Dodaj do ulubionych

Zachowanie terapeutki

02.08.07, 11:17
Dziś mąż nie pojechał na oddział dzienny- nie dał rady wstać z łóżka,
marudził. A ja głupia zadzwoniłam z usprawiedliwieniem jego nieobecności do
terapeutki. Usłyszałam, że słabo go mobilizuję do chodzenia na oddział i
wstawania z łóżka. Muszę mocniej go mobilizować.
Szczęka mi opadła.
To ja dosłownie staję na głowie, żeby mąż miał dosłownie wszystko, a taka
kobieta jedna, psychoterapeutka z Bożej łaski, która nawet nie wie, jak to
jest zrzucać kogoś z łóżka, jednym zdaniem nakopała mi tak, że płaczę teraz
na klawiaturę. A ja przecież sama jestem w rozsypce...
Obserwuj wątek
    • esowx1 Re: Zachowanie terapeutki 02.08.07, 11:31
      Słuchaj, normalnie wszystko mi się gotujeuncertain
      Byłam w takiej samej sytuacji, znaczy się nie ja tylko moja rodzina. Psychiatra
      tak napadł na moją rodzinę, że co poniektórzy jej członkowie do dziś leczą się z
      załamania nerwowego po tym, jak doktor nauk medycznych ich potraktował.
      I co tam terapeutka.
      Nie znam recepty jak postępować w takich sytuacjach, co myśleć, jak się zachować.
      No comment.
      Po prostu bezsilność.
      Racja NIE jest po ich stronie.
      • czareg Re: Zachowanie terapeutki 02.08.07, 12:26
        Lekarze uważają przeważnie, że cel uświęca środki. Zapominają przy tym, że posiadają fragmentaryczną wiedzę o pacjencie, a już całkiem marginalną o jego rodzinie.
        Racja NIE jest po ich stronie!
    • aurelia_aurita Re: Zachowanie terapeutki 02.08.07, 12:28
      podstawowa wada polskich psychoterapeutów: wydaje im się, że są wszechwiedzący.
      oni nie popełniają błędów - to pacjenci/klienci za mało się starają (albo ich
      bliscy).
      boooże, jak ja bym wygarnęła takiej pindzie...
      • lolinka2 Re: Zachowanie terapeutki 02.08.07, 12:31
        boooże, jak ja bym wygarnęła takiej pindzie...
        a ja bym się dołączyła....
        i jeszcze poinformowała ordynatora...
    • morja13 Re: Zachowanie terapeutki 02.08.07, 12:38
      Nic się nie przejmuj, to jakaś kopnięta idiotka!
      Niestety oni niektórzy empatii ani rozumu nie mają za grosz.
    • kassa10 Re: Zachowanie terapeutki 02.08.07, 19:03
      Trzeba było pani powiedzieć, żeby przyjechała i zademonstrowała odpowiednie
      mobilizowanie, chętnie bym sobie popatrzyła na jej umiejetności w tym zakresie.
      Nie przejmuj się!
    • bluelagoon wez sie nie przejmuj 02.08.07, 19:31
      terapeuci g. wiedza

      chodzilam na odzial w depresji ledwo tam sie pojawialam takze wiem jak to
      trudno wstac z lozka

      a terapeuci tak sie zahcowywali ze czulam sie gorzej a nia lepiejm jakies gadki
      miedzy soba smiechy a pajcenci rogoryczeni

      ale podsluchalam na oddziale zamknieltym kiedysm ze lekarka mowila do pacjetna
      z depresja ze to lecznicze sie mobilizowac po porstu sie zmuszac do malych
      wysilkow
      • miriam11 Re: wez sie nie przejmuj 02.08.07, 19:50
        bluelagoon napisała:

        > ale podsluchalam na oddziale zamknieltym kiedysm ze lekarka mowila do pacjetna
        > z depresja ze to lecznicze sie mobilizowac po porstu sie zmuszac do malych
        > wysilkow

        Ja nie wiem kurna co oni mają za świra z tą mobilizacją. jak błagałam mojego
        świrologa o L4 bo taką miałam depę to też mi tłumaczył że mam się "mobilizować".
        I L4 nie dał. No to się kuźwa zmobilizowałam tak, że m. in. samochód rozbiłam,
        bo zapomniałam, jak się hamuje.
        Mobilizacja, szlag by ich wszystkich trafił.
        A swoją drogą fakt, Poetko, szkoda że nie zaproponowałaś przemądrzałej pindzie,
        żeby zademonstrowała te jej świetne metody mobilizowania pacjentów, jak tu ktoś
        napisał wcześniej.
        Wiesz co, pamiętaj, że są: ludzie, klamki i stada pędzących imadeł. Najwyraźniej
        to babsko jest pędzącym imadłem. Olać należy.
    • niewierzacy_w_to Re: Zachowanie terapeutki 07.08.07, 08:26
      Oj, no zapewne ta 'pinda' chciała dobrze ale źle wyszło...
      Łatwo mówić 'nie przejmuj się' ale trudniej zrobić, no nic, życie toczy się
      dalej - nie daj się, przed wami (Tobą i mężem) jeszcze dużo dobrych,
      uśmiechniętych dni - wytrwaj (cie)!
      Głowa do góry!
      • wk771 Re: Zachowanie terapeutki 09.08.07, 21:04
        Byłem jakiej 25 dni na oddziale zamknietym czyli 24 godziny na dobe (w 2003 roku
        w IPiN na Sobieskiego).
        Kilka ierwszych dni pytalem obsluge jak sie tu postepuje, co tu sie robi, w
        trzecim tygodniu czulem, ze jak bede tu jeszcze drugie tyle czyli drugie trzy
        tygodnie, to zaczne mówic sam do siebie, srać w majtki jak jedna z pacjentek,
        krzyczec do ściany.
        I w czwartym tygodniu wreszcie mnie wypisali.
        Teraz wiem, co sie wyprawia na oddzialach zamknietych 24godzinnych.
        • lolinka2 Re: Zachowanie terapeutki 09.08.07, 21:51
          eeeetam, nie taki szpital straszny
          piszę to z perspektywy 13 tygodni na oddziale zamkniętym, które wspominam miło
          nawet.
          Niemniej faktem jest, że nie było tam standardowo no i nie ograniczono mi
          wolności nadmiernie (przepustka w każdy weekend plus co jakiś czas dłuższy
          samodzielny spacer po mieście).
          Momentami (np w dni takie jak dziś) powtórzyłabym chętnie ten pobyt, bo jakaś
          niedorzeczna jestem...
          -i-
          Tkaninka zzabawkami
          TkaninaSiedzi
          Chore myśli
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka