Dodaj do ulubionych

Osobne sypianie - jak u Was?

01.10.08, 14:39
Od czasu gdy pojawiło się dziecko nie śpimy we wspólnym łóżku. Zeby nie było to nie jestem bez winy bo ja wyemigrowałem z powodu obranego podziału obowiazków (model klasyczny: ja pracuję, żona w domu z dzieckiem - bo nie ma innej możliwości) oraz tego że było latem cholernie duszno - żona zamykała szczelnie latem okno żeby się małe nie przeziębiło. Kiedy chciałem wrócić (nadal chcę) okazało się, że nie ma takiej możliwości bo dziecko skutecznie zastapilo moje miejsce. Warunki lokalowe mamy niezłe - 3 pokoje. Zona twierdzi, że mała (2,5 roku) jest za mała na osobne spanie w innym pokoju. Dochodzi jeszcze poczucie braku bliskości i czulości - ja się staram jak mogę ale brak mi reakcji drugiej strony, która twierdzi że całe jej pokłady przelała na córkę. Żona cały czas jest opryskliwa i nerwowo reaguje na każdy przejaw kontaktu fizycznego. Szlag mnie trafia jak czytam o parach które potrafią zainicjować seks w środku nocy. Ja nawet w dobrych czasach przed pojawieniem się dziecka mogłem liczyć na oburzenie ewentualnie kuksańca w odpowiedzi na jakieś zaczepki podczas nocnego wypoczynku. Seks zawsze był inicjowany był przeze mnie i sposób słowny - inaczej nie dało rady. Teraz to wg mnie jest karykatura bo na ewentualny seks (1-2 x m-c) musimy umawiać się o jednolitej porze z dużym wyprzedzeniem. Jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • rumpa Re: Osobne sypianie - jak u Was? 01.10.08, 15:03
      okno należy otwierać, chyba że chcesz mieć anemika przeziebiajacego
      się od każdego powiewu
      moje dzieci spały z nami do drugiego, trzeciego roku życia, karmiłam
      je piersią, ochotę na seks miałam zawsze, nawet tydzień po porodzie
      , bzykaliśmy się po dwa razy dziennie, dzieci nigdy się nie
      obudziły, a nie mogę powiedzieć żebym była martwą kłodą w łóżku.

      Żona ma problemy i to szerokie - dość szczególne poglądy na
      macierzyństwo na pewno.

      Acha, podział obowiązków jak najbardziej klasyczny
      znaczy mąż haruje w dzień jak wół a w nocy jak byk :)))
      a ja nianczę dzieci

      Tu mamy zresztą chyba problem już do terapii.
      Oprócz tego że żona rozwala wasze małżeństwo to jest na najlepszej
      drodze do zrobienia sieczki w głowie dziecka.
      Jest ojciec i matka - dziecko jest dopełnieniem.
      Jak jest matka i dziecko, a ojciec jest tolerowany - to najwiekszym
      przegranym jest dziecko.

      acha, nadopiekuńczość wobec dziecka często maskuje agresję do niego
      i niepogodzenie z macierzyństwem.
      To tak z iluś tam lat mojej terapii.
      Pozdrawiam

      • dasiem No to nie pocieszyłaś mnie.... 01.10.08, 15:20
        tak naprawdę się łudzę ale chyba już o ptokach....Mojej żonie nigdy przez usta nie przejdzie np. stwierdzenie, że ja haruję jak byk (jest to również wg mnie jej brak szacunku do mnie). Wg niej to ona pracuje w domu na cały etat i ona ma prawo do większego zmęczenia.
        Czy masz jakieś doświadczenia terapeutyczne? Jako strona czynna czy bierna?
        PS Mała nie daje mi spokoju i jak tylko wracam z pracy albo jest weekend to chce się bawić i przebywać tylko ze mną. Tak więc uważam, że to ja mam bardziej "przerąbane" bo żona wówczas odpoczywa.
        • rumpa Re: No to nie pocieszyłaś mnie.... 01.10.08, 18:06
          bierna, doświadczenia bardzo dobre, choć terapeutę trzeba dobrać,
          bo ma byc chemia
          opieka nad dzieckiem jest męcząca, wolę osobiscie pracować cały
          dzień zawodowo niż zajmować się domem - monotonia jak przy
          przesypywaniu węgla

          ona ma
          > prawo do większego zmęczenia.

          no jak tak ze sobą rozmawiacie, to na pewno terapia potrzebna :)))

          PS Mała nie daje mi spokoju i jak tylko wracam z pracy albo jest
          weekend to chc
          > e się bawić i przebywać tylko ze mną. Tak więc uważam, że to ja
          mam bardziej "p
          > rzerąbane" bo żona wówczas odpoczywa.

          No to se pomyśl że masz tak nie przez parę godzin, a non stop przez
          cały dzień, a do tego masę podniecajacych zajęć jak prasowanie
          gotowanie odkurzanie

          Mojej żonie nigdy przez usta
          > nie przejdzie np. stwierdzenie, że ja haruję jak byk (jest to
          również wg mnie j
          > ej brak szacunku do mnie

          chyba jest potwornie spięta na tym tle
          Terapia może pomóc

          Mała ma dwa i pół roku?
          To sobie spokojnie poradzi na pół etatu w żłobku,a mamusia do
          roboty, trochę ludzi


    • kaachna1 Re: Osobne sypianie - jak u Was? 01.10.08, 15:17
      Dziecko powinno spać we własnym łóżeczku i to od samego początku!Jeśli nadal
      budzi się w nocy to może spać w tym samym pokoju,ale nie z wami w łóżku.Jeśli
      przesypia całą noc to spokojnie może spać w osobnym pokoju.Skoro oboje
      godziliście się na taką sytuację i trwa ona już dość długo to nie oczekuj,że
      wszystko się zmieni w ciągu jednego wieczora.Musisz spokojnie,ale stanowczo
      porozmawiać z żoną,że chcesz z nią sypiać bo masz ochotę się w nocy do niej
      przytulić,a oprócz tego małżonkowie żeby pogłębić więź muszą uprawiać
      seks.Musicie przede wszystkim porozmawiać o antykoncepcji, bo żona na pewno
      obawia się następnej ciąży,a co najważniejsze nie miała chyba w tobie zbyt
      dużego wsparcia,a to dla kobiety bardzo ważne więc może mieć do ciebie pretensje
      o to,że nie pomagasz jej w opiece nad dzieckiem.Mój mąż,mimo,że rano wstawał do
      pracy kiedy słyszał płacz dziecka zaraz się zrywał,żeby go utulić,a rano kiedy
      synek się obudzi wstaje by zrobić mu mleko,dla mnie jest to dowodem miłości i
      troski o dziecko i o mnie.Żeby zaczęło się wam układać w łóżku,czasami bywa
      tak,że trzeba poprawić relacje między sobą i otworzyć się na potrzeby drugiej
      osoby.Przed tobą bardzo trudne zadanie!wiele kobiet ponoć po urodzeniu dziecka
      traci ochotę na seks,dlaczego tak się dzieje nie mam pojęcia bo u mnie ochota
      zawsze była i jest bez względu na sytuację
      • dasiem Nie zrozumiałaś mnie do końca 01.10.08, 15:25
        nie liczę na to, że sytuacja się zmieni od razu. Z antykoncepcją też nie trafilaś - teraz jest żony kolej na zabezpieczanie - bierze tabletki (przez wiekszość małżenstwa to ja się zabezpieczalem). Co do opieki nad małą to co powiesz na to, że jak tylko wracam z pracy lub mam wolne to mała chce non stop przebywać ze mną? Ja ją kąpię, wysazam, bawię się, karmię. Jedynie wzbraniam się od usypiania bo nie zgadzam się na stosowany przez żonę model noszenia na rękach (mała ma 2,5 roku!!!).
        • kaachna1 Re: Nie zrozumiałaś mnie do końca 01.10.08, 15:58
          dasiem napisał:

          > nie liczę na to, że sytuacja się zmieni od razu. Z antykoncepcją też nie trafil
          > aś - teraz jest żony kolej na zabezpieczanie - bierze tabletki (przez wiekszość
          > małżenstwa to ja się zabezpieczalem). Co do opieki nad małą to co powiesz na t
          > o, że jak tylko wracam z pracy lub mam wolne to mała chce non stop przebywać ze
          > mną? Ja ją kąpię, wysazam, bawię się, karmię.


          Ja nie chciałam żebyś odebrał moją wypowiedź jako atak na twoją osobę,ja cię
          rozumiem,ale niektóre kobiety tak po prostu mają!Osobiście uważam,że jeśli
          kobieta nie pracuje to jej obowiązkiem jest zajmowanie się domem i dzieckiem,ale
          niektóre kobiety uważają inaczej,to kwestia dogadania się małżonków,jeśli
          potrzebuję pomocy od męża to po prostu o nią proszę i już,bo on sam jak twierdzi
          się nie domyśli ani nie widzi,że jest coś do zrobienia, to,że zajmujesz się
          dzieckiem po pracy to bardzo dobrze,bo uważam,że w wychowanie dzieci powinni
          angażować się oboje rodziców i tu oboje się zgadzamy

          Jedynie wzbraniam się od usypian
          > ia bo nie zgadzam się na stosowany przez żonę model noszenia na rękach (mała ma
          > 2,5 roku!!!).

          tutaj powinieneś był wcześniej zareagować,ale jeszcze nic straconego możesz tego
          dziecka oduczyć,ale to nie będzie takie łatwe i wymaga dużo
          cierpliwości,zaproponuj żonie,że od dziś ty usypiasz córkę,po kąpieli połóż małą
          do łóżeczka,przeczytaj bajkę i posiedź z nią aż zaśnie(rady "super niani",ale
          bardzo pomocne hi,hi) i tak do skutku będzie pewnie płakała,ale w końcu ci się
          uda,powodzenia:)

        • rumpa Re: Nie zrozumiałaś mnie do końca 01.10.08, 17:44
          tabletki często obniżaja popęd
          • dasiem z brakiem libido 02.10.08, 08:10
            i niską częstotliwością/jakością zdążyłem się pogodzić. To nie kwestia tabletek zresztą - zawsze taka była
    • murakami2 Re: Osobne sypianie - jak u Was? 01.10.08, 15:19
      Jeśli z dzieckiem nie ma problemów natury np. zdrowotnej, to nie widzę potrzeby
      spania z nim w jednym pokoju tyle czasu. Nie znam tez nikogo, kto by to robił
      tak długo (choć wierzę, że są tacy ludzie, ale naprawdę nie rozumiem, po co to
      robić...)
      Inna sprawa jest taka, że większość kobiet dziś traktuje macierzyństwo szalenie
      zadaniowo - ze stresem w oczach wykonuje obowiązki, trzęsie się nad swoją
      najważniejszą rolą życiową i nie pozwoli sobie powiedzieć, że źle postępuje, bo
      przecież widzi, że rezultaty są dobre (jak na razie).
      Jeszcze inna sprawa jest z Tobą - po 2,5 roku zorientowałeś się, że to chyba Cię
      denerwuje, że nie śpisz z żoną? Tak, ona może i ma fioła na punkcie
      macierzyństwa, ale Ty nie powinieneś jej z tym fiołem zostawiać samej i pozwolić
      stać się ekspertem w kwestii wychowywania dziecka i jego potrzeb, bo sam
      widzisz, że zabrakło Ci argumentów.
      I trzecia sprawa - jeśli wersja demo była niechętna seksowi spontanicznemu,
      mogłeś przewidzieć, że wersja prawdziwa nie będzie bardziej rozluźniona.
      No to na koniec pozytywnie - chyba nie da się uniknąć poważnej rozmowy z
      małżonką i wysłuchania, dlaczego ona Cię nie chce.
      • kicia031 Re: Osobne sypianie - jak u Was? 18.10.08, 14:28
        Jeśli z dzieckiem nie ma problemów natury np. zdrowotnej, to nie widzę potrzeby
        > spania z nim w jednym pokoju tyle czasu. Nie znam tez nikogo, kto by to robił
        > tak długo (choć wierzę, że są tacy ludzie, ale naprawdę nie rozumiem, po co to
        > robić...)

        No to poznaj. spimy z naszym 3-latkiem w jednym wielkim lozku, bo wszyscy troje
        tak lubimy.
    • gacusia1 Re: Osobne sypianie - jak u Was? 01.10.08, 15:45
      Osobna sypialnia to mi sie marzy ,-)))) ale to z innych powodow.
      Nasz syn ma 3 lata(prawie) i NIGDY nie spal w naszym lozku. To maz
      mnie namawial,zeby mlodego polozyc miedzy nami a ja stanowczo sie
      nie zgadzalam. Mam zasade,ze "zadnych dzieciarow i kotow w naszym
      lozku"!(koty mamy 2).
      Twoja zona po prostu sobie znalazla wymowke od sexu. Twoje dziecko
      powinno juz dawno samo spac! Jesli chcesz wiedziec jak bardzo
      zalezy Twojej zonie na Tobie,to zrob maly test. Taki maly szantazyk.
      Powiedz jej stanowczo "Kochanie, albo od dzis spisz ze mna w lozku a
      mloda w swoim pokoju,albo wyprowadzam sie."
      Sama ciekawa jestem,co ona powie.Pewnie pomysli,ze blefujesz i tylko
      wzruszy ramionami. Jesli natomiast Ty bedziesz stanowczy,to
      wyprowadzisz sie chocby na kilka dni,bo ona i tak bedzie wydzwaniac
      i szukac pretekstu bys wrocil-do swojego samotnego lozka....
      • wilczypajak Re: Osobne sypianie - jak u Was? 01.10.08, 18:00

        > Powiedz jej stanowczo "Kochanie, albo od dzis spisz ze mna w lozku a
        > mloda w swoim pokoju,albo wyprowadzam sie."

        Nie wiem, czy to dobry pomysł, bo wspólne spanie nie oznacza wcale częstszego
        seksu. Ja np. mimo, że śpię razem z żoną to seksu zbyt często nie doświadczam i
        nawet rozważam oddzielne spanie, bo wtedy może niedobór seksu byłby mniej dotkliwy.
        • gacusia1 Re: Osobne sypianie - jak u Was? 01.10.08, 18:34
          Autor pisal o bliskosci,jakiej mu brakuje. A ja nie napisalam ani
          slowa o tym,ze MA BYC WIECEJ SEXU,prawda? Problemem jest zona,ktora
          unika bliskosci z mezem,nie tylko sexu z nim,tlumaczac dobrem dziecka
          (bardzo naciagane!!!).
          I pamietaj-dla kazdego cos innego. Ja marze o osobnej sypialni i
          wcale nie dlatego by uciec od sexu .-))))
    • femme.fatale1978 Re: Osobne sypianie - jak u Was? 01.10.08, 16:21
      Znam rodzinę gdzie córka spała w łóżku z mamą do 9 roku życia bo ciągle była za
      mała żeby ją oddzielić. Ale też mam przyjaciółkę, której dwaj synowie (4 i 2
      latka) od urodzenia śpią w swoich łóżeczkach we własnym pokoju.

      Dlatego wydaje mi się, że dziecko to tylko pretekst. Ona po prostu NIE CHCE
      SEKSU. Pytanie tylko - DLACZEGO...
      • mujer_bonita Re: Osobne sypianie - jak u Was? 01.10.08, 18:49
        femme.fatale1978 napisała:
        > Dlatego wydaje mi się, że dziecko to tylko pretekst. Ona po prostu
        NIE CHCE
        > SEKSU. Pytanie tylko - DLACZEGO...

        Bingo ;) Wszyscy skupili się na dziecku i nikt nie zauważył:

        'Szlag mnie trafia jak czytam o parach które potrafią zainicjować
        seks w środku nocy. Ja nawet w dobrych czasach przed pojawieniem się
        dziecka mogłem liczyć na oburzenie ewentualnie kuksańca w odpowiedzi
        na jakieś zaczepki podczas nocnego wypoczynku. Seks zawsze był
        inicjowany był przeze mnie i sposób słowny - inaczej nie dało rady'

        Żona po prostu nigdy seksu nie chciała a dziecko to skuteczna
        wymówka.

        --
        Hobby czy uzależnienie?
        • labadine Dasiem 01.10.08, 20:54
          To masz chlopie przechlapane,seks 2 razy na m-c to stanowczo za malo bo
          najblizszy wikary ma o wiele bardziej urozmaicone zycie intymne.Wg opisu masz
          juz od przeszlo 2 lat swoj pokoj czy izbe a wiec zamykaj ten pokoj na czas twej
          nieobecnosci na klucz-tzn aby zona nie mogla sama do niego wejsc i poprostu
          zostaw w pokoju tylko i wylacznie twoje rzeczy wlacznie z odzieza,dodatkowo po
          kazdym wczesnie zaplanowanym czy uzgodnionym seksie zostaw zonie na stole
          20-50zl.Z pracy wracaj pozniej,lepiej sie ubieraj i dodatkowo uzywaj jakies
          rozne kobiece perfumy-stworz atmosfere aby zona odczula niepewnosc i zagrozenie
          dla waszego zwiazku.Predzej czy pozniej zona zaproponuje ci powrot do wspolnej
          sypialni a wiec zgodz sie na tylko jedna mozliwosc:ty wracasz a dziecko idzie do
          twego pokoju.-poprostu cala twoja rodzina powinna sie znalezc w normalnej
          sytuacji, tzn rodzice i dzieci maja osobne pomieszczenia.
    • aandzia43 Re: Osobne sypianie - jak u Was? 01.10.08, 21:35
      Coście sie przyczepili tego spania z dizeckiem? To naprawdę nie ma nic do
      rzeczy. A przynjamniej nieweile. Spanie razem czy osobno nie wpływa na
      częstotliwość seksu, jego jakość, a nawet na poziom bliskości między małżonkami.
      Spałam z dzieckiem kilka lat. Bo było chorowite, nadpobudliwe, nerwowe,
      potrzebowało mnie w nocy, a mnie było po prostu najwygodniej mieć je pod ręką w
      razie czego. Życie intymne nie ucierpiało przez to. Inicjowałam seks,
      przychodziłam do męża w nocy, wieczorem, nad ranem. On przychodził do mnie/po
      mnie. Na czułość i bliskość i budowanie intymnej więzi jest cały dzień. Nie
      wyobrażam sobie, by tylko nocą się to odbywało (budowanie bliskości). Wtedy po
      prostu nic by się nie odbyło, bo nie miałoby szans. To za mało. Spanie razem
      można sobie darować, jeśli okoliczności są takie, a nie inne. Całej reszty przez
      cały dzień - nie.
      Dodam, że małżowi było wsio rawno czy z nim śpię, czy nie. On zasypiał w 2
      sekundy, spał jak kamień całą noc i moja obecność była mu kompletnie obojętna.
      No, lubił czasem, jak byłam z nim w momencie zasypiania. Potem sobie szłam na
      posterunek do dziecka.
      Dziecko odchowałam, poszłam spać do mełżeńskeij sypialni i życie toczyło się
      dalej. Nie był to żadne krok milowy naszego małżeństwa. Seks jaki był, taki był.
      Raz lepszy, raz gorszy. tylko stary chrapie głośniej od kilkulatka;-)

      A tak w ogóle, to spać najbardziej lubię sama (No, najbardziej to z kotami;-) On
      też. I to też nie ma żadnego przełożenia na stan miłosci, czułosci i bliskości
      między nami.

      Dasiem, nie tu pies pogrzebany. Mozesz sobie zmusić małżonkę do spania we dwoje
      w łożu. Czemu nie? Ale samym takim aktem niczego nie zyskasz. To nie będzie
      chyba nawet żaden "dobry początek". Nie od tej strony, nei od tej strony.
      • dasiem Re: Osobne sypianie - jak u Was? 02.10.08, 08:36
        "Inicjowałam seks, przychodziłam do męża w nocy, wieczorem, nad ranem" - w moim przypadku to marzenie ściętej głowy - u Ciebie jak piszesz widać było chęć. Poza tym zgadzam się z Twoją wypowiedzią w 100% bo problem jest gdzie indziej. Wg mnie to tak jak ktoś powiedział żona "spina się" w roli matki, jest nadopiekuńcza - a na to nie mam już rady bo poruszałem ten temat wielokrotnie (wiecie że karmi ją zupkami dla niemowląt ze słoiczka bo uważa że są dla niej odpowiednie - wg mnie to lenistwo). Nie mam już siły. Dlatego odpuściłem usypianie w wyrazie buntu na jej metody (do tej pory mała usypia na rękach). Poza tym mam żal do żony (o czym jej mówiłem) że ma ze mną dobrze a tego nie docenia. Wyobraź sobie że NIGDY nie jechała z małą tramwajem, nie rusza się o 1km od mieszkania. Jak trzeba do lekarza oddalonego o 500m to też mnie woła i dymam z pracy. Jak widzę kobity z wózkami które z mniejszymi dziećmi jeżdżą tramwajami, do rodziny, na spacery to jestem załamany. Jest taka niesamodzielna.... a zdrugiej strony obwinia mnie o wszelkie zło tego świata.
        • paulawr Re: Osobne sypianie - jak u Was? 02.10.08, 09:21
          a ma jakies zalety Twoja zona?
        • agaluz-8 Re: apropo ,, nadopiekuńcza matka" 02.10.08, 09:36
          ,,Narodziny dziecka to lęk przed wyjściem w przestrzeń kosmiczną.Jeś
          li matka nie chce dziecka,to mu to pokazuje.Przekazywanie przemocy
          gdy jest długotrwałe i uporczywe prowadzi do zamknięcia dziecięcych
          pragnien w granicach włąsnego ciała - autoerotyzm,autyzm,narcyzm.
          Introjekcja -uwewnętrznienie przemocy rodziców,poddania się ich rytua
          łowi przyjęcia postawy resentymentu,który w póżniejszym okresie
          życia da o sobie znać w sposób negatywny - odrzucenie lub
          ambiwalentną miłość połączoną ze wściekłością a potrzebę wolności
          połączoną z potrzebą zniewolenia.
          Introjekcja przemocy,która wdziera się przez rytuał rodzicielsko -
          opiekuńczy może doprowadzic do załamania się standardów identyfika-
          cji osobowej,poprzez patologiczną identyfikację z ojcem lub
          matką,wyrażającymi się w skrajnymi postawami podporządkowania się lub
          buntu.
          Rytuał ssania jest najbardziej elementarnym doswiadczeniem brania i
          staje się matrycą dla wszystkich sposobów brania i dawania,co dalej
          ,w zalezności od relacji matka-dziecko przybiera postać negatywną lub
          pozytywną.
          Dziecko jest skazane na MIŁOŚĆ matki.Dziecko domaga się tej MIŁOŚCI
          ale nie może jej wyegzekwować bo nie da się wyegzekwować żadnej
          MIŁOŚCI.Dziecko dostaje polecenie - żyj bez miłości.
          Kiedy dostaje pokarm- odbiera jako polecieni ,,żyj",ale kiedy nie
          dostaje wraz z nim miłości odbiera to jako -,,żyje bez miłości".Tak
          rozdwojony komunikat staje się matrycą rozdwojejnia psychicznego.
          Jeżeli dziecko dostaje pokarm bez miłości,pozostaje zawężone pole
          wolności,wolnego wyboru.To znaczy nie moze wybrać- pokarm z miłościa
          pokarm bez miłości."Mówiąc juz na sktóty w pózniejszym życiu nawet
          nie domysla się,że ma ten wybór,może wybierać.dla kogoś takiego,kto
          nie miał tego jakby zaprogamowanego przez matkę,a tylko jej narzucony
          przekaz -odczuwa zawsze siebie jako coś odrzucone przez tę
          przestrzeń kosmiczną,dalej ludzi.To się nazywa ,,schizofrenogenna
          matka" i można o tym poczytać spokojnie.Taka matka nadopiekunczościa
          maskuje brak miłości,nadopiekuncza na zewnątrz,nienawidzi wewnatrz.

          ,,Prawdziwym złoczynca w moim domu była moja matka.Matka,która nigdy
          mnie nie kochała,która jedynie przez całe swoje życie wypałniała
          wobec mnie swój obowiązek bycia matką.Anioł śmierci,który oddziela
          duszę od ciała"

        • rumpa Re: Osobne sypianie - jak u Was? 02.10.08, 10:20
          Dasiem dajesz portret małej niedojrzałej dziewczynki która się bawi
          w macierzyństwo - jest spięta, bo przy jej poziomie dojrzałosci
          emocjonalnej powinna się bawić lalkami.
          Seks z nią to gwałt na dziecku.
          Nie wiem dlaczego wyszła za mąż.
          Nie wiem co jej zrobili jej rodzice.
          Jest mi jej bardzo żal, bo też jest jej źle, tylko niestety przy
          takim poziomie niedojrzałości i braku dystansu to cienko widzę
          sprawę.
          Może przy tym być cholernie inteligentna, urokliwa, z wielką wiedzą
          itd, ale to nie ma nic wspólnego z dojrzałością i w połaczeniu z jej
          brakiem może stracić na wartosci. Na pewno inteligencja pomaga
          maskować niedojrzałość.
          Dlatego unika seksu, dlatego wariuje z dzieckiem - próbuje sobie
          radzić, jak umie, a że niewiele umie...TO NIE JEJ WINA!!!
          Uwagi o lenistwie też nie pomagają w komunikacji. Ona chce dobrze i
          robi dobrze, NA TYLE NA ILE MOŻE!!! NA ILE JEST W STANIE!!!
          To nie ma nic wspólnego z ogólną normąa co ważniejsze , z Twoimi
          oczekiwaniami.
          Potrzebna jest Wam terapia - na pewno jej, bo jest jednym wielkim
          nieszczęściem i zapetlonym supłem, ale i Tobie też - żebyś
          zrozumiał, dlaczego ożeniłeś się z tak niedojrzalą dziewczyną,
          dlaczego się sam tak niedojrzale - dać się wywalić z sypialni -
          zachowujesz, żebyś nauczył się nie oceniać i rozumieć o co chodzi,
          to wtedy można senswniej przeciwdziałać. Sorry, esencją dojrzałego
          faceta też nie jesteś i też masz nad czym popracować.
          Dobre rady w stylu gierek z perfumami wywal do kosza bo tam jest ich
          miejsce. Tu nie masz problemu z babą z pretensjami, tylko
          niedojrzałym dzieckiem które próbuje sobie jakoś radzić - jak
          najlepiej, ale głupio i tyle.
          Te teksty że ma z Tobą dobrze a nie docenia - nie masz bladego
          pojęcia jak głebokie może mieć deficyty emocjonalne, jak jest jej
          źle, to tylko Twoja ocena że Jej ma być dobrze - według TWOICH
          wyobrażeń, w dodatku tylko ona sama te deficyty może naprawić, a
          tego nie potrafi, to jest poza jej horyzontem zdarzeń, nie istnieje
          w jej świcie, bo do tego się nie dochodzi w ten sposób, że ktoś cię
          informuje że do dupy jesteś i masz się zmienić, a ty na to - ach, to
          bardzo interesujące, pewnie masz rację, idę i się zmieniam.
          W końcu ona Ci to własnie mówi - i co? I ty się nawet zmieniasz dla
          niej...
          I piszesz na forum przekonany o swojej krzywdzie!
          ONA ODCZUWA TO DOKŁADNIE TAK SAMO!!!

          W dodatku TY SIE DAJESZ wciągnąć w jej chore sposoby zaspokajania
          tych deficytów, co pogarsza sprawę!!!

          Andzia jest przytomna babka, dobrze Ci napisała że spanie z
          dzieckiem nie ma nic wspólnego z jakością czy ilością seksu ( czego
          jestem dowodem), a że panie nie chcące seksu za dzieckiem się
          chowają - to już inna sprawa.I że problemem nie jest libido żony -
          to tylko objaw.

          Jest taka niesamodzielna.... a zdrugiej strony obw
          > inia mnie o wszelkie zło tego świata

          normalne, poczuje się lepiej sama ze sobą da Ci odetchnąć, z jakąś
          większą siłą sprawczą przede wszystkim, nie jak bezradne dziecko
          Spróbuj przestawić myslenie z - ja się staram i jestem niedoceniany
          (hmmm?) na - ale ona musi się męczyć że wszystko jej źle
          naucz się pomagać jej z całym szacunkiem dla jej strachu i
          bezradności a nie robić ZAMIAST niej

          a na to nie mam już rady bo poruszałem ten temat wielokrotnie

          mam duże obawy w jaki sposób poruszałeś ten temat - i wcale mi nie
          chodzi o to że byłeś niegrzeczny albo chamski, naprawdę
          poza tym ona tego nie zrozumie, bo to nie ten etap rozwoju :)))

          Jak
          > trzeba do lekarza oddalonego o 500m to też mnie woła i dymam z
          pracy. Jak widz
          > ę kobity z wózkami które z mniejszymi dziećmi jeżdżą tramwajami,
          do rodziny, na
          > spacery to jestem załamany.

          Wiesz, ja też bym była załamana, tylko zauważ że sam se hodujesz
          tego kociaczka.
          Nagłe odstawienie od piersi nie wskazane, szok może zabić

          ale przecież to się chyba raczej nie pojawiło po slubie - co czułeś
          wtedy? czy już wolisz nie pamiętać?

          OBOJE MACIE ZA USZAMI I TYLE
          pewnie dlatego zresztą jesteście małżeństwem :)))
          pozdrawiam i mądrych decyzji życzę



          • dasiem Re: Osobne sypianie - jak u Was? 02.10.08, 11:22
            "ona sama te deficyty może naprawić, a tego nie potrafi, to jest poza jej horyzontem zdarzeń, nie istnieje w jej świcie" - wg Ciebie wynika z tego, że sytuacja jest beznadziejna? Skoro tak - to trudno.
            "ale przecież to się chyba raczej nie pojawiło po slubie - co czułeś
            wtedy? czy już wolisz nie pamiętać" - sytuacja pogorszyła się wraz z nadejściem dziecka zgodnie z moimi obawami niestety
            PS> Jak mam jej pomóc? One chce być wyręczana a i tak spotykam się z niewdzięcznością. Masz rację, że gdybym zastosował terapię szokową to by się delikatnie mówiąc pogubiła.
            • zakletawmarmur Re: Osobne sypianie - jak u Was? 02.10.08, 12:57
              > PS> Jak mam jej pomóc? One chce być wyręczana a i tak spotykam się
              z niewdz
              > ięcznością.

              Ona szuka sobie coraz to nowszych pretekstów... Po kolei zaspakajasz
              jej kolejne prośby ale to nic nie pomoże.
              Myślę, że gdybym związała się z pierwszym chłopakiem to moje
              małżeństwo wyglądało by właśnie tak jak Twoje...
              Żona związała się z Tobą z innych powodów niż dobry sex. Może
              dlatego że "to nie jest najważniejsze a on jest dobrym kandydatem na
              męża, nie wykorzysta i nie porzuci a zapewni rodzinie byt". Nie chce
              tego stracić, z drugiej strony nie cierpi seksu i nie potrafi się
              przemóc. Nie cierpi seksu bo nie miała czasu się rozbudzić. Może z
              braku doświadczenia? Od razu władowała się w związek z facetem,
              który jest dla niej nie atrakcyjny i później brnęła w to bardziej i
              bardziej. A ty pewnie zawsze się starałeś jej dogodzić? Trudno w
              takich przypadkach podjąć decyzję o rozstaniu. Nawet nie zdążyła się
              zorientować co traci... A ty robisz wszystko żeby ją pogrążyć.
              Zabierasz jej wszystkie wymówki i dziwisz się ze nie jest Ci za to
              wdzięczna? Zmuszasz do seksu i dziwisz się że ona się broni?
              • dasiem Re: Osobne sypianie - jak u Was? 02.10.08, 14:19
                A ty pewnie zawsze się starałeś jej dogodzić? - dokładnie tak
                Zmuszasz do seksu - kiedyś nalegałem - obecnie zupełnie nie
                Zabierasz jej wszystkie wymówki - nie rozumiem
                • zakletawmarmur Re: Osobne sypianie - jak u Was? 02.10.08, 22:40
                  Nie ma seksu. Ona twierdzi, że jest zmęczona opieką nad dzieckiem.
                  Brzmi logicznie. Zaczynasz więc ją odciążać. Czy ona się cieszy? Czy
                  masz więcej seksu? Nie? Dla niej była to kolejna wymówka. Nie powie
                  Ci przecież prosto w oczy że Cię nie pragnie, bo odejdziesz/
                  obrazisz się i będzie jeszcze gorzej. Kiedy spełniasz jej prośby,
                  wymówka traci sens, musi kombinować, wymyślać coś nowego. To rodzi
                  jej frustracje...

                  Rozumiem, że kobieta może stracić ochotę na sex, gdy partner nie
                  wykonuje swoich obowiązków domowych (ja też tracę, nie lubię się
                  czuć wykorzystywana). Ale zastanów się szczerze, czy
                  kiedyś coś pomogło?

                  > Zmuszasz do seksu - kiedyś nalegałem - obecnie zupełnie nie

                  I bardzo dobrze.
                  • m717 Re: Osobne sypianie - jak u Was? 03.10.08, 16:24
                    zakletawmarmur napisała:

                    > Nie ma seksu. Ona twierdzi, że jest zmęczona opieką nad dzieckiem.
                    > Brzmi logicznie. Zaczynasz więc ją odciążać. Czy ona się cieszy?
                    Czy
                    > masz więcej seksu? Nie? Dla niej była to kolejna wymówka. Nie
                    powie
                    > Ci przecież prosto w oczy że Cię nie pragnie, bo odejdziesz/
                    > obrazisz się i będzie jeszcze gorzej. Kiedy spełniasz jej prośby,
                    > wymówka traci sens, musi kombinować, wymyślać coś nowego. To rodzi
                    > jej frustracje...
                    >
                    > Rozumiem, że kobieta może stracić ochotę na sex, gdy partner nie
                    > wykonuje swoich obowiązków domowych (ja też tracę, nie lubię się
                    > czuć wykorzystywana). Ale zastanów się szczerze, czy
                    > kiedyś coś pomogło?

                    Słuchaj, Twoja analiza pozwoliła mi zrozumieć zachowania pewnego
                    typu kobiety. Dzięki Ci bardzo, bo te uwagi są bardzo celne.
                    Jedna moja uwaga: to pozwala zrozumieć zachowania takiej kobiety,
                    ale jej nie usprawiedliwia: jest nieuczciwa wobec swojego męża -
                    bardzo nieuczciwa!!!
                • rumpa Re: Osobne sypianie - jak u Was? 06.10.08, 08:49
                  Bardzo przytomna wymiana zdań

                  dogadzanie nic nie pomaga, bo problem nie leży w KONKRETNYCH
                  czynnościach, tylko głebiej
                  dziewczynie jest źle, więc posiłkuje się popularnymi wyobrażeniami o
                  tym co kobietę/ człowieka uszczęśliwa - tutaj bycie niańczonym jak
                  dziecko
                  inne tego typu pomysły to na przykład zarabianie dużo kasy, super
                  bryka, dużo seksu z coraz młodszymi kobietami, alkohol, dom (znaczy
                  budynek - moja prywatna obsesja) itd
                  wszystkie mają to do siebie że nie uszczęsliwiają ale dają złudznie
                  że jak będzie więcej to będzie lepiej i nie jest dobrze nie dlatego
                  że pomysł nie trafiony, tylko wykonanie jeszcze do d...ale jak sie
                  poprawię albo ktoś się poprawi - znaczy ten kto ma mnie
                  uszczęśliwiać to hoho będzie super
                  moje zdanie - nie wiadomo czy sprawa beznadziejna
                  stań na głowie i zawlecz ja na terapię małżeńską
                  jak się zaprze zadnimi nogami - idź SAM - jak Ty się zmienisz to i
                  ona się będzie musiała jakoś ustosunkować do faktu że zupełnie
                  inaczej z nią postepujesz
            • gocha_74 Re: Osobne sypianie - jak u Was? 02.10.08, 13:11
              Mówicie, że osobne sypialnie nie wpływają na wzajemne relacje. I
              pewnie macie rację, jeżeli są one prawidłowe. Każdy związek ma
              lepsze i gorsze momenty i moim zdaniem, kiedy małżenstwo przeżywa
              kryzys to czasem wspólne łóżko jest jedynym miejscem gdzie dwoje
              ludzi jeszcze jakoś się spotyka. A to budzi chcąc nie chcąc jakąś
              bliskość. Ja jestem osoba leniwą. Nie wyobrazałam sobie wstawania w
              nocy ileś razy do dziecka i karmienia go piersią. Dlatego nasz synek
              do 2 roku życia spał z nami. Mojemu mężowi nie pozwoliłam wtedy spać
              osobno. W tej chwili po iluś tam latach zwiazku kiedy niestety nie
              zawsze jest różowo, niezależnie od tego jak jest w ciągu dnia, w
              łóżku się dotykamy, przytulamy, obejmujemy, i na pewno dzięki temu
              seksu jest więcej. Akurat nas łózko łączy emocjonalnie i
              przypuszczam, że jest dużo więcej takich par
              To co napisałam, jest może dosyć chaotyczne, niemniej uważam, że
              powinieneś dązyć do wspólnego spania, zwłaszcza jeśli tego Ci
              brakuje.
        • femme.fatale1978 Re: Osobne sypianie - jak u Was? 02.10.08, 10:31
          Z twoich postów wylewa się tyle pretensji, oskarżeń i złych emocji... gdzie to
          miejsce na uczucie i seks?
          • dasiem bo właśnie mam dosyć 02.10.08, 11:05
            widzę co się dzieje - nie ma już uczucia a seks......położyłem na nim laskę
            • femme.fatale1978 Re: bo właśnie mam dosyć 02.10.08, 17:10
              W takim razie czego oczekujesz od nas - forumowiczów? Mamy pogłaskać cię po
              główce i przytaknąć, że ty jesteś tym dobrym, ona tą złą i powinieneś ją zostawić?
              • dasiem nie, oczekuję mądrych porad lub analizy problemu 02.10.08, 22:36
                póki co dziękuję
                • rumpa Re: nie, oczekuję mądrych porad lub analizy probl 06.10.08, 09:40
                  ale dziewczyna Ci prawdę napisała
                  żona nie jest taka zła a Ty - taki dobry
                  nie umiecie się komunikować, nie macie pojęcia o co wam biega, łatwo
                  przerzucacie odpowiedzialność na drugą stronę
                  potrzebna obojgu jest terapia
                  miesiące może lata pracy nad sobą i nad związkiem
                  może nawet on nie przetrwa ale przynajmiej rozstaniecie się jak
                  ludzie

                  Z całego mojego długiego postu, w którym pisałam o nadziei, pracy i
                  zrozumieniu, Ty wyniosłeś tylko że to beznadzieja.
                  No więc nie!!!!
                  nie beznadzieja
                  Tylko jak kto chce to szuka sposobu a jak nie chce - to wymówki
                  Mówisz że próbowałeś i masz dosyć - sorry za brutalność - ale może
                  po prostu - srednio mądrze :))) - próbowałeś? Może nie jestes taki
                  mądry i rozsądny jak Ci się wydaje i też musisz się dużo nauczyć?
                  W koncu ożeniłeś się z ta dziewczyną, nie? Dlaczego?

                  Ale jak tu się uczyć z taki nastawieniem :(

                  No i na forum tego nie odwalisz, bo pewnie trzeba będzie obejrzeć
                  małżeństwa waszych rodziców, wasze dzieciństwo, poprzednie związki -
                  bo to się nie wzięło znikąd, to nie jest pech ani zły los
                  i potrzebny jest fachowiec


        • san1 Re: Osobne sypianie - jak u Was? 03.10.08, 09:09
          nie wytrzamelm ,to twoja wina nie rób tego zmien podejscie chce iść niech idzie
          sama nie nadskakuj bo będziesz przegrany,stan sie egoista a jesli to nie pomoże
          to nic nie pomoże w Twoim przypadku ,mimo wszystko pozdrawiam
      • zakletawmarmur Re: Osobne sypianie - jak u Was? 02.10.08, 09:37
        Ja też nie zauważyłam żeby spanie z dzieckiem było równoznaczne z
        brakiem seksu. Mojej koleżanki rodzice spali osobno od urodzenia
        pierwszego dziecka. W dodatku cała rodzina mieszkała w jednym pokoju
        (rodzice z dziećmi). Nie przeszkadzało im to w codziennym seksie,
        czego efektem była kolejna 4 dzieci:-)

        Podsumowując... Jeśli ktoś chce się bzykać znajdzie sposób. Jeśli
        ktoś nie chce znajdzie wymówkę.
    • bugbuddy Re: Osobne sypianie - jak u Was? 01.10.08, 21:54
      Ze wspólnego łóżka zostałem wywalony w zasadzie parę dni po ślubie ;-) Pod
      pretekstem chrapania (ok, faktycznie chrapię). Mieliśmy różne okresy, raz
      spaliśmy razem, potem znowu osobno, itd. Mniejsze bądź większe kłótnie za nami,
      kryzysy także były. Obecnie śpimy znowu osobno. Pewnie, że mi brakuje bliskości
      i przytulenia wieczorem/rano. Porannych seksów i tak nigdy nie było, za to
      angażuję się teraz z wieloma nowymi znajomymi ;-)
      • wwwybredna Re: Osobne sypianie - jak u Was? 01.10.08, 22:00
        U mnie było osobne spanie (uciekałam do drugiego pokoju w środku
        nocy) gdy mąż strasznie chrapał.
        W życiu nie chciałabym spać w jednym łóżku z dzieckiem-córcia spala
        w osobnym łożeczku,a od 8 m-ca życia w swoim pokoju:)
    • futile_and_duperele Re: Osobne sypianie - jak u Was? 01.10.08, 23:29
      A u nas - jak niżej:

      Jesteśmy z żoną 12 lat z hakiem po ślubie

      Mamy 2 dzieci samobieżnych, samodzielnych i samorządnych (8/ 10 lat)

      Seks - częstotliwość jak u Ciebie - od jakichś 2,5 roku 1, 2 x w miesiącu, od
      zawsze inicjowany przeze mnie, mimo to wart inicjowania, przynajmniej przez
      pierwszą dekadę, mimo ciąży i dzieci w sypialni (ale we własnym łóżeczku, nie w
      małżeńskim łożu).

      Natomiast oddzielnie nie sypiamy, bo żona uważa, że do męża w nocy ma
      niezbywalne prawo się przytulić, ale mąż nie ma prawa do niczego więcej, o nie!

      Odbyliśmy parę poważnych rozmów, po których na krótko następowała poprawa, a
      potem wszystko wracało do smutnej (nie)normy. Obecnie moje libido leci na łeb,
      na szyję, nie mam ochoty ani na przytulanie, ani na nic więcej, staram się więc
      iść spać jak najpóźniej.

      Z tym dzieckiem to przegięcie, w tym wieku to już nie jest normalne trzymać je
      we wspólnym wyrku, przykro mi zadawać kłam Twojej żonie. U nas jedyną
      okolicznością, która CZASEM wpływała na to, że dziecko lądowało między nami,
      było karmienie naturalnym mlekiem, które jednak skończyło się w wieku 6 miesięcy
      przy 1. dziecku i 8 miesięcy przy 2.

      W tym przypadku obawiam się, że zastosowanie ma prawo Murphy'ego, które już było
      cytowane na tym forum w specyficznej formie:

      Jeżeli jest dobrze - będzie gorzej.
      Jeżeli jest źle - będzie beznadziejnie.

      Mimo wszystko życzę powodzenia.
    • paulawr sposob na dziecko 02.10.08, 09:17
      jak z zona sie nie da to szukaj sposobu na dziecko. mala jest w taki
      wieku ze pewnie chce robic to co dorosli i to co inne dzieci. wez ja
      do znajomych zeby zobaczyla ze dzieci spia same w pokojach,same w
      lozkach,moze tez bedzie tak chciala. a do tego wez ja do
      sklepu,niech wybierze sobie nowe sliczne lozko w ktorym bedzie
      spala:) tylko takie zeby mama sie nie zmiescila;)
      moja coreczka wybrala sobie lozko i chetnie w nim spi
    • miedzianakonefka Ciach mach i wyjaśnione. 02.10.08, 11:40
      Ty chcesz wrócić, żona nie chce, ma wymówkę. Wszystko w tym temacie.

      Alleluja i do przodu...
      • kaachna1 Re: Ciach mach i wyjaśnione. 02.10.08, 13:16
        Odpowiadasz na:
        miedzianakonefka napisał:

        > Ty chcesz wrócić, żona nie chce, ma wymówkę. Wszystko w tym temacie.

        Zgadzam się z tym,ale dodam tylko,że między wami kompletnie nie ma
        komunikacji,nie rozumiecie siebie nawzajem ani swoich potrzeb,sami nie wiem czy
        sobie z tym poradzicie albo porozmawiacie i w końcu będziecie z tym coś chcieli
        zrobić albo oboje się pogrążycie i będziecie wychowywać dziecko w domu bez
        miłości i pełnym pretensji do siebie nawzajem
    • sagittka Re: Osobne sypianie - jak u Was? 02.10.08, 13:41
      Twoja żona potrzebuje pomocy.
      Wygląda na to, ze dziecko jest jedyną rzeczą godną jej
      zainteresowania, a może to wynikac z tego, ze na innym polu się nie
      realizuje (nie pracuje, nie ma hobby, znajomych, itp).
      Najgorsze, że w dziedzinie wychowania dziecka także nie odniesie
      sukcesu, wręcz przeciwnie, popełnia ogromne błędy!
      Piszesz, że córka ma 2,5 roku, a jest usypiana na rękach, karmiona
      papką dla niemowląt, nie wychodzi na spacery, itp. Dziecko tez
      potrzebuje pomocy, bo matka robi jej krzywdę swoim zachowaniem.
      Proponuję, zebyś tworzyszył żonie przy najbliższej wizycie u
      pediatry i poruszył temat karmienia w nocy, noszenia na rękach, itp.
      Może zona posłucha zewnętrznych autorytetów. Poza tym najwyższy
      czas, żeby dziecko odpępowić od nadopiekuńczej matki. Może mogłoby
      chodzić na jakieś popołudniowe zajęcia dla maluchów, tak żeby z
      czasem zostawało tam same pod opieką fachowej siły, a żona
      obowiązkowo w tym czasie do fryzjera, na kurs języka, aerobik, itp.
      Zacznij działać, jeśli nie dla żony, to dla własnego dziecka.
    • lajlah Re: Osobne sypianie - jak u Was? 03.10.08, 12:43
      Przez pierwsze trzy, cztery tygodnie po urodzeniu dziecka spałam w pokoju
      dziecinnym. Wiadomo, pierwsze dziecko, stres, poza tym byłam obolała po ciężkim
      porodzie, w połogu, itd. Po miesiącu, dziecko zostało w łóżeczku w swoim pokoju
      z "elektroniczną nianią" jak owo urządzenie ładnie się nazywa, a ja z powrotem
      do sypialni małżeńskiej. Oczywiscie na początku z pełnym stosunkiem musieliśmy
      zaczekać, tym bardziej, że jak już pisałam natura wyposażyła mego małża
      niezwykle hojnie, ale potrzebowaliśmy swojej bliskości, pieszczot.
      Miało to także inną ważną zaletę. Moje dziecko nigdy nie miało problemów z
      zasypianiem, my nie mielismy problemów z usypianiem go. Wieczorkiem przytulanie,
      czytanie książeczki, buziak na dobranoc i pa pa w drzwiach. Po pięciu,
      dziesięciu minutach synek spał. Do dziś ze zgrozą czytam problemy matek, których
      dzieci mają po kilka lat i nie chcą spać same w swoim łóżku.
      • lajlah Re: Osobne sypianie - jak u Was? 03.10.08, 12:46
        pokoju dziecięcym, jasna sprawa. Przepraszam, niedawno wrociłam z podróży i
        jeszcze porzadnie się nie wyspałam:)
        • zamszowa Re: Osobne sypianie - jak u Was? 11.10.08, 19:21
          2,5 roku to za małe dziecko na sobny pokój????? Jezus MAria. Nasz syn NIGDY nie
          spał z nami w łóżku, bo łózko to miejsce święte i tylko moje i mojego męża. spał
          obok w łózeczku. w wieku 3 miesięcy wyjechał do swojego pokoju. córka
          identycznie. pewnie , ze to wymaga dojrzałości i samozaparcia: wstawanie do
          karmienia (mąż zreszta wstawał, podawał dziecko i odkładał po karmieniu), płacz
          przez 2 noce małego wyekspediowanego do swojego pokoju, ale się opłaciło.
          Jestemy razem , seks super. Nigdy nie zrozumiem jak kobieta może tak potraktowac
          mężczyznę , który dał jej dziecko. dziecko staje się dla niej najwazniejsze.
          moze wyjdę tu na wyrodną matkę ale dla mnie mój mąż i nasze pożycie zawsze były
          i będą najwazniejsze. a to z prostej przyczyny: był pierwszy, przed synem i
          córką i bez niego tych cudownych dzieciaków bym nie miała. dbam o niego jak
          dbałam przed dziećmi, nasza więź jest równie silna, jesli nie silniejsza bo
          RAZEM zajmujemy się dziecmi. jesli drogi kolega wolał wyemigrowac do innego
          pokoju bo mu było za duszno, to teraz niech za to płaci. Mój mąż tez normalnie
          pracował a spał ze mną i wstawał w nocy do dziecka. sprzątał, robił zakupy i
          tysiąc innych rzeczy. bo nie jest niedojrzałym wygodnisiem, tylko dorosłym
          facetem. dodam tylko ze jak urodził się syn, mąż miał 24 lata:) owszem był
          zmęczony ale miał za to uśmiechniętą, gotową do seksu i inicjującą ten seks
          żonę:)facet dbający o dom i dziecko to mega afrodyzjak dla kobiety:)
          • al9 dasiem - zamszowa ma rację od A do Z 16.10.08, 18:15
            Ty jesteś winien kolego - nie Twoja żona
            Dasiem - jest 21 wiek, nie zauważyłeś? Kobieta ZAJMUJE sie
            dzieckiem? NIE PRACUJE? siedzi w domu??? Jestes muzułmaninem?
            gdyby Twoja żona miała własne życie, własne problemy, własne auto,
            to byś tu kolego nie ryczał...
            Sam jestes kowalem własnego losu. Chciałeś to masz..
            Każdy ma taki seks na jaki załuguje..
            Przemyśl to!
            Pozdrawiam
            al
            • kaachna1 Re: dasiem - zamszowa ma rację od A do Z 16.10.08, 18:23
              al9 napisał:
              > Każdy ma taki seks na jaki załuguje..
              > Przemyśl to!
              > Pozdrawiam
              > al
              No to teraz pojechałeś... dla mnie załamka
              • al9 Re: dasiem - zamszowa ma rację od A do Z 16.10.08, 18:27
                No to teraz pojechałeś... dla mnie załamka
                --------
                no i co mam zrobić z tą informacją?
                nie zgadzasz sie i dobrze
                to forum a nie towarzystwo wzajemnej adoracji
                al
                • dasiem jane że forum, to co tu misiu robisz? 18.10.08, 00:18
                • kaachna1 do al9 18.10.08, 14:54
                  al9 napisał:

                  > No to teraz pojechałeś... dla mnie załamka
                  > --------
                  > no i co mam zrobić z tą informacją?
                  > nie zgadzasz sie i dobrze
                  > to forum a nie towarzystwo wzajemnej adoracji
                  > al

                  Al tu nie chodzi tylko o mnie,ale wszystkich tych,którzy czytają to forum,z
                  twojej wypowiedzi wynika,że wszyscy,którzy bywają na tym forum sami sobie są
                  winni,że mają inny temperament i inne potrzeby niż ich partner,a przecież
                  dokładnie wiesz,że to nie do końca tak jest
            • dasiem jasne...obwiń mnie jeszcze za wybuch II wojny 18.10.08, 00:16
              To że siedzi w domu i nie pracuje to jest wymóg chwili i nasza wspólna decyzja (brak rodziny itp., a na opiekunkę nas nie stać - tj. stać, tylko że wyjdzie podobnie finansowo - wydatek podobny do ewentualnej pensji żony).
              PS> Moja żona nigdy nie miała koleżanek i do tej pory nie ma....jej najbliższą osobą jest jesynie siostra
    • manahmanah77 Re: Osobne sypianie - jak u Was? 11.10.08, 19:47
      Dwójka dzieci, pierwsze miało kolki przez trzy miesiące i ledwo co spaliśmy, ale
      żadnych sublokatorów w małżeńskim łóżku.

      W ogóle, od 15 lat osobno spaliśmy dwa razy - raz miałem wysoką gorączkę i
      wszystko mnie drażniło, a drugi raz chciałem przetestować, czy na nowej kanapie
      da się wyspać, czy też ewentualne umieszczenie na niej gościa będzie
      równoznaczne z poddaniem go torturom.

      Tym niemniej znam pary, które z zasady śpią oddzielnie, dzieci czy nie - po
      prostu lubią/wygodniej im. Ja nie zazdroszczę. Nawet jak nie ma seksu, to miło
      jest choćby na śpiącej żonie rękę położyć.
    • kicia031 Re: Osobne sypianie - jak u Was? 18.10.08, 14:37
      u. Zeby nie było to
      > nie jestem bez winy bo ja wyemigrowałem z powodu obranego podziału obowiazków
      > (model klasyczny: ja pracuję, żona w domu z dzieckiem - bo nie ma innej możliwo
      > ści) oraz tego że było latem cholernie duszno - żona zamykała szczelnie latem o
      > kno żeby się małe nie przeziębiło. Kiedy chciałem wrócić (nadal chcę) okazało s
      > ię, że nie ma takiej możliwości b

      Wyniosles sie ze wspolnego lozka, ze wzgledu na swoja wygode, pokazalez zonie,
      ze jest owa wygoda wazniejsza dla ciebie niz bliskosc z nia - trudno mi
      ocebniac twoja zone, ale ja bym byla zraniona na tyle, ze juz bym faceta nie
      wpuscila do lozka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka