caray
28.11.11, 23:12
Znowu się nagle okazuje w pracy, że czegoś nie zrobiłem i nagle muszę żonglować, żeby się ze wszystkiego wykaraskać, załagodzić, itp. A do tego chyba zmiana na olanzapinę mi nie wychodzi dobrze, zaczynają mi się jakieś stany psychotyczno-lękowe, Mam dosyć, nie mam siły, jak nie depresja, to stany lękowe, jak nie bezsenność to przesypianie połowy dnia, czy nie może w końcu być normalnie? Chociaż kilka miesięcy? Chciałbym iść do szpitala albo coś, żeby mi w końcu ustawili leczenie i powiedzieli: "jak będzie się tak działo, proszę zwiększyć to, a jak będzie się działo tamto, to zmniejszyć tamto". Żebym miał jakieś poczucie, ze mam się na czym oprzeć. A niestety do szpitala iść nie mogę, bo mam umowę śmieciową, a spłacam kredyt...
Może jutro będzie lepiej, ale na razie płakać się chce.
Co mi przypomina, ze zapomniałem umówić wizytę zarówno u psychiatry, jak i u psychologa.