Dodaj do ulubionych

samookaleczenia

06.09.08, 20:21
Witam,
Jestem ciekawa, czy wy rownież mieliście doswiadczenie z
samookaleczeniami (oprócz prob samobójczych - to inna hitoria..)Ja
pewnego razu leżąc z głową wpatrzoną w sufit postanowiłam sobie
pomóc. Zabić ten psychiczny ból. Wzięam młotek i zaczęłam uderzać
siebie po kostkach dopoki się nie zmeczyłam. Cholernie bolało, ale
chyba mniej niż moje cierpienie, ktorego wtedy nie czułam...
Pozniej miałam spuchnięte, posiniaczone kostki... ale ciągle
myślałam o tym jak zranic siebie bardziej, zranic fizycznie...
Moj psychiatra powiedział, że t ucieczka przed bólem psychicznym,
niepewnością.... i że niestety przy chad sie zdarza.
Czy mieliscie podobne doswiadczenia?
Z gory dziekuje...
Obserwuj wątek
    • ka_an Re: samookaleczenia 06.09.08, 20:49
      Ja jestem depresyjna, więc nie wiem czy ma to dla Ciebie znaczenie. Mam kilka
      blizn po ranach ciętych nadgarstków i przedramienia. To był ból, nad którym
      miałam władzę i chyba o to chodziło.
      • befrida Re: samookaleczenia 06.09.08, 21:11
        Też tak czułam... mogłam nd tym zapanować, przestać, ale raniłam się
        mocniej, zby czuc tylko bol fizyczny.Tez mam blizny na ndgastkach,
        ale te kostki były naprawde zaskakujace. A może w tym nasza siła,
        że tak bardzo chcemy pozbyc się wewnętrznego bólu, że jesteśmy w
        staniw zranić nsze ciało, zeby zaskocyc nasz mozg....
        Z tego wynika, ze okaleczajac sie, nie chcemy sie zranic... my
        walczymy o włdzadze nad nasza glowa...
        Co o tym myslicie?
        Mze brdze, ale czasem staram sie usprawedliwiac moje
        samookaleczeia...
        • ka_an Re: samookaleczenia 06.09.08, 21:52
          Samookaleczenie jest jednym z elementów choroby. Nie ma sensu jego
          usprawiedliwianie. Natomiast trzeba cierpliwie szukać jego źródła, aby się
          zatrzymać w odpowiednim momencie. Nie jest to łatwe i nie wiem, czy możliwe.
    • ikar113 Re: samookaleczenia 07.09.08, 02:25
      U mnie było tak, że ciąłem się wtedy, kiedy ból psychiczny był tak
      duży, że sam widok krwi i ból fizyczny sprawiały mi ulgę. Najgorsze
      chyba w tym wszystkim jest to, że jak juz ktos raz zaczął, to trudno
      przestać. Mi się niby udało, ale własnie- "niby", bo żyletka cały
      czas czeka w szufladzie, a ja myslę o tym praktycznie codziennie...
    • litigate Re: samookaleczenia 07.09.08, 21:56
      ja mam za soba ciecie sie w roznych miejscach
      pech ze raz byly to nadgarski i pan madry wzial to za probe
      a mi chodzilo o to zeby bolalo
      cielam wolno, zyletka
      nie zeby leciala krew, zeby bolalo
      potem bylo jeszcze raz
      ale cielam w niewidocznym miejscu
    • beatrix-kiddo Re: samookaleczenia 07.09.08, 21:58
      ja nie wiem czy to można uznać za samookaleczenia, ale "zjadam" palce - obgryzam
      skórki do żywego mięsa... po stanie moich palców można poznać mój stan
      psychiczny. Niestety ostatnio mięcho na wierzchu sad Gryzę do krwi.
      • poetkam Re: samookaleczenia 07.09.08, 22:25
        Ja podobnie jak Beatrix, gryzę i drapię skórę na dłoniach...Do krwi. Paskudnie
        to wygląda sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka