23.11.07, 13:05
Wczoraj pani psychiatra chciała mnie do szpitala skierować-mam dola
postepujacego,myśli samobójcze.Nie zgodziłam sie wiec zwiększyła mi dawki
leków-narazie.
Mam pytanie czym rożni sie leczenie szpitalne? Dok mówiła ze po tygodniu,góra
dwóch doszłabym do siebie.
Obserwuj wątek
    • 1.mortycja Re: Szpital 23.11.07, 13:09
      Nigdy nie byłam szpitalu w zwiazku z depresją.. tzn nie lezałam, bo
      tak to byłam, więc nie mam pojecia..może to terapie połączone z
      silnymi lekami??Trzymaj sie asiunia, nie pozwól by te mysli Tobą
      zawładneły to Ty jestes pania swojego losu, a nie śmierć
    • poetkam Re: Szpital 23.11.07, 13:44
      Szpital...Mój mąż był miesiąc w szpitalu. Faktycznie po pewnym
      czasie lepiej się poczuł. Był też kilkakrotnie na oddziale dziennym.
      To rodzaj szpitala "dziennego" a nie całodobowego. Może poproś
      lekarkę o skierowanie na oddział dzienny? Jesteś tam w godzinach
      dopołudniowych, a około trzynastej jedziesz do domu.
      Swoją drogą, jeśli masz zwiększoną dawkę antydepresanta, to obserwuj
      siebie, zażywaj leki grzecznie.
      Asieńko, myśli samobójcze męczą. Chcesz to zrobić, ale się wahasz,
      coś jednak Cię trzyma przy życiu...Ty masz dzieci, które kochasz,
      faceta, masz dla kogo żyć! Najważniejsze jednak, abyś wiedziała, że
      żyjesz dla siebie. Ja wiem , że to trudne, bo całkiem niedawno też
      się zastanawiałam nad samobójstwem własnym...
      Trzymaj się, my tu myślimy o Tobie!
    • laminowany Re: Szpital 23.11.07, 14:25
      Byłem dwa razy po 2 miesiące w podwarszawskiej Drewnicy. Przyczyną
      była górka. Pomimo silnych leków pomagałem ludziom. Nie tylko
      rozmową, ale też strzygłem (nie jestem fryzjerem, ale umiem to
      robić smile), usunąłem kolczyk dziewczynie z ucha (od miesiąca miała
      tam straszną ranę a siostry nie chciały tego zrobić, ani wysłać ją
      na zabieg) Jak chciałem zwrócić uwagę lekarzowi, że koleżanka od
      godziny krzyczy i strasznie cierpi to dali mi zastrzyk. Jak prosiłem
      o pomoc gdy mnie serce bolało (czasami mnie bardzo boli) to mnie
      związali w pasy i następny zastrzyk. Później już mieli absolutny
      spokój. Wywołali u mnie całkowite odrętwienie, katatonia trwała
      jeszcze z 2 tygodnie. W ciężkiej depresji wypisał mnie ze szpitala.
      Wtedy jeszcze miał się kto mną opiekować. Za drugim razem byłem
      pokorny jak baranek, więc nie wyszedłem w depresji.
      Pewnie są lepsze szpitale niż Drewnica, ale hospitalizacja to
      ostateczność.
      A i jeszcze coś Wam powiem za oboma razami nie miałem żadnej terapii
      ani nikt inny na oddziale. Czekałem na możliwość pięciominutowej
      rozmowy z lekarzem prowadzącym w kolejce po dwie godziny.
      Pewnie są lepsze szpitale niż Drewnica, ale hospitalizacja to
      naprawdę ostateczność.
      A i jeszcz coś za oboma razami nie miałem żadnej terapi ani nikt
      inny na oddziale. Czekałem na rozmowę z lekarzem prowadzącym w
      kolejce po dwie godziny.
      • 1.mortycja Re: Szpital 23.11.07, 14:29
        laminowany to jest straszne jak traktują ludzi w szpitalach, ja
        pamietam jak miałam atak nerwicy, to lekarka spojrzała na mnie i "no
        i co ryczyyy w domu powinnaś siedzieć a nie sie po szpitalach
        włóczyc" tak mnie przywitali pozniej było jescze gorzej..lekarze
        traktują ludzi jak mięso!
        • laminowany Re: Szpital 23.11.07, 14:50
          Ja na takich trafiłem. Choć głównie mam pretensje do prowadzącego.
          To był za każdym razem ten sam, ciągle niemający czasu na pacjentów
          ordynator. Jak już było ze mną strasznie, a on nawet nie chciał
          rozmawiać przez minutę to ubłagałem na kolanach młodą lekarkę, żeby
          go poprosiła o zmianę leków. Stał się cud. Zmienili mi leki i szybko
          wróciło zdrowie. To jedyny ludzki odruch, jaki mnie spotkał od
          lekarzy w Drewnicy. Siostry i sanitariusze byli ok.
    • gasiennicaaa Re: Szpital 23.11.07, 14:30
      byłam w szpitalu 3 lata temu, leżałam ok. 2 miesiące, było ciężko, naprawdę
      ciężko, źle znosiłam szpital ale cieszę się że tam trafiłam, bo wreszcie
      dostałam sensowną diagnozę

      teraz mam nawrót całego gówna - nawet gorszego niż to które doprowadziło mnie 3
      lata temu do szpitala - i za chiny nie dam się już tam wpakować, wolę się
      kurować w domu, no chyba, że będzie ze mną makabrycznie do n-tej potęgi źle to
      wtedy sama się wepchnę na izbę przyjęć, ale to ostateczność...
      na razie wolę żreć Zalastę ambulatoryjnie

      ale że w szpitalu często ludzie dochodzą do siebie szybciej niż poza nim to
      prawda (nie we wszystkich przypadkach ale często prawda), bo mając pacjenta
      24h/dobę mogą sobie pozwolić na większe dawki etc., a ambulatoryjne leczenie
      jest bardziej "zachowawcze"

      ps. ja leżałam w KLINICE psychiatrycznej, do zwykłej "rejonówki" nie dałabym się
      wepchnąć, przynajmniej nie tej z mojego województwa.
    • vinci28 Re: Szpital 23.11.07, 14:53
      czasami warto ja w kilka dni wrocilem az przesadnie wpadlem w manie
      i nie chcialem z tamtad wychodzic ale wieksza dawka i mozan bez tego
      powodzenia
    • miriam11 Re: Szpital 23.11.07, 15:22
      po tym co tu wypisujecie to ja już wiem jedno - choćbym miała zdechnąć gdzieś
      pod płotem, to się nie dam mojemu psychiatrze wpakować na oddział. NIGDY W ŻYCIU.
      I guzik mnie obchodzi że to klinika. I tak nie wierzę że tam byłoby inaczej.
      Brrrrrrrrrrr.
      • gasiennicaaa Re: Szpital 23.11.07, 15:53
        wierz mi Miriam, w klinice JEST inaczej... co nie znaczy że chcę tam wrócićwink
        pozdrawiam
        • lolinka2 Re: Szpital 23.11.07, 16:06
          jest inaczej.
          Ja naprawdę bardzo miło wspominam pobyt w szpitalu i nie twierdzę, że nigdy
          więcej - wręcz przeciwnie, mam pewne marzenia - plany urlopowe związane z
          Głuską, uważam, że to właściwe miejsce, fajnie zorganizowane, ma owszem swoje
          braki ale na brak szacunku, humanitarnego traktowania i czasu ze strony lekarza
          prowadzącego czy pielęgniarek z całą pewnością nie mogę narzekać.
        • miriam11 Re: Szpital 23.11.07, 16:08
          Gąsienico miła, a czy nie lepiej pomyśleć pozytywnie, że może nigdy nie stanę
          przed taką decyzją?
          (chociaż jak znam siebie i mojego chada, to stanę... ale nie chcę o tym teraz
          myśleć)
          • laminowany Re: Szpital 23.11.07, 16:14
            To, co napisałem to najszczersza prawda. To było straszne przeżycie,
            jednak alternatywy dla mnie nie było. Teraz się nawet cieszę, że tam
            byłem. To mnie jeszcze bardziej mobilizuje do brania lekarstw i
            robienia wszystkiego, aby się tam nie znaleźć.
            Jednak nigdy to nie będzie dla mnie spokojna przystań.smile
          • gasiennicaaa Re: Szpital 23.11.07, 16:19
            oczywiście że lepiej myśleć pozytywniesmile
            więc nie martw się, ja np. teraz w makabrycznym stanie a nie poszłam do szpitalasmile
            i Ty też nie będziesz musiała - i basta!
            proponuję aby tej wersji się trzymać, ok? smile
            • czareg Re: Szpital 23.11.07, 17:08
              W IPiNie spedziłem na 3 oddziałach ponad rok, 6 tygodni do tego w miejscowym powiatowym. IPiN ma parę zalet - przede wszystkim smaczne (choć nie duże) jedzenie. Niezłe sa też warunki sanitarne (co dziennie brałem długą, gorącą kąpiel), kadra, szczególnie pielęgniarska, na bardzo wysokim poziomie (było to 6 lat temu, więc pewnie zaszły zmiany). A powiatowy - no cóż, nie polecam.
              Szpital to nie jest przyjemność, ale też nie tragedia. Po wyjściu z powiatowego pierwszą rzeczą jaką zrobiłem, to rozpoznanie jakie inne mam alternatywy - IPiN trochę za daleko. Nie znaczy to, że chcę do szpitala, od 4 lat takiej potrzeby nie było (przynajmniej tak twierdzi lekarz prowadzący, choć nie zawsze byłem sumiennym i grzecznym pacjentem). Asiu - szpital to ostateczność, ale im bardziej się nastawisz negatywnie, tym trudniej będzie o szybką poprawę w przypadku hospitalizacji.
            • miriam11 Re: Szpital 23.11.07, 17:10
              Oczywiście. Tej wersji będziemy się trzymać i ją całkowicie popierać.
              • gasiennicaaa Re: Szpital 23.11.07, 17:12
                <peace> wink
                • asiuniaa36 Re: Szpital 23.11.07, 17:35
                  Dziękuję za Wasze wypowiedzi.Ja po próbie samobójczej byłam w takim szpitalu,ale
                  byłam w manii i choć było byle jak ja czułam sie jak na kolonii...Nie było ani
                  rozmowy z Lekarzem,ani terapii czy psychologa-tylko leki nic więcej...
                  Nie wiem jak mi nie przejdzie,będę musiała iść
                  ...Ciekawe jakie oni leki wtedy dają...
                  • gasiennicaaa Re: Szpital 23.11.07, 17:52
                    chyba te same tylko w większych dawkach i ilościowo więcej czyli różnego rodzaju
                    trzymam kciuki żeby było ok
                    • asiuniaa36 Re: Szpital 23.11.07, 18:01
                      Gasieniczko ja za Ciebie tez trzymam kciuki...Tobie pewnie jeszcze
                      ciężej...biedaczek-buziaczek dla Ciebie
                      • gasiennicaaa Re: Szpital 23.11.07, 18:03
                        i ja Tobie też buziak soczysty posyłam big_grin
                        • asiuniaa36 Re: Szpital 23.11.07, 18:06
                          cieple siostrzyczki? ;-P
                          • gasiennicaaa Re: Szpital 23.11.07, 18:07
                            big_grin (ale nie skumałam tych siostrzyczek, hehe)
                          • czareg Re: Szpital 23.11.07, 18:14
                            Wypraszam sobie!
                            tongue_out
                            • asiuniaa36 Re: Szpital 23.11.07, 18:26
                              Gasieniczko jak nie rozumiesz co to cieple siostrzyczki?
                              Czarek co Ty sobie wypraszasz?
                              • gasiennicaaa Re: Szpital 23.11.07, 19:31
                                no właśnie gąsienica nie zrozumiała co to ciepłe siostrzyczki <zawstydzony>
                                i co czarek sobie wyprasza też nie zrozumiała...
                                hahaha
                                • gasiennicaaa Re: Szpital 23.11.07, 19:39
                                  nie rozumiem ciepłych siostrzyczek ale brzmi dobrze ;-P big_grin big_grin
                              • czareg Re: Szpital 23.11.07, 20:17
                                Wypraszam sobie siostrzyczkę :-Þ
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka