Dodaj do ulubionych

Pewnie mnie nie pamiętacie,

06.02.09, 23:12
bo pisałam tu ostatni raz więcej niż rok temu - ale obiecałam wtedy,
że za czas jakiś dam znać, co się u mnie dzieje.

Ci, co wtedy czytali o moich problemach i rozterkach wiedzą, o co
chodzi. Sama chętnie sobie poczytałam w archiwum, żeby sobie
przypomnieć, jaka byłam naiwna. Zakończyłam pisanie na forum w
momencie, kiedy uznałam, że wszystko się dobrze układa i idzie "ku
lepszemu". Hmmm...

Teraz mogę Wam już napisać - długo jeszcze od momentu, kiedy
napisałam tutaj ostatni raz żyłam w iluzji. Nie układało nam się,
nie mogliśmy się dogadać, a przede wszystkim - czułam i widziałam,
że mój m. ma gdzieś moje potrzeby - jednym słowem - równia pochyła.
Nadszedł w końcu taki moment, że byłam z nim tak nieszczęśliwa jak
jeszcze nigdy w życiu - byliśmy razem, ale to, jak mnie traktował
wołało o pomstę do nieba.

No cóż - do sedna - chciałam Was poinformować, że moje małżeństwo
niedawno się zakończyło. Wzięliśmy rozwód. Jakieś pół roku temu
zebrałam w końcu dowody i okazało się, że m. ma kogoś. Tak, jak Wam
pisałam kiedyś - jak tylko się dowiedziałam - nie było o czym gadać.
On jeszcze próbował - ale ja już nie chciałam - wiedziałam, że
jeżeli się dowiem na 100%, że kogoś, to będzie gwóźdź do trumny i
koniec naszego związku.

Piszę to, żeby wszystkie kobiety, które mają jakieś podejrzenia
zaufały swojej intuicji. Ja swojej zaufałam, a potem została uśpiona
przez "starania" mojego męża i przez to, że go nadal bardzo kochałam
i chciałam wierzyć w to, co mówi.

Chcę Wam również bardzo serdecznie podziękować - wszystkim tym,
którzy mnie wtedy wspierali, trzymali za mnie kciuki, dawali rady i
czasami również zdrowo zjechali:) - wszystkim bez wyjątku -
większość z Was miała rację - skończyło się jak się skończyło -
szkoda tylko, że zmarnowałam jeszcze trochę swojego życia, zanim
dotarła do mnie prawda.

Teraz jestem pogodzona z losem.

Cieszę się, że stało się, jak się stało - szkoda, że w ogóle, ale
dobrze, że teraz niż np. za 10 lat.

Mam swoje życie, synka, pracę - jakoś sobie daję radę:) To chyba
dzięki temu, że zawsze uważałam się za niepoprawną optymistkę - i
coś w tym chyba jest, chociaż troszkę jednak tej radości życiowej ta
sytuacja mi odebrała, ale nie jest znowu tak najgorzej:)

Raz jeszcze pozdrawiam wszystkich, którym choć troszkę świta, kto
zacz "Elle":)

Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: Pewnie mnie nie pamiętacie, 06.02.09, 23:34
      Chcialam znalezc Twoj watek poczatkowy o Twoich problemach ale nie
      ma go albo nie moge znalezc. Pokazalo mi tylko watek o tym,jak to
      wlasnie wszystko wraca do "normy" i nic wiecej.
      Mozesz podrzucic linka? To tak w kwestii intuicji.
      • elle1977 Gacusia, 06.02.09, 23:41
        bardzo proszę:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=52897502&s=0
        ale ostrzegam: strasznie dużo czytania:)

        Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki za Twoją intuicję.
        • gacusia1 Re: Gacusia, 06.02.09, 23:53
          Dziekuje za link. Przeczytalam Twoj post ale komentarzy juz nie.
          (poczytam pozniej calosc i sie przekonam). Majac takie "dowody"
          bylabym pewna,tak jak Ty wtedy,ze
          moj maz kogos ma. Co do intuicji,to moj maz ostatnio powiedzial po
          tym jak stwierdzilam ,ze powinnam mojej intuicji lepiej sluchac,ze
          LEPIEJ TO TY TEJ INTUICJI W OGOLE NIE SLUCHAJ.
          Hmmmmm...Zastanawiajace .-)
          Powiedz mi tylko,czy Twoj exmaz zdradzal Cie z ta,o ktora go
          podejrzewalas?
          • elle1977 Re: Gacusia, 07.02.09, 00:05
            ja nie mam pojęcia z kim mnie WTEDY zdradzał. Przełknęłam wszystkie
            jego kłamstwa i chciałam - o naiwności! - budować z nim dalej
            szczęśliwe życie. Ale, tak, jak już wspomniałam - to była gehenna -
            istna trauma - przynajmniej ja to tak odbierałam. Brak czułości,
            zrozumienia, przytulenia, rozmowy(!), zainteresowania, po prostu -
            WSZYSTKIEGO, czego możnaby się spodziewać po mężu. W każdym razie
            byłam z nim tak nieszczęśliwa w którymś momencie, że wprost mu to
            powiedziałam, oczywiście po uprzednich próbach rozmowy, prośbach,
            groźbach, propozycjach terapii i tym podobnych irracjonalnych (teraz
            już to wiem) prośbach. I wiesz co? Nic, ale to kompletnie nic z tego
            wyznania sobie nie zrobił.

            Teraz, gdy emocje już opadły widzę, że najwyraźniej wyszłam za mąż
            za człowieka, który nigdy mnie nie kochał. Smutne. Niestety
            prawdziwe.

            Ale jest i wątek optymistyczny: ja mam już swoje nowe życie. Nie
            jestem sama - mam synka:)

            Pozdrawiam Cię i poczytaj sobie tamten wątek - może Tobie w czymś
            pomoże.
            • gacusia1 Trzymaj sie cieplo! n/t 07.02.09, 01:11

    • aandzia43 Re: Pewnie mnie nie pamiętacie, 07.02.09, 00:02
      Poszperałam sobie trochę w archiwum. Tak, rzeczywiście, trzeba było
      wtedy słuchać tej obśmiewanej kobiecej intuicji. I nie dawać sobie
      wmawiać mężowi i niektórym na forum, że "na głowę trzeba się
      leczyć". Chociaż większoć forumowiczów, trzeba przyznać, zachowała
      zdrowy rozsądek. Ale stało się, co się stało. Chłop z wozu, koniom
      lżej. Niedobry chłop;-)
      Trzymaj się:-)
      • elle1977 Aandzia 07.02.09, 00:07
        Dziękuję:)

        I muszę to przyznać - forumowicze wtedy naprawdę bardzo mi pomogli -
        za to uwielbiam to forum:)

        Pozdrawiam Cię serdecznie:)
        • alicja_z Re: Aandzia 07.02.09, 00:10
          Trzymaj się ciepło elle :).
          Trzeba trafu, że ja również dziś choć z innych przyczyn po roku
          nieobecności zajrzałam ciekawie na to forum....
          • elle1977 Alicja 07.02.09, 00:13
            Dziękuję - a trzymam się całkiem nieźle, muszę powiedzieć:)

            Co do trafu - to fakt:) Mam tylko nadzieję, że weszłaś tu jedynie z
            ciekawości, nie po poradę:/, bo tego nie życzę nikomu.

            Pozdrawiam:)
            • alicja_z Re: Alicja 07.02.09, 00:19
              Fakt - z ciekawości .... widzę, że problemy te same...
    • avide Re: Pewnie mnie nie pamiętacie, 07.02.09, 00:20
      Trzymaj się ciepło.
      Na facetów się nie obrażaj. Choć wszyscy mamy ku..sy nie każdy jest ku..em ;-)))

      Zapamiętaj jednak naukę o naiwności i stanowczości w związku. Nie popełnił tego
      samego błędu w przyszłości drugi raz.

      Pzdr.
      Avide.
      • elle1977 Avide:) 07.02.09, 00:25
        Tobie muszę osobiście podziękować:) Jednak trochę swojego czasu
        poświęciłeś wtedy na oświecanie mnie w moim zaślepieniu:) Miałeś
        rację i teraz też masz - moje motto życiowe to "nie dać sobie wejść
        na głowę ŻADNEMU facetowi - szacunek do siebie przede wszystkim".

        Jeszcze raz ogromne DZIĘKI:)

        Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam:)

        Elle
        • kawitator ELLE 07.02.09, 08:34
          A ja Ci nie wierzyłem.
          Nie tyle tobie co twojej "intuicji"
          • elle1977 Kawi:) 07.02.09, 09:35
            Po prostu starałeś się ocenić sprawę z innej strony i bardzo
            obiektywnie.

            Tobie też bardzo dziękuję za Twój głos w tamtej sprawie:)

            Jednak moja intuicja się nie myliła - co prawda trochę trwało zanim
            wreszcie coś konkretnego zrobiłam, ale - jak to mówią - lepiej późno
            niż wcale.

            Teraz naprawdę jestem - no, może nie "szczęśliwa", bo jednak mam
            poczucie ogromnej życiowej porażki - ale cieszę się jak cholera, że
            nie zmarnuję sobie życia u boku kogoś, kto jest totalnym egoistą i
            nie szanuje uczuć innych. Pomimo wszystko nie życzę mu źle - niech
            żyje swoim życiem - oby nie popełniał tych samych błędów przy boku
            tej nowej osoby, bo nie wyobrażam sobie, żeby w taki sposób mógł
            zbudować coś trwałego. Ale to już nie mój problem:)

            DZIĘKI, Kawi:) i serdecznie pozdrawiam:)
            • herbatka.jasminowa Elle... 07.02.09, 13:02
              Ja przeczytałam cały tamten wątek, łącznie z komentarzami..ufff
              i bardzo Ci gratuluję, że tak się dobrze skończyło- że udało Ci się wyjść z tego toksycznego małżeństwa.
              A tak z ciekawości zapytam, czy twój eks jest związny z tamtą kobietą czy ma kogoś innego?
              pozdrawiam i wszystkiego dobrego dla Ciebie i syna:-))
              • elle1977 Herbatka 07.02.09, 17:13
                Może to dziwnie zabrzmi, ale nie wiem, czy wtedy to była ta sama
                kobieta - nie dociekałam. Wiem, z kim teraz jest - w każdym razie
                nie z tą osobą, którą wówczas podejrzewałam.

                Jak się dowiedziałam, że jednak ktoś jest nie miało dla mnie
                znaczenia, kto to - liczył się dla mnie już tylko sam fakt, że mnie
                zdradza. Reszta była nieważna - dopiero potem dowiedziałam się, kto
                to. W każdym razie nie znałyśmy się wcześniej.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka