Dodaj do ulubionych

Wątpliwości

28.12.08, 22:05
Zanim to zrobię to chcę się zapytać. Ostatnie kilka dni były dla mnie ciężkie
a dziś nastąpiła erupcja mojego złego samopoczucia. Miałabym ochotę wyrzucić z
siebie na tym forum pewna historię ale nie jestem do końca przekonana do
takiego wyznania z najprostszej przyczyny, nigdy wcześniej nie byłam członkiem
żadnego forum i najzwyczajniej w świecie nie wiem jakimi zasadami to się
wszystko rządzi. Czy mogę wyrzucić z siebie wszystkie żale czy też powinnam
być raczej powściągliwa?
Takie, ot pytanie nowicjusza smile
Obserwuj wątek
    • dr.zabbon Re: Wątpliwości 28.12.08, 22:14
      Wal śmiało smile
      Bądź jednak przygotowana, że każdy może mieć na ten temat swoje zdanie, które
      nie musi Ci się spodobać.
      • szalowa_posepnica Re: Wątpliwości 28.12.08, 23:09
        W takim razie zrzucam z siebie ten ciężar smile
        Chciałam możliwie jak najkrócej, bez wdawania się w niepotrzebne szczegóły,
        opisać mój związek przez którego rozpad tak bardzo cierpię. Poznałam GO mając 15
        lat. Pracował w klubie studenckim, do którego nie wiem jakim cudem mnie
        wpuszczono. Na początku naszej znajomości byłam kolejną panną którą chciał
        zaliczyć. Raz, drugi, trzeci nie udało się i zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się,
        że pomimo dużej różnicy wieku (9 lat) mieliśmy wspólne tematy. Po jakimś
        czasie stał się moim mentorem, przewodnikiem życiowym, osobą która mnie
        najlepiej rozumiała i znała. Przyjaźniliśmy się. Zastępował mi matkę, ratował z
        każdej opresji i stał się WSZYSTKIM. Łączyła nas dziwna więź. Pociągaliśmy się
        seksualnie ale to w jaki sposób byliśmy w stanie się porozumieć było ważniejsze.
        Trwało to ok 3 lat. Nagle gdy zaczęłam spotykać się z jego kumplem z aplikacji
        poczuł się oburzony. Przecież ja byłam JEGO a nie jakiegoś tam Dominika.
        Zaczęliśmy dostrzegać, że czujemy do siebie coraz więcej. Było to trudne ze
        względu na to, że ja byłam w liceum a on kończył studia, nie chcieliśmy
        zaprzepaścić tej przyjaźni." Nikt tak pięknie nie mówił, że boi się miłości" jak
        on. W końcu się zdecydowaliśmy zaryzykować i okazało się, że jest IDEALNIE. On
        po kilku nieudanych związkach mówił mi, że nie mogę pozwolić mu na to aby
        przestał o mnie walczyć. Wiedziałam od samego początku, że wierność nie była
        jego mocna stroną ale to ja okazałam się osobą na którą czekał całe życie. Było
        cudownie. Wiadomo, że po jakimś czasie nastała rutyna ale ja to przyjmowałam
        jako normę. Byliśmy parą o której wszyscy nasi znajomy mówili, że jesteśmy dla
        siebie stworzeni. Zmienił się bardzo przeze mnie. Stał się lepszym człowiekiem.
        Wcześniej gardził ludźmi i był arogancki. Nauczyłam go dobroci dla świata. To
        nie są moje słowa tylko opinie jego starych znajomych. Zawsze był moim partnerem
        i najlepszym przyjacielem. W tym roku zaczęło się coś psuć. W czerwcu daliśmy
        sobie kilka dni na przemyślenie co dalej z nami będzie. W ciągu tych kilku dni
        zdradził mnie z moją bardzo dobrą koleżanką. Ona nazywała mnie swoją
        przyjaciółką. Zapytałam czy jeszcze mnie z kimś zdradził i czy była to
        jednorazowa akcja. Klęczał przede mną, płakał i przyrzekał, że tak. SZOK.
        KONIEC. Nie radziłam sobie z tym wszystkim, zgłosiłam się do szpitala. We
        wrześniu wyszłam z chad'em na wypisie. Zaczęłam układać sobie życie i nawet
        udawało mi się to. Miałam z cały czas przyjacielski kontakt. Nie umiałam
        wykreślić tych wszystkich lat życia z nim. Pod koniec listopada dowiedziałam
        się, że sypiali ze sobą od 2 lat...Czyli odkąd ją poznaliśmy. Ja nigdy nie byłam
        do niej przekonana. To ON zawsze mówił mi,że mam na nią zwrócić uwagę bo jest
        ciekawą osobą. To ON tą dobrocią, której go nauczyłam, przekonywał mnie, że taka
        biedna Agnieszka nie ma co robić to weźmy ją na imprezę i milion takich
        przykładów.Żyłam w iluzji...
        Najbardziej boli gdy zdradzi najbliższa osoba
        • wariackie_papiery Re: Wątpliwości 28.12.08, 23:13
          (zdeptać, rozetrzeć butem...ale to moja reakcja, ok?)
        • xsenia Re: Wątpliwości 28.12.08, 23:35
          c'est la vie

          jeszcze kilka takich epizodów i staniesz się wyrachowaną zimną suką

        • lolinka2 Re: Wątpliwości 28.12.08, 23:59
          to niestety takie gówno, co choćbyś dokładnie wytarła, smrodu prędko
          nie zapomnisz i będzie do ciebie wracał w najgorszych i
          najważniejszych chwilach życia. Jeśli mogę cię przytulić...
          przytulam.

          Wyciągnij wnioski z tych wydarzeń, unikaj idiotów jak ognia. Z
          przyciągania kretynów można się wyleczyć, serio.
        • dr.zabbon Re: Wątpliwości 29.12.08, 00:31
          Współczuję Ci bardzo. I szczerze.
          Diagnoza ChAD - w dużym stresie wszystko się ujawnia, w tym choroba psychiczna.
          Też doświadczyłam.

          >Wiedziałam od samego początku, że wierność nie była
          >jego mocna stroną

          Ale uważam, że to co nas w życiu spotyka jest w dużej mierze konsekwencją
          podejmowanych wyborów.
    • wariackie_papiery Re: Wątpliwości 28.12.08, 23:11
      jeśli opowieść jest na poziomie emocji typu ból, zranienie - milczałabym. jeśli
      rozważania są czysto intelektualne - ktoś może dać inne, ciekawe spojrzenie.
      it's up to You...
      • szalowa_posepnica Re: Wątpliwości 28.12.08, 23:17
        no cóż... 2 minuty za krótko pisałam moją opowieść. Teraz to już musztarda po
        obiedzie. Jak to mawia mój tata: pożyjom, uwidim...
        • wariackie_papiery Re: Wątpliwości 29.12.08, 00:16
          hm...chodzą mi po głowie jakieś "sceny z życia małżeńskiego" bergmana
          i jakieś sztuki teatralne, gdy ktoś tam był w dwóch równoległych
          związkach latami. ale o ile pojedynczy wyskok jestem jeszcze (z trudem)
          w stanie zrozumieć, sypianie z kilkoma paniami w jednym czasie -
          już nie.
          zero w tym Twojej winy. koleś jak piszesz miał inklinacje w kierunku
          bycia skur..synemsmile otrzyj łzy i idź dalej. na krótko (pół roku)
          trafiłam na kogoś podobnego. podobno "buczałam jak transformator"
          (przechodziłam ostatnio obok takiego, faktycznie, buczy równosmile

          ludzie w takich momentach mówią/słyszą "zrób coś teraz tylko dla
          siebie. zajmij się sobą". a za jakiś czas spojrzysz na zdarzenie
          z duuużym dystansem. a ten pan (...) będzie w Twoich oczach malutki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka