Dodaj do ulubionych

CHAD a alkoholizm

07.07.08, 13:18
Chciałabym sie dowiedzieć czy na forum są osoby uzależnione od alkoholu i jednocześnie cierpiące na CHAD?? Czy wogóle jest możliwe współwystępowanie obydwu chorób?? Czy alkoholizm może wywołać CHAD?? Lub odwrotnie?? Jak leczy się tego typu "przypadki"? Bardzo dziękuję za wypowiedzi.
Obserwuj wątek
    • beatrix-kiddo Re: CHAD a alkoholizm 07.07.08, 13:34
      nie tylko jest możliwe, ale stosunkowo częste, do tego stopnia, że nawet w
      niektórych opracowaniach nt chad się problem alkoholizmu pojawia. Po prostu
      zdarza się, że chadowiec ma w okresach depresji skłonność do "ratowania się"
      alkoholem i często prowadzi to do uzależnienia.
      Leczenie jest b. trudne ale możliwe, tylko trzeba trafić na psychiatrę, który
      jest specjalistą jednocześnie w zakresie uzależnień jak i chad. Zwykły terapeuta
      od alkoholu lub zwykłe aa mogą się nie sprawdzić z powodu niezrozumienia istoty
      choroby jaką jest chad.
    • lula_ripley Re: CHAD a alkoholizm 08.07.08, 21:11
      Tak.
      Tak.
      Tak.
      Nie wiem.
      • megg2003 Re: CHAD a alkoholizm 09.07.08, 09:39
        A mogłabym wiedzieć coś więcej?? jeśli TAK proszę o rozwinięcie wypowiedzi.
    • anetta1773 Re: CHAD a alkoholizm 09.07.08, 02:21
      Są takie przypadki - są to tzw.chorzy podwójnej diagnozy.W Warszawie należy się
      zgłosić na ul.Goplańską obok Instytutu Psychiatrii i Neurologii.
      • megg2003 Re: CHAD a alkoholizm 09.07.08, 09:36
        Dziekuję, jednak potrzebuję namiarów na Polskę północną (okolice Gdańska).
        • aidka Re: CHAD a alkoholizm 10.07.08, 20:46
          alkohol jest depresjogenny bardzo
          czyli - ulga na trochę, a potem depresyjny zjazd
          często nawet specjaliści nie umieją odróżnić czy najpierw była
          depresja i zapijano ją alkoholem
          czy też
          pierwszy był alkohol, a potem nastąpił dół

          by odróżnić depresję od stanu poalkoholowego
          psychiatra pyta często czy pacjent czuje raczej smutek czy lęk i
          niepokój

          nie choruję na CHAD
          ale od lat na depresję
          i sama miałam takie chwile
          gdy trudno było mi wychodzić z domu
          nie dawałam rady zapisać się do psychiatry i czekać 2 tygodnie na
          wizytę, a potem kolejne tygodnie na to aż leki zaczną działać
          /o ile będą dobrze dobrane/
          więc czasem wywlekałam się z domu do sklepu po drugiej stronie ulicy
          i kupowałam piwo - tak było prościej
          tylko u mnie ten alkohol działa naprawdę na moment
          a potem jest jeszcze gorzej, niż było przed jego wypiciem
          tak czy inaczej - alkohol bardzo często krzyżuje się z depresją
          zapewne w CHAD także
          • megg2003 Re: CHAD a alkoholizm 11.07.08, 08:01
            Przyznam szczerze, że napisałam ten post, ponieważ u mnie w rodzinie jest osoba
            uzależniona od alkoholu od wielu lat. Jest po 2 próbach samobójczych (raczej o
            charakterze demonstracyjnym). Jakies 2 lata temu lekarze zdiagnozowali u niego
            CHAD. Żona bagatelizuje problem alkoholizmu (silne współuzależnienie) i za
            wszelką cenę próbuje mi wpoić, że on cierpi na CHAD, nie jest alkoholikiem.
            Owszem, czasem pije, ale ona nie może go zostawić z jego chorobą samego: "bez
            nas [mnie i syna] on by sobie nie poradził". A mąż nie pracuje, chleje dalej i
            bierze leki psychotropowe. Albo i nie bierze...
            • emilline Re: CHAD a alkoholizm 14.07.08, 00:05
              jak już pewnie sama na to wpadłaś ona też mu niewiele pomoże (teraz
              pewnie bardziej szkodzi) jeśli sama sobie nie uświadomi, że mąż jest
              alkoholikiem. a z tego co tu piszesz to z pewnością jest! także
              1) najpierw rodzina musi sie o tym przekonać.
              2) on też --> tu będą największe problemy. zawsze jest tak samo,
              chory podejmuje leczenie dopiero wtedy kiedy sięgnie dna. żeby chory
              (nawet pijany/na kacu) stwierdził, że to już dno to musi dojść do
              niezłej patologii...
              wiem bo u mnie w rodzinie była/jest podobna sytuacja. kiedy juz do
              mojej mamy dotarło, że jej mąż (mój ojczym) jest alkoholikiem
              zaczeła popełniać te wszystkie, podstawowe błędy typu: rozmowa z
              pijanym, dostosowywanie sie do jego nastrojów, "próbowanie życ w
              normalny sposób", np wychodzenie z mężem na imprezy do znajomych
              (kazda konczyla sie tak samo...), obwinianie siebie, branie na
              siebie odpowiedzialnosci za jego sprawy, itp itd = NONSENSE! nalezy
              od razu szukac fachowej pomocy!
              de facto niszczyla tym siebie a jemu tylko pomagala rozwijac
              chorobe. takze powiem w skrocie, potrzebowalismy 6 lat NIEZLEGO
              HARDCORU zeby w koncu delikwent podjął leczenie. (6lat od momentu
              kiedy rodzina glosno zaczela nazywac to alkoholizmem bo wczesniej
              oczywiscie chlanie sceny i awantury tez trwaly latami).
              teraz nie pije ale i tak jest baaardzo ciezko. leczyc musza sie z
              tego wszyscy.
              coz, malo optymistycznie ale taka jest prawda. trzeba jak
              najszybciej uswiadomic sobie problem i zglosic sie do specjalistow.



              • emilline Re: CHAD a alkoholizm 14.07.08, 00:09
                zapomnialam dodac ze łaczenie lekow psychotropowych z alkoholem tez
                troche trwalo. to co rzeczywiscie pomoglo to pomoc jego przyjaciela,
                ktory sam jest alkoholikiem i juz podjal leczenie. wiec radze isc w
                tym kierunku.
                • megg2003 Re: CHAD a alkoholizm 14.07.08, 09:18
                  No właśnie, najgorzej będzie z tym uświadomieniem. Żona tego alkoholika jest tak silnie współuzależniona, że nawet wizyta na jej terapii nie pomogła. Zrezygnowała, bo terapeuci kazali odstawić jemu leki psychotropowe, a wziąć się za leczenie alkoholizmu. Jak to?? Odstawić leki?? Przecież lekarze wiedzą lepiej niż te panie z przychodni uzależnień!! I skończyła się jej terapia, jego tym bardziej. Ja już tez dałam spokój, bo to nie ma sensu. Bezradność jest ciężka w tej sytuacji, bo mają 17-letniego syna, który też się stacza. To ona chyba musi sięgnąć dna, mąż alkoholik musi ją pobić po pijaku albo zgwałcić, albo już to zrobił...
                  • emilline Re: CHAD a alkoholizm 14.07.08, 13:43
                    no tak bezradnosc, skad ja to znam...
                    ale wiesz, tak na pocieszenie Ci powiem ze u mnie tez bylo KILKA
                    prob zwracania sie o pomoc do specjalistow. "delikwent" nawet 2 razy
                    uciekal z oddzialu zamknietego. wydaje mi sie ze chodzi przede
                    wszystkim o to zeby trafic na sensownych ludzi, ktorzy sami przez to
                    przeszli i podchodza do pacjenta indywidualnie. a o takich baardzo
                    trudno. roi sie od kretynow, ktorzy jeszzce bardziej potrafia
                    zdolowac. gdyby chodzilo o warszawe pomoglabym Ci ale skoro polnoc
                    to sama jokos musisz szukac odpowiedniej poradni, najlepiej czegos
                    sprawdzonego.
                    z tym odstawieniem lekow i leczeniem alkoholizmu to swieta
                    prawda!!!!!! najpierw detox pod kroplowka, potem min miesiac w
                    osrodku (w ośr w bełchatowie leczenie przynioslo skutek) a pozniej
                    weekendowe spotkania z grupa i stala wspolpraca z lekarzem. wtedy
                    dopiero niech sie gosc zabiera za CHAD. ten moj ojczym to tez oproz
                    alkoholizmu ma jakas depresje permanentna, moze to nawet CHAD ale
                    nie wiem bo ja z nim na te tematy nigdy nie rozmawiam. ale zapewniam
                    ze od zawsze ma ogromne problemy ze soba. jednak alkoholizm jest
                    najbardziej inwazyjny z tego wszystkiego i to dla wszystkich
                    czlonkow rodziny. dobrze ze maja Ciebie bo widze ze sie
                    zaangazowalas ale nie wymagajmy rzeczy niemozliwych... na to
                    potrzeba czasu, w ktorym dochodzi do powolnej agonii az w koncu
                    wszyscy beda tym tak zmeczeni i tak wyjałowieni z uczuc ze spojrza
                    na sprawe trzezwo. chodzi mi tu szczegolnie o ta żone bo chyba mocno
                    jest wkrecona w to ze samo mu przejdzie albo nie wiem jeszcze co...
                    moja mama rowniez potrzebowala "mocnych wrazen" zeby sie przekonac
                    ze jej prosby i tlumaczenia na nic sie nie zdadza. i juz mi tu nawet
                    nie chodzi o gwalty i pobicia. tylko o taka specyficzna atmosfere
                    24h i dzikie zachowania. nie bede na ten temat sie rozwodzic bo by
                    transfer nie wytrzymal ;]
                    nalezy uzbroic sie wcierpliwosc i stanowic wsparcie dla tych osob w
                    kazdej sytuacji. don't give up! ja tez nie wierzylam ze to sie
                    kiedys skonczy!!!
                    pozdrawiam smile
                    • megg2003 Re: CHAD a alkoholizm 15.07.08, 14:17
                      Dziękuję za tak obszerną wypowiedź
                      Pozdrawiam smile
                      • emilline Re: CHAD a alkoholizm 17.07.08, 00:15
                        spoko, lubie sie tak czasem wyzyc literacko wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka