Niedawno wyczołgałam się z dwuletniej depresji leżącej. Odgruzowałam dom, zalogowałam się na facebooku, zaczęłam grać on-line. Schudłam 3 kilo, gimnastykuję się ,relaksuję i wizualizuję. Jedyną wkurzającą szpileczką była rozmowa z przyjacielem, który stwierdził, że też ma depresje tylko radzi sobie z mini sam siłą perswazji, akurat. Pal go licho. Zaczęłam brać też leki na cholesterol, poprzednio bałam się miopatii, przekonali mnie i mięśnie nie bolą. Wiosenne uściski