Dodaj do ulubionych

Mama - off topic

08.01.11, 21:23
Zaczęła dziś słabnąć, ciśnienie poważnie zaczęło spadać, gorączka rosnąć, powiedziała, że nie da rady pojechać z nami (samochodem) do szpitala. Wezwaliśmy pogotowie. Przyjechało po 40 minutach. Ponaglający tel. - odebrała Pani, która mówiła piękną literacką wku*wiającą polszczyzną. "Nadmieniała". Czego oczekiwałam? Rzeczowości. Polska służba zdrowia chyba do końca świata będzie rozmemłana. Mam wrażenie że to kwestia mentalności, bylejakości lekarzy, ratowników medycznych. Lekarz wychodzi na korzytarz z gabinetu zabiegowego i dzwoni do innego lekarza, bezradny, bo nie wie, co z mamą zrobić. Mama świetnie wygląda przy swoich 62 latach, co od razu stwierdzili ratownicy medyczni i wygląd ją gubi. Nie wierzyli, że źle się czuje. Lekarz w izbie przyjęć pytający mamę, dlaczego jest w piżamie. Bo nie miała siły się ubrać, proste. Nie chciała. Miała siłę na żart, że domięśniowo wstrzykują jej chyba 100 ml pyralginy, lekarz obcesowo, że 1000. Ku***, chce się strzelać do nich. Nonszalanccy ratownicy medyczni każący z noszy przejść samodzielnie jakiejś kobiecie w butach ortopedycznych. Luuudzie!

Prawdopodobnie to grypa żołądkowa, ale mama ma problemy również z ciśnieniem, powinna przynajmniej jeden dzień pozostać na obserwacji. Zabrałyśmy z siostrą mamę do domu. W poniedziałek pójdę z nią do lekarza rodzinnego (mama za dużo pracuje i nie da się jej nijak wytłumaczyć, że albo pół etatu albo w ogóle), i poproszę pania dr, aby nie uległa i wypisała zwolnienie.

Nie oczekuję komentarzy, chciało mi się wypisać. Rzyg na bezpłatną polską służbę zdrowia. Nihil novum, mam tego jasną świadomość. Następnym razem po prostu płatna wizyta lekarza do domu i już. Bez zawracania d*** tym bezradnym ludzikom.

Rozumiem niedoinwestowanie szpitali, ale czemu za szacunek trzeba płacić? Czemu (obrazek jak z Wiadomości) z tel. alarmowego jest się przekierowywanym na inny?

W pale mi się nie bardzo mieści.
Obserwuj wątek
    • dr.zabba Re: Mama - off topic 08.01.11, 21:57
      Następnym razem po prostu pł
      > atna wizyta lekarza do domu i już. Bez zawracania d*** tym bezradnym ludzikom.

      Zalecam płatną wizytę.
      • kamyczek_0 Re: Mama - off topic 09.01.11, 13:33
        Trzy razy wzywano mnie do szpitala na operację. Pierwszy raz pojechałam do szpitala zapisać się na termin operacji u pana ordynatora, u którego byłam prywatnie. Ok, wpisał mnie w kalendarz przy mnie. Operacja wyznaczona za tydzień. Powiedzieli, że mam jeszcze zadzwonić dzień przed i upewnić się, że nic się nie zmieniło. Dzwoniłam do pielęgniarek - potwierdziły (mały mnie na rozpisce jutrzejszej jako pacjenta do operacji), połączyły mnie również z ordynatorem - również potwierdził termin. Przyjeżdża, a pielęgniarka mówi mi, że...nie ma mnie już w rozpisce. Pomyślałam, że to niedopatrzenie. Poszłam do lek. dyżurującego (ordynatora nie było, komórki nie miałam). On powiedział, że zbyt dużo jest tych zabiegów na dzisiaj i nie zrobią mi tej operacji. Wkurzona byłam, ale co zrobić skoro się nie wyrobią. Wyznaczyli następny termin. Schemat ten sam: dzwonię, każą przyjeżdżać, jestem na miejscu, znowu nie ma mnie na rozpisce. Idę do lek. dyżurującego, tym razem każę sobie pokazać moje nazwisko w kalendarzu. Zaczęłam się pieklić i facet zdębiał. Patrzę, a tam ...znak zapytania. Poprzedni termin: moje nazwisko było mniej więcej w połowie poumawianych pacjentów. Skreślone. Znowu umówili mnie na inny termin. Schemat ten sam. Z tym, że wychodząc ze szpitala nagle dostaję telefon. Dzwoni mój dobry kolega mówiąc mi, że jego kolega leżący na oddziale już po operacji prosił żeby powiedział mi, że lekarz ordynator chce w łapę. Rzeczywiście brał łapówki.
        Nie dałam bo jestem przeciwnikiem takich praktyk. To był już któryś lekarz specjalista z kolei. Tylko ten wprost nie powiedział ile chce kasy. Reszta od razu na pierwszej wizycie. Nie bali się. A przecież mogłam być z tv. Zero strachu. Każdy z nich mówił, że zabieg w ich szpitalach tyle kosztuje prywatnie. Chodzi o to, że pacjent może prywatnie poddać się operacji w placówce. Płaci za koszty medyczne operacji. Może poprosić o rachunek żeby mieć czarno na białym, że to nie jest pic na wodę. Żaden lekarz na to się nie godził. Kasę brał do podziału z ordynatorem, skierowanie wystawiał sam i płacił za operację normalnie NFZ. Dodam, że chodziło o kwoty ładnych paru tysięcy, a każdy z tych lek. był znanym specjalistą. W końcu trafiłam na normalnego lekarza. Operację zrobił na NFZ, żadnego problemu potem z badaniami typu MRI.
        Tak sobie wtedy pomyślałam, że ludzie są głupi jak przecinaki. Zamiast zrobić sobie zabieg w prywatnej klinice za dokładnie tą samą kasę (sprawdzałam) dają w łapę lekarzom, którzy z wielką łaską ich operują, leżą w okropnie nędznych szpitalach i obowiązkowo muszą jeszcze łaskawie dziękować lekarzowi za to, że ich zoperował. Dodam jeszcze, że za głupi świstek do ZUSu o przedłużenie zasiłku rehab., nie naciąganego przeze mnie i lekarza płaciłam 200zł co 1.5 m-ca. Świstek lek. tylko uzupełniał za każdym razem pisząc to samo (łącznie 3 zdania złożone), stawiał pieczątkę i tyle. Możecie powiedzieć, że po cholerę chodziłam to takich lekarzy. No właśnie dlatego, że są dobrzy, a człowiek chce jeszcze w życiu chodzić. A najsmutniejsze jest to, że ci taki lekarz mówi, że musisz dopłacić za dane elementy, które się wstawi bo NFZ nie refunduje danych elementów. A potem okazuje się, że refunduje i to bez łaski. Wiedzą, że pacjenci dadzą się na to nabrać, bo nie mają tej wiedzy, poza tym czas pogania bo człowiek nie chce do końca życia być niepełnosprawny na skutek zbyt długiego czekania albo kiepskich materiałów.
        Są też lekarze z powołania, którzy nie biorą łapówek, potrafią normalnie z pacjentem porozmawiać bez much w nosie i łaski za każdym razem na każdej wizycie pomimo tego, że płacisz im grubą kasę za prywatne wizyty.
        Na koniec żeby nie było tak gorzko to powiem, że w AM w Gd. na pewnym oddziale specjalistycznym pracuję super lekarze. Szef kliniki kulturalny, miły, tłumaczący wszystko. Jego podwładni lekarze też super rodem z Leśnej Góry. Spotkanie z lekarzem prowadzącym po baaardzo ciężkiej operacji bliskiej mi osoby (12 lekarzy brało udział w niej): "Proszę niech Pani usiądzie. Może zrobię Pani herbatę bo to trochę potrwa (tłumaczenie dot. całej operacji)". Lekarz sam zaproponował, że poinformuje pacjenta o wszystkim i wszystko z prosty sposób wytłumaczy. Dał numer bezpośrednio do swojego gabinetu. Miły, rzetelny lekarz robiący doktorat. Cała załoga w porządku. Byłam w szoku, że w Polsce można być tak dobrze potraktowanych przez lekarzy.
    • kamyczek_0 Re: apropos 09.01.11, 13:41
      Głupi bo, ten sam lekarz pracuje w państwowym szpitalu jak i prywatnej klinice. W prywatnej rzekomo nie ma terminów (są bo sprawdzałam), a państwowym niby szybciej, ale kasa do ręki. Lekarz tak potrafi wszystko przedstawić, że pacjent operuje się za kasę w państwowym szpitalu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka