Dodaj do ulubionych

ChAD w rodzinie

07.01.10, 13:20
Witam wszystkich serdecznie,

Mamy w rodzinie problemy z ojcem. Miał w życiu epizody depresyjne i kilka razy trafił do szpitala psychiatrycznego. Rodzina twierdzi, że ma "trudny charakter" podczas gdy ja widzę, że cała historia układa się w cykle, które doskonale pasują do opisu ChAD. Leczy się u psychiatry, którego usługi to właściwie przepisywanie od kilku lat tych samych leków. Na tym wizyta się kończy.

Ciągle na nowo przeżywa stare historie: a to wojsko (zmarnowali mu życie) a to praca (upieprzyli go) a to dzieciństwo (stargane nerwy, reumatyzm) itd. Jest jowialny ale łatwo przechodzi w ostry ton. Bardzo słabo idzie mu rozmowa o własnych przeżyciach. Właściwie nie potrafi o nich normalnie mówić. Zawsze to wszystko jest nacechowane dużą dawką emocji.

Jest na rencie. Cierpi na otyłość. Załatwiłem mu dobrego dietetyka więc ma jakieś zajęcie - robi notatki, kontroluje spożywane pokarmy. Widać było 2-3 tygodnie poprawionego nastroju. Zaczął ćwiczyć ze mną 3-5 minut dziennie i twierdzi, że to go uspokaja - zresztą, taki był zamiar (to proste ćwiczenia a'la wstęp do jogi). Ale jego humor robi się coraz bardziej chwiejny. Jest bardzo zasadniczy - wszystko musi być zaplanowane. Każda zmiana to wielkie wydarzenie angażujące jego uwagę i podnoszące nastrój - zwykle negatywnie. Domownik wypisał się z obiadu, na którym miał być, wydali mu 2 gr za mało reszty w sklepie. Tego typu "wielkie" sprawy.

Zastanawiam się jak pomóc jemu i jak pomóc mamie - żyć z chorobą męża. Dodam, że przez blisko 30 lat małżeństwa nie udało im się znaleźć metod sprawnej komunikacji i "zarządzania" chorobą ojca. Trudno im zachować nerwy na wodzy kiedy rozmowa schodzi na ten temat. Mama zwykle wychodzi z tej rozmowy urażona bo rzucane są w jej stronę bezpodstawne zarzuty a ojciec kończy wzburzony.

Mam mocne przeczucie, że można lepiej. Dlatego jestem ciekaw jak wyglądają pozytywne historie, które was spotkały związane z leczeniem waszym lub waszych bliskich.
Obserwuj wątek
    • awanturka Re: ChAD w rodzinie 07.01.10, 15:53
      Nie piszesz, ze wiesz, jaką ojcu postawili diagnozę - to na pewno CHAD? (nie, zebym miała jakieś wątpliwosci - tylko z Twojego postu nie wynika na co własciwie ojciec choruje i co mówią lekarze)
      • marcin_wwa Re: ChAD w rodzinie 08.01.10, 10:33
        Przez 25 lat w papierach przewijają się różne nazwy: nerwica neurasteniczna,
        epizody subdepresyjne, zespół paranoidalny i w końcu schizofrenia paranoidalna.
        Nie ma w nich mowy o ChAD. Podejrzewam, że dlatego, że w kontakty ze służbą
        zdrowia wchodził kiedy było z nim bardzo źle i wtedy faktycznie pojawiały się
        silne urojenia. Kontakty te dawały bardzo wybiórcze spojrzenie na ogólny stan
        ojca. Normalnie dominują objawy charakterystyczne dla ChAD. Właściwie
        wikipedyczny opis objawów choroby ChAD jest tak dokładnym opisem zachowania
        mojego ojca, że zastanawiam się która część jego charakteru jest prawdziwa,
        właściwa.

        Z powyższych względów, szukam teraz dobrej terapii dla ojca: myślę o łączonej
        psychiatry i psychologa, którzy do sprawy podejdą kompleksowo.
        • majagor Re: ChAD w rodzinie 08.01.10, 10:49
          Ja mam w rodzinie CHAD. Mama choruje od prawie 30 lat.
          Mamie podobne nazwy w wypisach ze szpitala wpisywali jakie Ty podajesz, aż w
          końcu nazwali to prawidłowo, czyli CHAD.
          Jak "zarządzaliśmy" chorobą, jak sobie z nią radziliśmy?
          Chyba sama nie wiem..
          Choroba mamy była najważniejsza. Wokół niej kręciło się życie. To ona wyznaczała
          nam rytm życia. Od niej zależało, czy coś zrealizujemy, czy też nie.

          Szanowaliśmy mamę. Nawet gdy robiła straszne rzeczy wmawialiśmy sobie, że to
          "tylko" choroba, choroba, którą można okiełznać. Pilnowaliśmy leków, wizyt u
          lekarza, ojciec załatwił jej "przyjazny" szpital, nie fundowaliśmy mamie
          sytuacji stresowych [z pewnych względów rezygnowaliśmy z dużych uroczystości
          rodzinnych, które u mamy wywoływały przykre uczucia], dużą część obowiązków
          życia domowego przejmowaliśmy od niej, a w sytuacjach awaryjnych odwoziliśmy ją
          do szpitala [tam ją odwiedzaliśmy, zapewnialiśmy, że szybko wróci do domu].

          Nie pamiętam, jak przebiegały rozmowy o chorobie w domu. Mała byłam i może
          dlatego nie pamiętam, a może wcale nie było takich rozmów? Nie mam pojęcia.

          Lekarza mieliśmy bardzo dobrego - do teraz mama jest pod jego opieką. Z
          psychologa mama nie chciała i nie chce korzystać [nawet teraz, gdy jest pod
          opieką hospicjum domowego z powodu raka] - ma chyba jakiś uraz do psychologa.

          I na koniec coś bardzo optymistycznego - mama od 10 lat nie miała nawrotu
          choroby. Żyje sobie spokojnie, normalnie. Więc można, na pewno można smile Niestety
          przypałętało się coś innego - ale to inna para kaloszy..

          Na razie tylko tak ogólnie Tobie napisałam. Więcej nie potrafię. Jak masz jakieś
          szczegółowe pytania - proszę bardzo - chętnie postaram się na nie odpowiedzieć.
          • marcin_wwa Re: ChAD w rodzinie 08.01.10, 15:01
            Dzięki za pozytywną historię smile Na pewno sporo wysiłku kosztowało dojście was wszystkich do tego miejsca gdzie jesteście teraz.

            Ciekawi mnie podejście Twojej mamy do choroby. Czy potrafi np. rozpoznać symptomy wieszczące przejście do fazy hipomanii albo depresji? Nazwać swój stan mówiąc - to nie jest moje normalne zachowanie, dzieje się coś niedobrego.

            Mój ojciec nie potrafi tego. Poddaje się temu i całkowicie ulega. Zupełnie tego nie widzi. Ekstrema obecnie sięgają takiego stanu, że gdy ćwiczę grę na pianinie tańczy do tego i jest super zadowolony a za 30 minut opowiada mi z wytrzeszczonymi oczyma i wrzeszcząc na cały dom o przykrych przeżyciach z dzieciństwa.

            Mam też drugie pytanie co do leczenia farmakologicznego. Wyobrażam sobie, że ze względu na charakter choroby powinno być one uzależnione od fazy, w której chory w danym momencie się znajduje. Czy tak jest w istocie? Jak wygląda kuracja po ustabilizowaniu stanu u Twojej mamy czyli obecnie?
            • beata68130 Re: ChAD w rodzinie 08.01.10, 15:15
              Tak sie cieszę, ze trafiłam na to forum. Mam problem własciwie od
              roku, a tak bardzo ostro od 5 miesiecy z mężem. Podejrzewam właśnie
              dwubiegunówkę przy poparciu lekarza. Natomiast on nic nie może
              konkretnie zrobić bez spotaknia z pacjentem. Przez ten czas stało
              sie duzo złego, na co nałozyły się inne jeszcze wydarzenia. Efekt
              jest taki ze rozsypane małzeństwo, on sie wyprowadził, wyjazd na
              Sylwestra z koleżanka pocieszycielk,podejrzewanie mnie o róby
              załatwienia finansowego, podejrzewanie wspólnika o podobne rzeczy.
              Mam czasami w cholere to rzucić i powiedzieć dość. Ale z drugiej
              strony mam ostatnie rozmowy z nim nagrane. Przesłuchuje to i
              analizuję i wiem, ze facet jest ciężko chory. A ja przyżekałam na
              dobre i złe. Ja od 4 miesięcy jestem na antydepresantach, bo
              widziałam co sie ze mną działo i nie chciałam siebie wpędzic w
              chorobę. Pomózcie jak skłonić taką osobe do pójsćia do lekarza?
              • majagor Re: ChAD w rodzinie 08.01.10, 15:40
                marcin_wwa napisał:

                > Ciekawi mnie podejście Twojej mamy do choroby. Czy potrafi np. rozpoznać sympto
                > my wieszczące przejście do fazy hipomanii albo depresji? Nazwać swój stan mówią
                > c - to nie jest moje normalne zachowanie, dzieje się coś niedobrego.

                Nie, moja mama nie potrafiła rozpoznać symptomów nadchodzącej manii lub ukrywała to przed nami[depresji ja u niej nie pamiętam, miewała - ale byłam b. malutka]. Nam także z trudem to wychodziło - i jak spostrzegliśmy, że coś się dzieje było już zazwyczaj tak źle, iż trzeba było szybko zawozić ją do szpitala. Ona do ostatniej minuty przed podpisaniem zgody na leczenie twierdziła, że jest zdrowa, że my chcemy ją zamknąć, by mieć spokój w domu itd. Wiele godzin czasem prosiliśmy ją w gabinecie lekarskim, by podpisała zgodę. Za każdym razem tak było.
                Mama długo nie chciała rozmawiać ze mną o chorobie, o szpitalu. Dopiero od około 4-5 lat czasami mi opowiada o tym co czuła, co przeżywała w szpitalu. Ale są to raczej takie ogólne stwierdzenia - szczegółowo nie chce opowiadać - ja nie naciskam.

                > Mam też drugie pytanie co do leczenia farmakologicznego. Wyobrażam sobie, że ze
                > względu na charakter choroby powinno być one uzależnione od fazy, w której cho
                > ry w danym momencie się znajduje. Czy tak jest w istocie? Jak wygląda kuracja p
                > o ustabilizowaniu stanu u Twojej mamy czyli obecnie?

                Leczenie owszem zmieniło się przez te lata. Kiedyś brała tego dużo, dużo więcej [nie pamiętam już dokładnych dawek - ale było więcej tego niż teraz ma zapisywane]. Od ok 10 lat jest na pernazynie, licie i zastrzyku comiesięcznym - Decadolu. Lekarz obiecywał odstawienie leków wiele razy. Mówił, że po 5-letniej remisji, potem 10-letniej, ale na obietnicach się kończyło. Pernazynę mama sama odstawiła dawno temu - lekarz nie wie o tym. Lit odstawiła także samowolnie 2 lata temu, gdy dowiedziała się o raku - jej lekarz też o tym nie wie. Czyli aktualnie jest tylko na zastrzyku, który trzyma ją ładnie w ryzach.

                Ale teraz nie jest najważniejsza jej stabilizacja, a ochrona wątroby, którą rak zjada. Aczkolwiek, mimo niebrania leków, trzyma się dzielnie i grzecznie.
                • marcin_wwa Re: ChAD w rodzinie 13.01.10, 12:51
                  Dzięki za odpowiedzi. Mam nadzieję, że mama znajdzie siły do walki z nową
                  chorobą i utrzyma pogodę ducha. To ważne bo stres przyśpiesza raka. Swoją drogą
                  - polecam książkę dr Schreibera 'Antyrak' gdzie opisane są techniki wspomagające
                  efekty tradycyjnego leczenia.
              • chadodlat123 Re: ChAD w rodzinie 13.01.10, 17:30
                Mogę napisać swoje próby: (ja łapałam się wszystkich metod)

                1) lekarz do którego chodzilismy razem, dzownił do męża i prowadził
                z nim rozmowy, by moc ocenic w jakiej jest fazie oraz by go namowic
                na wizytę,
                2) nagrałam męża w róznych fazach - i udałam się z nagraniem do
                naszego lekarza. By na tej podstawie mógł ocenić etap męża,
                3)podczas rozmowy z męzem - za kazdym razem mowiłam o obowiazkowym
                leczeniu,
                4)Po kilku moich wizytach u lekarza - dostałam receptę na lekarstwa
                i zostawiłam mężowi w domu,
                5)no i ostatnie drastyczne podejcie, które proponował mi lekarza,
                ale którego nie zrobiłam - bo nie potrafiłam: wezwac policję mowiąc
                co jest grane, policja przyjedzie i zabierze do szpitala....

                PRAWDA jest taka, że bez leczenia, te osoby nie mają szansy na
                wyjscie z tego i trzeba znaleźć sposób!!! i to jest obowiazek
                najblizszych.....
          • chadodlat123 Re: ChAD w rodzinie 13.01.10, 17:11
            Cieszę się,że są takie rodziny, które potrafią dostosować rytm życia
            do osoby chorej.
            W moim przypadku chory jest mąż. Jego rodzina niestety nie radzi
            sobie z jego chorobą. Odsunęła się od niego a rodzinie opowiedzieli
            mega straszne historie.....i to jest bardzo smutne.

            Często mąż opowiada o tym, wspomina i widzę, że to bardzo przezywa.

            Dlatego wazne jest to aby stworzyc im inny swiat - swiat pełen
            tolerancji, szacunku, uznania i miłosci. Muszą odnalexć się i
            znaleźć sens w zyciu. Ich wrazlowiśc jest bardzo delikatna ( choć
            czasami moze się wydawac inaczej).

            Trzymam wiec kciuki za Wasza rodzinke.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka