contradiction7
08.01.12, 01:33
Witam,
W maju rozpoczęła się moja mania, poprzedzona prawdopodobnie dłuższą hipomanią. Trafiłam do szpitala, tam mania nasiliła się jeszcze bardziej. Miałam urojenia wielkościowe, religijne, prześladowcze. Odjechałam totalnie, wydawało mi się że Jan Paweł II z moją pomocą chce skontaktować się ze światem, że jestem śledzona przez rząd itp. Mania trwała do końca sierpnia, leczona ją dużymi dawkami zalasty i depakiną (przyjmuję je do dziś, w mniejszych dawkach). Mania minęła ale po niej rozpoczął się dziwny okres jakby wypalenia, mój umysł nie funkcjonuje jak dawniej, mam wrażenie otępienia. Z osoby towarzyskiej stałam się zamkniętą, smutną dziewczyną. Nigdy nie budzę się w dobrym nastroju, nie mam inwencji do zrobienia czegokolwiek, nie umiem prowadzić rozmów... Próbowałam leczenia środkami antydepresyjnymi, które przyjmowałam jeszcze przed manią. Oo września próbowałam już 3 różnych - Lexapro, Effectin, Wellbutrin - wszystkie w dużych dawkach i bez rezultatu. Czuję się pusta, otępiała, mniej sprawna intelektualnie, mniej wrażliwa, mam wrażenie spłycenia percepcji świata. Obsesyjnie boję się utraty chłopaka. Jest przy mnie jeszcze ale między nami jest inaczej niż przed chorobą, nie umiem prowadzić już z nim rozmów, czuć się blisko. Stworzył się miedzy nami dziwny dystans... Czy mieliście podobne doświadczenia, czy to znajdzie jakiś finał, zmieni się na lepsze..?