sleep_walking
21.08.09, 23:39
Witam. Nie wiem czy się nie powtarzam ale ostatnio podobnego tematu nie
"namierzyłem". Jestem w związku małżeńskim od ładnych kilku lat. Moja żona
jest wierzącą i praktykującą katoliczką. Ja niestety nie. Mamy dwójkę dzieci.
Swoje podejście określiłbym jako obojętne/neutralne do tych kwestii. Nie
jestem ani za ani przeciw. Pełna tolerancja w zamian za to samo. Układa się
różnie jak to w małżeństwach. Jednak co mnie dziwi a może nie tyle dziwi co
zastanawia to fakt, że moja żonka katoliczka z krwi i kości w sprawach seksu
nie posiada żadnych większych granic, ograniczeń czy zahamowań. Jest otwarta
na wszelkie nowości i eksperymenty. Zastanawia mnie fakt czy to tylko ja tak
dobrze trafiłem czy może są jeszcze inni tego typu szczęśliwcy, i co w ogóle
sądzicie na ten temat. Połączenia się ludzi z całkowicie odmiennym spojrzeniem
na religię. I jaki to ma wpływ na pożycie. Z doświadczenia własnego wiem, że
takich związków jest sporo, być może z dobierania się na zasadzie
przeciwieństw. Co myślicie?