Dodaj do ulubionych

ostatni raz byl 7 lutego

22.05.09, 21:33
trafilam tu przypadkowo, wyczytalam wam prawie wszystko, jestem pod wrazeniem
konkretnych, pelnych zrozumienia a czasem i troski wpisow, bezposrednosci,
braku wysmiewania, chamstwa, nazywania rzeczy po imieniu. Naprawde.

Moze dlatego od razu odwazylam sie napisac.
Wiem, ze moje miejsce jest raczej u specjalisty niz na forum, ale mocno mnie
sprowokowaliscie do napisania.

Z seksem w moim zwiazku jest fatalnie. Tylko poczatek byl zajebisty pol roku
pieprzenia, wspominam to z dreszczem na plecach.
Potem to juz tylko niajk i nijak, az w koncu prawie wcale.

To bylo dawno, przed dziecmi i malzenstwem. Jestem w zwiazku 16 lat. Mam
trojke dzieci. Kochamy sie rzadko, wlasciwie kilka razy w roku nawet nie dziesiec.

Poza tym jestesmy kumplami. Para ktora rozmawia o wszystkim, bardzo sie lubi,
kocha.

Nie wiem, czy problem moze polegac na tym, ze moj maz jest slabszy,
zdominowany przeze mnie i do tego najpewniej mysli, ze ja go nie szanuje i on
nie spelnia moich oczekiwan wobec niego. Na kazdym polu.
To ja zarabiam, zalatwiam, organizuje. To moze frustrowac faceta na pewno.
Moj maz jest ciapą a ja despotyczną, megawymagającą wszystkorobiącą najlepiej
i najszybciej zołzą. i moge to napisac tylko tu pod jakims nikiem, bo sama
przed sobą nigdy tego nie powiem.

Jak na Ciape przystalo jest oczywiscie uroczy, cieply, oddany, super tata
super maz, czuly delikatny, ale zamkniety, malomowny.

Fizycznosc. No coz skomplikowane. Moj maz nie wyglada jak facet. Wyglada jak
zabiedzony nastolatek w okresie dorastania. Jest przerazliwie chudy, az
wlasciwie nie sprawia mi przyjemnosci dotykanie go, bo caly czas mysle o tym
jaki jaest chudy. A oprócz tego niezwykle przystojny. Piekny wrecz, kobiety
wpadaja na ekspozycje proszkow do prania w supermarkecie tak sie potrafia na
niego zagapic.

No i seks. Ja nawet za nim nie tesknie. My kladziemy sie do lozka i to jest
normalne, ze tego nie robimy. Nie mam takich potzreb, czy cos ze mna nie tak?
Nie szukam tego poza domem, nie zdradzilam go, ja po prostu spie w tym
temacie. Tak naprawde czytajac fora, ogladajac programy tv zaczynam odczuwac
ze cos jest nie tak. Tzn, ze inni to robia czesto, maja ciagle ochote i wiem,
ze ja jestem inna. Czy sa ludzie, ktorzy moga tego nie potzrebowac? On tez nie
zdrdza ze potrzebuje. Nie ma problemów typu on chce a ja nie. W druga strone
tez nie.
Czy cos zdechlo totalnie? wystepuje u nas obopolna zgoda na nieseks.

Czy to sie da naprawiac i czy w ogole trzeba i powinno sie skoro nikt z nas
nie chce?

Obserwuj wątek
    • igge Re: ostatni raz byl 7 lutego 22.05.09, 22:04
      na pewno się kochacie, kumplujecie...czyli czego brakuje???
      jak oboje nie czujecie parcia na seks to o co Tobie
      chodzi:))???????? Może to jakiś taki czas kiedy takiej bliskości nie
      potrzebujecie, o co pytasz, porównujesz?
      niektórzy bez seksu nie widzą miłości ale czy mają rację?
    • malinowy000 Re: ostatni raz byl 7 lutego 22.05.09, 22:21
      bardzo, osobisty tekst...aż nie wiem co napisać
    • wilczypajak Re: ostatni raz byl 7 lutego 22.05.09, 23:25
      > Czy to sie da naprawiac i czy w ogole trzeba i powinno sie skoro nikt z nas
      > nie chce?
      >

      A Ty pytalas o to tego swojego chlopa, czy on nie chce? Moze nic nie mowi na ten temat, bo sie obawia Twojej reakcji. Jesli rzeczywiscie nie macie takich potrzeb, to wg mnie nie ma problemu. Podejrzewam jednak, ze chlop moze miec potrzeby, tylko uprawia rekodzielo.
    • yayamiomur Re: ostatni raz byl 7 lutego 23.05.09, 00:57
      skoro twierdzisz, że czytałaś forum przed napisaniem posta, to wiesz co ci napiszą:

      1. jest taka pani co ci powie żebyś sprawdziła czy nie zdradza bo zdradza na pewno
      2. inna jest taka, że ci napisze że "wali gruchę" a urkhart doda ironiczny komentarz
      3. wyślą cię do psychologa / seksuologa
      4. wyślą cię do spowiedzi / komunii
      5. opieprzą za błędy

      ...czego ty tu szukasz?
      trinni, ty wiesz gdzie leży problem ale niestety nie wiesz nawet czy chcesz ten problem rozwiązywać. przeszkadza ci brak seksu czy nie?

      jeśli nie, to się ciesz, że chłopa sobie tak wychowałaś. spokój masz i "misia" w domu.

      a chłop? cóż chłop - pisze na forum pod nickiem "men_no_1" i nie ma nawet śmiałości z tobą porozmawiać bo jak tu chcieć seksu z kimś, kto się go prawie brzydzi.

      czego pragniesz trinni? czego szukasz? rozgrzeszenia? zmiany? możesz tu dostać wszystko. powiedz tylko czego pragniesz...
      • zakletawmarmur Re: ostatni raz byl 7 lutego 28.05.09, 11:16
        > jeśli nie, to się ciesz, że chłopa sobie tak wychowałaś. spokój masz i "misia"
        > w domu.

        Gdyby to jeszcze było takie proste i świadome działanie... Żadna kobieta nie
        chce mieć w domu "misia" zamiast "mężczyzny".

        Chodzisz na imprezy pijackie?
        Osoba najbardziej dominująca w grupie naturalnie przyjmuje rolę przywódcy, który
        po wysłuchaniu wszystkich podejmuje decyzje a reszta za nim podąża. Wracając do
        domu z takiej libacji, też ktoś musi przyjąć tą role przywódcy, jest to zawsze
        ta osoba najtrzeźwiejsza (więc w tym momencie najsilniejsza). Mój kumpel jest
        raczej delikatnym, dość uległym facetem raz okazał się tym najtrzeźwiejszym.
        Byłam w szoku, gdy zobaczyłam jak wcielił się w tą rolę. Nie sądziłam, że ten
        koleś potrafi być taki dominujący. Zmienił się jego sposób mówienia a nawet mowa
        ciała...
        Zauważ, że przywódca, czuje się odpowiedzialny za resztę grupy, Kieruje nimi, bo
        chce ich dobra (żeby wszyscy wrócili cało do domu). A co robi w tym czasie
        grupa? Im bezpieczniej się czują tym na więcej sobie pozwalają:-) Przez to
        przywódca czuje potrzebę jeszcze większej dominacji a poczucie bezpieczeństwa,
        które im daje będzie powodowało ich większy luz...

        Jakie wnioski można z tego wyciągnąć?

        1. Dominacja silniejszego psychicznie partnera jest nieunikniona i naturalna.
        2. Osoba dominująca widzi w partnerze kogoś słabszego (co w przypadku kobiet
        może przekładać się na pożądanie do mężczyzny, szczególnie w sytuacjach, gdy
        facet dał się podporządkować w każdej sferze życia).
        3. Osoba dominująca czuje naturalną potrzebę zaopiekowania się partnerem.
        Przyjmuje na swoje barki podejmowanie coraz to większej ilości decyzji.
        4. Partner z czasem ma coraz to większe problemy z podejmowaniem decyzji, nie
        chce podejmować ryzyka, bo wie, że ktoś zrobi to za niego lepiej.
        5. Role mogą się odwrócić i partner słabszy może przyjąć rolę dominującego.
        Będzie się tak działo, tylko wtedy, gdy warunki będą temu sprzyjały (innymi
        słowami- będzie musiał).

        IMO wina nie leży po żadnej stronie (lub jak kto woli leży po obydwóch)... Nie
        ma więc kogo rozgrzeszać:-)
    • selfmademan Re: ostatni raz byl 7 lutego 23.05.09, 08:56
      Czy da się to naprawiać i czy w ogóle trzeba ?
      OTO JEST PYTANIE ...:)

      Po pierwsze - uzyłbym słowa zmienić, a nie naprawić - skoro oboje
      nie dążycie do seksu częstszego niż 1 na kwartał...Z twego dosyć
      szczegółowego postu można wywnioskować, że waszym łóżkiem mogłaby
      zarządzać ta sama osoba, która w codziennym życiu organizuje,
      załatwia, decyduje itp - czyli Ty. Jeżeli zatem dojdziesz do
      wniosku, że potrzebujesz seksu raz/dwa razy na miesiąc - to działaj
      ale dwutorowo, tzn. z jednej strony rozwijaj temat w swojej głowie
      (bo sam piszesz, że teraz NAWET nie tęsknisz...) a drugiej
      strony "zarządzaj" mężem = czyt. wzbudź jego zmysły.
      Pewien jestem, że doskonale wiesz co i jak w tej materii :)

      Po drugie - znacznie ważniejsze pytanie - czy trzeba ?
      NIE - nie trzeba.

      Po co ci częstszy seks ????
      Napisz sobie odpowiedzi na kartce na to pytanie - czy chwilowo
      pomyślałaś, że coś ci ucieka (bo koleżanki się bzykają 3 razy w
      tygodniu, w telewizji się bzykają na okrągło, a w internecie to już
      totalna jazda...), czy może tak głębiej - brakuje ci takiej formy
      oddania hołdu przez Pana Ciapowatego, wszak na innych polach ty o
      wszystkim decydujesz...
      Zgadzam się z tym co poniżej - moim zdaniem jak poszukasz w sobie,
      to bardzo szybko znajdziejsz odpiowiedzi na swoej pytania. Brakuje
      ci jedynie w tej chwili odwagi aby to zrobić i determinacji aby ew.
      kontynuować dążenie do zmian (jeżeli się na nie zdecydujesz...)

      • igge Re: ostatni raz byl 7 lutego 23.05.09, 16:54
        trinni :), zgadzam się (tylko częściowo) z tym, co niektórzy
        napisali już powyżej. Musisz najpierw sama zdecydować, wiedzieć na
        pewno, czego chcesz, co konkretnie chcesz zmienić. Skuteczne
        rozwiązanie ewentualnego problemu to już pestka. Czytaj ? :)
        • trinnidad Re: ostatni raz byl 7 lutego 25.05.09, 00:02
          Igge, cholera jak to ujac?
          Wiesz co bym chciala zmieniec. Zeby mi sie chcialo.
          Ktos napisal, ze sie brzydze seksu... bzdura. Kiedy to sie juz dzieje jestem
          wyuzdana jak ulicznica i zajebiscie mi sie podoba. Tylko z moim seksem jest jak
          z pojsciem na basen. Uwielbiam plywac, ale jak pomysle, ze trzeba sie spakowac i
          dojechac na basen to wola zostania w domu jest silniejsza...
          No cos jest nie tak. Ja i moj maz nie mozemy sie zebrac. Czesto po takim raz na
          kwartal mowimy do siebie: Hej czemu my tego nie robimy? przeciez to jest
          genialne... Odpowiedzi? Banalne: Nie wiem kochanie, za duzo mamy problemow,
          spraw i nie ma na to miejsca w glowie. Bo moj maz twiedzi ze seks jest w glowie.
          I ma zajebista racje, dlatego to jest takie skomplikowane....

          Teraz jak napisalam o tym basenie to mnie wlasciwie olsnilo.
          Ja chyba nie lubie gry wstepnej, nie wiem, czy w ogole, czy tej ktora funduje mi
          moj maz...bo z innym nie sypiam. Ten wstep jest nie do przejscia, potem jak sie
          dobrze wkrece to dzien bialy w okno zaglada a mieszkanie wyglada jak po wybuchu
          bomby, a ja przez caly dzien chodze z durnym usmiechem przylepionym do twarzy.


          • zyg_zyg_zyg Re: ostatni raz byl 7 lutego 25.05.09, 10:41
            A nie da się zrobić w głowie troche miejsca dla seksu? Pomyśleć o
            nim częściej? Jeśli ktos lubi wodę, to i w wannie może sie
            pochlapać, i w kałużę wejść, i popatrzeć na program o oceanie... :-)
            Dlaczego seks jest czymś, do czego trzeba się zbierać i co jest jak
            eskapada na drugi koniec miasta na cały dzień? Jak myślisz, czy
            spodobałoby Ci się, gdyby Twój mąż przelotem w przedpokoju popieścił
            przez chwilę Twoje piersi - bez ciągu dalszego (albo jakąś inną
            krótkotrwałą sytuację erotyczną, bo pisałaś, że nie lubisz jego gry
            wstępnej)? Albo jak Ci się np. widzi seks oralny w Twoim wykonaniu
            na chwilę przed obiadem? A szybki numerek?

            A może Twój mąż wcale nie ma takiego samego libido, jak Ty? Ja
            pamiętam, jak mój partner, po każdym naszym zbliżeniu rozpływał się
            cały ze szczęścia, a ja za każdym razem myślałam, że jak tak, to
            może następny raz będzie wcześniej niż za miesiąc? I za każdym razem
            spotykało mnie rozczarowanie. Bo to, że w jego głowie myśl o seksie
            pojawiała się tak (dla mnie) przeraźliwie rzadko, wynikało z jego
            potrzeb. Nie chciał, nie potrzebował robić dla seksu więcej
            przestrzeni w głowie, bo czuł się usatysfakcjonowany tym, co ma. W
            przeciwieństwie do mnie. Ja próbowałm zarżnąć swoje libido, jakoś
            uśpić je, ale tylko częściowo mi się to udało, długo trwało i koszty
            przerosły zyski.
            • trinnidad Re: ostatni raz byl 7 lutego 25.05.09, 13:17
              obawiam sie ze masz racje ( roznica libida) i to w wielu miejscach. Tak bardzo to co teraz napisalas jest tym co czuje i mysle.
              Skoro probowalas zarznac swoje libido, to zapewne wiesz, ze jak ktos wytrwaly, to mu sie uda. Mnie sie chyba udalo.
              Oj marze oczywiscie o spontanicznych akcjach typu lod przed obiadem...
              poki co to jest jednak eskapada.
              Ale wiesz nie chce zrzucac na niego calej winy, dlaczego ja nie inicjuje akcji w przedpokoju, przeciez moglabym, ale mysle ze juz mi sie zajebiscie nie chcebo....
              no nie wiem...spodziewam sie jaka bedzie reakcja.
              Kidys, kiedy to nie bylo tak zle jak teraz uwielbialam go napadac w kiblu na imprezie. Niestety mimo moich wrecz szarpan z nim i rozpaczliwych prob dobrania sie do jego spodni nigdy mi sie nie udalo.
              Kiedys poczulam wene gadajac z tesciowa a bedac juz "pod pierzyna" wpadla do nas do pokoju podczas kiedy u niej nocowalismy i ustalajac plan dnia troche sie zagadala. Zaczełam masowc jadra mego męza, wydalo mi sie to mega perwersyjne w trakcie konwersacji z tesciowa...
              Wiesz co zrobil moj maz. Wyszedl. Nie zly. Na maxa zawstydzony.
              Ja czesto obserwuje, ze moj maz sie wstydzi.
              Pare razy w taki sposob jak pisze wyzej dostalam po nosie. Kazdy kto poczul smak odmowy wie o czym pisze wiec ja na zapas pewnie nie probuje, a i uspic wierz mi mozna skutecznie.
              Smutno mi. Sie rozmarzylam przez te twoje cycki w przedpokoju...
              To nie jest tez tak, ze seks z nim nie nalezy do udanych, jesli juz sie wydarzy ma sie rozumiec. On potrafi byc absolutnie genialny, a ja wyciagam 4 oktawy, ale po pierwsze to trwa, zanim do tego dojdzie, czesto zdaze sie zniecierpliwic i nadasac, no i musi byc mega atmosfera, zeby on rozwinal swe skrzydla, to znaczy ptak jego.
              Mam przechlapane. Nie chce innego partnera bo ja go kocham.
              Ja chce jego tylko czesciej i smielej.
              Nie mowcie ze mam mu to powiedziec. Bo to nie dziala. Nie mozna byc bardziej otwartym , energicznym niz sie jest tak samo jak nie mozna byc wyzszym czy nizszym - ot natura.
              • zakletawmarmur Re: ostatni raz byl 7 lutego 27.05.09, 12:36
                > Ja czesto obserwuje, ze moj maz sie wstydzi.

                Tak się zastanawiam, czy Ty nie piszesz o moim chłopie? Jego reakcje na moje
                perwersyjne zachowanie wyglądały podobnie...
                Muszę przyznać, to jego nieśmiałe spojrzenie w trakcie, takie zażenowanie, gdy
                ja jestem w łóżku choć odrobinę bezwstydna sprawia, że tracę z nim ochotę na
                cokolwiek. Czuje się jakbym napastowała nieletniego...

                Też jestem tą bardziej dominującą. To naturalne, że silniejszy psychicznie
                partner przyjmuje taką rolę. Lepiej gdy to jest mężczyzna. Szczególnie w sferze
                seksu powinien być dominujący, żeby budzić nasze pożądanie.

                Nie wiem co Ci doradzić, bo sama szukam drogi. Sfery seksu nie udało mi się
                uśpić więc muszę to jakoś inaczej rozwiązać.
                Na razie staram się:
                - zaakceptować go takim jaki jest a zmienić siebie
                - odciąć od niego w wielu sprawach, żeby musiał decydować sam o sobie
                - zrezygnować z podejmowania części wspólnych decyzji
                - nie krytykować, gdy popełnia błędy
                - być bardziej uległa w niektórych dziedzinach, żeby mógł mieć nade mną przewagę
                - zwiększać jego poczucie pewności siebie
                - zaakceptować taki seks jaki mam i nie żądać niczego, co mogłoby go peszyć
                - nagradzam go za jakiekolwiek przejawy męskości

                On broni się jak może przed podejmowaniem decyzji, podobało mu się życie w
                bezpiecznym gniazdku i nie chce go opuścić...

                Czy są postępy? Czasami... Czasami jednak robi parę kroków do tyłu, wtedy łapie
                doła i zastanawiam się ile ten związek jeszcze wytrwa.

                Jeśli udało Ci się uśpić seksualność, to Ci zazdroszczę. Rozwiązanie tego
                problemu od naszej strony jest bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe... Jeśli chce
                się żyć w małżeństwie z takim facetem, to lepiej spełniać się przez podróże lub
                jakieś wspólne hobby. Uciekaj więc od wszystkiego co przypomina Ci o tej sferze
                życia:-)
              • zyg_zyg_zyg Re: ostatni raz byl 7 lutego 28.05.09, 09:19
                > Mam przechlapane. Nie chce innego partnera bo ja go kocham.
                > Ja chce jego tylko czesciej i smielej.
                > Nie mowcie ze mam mu to powiedziec. Bo to nie dziala.

                Ja Cię niestety nie pocieszę ani Ci nie doradzę. Też kochałam i nie
                wyobrażałam sobie nikogo innego. Ale byłam zupełnie bezradna wobec
                naszego seksualnego niedopasowania - w sensie częstotliwości, bo pod
                wieloma różnymi względami w seksie pasowaliśmy do siebie idelanie. W
                moim przypadku jedynym wyjściem okazało się rozstanie. My nie
                byliśmy związani wspólnym mieszkaniem, ślubem, dziećmi, kredytem
                itp., a i tak długo dojrzewałam do tej decyzji i była ona bardzo
                ciężka do realizacji. Mam nadzieję, że znajdziesz inne rozwiązanie -
                serdecznie Ci tego życzę.
    • zyg_zyg_zyg Re: ostatni raz byl 7 lutego 23.05.09, 09:15
      > Czy cos zdechlo totalnie? wystepuje u nas obopolna zgoda na
      nieseks.
      >
      > Czy to sie da naprawiac i czy w ogole trzeba i powinno sie skoro
      nikt z nas
      > nie chce?

      Partner, który ma podobne libido i podobną ochotę na seks, to skarb.
      Jeżeli pytasz, czy trzeba coś zmienić, bo inni mają inaczej, to
      oczywiście nie, nie trzeba - bo i po co?

      Jeśli jednak brakuje Ci seksu ("zajebistego pieprzenia"), albo jeśli
      brakuje go Twojemu mężowi, to może warto o tym pomyśleć. Z męża
      wprawdzie nie zrobisz napakowanego macho, ale możecie np. wspólnie
      przegadać temat z seksuologiem czy terapeutą.

      Odnoszę wrażenie, że sama nie bardzo wiesz, czy taki stan Ci
      odpowiada, czy nie. I to nie tylko z powodu, że "inni robią to
      częsciej".
    • glamourous Re: ostatni raz byl 7 lutego 24.05.09, 22:25
      Post jak dla mnie jest pełen sprzeczności. Najpierw piszesz, ze rozmawiacie o
      wszystkim, a zaraz potem, ze mąż jest małomówny i wycofany. Najpierw czytamy, ze
      się bardzo lubicie, kochacie i kumplujecie, a potem ze mąż jest "słabszy i
      zdominowany", ze "nie spełnia Twoich oczekiwań na żadnym polu" a Ty się go
      brzydzisz. To gdzie ta miłość? No i co to za przyjaźń, kiedy nie ma równowagi, a
      związek przypomina feudalny układ wasala i suwerena? No i w końcu piszesz ze
      wstrętem o chorobliwej, odstręczającej chudości męża, a zaraz potem ze jest tak
      bajecznie przystojny, ze kobiety padają jak muchy na jego widok.
      Nie bardzo to wszystko da się poskładać do kupy. Proponuje Ci najpierw porządnie
      zanalizować swoje uczucia, może pójść do psychologa który pomógł by Ci to
      wszystko uporządkować, bo z tego wszystkiego wylania się jakieś pomieszanie z
      poplątaniem i wrażenie ze nie bardzo jesteś rozeznana w swoich uczuciach oraz w
      aktualnej sytuacji : z jednej strony zapewnienia o Waszym rewelacyjnym
      porozumieniu i wielkim uczuciu, a z drugiej niezdrowy układ, w którym slaby,
      zdominowany facet budzi w swojej kobiecie psychofizyczny niesmak. No i co tu
      poradzić?

      > Czy to sie da naprawiac i czy w ogole trzeba i powinno sie skoro nikt z nas
      > nie chce?

      Czy odczuwasz potrzebę zmiany tylko dlatego, ze inni maja fajnie i Ty tez byś
      chciała? Czy może sama czujesz jakaś tam potrzebę seksu, tylko NIE Z NIM? A
      jakie masz odczucia a propos innych facetów? Grzeją, ziębią czy wydaja Ci się
      neutralni? To jest pytanie podstawowe...
      Moim zdaniem bez wizyty u psychologa chyba się nie obejdzie. Choćby po to, żeby
      wszystko sobie usystematyzować...
    • grazyna510 Re: jesli tak dokladnie pamietasz 24.05.09, 23:00
      datę ostatniego razu - 7 luty, to nie wciskaj kitu , ze seks jest
      dla ciebie niewazny.
      Oszukujesz sama siebie ?

      • trinnidad Re: jesli tak dokladnie pamietasz 24.05.09, 23:44
        nie mam wprawy w pisaniu postow, teraz widze jakie to trudne i jak sie nie da w
        kilku zdaniach powiedziec o swoim problemie.

        Moze tak: Nigdzie nie napisalam, ze brzydze sie seksu czy mojego meza. To spora
        roznica nie odczuwac przyjemnosci a brzydzic sie. Moj post po parafrazie z
        waszej strony niestety nie jest o mnie, ani o moich sprawach.

        A ze mam problem, to wybaczcie, zadne odkrycie, dlatego przeciez pisze.
        A ze nie wiem czego chce, no oczywiscie, ze nie wiem, tez dlatego wywalam tu
        kawalek swego intymnego zycia.

        Wiem, ze nie dostane tu porady, choc dziekuje, ze sie niektorzy starali.
        Zaintrygowaly mnie niektore spostrzezenia. Chociazby takie jak to, ze partner o
        tym samym libido to skarb.
        Moze chcialam przez chwile zajac kogos swoimi sprawami. Nie placac za to - w
        kazdym tego slowa znaczeniu. Zajelam. Super. Dziekuje.



        • glamourous Re: jesli tak dokladnie pamietasz 25.05.09, 00:20
          Nie obrażaj się, Trinnidad. Na tym forum ludzie piszą rzeczowo i nie owijając w
          bawełnę, nikt tu raczej po główce nie głaszcze - nawet stałych bywalców :-) To
          jest zazwyczaj bardzo konstruktywne. Kazdy ma swoje spostrzeżenia i warto je
          przeanalizować, nawet jeśli wydaja Ci się nietrafne to może nie odrzucaj ich tak
          radykalnie. Ludzie często maja tutaj sporo racji, nawet jeżeli z pozoru wydaje
          nam się ze ich diagnozy to zupełne pudło.
          Te nasze dyskusje maja tu za zadanie skłonić autora wątku do refleksji, głębszej
          autoanalizy, pokazać mu sprawę pod innym katem, inny punkt widzenia - a
          niekoniecznie żeby podać gotowa receptę na problem. Moze spójrz na to w ten
          sposób. Zas co do brzydzenia się męża : sama napisałaś ze dotykanie go sprawia
          ci bardziej przykrość niż przyjemność. Stad wiec wyciągnęliśmy prosty wniosek,
          ze to coś więcej niż tylko zwykła obojętność na jego dotyk - ze to obojętność
          nacechowana negatywnie. Czyli...
          • trinnidad Re: jesli tak dokladnie pamietasz 25.05.09, 01:10
            a gdze znowu w moim poscie obraza? nie obrazam sie ani tu ani w realu obrazanie uwazam za brak dojrzalosci i szczeniactwo.

            Nie poczulam sie tez dtknieta, poprostu nie piszesz o mnie. To stwierdzenie faktu. Wybacz ale dalej wolisz nazywac po swojemu (przykrosć) niz tak, jak ja to okreslilam (brak przyjemnosci) Obojetnosc blizej, ale blagam cie w samym stwierdzeniu obojetnosc jest juz zawarte to, ze ani ziebi, ani parzy znaczy nie moze byc nacechowane ani pozytywnie, ani negatywnie....no co ja ci bede pisac.
            Kiedy juz uda mi sie zapomniec jaki jest chudzienki i najzwyczajniej w swiecie poplynac, skupiam sie jedynie na jego wspanialym ogromnym czlonku. O obrzydzeniu nie moze byc mowy, ani do jego ciala ani do seksu bynajmniej.


            Nie moge analizowac tego co piszesz, bo mnie nie dotyczy. I byc moze wine za to, ze ty nie rozumiesz ponosze ja bo kiepsko komunikuje o tym co czuje naprawde.
            Ja na przykład nie widze nic dziwnego w tym, ze kocha sie slabszych...Nie mam z tym problemu podobnie jak rzesze osob posiadajacych i kochajacych na zabój dzieci (slabsze i zdominowane), zwierzeta(slabsze i zdominowane), babcie (slabe i zdominowane), mlodsze rodzenstwo (slabe i zdominowane), chorych i starszych rodziców (słabszych i zdominowanych)...........
            Nie widze tez braku rownowagi pomiedzy dobraniem sie dominujacego ze zdominowanym. Dla mnie to raczej kwintesecja rownowagi.

            Cos mi slabo wyglada na rzeczowy twoj post akurat i chcialoby sie napisac: nie obrazaj sie i nie odrzucaj moich spostrzezen radykalnie. Moge miec sporo racji nawet jezeli moja diagnoza twojego postu z pozoru wydaje ci sie pudlem. Byc moze udalo mi sie sklonic cie do refleksji, glebszej analizy ble ble ble ble
            • glamourous Re: jesli tak dokladnie pamietasz 25.05.09, 01:40
              trinnidad napisała:

              > Cos mi slabo wyglada na rzeczowy twoj post akurat i chcialoby sie > napisac:
              nie obrazaj sie i nie odrzucaj moich spostrzezen
              > radykalnie. Moge miec sporo racji nawet jezeli moja diagnoza
              > twojego postu z pozoru wydaje ci sie pudlem. Byc moze udalo mi sie > sklonic
              cie do refleksji, glebszej analizy ble ble ble ble

              Ok, wycofuje się z dyskusji. Człowiek pisze łagodząco i z sympatia a tu mu z
              "ble ble ble" wyjeżdżają :-/ Nie zrozumiałaś moich pozytywnych intencji, dobra
              kobieto. Powodzenia życzę i bez odbioru.
              • trinnidad Re: jesli tak dokladnie pamietasz 25.05.09, 01:52
                a jednak obraza glamorous, no nie udalo mi sie, chcialam byc dowcipna,
                przepraszam. ble ble ble odebrac nalezy jako i tak dalej
                • songo3000 Re: jesli tak dokladnie pamietasz 26.05.09, 08:51
                  To teraz ja będę 'dowcipny'. Piszesz, że nie ma nic dziwnego w kochaniu: dzieci, staruszków, zwierząt, ... Kurczę, post jest ewidentnie w kontekście tematyki forum więc niezły z Ciebie perwers: pedofilka, zoofilka, yyy nekrofika, ... Pominąłem coś?
                  • trinnidad Re: jesli tak dokladnie pamietasz 26.05.09, 12:55
                    Wow! jestem pod wrazeniem dowcipu, nawet sie usmiecham, ale z lekkim politowaniem.

                    co pominąles? hmm moze jednak kontekst.

                    Mimo, ze na forum o seksie, jakos niezgrabnie zeszlismy na milosc, cholera tez
                    nie widze zwiazku. Moj przedmowca zakwestionowal milosc do meza na podstawie
                    informacji o dominacji. Udowodnilam ze mozna kochac kogos kto jest slaby, nad
                    kim sie dominuje.

                    Mam nadzieję, ze pomoglam w zrozumieniu.

                    Aby byc dowcipnym trzeba nadazac za konwersacja wtedy bardziej wychodzi
                    • arronia Re: jesli tak dokladnie pamietasz 27.05.09, 14:39
                      > Udowodnilam ze mozna kochac kogos kto jest slaby, nad
                      > kim sie dominuje.

                      Tylko, jak między innymi to forum pokazuje, czasem miłość to jedno, a pożądanie
                      to drugie.
                    • songo3000 Re: jesli tak dokladnie pamietasz 27.05.09, 14:50
                      Taaa, żeby 'nadążać za konwersacją' to musi być jakaś 'treść' a takowej w Twoich postach nie widać.

                      > Udowodnilam ze mozna kochac kogos kto jest slaby, nad
                      Warto też przyswoić sobie pojęcie "dowód" bo te Twoje "jest tak bo ja tak mówię" nijak się do tego ma.
      • trinnidad Re: jesli tak dokladnie pamietasz 25.05.09, 01:47
        twoj argument jest absurdalny.
        Skoro pamietam tak dokladnie, to znaczy ze megawazny, to znaczy, ze licze kazdy
        dzien bez niego, mysle o tym dosc czesto, przypominam sobie jak uroczo
        przerznieta zostalam na wylot i jak cudnie bylo zobaczyc switanie i martwie sie,
        ze mija kolejny dzien bez niego i zadaje sobie pytanie dlaczego? dlaczego mi sie
        nie chce?

        Pomijam fakt, ze nigdzie nie napisalam, ze jest niewazny....
        • trinnidad Re: jesli tak dokladnie pamietasz 25.05.09, 01:48
          pisalam do grazyny, zle sie podpielo
          • bond.jamesbond1 Problem ma chyba Twój mąż. 27.05.09, 14:26
            Z Tobą. Choć oczywiście tylko zgaduję. Ale wejrzyj w siebie i
            powiedz: czy bywały sytuacje (dawno temu), gdy on się do Ciebie
            chciał przytulić, a Ty... no cóż... przytulałaś się, ale tak jakoś,
            bo ja wiem, z przywiązaniem? Bez seksualnych podtekstów? Bo byłaś
            zmęczona/zdenerwowana/musiałaś rano wstać/tyle miałaś na głowie?
            Facet to wrażliwe zwierzę i gdy taka sytuacja powtórzy się X razy -
            to może po prostu z seksu zrezygnować. Powinien o tym z żoną
            porozmawiać, ale - skoro to taka zamknięta w sobie ciapa - to może
            nie potrafi?
            Pomyśl o tym.
            Seks to jedna z przyjemniejszych rzeczy w życiu. Szczególnie z kimś
            bliskim. Po co z niego rezygnować?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka