Dodaj do ulubionych

jestem w pułapce

22.08.09, 08:08
ja mam 29 lat on 6 lat ode mnie starszy, mammy dwójkę dzieci 3 i 7
lat, on prowadzi swoją firm motoryzacyjną i rozwija ją, ja zostałam
z lekka przymuszona przez męża i teściową do urlopu wychowawczego
żeby lepiej zajać się dziećmi.
Jestem zgrabna i chyba nie brzydka, w mojej garderobie są nie tylko
bluzki i sukienki ale i wyuzdane kompleciki, szlafrok z piórek czy
strój uczennicy i umiem ich używać.
Jednak od kilku lat używałam ich jakiś raz w miesiącu a ostatnio
spowija je kurz.
Dlaczego? Mój maż ma dwie miłości, swoją pracę która jest ważniejsza
od rodziny i grę w internecie która jest ważniejsza ode mnie.
Przestałam wieżyć w to co mówi, bo okłamuje mnie bez mrugnięcia
okiem, potrafi nie wrócić na noc lub siedzieć do północy bo pracuję,
ale kiedy sprawdzam logowania gry jasne jest że grał przez całą noc.
W domu zachowuje sie jak gość hotelowy, wraca do domu (jeżeli wróci
wcześniej to nie przed 20) prosi żeby mu podgrzać obiad, sam sobie
nie podgrzeje, jeżeli ja tego nie zrobię obraża się i następnego
dnia napewno wróci później, ubrania zostawia tam gdzie się
rozbierze, bierze piwo i siada przed telewizorem i zasypia na kanapie
kiedy próbuję z nim rozmawiać odpowiada "nie chce mi sie dzisiaj" i
tak każdego dnia, a jeżeli zapytam się czy zrozumiał o czym ja mówię
o co mi chodzi odpowiada "nie rozumiem".
Jestem bez pracy (nie uda mi sie wrócić do poprzedniej), bez
pieniędzy (na wszystko muszę prosić "zostaw mi pieniądze na obiad -
"ile", jeżeli chcę kupić coś do domu czy ubranie, owszem da ale
przy tym zawsze ZAWSZE jest komentarz "wiesz jaki teraz duży
rachunek zapłaciłem za to czy za tamto", rozmawialiśmy o tym żebym
otworzyła działalność (on nie chce żebym mu pomagała w firmie -
jedynie jeżeli trzeba zrobić projekty reklam itp) mówił rób dowiaduj
się a jak co do czego "nie mamy na to pieniędzy", jestem prawnikiem
Obserwuj wątek
    • tananas Re: jestem w pułapce 22.08.09, 08:16
      kiedy chciałam zdawać na aplikację, nie ma sprawy ale nie będzie
      miał kto sie zająć dziećmi
      ao dom i ogród dbam ja, robię wszystko od spraw kobiecych po męskie,
      ścinanie drzew, naprawy w domu,
      on ma pracę i grę
      jestem zmęczona, czsem bym chciała żeby rozjechał mnie samochód na
      ulicy bo zabić sie nie mam odwagi
      nie mam nic, pieniędzy pracy, domu (dom stoi na teściową)
      rozmowa z teściową nic nie da, to bardzo apodyktyczna kobieta i maż
      chyba się jej boi, napewno ja szanuje, ale nawet ona nie zmieni jego
      nastawienia.
      kocham go ale nie mogę tak spędzić reszty życia, nie mogę nigdzie
      wyjść bo nie mam z kim zostawić dzieci
      sobota popołudniu (bo do południa jeszcze musi coś załatwić w pracy)
      jest na większe zakupy bo na tygodniu nie da mi większej ilości
      pieniędzy, niedziela to obiad u teściowej.
      wiem że ciężko pracuje , ale to jedyna rzecz którą w życiu robi
      ja już dłużej tak nie potrafię ale i nie umiem znaleźć rozwiązania
    • gomory Re: jestem w pułapce 22.08.09, 10:18
      Faktycznie jestes w pulapce. To fajna przestroga, by nigdy nikt nie uzaleznial sie kompletnie od partnera. No chyba, ze z nostalgia wspomina czasy niewolnictwa.
      Moze zawalcz o swoje prawa? Po pierwsze wszystkie pieniadze jakie sa w malzenstwie sa WSPOLNE bez zadnej laski i musi sie nimi z Toba dzielic. Polowa kasy nalezy sie Tobie jak psu micha, wiec mozecie wspolnie decydowac na co sie je wydaje. Twoje racje sa rownie wazne jak jego. Nie oddawaj swoich praw za frajer bo bedziesz zawsze traktowana jak frajerka ;). Tylko w jednym przypadku nie musi sie dzielic z Toba po polowie - gdy sad wyznacza wysokosc placonych alimentow co pewnie sama wiesz.
      Maz bedzie dbal by utrzymywac Cie w uzaleznieniu, chociazby podswiadomie. Niewolnica w domu to w koncu dosc necaca perspektywa mimo tego, ze nikt nie darzy takiej osoby szacunkiem.
      Dopoki nie masz zadnych targ przetargowych to nikt z Toba liczyc sie nie bedzie. Sorry ale takie jest zycie. Niektorzy mezczyzni potrafia byc chociaz wdzieczni zonie za dzieci jakimi ich obdarzyla, ale Twoj chyba do nich nie nalezy. Wiec co masz takiego na czym mu zalezy? Bo jak sama widzisz np. seksem tez juz za bardoz nie pograsz.
      Moze zacznij sie stawiac i co wazniejsze egzekwowac? Raz, ze Twoje racje sa wazniejsze od tesciowej i on MUSI to pojac. Ona jest apodyktyczna trudno. Nie wmanewrowuj go specjalnie w walke, ale jesli powstaja naturalne wybory albo-albo to musza byc rozstrzygane na Twoja korzysc.
      Znalezienie zrodla dochodow ktore chocby minimalnie uniezalezniloby Cie od kieszeni meza to absolutny priorytet. Inaczej nigdy sie nie bedzie z Toba liczyl. No po prostu musisz miec w rekach jakies atuty. Nie chodzi o to, ze namawiam Cie do jazgotu i domowej wojny na wielka skale. Ale do roznych kobiecych manipulacyjek na pewno. Sama widzisz, ze juz teraz dom nie jest dla meza przystania do ktorej wraca radosnie - on z niego ucieka jak kazdy facet z problemami. Awanturnictwo tylko by spotegowalo takie zachowanie. Zmien cos bo pozostanie Ci w zyciu tylko jedna satysfkacja - gdy kiedys tam nastukasz mezowi w tej internetowej grze ;).
      • triss_merigold6 Re: jestem w pułapce 22.08.09, 11:09
        Niewiele tu można dodać.
        Mąż jej nie pomoże, musi sama. Facet się pewnie nie przyzna ale na
        rękę mu układ z całkowicie uzależnioną kobietą. W całokształcie
        problemów rozważania o braku seksu wydają mi się tutaj trzeciorzędne.
      • tananas Re: jestem w pułapce 22.08.09, 13:22
        "tylko jedna satysfkacja - gdy kiedys tam nastukasz mezowi w tej
        internetowej grze ;)."

        miałam ochotę mu pokasować te jego zamki i twierdze, ale nie będę
        zniżać się do jego poziomu :)
    • lilyrush Re: jestem w pułapce 22.08.09, 10:27
      Niewiele można dodać po poście gomorego...
      Idz do pracy dziewczyno, dzieci to juz nie niemowlaki, sa opiekunki i
      przedszkola. A dzieciom to tez dobrze zrobi- w tym wieku bardzo ważny jest dla
      nich kontakt z innymi dziećmi, a nie tylko przyklejenie do mamy.
      Oczywiście, ze mąż nie będzie chciał się zgodzić, tu musisz powalczyć
    • minifruzia Re: jestem w pułapce 22.08.09, 11:02
      Kolejna kandydatka na żonomatkę. A do tego jeszcze solidnie
      wykształcona i już nie wierząca w swoje możliwości. To co będzie
      dalej? Samoocena równa zeru?
      Po pierwsze i najważniejsze praca. Metodą faktów dokonanych, a nie
      pytania o zgodę małżonka. Jeśli ją sobie załatwisz, to dopiero wtedy
      będziecie musieli zastanowić się wspólnie nad zabezpieczeniem opieki
      dzieciom. Może przedszkole, może opiekunka, może rodzina?
      Po drugie bez kasy, człowiek ma nie wielkie możliwości. Spróbuj
      wprowadzić sobie reżim, że codziennie odkładasz 10% z tego co masz.
      W tajemnicy. A po trzecie to gadaj z ludźmi. Czyjeś wsparcie jest
      nie do przecenienia. Zresztą co kilka głów, to nie jedna. Zawsze
      mogą się urodzić jakieś nowe pomysły. Postaw trochę na swój własny
      rozwój, żeby mieć do siebie szacunek. Jeśli będziesz podnóżkiem
      swojego męża, to z czasem i dzieci przestaną cię szanować,
      zapominając co dla niech zrobiłaś.
      • juzia214 Re: jestem w pułapce 22.08.09, 12:07
        no to ja będę zlym policjantem ;)
        po pierwsze odpowiedz sobie dzieczwyno na czym Ci w zyciu zależy i dlaczego
        szłaś prosto w bagno liczac na to ze Cie nie wciągnie głębiej?
        bo wygodniej bylo machnąc ręką i zrobic samodzilenie, bo wygodniej bylo nie
        sluchac zrzędzenia męża i teściowej,bo wygodniej bylo udawać bezwolne maleństwo
        i jedynie wykonywać to o czym inni zdecydują?
        no to teraz masz skutki.
        jesli naprawde chcesz cos zmienić zacznij od wizyty u lekarza-glosnej i
        pokazowej.zle się czujesz i cala rodzina musi to sobie w końcu uswiadomić.zrob
        sobie badania ogolne a szczegolnie sprawdz poziom zelaza.najlepiej by bylo
        gdybyś sie udala do dobrego psychologa.
        mozesz tez kupić w aptece jakiś lagodny srodek uspokajający -to Ci pomoze
        spojrzeć na siebie i swoja sytuacje z dystansem.a jak juz spojrzysz na swoje
        zycie z pewnej odleglosci zobaczysz jak silną jestes naprawde kobietą i ile
        czasu niepotrzebnie zmarnowałaś tylko dlatego ze samodzielnie oddalas się w
        niewolę.
        tylko ze Ci sie pewnie wcale nie chce nic zmieniać prawda?
        wyzalilas się i dalej bedziesz z siebie robila ofiarę losu.
        • tananas Re: jestem w pułapce 22.08.09, 13:21
          "jesli naprawde chcesz cos zmienić zacznij od wizyty u lekarza-
          glosnej i
          > pokazowej.zle się czujesz i cala rodzina musi to sobie w końcu
          uswiadomić.zrob
          > sobie badania ogolne a szczegolnie sprawdz poziom zelaza.najlepiej
          by bylo
          > gdybyś sie udala do dobrego psychologa."
          parę tygodni temu skończyłam leczenie przewlekłej boreliozy, zawroty
          głowy, bóle głowy takie że tramal nie pomagał, postępujacy paraliż
          prawej strony ciała, nie miałam już czucia, w nodze, połowie brzucha
          i twarzy, zanik mięśnia w ręce, wróciłam do zdrowia po 4 miesiącach
          leczenia a chorowałam od 2 lat (błędne diagnozy lekarzy), przez ten
          czas nie mogłam liczyć na pomoc męża, zostałam z tym sama, jeden raz
          kiedy nie byłam w stanie sama kierować powiedział że zawiezie mnie
          do lekarza (do innego miasta), przy okazji zabrała się z nami
          teściowa, w trakcie jazdy była kłótnia zaczęlo się niewinnie od tego
          że synio potrzebuje ojca, bo chodzi z torebką i chce zeby mu
          malować paznokcie :), potem przepychanki słowne i pierwszy raz w
          życiu mój mąż sie kłócił i krzyczał (zapewne chciał pokazać się przy
          mamie) i usłyszałam od niego że "no przecież pojechałem z tobą bo ci
          sie w główce kręci"

          poszłam na wychowawczy bo ciągle słyszałam od męża i teściowej
          że 'zaniedbuję dzieci', kiedy do 15stej byłam w pracy córka była w
          przedszkolu a syn z nianią, po południu zawsze byłam z dziećmi i
          zajmowałam sie domem

          chcę to zmienić inaczej rozpaczliwie nie szukałabym rozwiązania
          • juzia214 Re: jestem w pułapce 22.08.09, 14:00
            jesli naprawde chcesz zmian to musisz sobie najpierw uświadomic jak silną
            kobietą jestes,bo paraliżuje Cię niepotrzebny strach ze sobie nie
            poradzisz.dlatego radze wizytę u psychologa,ewentualanie lagodne srodki
            uspokajające,ktore pomoga Ci olewac krzyki męża i tesciowej,że im sie słuząca
            zbuntowala.najwazniejsze to odwazyć się i zrobic pierwszy krok.jesli mąż nie
            chce Ci pomoc przy znalezieniu pracy oswiadcz mu-nie proś,nie na
            kolanach,oświadcz jak wolny człowiek, ze albo zacznie Ci placić alimenty(nie
            musicie miec do tego rozwodu przeciez wiesz)albo pomoże Ci w zalozeniu firmy.
            ale na poczatek musisz uwierzyc ,ze sobie poradzisz.
      • tananas Re: jestem w pułapce 22.08.09, 13:46
        córka idzie do szkoły, syn - dopóki jestem na wychowawczym nie mogę
        go dać do przedszkola, poza tym w tym roku już nie ma miejsc, na
        niańkę się nie zgodzi mąż(bo jak twierdzą z teściową "niańka
        hodowała ci dziecko nie wychowywała), prawdę mówiąc wolałabym
        przedszkole, dziecko potrzebuje nauki społecznych zachowań,
        na aplikację nie mam pieniędzy,
        jakiś czas temu mąż poparł otworzenie salonu kosmetycznego, miałabym
        pracę byłabym blisko domu i dzieci, mi też to odpowiadało bo też nie
        chcę pozostawić dzieci samym sobie, miałam zrobić kursy i mieliśmy
        wybudować mały budynek na salon
        mąż mówił szukaj dowiaduj się, a kiedy przyszło do działania " sory
        kochanie ale nie mamy pieniędzy bo właśnie zamówiłem sprzęt na
        rozbudowę firmy.
        Z jednej strony wydaje mi się że jestem silna bo bardzo wiele
        zniosłam, z drugiej strony nie mam nic, nie potrafię nic i nie
        poradzę sobie sama
        • jakniejatokto Re: jestem w pułapce 22.08.09, 20:27
          Zwariowałaś! Kończyłaś prawo, żeby zostać kosmetyczką? Na miłość boską! Chyba są
          jeszcze jakieś inne ścieżki kariery po prawie oprócz aplikacji, prawda?
          (powiedzmy, że moja specjalizacja jest pokrewna do prawa, więc w prawie "tak
          ogólnie" się nie orientuję).
          Nie wiem gdzie mieszkasz, ale jeśli blisko dużego miasta, to nie powinnaś mieć
          problemów ze znalezieniem pracy - ja wiem, że teraz o pracę trudno i w ogóle,
          ale jeśli czegoś szukasz (i masz czas, a Ty go masz) to wcześniej czy później
          znajdziesz coś co mniej - więcej będzie Ci odpowiadało. A ty już pogrzebałaś się
          za życia - nie szkoda Ci czasu? W końcu życie mamy tylko jedno...
          • tananas Re: jestem w pułapce 23.08.09, 06:58
            po prawie bez aplikacji, jest się na równi jak np po administracji
            a kosmetyczka, zawód jak każdy inny, a wydaje mi się że w życiu
            ważne jest też żeby praca sprawiała satysfakcję i nie musi przynosić
            milionów

            byłam wczoraj u teściowej porozmawiać, może i trochę zrozumieć w
            końcu ona męża zna dłużej, co wynikło z rozmowy?
            zmartwiła ją sytuacja boślała że wszystko jest ok,
            jeżeli chodzi o pójście do pracy to jest jak najbardziej za, ale za
            rok za dwa,kiedy firma sie ustabilizuje i dzieci troszkę podrosną
            dowiedziałam się że w jej rodzinie rzadko okazywało się uczucia i
            mój mąż nie potrafi
            nie spodobało jej się granie męża, on mówił jej o tym że to
            odskocznia i relaks, ale sama widzi że to poszło za daleko
            ogólnie mówiąc jej rada to zacisnąć zęby, wziąść środki uspokajające
            i przetrwać
            czyli znowu mam zrobić kolejny krok w tył, wiem jednak że skończy
            się to tym że on nie da nic od siebie, wręcz przeciwnie zrobi krok w
            przód
            widzę to że nasze rodziny są całkiem inne, inny byl podział
            obowiązków i inny stosunek do najbliższych, u mnie była
            bezpośredniość u niego dystans, on nie umie zrozumieć moich racji
            ale i ja niego, przez moje przeświadczenie o tym ze małżeństwo
            powinno być partnerskie czuję się jak parobek na folwarku mojego męża
            z tego co zrozumiałamu nich mężczyzna zajmuje się pracą i oczekuje
            że domem zajmie się żona, będzie miłai delikatna cokolwiek by się
            nie działo
            moze i nie narzekałabym i szłabym na ustępstwa, ale po tych latach
            on nie potrafi zapewnić mi bezpieczeństwa psychicznego, nie potrafię
            mu zaufać
            • juzia214 Re: jestem w pułapce 23.08.09, 10:07
              Tananas sparawdz pocztę
              • tananas Re: jestem w pułapce 23.08.09, 11:30
                nie miałam poczty tutaj, teraz założyłam tananas@gazeta.pl
            • selfmademan Re: jestem w pułapce 23.08.09, 10:10
              No dobra... po "mądrych radach" w rodzaju :

              "jakiś lagodny srodek uspokajający -to Ci pomoze
              spojrzeć na siebie i swoja sytuacje z dystansem"

              chyba pora na pewne realne podpowiedzi dla Ciebie:
              1.powróć do rozmów i planów związanych z salonem - przyjrzyj się
              dokładnie jak taki biznes działa (choćby na przykładzie konkurencji
              w otoczeniu), sparwdż wszystkie kwestie prawno-papierkowe - z tym
              nie powinnas mieć większych problemów :)
              2. zrób coś w rodzaju biznesplanu - niekoniecznie angazuj w to męża,
              sugeruję raczej poszukiwania netowe, tu może znajdziesz szybciej
              sporo informacji od kobiet, które mają to za sobą
              3. sprawdź wszelkie kwestie związane z WŁASNĄ dzialanością - nie pod
              szyldem firmy męża!! co możesz wyciągnąc z wszelkiej maści urzędów,
              dopłat, mniejszych czy większych kredytów unijnych, itp itd. - to ma
              być Twoja firma, a nie kolejny dodatek do biznesu i życia Szanownego
              Pana Małżonka... Krótko mówiąc - jak ci powiedział "weź i sprawdź" -
              to dokładnie to zrób od A do Z.
              4. dopiero z pełną wiedzą wróć do rozmowy na zasadzie "powrotu do
              rozmowy z mężem na temat salonu kosmetycznego".
              4a.Jak była to kolejna zasłona dymna abyś tkwiła w domowym kieracie -
              to zrób scenę życia i to najlepiej przy tesciowej, pieprznij
              talerzami, wywal domowy obiadek męzowi na łeb - MUSISZ doprowadzić
              do wstrząsu, przełomu w dotychczasowym pojmowaniu przez Pana
              Małżonak waszych relacji.
              4b. Jeżeli te wczesniejsz rozmowy były na serio - to na serio pokaż,
              że myslisz o swojej (a w pewien sposób waszej wspólnej)
              przyszłości. Chyba że dasz się wrobić w trzecie dziecko, bo dwójka
              za chwilę wyfrunie do szkół - i co dalej z Tobą ?

              5.i jeszcze jedna istotna sprawa - to wszystko co zrobisz, obojętnie
              czy w temacie salonu, czy innej pracy, czy choćby jakis kursów,
              nauki, rozwijania hobby - ma służyć WYŁĄCZNIE Tobie. Temat
              pt."zmiany w życiu męża" zostaw w ogóle - walka z przyzwyczajeniami
              typu obiadki pod nos, sprzątanie porozrzucanych gaci, nałóg gry w
              sieci - to wszystko będzie walką z NIM, próbą zmiany JEGO zycia i
              upodobań - w Tobie zmieni to niewiele albo wręcz nic. To ty musiz
              się zmienić, zmienić swoje życie i sposób patrzenia na swiat.

              Jak sobie pościelesz w tym salonie kosmetycznym - tak się wyśpisz ;)
              Jak będziesz liczyła na otoczenie (mąż, tesciowe, rodzina) to się
              najwyżej doczekasz ze ci zmienią pościel w tym samym łóżku co do tej
              pory ;)
              Trzymam kciuki i pozdrawiam :)
              • tananas Re: jestem w pułapce 23.08.09, 11:34
                wiem już gdzie i jakie kursy
                jakie muszę mieć uprawnienia
                jaki będzie koszt
                i chcę starać się o dotacje
                od tej strony wszystko jest gotowe, zostaje problem finansowy i
                problem typu "dobrze kochanie skoro kursy są w weekendy to nie ma
                sprawy, ale jeżeli akurat będę musiał pracować to ci nie pomogę z
                dziećmi" i rękę dam sobie uciąć że w każdy weekend będzie musiał
                pracować
                • selfmademan Re: jestem w pułapce 23.08.09, 12:00
                  No to sorry - krótka piłka :
                  "Albo wchodzisz w to, albo nie" - i tu nie ma zmiłuj, walcz o swoje
                  bo tak naprawdę walczysz o siebie.
                  Albo znajdzie czas (w WEEKEND !!! żeby to było w tygodniu...) albo
                  nie - Ty powinnaś zabrać się za swój biznes, swoje zycie i swoje
                  sprawy.
                  Jak raz na jakiś czas nie będzie obiadku - to sobie chłop zamówi
                  pizze, jak raz na jakiś czas nie będzie miał wyprane czy
                  posprzątane - to albo zbierze brudne rzeczy i nastawi pralkę, albo
                  będzie chodził i śmierdział - wtedy juz na pewno zacznie myslec :)
                  Co Ty jesteś - opiekunka dorosłego faceta ? Wystarczy, ze masz
                  dzieciaki na głowie, Mamusia i tak jest obok....
                  GENERALNIE - niech się ON przyzwyczaja, że nadchodzi czas zmian i
                  nie ma odwrotu, a raczej powrotu do żony/kucharki/opiekunki :)
            • anais_nin666 Re: jestem w pułapce 29.08.09, 13:10
              Tananas, wiesz co mnie przeraża w tym co piszesz? Twój strach. Strach przed krytyką, przed oskarżeniami i kompletny brak asertywności.
              Byłaś tłumaczyć się i spowiadać przed teściową? A kim ona jest, by układać TWOJE życie??? Na BOga! Dziewczyno.
              Ty i tylko TY masz o nie dbać i wyznaczać zyciowe priorytety i, moim zdaniem, dobre samopoczucie Twojej teściowej do nich należec nie powinno!
              Pogubiłaś się kompletnie. Jesteś mistrzynią w byciu taką jakiej chcą inni, a w tym wzystkim nie ma zupełnie Ciebie i Twoich potrzeb!!
              Z tego co napisałaś wszystkie Twoje działania to działania zmierzające do uszczęśliweinia: a) męża, b) teściowej. Gdzie w tym całym zamieszaniu Ty??
              Dzieci, co już zostało powiedziane, są w takim wieku, że maminy cycek nie jest im niezbędny. Lepszy rozwój zapewni im przedszkole, szkola i grupa rówieśnicza.
              Mówisz, że dla młodszego dziecka to (przedszkole) juz niemozliwe, bo nie ma miejsc? Szukasz wymowek tananas. Jesli pochodzisz, to wychodzisz. Jesli nie kolo domu, to 10 min drogi od domu. Spacer zrobi dobrze Wam obojgu. Będziesz miala 10 min. czasu na pomyslenie co zrobic, by wyjść z impasu jakim jest życie nie dla siebie, a dla spelniania zyczen innych.
              Egoizm to naprawde dobra sprawa.

              Zeby polubic swoje zycie musisz polubic siebie. Nie polubsz siebie dopoki nie dasz sobie prawa do wlasnego szczescia!
              Nie jesteś niewolnicą, by mąz Ci mówił jakie są Twoje obowiązki. Nie jesteś własnością męża. Może mówić co by wolal, ale na pewno nie co masz robic, bo tylko Ty masz prawo decydowania o sobie. Poza tym, z tego co piszesz, Twoj maz zadnej uwagi nie przyklada do Tw. slow. To, co powiedzial Gomory - z kazdej strony sluszne - maz przestal Cie szanowac. Stalas sie pomocą domową, nie partnerką.
              Poki mozesz, masz sile, zapal - zrob cos, by to zmienic. Zaczynajac od drobnych prob nauki mowienia "nie" oraz uzywania zaimka "ja". Bo Twoje zycie to nie tylko inni, to róniez Ty o czym zapomnialas...
              Powodzenia!! W szukaniu przedszkola i wcielaniu w czyn słów o zaczęciu życia zawodowego. Czy będzie to salon kosmetyczny czy praca w biurze, czy cokolwiek innego co da Ci w końcu własne pieniądze i niezależność od nad wyraz egoistycznego i wygodnego mężą, Który sądzi, że JEMU SIĘ NALEŻY, A tY MUSISZ.
              Życzę powodzenia.
              • juzia214 Re: jestem w pułapce 29.08.09, 15:17
                Selfmademan bardzo piekne to co piszesz ale nijak nie dające sie odnieśc do
                sytuacji Tananas.Pomażyć o nagłej a pozytywnej zmianie męża zawsze mozna.

                Anais_nin masz rację ,Tananas musi zacząc uczyć sie zyc dla siebie.I nie od
                podejmowania gwaltownych decyzji ale od małych kroków, drobnych zwycięstw.
                A poza tym łatwo jest znależc przedszkole w miejscu gdzie przedszkoli wkolo
                wiele ,trudniej kiedy w miejscowosci sa 2 przedszkola na krzyż ;),mąż wydziela
                kasę,a teściowa wydaje sie sprzymierzeńcem mimo ze jest wrogiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka