35.a 15.09.08, 22:41 Mam ochotę się kłócić, przyłożyć komuś w czapę, coś rozpie.dolić, uprawiać seks z kimkolwiek, dołożyć komuś zasłużenie w mordę, nabluzgać, podpalić, ku.wa, nosi mnie Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
konto_online Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 00:21 no to dawaj tylko o czym będziemy się kłócić? Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 09:19 Kocham was, reagujecie prawidłowo (maniacy?) Temat nieważny, byle pióra latały. Odpowiedz Link
konto_online Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 10:41 weź młoda nie pierdziel, tak? jak to temat nie ważny? ja swój poziom mam, o byle duperele się nie będę kłócił! Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 11:01 (tylko spokojnie, bo mnie teraz łatwo rozśmieszyć, a to niebezpieczne, bo może iść za tym lawina złych uczynków...) Apartheid? Ucisk kobiet w północnych Indiach? Stonka zimniaczana i czy faktycznie ją onegdaj zrzucili? Wpływ zorzy polarnej na długość menstruacji u Eskimosek? (to ostatnie to cytat jakowyś...) Odpowiedz Link
konto_online Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 11:06 i z babami to zawsze tak nigdy nie wiedzą czego chcą znaczy wiadomo - zawsze się powód do kłótni znajdzie dobry Odpowiedz Link
matrioszka42 Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 08:46 Pisz, a ja będę czytać. Chcesz się kłócić? Dawaj! Bić się nie będę bo mnie ręka boli Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 09:30 Właściwie to chyba wiem, co wywołuje taką chęć odreagowania - zaczęłam od wczoraj jak porządny obywatel chodzić na przepisowe 8 godzin do pracy. I wychodzę nabuzowana, oczy zmęczone, w głowie szum, uwierzcie, moje zajęcie to optimum 6 h, reszta to już zarzynanie siebie... Do piątku i typowego odreagowania - pab z kumplami - jeszcze daleko. I najlepiej wychodzi mi wchłanianie alkoholu na ciepłych wakacjach. I mam nadpisemność smsów. Każdy z nich ma co najmniej 4 x 160 znaków. Muszę się mieć jak rozpędzić. Jestem samolot i potrzebuję długiego pasa startowego. Dziś znów na 8 h, chcę trochę zarobić, hypo lub mania ma swoje potrzeby/prawa. Wyrabiam parametry Dziewczyna, która jest moim zwierzchnikiem poklepała mnie wczoraj jak klacz po plecach. Ale tak głupio zdrabniać moje imię? NIE POZWALAM. I zimno jak sku.wysyn. U Was też? Tu pisanina egocentryczna, ale w pracy nasłucham się o dramatach klientów, jestem empatyczna, bo lubię, a po drugie wzrasta sprzedaż. Tak trzymać. Boję się, że za chwilę zacznę ludzi zaczepiać. Odpowiedz Link
konto_online Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 10:43 nie zaczniesz bo wiesz, że spadnie sprzedaż Odpowiedz Link
35.a :-DD 16.09.08, 11:05 No wiem, to mój równoważnik zdania-wytrych. Na ulicy zaczepiać, na ulicy! Odpowiedz Link
35.a Re: :-DD 16.09.08, 11:14 Nie dekonspiruj mnie. To ja się tu męczę, aby głupawe zajęcie ubrać w ozdobne słowa. Co to jest m. bezpośredni? Google zaje.ali. Odpowiedz Link
35.a Re: :-DD 16.09.08, 11:27 ...mimo wszystko wolno łapię, to tylko rozpędzone hypo marketing bezpośredni to to fajne zajęcie? tylko bez żadnej waluty... Odpowiedz Link
konto_online Re: :-DD 16.09.08, 12:07 dla mnie mało fajne no ale jak kto lubi zaczepiać ludzi na ulicy to czemu nie? Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 09:44 Irytujące są te reklamy z boku, też macie? Ale taki Michał Ż. pięknie uśmiechający się... Zamawiam kogoś podobnego na wieczór Atakują kolory, świat atakuje, za dużo bodźców, Help! Odpowiedz Link
konto_online Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 10:44 reklamy, jakie reklamy? [uśmiech posiadacza firefoxa z zainstalowanym modułem adblock plus] Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 11:06 Ja też posługuję się liskiem, co prawda na nowo zainstalowany, więc kita nie bardzo jeszcze chyba. Ale Żebrowskiego nie widziałeś Odpowiedz Link
konto_online Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 11:08 fakt, popłaczę się abo nie, puszczę se Wiedźmina Odpowiedz Link
konto_online Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 12:08 o nie nie, nigdzie go puszczał nie będę piórka mu wyskubią... Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 12:15 ciii ubrałam się nobliwie na czarno i idę do pracy. czerń wycisza. Odpowiedz Link
konto_online Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 12:26 tylko nie wpadnij w depresję Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 12:28 postaram się uważać na zakrętach Odpowiedz Link
konto_online Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 12:34 na prostej też nie za szybko, dobra? Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 13:06 O, lubię słowo troska. Brzmi podobnie do trzeszczy. -- Mąż i żona jadą przez las. Na brzegu lasu stoją tirówki. - Stefan? Co te panie robią? - Te panie zarabiają ciałem, kochanie. - Stefan, ja też bym tak chciała. - Nie ma sprawy, kochanie. Pani się ustawia, tir podjeżdża, pan pyta ile. - Stefan, ile mam powiedzieć? - Powiedz 100. Pani idzie, za chwilę wraca. - Stefan, ale ten pan ma tylko 70. - Powiedz mu, że za tyle możesz mu tylko pogłaskać. Pani za chwilę wraca: - Stefan? Pożycz panu 30 złotych... Odpowiedz Link
konto_online Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 17:25 troska? nie mój samochód coś ta pani słabo się znała na ekonomii Odpowiedz Link
matrioszka42 Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 10:48 Chyba się ostro rozkręcasz, tylko nie przegnij Mogę się kłócić na dowolny temat. IQ mi ostatnio wzrosło. Czyżby zasługa eye q? Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 13:13 Ostatnich dwóch zdań nie rozumieć, w związku z tych nie móc się pokłócić... Do pracy mi się nie chce... Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 10:42 Posprzątałam, nieznośne smsy zamieniłam na pisanie listów do znajomych, leci mi jak po pianinie Większa aktywność fizyczna upuściłaby część tej energii, prawda? Porządnie się zmęczyć. Odpowiedz Link
konto_online Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 10:46 nie działa nie działa u mnie nie działa u panie Jamieson nie działa u kilku innych może zadziała u Ciebie Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 11:09 Sprzątanie trochę pomogło. Jamison biegała w nocy, czytałam, i nic. Miała i tak manię jak ta lala. Może na sportowców nie działa, ja typ mało usportowiony. Odpowiedz Link
matrioszka42 Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 11:20 a może wpadniesz i u mnie też posprzątasz? Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 11:23 Proszę uprzejmie. Zakup BANG z pomarańczową nakrętką, AJAX floral fiesta najlepiej bladozielony, może być w kolorze wrzosu (inne w nosie kręcą), a resztę pewnie masz. Z myciem okien poczekamy, jak się ociepli. Odpowiedz Link
matrioszka42 Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 11:32 A! Bo wezmę, uwierzę i będziesz musiała się wywiązać Odpowiedz Link
konto_online Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 12:09 a co działało na Jamison? Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 12:18 Lit? Ale nie bardzo chciała brać. Ty jesteś bardziej lekom posłuszny. Tonował ją jej partner(zy), tak pisała. Ty, ona żyje Chyba. Odpowiedź oczywista, tonowała ją nieuchronna depresja. Odpowiedz Link
konto_online Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 12:27 nie tonowała mania z depresją w jednym czasie to jest dopiero skurwysyństwo Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 12:29 stan mieszany? znam. .ujowe. człowieka rwie na dwie strony. teraz na szczęście na jedną. można założyć uzdę i jakoś jest. wio, koniku. Odpowiedz Link
matrioszka42 Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 11:06 To napisz i do mnie Dostałaś maila? Odpowiedz Link
35.a Re: Nosi mnie (muszę pisać, to wentyl) 16.09.08, 11:07 Tak, napiszę. W nocy. Dziękuję. Odpowiedz Link
35.a Koniec zabawy 17.09.08, 06:15 Zmniejszam dawkę wenlafaksyny o połowę. Wracamy do normalności. To chyba te proszki bez liter ER tak zadziały... Odpowiedz Link
czareg Re: Koniec zabawy 17.09.08, 06:55 I bardzo dobrze. Ale nie rozmyśliłaś się co do szukania nowej pracy? Odpowiedz Link
35.a Jakie dobrze? 17.09.08, 11:29 Co znaczy dobrze? Nie, nie rozmyśliłam się. Praca będzie w tej samej branży, ma być dobry dojazd jak obecnie, stawka godzinowa ma być co najmniej podwójna. Myślę, że to osiągalne. Jestem niezła w tym, co robię - bez fałszywej skromności, warto we mnie zainwestować, nawet taka nieskończona psychologia to nie w kij dmuchał, procentuje, przydaje się. Jeszcze nie wzięłam leków i i tak mi wesoło. Odpowiedz Link
35.a Re: Koniec zabawy 17.09.08, 11:44 Tak pomyślałam chwilę o Twojej koncepcji przeleżenia mańki patrząc w sufit. Ale muszę do pracy! Co prawda można w pracy odchylić fotel, ale wtedy ekran komputera musiałby się znajdować na odpowiednio nisko zawieszonym suficie. O tym "bardzo dobrze"... Dobijam się od tygodni do forum, gdzie hypo i depresyjni mają swoje odrębne subfora i nikt nikomu nie wadzi. Tu jednak się wadzi. Poniekąd rozumiem, ale nie całkiem, bo ja nie Matka Teresa z Wadowic. No. Dobiję się i tak, już jestem blisko, bo dwa razy się zarejestrowałam, ziemia obiecana przede mną. No. Odpowiedz Link
matrioszka42 Re: Koniec zabawy 17.09.08, 11:54 Nie przesadzaj z tym wadzeniem, ja też ogólnie bardziej maniakalna niż depresyjna. I co my gorsze niby? A skutki maniek moga być jeszcze gorsze Lataj sobie pod sufitem, tylko się nie obijaj o ściany I pisz, bo fajnie się czyta. A jeśli chodzi o leżenie w mańce, to chyba bym nie dała rady uleżec, prędzej jakiś maraton przebiec dla relaksu Odpowiedz Link
35.a Re: Koniec zabawy 17.09.08, 12:27 No dobra, special for you: Rozmawiam wczoraj z facetem, chcę mu sprzedać mój cenny produkt. Via słuchawka telefoniczna. Generalnie mam tak, że gdy mam słuchawki na cennej głowie i słyszę siebie mój głos zaczyna mnie kręcić, swego rodzaju masturbacja, choć nie tak, jak w przypadku śpiewaków, którzy upajają się swoim staccato, a ja wtedy cyk telewizor. Co to jest staccato? Do rzeczy. Rozmawiam z nim przedwstępnie, jest miło, mamię faceta, że ja tylko informacyjnie, wiedza dobra rzecz, przyda się w przyszłości. Dobijamy do 7 minuty, dużo już o sobie wiemy, facet zaczyna się we mnie poruszać. "Ma pani bardzo fajny głos", na to czekałam, głos staje się coraz fajniejszy, zaczynamy wchodzić w jeden rytm. w 8 minucie facet mówi, że właściwie to on miał już wychodzić, bo z psem do weterynarza, więc przystajemy na chwilę i pochylamy się nad jego psem. Stareńkim, liczącym 17 lat. Właściwie warto byłoby wiedzieć, z kim się tak kołyszesz, więc pada pytanie o wiek. Jak zwykle mylę się tylko o rok, facet jest mój coraz bardziej, zapada się, już nie wyjdzie. Głowy nie odgryzę, co to, to nie, Mata Hari, ale uczciwa. Zwierzam mu się, że w takim razie, skoro on moim produktem nie jest zainteresowany, niech chociaż potrzyma za mnie kciuki na rzecz przyszłych telefonów. I facet zaczyna się pogrążać... Nie chce już wypuścić mnie z rąk, trzyma w biodrach. Sprawdzamy, jak będzie nam najbardziej wygodnie, minuty mijają, dobijamy targu, pletau coraz bliżej, facet szczytuje, w 15 minucie klikam w POSITIVE. SPRZEDANE P.S. Jestem tylko telemarketerem, wstyd co? Ale nie klepię z ekranu w 2 minuty i następny proszę, tylko sobie rozmawiam z klientem. Uwodzę i facetów, i kobiety, one nawet bardziej miękkie. Staram się tego nie wykorzystywać... Do ludzi starszych często niewykształconych mówię bardzo wolno, dokładnie ich informuję w co wchodzą. Przejmuję się szczerze, gdy rozmawiam z ludźmi chorymi, np. na nowotwory, sporo się nauczyłam w tej pracy przez pół roku. I ogromnie się cieszę, gdy jakiś gbur płeć obojętna po drugiej stronie rozpogadza się dzięki mnie. Buziak, szykuję się do pracy. Odpowiedz Link
konto_online Re: Koniec zabawy 17.09.08, 12:30 a mogę tego posta pokazać siostrze? na Błękitnej Linii robi Odpowiedz Link
konto_online errarata 17.09.08, 12:35 zdaje się do Błękitnej to klienta dzwonią a siostra dzwoni i wciska neostradę "Czy macie już państwo internet?" (na przykład od innego providera) "Wnuuusiuu, czy my mamy tutaj w okolicy jakiś Internat?" Odpowiedz Link
35.a ccciiiicccchhhoooo 17.09.08, 12:39 bo mi hypo w manię przejdzie. na razie podskakuję w bocznej uliczce, nie daj Bóg jak poniesie mnie na autostradę. Odpowiedz Link
35.a :-DDD 17.09.08, 12:37 Możesz. Błękita linia to o przemocy, siostra psycholog? Raczej trudno będzie jej szczytować z klientkami. Wróci w śliwkach. Nabawi się siniaków. Nie, to mało śmieszne. Odpowiedz Link
matrioszka42 Re: Koniec zabawy 17.09.08, 12:38 Uwielbiam Cię czytać I ten erotyzm... mmmm... az mnie coś w trzewiach ścisło (może mi też coś sprzedaż) Zostań handlowcem w dobrej firmie. Koleżanka sprzedając kosmetyki do salonów zarabia krocie, jest przeszczęśliwa, zawiera mnóstwo nowych znajomości, ciągle podróżuje. Może to alternatywa dla Ciebie? Odpowiedz Link
35.a Re: Koniec zabawy 17.09.08, 12:49 Ku.wa, no właśnie!!! Moja mama też handlowiec, też jedzie na zaprzyjaźnianiu się z klientami. Tylko mama robi to jednak uczciwiej, nie paraseksualnie. I jest dobra w te klocki, chociaż ma 59 lat. I nikt jej tyle nie daje. Mój głos podobno nie 35-letni. Podobno 35-latki mają dojrzalszy głos. Trochę przesadziłam pytając faceta, czy myślał, że 35 lat to już stare pudło Yes! Dodałaś mi odwagi, no to rozwiniemy skrzydła, uaktualnimy swoje driving licence, nauczymy się śmigać, służbowe autko chyba dadzą, prawda? Ha, mamie mówię kiedyś: wiesz, ja też bym tak potrafiła jak Ty. "Eeee, chyba się nie nadajesz". Mama ma wysoką tzw. inteligencję społeczną, ja zawsze robiłam za introwertyka, mama teraz cieszy się ze mną, gdy piszę do niej z pracy, ilu klientów dziś zdobyłam. A na początku szło mi opornie, za szybko mówiłam... Yes! Dzięki, Matrioszko. Yes, świat przede mną otworkiem. Ciuchy Prady, Armstronga, pięknie opaleni mężczyźni , dobra Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej. Odpowiedz Link
matrioszka42 Re: Koniec zabawy 17.09.08, 13:56 Trochę przesadziłam pytając faceta, czy myślał, > że 35 lat to już stare pudło Wypraszam sobie! nawet 42 to żadne tam pudła > Yes! Dodałaś mi odwagi, no to rozwiniemy skrzydła, uaktualnimy swoje > driving licence, nauczymy się śmigać, służbowe autko chyba dadzą, > prawda? A co chcesz sprzedawać? Pewnie dadzą > Yes, świat przede mną otworkiem. Ciuchy Prady, Armstronga, pięknie opaleni > mężczyźni , dobra Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej. Pewnie, że będzie. Nie łap tylko pierwszej lepszej pracy! Porozglądaj, podowiaduj, poszpieguj. Odpowiedz Link
mari-anne Re: Koniec zabawy 17.09.08, 14:34 staccato to rodzaj gry urywanej, np. uderzasz w klawisze krótko oddzielając poszczególne dźwięki zamiast ich łączyć, albo krótko szarpiesz struny zaraz po szarpnięciu je zatrzymując. PS. Ależ nie ma za co Odpowiedz Link
35.a Aha 17.09.08, 23:17 Bardziej refleksyjnie Przyszłam dziś zbyt późno do pracy, dostałam całusa od kolegi, trochę pachniał papierosami, no trudno. Dziś rozmowy były krótkie, 2-minutowe, bez ikry, na inny temat. Rozmawiałam ze słabosłyszącym panem. Literowałam mu nazwę instytucji, którą dziś reprezentowałam, było mi przykro, bo było dokładnie jak w dowcipach o głuchym dziadku. Wziął kartkę, długopis. I nie umiałam wymyślić imienia na Ś, a Światowid i tak nie słyszał... W końcu pożegnałam się z nim, a on smutny, bo tak strasznie chciał zrozumieć. I niech się pan nie przejmuje! Słucham? Wrzeszczę: NIECH SIĘ PAN NIE PRZEJMUJE A wcześniej zaczepiłam starszego pana, stał, trzymał się nogi od billboardu. Staranny, ładny, a rękach nowe buty bez pudełka. Wszystko w porządku? Kurczę, niech się schowają wszystkie uśmiechy, którymi obdarzona byłam wcześniej. On się aż zaświecił w uśmiechu. A wcześniej kupowałam ulubione cukierki DOTI w czekoladzie. Puste stoisko, czekamy, dziewczyna, starszy pan i ja. Pan chciał położyć pieniądze i sobie pójść. Niech pan da napiwek, podpuszczam. To my się zabawimy, weźmiemy ze sobą tę panią, też już nie będzie smutna. To ja zawsze byłam "ta smutna", dziś nie, chyba pierwszy raz ktoś powiedział to głośno. I uciekł tramwaj, bezgłośne kurwa mać. Normalnieję. Ogromna ochota na seks. Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 17.09.08, 23:24 a miałaś kiedyś takiego klienta?: - co wy sobie wyobrażacie, o której to się dzwoni?! (była koło 20) - a co? za późno czy za wcześnie? (zatkało kakao Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 17.09.08, 23:30 Nie, ale kiedyś około 20. facet mówi: Wie pani co? Jest noc. Co pan mówi, jest dwudziesta dwie. Facet twardo "Nie, jest noc, ja śpię, dobranoc". Przyznaję, że gdy ktoś rzuca słuchawką to piszę "nmr" (nie może rozmawiać) i przekładam rozmowę na nieprzyzwoicie wczesną godzinę. Wstydzę się pisać, ale piszę: Wie pani co, niech pani poczeka, niewyraźnie mówię, bo wyjęłam już zęby. Przyznaję, że do takich nieporadnych ludzi podchodzę z dużą wyrozumiałością Szczerzy są. Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 17.09.08, 23:38 starsi już się pewnie nie przyzwyczają do nowych czasów bo kiedyś jak obcy dzwonili to albo z urzędu jakiegoś albo przez pomyłkę to Ci starsi są ciągle wyrozumiali... ja nie ale też nie rzucam słuchawką ja dziękuję i nie daję się nabrać na słodkie "szkoda" Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 17.09.08, 23:48 Monitorujesz mnie? Bo mówię czasem "Wie pan co? MUSI pan teraz ze mną porozmawiać, no bo dziś nikt nie chce. Ze mną rozmawiać [tu zaczynam mówić jak lekko rozhisteryzowana panienka, niezły ubaw] Słodkie "szkoda" też mam w repertuarze Moje byś kupił Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 17.09.08, 23:51 nie bądź taka sprytna - nie dostaniesz mojego numeru w ten sposób Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 17.09.08, 23:56 Jesteś żonaty A wiesz, co bym zrobiła, gdybym dostała? Otrzymywałbyś telefony ze wszystkich możliwych projektów w firmie Zemsta to okrutna, bo nękany byłbyś wielokrotnie na wszystkie możliwe tematy. Nie jestem okrutna, jednak Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 18.09.08, 00:01 35.a napisała: > Jesteś żonaty a cóż to ma do rzeczy? > A wiesz, co bym zrobiła, gdybym dostała? Otrzymywałbyś telefony > ze wszystkich możliwych projektów w firmie Zemsta to okrutna, > bo nękany byłbyś wielokrotnie na wszystkie możliwe tematy. Nie > jestem okrutna, jednak kurdę, może podejmę rękawicę? tylko pamiętaj, że ja też okrutny jestem nasłucham się Twego głosu za darmo, żonie wzrośnie współczynnik zazdrości a Tobie spadnie wydajność sprzedaży na rozmowę Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 18.09.08, 00:07 to ja idę na papierosa, zielonego czerwonej jak i owocowych - nie znoszę czarna, zielona, biała, nawet toffi - tak Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 18.09.08, 00:12 konto_online napisał: > a cóż to ma do rzeczy? Staram się nie podrywać zajętych facetów. Żonatych, ściśle rzecz biorąc szczególnie. Nie chciałabym, aby ktoś kiedyś mnie... Obie płcie są strasznie zazdrosne i nie chcą poprosić męża/żony do telefonu. Nauczyłam się łagodzić mówiąc o nich jako o całości: To ja zadzwonię do państwa jutro, dobrze? Miękną. > > A wiesz, co bym zrobiła, gdybym dostała? Otrzymywałbyś telefony > > ze wszystkich możliwych projektów w firmie Zemsta to okrutna, > > bo nękany byłbyś wielokrotnie na wszystkie możliwe tematy. Nie > > jestem okrutna, jednak > > kurdę, może podejmę rękawicę? > tylko pamiętaj, że ja też okrutny jestem > nasłucham się Twego głosu za darmo, żonie wzrośnie współczynnik zazdrości a > Tobie spadnie wydajność sprzedaży na rozmowę Ale wzrośnie produktywność. Wymagane jest 40 minutowe wiszenie na linii w godzinie Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 18.09.08, 00:22 > Staram się nie podrywać zajętych facetów. aaa, zaplątałem się we własnych insynuacjach - jednak mam manię no bo Ty nie wiesz, że ja wiem, że nie wystarczy znać numer mojego telefonu by móc mnie poderwać ) > Obie płcie są strasznie zazdrosne i nie chcą poprosić męża/żony > do telefonu. Nauczyłam się łagodzić mówiąc o nich jako o całości: > To ja zadzwonię do państwa jutro, dobrze? Miękną. o, trójkącik też, czemu nie > Ale wzrośnie produktywność. Wymagane jest 40 minutowe wiszenie na > linii w godzinie no ale ze mną możesz powisieć i 60 minut na godzinę a nic nie sprzedasz Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 18.09.08, 00:35 Jesteś pewien? Kiedyś nie rozumiałam jak to może być, że zaczyna się od "nie jestem zainteresowany" i kończy na wstydliwym "biorę..." Kupiłbyś. Obiecałabym Ci np., że pójdziemy na kawę po sfinalizowaniu transakcji. I że znajdziesz mnie, jeśli będzie Ci na tym zależało. Chociaż niepotrzebne są właściwie żadne fatamorgany. Kupisz, bo będzie Cię korciło, aby się dowiedzieć jak to jest, że proces sprzedaży bardzo mnie bawi. Już od momentu, gdy podnosisz słuchawkę i zgłaszasz się. Zwykle mówię "dzień dobry", uśmiecham się i czekam. Jeśli jeszcze nie jesteś rozbrojony, za chwilę będziesz. Itd Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 18.09.08, 00:41 pan siostrze obiecał zakup, jak dostanie numer telefonu dostał losowy a więc: - Halo - Dzień dobry - Dzień dobry - Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 18.09.08, 00:45 Przedstawiam się. Jestem w swoim żywiole, trochę jak w radio. Pytam Cię, czy zechcesz poświęcić mi chwilę. Uśmiecham się. Żadnych formułek, żadnego robienia na drutach przejechał tramwaj i baba spadła pełna koncentracja na rozmowie. Pytam Cię, czy otrzymałeś naszą ofertę. Jeśli dasz się wciągnąć, pytam, czy rozerwałeś kopertę... Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 18.09.08, 00:49 35.a napisała: > Przedstawiam się. Pytam Cię, czy > zechcesz poświęcić mi chwilę. Nie, dziękuje. Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 18.09.08, 00:51 Zaczynam się śmiać. Dziękujesz za obiad. Albo nie chcesz, aby ktoś wyświadczył Ci przysługę. [ćwiczymy "na sucho"?] Uśmiechnij się, wtedy będziesz już "mój" Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 18.09.08, 01:00 > Zaczynam się śmiać. Odkładam słuchawkę > Uśmiechnij się, wtedy będziesz już "mój" nie, dopiero, gdy trzy razy wypowiem słowo "tak", prawda? Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 18.09.08, 01:17 Nie odkładasz, bo jesteś ciekaw, co będzie dalej. Nie śmiałam się zresztą głośno (jesteś drażliwy na swoim punkcie? zwalczaj. A odpowiedź "wspak..." na jak? Cię wkurza?) Powiem Ci, że chcę z Tobą porozmawiać, a Ty poczujesz, że jesteś dla mnie bardzo ważny. Będziemy się wpólnie bawić. A ten gość z ERY popełnił szkolny błąd - nie pyta się nigdy "To nie jest pan zainteresowany?". Nasuwa się odpowiedź "Nie". Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 18.09.08, 01:24 Mnie trudno byłoby przekonać do Ery, bo mam wryte w głowę, być może nieprawdziwe "najdrożej za minutę". Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 18.09.08, 01:27 i w tym największy jest ambaras, że wiem co będzie dalej czasem, jak chcę sie pobawić to doprowadzam interlokutora do błędu nigdy nie rzucam albo ktoś grzecznie odstąpi albo go troszkę przeczołgam Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 18.09.08, 01:32 Wojskowe podejście do sprawy... Toć piszę, że czasem to duża przyjemność rozmowy i wcale nie musi się kończyć orgazmem. Odetchnęłam zresztą z ulgą, gdy pozwolono nam na swobodną twórczość, tzn. skrypt mam znać, ale ode mnie zależy co z kim i kiedy Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 18.09.08, 01:39 Zaraz skończą Ci się karty Jest. Nie ma dziś, będzie jutro. Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 17.09.08, 23:44 "Jaki jest Pana status mieszkaniowy?" "dwa pokoje, łazienka i kuchnia, wyremontowane" (możliwe odp: właściciel/współwłaściciel etc.) "duży dom" tu zawsze pytam, czy ma duży ogród i w nim hamak (takie moje zboczenie. albo marzenie) Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 17.09.08, 23:53 35.a napisała: > "Jaki jest Pana status mieszkaniowy?" "nie posiadam, dziękuję" Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 17.09.08, 23:58 czyli "inne". dla hecy robię klientom teleturniej i wybierają sobie odpowiedzi Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 18.09.08, 00:05 dla hecy to ja sobie pogadałem z takim gostkiem z Ery chciał mnie zachęcić do przedłużenia umowy najpierw mu wykazałem, że ta zachęta jest żałosna (telefony za złotówkę, tam telefony - badziewka, zachowanie numeru - łał jaka atrakcja następnie porównałem taryfy z innym operatorem po jakichś 15 minutach padło takie rozpaczliwe "czyli ostatecznie nie skorzysta pan?" "nie" i ta świadomość, że on ma świadomość, że jak szef tę rozmowę przesłucha... jestem okrutny? Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 18.09.08, 00:26 Nie. Ale czy miałeś satysfakcję? Tak naprawdę nieważny jest produkt, chociaż akurat kompletnie nie kręci mnie sprzedawanie mediów, książek (właśnie, też nie, chociaż wydawało mi się, że skoro sporo czytam...), cholernie podnieca mnie sprzedawanie pieniędzy (produkty bankowe). Dzwoniąc do Ciebie postarałabym się (jak czynię to zazwyczaj), abyś przestał logicznie myśleć. "Kupiłbyś" mój głos, pogodę ducha, poczucie humoru i chciałbyś mieć "to samo co ta pani" i łyknąłbyś namiastkę. Oferowany produkt. Jasne, zdarzają się tacy, którzy chcą mnie zażyć, ale nie jest ich wielu. Kontrargumentuję jak mnie uczono, ale bezskutecznie; nie kupiłabym produktu, który sprzedaję. Kupiłbyś produkt, bo porozmawiałabym z Tobą i jako starsza pani nie miałbyś za bardzo okazji do fajnych rozmów z ludźmi. Kupiłbyś produkt, bo mówiłabym tak (poza moją świadomością, chyba się po prostu uśmiecham, gdy mówię), że miałbyś szampański nastrój. [Od razu dodam, że w depresji pracowało mi się fatalnie] Itd., całego warsztatu zdradzać nie chcę Własnoręcznie wypracowany. Kupisz produkt, jeśli złapiesz moją chemię. O. Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 18.09.08, 00:32 satysfakcję? nie, na zimno i nie - nie kupił bym Twojej chemii, Twojego uśmiechu, pogody ducha konkretnie - dzwoni telefon i co słyszę? Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 18.09.08, 00:42 Hm, gdyby każdy kupował chemię, byłabym zmęczona. I byłoby nudno. Na moim projekcie wymagana jest 9 % skuteczność. Ostatnio mam niecałe 14%. Z niektórymi sie po prostu przyjemnie rozmawia, wiedząc, że produkt nie będzie sprzedany. Czasem przeszkadzają domownicy, którzy szarpią Cię za nogę i mówią "Opanuj się" No i do każdego jest inny kluczyk. Do Ciebie też jest. W końcu jest po północy i ze mną rozmawiasz. I odwrotnie. Przeczytałeś dziś, że kręci mnie Twoje poczucie humoru. Szczerze napisałam. Mój alarm zapika o 10, a Twój? Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 18.09.08, 00:51 znalazłaś kluczyk do mojego mózgu ale do portfela żadnemu telemarketerowi się to nie udało już pika bo o humorze to pisał inny nick Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 18.09.08, 00:56 Płacić będziesz później. Nie mnie. W szczegóły nie wnikam. Zwykle też przystępnie tłumaczę klientowi, czym właściwie się zajmuję. Uspokajam go. Pomysł autorski, w skrypcie go nie ma. mózg --> ośrodek seksu --> nie złapiesz mojego głosu, niedostępność --> będziesz chciał mieć na własność produkt --> kupisz sytuację, rozumiesz? chyba się powtarzam jeszcze zapytasz mnie o imię. i wspólnie dojdziemy do wniosku, że to najpiękniejsze imię żeńskie Odpowiedz Link
befrida Re: Aha 18.09.08, 01:18 Widać A przy tym nieżle flirtujesz. To zawsze działa. Nawet konto_online nie może oderwać rączek od klawiatury Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 18.09.08, 01:22 a bo ja mam epizod maniakalny - zgodna diagnoza 3 pań na forum depresja bez cenzury Odpowiedz Link
konto_online Re: Aha 18.09.08, 01:06 i oczywiście jak zwykle będzie to Agnieszka ale to Ty nie rozumiesz - w moim mózgu jest taka dziura, w której natychmiast ląduje każda osoba zidentyfikowana jako wyciskacz jakichś produktów czy usług jak widzę na czymś napis "promocja" to od razu sprawdzam termin przydatności do spożycia lub przeliczam ile drożej mnie to wyniesie ponadto miałem ja kiedyś szkolenie z PR-owcem duuuużego he he banku jakie on nam numery przy piwku wieczorem opowiadał... Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 18.09.08, 01:12 Opowiedz. Serio. Mów. Produkt to naprawdę szczegół. Ja się bawię, jeśli będziesz chciał się pobawić ze mną, jeśli Cię czymś nieświadomie rozśmieszę, kliknę na końcu w positive i sprzedane. Pogadam z Tobą o wakacjach, gdy niechcący przyznasz, że właśnie wróciłeś z Hiszpanii (sytuacja wczorajsza), zapytam czy jesteś opalony i będzie mnie to szczerze ciekawiło. Jestem entuzjastyczna jak pies Przyznam, że czekam na zamówioną książkę o telemarketingu, ale zapewniam Cię, że pracuję bardziej swoją osobowością, wyczuciem sytuacji niż jakimikolwiek sztuczkami. Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 18.09.08, 01:20 Nmr, 4 rano. Żadne do widzenia. Zainteresuje Cię, dlaczego kobieta z telefonu jest podniecona, wyczujesz to. Żadnego wzdychania, ale bardzo nawilżony głos. Nic wulgarnie. Będziesz chciał przeniknąć tajemnicę. Nawiasem mówiąc brzydzę się tym, co robi Tymochowicz. On jest od sztuczek i pusty jak wydmuszka. Ja nie. Odpowiedz Link
35.a Re: Aha 18.09.08, 01:34 Z automatami nie rozmawiam. Przekładam Cię jak naleśnik na inny dzień. Jak zapłacisz rachunek telefoniczny i włączą Cię do ruchu Odpowiedz Link
befrida Re: Aha 18.09.08, 01:23 35.a ma rację. Nawet nie wiesz, kiedy się wciągniesz w dyskusję... chociażby o pogodzie Odpowiedz Link