35.a 11.11.08, 22:29 Jak sobie radzicie? Co bierzecie? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lolinka2 Re: Szybkie zmiany faz 11.11.08, 22:33 biorę zależnie od fazy, przy skrajnym dole połówkę aurorixu, przy skrajnym napędzie w niewielkich ilościach neurotop albo rispolept (zależy jak mocno buja). i cieszę się, że nie buja mnie rzadziej - przynajmniej jest jakaś różnorodność taka sytuacja ma w zasadzie sporo plusów - nie wywala mnie z życia na parę miesięcy - co najwyżej na parę dni, a to idzie łatwo zorganizować. (Hipo)manie też nie wieczne - na szczęście. Odpowiedz Link
35.a Re: Szybkie zmiany faz 11.11.08, 22:40 Rispolept jest dla szczupaczków (mało ważących), więc nie dla mnie. Ale ja mam ochotę palnąć sobie w głowę, gdy ta winda błyskawicznie z dużej wysokości w dół. Już rozumiem tych 15% samobójców. Nie do zniesienia są aż tak szybkie zmiany, szczególnie w dół. Odpowiedz Link
lolinka2 Re: Szybkie zmiany faz 11.11.08, 22:51 ja teraz znoszę to już trochę łagodniej, ale na początku bywało tak, że w idiotycznym momencie zaczynałam wyć, nastrój spadał w towarzystwie podłego fizycznego bólu, łzy leciały same jak opętane a ja cała rozpadałam się w mig, zamieniając w jakąś nieokreśloną rozmemłaną breję... na godzinę lub dwie. Bez sensu. Teraz się uodporniłam. Z objawów zostało "samopłakanie". Bardzo pomaga, jeśli mogę się wtedy zamknąć w ciemnym pomieszczeniu. Wycisza, uspokaja, dość szybko przechodzi taki stan. No i jeszcze jedno - w miarę możliwości unikaj huku, tłumu, masy sztucznych świateł w jednym miejscu, głośnej muzyki itp. To (n.podst. obserwacji) łagodzi objawy zmiany faz - przynajmniej u mnie. Odpowiedz Link
35.a Re: Szybkie zmiany faz 11.11.08, 23:03 Kompletnie nie nadaję się do życia w Wawie, burzę się, że samochody to mają długo światło zielone, a ja pieszy mnie, więc czasem lezę na czerwonym, nienawidzę huku i tego, że wszyscy, siłą rzeczy ja też, gdzieś się spieszą. Już kiedyś pisałam - na wsi jestem spokojna i zdrowa. I to zasypianie w zupełnej ciemności i ciszy. Jak w trumnie. Uwielbiam. Dzięki za wskazówkę. Ja w depresji nie czuję nic, nie mogę oddychać, czuję, jakbym powoli umierała. Płakać prawie nie płaczę. Jutro znów nie pójdę do pracy. Odpowiedz Link
poetkam Re: Szybkie zmiany faz 12.11.08, 19:23 A., jak dziś? Zaliczyłaś pracę? A jutro co planujesz? Wybierz się na tę swą wymarzoną wieś choć na dni parę- odsapniesz od Sarkofagów Odpowiedz Link
35.a Re: Szybkie zmiany faz 12.11.08, 22:09 poetkam napisała: > A., jak dziś? bylejak > Zaliczyłaś pracę? nie > A jutro co planujesz? a) nic b) powłóczę się po Warszawie w poszukiwaniu płynu do usuwania skórek firmy Alessandro zawsze to jakaś motywacja, prawda? sprzedaje Sephora. c) wydam mnóstwo kasy w sklepie Zdrowa Żywność w pasażu przy Galerii Centrum (może ktoś ma ochotę się tam spotkać o jakiejś nieprzyzwoitej godzinie? d) pójdę do kina e) poszukam czarnego zimowego trencza, w ziemi jest zimno > Wybierz się na tę swą > wymarzoną wieś choć na dni parę - odsapniesz od Sarkofagów Czyli oni ode mnie? Nie bardzo... Tam musiałabym trzymać twarz. Odpowiedz Link
matrioszka42 Re: Szybkie zmiany faz 13.11.08, 14:01 A ja kocham warszawkę, tylko w jej ruchu idynamice czuję się lepiej. Od zawsze miałam długie fazy, zwłaszcza maniakalną. teraz wpadłam w rapid cycling, podobno za sprawą ingerencji lekami w mój "mózg". Kwetiapino, witamy Efekt placebo zadziałał błyskawicznie. I błyskawicznie zniknął, może za sprawą zwykłych stresów. Wczoraj mój przegląd onkologiczny, dziś zabieg weliminowania woreczka żółciowego u Męża! O trzymanie kciuków upraszam! Odpowiedz Link
poetkam Re: Szybkie zmiany faz 13.11.08, 14:44 > O trzymanie kciuków upraszam! Trzymane, trzymane... Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojego męża! Odpowiedz Link
lolinka2 Re: Szybkie zmiany faz 13.11.08, 14:18 będę w okolicy z bachorkami około 18stej. Reflektuję. Odpowiedz Link
35.a Re: Szybkie zmiany faz 13.11.08, 15:36 Kiedy indziej, OK? Dziś jeszcze leżę pod kocem. Jednak. Potarmoś po grzywkach Bachorki. Matrioszko, kciuki. Odpowiedz Link
hipo84 Re: Szybkie zmiany faz 23.11.08, 20:18 Stres. Miejski stres. Mam podobnie, dlatego ucieklem z wawy chociaz mialem tam dobra prace. Odpowiedz Link
hipo84 Re: Szybkie zmiany faz 23.11.08, 20:15 Bez kitu wspolczuje. Ja chyba az tak mocnych w dol nie mialem. Ja sobie z depresjami poradzilem odstawiajac papierosy, biegajac, spacerujac po kilka godzin, pijac ziolka na uspokojenie, jezdzac rowerem, cwiczac na silowni. Ogolnie sport jest wazny przy depresji tylko taki gdzie sie nie mysli a powtarza caly czas ten sam ruch w tym samym tempie - rower bieganie Pozdro Odpowiedz Link
35.a Lolinko, 13.11.08, 16:42 ja do Ciebie. Pisałaś kiedyś, że masz ultra-rapid cycling. O ile sobie przypominam, masz zmiany nawet w ciągu dnia. Obawiam się, że ja też, chociaż nie wiem, czy takie zmiany faz nie są po prostu stanem mieszanym (?) Ale chyba nie... W depresji nie jestem teraz drażliwa, napęd p.p.m. Obecnie mam kilka dni hipo, a później ciach silna depresja. O rapid cycling przeczytałam, że to kilka zmian faz w ciągu roku. Tak samo mówiła o moim ChAD lekarka. A jeśli zmiany są szybsze? I czy masz może jakieś piśmiennictwo na ten temat? (pewnie, że preferuję po polsku :twisted Odpowiedz Link
matrioszka42 Re: to zmień 13.11.08, 17:08 A Ty chceesz? Są tacy co słyszą... może Ty tego nie chcesz zauważyć, bo łatwiej cierpieć za wszystkie grzechy świata... Odpowiedz Link
35.a ale wiesz? 13.11.08, 19:35 to nie takie proste. Twoja głowa oddzielona od innych głów, niby ludzie są, ale Tobie wydaje się, że nie ma. jeśli zrobiło się Tobie (komuś) przykro, to przepraszam. Wzruszyła mnie dziś Malutka, odbieram ją z tenisa, najpierw popatrzywszy z przyjemnością przez kwadrans jak lata po korcie (no niestety, nie mogę powiedzieć "cioci krew" dała mi rączkę, idziemy, wygłupiamy się, i nagle pyta: A, dlaczego wczoraj byłaś smutna i leżałaś? (jednak ją to obeszło...) - Bo tak czasem mam. (o depresji mogę jej opowiedzieć, jak będzie miała z 15 lat) Pozdrowienia dla wszystkich właśnie/jeszcze w depresji (Czargu, niewinnie puszczam oko) Odpowiedz Link
hipo84 Re: to zmień 23.11.08, 20:27 Ja tak mam... Ze chce cierpiec za innych... Jak matka teresa z Kalkuty chyba... Cierpie jak widze cierpienie u innych. Jak widze operacje, gdzie czlowiekowi serce operuja, to mnie zaczyna bolec serce, jak slysze cos o zylach, to czuje zyly. Jak slysze o homoseksualistach... Masakra. To sa chyba tez urojenia. Wiem, ze jest cos takiego, ze jak sei cierpi jak cierpia inni i dlatego sie im pomaga, to to nie jest szlachetnosc tylko choroba. Pozdro Odpowiedz Link
35.a Lo-lin-ko! 13.11.08, 22:09 Pospiesz się, proszę (z tym piśmiennictwem, w googlach jest jajco) Bo jestem znów nie stara trzeszcząca lokomotywa, tylko co najmniej sncf. Sto pomysłów na życie. Znów w głowie kolorowo. Moje poprzednie hypo trwały po kilka miesięcy, ja się zwyczajnie boję, że za kilka dni znowu będzie żal mi się rozstać z książkami. Dziś nota bene rozmawiałam z facetem, który "wie", że się zabije, tylko tych tomiszczy mu szkoda. I skonstatowałam cudnej urody słowo, że niemal wszyscy moi mniej lub bardziej ulubieni pisarze palnęli sobie w łeb. Przykre. Jutro dzwonię do lekarza, co tam. Odpowiedz Link
35.a well done 14.11.08, 12:58 dobra robota. jestem pod wrażeniem. i`m impressed tylko będziesz mieć mnie na sumieniu, bo mignęły jakieś tytuły i zaraz będę je chciała mieć. na razie się może powstrzymam. w każdym razie: bardzo dziękuję Odpowiedz Link
lolinka2 Re: well done 14.11.08, 13:34 jakbyś tytuły nabyła to się podziel do skopiowania, i jesteśmy kwita Odpowiedz Link
35.a Baobabie ;-) 14.11.08, 11:23 Daj nam znać, jak Mąż. To już wiem, dlaczego wczoraj napisałaś mi Dupa. Nie skojarzyłam faktów. Człowiek jednak strasznie skoncentrowany na sobie. Posypuję włosy popiołem, będą takie czarno-srebrzyste. Dobra, to mów. Odpowiedz Link