meg758
25.12.08, 17:30
Witam
Sprawa wygląda tak. Jestem z moim facetem od 6 lat. Jest dla mnie dobry. Wozi mnie swoim samochodem, czasami ugotuje mi obiad, zreperuje coś w domu, zaprasza do restauracji. Nie kłócimy się. Mieszkamy osobno, jesteśmy niezależni od siebie finansowo. Od co najmniej 3 lat sypiamy ze sobą jak dla mnie za rzadko- raz na 1-1,5 miesiąca, a ja skończyłam 33 lata i mam swoje potrzeby... Do niedawna to tylko ja przytulałam jego, brałam za rękę, nie odwrotnie. Nie ma między nami ognia, czułości.
Pół roku temu przeczytałam książkę Perel i zaczęłam powoli wcielać w życie niektóre z jej teorii na miarę swoich możliwości. Dzwonię i esemesuję rzadziej. Zdarza się, że zamiast czekać na jego telefon w sobotę rano mam swój pomysł na spędzenie dnia. Nie jestem już zawsze miła, zrównoważona, odpowiedzialna i rozsądna. Miewam swoje „humory”, przekomarzam się z nim, żartuję i flirtuję.
Zauważyłam pewne zmiany w jego zachowaniu - łóżkowo nie zmieniło się nic. Dzisiaj się oświadczył. Właśnie teraz, kiedy ja się zastanawiam od kilku tygodni czy ma kochankę, woli swoją rękę ode mnie i czy jest sens ciągnąć to dalej. Powiedziałam mu, że się zastanowię.
Zakładam ten wątek, bo chcę się dowiedzieć, co myślą o tym inni ludzie patrzący z boku.
Pozdrawiam