Dodaj do ulubionych

Jaka kochanka?

04.11.08, 10:16
Sex bez zobowiązań czy fool serwis z uczuciem? Oto jest pytanie.
Obserwuj wątek
    • krzysztof-lis Re: Jaka kochanka? 04.11.08, 11:39
      Co kto lubi. Jeśli musiałbym wybierać, wziąłbym sam seks.
      • bi_chetny Re: Jaka kochanka? 04.11.08, 13:49
        sam mechaniczny seks ? u kochanki nie szukałem tylko seksu, więc pewnie nie.
        • krzysztof-lis Re: Jaka kochanka? 04.11.08, 14:17
          > sam mechaniczny seks ? u kochanki nie szukałem tylko seksu, więc
          > pewnie nie.

          Czy sam to nie wiem, ale na pewno bez uczucia i zaangażowania.
    • selfmademan Re: Jaka kochanka? 04.11.08, 14:14
      FULL serwis ??? FOOL serwis ??? Bo to mogą by zupełnie inne sprawy ;)
      • bi_chetny Re: Jaka kochanka? 04.11.08, 14:18
        już nie chciałem się czepiać :D
        Fool service może być czasem też pociągający. Pamiętam że kiedyś mówiłem że to
        bez sensu iść do łóżka z głupiutką blondyneczką. Teraz uważam, że czasami może
        to być całkiem przyjemne [oczywiście mówię o jednorazowej przygodzie :D]
        • eeela Re: Jaka kochanka? 04.11.08, 14:41
          Ale może to być całkiem wyczerpujące przedsięwzięcie - trzeba się nią zajmować
          bez przerwy, coby nie dopuścić do rozmowy :-)

          Ja bym z głupiotkim blondyneczkiem nie mogła iść do łóżka. Mnie do seksu
          potrzeba fascynacji danym osobnikiem, a do tego bez odrobiny intelektualizmu ani
          rusz - iskierka się nie zapala :-) Co bardzo dziwne w sumie, bo kobiety potrafią
          mnie poruszyć pięknem tylko i wyłącznie ciała, a mężczyźni już nie.
          • bi_chetny Re: Jaka kochanka? 04.11.08, 15:36
            mógłbym pójść z taką do łóżka, byleby nie gadała. usta może otwierać tylko w
            wiadomym celu :D
          • gacusia1 Re: Jaka kochanka? 04.11.08, 15:39
            eeela napisała:

            >
            Co bardzo dziwne w sumie, bo kobiety potrafią
            > mnie poruszyć pięknem tylko i wyłącznie ciała, a mężczyźni już nie.
            >
            Cos w tym jest....
            Na kochanka wybralabym takiego TYLKO do sexu,bez uczucia ale nie
            moglby byc "glupiutkim blondyneczkiem".
          • asdaa Re: Jaka kochanka? 05.11.08, 14:13
            a ja mogłabym i z głupiutkim blondyneczkiem, byleby umiał to i owo. Jednak nie
            ma porównania z seksem z ukochanym. Zupełnie inna jakość!
            • fredoo Re: Jaka kochanka? 05.11.08, 17:50
              A czy w tym wypadku ilość może przechodzić w jakość? Hę....
          • avide Re: Jaka kochanka? 06.11.08, 22:37
            Mam dokładnie tak samo.
            Przed i po lubię sobie pogadać na "poziomie". Zwłaszcza "przed" potrafi być to
            świetną grą wstępną. Wtedy nawiązuje się choć odrobina chemii potrzebna by
            przeżyć seks jako coś więcej niż penetrację połączoną z ejakulacją. Bez rozmowy
            na odpowiednim poziomie (nie chodzi mi tu bynajmniej o jakieś profesorskie
            tematy tylko o styl i formę wypowidzi itp)niestety...

            Wiele razy w życiu żałowałem, że takie "blondyneczki" mnie nie kręciły. Jestem
            pewien, że wiele fajnego i przede wszystkim łatwego seksu mnie w życiu ominęło.
            buuuuu ;-))))
            • eeela Re: Jaka kochanka? 07.11.08, 10:38
              Tak, właśnie tak! Podczas dobrej rozmowy budzi się ogień. Każdy dobry romans w
              moim życiu zaczynał się całym popołudniem albo wieczorem przegadanym -
              entuzjastycznie, ogniście, nawet jesli niekoniecznie profesorsko. O literaturze
              i muzyce, ale też o zwykłych przyziemnych sprawach, tyle że właśnie z tym ogniem
              i humorem. Mało kiedy ludziom się tak wyostrza język, jak wówczas, gdy hormony
              grają ;-)
    • aandzia43 Re: Jaka kochanka? 04.11.08, 15:33
      fredoo napisał:

      > Sex bez zobowiązań czy fool serwis z uczuciem? Oto jest pytanie

      A co ty chcesz (możesz) jej zaproponowac?
      • fredoo Re: Jaka kochanka? 05.11.08, 17:48
        Ja to jak sie za coś biore to porządnie.Ale full servis z uczuciem
        może nie zależeć od naszej i zostanie tylko fool servis niestety.
    • maciejka_04 Re: Jaka kochanka? 04.11.08, 16:11
      Ale jakie uczucie? Co masz na myśli pisząc uczucie?
      Miłość i kochanka to nie najlepsze połączenie.
    • al9 tak czy siak sobie robisz krzywdę 04.11.08, 16:53
      wdając sie w relacje pozamałżeńskie
      nieważne zcy planujesz sex bez zobowiązań - taki nie istnieje.
      ZAWSZE rodzi zobowiązania. Chcesz bez zobowiązań - idz do burdelu.
      Każdy inny przypadek - wymknie sie spod kontroli. I walnie Cię w łeb.
      Oczywiście - nikt w to nie wierzy. Mnie to nie dotyczy. Ja panuje
      nad swoim życiem (i fiutem)
      Niestety - to nieprawda.
      Prawdziwy mężczyzna NAJPIERW próbuje naprawic związek. Nie może czy
      nie potrafi? To odchodzi.
      Nie bzyka sie to tu to tam - tak robią ludzi SŁABI.
      Pozdr
      al
      • eeela Re: tak czy siak sobie robisz krzywdę 04.11.08, 17:01
        Ale świat nie składa się z samych silnych ludzi :-) Na dodatek robimy wszystko,
        aby jak najbardziej rozwijać szanse istnienia dla tych słabych. Poza tym, czy ja
        wiem, czy mężczyzna robiący na boku to konieznie mężczyzna słaby? Ja jestem
        skłona wyobrazić sobie szereg sytuacji, w których równie dobrze może to robić
        mężczyzna silny. Jestem też w stanie sobie wyobrazić mężczyznę słabego, który
        tego nie robi.
      • merlotka30 Re: tak czy siak sobie robisz krzywdę 04.11.08, 23:33
        słabiusienieczcy.
        Miło poczytać :)
      • blacky80 Re: tak czy siak sobie robisz krzywdę 05.11.08, 08:56
        al9 napisał:

        > wdając sie w relacje pozamałżeńskie
        > nieważne zcy planujesz sex bez zobowiązań - taki nie istnieje.
        > ZAWSZE rodzi zobowiązania. Chcesz bez zobowiązań - idz do burdelu.
        > Każdy inny przypadek - wymknie sie spod kontroli. I walnie Cię w łeb.
        > Oczywiście - nikt w to nie wierzy. Mnie to nie dotyczy. Ja panuje
        > nad swoim życiem (i fiutem)
        > Niestety - to nieprawda.
        > Prawdziwy mężczyzna NAJPIERW próbuje naprawic związek. Nie może czy
        > nie potrafi? To odchodzi.
        > Nie bzyka sie to tu to tam - tak robią ludzi SŁABI.
        > Pozdr
        > al


        No to teraz stary pojechałeś! ;) Zaraz forumowe lobby "kochanka-kochanki dla
        dobra dzieci" zjedzie cię równo ;)
      • bi_chetny Re: tak czy siak sobie robisz krzywdę 05.11.08, 10:24
        al9 napisał:
        > Nie bzyka sie to tu to tam - tak robią ludzi SŁABI.

        już wiem dlaczego nie lubię takich radykalizmów. bo one są niebezpieczne.
        Poza tym, trudno jest tłumaczyć swoje racje w takiej sytuacji. Czuję się
        zupełnie jak wtedy, kiedy tłumaczę mojemu dziecku że robi się coś tak a nie
        inaczej, a ono i tak zrobi po swojemu, po swojemu się sparzy i nauczy.
        Oczywiście nikomu nie odbieram prawa do takiego myślenia. Może i jestem słaby,
        ale czy to wada ? Wszyscy ludzie są słabi, słabość to nasza cecha, która objawia
        się w momentach zupełnie nie spodziewanych.
        Sztuką jest się podnosić, a nie nie upadać.
        • nawrocona5 Re: tak czy siak sobie robisz krzywdę 05.11.08, 10:54
          Ja tam wiem, dlaczego nie lubię radykalizmów.:)
          Bo doprowadzają ludzi do mówienia głupot w obronie własnych poglądów.
          A pewnych poglądów czasami nie da się obronić.
          Na przykład
          a. kobieta z małymi dziećmi i z niewielkimi szansami na jej znalezienie
          b. kobieta z dzieckiem niepełnosprawnym
          c. kobieta po mastektomii albo z inna ciężką chorobą

          Jeżeli te kobiety zostały opuszczone przez swoich mężów, bo związek się posypał,
          to ja nie nazwę kogoś takiego ani prawdziwym mężczyzną ani człowiekiem odważnym.
          Być może on sam będzie taki we własnych oczach, jeśli uważa prawdę za wartość
          nadrzędną w każdej sytuacji.
          Dla mnie będzie dupkiem.
          Wolę kogoś, kto bzyka na boku i zadba o to, aby zona nigdy się nie dowiedziała.



          • kachna79 Re: tak czy siak sobie robisz krzywdę 05.11.08, 10:59
            > Wolę kogoś, kto bzyka na boku i zadba o to, aby zona nigdy się nie
            > dowiedziała.

            Tyle, że tego nie można z całą pewnością zapewnić.
            Ogólnie rozumiem Twoje argumenty, ale...
            • nawrocona5 Re: tak czy siak sobie robisz krzywdę 05.11.08, 11:09
              Nie można tego zapewnić. To fakt.
              Nie można też mieć pewności, że KAZDY człowiek oszukiwany wolałby znac prawdę,
              choćby najgorszą.
              Dlatego czasem w kierowaniu się wyłącznie poprawnymi moralnie racjami jest tyleż
              samo egoizmu, co w robieniu rzeczy niemoralnych i szukaniu przy tym alibii w
              postaci "cudzego dobra".

              Stąd własnie moja opinia, że każdą taką sytuację należałoby oceniać indywidualnie
        • al9 radykalna niebezpieczna opinia 05.11.08, 12:27
          al9 napisał:
          > Nie bzyka sie to tu to tam - tak robią ludzi SŁABI.

          już wiem dlaczego nie lubię takich radykalizmów. bo one są
          niebezpieczne.
          Poza tym, trudno jest tłumaczyć swoje racje w takiej sytuacji. ------
          ---------------------
          radykalizm?
          nazywanie rzeczy po imieniu?
          nie potępiam ludzi którzy popełniaja błędy. Żal mi tych, którzy nie
          sa szczerzy wobec siebie. Zdradzanie żony to nie jest sprawa kalibru
          jazdy tramwajem na gapę.
          Niebezpieczne kolego jest relatywizowanie spraw podstawowych. I
          samousprawiedliwianie się.
          Powtórzę - nie mój cyrk i nie moje małpy. Mam jednak prawo do swojej
          opinii i nie uważam że jest radykalna. To forum.
          Co do dzieci w zwiazku.. Sam wychowałem sie w rozbitej rodzinie i
          twierdzę - ze lepiej dla całej rodziny, zeby niekochajacy sie
          rodzice rozstali się, niż tkwienie latami w toksycznym związku i
          przekazywanie chorych relacji własnym dzieciom.. Mamy 21 wiek,
          rozwód nie wyklucza ze społeczeństwa, rodziny sa wielopoziomowe i
          nawet późniejsze związki rozwiedzionych rodziców nie psują relacji z
          biologicznymi rodzicami.
          Natomiast zdrada - zabija w samym sobie to co najpiekniejsze.. I po
          co? dla kilku chwil ekscytacji?
          Ale my wszyscy nie jestesmy skłonni to brania odpowiedzialnosci za
          siebie. Lepiej i łatwiej dać się nieść życiu. Ok - każdy ma własny
          rozum. Tylko nie oszukujmy się - to oznaka słabości.

          eela - ludzie sa słabi, egoistyczni i łatwo - za łatwo -daja się
          ponosić egzaltacji - tak, wiem. Tylko czy muszę to akceptować?
          Może przynajmniej mogę wyrazic swoje zdanie. Zwłaszcza tu - na forum
          ludzi którzy nie akceptują bylejakości...
          bi chetny pyta:
          Może i jestem słaby,
          > ale czy to wada ?

          moja odpowiedź, tak radykalna i niebezpieczna brzmi - tak. To wada.
          eot
          al
          • bi_chetny Re: radykalna niebezpieczna opinia 05.11.08, 12:46
            nikt się nie usprawiedliwia
            ja będę żył ze swoimi słabościami, ciekawe czy ty pogodzisz się ze swoimi, będąc
            tak radykalnym ?
          • nawrocona5 Re: radykalna niebezpieczna opinia 05.11.08, 12:51
            al9 napisał:
            Mamy 21 wiek,
            > rozwód nie wyklucza ze społeczeństwa, rodziny sa wielopoziomowe i
            > nawet późniejsze związki rozwiedzionych rodziców nie psują relacji z
            > biologicznymi rodzicami.

            Jaka piękna wizja... Czytuję czasami w prasie o takich pięknych relacjach -
            przyjaźń z byłymi żonami i mężami, idealna zgoda w kwestii opieki nad dziećmi,
            brak przepychanek finansowych, idylla między macochami (lub ojczymami) i ich
            pasierbami, twarda męska przyjaźń między mężczyzną a nowym mężem jego żony, i
            wiele innych ukłądów.
            Czytam, rozglądam się wokół siebie...
            I dlaczego do cholery w życiu nie widuję, tego o czym czytam?

            • al9 Re: radykalna niebezpieczna opinia 05.11.08, 13:50
              Jaka piękna wizja... Czytuję czasami w prasie o takich pięknych
              relacjach -
              > przyjaźń z byłymi żonami i mężami, idealna zgoda w kwestii opieki
              nad dziećmi,
              > brak przepychanek finansowych, idylla między macochami (lub
              ojczymami) i ich
              > pasierbami, twarda męska przyjaźń między mężczyzną a nowym mężem
              jego żony, i
              > wiele innych ukłądów.
              > Czytam, rozglądam się wokół siebie...
              > I dlaczego do cholery w życiu nie widuję, tego o czym czytam?
              --------------------
              to żałuj
              sam ożeniłem sie z dziewczyną z dwójką dzieci
              Ojciec i poprzedni mąż kocha je i często widuje. Nie przyjaźnię się
              z nim, ale nie wchodzę w jego rolę i emocje...
              Każdy ma taka miłośc i takich przyjaciół - na jakich zasługuje...
              Pozdr
              al
              • nawrocona5 Re: radykalna niebezpieczna opinia 05.11.08, 13:59
                Wobec tego rozumiem twoje poglądy. Opierasz się na założeniu " jeśli ja tak mam
                to inni też mogą" :)))
                Założenie jest błędne, ale gratuluję ci takich układów, bo na pewno twoja
                zasługa jest w tym ogromna. Nie zapominaj jednak, że wystarczyłoby, aby jedno z
                was było na innym poziomie emocjonalnym lub kulturalnym, aby zycie kilku osób (
                w tym dzieci) zamieniło się w koszmar.
                • al9 nawrócona to nie do końca tak 05.11.08, 14:23
                  Wobec tego rozumiem twoje poglądy. Opierasz się na założeniu " jeśli
                  ja tak mam
                  to inni też mogą" :)))
                  Założenie jest błędne,
                  -----------
                  no niezupełnie
                  sam się staram - to fakt
                  ale moi rodzice rozstali się w emocjach żalu i nigdy się ze soba nie
                  komunikowali..
                  Przeżyłem to - moje dzieciństwo nie było usłane różami ale nie było
                  koszmarem, a z obojgiem rodziców mam dziś dobry kontakt. po latach
                  wiem, że dobrze zrobili rozstając się, pomimo dramatu małego
                  dziecka. dziecko to przeżyło :-)
                  Było to lata temu - dziś jest jeszcze łatwiej
                  Podkreślę - rozwód to ostateczność. Niemniej czasem nie ma innego
                  wyjścia. Potępiam natomiast tych którzy zdradzają. Uważam że to
                  nieuczciwe głównie wobec samego siebie. Ale to ich życie
                  Pozdr
                  al
                  • nawrocona5 Re: nawrócona to nie do końca tak 05.11.08, 14:33
                    Ciekawe jest to, co piszesz. Ja tez pochodzę z rozbitej rodziny. I chociaż
                    zawsze - jako dziecko- wiedziałam, że rozwód był konieczny ( nie były to powody
                    z kategorii "zdrada" czy "juz cie nie kocham" ale dużo powazniejsze), to jednak
                    wciąż pamiętam swój żal w każdą wigilię i przy wszystkich okazjach kiedy inne
                    dzieci miały oboje rodziców przy sobie. Czułam się gorsza.
              • bi_chetny Re: radykalna niebezpieczna opinia 05.11.08, 15:09
                > Każdy ma taka miłośc i takich przyjaciół - na jakich zasługuje...

                teraz to przesadziłeś
            • blacky80 Re: radykalna niebezpieczna opinia 05.11.08, 15:10
              nawrocona5 napisała:

              > al9 napisał:
              > Mamy 21 wiek,
              > > rozwód nie wyklucza ze społeczeństwa, rodziny sa wielopoziomowe i
              > > nawet późniejsze związki rozwiedzionych rodziców nie psują relacji z
              > > biologicznymi rodzicami.
              >
              > Jaka piękna wizja... Czytuję czasami w prasie o takich pięknych relacjach -
              > przyjaźń z byłymi żonami i mężami, idealna zgoda w kwestii opieki nad dziećmi,
              > brak przepychanek finansowych, idylla między macochami (lub ojczymami) i ich
              > pasierbami, twarda męska przyjaźń między mężczyzną a nowym mężem jego żony, i
              > wiele innych ukłądów.
              > Czytam, rozglądam się wokół siebie...
              > I dlaczego do cholery w życiu nie widuję, tego o czym czytam?


              Bo patrzysz przez pryzmat swojego wypaczonego życia. Sorry za szczerość ale dla
              mnie wypaczonego.
              Ojciec odszedł od nas kiedy zdałem do liceum. Zawsze zastanawiałem się dlaczego
              tak późno. Wtedy też dowiedziałem się że mam 2-letniego brata przyrodniego. Mama
              od dawna domyślała się, że on prowadzi podwójne życie, ale dopiero dzieciak
              którego nie dało się ukryć skłonił rodziców do radykalnego rozwiązania tej
              toksycznej sytuacji. Awantur w domu nigdy nie było, lecz atmosfery rodzinnej też
              nie. Mimo to, że ojciec założył drugą rodzinę nigdy nie przestał być naszym
              ojcem. Myślę, że kiedy sie wyprowadził stał się nawet trochę lepszy. Pewnie
              wyrzuty sumienia spowodowały tę poprawę i większa troskę o "pozostawione"
              dzieci. Widzę że mama też odżyła, krótko mówiąc zajęła się sobą i swoimi
              przyjemnościami. Faceta nie ma, ale siostra hojnie obdarzyła ją wnukami, za
              którymi ona świata nie widzi.
              Nie mam żalu do ojca. Paradoksalnie w naszej rodzinie wszystko zaczęło pomyślnie
              się układać kiedy rodzicie się rozeszli. Kiedyś go zapytam o to dlaczego wybrał
              tamtą, dlaczego tak długo się decydował i czy jest z nią szczęśliwy. Kiedyś, jak
              będę miał swoje dzieci, na razie za wcześnie na takie rozmowy.
              Widzisz nawrócona5, to nie jest historia z prasy tylko moich rodziców. Nauczyła
              mnie ona tego, że warto podejmować trudne decyzje i mieć odwagę by wyrwać się z
              letargu.
              • nawrocona5 Re: radykalna niebezpieczna opinia 05.11.08, 15:22
                blacky80 napisał:
                > Bo patrzysz przez pryzmat swojego wypaczonego życia. Sorry za szczerość ale dla
                > mnie wypaczonego.

                Nie ma za co:)

                >Widzę że mama też odżyła, krótko mówiąc zajęła się sobą i swoimi
                > przyjemnościami. Faceta nie ma, ale siostra hojnie obdarzyła ją wnukami, za
                > którymi ona świata nie widzi.

                Pogadamy jak będziesz w wieku w którym twoja mama została sama:))
                Opowiesz wtedy na forum jak fajnie byc bez kobiety, jak odzyłeś wreszcie, a
                opiekownie się wnukami uważasz za duzo fajniejsze od seksu i kochającej kobiety
                u boku:)))
                • blacky80 Re: radykalna niebezpieczna opinia 05.11.08, 15:31
                  nawrocona5 napisała:

                  >
                  > Pogadamy jak będziesz w wieku w którym twoja mama została sama:))


                  Przecież napisałem, że moja mama nie została sama. Na co dzień ma mnie, grono
                  znajomych z którymi się spotyka, od czasu do czasu gdzieś wyjeżdżają, siostrę,
                  wnuki zakochane w babci. Myślę, że gdyby chciała mogłaby nawet mieć faceta,
                  oczywiście gdyby tylko chciała.


                  > opiekownie się wnukami uważasz za duzo fajniejsze od seksu i kochającej kobiety
                  > u boku:)))

                  Moja mama jest już w dosyć słusznym wieku (byłem młodszym dzieckiem, które późno
                  urodziła), więc w jej sytuacji opiekowanie się wnukami jest jak najbardziej na
                  miejscu.
    • murakami2 Jak boga kocham 04.11.08, 18:44
      Same dylematy ostatnio na forum, opędzić się nie można od pytań
      egzystencjalnych.
      • nawrocona5 Re: Jak boga kocham 05.11.08, 08:35
        al9 napisał:
        >Prawdziwy mężczyzna NAJPIERW próbuje naprawic związek. Nie może czy
        >nie potrafi? To odchodzi.

        A co jeżeli to nie jest związek dwojga ludzi ale np czworga - czyli jest dwójka
        dzieci?
        Prawdziwy mężczyzna, kiedy "nie może lub nie potrafi" naprawić związku
        (oczywiście wg własnych wyobrażeń) - odchodzi????
        Tak po prostu...
        Mam inną definicję prawdziwego mężczyzny.
        Panowanie nad własnym fiutem oczywiście doceniam, jest to cecha jak najbardziej
        pożądana...:)

        Ale co reszty wypowiedzi - chyba się trochę zagalopowałeś.
        • kachna79 Re: Jak boga kocham 05.11.08, 09:04
          > A co jeżeli to nie jest związek dwojga ludzi ale np czworga -
          czyli jest dwójka
          > dzieci?

          Wybacz, ale dzieci nie tworzą związku małżeńskiego z rodzicami:/
          Związek tworzą i odpowiadają za niego kobieta i mężczyzna, a ich
          dzieci są beneficjentami lub ofiarami układu, który fomują rodzice.
          • nawrocona5 Re: Jak boga kocham 05.11.08, 09:14
            kachna79 napisała:
            > Wybacz, ale dzieci nie tworzą związku małżeńskiego z rodzicami:/
            > Związek tworzą i odpowiadają za niego kobieta i mężczyzna, a ich
            > dzieci są beneficjentami lub ofiarami układu, który fomują rodzice.

            Wiem, że dzieci nie tworzą związku małżeńskiego:))
            Ale mężczyzna i kobieta, którzy tworzą związek, odpowiadają nie tylko za siebie.

            A co gdyby odwrócić stwierdzenie autora i powiedzieć tak:
            "Prawdziwa kobieta nie zdradza, tylko ODCHODZI OD MEZA I DZIECI, kiedy nie
            potrafi naprawić związku"
            Będzie aplauz czy nie?
            • kachna79 Re: Jak boga kocham 05.11.08, 09:35
              > A co gdyby odwrócić stwierdzenie autora i powiedzieć tak:
              > "Prawdziwa kobieta nie zdradza, tylko ODCHODZI OD MEZA I DZIECI,
              kiedy nie
              > potrafi naprawić związku"
              > Będzie aplauz czy nie?

              Odejście mężczyzny od żony nie oznacza odejścia od dzieci -
              przynajmniej nie powinno. Chyba już o tym rozmawialiśmy...
              • avide Re: Jak boga kocham 06.11.08, 22:56
                Jeśli dobrze zrozumiałem, Nawróconej chodziło o odejście kobiety i pozostawienie
                dzieci z ojcem, tak by sama jako "wolny ptak" mogła zacząć układać sobie życie.

                Pytanie: Jak zareaguje otoczenie na hasło matki (wyrodnej?), która ODDAŁA dzieci
                ojcowi. (Stereotyp jest taki iż to MATKA w chyba 95% zwykle zostaje z dziećmi)

                a) zlinczują na publicznym stosie za to, że zostawiła dzieci
                b) ukamienują i nazwą dziwką za to, że zechciała szukać własnego FIZYCZNEGO
                szczęścia ?
                c) biją brawo dla odwagi decyzji, w końcu ona też ma prawo do własnego szczęścia
                d) ... (wpisz własne bo wiem że pewnie coś wymyślisz Kachna ;-)) )
                • kachna79 Re: Jak boga kocham 07.11.08, 09:48
                  > Stereotyp jest taki iż to MATKA w chyba 95% zwykle zostaje z
                  > dziećmi.

                  To raczej praktyka , a nie stereotyp.

                  > Pytanie: Jak zareaguje otoczenie na hasło matki (wyrodnej?), która
                  ODDAŁA dziec
                  > i
                  > ojcowi. (Stereotyp jest taki iż to MATKA w chyba 95% zwykle
                  zostaje z dziećmi)

                  A jakie znaczenie ma ocena społeczeństwa? Przecież ogólnie
                  postulatem na tym forum jest działanie właśnie bez ulegania wpływowi
                  innych. Przecież kochanków mamy sobie "brać", bo to dobre dla nas, a
                  co myślą inni (w domyśle zacofani) jest nieważne:P
                  Ironizuję oczywiście, ale wciąganie dzieci w brudy typu zdrada,
                  kłamstwo po to żeby usprawiedliwić się to już przesada.
                  A jeśli już chodzi o ocenę postępowania odchodzącego rodzica to jest
                  jeszcze opcja: może lepiej żeby oszust nie wychowywał dzieci, może
                  będzie to szansa dla nich...
                  • nawrocona5 Re: Jak boga kocham 07.11.08, 13:55
                    Kachno
                    To był właśnie klasyczny przykład wypowiedzi ni w pięć ni w dziewięć - czyli
                    czepiania się pojedynczych słow lub zdań z pominięciem kontekstu.
                    Dodatkowo zmiana tematu i brak odniesienia do zadanego pytania.
                    Na dodatek zapętliłaś się trochę moim zdaniem

                    > A jakie znaczenie ma ocena społeczeństwa? Przecież ogólnie
                    > postulatem na tym forum jest działanie właśnie bez ulegania wpływowi
                    > innych. Przecież kochanków mamy sobie "brać", bo to dobre dla nas, a
                    > co myślą inni (w domyśle zacofani) jest nieważne:P -

                    Nikt tu nigdy tak nie stwierdził -posiadanie kochanka lub kochanki to fakt
                    zazwyczaj ukrywany, ponieważ każdy zdaje sobie sprawę że niepięknie postępuje i
                    ocena społeczeństwa byłaby jednoznacznie negatywna. Dyskutowanie o tym na forum
                    to nie to samo co nieliczenie się z opinią publiczną, prawda?

                    Zestawienie zdrady z sytuacją, kiedy matka decyduje się na odejście od dzieci po
                    to, aby bez skrępowania oddawać się uciechom miłosnym - czy to aby nie przesada?>


                    > Stereotyp jest taki iż to MATKA w chyba 95% zwykle zostaje z
                    > > dziećmi.
                    >
                    > To raczej praktyka , a nie stereotyp.

                    Napisałaś, że praktyka. Przepraszam bardzo - i co z tego?
                    Nieważne jakie określenie będzie bliższe rzeczywistości.
                    Nie wyraziłas żadnego poglądu a zamiast komentarza zamieściłaś sprostowanie. Czy
                    tylko po to aby nie przyznać racji?

                    Takimi wypowiedziami sprowadza się każdą dyskusję na manowce. Zostaje tylko
                    zwykłe przerzucanie się słowami.
                    • kachna79 Re: Jak boga kocham 07.11.08, 14:17
                      A co mogłam dodać do zasugerowanych odpowiedzi Avide? Odpowiedziałam
                      ironicznie, bo po raz kolejny Avide zadał mi pytanie z sugerowaną
                      odpowiedzią. Wogóle uważam, że odwołanie się do opinii publicznej
                      jest mydleniem oczu... Przecież zdrada jest złem nie dlatego, że
                      ludzie ją źle oceniają.

                      > Nikt tu nigdy tak nie stwierdził
                      Przecież często można przeczytać, że mamy prawo do szczęścia, że
                      mamy prawo do dobrego egizmu, właśnie w kontekście szukania
                      zaspokojenia jesli małżonek nam tego nie daje.

                      > Zestawienie zdrady z sytuacją, kiedy matka decyduje się na
                      odejście od dzieci p
                      > o
                      > to, aby bez skrępowania oddawać się uciechom miłosnym - czy to aby
                      nie przesada
                      > ?>

                      W moim odczuciu ocena obydwu tych zachowań jest negatywna. W obu też
                      przypadkach współczuję tym dzieciom.

                      > Napisałaś, że praktyka. Przepraszam bardzo - i co z tego?
                      > Nieważne jakie określenie będzie bliższe rzeczywistości.
                      > Nie wyraziłas żadnego poglądu a zamiast komentarza zamieściłaś
                      sprostowanie. Cz
                      > y
                      > tylko po to aby nie przyznać racji?

                      Ale o jaką rację Ci chodzi? Tak, zazwyczaj dzieci zostają z matką,
                      ale co to ma do rzeczy? Jakie wnioski mam na tej podstawie wyciągnąć?

                      Powiem wprost: negatywnie oceniam postawę zdradzającego bez względu
                      na to jakiej jest płci. Negatywnie oceniam postawę rodzica, który
                      zaniedbuje dzieci: nieważne czy z nimi mieszka czy nie.
                      Takich odpowiedzi oczekiwałaś? Czy to coś wniosło nowego?
                      • nawrocona5 Re: Jak boga kocham 07.11.08, 14:29
                        Powiem wprost: negatywnie oceniam postawę zdradzającego bez względu
                        > na to jakiej jest płci. Negatywnie oceniam postawę rodzica, który
                        > zaniedbuje dzieci: nieważne czy z nimi mieszka czy nie.
                        > Takich odpowiedzi oczekiwałaś? Czy to coś wniosło nowego?

                        Nie wniosło;)
                        Bo ja próbuję od ciebie wyciągnąć jednoznaczną odpowiedź:
                        Czy wobec tego pozytywnie oceniasz postawę osoby, która zamiast kłamać i
                        zdradzać po prostu odejdzie? A skoro mężczyźni odchodząc zwykle nie zabierają ze
                        sobą dzieci tylko je potem odwiedzają, to czy uważasz, że kobieta też tak może?
                        • avide Re: Jak boga kocham 07.11.08, 15:51
                          Dzięki Nawrócona.
                          Przez moment myślałem że coś źle zrozumiałem i napisałem w odpowiedzi Kachnie.
                          ;-0))
                          Kachna, nie zasugerowałem Ci odpowiedzi. Jako że jestem facetem który zabierając głos w danej sprawie ma wyrobiony jakiś pogląd napisałem co myślę. Trochę już Cię znam z forum dlatego WŁASNIE PO TO bys mogła się spokojnie odnieśc do mojej wypowiedzi postawiłem otwarty punkt D.
                          Specjal for You ;-).

                          Chodziło mi dokładnie o to że to zazwyczaj kobieta zostaje po rozwodzie z całym majdanem pod tytułem dzieci, i zgliszcza rodziny. Facet zazwycza odchodzi wolny i układa sobie życie. I to jest wg społeczeństwa ok. Nikt przeci temu nieprostestuje, nikt nie nazwie takiego facet skończonym fiutem. Jak jeszcze póści plote że żona mu nie dawała i zimna kobieta w ogóle była to jeszcze współczucia się pojawią.

                          Co innego jak to samo zrobi kobieta. Lawina okarżeń sięposypie. Co to za matka co dzieci zostawia? Co to za matka co dom dziecom odbiera?
                          Cp to za matka która tylko tyłkiem myśleć potrafi >
                          i tak dalej.
                          Rozumiesz co było moją intencją ????

                          Odpowiedz na pytanie Nawróconej:
                          "Prawdziwa kobieta nie zdradza, tylko ODCHODZI OD MEZA I DZIECI, kiedy nie potrafi naprawić związku
                          Będzie aplauz czy nie?"

                          w kontekście tego co napisałem ???
                          Ja uważam że będzie lincz, bez względu czy nam się to podoba czy nie.
    • blacky80 Re: Jaka kochanka? 05.11.08, 08:48
      Wybieram fool serwis z uczuciem ale u stałej partnerki. Kochankom mówię NIE, no
      chyba że partnerka zaakceptuje drugą niewiastę do trójkąta ;)
      • kachna79 Re: Jaka kochanka? 05.11.08, 09:05
        przywracasz mi wiarę w ludzi:)
    • kropeczka-b Re: Jaka kochanka? 06.11.08, 23:36
      fredoo napisał:

      > Sex bez zobowiązań czy fool serwis z uczuciem? Oto jest pytanie.

      To zależy czego szukasz: samego rozładowania czy trochę większych
      odlotów :-)
      • fredoo Re: Jaka kochanka? 07.11.08, 08:19
        Dzień Dobry. Tak sobie prowokuję. Ale przecież każdy (nawet ksiądz)
        chciałby przeżyć wielką miłość. A jak nie wielką to chociaż maleńką
        może.
        • kropeczka-b Re: Jaka kochanka? 07.11.08, 08:36
          fredoo napisał:

          > Dzień Dobry. Tak sobie prowokuję. Ale przecież każdy (nawet ksiądz)
          > chciałby przeżyć wielką miłość. A jak nie wielką to chociaż
          maleńką może.

          Hej!
          Co do księdza, to on przecież przeżywa wielką miłość-przynajmniej
          tak to powinno wyglądać- miłośc do Boga. A w praktyce...wole nie
          poruszać tego tematu :-P

          Każdy chciałby przeżyć wielką/chociaz maleńką miłość, ale nie każdy
          potrafi...

          Miłego dnia...i znalezienia tego czego szukacie:-)
          • fredoo Re: Jaka kochanka? 07.11.08, 12:36
            Bo trzeba umieć posłuchać,popatrzeć czy coś poczuć.A jak ttoś tylko
            przemawia to niczego nie zauważa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka