Dodaj do ulubionych

sprzatanie a seks

10.05.09, 10:45
Po przeczytaniu ilus tam watkow, w ktorych panowie skarza sie na
brak zainteresowania partnerki seksem, ktorego to przyczyna ma lezec
w "jedzowatosci", bo pani upomina sie o powieszenie spodni w szafie
a nie rzucanie ich gdzie popadnie lub w "milosci" do sprzatania, bo
zostala matka, mam ochote zapytac: czy nikt nie wpadl na to, zeby po
prostu zaproponowac zonie zatrudnienie pani do sprzatania??? Moze
mam jakies naiwne podejscie do sprawy, ale wedlug mnie bedzie to
najlepszy test sprawdzajacy, czy zona rzeczywiscie nie interesuje
sie swoim mezem czy po prostu pada na pysk ze zmeczenia...
Obserwuj wątek
    • kawitator Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 11:36
      Moze
      > mam jakies naiwne podejscie do sprawy, ale wedlug mnie bedzie to
      > najlepszy test sprawdzajacy, czy zona rzeczywiscie nie interesuje
      > sie swoim mezem czy po prostu pada na pysk ze zmeczenia...

      Oczywiście naiwne
      Ona nie sprzata bo jest brudno i sprzątanie jest koniecznoscia Ona sprzata bo chce padaćna pysk i wtedy ma usprawieliwienie ale jeszcze to facet jest winny bo nie pomaga W takich sytacjach i trzy panie sprzatjace nie pomogą chyba ze któraś będzie niezłą dupą i mąż się nią zainteresuje z wzajemnoscią
      • ciezka_cholera Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 11:46
        kawitator napisał:

        > Ona nie sprzata bo jest brudno i sprzątanie jest koniecznoscia Ona sprzata bo
        > chce padaćna pysk i wtedy ma usprawieliwienie

        O pszebuk, skad wiesz?
      • killarney5 Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 12:04
        Kawitator, jako kobieta przyznaję ci 100% racji. Takie panie kontynuują
        wspaniała tradycję Matki Polki Męczenniczki, która składa siebie w ofierze na
        ołtarzu rodziny i tradycji,a w zamian żąda podziwu i uwielbienia - i oczywiście
        zwolnienia od uwłaczającego jej godności seksu. Proponowanie go męczennicy jest
        zresztą w ogóle nieprzyzwoite.


        • ciezka_cholera Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 12:34
          Jezeli kobieta (albo mezczyzna) wybiera sprzatanie zamiast seksu, to moze oznaczac:
          *ze jest fanatyczna pedantka, nieznoszaca najmniejszych sladow brudu w swoim domu,
          *ze ma meza flejtucha, ktory nie dosc, ze nie bierze udzialu w obowiazkach
          domowych, to jeszcze ich w znacznej mierze doklada,
          *ze seks z mezem jest tak baznadziejny, ze lepiej szorowac dno przypalonej patelni,
          *ze seks z kochankiem jest taki fajny, ze na meza juz niekoniecznie ma ochote,
          *ze jest aktywna uczestniczka forow dla mam i ma wdrukowane nieustanne poczucie
          winy z powodu bycia niedoskonala matka (wszak kazda bakteria moze spowodowac
          fatalna chorobe naszego dziecka, a pozostawienie go na 13 sekund bez czujnego
          spojrzenia moze sie skonczyc zachlysnieciem i smiercia malucha),
          *ze spadlo jej libido w skutek nierownowagi hormonalnej,
          *inne.
          Nie bardzo rozumiem po co tak upraszczac.
      • zuza6661 Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 12:05
        Byc moze wiele kobiet tak robi, ale sa tez inne, ktorym balagan na
        prawde odbiera ochote na seks.
        Ja sama, jak nie mam czasu w tygodniu posprzatc i w weekend moj m
        organizuje sobie rozrywki zostawiajac mi caly balagan na glowie to
        NIE MAM OCHOTY NA SEKS. Sprzatania nienawidze, ale lubie miec czysto
        w domu i wkurza mnie, ze moj m ma "wieksza tolerancje na syf" niz
        ja. Wiec w ramach zabiegania o sympatyczne pozycie, konkretna pomoc
        w domu bylaby bardzo na miejscu. Tylko, ze jesli sie nie obraze lub
        nie wykloce to jej nie ma.
        Tak wiec, albo chodze wkurzona, ze znowu ja musze sprzatac a on
        sobie rozrywki serwuje = zero seksu, albo zostawiam ten balagan i
        wychodze z domu = wtedy seks tylko poza miejscem zamieszkania, bo
        jak tylko wroce do tego syfu, to znowu jestem wkurzona, albo moj m
        mi pomoze, szybko uwijamy sie z najwazniejszym i potem cieszymy sie
        wspolnie spedzanymi chwilami w czystym gniazdku.
        Dlatego proponowalam test "pani do sprzatania", zeby wykluczyc, ten
        bardzo prozaiczy powod szwankujacego pozycia seksualnego. Ale jesli
        obowiazki domowe sa ucieczka od meza, to tu nie mam doswiadczen.
        • killarney5 Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 13:02
          Współczuję. Mnie na szczęście moja matka, niepracująca zawodowo pani domu z
          obsesją na punkcie porządku, uświadomiła na swoim przykładzie, jakie to ma
          fatalne skutki dla rodziny. I bynajmniej nie chodzi mi tylko o seks, ale o
          swobodę życia w domu bez nieustannego stresu, że każda czynność może zakłócić
          idealny ład i czystość. Więc dla mnie sprzątanie było na końcu listy zadań do
          wykonania - i nojej rodzinie to w niczym nie przeszkadzało, bo porządek dzieci i
          męża zwykle mało obchodzi; to głównie priorytet żon i matek. Aż w końcu parę lat
          temu zatrudniłam panią do sprzątania. Co i Tobie radzę - bo na pewno usunęłoby
          to źródło obopólnych pretensji między Tobą a mężem.
          • mujer_bonita Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 13:53
            killarney5 napisała:
            > Mnie na szczęście moja matka, niepracująca zawodowo pani domu z
            > obsesją na punkcie porządku, uświadomiła na swoim przykładzie, jakie to ma
            > fatalne skutki dla rodziny.

            Być może na tej samej zasadzie odwrotności Twoje dzieci będą pedantami ;)
          • zuza6661 Re: do killarney5 10.05.09, 15:02
            Najbardziej rozbraja mnie rozumowanie, ze skoro chce miec minimum
            czystosci w domu, to mam "obsesje na punkcie porzadku". Hehe, dobre
            sobie. No ale skoro nie ustalilismy defincji na poczatku, to je
            teraz ustale - dla mnie oczywiscie, bo nie wiem, gdzie znajduje sie
            granica minimalnego sprzatania a gdzie pedantycznosci dla innych
            uczestnikow forum.
            Osobiscie przejawem pedantcznosci nie jest dla mnie:
            - odkurzanie 2 razy w tygodniu, gdy ma sie niewychodzacego kota,
            ktory gubi futerko wszedzie i ciagle
            - mycie naczyn ktore nie nadaja sie do zmywarki raz na 2-3 dni
            - mycie okien, gdy trzeba je otworzyc, zeby zobaczyc ze swieci slonce
            - sprzatanie lazienki raz w tyg
            - pranie w weekend
            To sa moje limity. Moj m ma limity przesuniete jeszcze dalej.

            Wiec moze zamiast od razu kogos oskarzac o pedantycznosc, po prostu
            trzeba porozmawiac z partnerem i poznac granice wytrzymalosci
            kazdego? I jesli da sie z tym cos zrobic, to starac sie to robic, a
            jesli roznice sa zbyt duze, to chyba trzeba sie zastanowic nad
            sensem pozostawania w zwiazku? Bo mimo wszystko zycie malzenskie to
            jednak dzielenie codziennosci a nie wypindrzenie sie od swieta.
            • aandzia43 Re: do killarney5 10.05.09, 15:48
              Twoje, Zuza, podstawowe limity czystościowe są moimi;-)
              Do listy dorzuce jeszcze sprzatanie po sobie na biezaco przedmiotów
              uzywanych przez siebie i zdjetych z siebie. Tzn. odkładanie na
              miejsce nozyczek, noza, mlotka, wrzucanie brudnych gaci i skarpet do
              kosza na brudną bieliznę, wstawianie butów na półkę na buty,
              sprzątanie naczyń ze stołu. Niby takie oczywiste, a jednak...
              • misiuras Re: do zuza6661 - BUHAHAHA:)))) 11.05.09, 20:06
                Buhahahah!
                Ja sama, jak nie mam czasu w tygodniu posprzatc i w weekend moj m
                organizuje sobie rozrywki zostawiajac mi caly balagan na glowie to
                NIE MAM OCHOTY NA SEKS. Sprzatania nienawidze, ale lubie miec czysto
                w domu i wkurza mnie, ze moj m ma "wieksza tolerancje na syf" niz
                ja. Wiec w ramach zabiegania o sympatyczne pozycie, konkretna pomoc
                w domu bylaby bardzo na miejscu.
                Tak wiec, albo chodze wkurzona, ze znowu ja musze sprzatac a on
                sobie rozrywki serwuje = zero seksu, albo zostawiam ten balagan i
                wychodze z domu = wtedy seks tylko poza miejscem zamieszkania, bo
                jak tylko wroce do tego syfu, to znowu jestem wkurzona, albo moj m
                mi pomoze, szybko uwijamy sie z najwazniejszym i potem cieszymy sie
                wspolnie spedzanymi chwilami w czystym gniazdku.
                Dlatego proponowalam test "pani do sprzatania", zeby wykluczyc, ten
                bardzo prozaiczy powod szwankujacego pozycia seksualnego.

                - odkurzanie 2 razy w tygodniu, gdy ma sie niewychodzacego kota,
                ktory gubi futerko wszedzie i ciagle
                - mycie naczyn ktore nie nadaja sie do zmywarki raz na 2-3 dni
                - mycie okien, gdy trzeba je otworzyc, zeby zobaczyc ze swieci slonce
                - sprzatanie lazienki raz w tyg
                - pranie w weekend
                To sa moje limity. Moj m ma limity przesuniete jeszcze dalej.

                HEJ, PANNO:)
                PRZEBIŁAŚ MOJĄ ŻONE!
                JESLI ODKURZANIE 2 RAZY W TYGODNIU I MYCIE GARÓW I TO TYLKO TYCH CO DO ZMYWARY
                NIE WESZŁY SĄ DLA CIEBIE POWODEM DO ODSTAWIENIA MĘŻA TO WSPÓŁCZUJE... TEZ BYM NA
                WEEKEND ROZRYWKI SZUKAŁ NA JEGO MIEJSCU - OBY SIE DOBRZE ZABAWIAŁ :))
                JESLI SEKS JEST DLA CIEBIE NARZĘDZIEM SZANTAŻU - PORA ZASTANOWIC SIE NAD SWOJĄ
                PRZYSIĘGĄ MAŁŻEŃSKĄ, BO CHOLEWY Z GĘBY SIE NIE ROBI...
                • zuza6661 Re: do zuza6661 - BUHAHAHA:)))) 11.05.09, 20:45
                  Ostatnio kolega opowiedzial mi, ze jakis tam jego znajomy uprawial
                  seks w kurniku, bo to bylo jego fantazja.
                  Wiem, mam ogromne blokady w sprawach seksu... :D
                • mujer_bonita Misiuras 11.05.09, 21:23
                  Rozumiem frustrację ale zachowaj proszę kulturę i nie drzyj się na obce osoby na forum OK? Tu obowiązuje jednak choć minimum kultury - Twój post i tak zapewne zostanie wycięty przez moderatora.
                • zakletawmarmur Re: do zuza6661 - BUHAHAHA:)))) 16.05.09, 11:25
                  Misiuras...
                  Nie chodzi o to, że raz mu się zdarzy nie umyć garów. Chodzi o permanentne
                  zwalanie obowiązków na drugą osobę. Lubisz czuć się wykorzystywany? Nikt nie
                  lubi. Mnie też wkurza, gdy facet nic nie robi. Widzi jak ja w sobotę od rana
                  zapierdalam ze sprzątaniem a on na kanapie do południa leży a później zamiast
                  odkurzania (bo przecież robił to tydzień temu) wychodzi na rower i na piwo
                  wieczorem.
                  W takich chwilach nie mam ochoty na seks z nim!!! Nie tylko na seks zresztą. Nie
                  mam ochoty na cokolwiek, na rozmowę, na wspólne spędzanie czasu, na patrzenie na
                  niego.

                  Możesz sobie to nazywać szantażem. Jak dla mnie jest to naturalna reakcja na złe
                  zachowania. Nie mam zamiaru mieć z tego powodu wyrzutów sumienia... Jak ktoś Cię
                  okrada, oszukuje lub w jakikolwiek krzywdzi to czy naturalną reakcją jest
                  wyzwolenie pożądania? U zdrowego psychicznie człowieka NIE!!!

                  Dzisiaj wstał z łóżka o przyzwoitej porze, nawet do sklepu poszedł:-) Od razu mi
                  się przyjemniej na niego patrzy:-)
            • eeela Re: do killarney5 11.05.09, 11:41
              No to każdy ma limity ustawione inaczej. Odkurzanie dwa raz w tygodniu? Ja jak
              zaczynam chłopu przypominać o odkurzaniu, to z założeniem, że to potrwa tydzień
              :-D Sprzątanie łazienki częściej niż raz w tygodniu? A po cholerę? I jakie ma
              znaczenie, kiedy się robi pranie? Pranie się robi wtedy, kiedy jest
              wystarczająco dużo brudnych ciuchów, aby zapełnić pralkę (pranie z niepełnym
              wkładem to zbrodnia przeciw środowisku).

              Zatem gdybym to ja była twoim mężem, nie rozumiałabym twoich limitów. Naprawdę
              wolę seks zamiast sprzątania łazienki.
              • mujer_bonita Re: do killarney5 11.05.09, 21:36
                eeela napisała:
                > Sprzątanie łazienki częściej niż raz w tygodniu? A po cholerę?
                (...)
                > Naprawdę wolę seks zamiast sprzątania łazienki.

                Hmmm.. następnym razem jak wejdę do w ten sposób sprzątanej łazienki postaram się myśleć intensywnie 'oni wolą seks' i może pomoże mi to opanować odruch 'fuj' ;)
                • eeela Re: do killarney5 12.05.09, 19:48
                  Nie wiem, jak trzeba świnić w łazience, żeby wymagała ona sprzątania częściej
                  niż raz na tydzień.
              • aandzia43 Re: do killarney5 12.05.09, 14:11
                Wszystko zależy od tego, jaka ilość osób i zwierząt zamieszkuje dane
                terytorium. Ile osób sika do jednego kibelka i ile metrów
                kwadratowych przypada na głowę. Wierz mi Eeela, 60-metrowe
                mieszkanie zamieszkiwane przez małe dzieci, psy, koty i odwiedzane
                przez gości MUSI być odkurzane co parę dni. Inaczej dywany pokrywa
                warstwa różnorakich odpadków, podłoga jest zalepiona, umywalka jest
                brudna, a kibel po prostu cuchnie. Kiedy się mieszka we dwoej na
                przyzwoitej powierzchni i nie ma zwierząt w nadmiarze to sobie można
                sprzątac naprawdę rzadko. Przetestowałam na własnej skórze oba
                warianty.
                Acha, też wolę seks od sprzątania:-)Ale brud i niemożność swobodnego
                stąpania po podłodze, a przede wszystkim smród, odbierają mi ochotę
                do zycia. Do seksu też. W pewnych okolicznościach przyrody (małe
                dizeci, mała powierzchnia, zwierzęta) nie da się sprzątać rzadko i
                nie zaśmierdzieć.
                • eeela Re: do killarney5 12.05.09, 19:57
                  Przetestowałam na własnej skórze oba
                  > warianty.

                  Ależ ja też jeszcze nie zdążyłam zapomnieć, jak się żyje w mieszkaniu w 4 osoby
                  plus dwa koty i pies. Odkurzanie (a raczej zamiatanie - przy zwierzakach nie
                  powinno się po prostu trzymać dywanów) jest wtedy rzeczywiście co najmniej co
                  drugi dzień, zwłaszcza z liniejącym wiosną owczarkiem niemieckim, ale łazienka
                  sprzątana (myta) raz w tygodniu wcale nie cuchnie. Prawda, że piasek jest do
                  wymieniania i kuwety do mycia, ale to się nie może liczyć jako sprzątani całej
                  łazienki :-) A że pasta się wala na brzegu umywalki, pralka jest założona
                  babskimi kosmetykami w okropnym nieładzie, a lustro nieco zachlapane, to
                  doprawdy nie jest koniec świata :-) Jest na tym świecie szereg przyjemniejszych
                  zajęć niż pilnowanie, żeby wszystko leżało na swoim miejscu. Wyrosłam w pełnym
                  chaosu domu i sama prowadzę jeszcze bardziej chaotyczny, a mój chłop i tak
                  narzeka, że mu nie pozwalam trzymać skarpetek na podłodze :-D
                  • aandzia43 Re: do killarney5 14.05.09, 14:36
                    No i właśnie o myciu łazienki raz w tygodniu i odkurzaniu
                    (zamiataniu, myciu na mokro, wszystko jedno) co parę dni po
                    zwierzakach pisze zuza:-) Abtrahując od bałagnu (to całkiem inna
                    para kaloszy), pewne czynnosci trzeba wykonywać po to, by się
                    zwyczajnie nie zaśmierdzieć i nie utonąć w górze kurzu i odpadków.

                    > Wyrosłam w pełnym
                    > chaosu domu i sama prowadzę jeszcze bardziej chaotyczny,

                    też prowadzę chaotyczny:-)
            • beasingiel_44 Re: do wszystkich mezow, facetow 11.05.09, 17:34
              zuza6661
              masz calkowita racje i w skali ocen od 1 - 10 masz 10 za to co napisalas, nic innego tylko czysty realizm a jakze oczywisty.

              pozdrawiam
    • mujer_bonita Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 13:20
      zuza6661 napisała:
      > mam ochote zapytac: czy nikt nie wpadl na to, zeby po
      > prostu zaproponowac zonie zatrudnienie pani do sprzatania?

      Jeszcze łatwiej byłoby samemu do obowiązków domowych zacząć się przykładać ;)
      • kawitator Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 13:47
        Jeszcze łatwiej byłoby samemu do obowiązków domowych zacząć się przykładać ;)

        Bonitko bo zwątpie w Twoja inteligencje

        Pomagać po raz trzydziesty trzeci w tym tygodniu scirac kurze a jak skonczysz to przeciez ostatnio podłoga była myta juz dwie godziny temu i jest strasznie zabrudzona

        Ja serdecznie takie cos pieprze Gdyby Moja chciała tak robic to wolna wola ja wychodze na przykład połazić w skałki lub do kina Na szczęście moja nie z takich i na propozycje idziemy na ( tu wstawic co kto lubi ) odpowiada za chwile będe gotowa ;-))

        Jak któraś cierpi na nerwicę natręctw i sprzata bez przerwy to niech sie leczy.
        • mujer_bonita Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 13:52
          kawitator napisał:
          > Pomagać po raz trzydziesty trzeci w tym tygodniu scirac kurze a jak skonczysz
          > to przeciez ostatnio podłoga była myta juz dwie godziny temu i jest strasznie z
          > abrudzona

          NIE POMAGAĆ!!!!!!!!

          Kurde - bo wyjdę z siebie i stanę obok normalnie! Kiedy faceci się nauczą, że obowiązki domowe się WYPEŁNIA a nie pomaga się w nich żonie/partnerce?

          Rozumiem - co za dużo to nie zdrowo ale to, że ktoś ma niższy próg tolerancji na syf nie znaczy, że od razu ma nerwicę natręctw.
          • kawitator Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 14:04
            Kurde - bo wyjdę z siebie i stanę obok normalnie! Kiedy faceci się nauczą, że obowiązki domowe się WYPEŁNIA a nie pomaga się w nich żonie/partnerce?

            Mam kilkudziesięcioletnie doświadczenie wiec wiem co mówię Już po pierwszych 20 latach ustalił sie pewien podział obowiązków w domu Nie polega on oczywiście na tym ze ja myje dwa talerze to zona myje dwa talerze lecz na przyjęciu na siebie pewnych obowiązków które z racji cech fizycznych lub psychicznych każde z nas wykonuje lepiej lub z mniejsza niechęcią. Jak któreś skoczy swoje to wtedy POMAGA drugiej stronie.

            To działa ;-))))


            > Rozumiem - co za dużo to nie zdrowo ale to, że ktoś ma niższy próg tolerancji n
            > a syf nie znaczy, że od razu ma nerwicę natręctw.

            To jest sprawa interpretacji i to co dla takiej paniusi może być tylko troszkę mniejszym progiem tolerancji na brud czy nieporządek dla innych może być ciężka nerwica wymagająca natychmiastowego wsadzenia w kaftanik.
            • stary.kawaler Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 14:18
              Nie zawsze działa :(. Fajnie by było, ale wystarczy, ze obie strony
              inaczej rozumieją kwestię "Porzadek" i kwestię ceny własnego,
              wolnego czasu. Nie kazdy chce tylko pracowac i sprzątać, ewentualnie
              jako rozrywkę mieć imieniny w starej ciotki z bandą rozpuszczonych
              bachorów :D.
              • diabel.pl Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 14:33
                taka jest prawda ze malo facetow sprzata(inni nawet tego nie robia po
                sobie)jestem kobeta i nie lubie przepadac o syf ktory jest nawet na podlodze a
                zwlaszcza ze sie przygotowuje na przyjscie dzidzi.pamietam z dziecinstwa syf i
                brod nbiechce zeby moje dzieci mialy to samo(ten syf i bod nie byl spowodowany
                tym ze rodzice nie sprzatali,raczej tym ze nie umieli zapanowac nad 5 dzieci)
              • mujer_bonita Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 15:21
                stary.kawaler napisał:
                > Nie zawsze działa :(. Fajnie by było, ale wystarczy, ze obie strony
                > inaczej rozumieją kwestię "Porzadek" i kwestię ceny własnego,
                > wolnego czasu.

                Często jest tak, że jedna strona 'rozumie' porządek jako coś dokonywanego przez krasnoludki :)
                • aandzia43 Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 15:32
                  > Często jest tak, że jedna strona 'rozumie' porządek jako coś
                  dokonywanego przez
                  > krasnoludki :)
                  >

                  buhahaaaaa;-D
                  Jakze celne, Bonito. Ta naiwna wiara w sprzatajace krasnoludki
                  przytrafa sie czesto tym, którzy nie przeszli treningu samoobsługi w
                  kwestii porządku wokół siebie, a standardy czystosciowe mają, a
                  jakze, nawet czasem wysokie.
              • zuza6661 Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 16:24
                Nie kazdy chce tylko pracowac i sprzątać, ewentualnie
                > jako rozrywkę mieć imieniny w starej ciotki z bandą rozpuszczonych
                > bachorów :D.

                Wiec jesli kobieta sie spelnia w sprzataniu, to OK, super, wszystko
                cacy przynajmniej dla niej, a jemu moge doradzic tylko szukanie
                innego zrodla seksu. Tylko co z tymi kobietami, ktore rowniez chca
                miec inne rozrywki? Co one maja zrobic? Zostawic dom na pastwe losu
                (znajomi samotni koledzy maja ruszajace sie od robakow puszki po
                coli w koszu na smieci), dzieci czy zwierzeta domowe trzeba przeciez
                nakarmic i przynajmniej te pierwsze odziac w cos czystego itp. Na
                prawde mowie tu o tym minimum, do ktorego wielu mezczyzn sie nie
                garnie, bo wola "inne rozrywki". A gdyby tak od czasu do czasu
                zrobili cos "dla dobra ogolu" to i atmosfera bylaby sympatyczniejsza
                a i moze zona stalaby sie ciekawsza, bo mialaby rowniez czas na
                rozwijanie swojego hobby.

                Kto powiedzial zreszta, ze zycie to ma byc seria samych rozrywek??
                Kurcze, dorosle zycie to tez obowiazki! Czy naprawde zapomnielismy
                juz, ze "ktos nie spi, zeby spac mogl ktos"???
            • mujer_bonita Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 15:18
              kawitator napisał:
              > Jak któreś skoczy swoje to wtedy POMAGA drugiej stronie.

              Dokładnie tak! Pomoc jest wtedy gdy wypełniasz obowiązki drugiej strony a nie kiedy robisz cokolwiek w domu :) Ostatnio na kilku forach nastąpił wysyp wątków o 'pomagających' facetach i ręce opadają jak się to czyta ;)
    • lilyrush Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 15:38
      Moim zdaniem zmęczenie sprzątaniem jako stan ciągły jest wymówką!
      Jak nie jest to dlaczego kobieta sam nie powie- słuchaj Misiu/Kochanie/Stary..ja
      nie mam wieczorem już siły na seks bo padam po wypucowaniu chałupy. To zróbmy
      cos z tym, bo ja tez bym chciała sie seksem pocieszyć.
      Takie trudne?
      • mujer_bonita Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 15:44
        lilyrush napisała:
        > Jak nie jest to dlaczego kobieta sam nie powie- słuchaj Misiu/Kochanie/Stary..
        > ja nie mam wieczorem już siły na seks bo padam po wypucowaniu chałupy.
        > To zróbmy cos z tym, bo ja tez bym chciała sie seksem pocieszyć.

        Taaa... a co jeżeli dziesiątki razy prosi i ciągle słyszy 'Zaaaraaaaz!'. Albo szanowny małż zrobi coś na odwal bo 'jemu nie przeszkadza'? Względnie jak mąż koleżanki stwierdzi 'Ja się garów nie tykam?'
        • lilyrush Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 16:19
          Bonita- pytanie jest o czym rozmawiamy?
          bo jeśli o tym, ze facet chętny i do pomocy tez i do wynajęcia gosposi tez a
          nadal słyszy, ze sprzątania za dużo to chyba ja mam racje.
          A jeśli faktycznie kobita na pysk pada a facet palcem nie ruszy to niech na brak
          seksu nie narzeka!
          • mujer_bonita Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 16:56
            lilyrush napisała:
            > Bonita- pytanie jest o czym rozmawiamy?

            Tematem jest zdaje się to, że łatwo sprawdzić czy zmęczenie pracami domowymi
            jest wymówką czy nie ;)
            • urquhart Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 17:00
              Fetysz na wypełnienie pustki życia jak każdy inny.
              W PRL jak jeszcze nie było telewizji i komputerów liczni faceci spędzali cały
              wolny czas naprawiając samochody. Czy żony nie powinny im były pomóc?
              • anais_nin666 Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 18:41
                urquhart napisał:

                > W PRL jak jeszcze nie było telewizji i komputerów liczni faceci spędzali cały
                wolny czas naprawiając samochody. Czy żony nie powinny im były pomóc?

                Nadal liczni faceci to robią. Dla przyjemności. Ot, takie hobby.
                Która kobieta sprząta dla przyjemności sprzątania? Pewnie wielu się takich nie
                znajdzie. Jest brudno - sprząta. Nie z powołania;) Jeśli facet tego nie zrobi -
                ktoś musi, więc robi to kobieta, która być może większą uwagę zwraca na porządek
                w domu.
                Poza tym podobno w PRL-u życie seksualne kwitło. Nie było TV, fajnych knajp,
                wielu możliwości to się ludzie pieprzyli. Teraz jest tyle innych rozrywek, że na
                tę najprostszą często nie zostaje czasu. Lub ochoty.
          • urquhart Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 16:57
            www.psychika.eu/rzucam-meza-bo-sprzata-nerwica-natrectw/
    • asdaa Re: sprzatanie a seks 10.05.09, 19:23
      Mając do wyboru: seks albo sprzątanie, ZAWSZE wybiorę to pierwsze, chociaż
      robienie porządków domowych mnie nie męczy, wręcz przeciwnie: sprawia mi
      przyjemność, odpoczywam przy tym.
      • silmarwena Re: sprzatanie a seks 25.05.09, 02:41
        Nic mi tak nie odbiera humoru jak konieczność sprzątania. Mogę gotować obiady
        z siedmiu dań plus deser, ale sprzątanie jest obrzydliwym acz koniecznym
        obowiązkiem. Zastanawiałam się dlaczego tak mam, bo wiele moich koleżanek
        lubi sprzątać...znajduje w tym wręcz ukojenie skołatanych nerwów. I
        doszłam do wniosku, że w moim przypadku chodzi o ... sztukę. Jest
        sztuka kulinarna, ale nie ma sztuki sprzątania. To, co mnie zabija , to
        powtarzalność i w zasadzie natychmiastowy zanik efektów (dzieci i
        mężczyzna). Nie znoszę sprzątać, nudzi mnie konieczność wykonywania tej
        samej sekwencji działań bez żadnej możliwości zmian, o ile w gotowaniu mam
        miejsce na swoje pomysły i innowacje, o tyle w sprzątaniu nie mogę
        najpierw omyć podłogi a następnie odkurzyć... Tyle o samym sprzątaniu, a
        teraz o jego powiązaniu z seksem. W moim wypadku nie chodzi o to, że po
        sprzątaniu jestem tak wykończona, ze nie mam ochoty na seks, ale o to, że
        jestem wściekła. Bo mój facet uważa, że jako kobieta mam w garnitur genów
        wpisane upodobanie do mycia kibla, czy szorowania piekarnika. Otóż uprzejmie
        donoszę: nie, nie mam tego na stanie. Nienawidzę tak samo jak on mycia
        muszli sedesowej, nie podoba mi się ta czynność, czuje obrzydzenie, ale
        lobię ładnie pachnąca toaletę i biały fajans. On tez lubi, ale jakoś uważa,
        że ja po prostu znajduję radość w myciu sanitariatu... Oczywiście nie
        wymagam żeby mój facet wiedział to z góry, wiec go informuje o mojej
        niechęci do w/w czynności. Nie ma to jednak żadnego wpływu na jego
        głębokie wewnętrzne przekonanie o tym, że jako kobieta jestem wprost
        stworzona do tego, podobnie jak do rodzenia dzieci, miesiączki i
        karmienia piersią. Próbuje wiec wymusić jego współpracę... a to
        namawiając do niej ( głucha cisza- zanieslyszał), a to strajkując i odmawiając
        owego szorowania( natychmiastowy wzrost tolerancji na brzydkie wonie i utratę
        bieli śnieżnej). W końcu robię to co muszę, ale narasta mój gniew...i to ten
        gniew przekłada się na niechęć do seksu. To nie szantaż, ani reglamentacja
        seksu, ale słuszny gniew...potężny i nie mający szans na znikniecie.
        Dlatego ze czuje się nieszanowana, ze uważam że nie są respektowane moje
        prawa. Związek dwojga wymaga szacunku i wspierania się. a nie zwalania
        niemiłych obowiązków na to drugie. Wole być sama... wtedy wiem na kogo i
        w jakiej mierze mogę liczyć( umiesz liczyć? licz na siebie)...
    • kachna79 Re: sprzatanie a seks 11.05.09, 07:19
      czy nikt nie wpadl na to, zeby po
      > prostu zaproponowac zonie zatrudnienie pani do sprzatania???

      A czy jest na tym świecie ktoś, kto posprząta lepiej niż ja sama?;)
      • zyg_zyg_zyg Re: sprzatanie a seks 11.05.09, 14:07
        > A czy jest na tym świecie ktoś, kto posprząta lepiej niż ja sama?;)


        A tak na poważnie, to zdanie może być przyczyna niechęci mężczyzn
        do "pomagania" w domu. Bo, owszem, naczynia niby umyłeś, ALE
        niedokładnie - na szklankach smugi po herbacie, miedzy zębami
        jednego widelca resztki kluseczek; podłoga zmyta, ALE plamy spod
        okna nie doszorowałeś; obiad ugotowałeś, ALE narobiłeś strasznego
        syfu w kuchni; poodkurzałeś pokój, ALE kurzu spod szafki w
        przedpokoju nie ruszyłeś; zrobiłeś zakupy, ALE zamiast sera tłustego
        kupiłeś chudy i zapomniałeś o oliwie. Itd. itp. A chłopa trzeba
        chwalić i podziwiać :-) i albo udzielać wskazówek delikatnie i z
        wyczuciem, albo zaakceptować, że "nie posprząta lepiej niż ja sama".
        Trzeciej opcji, czyli poprawiania po mężczyźnie, nie polecam - ani
        tego niedyskretnego, ani dyskretnego.

        A najlepszy sposób i tak podał Kawi - "przyjęcie na siebie pewnych
        obowiązków które z racji cech fizycznych lub psychicznych każde z
        nas wykonuje lepiej lub z mniejsza niechęcią". Jak są problemy
        ze "sprawiedliwym" podziałem, to można spisać listę obowiązków,
        siąść w spokoju i wybierać na zmianę - ja i partner - po jednej
        czynności dla siebie. I przedyskutować przy okazji (bez)zasadność
        niektórych z nich.
        • kachna79 Re: sprzatanie a seks 11.05.09, 14:21
          > A tak na poważnie, to zdanie może być przyczyna niechęci mężczyzn
          > do "pomagania" w domu.

          Oj, znam tę mądrość na szczęście. Żyję w układzie pedantka -
          bałaganiarz, więc zdarza mi się gryźć język, niemal do krwi:)

          > A chłopa trzeba chwalić i podziwiać :-)

          Zaczyna mnie to trochę mierzic i ostatnio zastanawiałam się czy nie
          jest to przejaw traktowania facetów jak idiotów. No bo jak coś
          zrobił źle, to cholera nigdy nie nauczy się robić dobrze jeśli ja
          zawsze będę chwalić i głaskać...
          Z perspektywy tego forum nasuwa mi się pytanie, czy to chwalenie za
          np. nie najlepiej posprzątany dom, nie jest aby jak udawanie
          orgazmów?;)

          P.S. Ostatniego zdania nie należy traktować zbyt poważnie...
          • sagittka Re: sprzatanie a seks 11.05.09, 16:58
            > Z perspektywy tego forum nasuwa mi się pytanie, czy to chwalenie
            za np. nie najlepiej posprzątany dom, nie jest aby jak udawanie
            orgazmów?;)

            Tak, bo nie można urazić, bo się zniechęci, niech się poczuje
            wyjątkowy, lepszy od innych.

            Jest to wkurzające, zwłaszcza jak rodzina robi bohatera z faceta,
            który SAM został z dziećmi przez kilka dni w domu (wałówkę
            dostarczyła teściowa).

            Co do umiejętności, to faceci potrafia rozłożyć i złożyć komputer
            czy motor, ale już poprawnie obsłużyć pralkę czy piekarnik nie
            potrafią. Czy są aż tak ograniczeni, czy wygodniej jest rżnąć głupa?

            Jeśli chodzi o "tolerancję na syf", to w większości przypadków się
            różni u mężczyzn i kobiet, podobnie jak podejście do higieny,
            czystości ubrań, itp. Nie ma co liczyć, że facet sam z siebie
            ZAUWAŻY brudne okna, więc z tym nie warto walczyć, a jedynie
            wyznaczyć granice brudu i zasady sprzątania. Jeśli nie lubimy
            sprzątać, to zminimalizujmy ryzyko brudzenia.
            Ja nie lubię sprzątać, więc nie mam dywanów (podłogi odkurza się
            szybciej), nie mam żadnych póleczek z durnostojkami, wazonikami,
            serweteczkami, itp, żadnego zbędnego siedliska kurzu. Okna na święta
            nieumyte i mandatu nie dostaliśmy, też wolę przysłowiowy seks pod
            choinką, zamiast morderczych przygotowań do świąt - ale pewnie
            wygląda to z boku tak, ze jestem leniwą panią domu :)

            Minimum do przeżycia, to odkurzanie śmieci z podłogi, sprzątanie
            łazienki i kuchni, niekoniecznie do stanu jak z pisma
            wnętrzarskiego, ale po prostu do stanu, w którym możemy higienicznie
            z nich korzystać.
            I zazwyczaj nie są to sprawy naglące, których nie można przełożyć na
            następny dzień, jeśli trafia się okazja do fajnego seksu.
            • urquhart Re: sprzatanie a seks 12.05.09, 16:55
              sagittka napisała:
              > Co do umiejętności, to faceci potrafia rozłożyć i złożyć komputer
              > czy motor, ale już poprawnie obsłużyć pralkę czy piekarnik nie
              > potrafią. Czy są aż tak ograniczeni, czy wygodniej jest rżnąć głupa?

              Wiekszość zaś kobiet ma problemy z pojeciezm zasady działania pdstawowych
              mechanimów. Polecam "Płeć Mózgu" Anne Moir i David Jessel jak nie wiesz
              dlaczego. Kobiety lubią się przyjaźnić z facetami homoseksualistami bo ich mózgi
              postrzegają świat podobnie jak kobiety.

              > Jeśli chodzi o "tolerancję na syf", to w większości przypadków się
              > różni u mężczyzn i kobiet, podobnie jak podejście do higieny,
              > czystości ubrań, itp. Nie ma co liczyć, że facet sam z siebie
              > ZAUWAŻY brudne okna, więc z tym nie warto walczyć, a jedynie
              > wyznaczyć granice brudu i zasady sprzątania.

              Nie ma co liczyć bo mechanizm przetwarzania zapachów zajmuje u mężczyn znacznie
              mniejszy obszar aktywności w mózgu, a w dodatku nie aktywuje stref
              odpowiedzialnych za emocje jak u kobiet. Krótko mówiać zły zapach nie wpływa tak
              na złe samopoczucie mężczyzny a do tego jest słabszy.
              Wiec sugerowanie że faceci to brudne lenie jest absurdalne i niesprawiedliwe. Z
              ich punku widzenia ich potrzeb statystycznie gdzie indziej leży "normalność" i
              próg brudu.
              • sagittka Re: sprzatanie a seks 12.05.09, 19:11
                > Wiekszość zaś kobiet ma problemy z pojeciezm zasady działania
                pdstawowych
                > mechanimów. Polecam "Płeć Mózgu" Anne Moir i David Jessel jak nie
                wiesz
                > dlaczego.

                Znam dobrze, stara książka.

                > Wiec sugerowanie że faceci to brudne lenie jest absurdalne i
                niesprawiedliwe. Z
                > ich punku widzenia ich potrzeb statystycznie gdzie indziej
                leży "normalność" i
                > próg brudu.

                Ja tego nie sugerowałam, wskazałam jedynie różnice w "zauważaniu"
                brudu. Ty właściwie potwierdziłeś to, dodając naukowe wyjasnienie.
                Czyli oboje uważamy, że są różnice i nie ma co walczyć, tylko
                ustalić jasne zasady.
          • zyg_zyg_zyg Re: sprzatanie a seks 11.05.09, 21:44
            > Zaczyna mnie to trochę mierzic i ostatnio zastanawiałam się czy
            nie
            > jest to przejaw traktowania facetów jak idiotów. No bo jak coś
            > zrobił źle, to cholera nigdy nie nauczy się robić dobrze jeśli ja
            > zawsze będę chwalić i głaskać...

            > Z perspektywy tego forum nasuwa mi się pytanie, czy to chwalenie
            za
            > np. nie najlepiej posprzątany dom, nie jest aby jak udawanie
            > orgazmów?;)

            Zarówno udawanie orgazmów jak i chwalenie rzeczy źle zrobionych to
            kręcenie bata na własną dupę. Ale chwalenie wcale nie przekreśla
            mozliwości komunikownia niedociągnięć - i vice versa.

            A swoja drogą, ja przy swoim mężczyźnie uczę się nadawania
            odpowiedniej wagi różnym sprawom - a właściwie nieprzywiązywania
            nadmiernej wagi do niektórych z nich. Szkoda życia na pierdoły.
            Bardzo często przysłowiowy kurz zostawiony pod szafką w przedpokoju
            mnie przestaje obchodzić, a w związku z tym odkurzenie pokoju
            ewidentnie zasługuje na pochwałę.

            Ja też lubię, gdy on dostrzega moje starania o wspólną przestrzeń i
            wspólną rzeczywistość. Ale on lubi chyba troche bardziej... :-)
    • tylko_f10 Re: sprzatanie a seks 16.05.09, 22:21
      > Po przeczytaniu ilus tam watkow, w ktorych panowie skarza sie na
      > brak zainteresowania partnerki seksem, ktorego to przyczyna ma
      lezec
      > w "jedzowatosci", bo pani upomina sie o powieszenie spodni w
      szafie
      > a nie rzucanie ich gdzie popadnie lub w "milosci" do sprzatania,
      bo
      > zostala matka, mam ochote zapytac: czy nikt nie wpadl na to, zeby
      po
      > prostu zaproponowac zonie zatrudnienie pani do sprzatania???...

      tak... jest pewna szansa, że pani od sprzątania będzie
      zainteresowana seksem bardziej niz sprzataniem...
    • yayamiomur Re: sprzatanie a seks 25.05.09, 17:10
      ech, zuza,
      to w ogóle związku nie ma.
      cała dyskusja ile razy w tygodni trzeba włączyć odkurzacz, ile razy
      dzieci wyrzucić, i śmieciami się zająć (albo odwrotnie?).

      dam ci przykład.
      dwa razy w tygodniu przychodzi do nas pani, która sprząta dom od
      piwnicy po strych - nie wiem co robi ale zajmuje jej to parę godzin.
      przychodzi też inna pani, która dwa razy w tygodniu zajmuje się
      dzieckiem.
      żona nie pracuje.

      i teraz mam pytanie. czy ty myślisz, że moja żona na widok tej pani,
      która biega ze ściereczką od razu dostaje kosmatych myśli?
      ja się zastanawiam, czy powinna - bo czasami wydaje mi się, że sporo
      kobiet uważa, że tak powinno być...

      posiadam połowę udziałów w odkryciu naukowym (jedna z dyskusji na
      forum), które mówi, że bogaci ludzie nie mogą mieć problemów z
      życiem seksualnym bo nie mają problemów ze sprzątaniem i zajmowaniem
      się dziećmi.

      ciekaw jestem, że moja partnerka w interesach (właścicielka
      pozostałych 50% praw) jeszcze o tym pamięta - jeśli nie to ją
      wyruguję z tantiemów...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka