Zastanawiam się, czy przypadkiem na świecie wszyscy nie jesteśmy wariatami
Może pokrótce omówię sytuację:
Mój mąż ma zdiagnozowane zaburzenia schizoafektywne, ja mam mamę chorą na
ChAD.
Teraz ten dręczący mnie problem: Ojciec męża kilka lat temu przebywał w
szpitalu psychiatrycznym (nie znam diagnozy), ma ciężką miażdżycę, jest bez
nogi, ma 76 lat. Już od dawna miał urojenia i omamy wzrokowe i słuchowe, a od
niedawna obserwuję kleptomanię...Wynosi nam z pokoju prawie wszystko co
uważa, że mu się przyda-pieniądze, ubrania nasze, bieliznę, pierścionki.
Chomikuje to wszystko pod swoim łóżkiem, a kiedy sprawa wychodzi na jaw,
uważa że to my podrzuciliśmy. Dziś robił kilkugodzinny wykład mężowi jaki to
jest biedny i pokrzywdzony (fakt-starszy syn alkoholik wyrzucił nas z
domu),chce ochrony, sądów, etc.
Mąż dzwonił do mnie do pracy rozstrzęsiony, wystraszony, chce jechać do
szpitala na jakiś zastrzyk, bo cytuję: zaraz zwariuje.
Jestem zaniepokojona tym faktem, na razie nie wiem co robić.
Jak pomóc mężowi, aby odzyskał równowagę psychiczną? To jest w tej chwili dla
mnie najważniejsze. Sama też jestem roztrzęsiona, ale myślę, że ze sobą dam
sobie radę.