Dodaj do ulubionych

Fatalny seks...

12.02.09, 11:08
Witajcie!

Jeśli znacie moje wątki, wiecie, że mieszkamy z teściową, wiecie też jakie
wynikają z tego problemy. Podstawowym, bardzo ważnym który mnie dręczy jest
problem z naszym seksem. Nie tylko jest go bardzo mało, ale kiedy już jest -
jest fatalny :(

Przeważnie jest tak, że ona jest bardzo mało aktywna. Ostatnio, kiedy była
przeziębiona - zachęcałem ją. Chętnie się oddawała i był to niemal tydzień
codziennych "małżeńskich zabaw". Pod koniec tego tygodnia dotarło do mnie, że
coś jest nie w porządku! Ja inicjuję, ja prowadzę, zachęcam. Oczywiście - nie
jest to najważniejsze, ale zależy mi na tym, żeby ona była w łóżku spełniona,
ale jej obecne zachowanie powoduje, że za wszystko się winię. Jest mi wstyd w
łóżku i zaczynam mieć opory - przed sobą samym.

Ona w ogóle nie zaczyna. Kiedy pewnego dnia powiedziała, że planuje coś na
wieczór - ucieszyłem się. Myślałem, że rzeczywiście coś planowała, ale
wieczorem, w łóżku - ona leżała i czekała. Kiedy ja powiedziałem - spróbuj,
zacznij, weź sprawę w swoje ręce - oczywiście nie powiedziałem tego wprost,
ale delikatnie sugerowałem - ona stwierdziła, że ja myślę tylko o jednym.
Odwróciła się, poszliśmy spać odwróceni od siebie.
Ja - oczywiście czując się winnym, następnego dnia próbowałem to nadrobić, ale
okazało się, że ona jest na mnie nie czuła. Zdawało mi się kiedyś, że kobieta
powinna być podniecona, przepraszam wszystkie Panie za określenie - mokra i
gorąca... Ona jest zimna. Widzę jak odwraca wzrok i gapi się w sufit...
Staram się mieć na uwadze całe jej ciało i emocje, ale ona twierdzi, że to
mało. Ostatnio powiedziała - nie jesteś taki romantyczny jak w filmach - no.sz
kurde. Co to znaczy "jak w filmach" ?

Nie potrafię tak. Nie wiem co mam robić, kiedy ona jest zimna i zupełnie
pozbawiona chęci...
Ja nie mogę wiecznie tego inicjować, brać na siebie ciężaru "udanego seksu" a
potem się za wszystko winić. Nie chcę tak, bo kiedyś było znacznie lepiej, a
teraz kończę po kilku ruchach i mam potworne poczucie winy, nie potrafię jej
po czymś takim spojrzeć w oczy...
Obserwuj wątek
    • krzysztof-lis Re: Fatalny seks... 12.02.09, 11:20
      > Ostatnio powiedziała - nie jesteś taki romantyczny jak w filmach -
      > no.sz kurde. Co to znaczy "jak w filmach" ?

      To znaczy, że ona sama nie wie, o co jej chodzi.

      Ja bym poważnie z nią porozmawiał. Poważnie, szczerze, choćby wyciągając siłą z
      gardła odpowiedzi na Twoje pytania.
    • black-antoinette Re: Fatalny seks... 12.02.09, 11:31
      Znowu się kłania coś co ja nazywam partnerem do tuningu. "Owszem, chcę być z
      Tobą, ale ...." i tu można wstawić dowolność. Rozmowy pomagają, przynajmniej w
      moim przypadku, i wspólne odkrywanie co nam się podoba. Czasem samemu można być
      zaskoczonym.
      • nudny83 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 11:36
        Ale co zrobić jeśli ona nawet nie próbuje podjąć inicjatywy ? Ja już mam dość
        bycia "maszyną do zaspokajania" :(
        • kachna79 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 11:40
          Ja już mam dość
          > bycia "maszyną do zaspokajania" :(

          Z Twojej wypowiedzi wynika, że nie masz podstaw by się tak czuć, bo
          Twoja żona nijak zaspokojona nie jest.
          Po tym ironicznym wstępie dodam, że z tego co kojarzę (patrz Twoje
          wpisy na forum młodiutkie mężatki) to Wy macie sporo problemów w
          związku z mieszkaniem z teściową. Brak czy zła jakość seksu to
          pochodna tych kłopotów, więc żeby coś zmienić musicie przeciąć
          pępowinę matka - córka. Ale o tym już wiele osób Ci pisało...
          • nudny83 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 11:42
            kachna79 napisała:

            > Ja już mam dość
            > > bycia "maszyną do zaspokajania" :(
            >
            > Z Twojej wypowiedzi wynika, że nie masz podstaw by się tak czuć, bo
            > Twoja żona nijak zaspokojona nie jest.
            No tak - zwalisz całą winę na mnie ? O ile ja się staram, próbuję, szukam drogi
            - ona nie robi nic !!!
            • kachna79 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 11:49
              > No tak - zwalisz całą winę na mnie ? O ile ja się staram, próbuję,
              szukam drogi
              > - ona nie robi nic !!!

              Jaką winę?!
              W mojej wypowiedzi zaznaczyłam, że to pierwsze zdanie to ironia.
              Natomiast konstruktywna miała być pozostała część mojej wypowiedzi:
              uważam, że zły seks to pochodna chorobliwej zależności Twojej żony
              od matki i tu trzeba zacząć działać.
        • jedenon Re: Fatalny seks... 12.02.09, 11:44
          Zapytaj Ją czy Cię kocha? Co to według niej jest miłość? Czy ma do Ciebie jakieś
          ale ? Czy jest szczęśliwa czy chce żebyś Ty był szczęśliwy? Zapytaj co lubi
          czego nie lubi w takich rozmowach wiele można się dowiedzieć ale i wiele
          powiedzieć Nie chodzi o kłótnie chodzi o normalną rozmowę o problemach. Byc może
          to Ty robisz gdzieś błąd spróbuj się dowiedzieć gdzie? Kiedy ostatnio byliście w
          kinie, pomagasz jej w kuchni? Kiedy ostatnio kupiłeś jej kwiatka lub jakiś mały
          prezencik? Macie dzieci? Musisz dowiedzieć się jaki jest problem po jej stronie
          bez tego nic nie zrobisz.
          • nudny83 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 11:47
            Ją wysłałem na angielski (fce), fitness... Rozwija się, spotyka z koleżankami.
            Ja gotuję, sprzątam - nie pozwalam, żeby prace domowe absorbowały ją bardziej
            niż jest to konieczne. Upiorę, uprasuję, ona w tym czasie poczyta książkę... Nie
            mamy dzieci, ale mieszkamy z teściami w niedużym pokoju.

            Wiecie co mnie zastanawia w waszych wypowiedziach - to, że to tylko mężczyzna ma
            dbać o kobietę... Do kina, restauracji itd niestety częściej chodzi z
            koleżankami niż ze mną...
            • kmoczar Re: Fatalny seks... 12.02.09, 12:12
              nikt nie mówi, że ma BARDZIEJ dbać
              mają dbać oboje, jeśli jednak nie ona tu pisze na forum tylko Ty, to to Tobie
              można coś doradzić co możesz zrobić a nie jej.
              nikt nie stwierdzi tu np. że wzięcie na siebie wszystkiego co jest do robienia w
              domu przez jedną osobę jest normalne i zdrowe.

              z własnego doświadczenia powiem Ci, że kobieta może nie wiedzieć czemu nie chce
              i mimo, że problem będzie w Tobie to się o nim od niej nie dowiesz. nie każdy
              składa sylogizmy życiem codziennym na początku i łóżkiem na końcu, mimo że tam
              powinno się szukać.
              ja też miałem, żal do mojej kobiety, a starałem się pracując za ciężko 'na nią'
              przez parę lat - nie tędy droga. pogoń ją do garów i zabierz na spacer, podziel
              się sprzątaniem i pomaluj jej paznokcie u nóg gdy będzie spała - takie trywialne
              może być rozwiązanie.
            • markos28mr Re: Fatalny seks... 14.02.09, 17:31
              Ja,ją rozumię. Jak można podniecać się w łóżku z babą , nie będąc lebijką. Bo TY ( wybacz ) nie jesteś mężczyzną , Ty jesteś babą, ktora sprząta , gotuje , prasuje , a małżonka dowartościowuje się z koleżankami (może nie tylko z koleżankami).
        • kmoczar Re: Fatalny seks... 12.02.09, 11:56
          zaspokajania czego?

          jeśli jej to nie bawi to nie zmusisz, żeby ją to bawiło ale możesz spróbować to
          sprawić.
          wcześniej musisz jednak dowiedzieć się dobrze czego Ona chce - jeśli nie potrafi
          zdefiniować konkretów to spróbuj jej pomóc,
          pusty żal i frustracja nic nie pomogą - jeśli nie potrafisz od tego uciec -
          porozmawiaj z nią też o tym.
    • dorata351 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 12:08
      A moze ona nie lubi seksu. A moze jedxcie do lasu, hotelu... Jak
      było kiedys?
      • nudny83 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 12:26
        Kiedyś było... Nie bardzo często, ale fajnie i wesoło :) Spontanicznie i wszędzie :)
        • dorata351 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 12:58
          No to za wszelką cenę szczerze pogadajcie, samo nie przejdzie,
          trzeba zacząć działać.
    • yoric Re: Fatalny seks... 12.02.09, 12:58
      > To znaczy, że ona sama nie wie, o co jej chodzi.

      mam takiego kumpla, który mówi "one same nie wiedzą, czego chcą", a ja mówię
      "nie, stary, to ty coś schrzaniłeś".

      > Ja gotuję, sprzątam - nie pozwalam, żeby prace domowe absorbowały ją bardziej
      niż jest to konieczne. Upiorę, uprasuję, ona w tym czasie poczyta książkę...

      jak ona ma to zrobić, żeby czuć pociąg do kury domowej?

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=65134637
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=63847890
      • dorata351 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 13:00
        No nie przesadzaj, zaraz do kury domowej, bo co pranie czy
        sprzątanie to takie niemęskie?
      • nudny83 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 13:07
        To ona ma być kurą domową ? Mnie to wcale nie umniejsza, że zajmuję się domem,
        ale daje satysfakcję, że ona może się rozwijać i ma to o czym marzyła i czego
        nigdy nie miała...
        • aandzia43 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 13:26
          nudny83 napisał:

          > To ona ma być kurą domową ? Mnie to wcale nie umniejsza, że
          zajmuję się domem,
          > ale daje satysfakcję, że ona może się rozwijać i ma to o czym
          marzyła i czego
          > nigdy nie miała...

          A ty o czym marzyłeś i co masz?
          • nudny83 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 13:47
            Ja - o powrocie do trekkingu (chciałbym zabierać ją w góry), ale na razie
            odkładamy pieniądze żeby kupić własny kąt. W dzieciństwie ojciec zaraził mnie
            pasją do fotografii - ale kiedy proponuję kupienie aparatu - zawsze słyszę, że
            nie ma na to pieniędzy. Prawda, jej wszystko daję, a sam siedzę i gnuśnieję...
            • zlosnica100 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 14:00
              Mam nadzieje ze tekst ze mieszkacie w nieduzym pokoju z tesciami byl
              przejezyczeniem.Ja tez z moja matka na sąsiednim wyrku bylabym
              zimna.....
              • nudny83 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 14:38
                zlosnica100 napisała:

                > Mam nadzieje ze tekst ze mieszkacie w nieduzym pokoju z tesciami byl
                > przejezyczeniem.Ja tez z moja matka na sąsiednim wyrku bylabym
                > zimna.....
                Oczywiście, że źle mnie rozumiesz - mieszkamy w domu teściów, w swoim małym
                pokoju - nie dzielimy go.
            • kachna79 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 14:12
              nudny83 napisał:

              > Ja - o powrocie do trekkingu (chciałbym zabierać ją w góry), ale
              na razie
              > odkładamy pieniądze żeby kupić własny kąt. W dzieciństwie ojciec
              zaraził mnie
              > pasją do fotografii - ale kiedy proponuję kupienie aparatu -
              zawsze słyszę, że
              > nie ma na to pieniędzy. Prawda, jej wszystko daję, a sam siedzę i
              gnuśnieję...

              Jednym słowem Twoja żona wyszła za faceta z pasją, który teraz
              zasuwa w domu. To pewnie jest wygodne, ale mało pociągające...
        • anais_nin666 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 18:01
          nudny83 napisał:

          > To ona ma być kurą domową ? Mnie to wcale nie umniejsza, że zajmuję się domem,
          ale daje satysfakcję, że ona może się rozwijać i ma to o czym marzyła i czego
          nigdy nie miała...

          Wbrew temu co pisze Yoric kobiety doceniają tego typu starania mężczyzn.
          Absolutnie nie ujmują one na męskości.
          Facet ma mieć tzw. jaja, wiedzieć czego chce itp. Kobiety to lubią - owszem. Tak
          jak faceci lubią, kobiety, które wiedzą o co im chodzi. To idzie w obie strony.
          Nikt nie chce być z pierdołą. Ani żeńską, ani męską;)
          Męskie działania w domu typu pranie, gotowanie to ogromny plus, a często powód
          dla którego kobieta ma chęć na późniejsze co nieco, bo ma na nie siłę.
          Poza tym facet przy pracach domowych moim zdaniem jest baaardzo sexy... Mrrr...

          Co do Twojej kobiety. Nie należy do tygrysic i pewnie w tym momencie niewiele
          już zmienisz. Jest być może zablokowana, może czuje, że jej nie wypada
          inicjować. Trudno przewidzieć. Być może odblokowałyby ją rozmowy z seksuologiem,
          ale zapewne jej do lek. wołami nie zaciągniesz;)
          Pozostaje polubić niemrawą żonkę lub przestać mówić o swoich potrzebach
          okrągłymi słówkami i powiedzieć wprost co Cię gnębi. Czy poskutkuje? Pewnie nie,
          ale co Ci szkodzi spróbować?
      • marek_gazeta Re: Fatalny seks... 12.02.09, 14:28
        > jak ona ma to zrobić, żeby czuć pociąg do kury domowej?

        Dokładnie tak.

        Na forum rozwodowym co pewien czas pojawia się biedny misio - po ślubie tak się starał, gotował, sprzątał, obsypywał kwiatami, kobieta była wniebowzięta przez pierwsze trzy miesiące, po następnych trzech jakby mniej, a potem robiła się wredna, zimna albo zwiewała z harleyowcem w nieświeżych skarpetkach.

        Kobiety chcą sie seksić z fajnymi, niezależnymi, wysportowanymi, żyjącymi pasjami facetami. I do tego trzeba dążyć. Są oczywiście przykre obowiązki, którymi trzeba się uczciwie dzielić, ale życie nie polega na robieniu kobiecie dobrze - chyba, że w czasie seksu.
        • nudny83 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 14:38
          marek_gazeta napisał:

          > Dokładnie tak.
          >
          > Na forum rozwodowym co pewien czas pojawia się biedny misio - po ślubie tak się
          > starał, gotował, sprzątał, obsypywał kwiatami, kobieta była wniebowzięta przez
          > pierwsze trzy miesiące, po następnych trzech jakby mniej, a potem robiła się w
          > redna, zimna albo zwiewała z harleyowcem w nieświeżych skarpetkach.
          >
          > Kobiety chcą sie seksić z fajnymi, niezależnymi, wysportowanymi, żyjącymi pasja
          > mi facetami. I do tego trzeba dążyć. Są oczywiście przykre obowiązki, którymi t
          > rzeba się uczciwie dzielić, ale życie nie polega na robieniu kobiecie dobrze -
          > chyba, że w czasie seksu.

          Widać popełniłem błąd inwestując w nią wszystko co miałem samemu się zapadając -
          psychicznie i fizycznie. Ale jak to teraz zmienić :(
          • marek_gazeta Re: Fatalny seks... 12.02.09, 15:09
            > Widać popełniłem błąd inwestując w nią wszystko co miałem samemu się zapadając
            > -
            > psychicznie i fizycznie. Ale jak to teraz zmienić :(

            Nie martw się, nie Ty jeden. Jak zmienić? Stać się znów facetem, jakim byłeś przed ślubem. Poczuć, że życie sprawia Ci frajdę.

            Oczywiście warto byłoby zamieszkać na swoim. Jeśli nie możecie pozwolić sobie na kupno mieszkania, wynająć coś małego, ale przytulnego. Oczywiście to kosztuje, ale - zwróć uwagę - w obecnej sytuacji (mieszkanie za darmo lub prawie za darmo u teściowej) Wasze małżeństwo cierpi. Może warto zapłacić za to, żeby było lepiej?
          • anais_nin666 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 18:08
            nudny83 napisał: Widać popełniłem błąd inwestując w nią wszystko co miałem
            samemu się zapadając psychicznie i fizycznie. Ale jak to teraz zmienić :(

            Popełniłeś błąd zapominając o sobie.
            W każdym związku atmosfera staje się stęchła, gdy nagle któraś ze stron zaczyna
            zapominać, że oddycha się samemu, nie uzależnia się oddechu od współmałżonka:)
            Dbaj o żonę. Staraj się o nią. Dziel się obowiązkami, ale poza tym też żyj Ty.
            Jeśli całe Twoje życie będzie robieniem dobrze żonie, to żona przestanie to
            dostrzegać! Czasem trzeba zrobić coś dla siebie. Jeśli będziesz ciekawym
            człowiekiem żona na pewno ślepa nie będzie i to zauważy. Zacznij się realizować.
            Nie zapominając o żonie.
            Złoty środek!!! A nie będzie nikomu nudno;)
      • krzysztof-lis Re: Fatalny seks... 12.02.09, 14:53
        > mam takiego kumpla, który mówi "one same nie wiedzą, czego chcą", a
        > ja mówię "nie, stary, to ty coś schrzaniłeś".

        Jednakowoż łatwiej jest nie schrzanić, gdy dostaje się komunikat wyjaśniający
        popełniane błędy a nie ogólnikową informację "bo nie jesteś taki jak w filmie".
    • kici10 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 14:46
      Podstwowe grzeszki facetów:
      1. Wymaganie, żeby to ona zaczynała. Jeśli jej ktoś kiedyś wpoił,
      że grzeczne dziewczynki nie inicjują seksu, to próżne Twoje
      oczekiwania. Zasad wpojonych przez rodziców tak łatwo się nie
      pokonuje. Przyjrzyj się swoim teściom, co jej wpoili.
      2. Wymaganie, żeby była od razu mokra i napalona. Niestety różnimy
      się w tym względzie. Zajmuje nam to wielokrotnie więcej czasu niż
      Wam. To kwestia wystarczającej ilości pieszczot.
      3. Skracanie do minimum gry wstępnej. Nie daje się wtedy szansy na
      zachcenie.
      4. Przechodzenie od razu do rzeczy. Tzn. pieszczoty, ale tylko w
      obrębie muszelki. Rada - nie dotykaj tam, dopóki się nie nawilży i
      sama ci nie pozwoli. Wcześniejsze dotykanie tam stwarza duży
      dyskomfort.
      5. Ustawiczne dopytywanie się czy było dobrze, czy miała orgazm.
      Takie pytania tylko wkurzają. Nakładają przymus orgazmu. Kobieta nie
      zawsze może go przeżyć. Najpierw musi się go nauczyć. Nie nakładaj
      więc presji, bo będzie unikać, albo udawać.
      6. Zadaniowe podejście facetów do seksu. Tak jakby to była jeszcze
      jedna rzecz do wykonania. A gdzie zabawa, wygłupy, śmiech,
      spontaniczność.
      7. Obwinianie kobiety, że jest zimna. Jest zimna, bo nikt (z całym
      szacunkiem) jej nie obudził. To nie jest jak pstryknięcie palcami i
      postanowienie - od tej pory będę gorąca. Trzeba sprawić, by była
      gorąca.
      8. Jestem przeciwna dyskusjom w rodzaju, co komu nie pasuje w
      seksie. Ludzie się w takich dyskusjach zamykają i okopują na swoich
      pozycjach. Nic z tego nie wynika. Trzeba działać, próbować,
      obserwować.

      Jeśli jesteś ciekawy, poczytaj trochę to forum. Było już sporo
      dyskusji na ten temat. Niemniej do swojej żony kluczyk musisz
      znaleźć sam.
      I uwierz, sytuacja, kiedy Ty więcej chcesz, jest dla faceta o niebo
      lepsza, niż miałoby być odwrotnie.
      • nudny83 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 14:50
        kici10 napisała:

        > Podstwowe grzeszki facetów:
        > 1. Wymaganie, żeby to ona zaczynała. Jeśli jej ktoś kiedyś wpoił,
        > że grzeczne dziewczynki nie inicjują seksu, to próżne Twoje
        > oczekiwania. Zasad wpojonych przez rodziców tak łatwo się nie
        > pokonuje. Przyjrzyj się swoim teściom, co jej wpoili.
        > 2. Wymaganie, żeby była od razu mokra i napalona. Niestety różnimy
        > się w tym względzie. Zajmuje nam to wielokrotnie więcej czasu niż
        > Wam. To kwestia wystarczającej ilości pieszczot.
        > 3. Skracanie do minimum gry wstępnej. Nie daje się wtedy szansy na
        > zachcenie.
        > 4. Przechodzenie od razu do rzeczy. Tzn. pieszczoty, ale tylko w
        > obrębie muszelki. Rada - nie dotykaj tam, dopóki się nie nawilży i
        > sama ci nie pozwoli. Wcześniejsze dotykanie tam stwarza duży
        > dyskomfort.
        > 5. Ustawiczne dopytywanie się czy było dobrze, czy miała orgazm.
        > Takie pytania tylko wkurzają. Nakładają przymus orgazmu. Kobieta nie
        > zawsze może go przeżyć. Najpierw musi się go nauczyć. Nie nakładaj
        > więc presji, bo będzie unikać, albo udawać.
        > 6. Zadaniowe podejście facetów do seksu. Tak jakby to była jeszcze
        > jedna rzecz do wykonania. A gdzie zabawa, wygłupy, śmiech,
        > spontaniczność.
        > 7. Obwinianie kobiety, że jest zimna. Jest zimna, bo nikt (z całym
        > szacunkiem) jej nie obudził. To nie jest jak pstryknięcie palcami i
        > postanowienie - od tej pory będę gorąca. Trzeba sprawić, by była
        > gorąca.

        Wszystko mądrze, z czym się zgadzam....


        > 8. Jestem przeciwna dyskusjom w rodzaju, co komu nie pasuje w
        > seksie. Ludzie się w takich dyskusjach zamykają i okopują na swoich
        > pozycjach. Nic z tego nie wynika. Trzeba działać, próbować,
        > obserwować.

        Ja się nie okopuję. Piszę na forum jako ktoś anonimowy, bo wiem, że dzięki tej
        anonimowości ktoś szczerze odpowie co naprawdę o tej sytuacji myśli. Łatwiej
        wtedy szukać rozwiązań, dróg...

        >
        > Jeśli jesteś ciekawy, poczytaj trochę to forum. Było już sporo
        > dyskusji na ten temat. Niemniej do swojej żony kluczyk musisz
        > znaleźć sam.
        > I uwierz, sytuacja, kiedy Ty więcej chcesz, jest dla faceta o niebo
        > lepsza, niż miałoby być odwrotnie.

        Czytam :)
        • kici10 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 15:41
          Ja się nie okopuję. Piszę na forum jako ktoś anonimowy, bo wiem, że
          dzięki tej
          > anonimowości ktoś szczerze odpowie co naprawdę o tej sytuacji
          myśli. Łatwiej
          > wtedy szukać rozwiązań, dróg...

          Chodziło mi o romowy między małżonkami. To delikatna materia i nikt
          nie chce wyjść na abnegata, dlatego będzie się okopywał na swoich
          pozycjach.
      • songo3000 Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 14:56
        kici10 napisała:

        Wszystko fajnie ale:
        > 7. Obwinianie kobiety, że jest zimna. Jest zimna, bo nikt (z całym
        > szacunkiem) jej nie obudził. To nie jest jak pstryknięcie palcami

        Czasy mamy takie, ze PSIM OBOWIĄZKIEM kobiety jest samemu odkrywać, przynajmniej na poczętku swoją seksualność. Żona to nie konserwa żeby ją 'otwierać'.
        Chyba, że cofamy się do 'starych dobrych czasów', gdzie rzeczywiście wszystko to jest na głowie faceta ale:
        - żonka jest obowiązkowo dziwicą,
        - jak "Pan Mąż" :) wyraża swoją wolę to gęba na kłudę i oczy skromnie spuszczone,
        - głównym obowiązkiem takiej żony jest siedzenie w domu, wychowywanie dziatwy i pielęgnacja 'domowego ogniska'.

        Masz ciastko albo zjesz ciastko - coś za coś. Mi osobiście nie tęskono do takiej rzeczywistości.
        • kmoczar Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 15:16
          to ja się przyłącze do dekonstrukcji :D
          > kici10 napisała:
          > 1. Wymaganie, żeby to ona zaczynała. Jeśli jej ktoś kiedyś wpoił,
          > że grzeczne dziewczynki nie inicjują seksu, to próżne Twoje
          > oczekiwania. Zasad wpojonych przez rodziców tak łatwo się nie
          > pokonuje. Przyjrzyj się swoim teściom, co jej wpoili.

          jeśli komuś coś szkodliwego wpojono to należy mu pomóc to zmienić a nie w tym trwać.
          oczywiście jak jakiemuś mężczyźnie pasuje rola wiecznie inicjującego to nie ma
          problemu - ale imho taka bierność jest sygnałem którego trudno nie podejrzewać o
          znaczenie "nie interesuje mnie seks z tobą, nie jesteś dla mnie mężczyzną"
          tak, więc nie mów, że oczekiwanie jakiejś inicjatywy ze strony kobiety to jakiś
          "grzeszek" mężczyzn.
          W drugą stronę to przecież również działa, co widać tu na forum - kobiety też
          skarżą się, że tylko one inicjują - czy wg. Ciebie ich mężczyźni również mogą z
          czystym sumieniem powiedzieć "tak mnie wychowali" ?
          • kici10 Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 16:03
            jeśli komuś coś szkodliwego wpojono to należy mu pomóc to zmienić a
            nie w tym trwać.

            O tak, zwłaszcza przy pomocy walnięcia w stół. Pstryk, i już mamy
            inne zasady.
            Ponadto, siła przyzwyczajenia też odgrywa rolę. Jeśli ktoś inicjował
            zawsze, a nagle chce zmienić reguły, to druga strona może się
            przeciwko temu buntować. Przyzwyczajono ją bowiem do czegoś innego.
            A przyzwyczajenie to.. no wiadomo.
            Można się buntować, tylko co z tego wynika? Jeśli komuś wystarcza
            poprzestanie na buncie i glorii sprawiedliwego, to jego sprawa. Nie
            musi nic robić. Jeśli zaś komuś zależy na poprawie, to musi ruszyć
            dupę.
        • twardycukierek Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 15:44
          'Mi osobiście nie tęskno do takiej rzeczywistości.'

          Mnie też nie, Songo. Wolę ten 'psi obowiązek' :)
          • songo3000 Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 16:19
            Hehe, chyba rzadko komu przy zdrowych zmysłach tęskno :D W sezonie ogórkowym postawię wątek traktujący o obowiązkach babeczek wynikających z równouprawnienia i emancypacji. Czuję, że forum ożyje ;)
            • aandzia43 Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 17:05
              songo3000 napisał:

              > Hehe, chyba rzadko komu przy zdrowych zmysłach tęskno :D W sezonie
              ogórkowym po
              > stawię wątek traktujący o obowiązkach babeczek wynikających z
              równouprawnienia
              > i emancypacji. Czuję, że forum ożyje ;)

              Czekam z niecierpliwością:-)
            • twardycukierek Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 13.02.09, 09:57
              songo3000 napisał:

              > Hehe, chyba rzadko komu przy zdrowych zmysłach tęskno :D W sezonie ogórkowym po
              > stawię wątek traktujący o obowiązkach babeczek wynikających z równouprawnienia
              > i emancypacji. Czuję, że forum ożyje ;)
              >


              Licz na mnie, nastukam z milion postów. To mój psi obowiązek, Songo :D
        • kici10 Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 15:52
          Czasy mamy takie, ze PSIM OBOWIĄZKIEM kobiety jest samemu odkrywać,
          przynajmnie
          > j na poczętku swoją seksualność. Żona to nie konserwa żeby
          ją 'otwierać'.

          Ło matko. Czy masz na myśli masturbację? Psi obowiązek? No, kurde,
          zaniemówiłam.
          • songo3000 Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 16:12
            kici10 napisała:

            > Ło matko. Czy masz na myśli masturbację? Psi obowiązek? No, kurde,
            > zaniemówiłam.
            I bardzo dobrze. Skoro już jesteś z opcji 'konserwa' to dobrze wiesz, że porządnej kobiecie nie przystoi mówić o nieprzyzwoitych rzeczach. A i odzywać się przy mężczyznach tak sama z siebie to nie wypada.
            • kici10 Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 16:43
              Ty mnie Songo w żadne konserwy nie pakuj. Ja muszę odkrywać swoją
              seksualność:-)
              • songo3000 Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 20:19
                Bo żesz jedna z drugą dowaliła a potem się człowiek denerwuje niepotrzebnie ;)
                • kici10 Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 20:57
                  Jakie dowaliła? Podkręciła dyskusję:-)
        • mujer_bonita Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 19:01
          songo3000 napisał:
          > Czasy mamy takie, ze PSIM OBOWIĄZKIEM kobiety jest samemu
          odkrywać,
          > przynajmniej na poczętku swoją seksualność. Żona to nie konserwa
          żeby ją 'otwierać'.

          Uśmiałam się prawie do łez ;) Psim obowiązkiem jest robienie czegoś
          wbrew wychowaniu i normom społecznym :) Zajefajne!

          A jakie 'psie obowiązki' mają w dzisiejszych czasach panowie?
          • songo3000 Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 19:29
            mujer_bonita napisała:

            > Uśmiałam się prawie do łez ;) Psim obowiązkiem jest robienie
            > czegoś wbrew wychowaniu i normom społecznym :) Zajefajne!
            A z czego się tak śmiejesz? Poważnie pytam, bo zależnośc jest prosta a Drogie Panie zaczynają okopywać się na stanowisku 'nam to się należy ale od nas wymagać to wara'. Strasznie to podobne to postulatów każdej roszczeniowej grupy zawodowej w tym kraju.

            > A jakie 'psie obowiązki' mają w dzisiejszych czasach panowie?
            W tym sęk, że obowiązki to mają tak jakby te same plus bycie elastycznym, empatycznym, patrzeć ze zrozumieniem, itp.
            Aha jeden mi przychodzi do głowy, który odszedł: można zostawić ciężarną samicę i olać wychowanie potomków płacąc (albo i nie, 'społeczeństwo' może się zrzucić na FA :) alimenty.
            • mujer_bonita Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 19:46
              songo3000 napisał:
              > A z czego się tak śmiejesz? Poważnie pytam, bo zależnośc jest
              prosta a Drogie P
              > anie zaczynają okopywać się na stanowisku 'nam to się należy ale
              od nas wymagać
              > to wara'. Strasznie to podobne to postulatów każdej roszczeniowej
              grupy zawodo
              > wej w tym kraju.

              Poważnie pytasz to poważnie odpowiadam. Panie nie okopują się na
              stanowisku 'od nas wymagać to wara' tylko 'od nas wymagać CORAZ
              WIĘCEJ przy jednoczesnym dawaniu tyle samo lub mniej - WARA!'.

              Jak sam poniżej napisałeś - od panów w dzisiejszych czasach wymaga
              się bycia elastycznym, empatycznym itp. Czyli tego, co od kobiet
              wymagało się zawsze. Natomiast kobieta powinna teraz
              wszystko 'sama'. Sama odkrywać swoją seksualnośc, sama walczyć ze
              swoimi zahamowaniami, sama się dokształcać, sama próbować, sama się
              realizować. Szanowny Pan Małżonek ma dostać produkt finalny,
              udoskonalony, pozbawiony we wcześniejszych próbach wad.

              IMO człowiek nie po to się z kimś wiąże, żeby żyć samemu.
              • songo3000 Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 20:34
                Zaraz, zaraz. Wskazałem tu tylko, że generalnie czy babka, czy facet to swoją seksualność odkrywać (powtarzam, przynajmniej w początkowej fazie) powinien samemu. IMO jest to jak najbardziej naturalne i hmm.. 'rozwojowe' podejście. Więc cała ta litania, którą zresztą rozumiem to nie do mnie.
                Nie zaprzeczysz chyba, że przez wieki takie podejście (jestem lodówa, bo mnie nikt nie 'otworzył') było/jest najzwyczajniej wygodne dla babeczek.

                > stanowisku 'od nas wymagać to wara' tylko 'od nas wymagać CORAZ
                > WIĘCEJ przy jednoczesnym dawaniu tyle samo lub mniej - WARA!'.

                Tylko 'zapominasz' co takiego ci faceci STRACILI w tej sytuacji. Stracili swoją uprzywilejowaną pozycję więc nie widzą powodu dla którego mieli by dalej traktować kobiety 'ulgowo'. Dla mnie jako 'dziecka proletariatu' ;) i fascynata hasła 'Wolność, Równość i Braterstwo' ;-D sytuacja po prostu znormalniała.
                • mujer_bonita Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 21:54
                  songo3000 napisał:
                  > Nie zaprzeczysz chyba, że przez wieki takie podejście (jestem
                  lodówa, bo mnie n
                  > ikt nie 'otworzył') było/jest najzwyczajniej wygodne dla babeczek.

                  Zaprzeczę. Niestety, również obecnie, jest to bardzo często to jest
                  prawdziwy a nie wygodny powód. Świadomość seksualna u wielu kobiet
                  po prostu nie istnieje i bardzo często wynika z idiotycznego
                  wychowania. To nie jest 'wygodne' - to jest upośledzenie.

                  A niestety - mężczyzna w zdobywaniu seksualnej świadomości przez
                  kobietę odgrywa dość znaczną rolę. Przeczytaj wątek little-red -
                  gdyby nie trafiła na kumatego faceta pozostałaby lodówką. Myślisz,
                  że wygodnie jej było?

                  Oczywiście, kobieta może sama. Żyjąc przez lata bez jakiegokolwiek
                  włączenia kwestii seksualności do wychowania, we
                  wpojonej 'nieczystości' kwestii związanych z ciałem, seksem,
                  masturbacją etc. Może zacząć robić coś, co jest wg. jej religii
                  grzechem i za co może zostać skazana przez otoczenie na miano w
                  najlepszym razie 'puszczalskiej'. Tylko po co? Żeby zaspokoić
                  potrzeby, które nie miały szansy się nawet u niej pojawić?

                  Przykład rzecz jasna przerysowany ale myślę, że wiesz o co chodzi.

                  > Tylko 'zapominasz' co takiego ci faceci STRACILI w tej sytuacji.
                  Stracili swoją
                  > uprzywilejowaną pozycję więc nie widzą powodu dla którego mieli by
                  dalej trakt
                  > ować kobiety 'ulgowo'.

                  No rewlelacja :) Ręce opadają. Kobiety mają robić więcej, żeby
                  wyrównać facetom stratę uprzywilejowanej pozycji?? Toż to się kupy
                  nie trzyma! Złodziejowi należy zrekompensować zabranie tego co
                  ukradł?
                  • songo3000 Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 14.02.09, 13:58
                    mujer_bonita napisała:


                    > prawdziwy a nie wygodny powód. Świadomość seksualna u wielu kobiet
                    > po prostu nie istnieje i bardzo często wynika z idiotycznego
                    > wychowania. To nie jest 'wygodne' - to jest upośledzenie.
                    Jeżeli mam takie 'upośledzenie', że co drugie moje słowo to "kur.." to wstępując w związek jakoś nie widzę od większości babeczek, którym to przeszkadza zrozumienia i chęci wspólnej walki o lepsze jutro. Ja po prostu mam sobie z tym poradzić, co?

                    > A niestety - mężczyzna w zdobywaniu seksualnej świadomości przez
                    > kobietę odgrywa dość znaczną rolę. Przeczytaj wątek little-red -
                    > gdyby nie trafiła na kumatego faceta pozostałaby lodówką. Myślisz,
                    > że wygodnie jej było?
                    Akurat w jej przypadku IMO było jej ewidentnie na rękę. Bidulka, która była po prostu bardzo kiepska w łóżku ,w końcu trafiła na faceta realizującego się jako nauczyciel. Ciekawe tylko kto tego gościa 'nauczył' bo na pewno nie taka 'red-konserwa'.

                    > najlepszym razie 'puszczalskiej'. Tylko po co? Żeby zaspokoić
                    > potrzeby, które nie miały szansy się nawet u niej pojawić?
                    IMHO takie zakompleksione, seksualnie 'uziemione', córeczki tatusia przeważnie od początku są skazane na porażkę. Można nad tym lamentować jak nad głodem w środkowej Afryce ale faktów nie zmieniasz...

                    > Przykład rzecz jasna przerysowany ale myślę, że wiesz o co chodzi.
                    ... ale wiem o co chodzi :)

                    > No rewlelacja :) Ręce opadają. Kobiety mają robić więcej, żeby
                    > wyrównać facetom stratę uprzywilejowanej pozycji?? Toż to się kupy
                    > nie trzyma! Złodziejowi należy zrekompensować zabranie tego co
                    > ukradł?
                    Ty statystyk, a o czymś takim jak bilans słyszałaś? ;)
                    • mujer_bonita Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 14.02.09, 15:08
                      songo3000 napisał:
                      > Ja po prostu mam sobie z tym poradzić, co?

                      Nie.

                      > Bidulka, która była po
                      > prostu bardzo kiepska w łóżku
                      > Akurat w jej przypadku IMO było jej ewidentnie na rękę.

                      Bzdura. Chyba nieuważnie przeczytałeś jej wątek.

                      > IMHO takie zakompleksione, seksualnie 'uziemione', córeczki
                      tatusia przeważnie
                      > od początku są skazane na porażkę.

                      Po pierwsze - to ma niewiele wspólnego z kompleksami tylko z głupim
                      podziałem dobre/złe, właściwe/niewłaściwe.
                      Po drugie - bardzo dobrze zauwazyłeś 'córeczki tatusia'. Panowie -
                      wychowujecie córki na kobiety, które żaden z was niechciałby za
                      żonę :)

                      > Ty statystyk, a o czymś takim jak bilans słyszałaś? ;)

                      Statystyk pracujący jako audytor finansowy :P I raczej mówimy tu o
                      rachunku zysków i strat, który po usunieciu NIENALEŻNYCH przychodów
                      zaczął wykazywać stratę ;)
            • aandzia43 Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 12.02.09, 21:17
              > Aha jeden mi przychodzi do głowy, który odszedł: można zostawić
              ciężarną samicę
              > i olać wychowanie potomków płacąc (albo i nie, 'społeczeństwo'
              może się zrzuci
              > ć na FA :) alimenty.


              Noo..., niekoniecznie. W sąsiednim wątku gadam sobie o Kodeksie
              Napoleona, który obowiazywał dosyć długo tu i tam. Zakazywał on prób
              dochodzenia ojcostwa nieślubnych dzieci. Nie muszę mówić, jaki był
              ich los. A było ich niemało. Można było praktycznie bezkarnie
              zapładniac na boku. A ślubne potomstwo... zawsze można było prysnąć
              do Ameryki. Albo kilka wiosek dalej - ludzie nie podróżowali tak
              ostro, jak dziś.

              Co do obowiązku wnoszenia wkładu w małżeńskie pożycie seksualne
              przez kobietę - zgadzam się. Wkładu w postaci inicjatywy i
              aktywności w odkrywaniu swojej seksualności.
              • songo3000 Re: Taa, miec ciastko i zjeść ciastko... 16.02.09, 01:11
                No wiesz, jak jest inicjatywa i aktywnośc to generalnie odpada większość problemów :)
    • gacusia1 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 15:31
      Mnie to zalatuje wplywem matki. Jakos tak dziwnie mam wrazenie,ze
      gdy ona zostaje z matka sam na sam,ta odpowiednio jej pierze mozg-
      jaki to maz powinien byc. Moja matka tak robila. Pomijam to,ze
      zawsze chlopakow wybijala mi z glowy,w doroslym zyciu zaden nie byl
      wystarczajaco dobry-nie dla mnie-dla niej!!! W oczach Twojej
      tesciowej pewnie powinienes co dzien bukiet kwiatow przytargac dla
      zonki i dla tesciowej-rzecz jasna! Powinienes na rekach zone do
      lozka zanosic i calowac po stopach. Powinienes do lozka sniadanie
      przynosic i zarabiac kupe szmalu. Tak wiec mysle,ze rola ksiecia na
      bialym koniu nie jest dla Ciebie ,-))))) A Twoja zonka pomylila
      epoki. Moze powinna wiecej obyczajowych ksiazek poczytac a nie
      ogladac durne seriale w TV?
    • kudlata13 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 18:47
      nie pocieszę Cię... spora część moich koleżanek seksu nie lubi i nie polubi -
      taka fizjologia..może tak jest i z twoją kobietą, te wiecznie napalone i gorące
      laski to trochę mit. Z tego co piszesz robisz wszystko aby było dobrze w waszym
      związku bliskość teściów może blokować i to bardzo, spróbuj gdzieś poza domem,
      wakacje jakiś choćby krótki wypad we dwoje.Trochę alkoholu też nie zaszkodzi
      żeby się wyluzować :))
      Może też tak być, że ona lubi żebyś Ty był tą aktywną stroną w łóżku, może da
      się z tym żyć
      • anula36 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 19:08
        I ja cie rozczaruje - przeziebieniowy katar i goraczka nie przeklada sie na wilgosc i rozpalenie w seksie:)
        Facet cierpietnik tez nie jest pociagajacy, taki ktory wciaz podkresla ile to nie poswiecil dla zwiazku. Ja bym tam chetnie zamienila trekking w Alpach i wypasiony aparat na wlasne lozko chocby w wynajetym mieszkaniu,a nie przez sciane z tesciami.
      • songo3000 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 19:15
        kudlata13 napisała:

        > nie pocieszę Cię... spora część moich koleżanek seksu nie lubi i
        > nie polubi -
        > taka fizjologia..może tak jest i z twoją kobietą,
        Raczej taka psychika. No chyba, że chodzi o jakoś chorobę. Zawsze można się leczyć.

        > te wiecznie napalone i gorące
        > laski to trochę mit.
        :))) Tak właśnie tłumaczą to sobie 'lodówki', proste wyparcie. A to, że właśnie na tym forum te mityczne bestie dosyć obficie występują to szczegół.

        > dobrze w waszym
        > związku bliskość teściów może blokować i to bardzo, spróbuj gdzieś > poza domem,
        > wakacje jakiś choćby krótki wypad we dwoje.Trochę alkoholu też nie > zaszkodzi
        > żeby się wyluzować :))
        Do takich działań to trzeba chęci >obydwojga<.

        > Może też tak być, że ona lubi żebyś Ty był tą aktywną stroną w
        > łóżku, może da się z tym żyć
        Da się też żyć z partnerem, który jest przygłupi, flegmatyczny czy zmienia skarpetki raz na tydzień. Da się z tym żyć ale co to za życie? Później jest wielkie pomstowanie, że seksbiznes zawsze ma klientów, hehe
        • la.bruja Re: Fatalny seks... 12.02.09, 19:29
          Do Nudnego :)

          Radzę na początek kupić swoj wymarzony aparat i zaproponować
          małżonce współobecność przy robieniu zdjęć zachodzącego słońca ;)
          Będzie miała 'tak jak w filmie' , a Ty przypomnisz sobie co to
          pasja.
          Chociaż wypowiedź utrzymana jest w niekoniecznie poważnym tonie, to
          zakup aparatu potraktuj serio.
          • prosta-kobieta56 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 19:51
            No z tego co piszesz to ona tez nie jest taka jak w filmach i radze tez jej to powiedziec.Mysle ze twoja zona malo wie o sexie i boi sie meskiego ciala tak to widze bo jak mozna lezec obok kochanego i nic tylko czekac?
            • la.bruja Re: Fatalny seks... 12.02.09, 19:59
              prosta-kobieta56 napisała:

              > No z tego co piszesz to ona tez nie jest taka jak w filmach i
              radze tez jej to
              > powiedziec.Mysle ze twoja zona malo wie o sexie i boi sie
              meskiego ciala tak t
              > o widze bo jak mozna lezec obok kochanego i nic tylko czekac?


              Swietne :D ale się uśmialam. Właśnie...może przy okazji następnego
              intymnego spotkania zrób żalosną minkę i powiedz smutno wzdychając,
              że ona też nie jest taka , jak te panie w TV w niektórych filmach ;)
              • anula36 Re: Fatalny seks... 12.02.09, 20:13
                a zwlaszcza nie jak w tych filamach po 23:P
                • la.bruja Re: Fatalny seks... 12.02.09, 20:18
                  Toć o takich filmach Anula myślałam , ale niesmiałość nie pozwoliła
                  mi tego wyartykułować ;)
          • nudny83 Re: Fatalny seks... 13.02.09, 09:39
            To raczej nie wchodzi w grę, bo ona bardzo silnie rządzi "naszymi" finansami :(
            • krzysztof-lis Re: Fatalny seks... 13.02.09, 09:41
              > To raczej nie wchodzi w grę, bo ona bardzo silnie rządzi "naszymi"
              > finansami :(

              To też Ci trochę męskości odbiera.
            • kici10 Re: Fatalny seks... 13.02.09, 10:03
              Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają. Dżentelmeni pieniądze mają.
              Bez kasy wiele nie pofikasz..
      • gacusia1 Kudlata ,-) 12.02.09, 20:20
        Jak masz kolezanki wsrod zakonnic to sprawa jasna a co do Twojej
        teorii,ze te "wiecznie napalone i gorące laski to trochę mit"
        absolutnie sie nie zgadzam!!!
      • gomory Re: Fatalny seks... 12.02.09, 22:18
        > nie pocieszę Cię... spora część moich koleżanek seksu nie lubi i
        nie polubi - taka fizjologia..

        Tych kobiet jest tak malo, ze spotkanie takiej jest niemalze
        niemozliwoscia. Ze statystyki wychodzi, ze o wiele latwiej np.
        natrafic na kobiete ktora miewa orgazmy przy pieszczotach piersi, a
        ilu z nas mezczyzn taka spotkalo ;)?
        Najczesciej kobiety za seksem nie przepadaja w pewnych
        okolicznosciach. W innym momencie zycia, ukladzie, otoczeniu, z
        nowym partnerem moga gruntownie przewalutowac swoja seksualnosc.
        Mezczyzni pod tym wzgledem wydaja mi sie bardziej przewidywalni.
        Kobieta moze latami byc niemym czy tez okropnie zepolacym
        instrumentem ktory nagle wyda z siebie czarujace dzwieki.
    • yoric Re: Fatalny seks... 13.02.09, 00:21
      >> mam takiego kumpla, który mówi "one same nie wiedzą, czego chcą", a ja mówię
      "nie, stary, to ty coś schrzaniłeś".

      > Jednakowoż łatwiej jest nie schrzanić, gdy dostaje się komunikat wyjaśniający
      popełniane błędy a nie ogólnikową informację "bo nie jesteś taki jak w filmie".

      A myślisz, że kobieta sama ma do tego dostęp? Ona wie tylko tyle, że nie ma na
      niego ochoty.
      A z kumplem jest tak, że ja mu mówię "nie pisz tego smsa, poczekaj niech ona
      napisze; nie okazuj zainteresowania, itd.", on na to "wiem, co robię", a ja na
      to "tylko nie mów mi potem <one same nie wiedzą, czego chcą>". Jeśli kobieta
      "nie wie, czego chce", to znaczy, że jej facet robi coś nie tak i to JEGO
      ZADANIEM jest ustalić, co - i wyciągnąć z tego wnioski.


      > spora część moich koleżanek seksu nie lubi i nie polubi -
      taka fizjologia..

      nie sądzę. Na różnych forach jest sporo wątków kobiet, które 'nie lubiły seksu i
      myślały, że takie już są' -
      • krzysztof-lis Re: Fatalny seks... 13.02.09, 09:40
        > A myślisz, że kobieta sama ma do tego dostęp? Ona wie tylko tyle, że
        > nie ma na niego ochoty.

        Też właśnie mówię, że ona sama nie wie, czego chce.

        Nie zgadzam się z Twoim stanowiskiem, że to facet ma ustalać, czego pragnie
        kobieta. W tej kwestii popieram w całości opinię songo3000. :)

        Co oczywiście nie oznacza, że czasem łatwiej jest poszukać rozwiązania
        własnoręcznie, niż czekać aż zrobi to druga strona, sama z siebie.
      • kici10 Re: Fatalny seks... 13.02.09, 09:54
        Zgadzam się z Anais, że prace domowe nic nie ujmują
        > facetowi - ale tylko takiemu, który poza tym jest 100% męski. A
        nie takiemu,
        > który na kupno sobie aparatu musi mieć zgodę żony.

        Po stokroć TAK.

        Widać popełniłem błąd inwestując w nią wszystko co miałem samemu
        się zapa
        > dając
        > - psychicznie i fizycznie. Ale jak to teraz zmienić :(

        Jeśli jedna strona się rozwija, a druga pozostaje w miejscu, do
        powstaje duży dysonans. Co więcej, z biegiem czasu zaczyna uważać,
        że jej się to należy, jak psu buda. A tym samym partnerowi się to
        nie należy, bo jest jakiś gorszy. Taka sytuacja rozzuchwala,
        powodując kolejne roszczenia i utratę szacunku do partnera.
        Można to cofnąć, powoli, małymi kroczkami, byle systematycznie.
        Niestety, człowiek, który się nie rozwija, tylko wszystko inwestuje
        w partnera przestaje być dla niego atrakcyjny.
        Jeśli zainwestujesz w kogoś dużo, to ma on dla ciebie dużą wartość,
        jeśli nic, to żadną.
    • kici10 Re: Fatalny seks... 13.02.09, 10:05
      Nudny, ile Ty masz lat? 26? I dlaczego nazwałeś się nudny?
      • nudny83 Re: Fatalny seks... 13.02.09, 10:10
        Nazwałeś się "nudny" dla paradoksu - byłem ciekaw czy ktoś o to zapyta :)
        • anula36 Re: Fatalny seks... 13.02.09, 10:15
          jak dla mnie nick zgodny z tym co zpostow przebija.
          Facet zeby byc interesujacy musi cos wiecej niz tylko byc.
      • yvona73pol Re: Fatalny seks... 13.02.09, 10:25
        kurcze, nie zrozumiem lodowek....

        kici, slusznie zapytujesz, w ogole duzo tu ma autor podpowiedzi, teraz do
        dziela, moze byc pomalutku ;)
        • anula36 Re: Fatalny seks... 13.02.09, 22:01
          nick "nudny"jst jak najbardziej usprawiedliwony:)
          Co forum to nudzenie jaki to misiaczek biedny, normalnie strach poforach pobuszowac bo zewszad nudny wyskakuje!
        • songo3000 Re: Fatalny seks... 14.02.09, 13:44
          A czego tu nie rozumieć. Lodówka ma mrozić, dawać zimno generalnie. Niektórzy lubią takie chłodne klimaty. Wystarczy spojrzeć na te wszystkie bajki o zimnych, złych ale jakże seksownych Królowych Śniegu (Narnia i jej parodia z gwiazdką porno się kłania :) Albo ten małpi szał z nartami od paru lat, hehe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka