Dodaj do ulubionych

Projekt HomeoLing

05.01.05, 14:35

Witam!

Mam pewien pomysł i chciałbym go z Wami skonsultować.
Otóż często zdarzają się pytania o MM w sieci w języku polskim. Jak wiemy -
totalny brak.
Ale przyjrzałem się MM Kenta, która dostępna jest w sieci i widzę, że z
tłumaczeniem jej nie byłoby większego kłopotu, ponieważ ona praktycznie nie
zawiera zdań, a jedynie pojedyncze wyrazy. Popatrzmy np. na stronę:
www.homeoint.org/books/kentrep/kentvert.htm
Gdyby mieć listę słów angielskich i ich polskich odpowiedników, to
tłumaczenie półautomatyczne byłoby proste. Taką listę dla tej strony
zrobiłem. Wygląda ona następująco:
after = po
agg = pogorszenie
amel = poprawa
chill = zimno, chłód, dreszcz, przeziębienie
during = podczas
eruptions = wyprysk, wysypka
heat = gorąco, gorączka
lying = leżący
morning = rano, przedpołudnie
nausea = nudności
noon = południe
preceding = poprzedzający
relaxation = relaks, odprężenie
sitting = siedzący
sudden = nagły
vertigo = zawroty głowy
while = w czasie, podczas
with = z
walking = spacerujący
Teraz (będąc na stronie www.homeoint.org/books/kentrep/kentvert.htm )
gdyby zrobić tak: Ctrl+A (wybierz wszystko) i Ctrl+C (skopiuj) - tekst
angielski znajdzie się w schowku. Gdyby mieć program, który odczyta dane ze
schowka i porówna je z wypisaną wyżej listą - to dostaniemy tłumaczenie "w
locie" nie naruszając jednocześnie praw autorskich twórców strony.
Taki program napisałem i jest on do pobrania ze strony:
www.homeo.republika.pl
Tam też jest opis jak to zainstalować i potestować.

Gdybyście uznali, że to jest jakieś rozwiązanie i warte jest zachodu, to
należałoby z wszystkich plików należących do MM Kenta zrobić wyciąg
angielskich słów (to byłbym w stanie zrobić). Szacuję, że byłoby ich od
kilkuset, do kilku tysięcy. Następnie posortowałoby się te słowa
alfabetycznie i podzieliło na mniejsze pliki (np. po 50 wyrazów). Pliki
byłyby ponumerowane, a ich lista byłaby do pobrania z podanej wyżej strony
(lub tu z forum). Osoby, które zaangażowałyby się w projekt pobierałyby
kolejne pliki i dopisywały polskie znaczenia do poszczególnych wyrazów
jednocześnie informując forum, że plik o danym numerze już jest obrabiany.
Pliki obrobione trafiałyby do mnie, a je łączyłbym je, porządkował i
umieszczał do pobrania na podanej wyżej stronie.
To tak z grubsza. Napiszcie co o tym myślicie. Czy to ma sens?
Obserwuj wątek
    • granna Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 14:53
      Brzmi zachęcająco dla ewnetualnych póxniejszych "korzystaczy". Co do
      technicznej strony sie nie wypowiadam bo pojecia nie mam ani o kompach ani o
      angielskim (miałam kiedys taki przedmiot :))
      pozdrowionka
      granna
      • tom_j23 Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 17:29
        patchwork30 napisała:

        > Tom, nie zrozumialam, masz na mysli tlumaczenie materia medica, czy
        tlumaczenie
        > tego repertorium, do ktorego dales link? Pomysl jest fajny. Roboty sporo ;-)

        Sam jeszcze nie wiem. To na razie taki luźny pomysł. Zobacz - z tej strony,
        której link dałem jest np. w pierwszej pozycji link do strony 96. Jak na nią
        wejdziesz, to tak naprawdę - nie ma tam pełnych zdań. Najpierw jest grupa
        VERTIGO i wymienione są wszystkie leki mające w obrazie vertigo, a potem są
        modalności:
        MORNING (rano) i znów lista leków,
        bed, in (łóżko, w): i nazwy leków
        breakfast, before, worse (śniadanie, przed, gorzej): i leki.

        Wychodzi z tego, że jest to materiał idelnie nadający się do automatycznego
        tłumaczenia. Gdyby było "Gorzej przed śniadaniem", to wymagałoby to
        zastosowania jakiegoś inteligentnego odmieniania. A tu jest po prostu:
        "śniadanie, gorzej, przed". Wydaje mi się, że różnych wyrazów nie jest aż tak
        wiele (nazwy leków przecież odpadają - zostają oryginalne). Po rozłożeniu tego
        na atomy może się okazać, że pracy wcale nie byłoby tak wiele.
        Zauważ, że strona, która będzie przetłumaczona może być zapisana lokalnie na
        dysku (może to nawet zrobić automat). W ten sposób, z czasem na dysku będzie
        większość oglądanych stron. Wtedy już tylko mały kroczek do zrobienia polskiej
        wyszukiwarki. Wpisujesz np. "śniadanie, gorzej, przed" i dostajesz wykaz leków,
        które mają taką modalność.
        Problem w tym, że nie można tego przetłumaczyć i "puścić" wśród ludzi, bo to
        byłoby nielegalne, ale - zrobienie narzędzia-słownika, którym każdy na własny
        użytek tłumaczyłby ogólnie dostępne strony jest moim zdanien w granicach prawa.
        Chyba, żebyśmy wystapili do autorów tej strony np. poprzez któreś ze
        stowarzyszeń homeopatów o oficjalną zgodę na przetłumaczenie tych stron. Wtedy
        bazując na słowniku, który ewentualnie zrobimy, mógłby automatycznie
        przetłumaczyć cały serwis Kenta.
    • very_martini Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 17:14
      Też nie do końca rozumiem, choć lingwistycznie mogę się do czegoś przyczynić.
      Tego słownictwa tam nie jest dużo, tak naprawdę, kilkadziesiąt tysięcy słów to
      przesada.

      No i mam zastrzeżenie - prawa autorskie... Obrabiając tekst w jakikolwiek sposób
      bez zgody autora naruszamy prawo, niestety, niezależnie od tego, czy jest to
      źródło darmowe, czy nie. Z podobnego powodu zostało zamknięte jedno z forów na
      edukacji, którego zasadniczy cel był szczytny - nauka angielskiego poprzez
      tłumaczenie piosenek.

      16%VOL
      22%VAT
      • justa_79 Re: Projekt HomeoLing 06.01.05, 10:11
        naprawdę zostało zamknięte forum z takiego powodu? a przecież dział Manna na
        edukacji -> języki obce -> angielki ma się świetnie:
        serwisy.gazeta.pl/edukacja/0,51813.html
        skoro go nie zamknęli do tej pory, to chyba nic nielegalnego nie robi ;)
    • very_martini Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 17:17
      A, no i jeszcze jedno - moim skromnym zdaniem byłaby to za duża pokusa dla
      niektórych, żeby leczyć się na własną rękę. O homeopatii krąży taka opinia, że
      nie pomoże, ale i nie zaszkodzi, co nie do końca jest prawdą, jak wielu z nas
      wie z autopsji. Ktoś przyjdzie na forum pierwszy raz, nie zagłębi się w nie, ale
      znajdzie link do programu i pobiegnie szukać sobie leku na katar, podpasuje mu
      nux vomica, a że akurat w aptce będzie tylko setka, to strzeli sobie setkę i
      kiepsko na tym wyjdzie, o ile mnie intuicja nie myli. Mam nadzieję, że
      rozumiecie, o co mi chodzi... No, chyba że się to setkami zastrzeżeń opisze.
      Pomysł sam w sobie bardzo dobry, ale ja sobie myślę o jego konsekwencjach...

      16%VOL
      22%VAT
      • tom_j23 Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 17:41
        Co do praw autorskich - to masz rację. Ale - my nie zrobimy tłumaczenia strony.
        My zrobimy tylko listę słów w postaci:
        breakfest = śniadanie
        worse = gorzej.

        I do tego dodamy program, który będzie pobierał dane ze schowka i
        podmieniał "breakfast" na "śniadanie", itd. Czy uważasz, że ktoś może się
        czepnąć? Oczywiście - lepszym rozwiązaniem byłoby (jak pisałem wyżej) uzyskać
        zgodę. Myślę, że to nie byłoby zbyt trudne, gdyby włączyło się do tego jakieś
        oficjalne stowarzyszenie (w ramach współpracy zagranicznej). Wtedy możnaby
        umieścić serwis na naszym serwerze. Ale na początek proponowane przeze mnie
        rozwiązanie też nie byłoby złe.

        Co do nadużywania tych wiadomości przez laików. Nie zgadzam się z Tobą. Owszem -
        niebezpieczeństwo istnieje, ale - jeśli zasiejesz ziarno, to ono będzie rosło
        poprzez naciski na lekarzy, żeby stosowali tę formę leczenia. A ponadto -
        lepiej jak ktoś przeczyta na co jest dany lek, niż ma do tego dochodzić jakąś
        drogą na okrętkę.
        • very_martini Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 17:48
          Myślę, że to nie byłoby zbyt trudne, gdyby włączyło się do tego jakieś
          > oficjalne stowarzyszenie (w ramach współpracy zagranicznej)

          Nie potrzeba nam stowarzyszenia, wiesz? O ile mi wiadomo, może o coś takiego
          poprosić osoba prywatna. Można im napisać po prostu, że chcemy, bo w internecie
          nie ma w zasadzie słowa po polsku o lekach, a oni są non-profit, więc co im
          zależy, nie?

          Co do nadużywania - niestety, Tom, przejrzyj sobie forum, i zobacz, że takie
          niebezpieczeństwo istnieje jak najbardziej. Bo w Kencie na przykład nie jest
          zaznaczone, że ricinus w niskich potencjach sprzyja laktacji, a w wyższych ją
          hamuje... No i co wtedy? Jakaś mama sobie zażyje, efekt będzie dokładnie
          odwrotny do zamierzonego i co? - ano, homeopatia jest be i wcale nie pomaga,
          żegnamy się z nią raz na zawsze. Twardo stoję na stanowisku, że sam Kent nie
          wystarczy, żeby sobie dobrać lek.

          16%VOL
          22%VAT

          • tom_j23 Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 18:18

            Nie to, żebym Cię miał zamiar przekonywać. Każdy oczywiście ma prawo mieć swoje
            zdanie. Zwrócę Ci tylko uwagę na fakt, że ludzie, którzy znają angielski (a
            jest ich na świecie nie mało), jakoś żyją i chyba nic szczególnego się nie
            dzieje, bo by zamknęli tę stronę.
            Jak ktoś nie ma czasu na lekarza i leczy się na własną rękę - to inne leki
            równie (albo jeszcze bardziej) szkodliwe też sobie zorganizuje. Na głupotę
            lekarstwa nie ma (jeszcze).
            Poza tym - wraz z dostępem do informacji o lekach musi iść edukacja ogólna.
            • very_martini Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 18:33
              No, ja doskonale wiem, co masz na myśli, i uważam, że pomysła jest dobry, ale
              moje "ale" jest takie, jak już napisałam. O homeopatii krąży opinia, że to
              nieszkodliwe białe kuleczki, i najwyżej nie pomogą. To nieprawda! Moim zdaniem,
              pokusa byłaby dla niektórych za duża. Oczywiście, nie neguję pomysłu i nie chcę
              wprowadzać cenzury, ale kurczę, trzeba by to obudować jakąś straszną liczbą
              zakazaów. Na stronie www.abchomeopathy.com jest taki kent zautomatyzowany, ale,
              niestety, dość kiepski, bo na przykład na gorączkę W OGÓLE nie podpowiada
              belladonny, która jest jednym z podstawowych leków. i ja się tego obawiam - że
              zamiast szukać prostych rozwiązań zacznie się zagłebianie w kenta i różne rzeczy
              z tego wyjdą. Ja mam za sobą kilka lat obcowania z metodą, ale nie zdobyłabym
              się na to, żeby komuś cokolwiek doradzać poza pewnikami typu arnica, chamomilla
              calendula czy belladonna

              16%VOL
              22%VAT
              • beba2 Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 18:56
                A ja mysle, ze taki projekt:
                a) fachowców nie zadowoli ( bo po co im to, mają profesjonalne programy i tony
                książek, no i oczywiście mózgi 6 na 9)
                b) laikom nie pomoze !
                I już pomijam głupotę ludzką i chęć leczenia się na własną rękę, bo tacy będą
                zawsze. Ale o ile sobie nie zaszkodzą, to moim zdaniem mała szansa, ze sobie
                sami pomogą. Że już o schorzeniach przewlekłych nie wspomnę.
                I jak juz sobie dobiorą lek, a on im nie pomoże to powiedza, ze homeopatia nie
                działa.
                To jest taki ogrom wiedzy, ze samo kompendium do leczenia nie wystarczy.
                Czasem nawet dobry homeopata nie trafi z lekiem za pierwszym razem...a co
                dopiero laik.
                Im więcej czytam o homeopatii, tym wyraźniej widzę - bez ściemy - ze guzik wiem
                na ten temat.
                • tom_j23 Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 19:06
                  No niby w zasadzie masz rację. Tylko, że podchodząc w ten sposób można postawić
                  pytanie - po co w ogóle to forum działa? Niektórzy zadają pytania, bo chcą
                  dowiedzieć się czegoś więcej niż udało im się wydusić od lekarza. A wykaz
                  objawów mogących wystąpić po zaaplikowaniu konkretnego leku w wielu sytacjach
                  po prostu dałby ludziom uspokojenie.
                  • beba2 Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 19:18
                    W tej kwestii zgadzam się poniekąd( z tym uspokojeniem pacjenta),bo z drugiej
                    strony wiesz, ze lekarz czasem czepi się jednego niby nic nie znaczącego
                    szczegółu i na jego podstawie zapisze lek. A ten szczególik moze nie być
                    uwzględniony w tym "wykazie". I co wtedy robi pacjent? Zaczyna wariować, ze
                    dostał zły lek, ze lekarz konował i trzeba go zmienić, albo najlepiej od razu
                    samemu sobie zmienić lek na "właściwy" posiłkując się wyzej wspominanym wykazem.

                    A swoją drogą, też się od jakieś czasu zastanawiam po co jest to forum :P
                    • tom_j23 Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 19:35
                      beba2 napisała:

                      > W tej kwestii zgadzam się poniekąd( z tym uspokojeniem pacjenta),bo z drugiej
                      > strony wiesz, ze lekarz czasem czepi się jednego niby nic nie znaczącego
                      > szczegółu i na jego podstawie zapisze lek. A ten szczególik moze nie być
                      > uwzględniony w tym "wykazie". I co wtedy robi pacjent? Zaczyna wariować, ze
                      > dostał zły lek, ze lekarz konował i trzeba go zmienić, albo najlepiej od razu
                      > samemu sobie zmienić lek na "właściwy" posiłkując się wyzej wspominanym
                      > wykazem.

                      A tak - co robi? - pisze na forum i prosi o informacje o danym leku.
                      Ale tego nie zmienisz. Kiedy jeszcze leczyłem się "normalnie", to też każdy
                      przypisany lek miałem przestudiowny i rozłożony na atomy. Taka jest ludzka
                      ciekawość. To trzeba by było ludzi odciąć zupełnie od informacji. Wprowadzić
                      zakaz czytania, a Internet zrobić na kartki. Tak się nie da.

                      > A swoją drogą, też się od jakieś czasu zastanawiam po co jest to forum :P

                      No właśnie, jaka jest formuła forum? Moim zdaniem (i tak staram się działać),
                      nie chodzi o to, że na forum leczyć. Żeby leczyć na odległość trzeba mieć
                      naprawde niesamowite doświadczenie i wiedzieć jak daleko można posunąć się z
                      takimi radami.
                      Natomiast istotne jest (może to zabrzmi górnolotnie) "krzewienie" tematu
                      homeopatii. A do tego (żeby sobie o czymś podyskutować) czasem niezbędny jest
                      dostęp do MM. I od tego w zasadzie należałoby zacząć.
                      • very_martini Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 20:02
                        Formuła jest, rzekłabym, wymieszana;)
                        Faktycznie, był taki moment, kiedy była tu wirtualna przychodnia, ale z
                        problemami poważniejszymi niż katar zawsze odsyłaliśmy do homeopaty. Jest jakaś
                        tam grupa środków i dolegliwości z na tyle charakterystycznym obrazem/ objawami,
                        że aż głupio byłoby nie pomóc niemowlęciu, któremu grozi antybiotyk z powodu
                        dziąseł ropiejących przy ząbkowaniu, a na to homeopata ma 2 czy 3 standardy, z
                        dość jasno określonymi różnicami.
                        Widisz, Tom, tu już kiedyś było spooooore zamieszanie z powodu tego, że któryś z
                        forumowiczów uznał, że lekarz (bardzo dobry!) przepisał leki nie takie, jak
                        trzeba, i pacjentowi podano inne, zupełnie bez sensu. Bardzo fajnie jest
                        poczytać sobie o leku, który się dostało, i ja to zawsze robię, ale gdybym miała
                        bazować tylko na tym, co jest w MM, to już dawno zmieniłabym lekarza, bo z
                        całego opisu rana buffo pasują 2 objawy. No i ja wiem, jak to wygląda, ale ktoś
                        mniej wtajmeniczony pomyśli sobie "o, w książce jest inaczej, niż lekarz mówi,
                        lekarz się nie zna, dziekuję, do widzenia"
                        Tylko jakoś trzeba to pogodzić - żeby nie tracili ci, którzy chcą z wrodzonej
                        ciekawości czegoś poczytać o swoim leku, ale z drugiej strony, żeby niektórzy
                        nie stracili zaufania do swoich lekarzy, albo żeby nie porobili głupot.
                        Hmmmmmmmmm...


                        16%VOL
                        22%VAT
                        • tom_j23 Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 20:25
                          very_martini napisała:

                          > Tylko jakoś trzeba to pogodzić - żeby nie tracili ci, którzy chcą z wrodzonej
                          > ciekawości czegoś poczytać o swoim leku, ale z drugiej strony, żeby niektórzy
                          > nie stracili zaufania do swoich lekarzy, albo żeby nie porobili głupot.

                          Bardzo słusznie. Ale dlaczego ci ciekawi mają "cierpieć" z powodu innych?
                          Jasne jest, że jednym ruchem nie otworzysz wszystkich drzwi. Nie ma możliwości,
                          żeby udostepnić od ręki taką MM, która zawiera wszystko i podane w taki sposób,
                          żeby nikt nie miał wątpliwości. Ale od czegoś trzeba zacząć. W Internecie są
                          takie rzeczy, że głowa boli i jakość świat się kręci, więc martwienie się tym,
                          że informacja (lub jej brak) może komuś zaszkodzić jest chyba na wyrost.
                          Wiesz - kiedy spotykamy się w gronie znajomych i słyszę, jak rocznemu dziecku
                          dzień w dzień ktoś podaje Zyrtec, bo dziecko jest uczulone, to ja po prostu
                          nawet nie mam siły podejmować dyskusji. A jak już dyskusja się zacznie, to mało
                          mnie nie zakraczą, bo każdy przecież w Polsce jest lekarzem, każdy jest
                          nauczycielem, prawnikiem i w ogóle alfą i omegą.
                          Ale tu na forum jest grupa zapaleńców, którzy robią coś w ramach "hobby", więc
                          czemu by nie "skanalizować" tych działań z korzyścią dla całej
                          grupy "zapaleńców"?

                          Można to zrobić inaczej. Na tej stronie, którą Wam dzisiaj pokazałem
                          (www.homeo.republika.pl) można zrobić prywatny portal, z którego mogliby
                          korzystać tylko zarejestrowani użytkownicy. Ale - czy ograniczanie dostępu do
                          wiedzy ma sens?
                        • kubalan Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 20:32
                          Ja jestem za. Jestem na tym forum niedlugo, 1 miesiac, a mam tyle pytan, ze ho,
                          ho.Homeopatia to dla mnie odkrycie!!! Oczywiscie wykorzystywalam linki Toma i
                          innych ale miec to wszystko w jednym... A z drugiej strony mysle, ze sama
                          formula forum sie skostniala: wy jestescie tak dlugo, ze sie juz nie chce
                          przerabiac tego samego, a dla kogos co dopiero to odkryl, jest to kompendium
                          wiedzy ale boi sie pytac. Oczywiscie, mozna wygenerowac automatyczna odpowiedz
                          typu: "sprawdz w wyszukiwarce" albo "Idz do homeopaty" i bylyby to odpowiedz na
                          wszystkie pytania. Ale nie o to chodzi. Moze za malo ludzi sie udziela?? Moze
                          trzeba cos zmienic?
                          Tom ma racje - ludzie chca szukac i beda to robic - ja zrozumialam, ze Tom chce
                          im to przyblizyc w ramach "krzewienia". I to jest ok. Nie ma co sie bac, ze
                          sobie zaplikuja co nie trzeba - przeciez istnieja podreczniki typu " Domowa
                          apteczka homeopatyczna" i nikt sie nie czepia. A net jest po to aby szukac! Tom
                          popieram. I pomoge, jak trza.
                          Sorry za chaotycznosc ale sie spiesze.
                          • beba2 Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 21:18

                            Z tym "rozbijaniem na atomy" trafiłes Tom w dziesiątkę. Ja od zawsze robię to
                            samo ze wszystkimi lekami, ktore mam zażyć ja lub moja rodzina. Można by rzec,
                            ze mam manię prześladowczą :)
                            Gdyby wszyscy tak robili, to nie byłoby problemu. A przecież większość
                            ludzisków nie ma takiej potrzeby ( czy zainteresowań) i właśnie ci mogą sobie
                            zrobić więcej szkody niz pożytku.
                            Jednak wiadomo, ze jak ktos chce to i bez naszej pomocy "dobierze" sobie
                            lekarstefffko. Jego sprawa. Jak nie tu, to znajdzie coś na temat leku gdzie
                            indziej, fakt. Więc moze trochę rzetelnej wiedzy nie zaszkodzi. Ale obwarować
                            to choćby tysiącem zasad !

                            • stapelia Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 21:30
                              ja troche z innej beczki: wydaje mi sie ze prawo autorskie nie powinno sie
                              tu "czepiac" co innego jakby zostalo to zywcem przetlumaczone kropka w kropke.
                              Ale jak dobrze rozumiem bedzie to w w pewnym sensie opracowanie na podstawie
                              materialow. A wiec pod warunkiem podania zrodla wszytsko bedzie ok. SPrawdze to
                              jeszcze jutro bo egzamin tak dawno byl:))
                              A zgadzam sie z Kubalanem. WYdaje mi sie ze nikt nie zechce leczyc sobie sam
                              cukrzycy czy innych powaznych chorób (choc wiem ze rozne ludziska sa) ja
                              osobiscie chcialabym miec mozliwosc sprawdzenia czym moge podleczyc moj
                              aktulanie zielony czy tez zolty katar albo wymioty spowodowane syfem z McDo:))
                              Wiem ze powinnam wtedy do mojego doktorka wykonac telefon ale czasem jest tak
                              ze na goraczke w srodku nocy kiedy nie da sie zadzwonic mozna cos poradzic:)
                              chaotycznie ale po basenie jestem i z chloru ledwo patrze:)
                              • tom_j23 Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 21:40
                                stapelia napisała:

                                > ja troche z innej beczki: wydaje mi sie ze prawo autorskie nie powinno sie
                                > tu "czepiac" co innego jakby zostalo to zywcem przetlumaczone kropka w
                                kropke.
                                > Ale jak dobrze rozumiem bedzie to w w pewnym sensie opracowanie na podstawie
                                > materialow. A wiec pod warunkiem podania zrodla wszytsko bedzie ok.

                                Jeszcze raz, żeby była jasność. Jeśli udałoby się uzyskać zgodę na tłumaczenie -
                                to wtedy można stworzyć polski odpowiednik wersji angielskiej. Ale - tylko
                                wtedy.
                                Jeśli zgody nie ma - to nie tłumaczymy niczego w sensie dosłownym. Tworzymy
                                tylko bazę słów angielskich i ich polskie odpowiedniki. Tego nam nikt nie może
                                zabronić. Do tego mamy dodatkowe narzędzie, które "w locie" tłumaczy zawartość
                                strony na podstawie zrobionego wcześniej słownika.
                                Jeśli z czasem udałoby się uzyskać zgodę, to praca włożona w słownik nie idzie
                                na marne. Po prostu wtedy napiszę automat i polska wersja powstanie
                                automatycznie z wersji angielskiej i słownika.

                                Co do opracowania - to pewnie masz rację. Gdybyśmy opracowali od nowa na
                                podstawie dostępnych źródeł - to pewnie byłoby ok. Ale - to jest praca
                                zabójcza - na kilka ładnych lat.
                                • stapelia Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 22:14
                                  no wlasnie o tym pisalam, tlumaczenie nie w sensie doslownym nie jest
                                  ograniczone prawem autorskim. Mozna tak robic. Choc oczywiscie zgoda na
                                  stworzenie wersji polskiej byla by fajna. W sumie to mysle ze nie powinni byc z
                                  tym problemow.
                              • very_martini Do Stapelii:))) - musze tak, bo bałagan się robi 05.01.05, 21:50
                                >WYdaje mi sie ze nikt nie zechce leczyc sobie sam
                                cukrzycy czy innych powaznych chorób (choc wiem ze rozne ludziska sa)

                                A pamiętasz taką reklmę jakiegoś programu informacyjnego? "Jeśli wydaje Ci się,
                                że o 19.30 wiesz wszystko, to masz rację - wydaje Ci się" :) Jestem w stanie się
                                założyć, że niejedna osoba będzie chciała się tak leczyć, ponieważ bo dlatego że
                                1. homeopatów jest w Polsce niewielu
                                2. większość Polski niespacjalnie ma kasę na taka "fanaberię", jaką jest wizyta
                                u homeopaty i za Chiny Ludowe nie wytłumaczysz, że homeopatia jest dużo tańsza
                                niż szlajanie się latami po konwencjonalnych gabinetach...


                                >ja osobiscie chcialabym miec mozliwosc sprawdzenia czym moge podleczyc moj
                                >aktulanie zielony czy tez zolty katar albo wymioty spowodowane syfem z McDo:))

                                No, i ja to rozumiem, tylko co będzie, jesli strzelisz sobie antidotum na swój
                                lek? Po doświadczeniach ostatnich miesięcy jestem zdecydowanie przeciwna temu,
                                żeby ktoś, kto jest pod opieką homeodoka, leczył się na własną rękę. Zdecydowanie.


                                16%VOL
                                22%VAT
                                • stapelia Re: Do Stapelii:))) - musze tak, bo bałagan się r 05.01.05, 22:18
                                  masz 100% racji o ile masz swoj lek konstutucyjny i nawet czyms najabrdziej
                                  popularnym na goraczke mozesz sobie zrobic kuku. Ale wydaje mi sie ze jak np
                                  jestem matka, ktorej dziecko zabkuje, czasem go boli brzuszek, leci z nosa czy
                                  cotsm innego to chcialabym moc szybko sprawdzic co moge mu zaaplikowac- no nie
                                  wiem moze za prosto mysle, sama zielona jestem poki co choc czytam i czytam:))
                                  • very_martini Re: Do Stapelii:))) - musze tak, bo bałagan się r 05.01.05, 22:31
                                    Oł jea. To się nie dogadałyśmy, bo ja miałam na myśli ładowanie w siebie 100 na
                                    katar (duża potencja, to szybciej zadziała:P).
                                    A dzicku na zęby i brzuszek kulki nie odmówię, ale naprawdę - duuuuużo
                                    rozsądniej jest w takim przypadku skorzystać z jakiegoś poradnika, niż ze źródła
                                    dla bardziej wtajemniczonych

                                    16%VOL
                                    22%VAT

                          • very_martini Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 21:42
                            A z drugiej strony mysle, ze sama
                            > formula forum sie skostniala: wy jestescie tak dlugo, ze sie juz nie chce
                            > przerabiac tego samego, a dla kogos co dopiero to odkryl, jest to kompendium
                            > wiedzy ale boi sie pytac

                            A niech se pyta, tylko jak ja widzę pytanie typu "o co chodzi z homeopatią
                            klasyczną", to mnie strzela, bo takie pytanie jest dla mnie oznaką a)lenistwa b)
                            zlekceważenia naszje ciężkiej, kilkumiesięcznej pracy i około 2000 moich postów.
                            Przejrzałam swoje posty z ostatnich kilku dni - nie zdarzyło się, żebym w ciągu
                            tych kilku dni nie napisała czegoś, co już było. Ale - odpisuję, bo wiem, że
                            niektóre informacje są ukryte w postach, choć przy odrobinie dobrej woli
                            naprawdę można je bez problemu znaleźć. A o tym, że w 80% ptzypadków nikt poza
                            wąskim gronem osób nie poczuwa się do tego, żeby chociażby wkleić link (btw,
                            Moniko - masz u mnie pluuuuuuuuuusa;) ), to już nie moja sprawa. Przyadłoby się
                            takie homeo abc w polskiej sieci, ja bym się z przyjemnością do niego dołożyła,
                            tylko że i tak poświęcam homeoaptii - to znaczy forum - strasznie dużo czasu i
                            na 2 fronty działać nie dam rady.

                            >Moze za malo ludzi sie udziela??
                            Pokaż mi kogoś, kto będzie tu chciał robić za eksperta i komu będzie się tu
                            chciało regularnie pisać, a złotem Cię obsypię... Myślisz, że to takie proste,
                            kogoś znaleźć?

                            >przeciez istnieja podreczniki typu " Domowa apteczka homeopatyczna" i nikt sie
                            nie czepia
                            Owszem, ale w takich książkach jest zazwyczaj podana informacja, jakie objawy są
                            kluczowe i jakiej potencji użyć. Uwierz mi, to naprawdę zasadnicza różnica w
                            niektórych przypadkach - chyba jednak w czasie ciąży wolimy, żeby szyjka macicy
                            się nie rozszerzała? Dlatego lek, który podaje się w czasie porodu na
                            rozszerzenie szyjki macicy w jednej potencji, nie może być zastosowany w tej
                            samej potencji w czasie ciąży, i odwrotnie.

                            >Tom chce im to przyblizyc w ramach "krzewienia"
                            Alleluja, myślisz, że mnie nie zależy na "krzwieniu"? To po co od miesięcy tu
                            siedzę, he? Ja również uważam, że przydałoby się takie źródło po polsku, bo
                            polska sieć faktycznie jest przeuboga, jeśli chodzi o zasoby homeopatyczne, ale
                            uważam, że zabierając się do czegokolwiek, nie trzeba się tylko i wyłacznie
                            radować liczbą "za", ale też rozważyć "przeciw". I zasadniczo jestem ZA, ale też
                            widzę skutki uboczne. To trochę, moim zdaniem, tak, jak z pomocą humanitarną dla
                            dzieci w Afryce - organizacje charytatywne na ubraniach, które dostarczyły,
                            dostarczyły też europejskich bakterii, z którymi afrykańskie organizmy, i tak
                            wystarczająco osłabione, nie umiały sobie poradzić. A to wszysto w najlepszej
                            wierze.
                            No i sprawa canzury - ja jestem jak najbardziej przeciw, i wcale nie upieram
                            się, że Kent ma pozostać wiedzą tajemną. Gdyby tak było, to homeopaci wymyślili
                            by sobie własny język i własny alfabet, byle tylko ktoś nie wykradł im
                            tajemnicy. Powiem tak - mnie to rura, czy ktoś sobie do gorączki dołoży za
                            pomocą Gelsemium ból głowy - naprawdę mi to zwisa. Nie do końca natomiast zwisa
                            mi to, co ludzie myślą o homeopatii, bo staram się - w różny sposób - odczarować
                            tę dziedzinę. Jak ktoś się pomyli i zaaplikuje sobie niewłaściwą kulkę, to są 2
                            wyjścia: albo nie pomoże wcale (czyli homeopatię o kant dupy otrzeć), albo dojdą
                            nowe niechciane objawy (czyli, raz, homeopatię o kant dupy otrzeć, dwa,
                            homeopatia ma skutki uboczne). I nie będzie, że to ja jestem be, bo zabieram się
                            za coś, czego nie umiem zrobić, tylko będzie, że Kent jest be i że cała
                            homeopatia jest be.
                            I tylko i wyłacznie o to mi chodzi. Naprawdę nic mnie nie obchodzi, czy ktoś
                            niską potencja belladonny zafunduje dziecku zapalenie ucha, bo to jego problem i
                            dziecka, natomiast będzie mi niefajnie, że kolejna osoba pomyśli sobie, że
                            homeopatia to naciągactwo czystej wody (i laktozy:P)

                            16%VOL
                            22%VAT

                            • tom_j23 Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 22:09
                              Choć w wielu miejscach masz rację, to jednak generalnie - nie zgadzam się z
                              Tobą.
                              Pierwsza sprawa - to - jak to nazwałaś lenistwo, czy lekceważenie Twojej pracy.
                              To nie tak. Cechą forum jest namiastka kontaktu między ludźmi. Jaka to mi
                              przyjemność przejrzeć Twoje 2000 postów? A móc podyskutować - to zupełnie co
                              innego. Pada pytanie - jest odpowiedź, wątek się rozwija i tak sobie "zabijamy"
                              czas. A czytanie archiwum? Nuda ;-).

                              Druga sprawa - to możliwość ewentualnego zaszkodzenia. Otóż każdy lek
                              alopatyczny ma ulotkę ze szczegółowym wyjaśnieniem akcji oczekiwanej, możliwych
                              efektach ubocznych, antidotum, przedawkowaniu, składzie, itp.
                              Uważam, że za przeproszeniem zakichanym prawem pacjenta jest wiedzieć czym jest
                              leczony. To właśnie brak informacji tworzy mgiełkę tajemnicy wokół homeopatii.
                              Jeszcze raz Ci zwracam uwage, że te informacje są, tylko w języku obcym. Czy
                              chcesz powiedzieć, że my jako naród jesteśmy głupsi od reszty świata i to co
                              innym jakoś nie szkodzi - nam naraz zaszkodzi?
                              • very_martini Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 22:28
                                > Pierwsza sprawa - to - jak to nazwałaś lenistwo, czy lekceważenie Twojej pracy.
                                No to przeczytaj sobie post Kubalan, to zrozumiesz, co miałam na myśli pisząc to;)

                                >Jaka to mi przyjemność przejrzeć Twoje 2000 postów?
                                Tobie to nie wiem, ale myślę - dość nieskromnie - że można w nich znaleźć
                                całkiem sporo informacji, nie pisałam w nich od kwietnia o bratkach, fiołkach i
                                róż rwaniu, nie? Można - i na pewno autorka dzisiajeszego postu o natrium
                                muriaticum zyskałaby trochę czasu, gdyby wpisała w wyszukiwarkę natrium
                                muriaticum, bo tak wpisała i musiała trochę poczekac na naszą odpowiedź.

                                > Uważam, że za przeproszeniem zakichanym prawem pacjenta jest wiedzieć czym
                                >jest leczony

                                Tom, mówimy o rożnych rzeczach. Pacjent, korzystając ze swojego zakichanego
                                prawa, zajrzy w MM i zobaczy, że w MM stoi jak byk, że ten lek to na zapalenie
                                pęcherza z polepszeniem przy siedzeniu, a mnie lekarz dał inny, podczas gdy mnie
                                jest lepiej, gdy siedzę. I co? I lekarz się nie zna. Sam wiesz, czym lek
                                homeopatyczny i jego działanie różni się od allopatycznego. Ja jestem jak
                                najbardziej za takim źródłem, ale opatrzonym komentarzem, którego i tak nikomu
                                się nie będzie chciało czytać.
                                Pomijam w tym wszystkim ciekawskich, bo ciekawskich z reguły interesuje całość
                                metody, a nie ich własny lek. Są jednak "ciekawscy" i "najmądrzejsi" - jak
                                myślisz, których się obawiam? Niech oni sobie czytają i jedzą nux vomica LM i
                                mają po tym katar i wymioty, mnie to grzeje, ale wiem, jaką sobie na podstawie
                                tego doświadczenia wyrobią opinię o homeopatii.

                                Powtórzę setny raz - jestem za, ale trzeba by to wtedy obwarować mnóstwem
                                komentarzy, których ci "mądrzejsi" i tak nie przeczytają, bo w końcu kulki są
                                nieszkodliwe, a skoro się znam na gramatyce historycznej języka angielskiego, to
                                co mam się nie znać na jakimś cukrze



                                16%VOL
                                22%VAT
                                • tom_j23 Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 23:15
                                  very_martini napisała:

                                  >
                                  > >Jaka to mi przyjemność przejrzeć Twoje 2000 postów?
                                  > Tobie to nie wiem, ale myślę - dość nieskromnie - że można w nich znaleźć
                                  > całkiem sporo informacji, nie pisałam w nich od kwietnia o bratkach,
                                  (...)

                                  Manipulujesz moimi odpowiedziami :-). Ważna była druga część tego fragmentu, a
                                  mianowicie, że dyskusja (niejako na żywo) jest ciekawsza, od przeglądania
                                  archiwum.

                                  Jeśli myślisz, że skoro już napisałaś bardzo dużo na ten temat, to sprawa jest
                                  poniekąd zamknięta, to jakby sama podcinasz istotę forum. W takiej sytuacji za
                                  rok, albo dwa (a może już teraz) forum należałoby skompresować i zamknąć, a
                                  wszystkim pytającym automat rozsyłałby zipy.
                                  Ja w wolnym czasie (poza pisaniem na forum i zarabianiem pieniędzy :-)) jestem
                                  nauczycielem akademickim. Dobija mnie coś takiego, kiedy nauczyciel pisze
                                  skrypt, a potem - nie rozmawia ze studentami - bo po co? Przecież jest skrypt.
                                  Wykład na żywo jest najistotniejszym elementem nauczania. Kiedy tłumacząc coś
                                  rysuję to jednocześnie na tablicy, to student widzi gdzie jest poczatek myśli,
                                  co jest ważne, a co jest tylko dodatkiem. I mimo, że robię to już ileś tam lat -
                                  to nie ma skryptu, ani strony internetowej do mojego przedmiotu. Może jestem
                                  staroświecki, ale tak uważam.

                                  >
                                  > Tom, mówimy o rożnych rzeczach. Pacjent, korzystając ze swojego zakichanego
                                  > prawa, zajrzy w MM i zobaczy, że w MM stoi jak byk, że ten lek to na zapalenie
                                  > pęcherza z polepszeniem przy siedzeniu, a mnie lekarz dał inny, podczas gdy

                                  (...)

                                  Jakoś pominęłaś tę myśl, czemu ludziom anglojęzycznym na świecie z tego powodu
                                  źle się nie dzieje? Więcej zaufania do ludzi.
                                  • very_martini Re: Projekt HomeoLing 05.01.05, 23:37
                                    > Jeśli myślisz, że skoro już napisałaś bardzo dużo na ten temat, to sprawa jest
                                    > poniekąd zamknięta, to jakby sama podcinasz istotę forum. W takiej sytuacji za
                                    > rok, albo dwa (a może już teraz) forum należałoby skompresować i zamknąć, a
                                    > wszystkim pytającym automat rozsyłałby zipy.

                                    Dżizes, Tom, ależ Ty odpbiegasz od głównej myśli! Nie napisałam, że to, co tu
                                    wypociłam, wystarczy. Mój post był odpowiedzią na przemycony zarzut Kubalan, że
                                    za często używamy zwrotu "skorzystaj z wyszukiwarki" oraz uzasadnieniem tego,
                                    dlaczego denerwuje nas - to znaczy mnie i Bebę -odpowiadanie na to samo po raz
                                    kolejny. Trzymaj się tekstu, nie kontekstu, strukturalizm jak najbardziej, ale
                                    czasem wystarczy hermenuetyka!
                                    :P

                                    > Jakoś pominęłaś tę myśl, czemu ludziom anglojęzycznym na świecie z tego powodu
                                    > źle się nie dzieje? Więcej zaufania do ludzi.

                                    Poruszłym ją w innym poście. Jeśli mowa o anglojęzycznym świecie, to sprawa jest
                                    prosta - skorzystanie z usług homeopaty jest w nim dużo prostsze, niż w Polsce.
                                    Jeśli natomiast chodzi Ci o ponadgeograficzną wspólnotę komunikującą się
                                    językiem angielskim, to masz rację. Tylko pytanie - gdzie ja napisałam, że oni
                                    sobie mogą mieć, co chcą, a my nie? Uważam, że zagrożenie nadużycia pewnych
                                    informacji istnieje zawsze, niezależnie od tego, jakim językiem posługują się
                                    nadawca i odbiorca informacji. Mój zarzut nie dotyczyłby tylko tego, co udało by
                                    się zrobić w kwestii przerabiania tego na polski, ale także tego, co już jest w
                                    języku obcym. Co więcej - uważam, że strona homeoint, chociaż jestem od miesięcy
                                    jej wierną fanką, pominęła jeden zasadniczy aspekt sprawy - nie napisała
                                    wyraźnie, że homeopatia nie jest metodą całkowicie obojętną dla stanu pacjenta.

                                    16%VOL
                                    22%VAT

                                    • tom_j23 Re: Projekt HomeoLing 06.01.05, 00:00
                                      very_martini napisała:

                                      (...)
                                      > Trzymaj się tekstu, nie kontekstu, strukturalizm jak najbardziej, ale
                                      > czasem wystarczy hermenuetyka!

                                      Ale mi się dostało!
                                      Spadam i nic więcej nie gadam.
                                      • karivrt Re: Projekt HomeoLing 06.01.05, 00:44
                                        tom_j23 napisał:

                                        > very_martini napisała:
                                        >
                                        > (...)
                                        > > Trzymaj się tekstu, nie kontekstu, strukturalizm jak najbardziej, ale
                                        > > czasem wystarczy hermenuetyka!
                                        >
                                        > Ale mi się dostało!
                                        > Spadam i nic więcej nie gadam.
                                        >

                                        No, to jak juz sie w miare wszyscy wygadali...
                                        to ja tylko powiem jedno: TOM, pomysl jest GIT!
                                        Tylko realizowac!

                                        Pozdrawiam,
                                        krv
                                        /będziemy sie leczyc od stóp do głów:)))/
    • very_martini Teraz do Toma - na post z 20:25;) 05.01.05, 22:17
      albo to mój komputer oszalał, albo ja, ale muszę tak pisać, żeby się nie pogubi


      >Nie ma możliwości,żeby udostepnić od ręki taką MM, która zawiera wszystko i
      ?podane w taki sposób, żeby nikt nie miał wątpliwości.

      Mówimy o MM, czy o repertorium? Bo branie się za MM czy komentowanie jej to
      pomysł nie tyle niewykonalny, co chyba raczej kiepski, jeśli mają to robić
      nie-zawdodwcy.



      >Ale od czegoś trzeba zacząć. W Internecie są takie rzeczy, że głowa boli i
      >jakość świat się kręci, więc martwienie się tym, że informacja (lub jej brak)
      >może komuś zaszkodzić jest chyba na wyrost.

      Tu się zgadzam - skoro w internecie można znaleźć przepis na bombę, to w sumie
      opis kulki to nic złego. O tym, co by mi się nie podobało w tym wszystkim, już
      pisałam w którymś poście w tym wątku: jeśli bombę skonstruuje sobie jakiś
      muzułmanin i wysadzi w powietrze Pałac Kultury, to nie będzie hasła, że on był
      be, tylko że Islam jest be. Tak samo tutaj - przez źle dobraną kulkę ktoś dorobi
      się poglądu, że homeopatia jest be. Mnie po prostu zależy na tym, żeby
      homeopatia cieszyła się dobrą opinią, a jeśli ktoś zacznie sobie epilepsję
      leczyć samodzielnie na podstawie internetu, to jego problem.
      No i właśnie - tutaj mi się pojaiwa następny problem - faktycznie, skoro dostęp
      do tych tajnych informacji mają anglojęzyczni, to jest to totalna dyskryminacja
      tych, którzy angielszczyzną nie władają.

      >Wiesz - kiedy spotykamy się w gronie znajomych i słyszę, jak rocznemu dziecku
      >dzień w dzień ktoś podaje Zyrtec, bo dziecko jest uczulone, to ja po prostu
      >nawet nie mam siły podejmować dyskusji. A jak już dyskusja się zacznie, to mało
      >mnie nie zakraczą, bo każdy przecież w Polsce jest lekarzem, każdy jest
      >nauczycielem, prawnikiem i w ogóle alfą i omegą.

      I jeszcze kucharzem, dodaj;) Nawet ten, kto potrafi sobie tylko gorący kubek zalać

      >Ale tu na forum jest grupa zapaleńców, którzy robią coś w ramach "hobby", więc
      >czemu by nie "skanalizować" tych działań z korzyścią dla całej
      >grupy "zapaleńców"?

      Jak dla mnie, bardzo proszę, mogę temu poświęcić trochę czasu


      >Można to zrobić inaczej. Na tej stronie, którą Wam dzisiaj pokazałem
      >(www.homeo.republika.pl) można zrobić prywatny portal, z którego mogliby
      >korzystać tylko zarejestrowani użytkownicy.
      Łe, nieeee... Bo pojawia się pytanie - kto jest godzien tego, żeby go
      rejestrować;). Nie znoszę stron, na które trzeba się logować i nie uważam, żeby
      to było potrzebne (pomijam serwisy płatne ofkors).
      Można by za to zrobić super ekstra portal homeopatyczny, z homeopatycznym ABC,
      żeby nie trzeba było tu pisać co i rusz "sprawdź wyszukiwarkę". Ale ja bym
      prosiła o nazwę homeostrona:) albo homeokulka:P

      Ale - czy ograniczanie dostępu do wiedzy ma sens?
      No właśnie cholernie nie ma i ja się nie upieram, żeby cokolwiek ograniczać,
      tylko sobie rozważam za i przeciw, bardziej koncentrując się na tym "przeciw",
      jak to mam w zwyczaju

      16%VOL
      22%VAT
      • tom_j23 Re: Teraz do Toma - na post z 20:25;) 06.01.05, 10:11
        very_martini napisała:

        >
        > Mówimy o MM, czy o repertorium? Bo branie się za MM czy komentowanie jej to
        > pomysł nie tyle niewykonalny, co chyba raczej kiepski, jeśli mają to robić
        > nie-zawdodwcy.

        Na początek repertorium. MM jest teoretycznie zablokowana. Ale, jak już
        pisałem, i repertorium i MM Kenta są jakby idealnie stworzone do automatycznego
        tłumaczenia. Zabaczmy np. na stronę Apis (w MM):
        homeoint.org/kent/a/apis-1.htm
        Jak widzimy - tam nie ma zdań, czy jakichś rozbudowanych komentarzy. Są
        przecinkami pooddzielane nazwy objawów.

        Myślę, że dane w repertorium i MM są ściśle ze sobą związane. Jeśli np. w MM
        mamy dwa leki:

        LEK A
        - objaw a
        - objaw b
        - objaw c

        LEK B
        - objaw d
        - objaw b
        - objaw e

        To repertoriom dla objawu "b" będzie zawierać:

        objaw "b":
        - LEK A
        - LEK B

        Czyli nie ma potrzeby tłumaczenia i repertorium i MM. Wystarczy przetłumaczyć
        jedno z nich (a Rep. jest akurat dostępne), a potem - kazać komputerowi
        przelecieć wszystkie objawy i wyciągnąć z nich lek X. W ten sposób dostaniesz
        ten sam opis, który jest w MM pod lekiem X.
        • very_martini Re: Teraz do Toma - na post z 20:25;) 06.01.05, 10:54
          MM nie zablokowana, przynajmniej u mnie, co nie zmienia faktu, że repertorium na
          pierwszy rzut jest chyba lepszym rozwiązaniem. I tak sobie myślę, że na tym
          portalu jest kilka innych MM, o tyle ciekawszych, że nie napisanych hasłowo,
          tylko tekstem ciungłym i myślę, że dla laika będą dużo ciekawsze - tylko nie
          można ich przetłumaczyć bez wiedzy tamtego portalu.
          Sprawdź skrzynkę gazetową, coś Ci napiszę po południu

          16%VOL
          22%VAT

          • tom_j23 Re: Teraz do Toma - na post z 20:25;) 06.01.05, 11:35
            very_martini napisała:

            (...)
            > I tak sobie myślę, że na tym
            > portalu jest kilka innych MM, o tyle ciekawszych, że nie napisanych hasłowo,
            > tylko tekstem ciungłym i myślę, że dla laika będą dużo ciekawsze

            Na pewno masz rację, że takie napisane tekstem ciągłym są ciekawsze. Ale wtedy
            tłumaczenia nie zrobisz automatem. I tu jest właśnie smaczek Kenta, że można to
            zrobić automatem. A gdyby pracę rozdzielić na kilka (kilkanaście osób), to
            poszłoby to migiem.
            I to byłaby baza. Nie wszystkie leki są jednakowo popularne. Z czasem - to
            popularniejsze mogłyby mieć dodatkowe opisy z innych źródeł.


            > - tylko nie
            > można ich przetłumaczyć bez wiedzy tamtego portalu.

            Jak ładnie poprosimy i dobrze uargumentujemy, to może się zgodzą.
    • granna Re: Projekt HomeoLing 06.01.05, 08:50
      Długa dyskusja juz sie odbyła, wiec moze nikt juz tego nie doczyta, ale..
      Chciałam napisac cos co mi przyszło do głowy jak czytałam te argumenty, ze
      ludzie sie bedą sami leczyc... Wydaje mi sie ,ze poza wąskim gronem mniejszych
      i wiekszych zapaleńców opinia o homeoaptii jest raczej taka, ze to takie czary
      mary a objawy które daje albo które leczy to akurat szczęsliwy zbieg
      okolicznosci... bo przeciez nie moze działąc cos czego nie ma :)) a w
      najlepszym wypadku "na mnie to nie działa". Jeśli już ktos odwazy sie sięgnąc
      do takiego kompendium i sie w nim rozpatrzy na tyle, ze bedzie sobie umial coś
      wyszukac i mu wyskoczy np na zółty katar kilka leków to i tak sie nieźle
      nagłowi, który wziąc i nie wiadomo ilu ludzi zdecyduje sie na cos konkretnego
      bez doszukania dodatkowych informacji lub dopytania fachowca. A skoro trafi na
      taka strone to juz cos bedzie wiedział wczesniej o homeopatii a jesli nic lub
      niewiele, to chetnie przeczyta jakis wstęp, w którym mozna zamiescic wszystkie
      ostrzezenia.. A jesli znajdzie sie ktos "ponad to wszystko" to juz trudno...
      nie da sie życ za innych, wybierac za nich, ostrzegac itd.. A jak lekarze będa
      mieli bardziej wyedukowanych pacjentów to moze co niektórym bedzie sie chciało
      bardziej przykładac do swego rzemiosła.. Poza tym, jak ktos choruje powaznie i
      juz sie nalatał po lekarzach bez skutku albo z małym skutkiem to jeśli odkryje
      (dzieki takiej stronie), ze homeoaptia mogłaby mu moze pomoc, to uwazam, ze
      raczej poszuka sobie sprawdzonego lekarza niz siegnie po cos samemu.
      A skoro takie kompendium istnieje w jez angielskim i jest dostępne to ktos na
      upartego ze słownikiem w ręce tez sobie poradzi :) A w koncu za kilka lat myślę
      i tak sie wiecej róznych rzeczy po polsku pojawi i nie da sie tego uniknąc...
      Kazdy ma podobno rozum, zeby samemu podejmowac decyzje...
      Wszystkiego i tak sie nie dopilnuje...
      To tyle myśle, bo i tak za długi mi tem post wyszedł :)

      pozdrawiam
      granna

      Ps. JA sie boje zabierac głos na forum i tłumaczyc bo im dalej w las tym las
      gęstszy i ciemniejszy :)) A wkleic chetnie bym cos wkleiła tylko za głupia
      jestem bo jakos mi sie to nie udaje :(
        • tom_j23 Re: Projekt HomeoLing 06.01.05, 10:49
          kubalan napisała:

          > Ale sie napisali co niektorzy..I tak wszyscy chca dobrze. To jaka decyzja?

          Myślę, że najpierw powinniśmy spróbować uzyskać zgodę na oficjalne tłumaczenie.
          Wtedy obyłoby się bez dodatkowych programów, a efekty naszych prac od razy
          byłyby publikowane na stronie internetowej. No i w dalszej perspektywanie takie
          rozwiązanie daje podwaliny pod portal homeo.
          Czuje się ktoś na siłach, aby zaproponować treść listu z prośbą o pozwolenie?
          (ustalmy najpierw treść po polsku, a potem się przetłumaczy).
      • very_martini Re: Projekt HomeoLing 06.01.05, 10:59
        A widzisz, Granna, tego właśnie wypadałoby się obawiać najbardziej... Że ktoś
        sobie pomyśli, że homeopatia to placebo i nałyka się jakiegoś cuda, bo to i tak
        nie pomoże.
        Ale to nie moja sprawa:P

        16%VOL
        22%VAT

        • granna Re: Projekt HomeoLing 06.01.05, 13:55
          Widzisz MArtini, nie zrobi sie tego teraz , a w koncu i tak gdzies pojawi sie
          cos po polsku
          wszystkich nie uchronimy.. Atlasem nikt nie jest
          A jesli bedzie zrobione to myśle, ze wiecej osób skorzysta niz straci. Trudno,
          ale uwazam, ze kazdy ma swoj rozum i sam za siebie odpowiada i ze z powodu
          garstki głupków nie mozna reszty pozbawiac tak ciekawego źrodła :)
    • mama_wiktorka Re: Projekt HomeoLing 06.01.05, 10:43
      Powiem tak.
      0) O homeo wiem malućko, jestem tu od ok. 2 m-cy, ale i tak się wypowiem :)
      1) Projekt jest bardzo fajowy. Z negatywów - nie bałabym się głupoty ludzkiej w
      stylu aplikowania sobie jakiejś kulki, bo to sprawa tego konkretnego
      człowieczka, ale negatywnej opinii w razie czego o homeo, która jak już to
      wiadomo to tylko placebo ;), a może być też be. Oprócz tego jest ZA pomysłem i
      w ramach wolnego czasu, którego niestety nie mam za dużo, to chętnie pomogłabym
      (choćby troszeczkę) w realizacji.
      2) Nie wypowiadam się w postach, bo, jak to wcześniej mi się napisało,
      kibicowanie homeo rozpoczęłam niedawno i wiem, że to co wiem to tylko kropla w
      morzu, chociaż staram się jak najwięcej czytać. A poza tym boję się, że jak coś
      napiszę, to i tak wszystko przekręcę.
      3) Nie wklejam linków, bo tego nie umiem - jeszcze, bo od jakiegoś czasu myślę
      się w tym douczyć, ale to i tak trzeba mieć trochę opanowane co gdzie jest na
      forum.
      4) Żeby nie było, że tylko się pytam i nic nie robię, to powiem, że coś jednak
      robię (oprócz noszenia na rękach dzieciaka, chodzenia, kuchcenia,...) :). Po
      przeczytaniu wielu postów w stylu "może by jakaś apteczka?" i stwierdzeniu, że
      takowa by mi się też przydała, to zbieram info z forum (głównie) i tworzę cóś
      takiego. Przy czym mam nadzieję, że to będzie można nazwać apteczką ;) Tylko
      nie wiem kiedy skończę, bo czasu to nie mam za dużo. Jeszcze dodatkowo ten mąż,
      który jak mnie widzi przy interneciku, to chce mnie wyrzucać, bo sam chce
      trochę poszaleć (niedobry ;P ).
      To chyba tyle. Trochę przydługawo...

      PS. A tak w ogóle fajowi jesteście
      • stapelia PRAWO AUTORSKIE 06.01.05, 10:52
        znalazlam artykuły, ktore tego dotycza. Niestey prawo autorskie polskie jest
        mocno zacofane bo o internecie ani mru mru:)

        Art. 2. 1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka,
        adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do
        utworu pierwotnego.
        2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy
        utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do
        utworu pierwotnego wygasły.
        4. Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji
        cudzym utworem.
        5. Na egzemplarzach opracowania należy wymienić twórcę i tytuł utworu
        pierwotnego.
        Art. 5. Przepisy ustawy stosuje się do utworów:
        1) których twórca lub współtwórca jest obywatelem polskim lub
        2) które zostały opublikowane po raz pierwszy na terytorium Rzeczypospolitej
        Polskiej albo równocześnie na tym terytorium i za granicą, lub
        3) które zostały opublikowane po raz pierwszy w języku polskim, lub
        4) których ochrona wynika z umów międzynarodowych.
        • stapelia Re: PRAWO AUTORSKIE 06.01.05, 10:55
          4. Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji
          cudzym utworem.
          wydaje mi sie ze ten punkt rozwiazuje sprawe. Testem zrodlowym jest MM Kenta a
          nie strona internetowa. To Kenta dotycza prawa autorskie ale z tego co wiem to
          on juz dawno nie zyje:))
        • tom_j23 Re: PRAWO AUTORSKIE 06.01.05, 11:00
          stapelia napisała:

          > 2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy
          > utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do
          > utworu pierwotnego wygasły.

          To chyba podpadamy pod ten paragraf. Co prawda utwór oryginalny nie jest już
          chyba chroniony (Kent nie żyje, a ochrona przysługuje chyba 25 lat po śmierci),
          ale my byśmy korzystali nie z oryginału, tylko już przetworzonej formy
          internetowej. Więc, moim zdaniem, powinniśmy mieć zgodę, od tego, kto zrobił
          stronę, czyli webmastera strony homeoint.org. I do niego proponuję napisać list.
            • tom_j23 Re: PRAWO AUTORSKIE 06.01.05, 11:28
              stapelia napisała:

              > W sumie to nie musimy pisac ( w kwestii formalnej)ale mysle ze nie zaszkodzi-
              > tzn moralnie bedziemy w porzadku:))

              Na pewno nie musielibyśmy, gdybyśmy dysponowali oryginałem i z niego
              zrobilibyśmy tłumaczenie. Tu już ktoś to jednak wklepał (więc włożył jakąś
              pracę), a my z tej pracy chcemy skorzystać. Ręczne olinkowanie tego - to jest
              sporo pracy. A mając zgodę - napisałbym automat, który skonwertowałby wersję
              angielską (przy pomocy słownika, który zrobimy) na wersję polską z zachowaniem
              linków. To byłoby coś.
              • kama58 Tom j23 - brawo i dzięki 06.01.05, 12:28
                Popieram Cię w całej rozciągłości!

                Troszkę jednak obawiam się, że zostaniesz zniechęcony, tudzież sam dojdziesz do
                wniosku, ze pracy jednak zbyt dużo a efekty nie do końca takie, jak oczekiwano.

                Pozdrawiam serdecznie,
              • beba2 Re: PRAWO AUTORSKIE 06.01.05, 13:40
                A to ja wam wszystkim dowalę, bo wkurza mnie podejście co niektórych. Tom, czy
                za wykłady live dla studentów przypadkiem Ci nie płacą?

                Mam propozycję- zamkniemy wjazd do nędznego, nudnego archiwum i przestaniemy
                pisać - i ja i Martini. Skoro i tak cała nasza pisanina jest guzik warta...

                I zobaczymy Tom czy za kilka miesięcy będzie Ci się chciało napisać jeszcze raz
                tak obszerne posty jak ostatnio ( dodam, ze na ten sam temat, bo przeciez
                pojawią się Nowi na forum i będą chciaeli wiedzieć co to jest homeopatia ).
                Może to faktycznie zmęczenie materiału i brak wiary w rozsądek ludzi, ale mam
                trochę dość...cokolwiek to znaczy.
                • tom_j23 Re: PRAWO AUTORSKIE 06.01.05, 14:19
                  beba2 napisała:

                  > Tom, czy
                  > za wykłady live dla studentów przypadkiem Ci nie płacą?

                  No coż - z czegoś trzeba żyć :-).

                  > Mam propozycję- zamkniemy wjazd do nędznego, nudnego archiwum i przestaniemy
                  > pisać - i ja i Martini. Skoro i tak cała nasza pisanina jest guzik warta...

                  Mam wrażenie, że niepotrzebnie się unosisz. Po pierwsze, nikt nie powiedział,
                  że Wasza pisanina jest guzik warta. Problem leży w tym, żeby osoby piszące coś
                  na forum nie uważały, że robią to z jakiegoś obowiązku. Jeśli już pogodzimy się
                  z tym, że jest to działalność hobbistycza, a nie zawodowa, to zmienia się nam
                  punkt widzenia. Nie robimy tego dla kasy i z musu, ale - dla _przyjemności_
                  bycia w środowisku ludzi mających podobne zainteresowania. A skoro - robimy to
                  dla przyjemności, to i napisanie drugi, czy trzeci raz tego samego nadal jest
                  przyjemnością. Bo przyjemnością jest sam fakt dawania czegoś innym.
                  Oczywiście, żadna przesada nie jest wskazana. Jeśli temat jest czysto
                  teoretyczny i był on konkretnie opisany, to rzeczywiście - szkoda czasu na
                  powtórne pisanie - lepiej odesłać do archiwum (ale - jeśli sam pisałem list, to
                  łatwiej jest mi go odszukać, więc i łatwiej jest podać do niego link, niż
                  zalecić szukanie komuś. Osoba szukająca nie bardzo wie, czego szukać).

                  Inna sprawa jest wtedy, gdy osoba pyta o jakieś sprawy z nią związane. W tej
                  sytuacji odesłanie do archiwum jest półśrodkiem. Owszem, osoba ta może zapoznać
                  się z tym co było na ten temat napisane, ale - osoba ta chciałaby, żeby jej
                  przypadkiem zająć się osobiście. Żeby forum, choć przez chwilę żyło jej
                  problemem. To jest naturalna potrzeba podzielenia się własnym problemem i
                  odczucia, że jest się wysłuchanym i że ktoś się tym przejmuje.
                  Jeśli przyjąć, że taka jest idea - to archiwum może służyć jedynie za bank
                  wiedzy, do której można odesłać na koniec listu. Ale - nic nie zastąpi
                  wysłuchania, pocieszenia, itd. itp.

                  > I zobaczymy Tom czy za kilka miesięcy będzie Ci się chciało napisać
                  > jeszcze raz tak obszerne posty jak ostatnio ( dodam, ze na ten sam temat,
                  > bo przeciez pojawią się Nowi na forum i będą chciaeli wiedzieć co to jest
                  > homeopatia ).

                  No to ja ci odpowiadam z ręką na sercu. NIE WIEM. Życie płynie. Nie jesteśmy
                  ciągle tacy sami. Jedni odchodzą inni przychodzą. Odejdę ja - przyjdzie kto
                  inny. Tak było, jest i będzie.


                  > Może to faktycznie zmęczenie materiału i brak wiary w rozsądek ludzi, ale mam
                  > trochę dość...cokolwiek to znaczy.

                  E tam - zaraz dość. Zrobiliście dużą robotę, rozkręciliście forum. I to jest
                  ok. Ale - czy to oznacza, że teraz już nic nowego nie można zrobić? Bo już
                  wszystko zostało opisane?
                  • very_martini ale się nawarstwia:) 06.01.05, 14:45
                    Znowu wracamy do starego tematu odpowiedzi na forum. Tom, pewnie nie czytałeś
                    naszych postów sprzed miesiąca albo i trochę więcej, by była aferka, oł jea. To
                    się - sorry za słowo - ustosunkuję, a zdania moje i Beby się w 98% pokrywają,
                    więc piszę za nas obie

                    Po pierwsze, nikt nie powiedział,
                    > że Wasza pisanina jest guzik warta. Problem leży w tym, żeby osoby piszące coś
                    > na forum nie uważały, że robią to z jakiegoś obowiązku. Jeśli już pogodzimy się
                    >
                    > z tym, że jest to działalność hobbistycza, a nie zawodowa, to zmienia się nam
                    > punkt widzenia. Nie robimy tego dla kasy i z musu, ale - dla _przyjemności_
                    > bycia w środowisku ludzi mających podobne zainteresowania. A skoro - robimy to
                    > dla przyjemności, to i napisanie drugi, czy trzeci raz tego samego nadal jest
                    > przyjemnością. Bo przyjemnością jest sam fakt dawania czegoś innym.

                    Bardzo mądrze ujęte! My piszemy o homeopatii, bo nas fascynuje ta dziedzina, a
                    mnie dodatkowo zależy na tym, żeby ją odczarować, bo uważam, że jest tego warta,
                    i będę o nią walczyć, ale to, że lubię metodę, a forum jest moim drugim domem,
                    wcale nie oznacza, że chce mi się marnować - sam takiego słowa użyłeś - czasu na
                    pisanie komuś o podentystycznej kulce pierwszej pomocy, bo to już było ze 2
                    razy, że o uodpornieniu nie wspomnę...

                    >ale - jeśli sam pisałem list, to łatwiej jest mi go odszukać, więc i łatwiej
                    >jest podać do niego link, niż
                    > zalecić szukanie komuś

                    Jea, ale Ty napisałeś kilkadziesiąt postów, a ja kilka tysięcy. Na szczęscie mam
                    dobrą pamięć i często pamiętam tytuł albo autora, ale to naprawdę nie jest
                    powód, dla którego miałabym szukać odpowiedniego postu na przykład alinyw1. No i
                    co - podam jej login, żeby ktos sobie wyszukał jej posty, których tak dżuo znowu
                    nie jest, i co - i oberiwe mi się za to, że nie zadałam sobie trudu poszukania
                    tego właściwego. A jak zacznę szukać, to nie starczy mi czasu, żeby odpisać na
                    jakiś post, w którym jest niezadane dotąd pytanie i co - i będzie, że też jestem
                    niedobra i wstetna, bo nie było odpowiedzi po 4 godzinach.

                    >Owszem, osoba ta może zapoznać się z tym co było na ten temat napisane, ale -
                    >osoba ta chciałaby, żeby jej przypadkiem zająć się osobiście

                    Rozumiem to doskonale, ale... Nie wiem, czego wyuczasz, mogę założyć, że fizyki
                    jądrowej, i przychodzi do Cię student z prośbą, żebyś mu w trakcie dyżuru
                    opwoeidział wszystko o kwarkach. I co - fundujesz mu prywatny wykład, czy raczej
                    odsyłasz do konkretnej książki, w której wszystko jest jasno wytłumaczone, i
                    informujesz go, że w razie dalszych pytań jesteś do dyspozycji? Jeśli ktoś
                    będzie miał wątpliwości dotyczące tego, co przeczytał, to ja bardzo chętnie je
                    rozwieję, ale nie będę od podstaw tłumaczyć, dlaczego nie jest łatwo powiedzieć,
                    na co konkretnie ktoś dostał dany lek konstytucyjny, bożem to już ze 3 razy
                    pisała.


                    >Ale - nic nie zastąpi wysłuchania, pocieszenia, itd. itp.

                    To przejrzyj forum i daj mi link do postu, w którym to - albo ina reakcja - NIE
                    mastąpiło. Pomijam przypadki, keidy ktoś nas wkurzył/ obraził, bo takie też
                    były. Czekam.

                    > No to ja ci odpowiadam z ręką na sercu. NIE WIEM. Życie płynie. Nie jesteśmy
                    > ciągle tacy sami. Jedni odchodzą inni przychodzą. Odejdę ja - przyjdzie kto
                    > inny. Tak było, jest i będzie.

                    Z inną ręką na innym sercu powiem Ci - będziesz miał takie momenty, że
                    stwierdzisz, że koniec tego dobrego. Na szczęście zazwyczaj kiedyś pojawia się
                    ktoś, kto Ci humor poprawi.

                    > E tam - zaraz dość. Zrobiliście dużą robotę, rozkręciliście forum. I to jest
                    > ok. Ale - czy to oznacza, że teraz już nic nowego nie można zrobić? Bo już
                    > wszystko zostało opisane?

                    Nie. Tylko ja podejrzewam, jak to się skończy, wiesz? Będzie jedna/ kilka osób
                    zaangażowanych w sprawę, a przyjdą tacy użytkownicy, którzy będą się denerwować,
                    że niejasno, że za mało, że za dużo linków, że link do strony po angielsku, a
                    czemu nie po polsku... Takie jest moje doświadczenie z forum - są posty, które
                    uskrzydlają i miło jest wiedzieć, że ktoś docenia to, co robimy, niestety, tak
                    to już jest, że pamięta się głównie słowa krytyki - z mojego punktu widzenia
                    (ekranu i siedzenia przed komputerem) tak to wygląda.

                    16%VOL
                    22%VAT

                    • tom_j23 Re: ale się nawarstwia:) 06.01.05, 15:27
                      very_martini napisała:

                      W sumie - schodzimy z tematu. I tak naprawdę - to nie wiem czemu w tym wątku.
                      Więc na początek - żeby była jasność - ja do nikogo o nic nie mam pretensji, a
                      moje odpowiedzi na temat odsyłania do archiwum są tylko po pierwsze
                      odpowiedziami na listy skierowane do mnie i po drugie - są moimi przemyśleniami
                      w tej sprawie, z którymi oczywiście nikt nie musi się godzić.

                      > Znowu wracamy do starego tematu odpowiedzi na forum.

                      No właśnie - kto wraca - ja???

                      (...)
                      > A jak zacznę szukać, to nie starczy mi czasu, żeby odpisać na
                      > jakiś post, w którym jest niezadane dotąd pytanie i co - i będzie, że też
                      > jestem niedobra i wstetna, bo nie było odpowiedzi po 4 godzinach.

                      Nie - czemu tak to przedstawiasz. Masz czas - to piszesz, nie masz - to nie
                      piszesz. Jeśli ktoś jest obrażony, że nie ma odpowiedzi - to jego problem, a
                      nie Twój.

                      > Rozumiem to doskonale, ale... Nie wiem, czego wyuczasz, mogę założyć, że
                      fizyki
                      > jądrowej,

                      No - prawie. Programowanie komputerów w języku C i C++.

                      > i przychodzi do Cię student z prośbą, żebyś mu w trakcie dyżuru
                      > opwoeidział wszystko o kwarkach. I co - fundujesz mu prywatny wykład,
                      > czy raczej
                      > odsyłasz do konkretnej książki, w której wszystko jest jasno wytłumaczone, i
                      > informujesz go, że w razie dalszych pytań jesteś do dyspozycji?

                      Tu się nie zgodzę. Wykłady są za kasę. Jest umowa między mną, a uczelnią, kto i
                      co i za ile komu świadczy. I jeśli w umowie o pracę jest np. 200 godzin zajęć,
                      to 200 godzin jestem do dyspozycji, a potem - odsyłam do książek.
                      Ale - jeśli utworzę z własnej inicjatywy koło miłośników fizyki jądrowej i w
                      ramach tego koła przyjdzie student, to nie śmiałbym odesłać go do książek. On
                      po to przyszedł, żeby ze mną rozmawiać. A jeśli ja nie mam na to ochoty - to po
                      co zakładam koło?


                      > >Ale - nic nie zastąpi wysłuchania, pocieszenia, itd. itp.
                      >
                      > To przejrzyj forum i daj mi link do postu, w którym to - albo ina reakcja -
                      > NIE mastąpiło. Pomijam przypadki, keidy ktoś nas wkurzył/ obraził, bo
                      > takie też były. Czekam.

                      Ja nie mówię, że tak nie jest, Ja mówię, że tak powinno być. Jeśli jest - to
                      tym lepiej.

                      > Z inną ręką na innym sercu powiem Ci - będziesz miał takie momenty, że
                      > stwierdzisz, że koniec tego dobrego. Na szczęście zazwyczaj kiedyś pojawia się
                      > ktoś, kto Ci humor poprawi.

                      No nie wiem. Może to wynika z różnicy wieku i doświadczenia życiowego. Ja po
                      prostu nie oczekuję zbyt wiele, przez co nie bywam rozczarowany.

                      > Nie. Tylko ja podejrzewam, jak to się skończy, wiesz? Będzie jedna/ kilka osób
                      > zaangażowanych w sprawę, a przyjdą tacy użytkownicy, którzy będą się
                      > denerwować, że niejasno, że za mało, że za dużo linków, że link do strony
                      > po angielsku, a czemu nie po polsku...

                      E tam. Wychodząc z takiego założenia rzeczywiście niczego nie dałoby się
                      zrobić. Ludzie z natury rzeczy są dobrzy i chętni do pracy. A że czasem trafi
                      się malkontent? Takie życie.
                      Ważna jest umiejętność rozbudzenia chęci do pracy. Jeśli nie stworzysz
                      projektu, w którym będzie miejsce na pracę wielu ludzi, to jak chcesz, żeby oni
                      pracowali? Musisz zapewnić "front robót", a wtedy zobaczysz ilu będzie chętnych
                      do pracy.

                      > Takie jest moje doświadczenie z forum - są posty, które
                      > uskrzydlają i miło jest wiedzieć, że ktoś docenia to, co robimy, niestety, tak
                      > to już jest, że pamięta się głównie słowa krytyki - z mojego punktu widzenia
                      > (ekranu i siedzenia przed komputerem) tak to wygląda.

                      O - tu chyba dotknęłaś najważniejszej sprawy. Czemu piszesz, że "pamięta się
                      głównie słowa krytyki"?
                      Przecież ogólnie znaną reakcją człowieka jest pamiętanie rzeczy dobrych. Więc
                      po prostu krytyki (niekonstruktywnej) w ogóle nie czytaj. A pamiętaj tylko
                      rzeczy dobre :-).
                      • very_martini I tak syf w tym wątku 06.01.05, 15:48


                        To jeszcze dopiszę.

                        > No właśnie - kto wraca - ja???
                        Hehe, tak, bo mnie prowokujesz.

                        Koło naukowe to coś innego. Ale i tak, jeśli zakładasz koło naukowe, to ono jest
                        dla osób zainteresowanych, czyli takich, które cuś tam więcej niż podstawową
                        wiedzę mają. Wyobrażasz sobie koło naukowe językoznawców, którym trzeba
                        tłumaczyć, co to jest rzeczownik i przymiotnik? Ja nie bardzo. Możemy sobie na
                        takim spotkaniu pogadać o interfiksowych derywatach odczasownikowych, a jak ktoś
                        nie wie, cóż to takiego czasownik, to niech sobie uzupełni tę podstawową wiedzę.
                        Forum nie jest kołem naukowym, co nie oznacza, że każdy, kto tu przychodzi ma
                        już jakąś wiedzę o czasowniku. Lepiej jest jednak, jeśli zajrzy sobie do wątków,
                        które już były, i po prostu dopyta. To dużo lepsze z metodycznego chociażby
                        punktu widzenia - konkretne pytania wynikają z tego, że ktoś wykonał pracę
                        intelektualną nad zgłębieniem jakiejś porcji infirmacji, czyli w jakiś sposób je
                        przetrawił, czyli - utrwalił, czyli - ma jakieś podstawy, na których może
                        bazować przy zdobywaniu dlaszej wiedzy. To, moim skromnym zdaniem, jest dużo
                        efektywniejsza metoda zdobywania niż przyjście i proszenie o wykład od początku
                        - tym bardziej, że na forum jest naprawdę bardzo wiele informacji, napisanych,
                        jak sądzę, dość sprawnie i jasno.

                        > No nie wiem. Może to wynika z różnicy wieku i doświadczenia życiowego. Ja po
                        > prostu nie oczekuję zbyt wiele, przez co nie bywam rozczarowany.

                        Nie lubię minimalizmu. Jeśli dużo daję, to mam prawo dość użo oczekiwać,
                        natomiast nie rozczarowuje mnie to, ile dostaję, co najwyżej mnie to złości i na
                        krotką metę zniechęca. Dużo rzeczy w życiu robiłam za darmo, w dodatku zazwyczaj
                        nie sułyszałam nawet "dziękuję", i jakoś dalej je robię. W niebie mi to może
                        wynagrodzą bezpiecznymi ścieżkami rowerowymi i wejściówką na basen. Dożywotnią,
                        chciałoby się rzecz, ale w niebie to chyba nie ma zastosowania.

                        > E tam. Wychodząc z takiego założenia rzeczywiście niczego nie dałoby się
                        > zrobić. Ludzie z natury rzeczy są dobrzy i chętni do pracy
                        Ahaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. Szkoda, że dość często nie do tej,
                        którą wykonują;))) A że dobrzy są, to osobna historia.

                        > O - tu chyba dotknęłaś najważniejszej sprawy. Czemu piszesz, że "pamięta się
                        > głównie słowa krytyki"?
                        > Przecież ogólnie znaną reakcją człowieka jest pamiętanie rzeczy dobrych

                        To pogadaj z lekarzami, którzy wciąż się pienią, że (ponoć niewielka)
                        skorumpowaa grupa kolegów po fachu robi dobrej i uczciwej reszcie obciach. Że o
                        policjantach nie wspomnę:)


                        A to nie Ty przypadkiem uwaliłeś mojego kolegę z jakiegoś przedmiotu związanego
                        z programowaniem? Czy jesteś dobry i nie uwalasz?


                        16%VOL
                        22%VAT
                        • tom_j23 Re: I tak syf w tym wątku 06.01.05, 16:05
                          very_martini napisała:
                          >
                          > > No właśnie - kto wraca - ja???
                          > Hehe, tak, bo mnie prowokujesz.

                          Ja??? Znowu niecne podejrzenia :-).

                          > Koło naukowe to coś innego.
                          (...)
                          Masz rację. Wpadłem na ekstra pomysł. Zrobimy portal wymagający logowania, a
                          przy logowaniu będą trzy czujne pytania sprawdzające. Klient nie zdał - dostaje
                          link do archiwum. Zdał - wchodzi do środka. Dobre, co nie?
                          Żeby nie prowokować - więcej nie piszę na ten temat.

                          (...)
                          > A to nie Ty przypadkiem uwaliłeś mojego kolegę z jakiegoś
                          > przedmiotu związanego
                          > z programowaniem? Czy jesteś dobry i nie uwalasz?

                          Coś Ty. Ja jestem dobry i nie uwalam.
                          • very_martini Re: I tak syf w tym wątku 06.01.05, 16:19
                            > Ja??? Znowu niecne podejrzenia :-).
                            A czemu "znowu"?

                            > Masz rację. Wpadłem na ekstra pomysł. Zrobimy portal wymagający logowania, a
                            > przy logowaniu będą trzy czujne pytania sprawdzające. Klient nie zdał - dostaje
                            >
                            > link do archiwum. Zdał - wchodzi do środka. Dobre, co nie?

                            Beznadziejne, bo zapomniałeś o opinii od proboszcza i dzielnicowego
                            Wypaczasz moją myśl. Ja cały czas piszę tylko i wyłacznie o tym, żeby korzystać
                            z wyszukiwarki w celach organizacyjnych. Napisałam Ci zresztą maila, tam jest o
                            czymś skrajnie innym - weźnie i przeczyta w wolnej chwili.

                            > Coś Ty. Ja jestem dobry i nie uwalam.
                            W ogóle? Kilka lat temu bym powiedziała, że nie jesteś dobry, bo nie istniejesz,
                            ale jednak wieloletnie doświadczenie wskazuje na to, że jednak tacy istnieją.
                            Ale może chociaż odsyłasz?

                            16%VOL
                            22%VAT

                            • tom_j23 Re: I tak syf w tym wątku 06.01.05, 17:10
                              very_martini napisała:

                              > Beznadziejne, bo zapomniałeś o opinii od proboszcza i dzielnicowego
                              > Wypaczasz moją myśl. Ja cały czas piszę tylko i wyłacznie o tym, żeby
                              > korzystać z wyszukiwarki w celach organizacyjnych.

                              Ok, ok, ok. Rozumiem.

                              > Ale może chociaż odsyłasz?

                              W zasadzie - nie. Jak zrobisz porządny wykład i dasz do tego przykłady na
                              dyskietce, to ma siły. Muszą zrozumieć.
                              Jak ktoś nie chodzi na wykłady i nie wie o co chodzi - to odsyłam - na przyszły
                              semestr :-).
                      • kama58 Re: Tom - popieram !!! 06.01.05, 15:50
                        Tom, podoba mi się Twoje podejście i tyle, chciaż merytorycznie i fizycznie
                        projektu raczej nie dam rady wspomóc.

                        > Może to wynika z różnicy wieku i doświadczenia życiowego. Ja po
                        > prostu nie oczekuję zbyt wiele, przez co nie bywam rozczarowany.

                        A przed Bebą i Martini chylę czoła za to , co już zrobiły.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka