kotomysza
04.09.08, 12:43
ostatnio zauważyłam, że się męczę. za szybko. środa, to mój dzień
kryzysu. czyli padam na nos, śpię. a mój standard to realizacja
wszystkich planów i zamierzeń. a teraz coraz więcej zostaje w
notesie, a ja mam niesmak.
więc mam pytanie, czy można coś zaradzić. tempa życia nie mogę
zmienić za bardzo. bo działam jako mama, żona, pracownik. nie mogę,
dla własnego zdrowia zrezygnować z hobby - choć i tak czasami
odpuszczam sobie mocno.
po prostu jestem słaba. i czuję, że te dwa tygodnie maksymalnego
luzu to było stanowczo za mało.
witaminy, leki... nie wiem.
i to jest jakieś takie dziwne zmęczenie, jakbym siedziała za szklaną
taflą i w przezroczystym kiślu (kisielu?).