie zachowywało zimną krew.

          > Jak do czasu ślubu radziliście sobie z popędem?
          Generalnie kierowaliśmy naszą namiętność na aktywne spędzanie czasu, spotkania w
          szerokim gronie znajomych, itp...
          My jesteśmy konkretni do bólu skoro raz zdecydowaliśmy się, że przestrzegamy
          katolickich reguł, to już nie roztrząsaliśmy tego tematu.
          • aandzia43 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 01:10
            Rozumiem, że było między wami iskrzenie. Bo chyba te namiętne pocałunki między
            wami nie wynikały tylko z popędu jako takiego i prób ulżenia sobie z prawowitym
            narzeczonym/narzeczoną? I decyzja o spędzeniu życia ze sobą poparta była również
            wzajemną skłonnością erotyczną? Jednym słowem był między wami pociąg fizyczny.

            Dlaczego pytam? Bo mam wrażenie, że często młode osoby z kręgu KK mają tak
            dalece zblokowaną erotyczną stronę swojej osoby, że nie mają zielonego pojęcia,
            kto ich pociąga, kto nie, czego spodizewają się po cielesnej stronie związku.
            Jednym słowem, jakie są ich preferencje. Żeby mieć jakieś rozeznanie na temat
            swojej osoby w tym kontekście nie trzeba od razu uprawiać seksu, ale TRZEBA być
            emocjonalnie i seksualnie rozwiniętym bardziej niż 10-cio latek. A taki mniej
            więcej poziom rozwoju w tych kwestiach reprezentują niektórzy oazowcy.
            Nie mam nic do idei wstrzemięźliwości seksualnej w pewnych sytuacjach. Ale
            robienie cnoty z niedorozwoju psycho-seksualnego to zbrodnia.
            • kachna79 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 07:44
              > Nie mam nic do idei wstrzemięźliwości seksualnej w pewnych
              sytuacjach. Ale
              > robienie cnoty z niedorozwoju psycho-seksualnego to zbrodnia.

              Tu zgadzam się z Tobą. Pewnie jest wiele osób, które pod
              płaszczykiem wstrzemięźliwości przedmałzeńskiej ukrywają swje obawy
              przed bliskością cielesną. Jak to sprawdzić? Nie wiem.
              Natomiast ja nie miała wątpliwości. Do teraz wspominam jak mi skóra
              cierpła gdy M mnie dotknął czy pocałował. Długo idąc z Nim miałam
              nogi jak z waty:)
              Natomiast co do mojego M (najlepiej byłoby gdyby sam się
              wypowiedział) to przecież widać w oczach, gestach, że facet Cię
              pożąda. Kobiety to widzą.
              • azmb Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 09:55
                Kachna, dlaczego znalazłaś się na tym forum?
                • kachna79 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 10:07
                  Kiedyś przeglądałam fora prywatne i zafascynował mnie tytuł. Zauważ,
                  że "brak" i "u" są w nawiasach, a Seks w małżeństwie to bliski mi
                  temat:). Jak zaczęłam podczytywać wątki to dostrzegłam, że wiele
                  osób boryka się z problemami, które i mnie spotykały (pamiętne
                  trudne początki). Zresztą ja nie twierdzę, że mój związek nigdy się
                  nie zmieni - w razie problemów pewnie zapytam forumowiczów o radę.
                  No i cenna nauka dla mnie: wielu Panów szcerze i bez znieczulenia
                  odkrywa zakamarki swojej duszy - przyznaję, że troche mi się oczy
                  otworzyły.
                  • rumpa Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 10:33
                    szczerze to myślę że wielu osobom gul skacze że były przewidujące,
                    sprawdzały a i tak d... wyszła
                    a jest babka i facet co uczciwie przyznali że nie sprawdzali - i
                    jest ok
                    być może mieli szczęście
                    a może są tak dobrze wychowani, w kontakcie z własnym ciałem i
                    emocjami
                    ja sprawdziłam wiele rzeczy a i tak, nie w seksie, mąż mnie załatwił
                    koncertowo.
                    Z szoku nie mogłam wyjść przez dłuuuuuugi czas, liczony w latach.
                    A jak już myślałam że ok, to powtórzył
                    co do mojego poprzedniego gostka z marnym temperamentem,hmmmmmm, tu
                    na pewno nic nie dałoby się dograć - ale , ale myślę że o mało w
                    kłopoty się nie wpakowałam własnie przez brak konkretności i głupi
                    romantyzm - bo jak teraz na to patrzę, to by nie przeszło i bez
                    anemicznego seksu - on na przykład z mamusią mieszkał i mu dobrze
                    było łooooojezu
                    choć być może bez marnego seksu bym w to wlazła, bo tamte sygnały
                    były na tle pożądania za słabe - no ale - tu jest fakt - ja byłam
                    źle wychowana, w odcięciu od uczuć i na wmawianiu sobie że madejowe
                    łoże nie jest wcale takie okropne - to wychowanie ominęło sferę
                    seksu i dlatego w tym miejscu mogłam się bronić - innymi słowy,
                    informacja że to maminsynek była kwitowana wzruszeniem ramion, (
                    choć w razie czego zniszczyłoby to nam małżeństwo w ciągu paru lat)
                    , ale marnego seksu już nie przełknęłam, w nim się skumulowało to
                    wszystko co mnie drażniło

                    Tak więc nie seks mnie uratował, ile złe wychowanie o malo co nie
                    pogrążyło - w tym miejscu, gdzie nie dosięgło - poradziłam sobie -
                    gdyby owo wychowanie zagarnęło również sferę seksu - byłoby marnie.

                    natomiast moja siostra miała pecha - był maminsynek koszmarny, ale
                    dobry w łóżku - przytomna kobieta skasowałaby go na wstepie, a ona
                    niestety wpadła - dobre łóżko poszło w drzazgi po 4 latach.

                    książkę polecam "Miłość to wybór", jestem niewierząca ale dałam radę
                    ją przeczytać bez męki, za to dużo mi dała, naprawdę polecam.
                    • kachna79 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 10:40
                      > być może mieli szczęście
                      Tu chyba trudno mówić o szczęściu czy pechu. Im dłużej jestem w
                      związku tym bardziej się utwierdzam w tym, że na szczęście trzeba
                      popracować:) Oczywiście nie mówię o pracy katorżniczej czy syzyfowej.
                      Co do wychowania to chyba dużo zawdzięczam rodzinie. Tzn. trochę
                      brakowało rozmów strikte o seksie, ale wychowałam się w poczuciu, że
                      moja kobiecoś jest dobra, jestem wartościowa i mam prawo do
                      decydowania o sobie. Tego często brakuje w "katolickich" rodzinach i
                      chyba to jest źródło problemów. Zresztą moi Rodzice nie są takimi
                      ultrakatolikami jak ja:)
                      • rumpa Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 10:47
                        no więc o to mi chodzi własnie
                        ludzie nie dostają tego zaplecza od rodziny i później próbują się
                        ratować wykonując różne dziwne ruchy - ech, jak ja na przykład
                        tego brakuje w różnych rodzinach - rezultaty są podobne
                        a takim ultrasem to chyba nie jesteś - nie doczytałam nigdzie info o
                        trójce dzieci i czwartym w drodze :)


                        • kachna79 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 10:56
                          > a takim ultrasem to chyba nie jesteś - nie doczytałam nigdzie info
                          > o trójce dzieci i czwartym w drodze :)

                          Ale taki jest plan:) Planowałam czwórkę dzieci, na razie mam
                          dwoje... i trochę mi ochota odeszła na więcej, ale czas pokaże. W
                          każdym razie tragedii nie będzie:)
                          • rumpa Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 11:08
                            ja bez katolicyzmu planowałam czwóreczkę :))))
                            ultrasem to byś była jakbyś planowała dwudziesteczkę
                            jak mój dalszy znajomy
                            ale jest dwójeczka
                            i tyle będzie
                            bo też mi ochota odeszła :)))))))


              • aandzia43 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 11:20
                Do teraz wspominam jak mi skóra
                > cierpła gdy M mnie dotknął czy pocałował. Długo idąc z Nim miałam
                > nogi jak z waty:)
                > Natomiast co do mojego M (najlepiej byłoby gdyby sam się
                > wypowiedział) to przecież widać w oczach, gestach, że facet Cię
                > pożąda. Kobiety to widzą.

                I o to chodzi:-) Wy po pierwsze nie byliści niedorozwojami psycho-
                seksualnymi, po drugie nie jesteście ultrasami jeśli chodzi o
                stosunek do cielesności, a po trzecie było między wami autentyczne
                pożądanie. Bez tych trzech czynników nie ma szczęśliwego związku
                damsko-męskiego. Decyzja o wstrzemięźliwości zblokowała was na parę
                lat, ale nie zniszczyła.
                • kachna79 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 11:24
                  > Wy po pierwsze nie byliści niedorozwojami psycho-seksualnymi
                  Kurcze cieszę się, że taka jest ostateczna diagnoza:)))

                  > nie jesteście ultrasami jeśli chodzi o stosunek do cielesności
                  Widzisz w sumie jak ktoś poczyta Pismo Święte (chociażby Pieśń nad
                  Pieśniami) to nie powinien myśleć, że seks to coś złego. Ale różnie
                  bywa...
                  • rumpa Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 11:29
                    ALe to nie katolicy chyba?
                    czytanie Pisma Swietego to raczej protestanci :)))
                    stąd i różnice
                    • kachna79 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 11:30
                      > czytanie Pisma Swietego to raczej protestanci :)))
                      O Ty... nie żartuj sobie:) Katolików "obowiązuje" to samo Pismo.
                      • rumpa Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 11:33
                        ale nie czytanie :)))
                        słuchanie starannie wyselekcjonowanych fragmentów :))))
                        • kachna79 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 11:39
                          Widzę, że masz piękną wizję Inteligentnego, otwartego katolika:/
                          • aandzia43 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 11:42
                            kachna79 napisała:

                            > Widzę, że masz piękną wizję Inteligentnego, otwartego katolika:/

                            Taką mamy wizję, bo mało takich widać. Niestety.
                            Czytujesz zakonnika Anzela Gruna?
                            • rumpa Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 11:52
                              no moja wizja katolika wlicza czytanie Pisma Świetego - dla mnie za
                              bardzo krawawe :/
                              a miałas kiedys przyjemność z katolikami z Soli Deo czy jakos tak?

                              • kachna79 Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 12:31
                                > a miałas kiedys przyjemność z katolikami z Soli Deo czy jakos tak?
                                Nie znam takich osób, nie znam tego Ruchu.
                                Mam sporo znajomych Oazowych - byłych i nadal zaangażowanych. Ale w
                                sumie to nie radziłabym sugerować się tą czy inną organizacją, bo w
                                każdej są i ludzie na poziomie i zdewociali dziwacy.
                                • rumpa Re: wywołam burzę:P 05.09.08, 13:00
                                  dużo nie straciłaś :))))
                                  czasami jednak organizacja coś mówi, jak w tym przypadku

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka