Dodaj do ulubionych

melancholia

17.03.09, 12:22
Usiłuję się wyciszyć a nie mogę.staram się uporządkować swoje myśli ale wciąż
są chaotyczne.Jestem poddenerwowana i nie wiem czemu ogarnia mnie poczucie
winy że jestem,że w ogóle żyję.Czemu oczy całego świata są skierowane na
mnie?Czemu mam wrażenie że inni znają nawet moje najgłębsze myśli i czują moje
najskrytsze obawy?Jutrzejszy dzień przysparza mnie o lęk i nienawidzę
poranków.Czy jest takie miejsce na ziemi w którym mogłabym się ukryć przed
światem i odciąć się od wszystkiego co mnie drażni?Moje sny to koszmary,moje
czuwanie to udręka,moje marzenia są nieosiągalne.Czy zasługuję na to żeby
marzyć?Chciałabym z kimś pomówić,ale odczuwam tylko potępienie.Chciałabym
zapytać,ale nikt nie odpowie.Samotna jestem w tym moim świecie lęków i
obaw.Sięgnęłabym po pomoc,ale czy ktoś chciałby wiedzieć co czuję maleńki
zbłąkany robaczek?Czas stoi w miejscu,dla mnie niema nocy ani dnia,bo dzień
mój to oczekiwanie na noc,a noc nie koi mnie upragnionym snem.Za oknami czerń
mroku,a ja czuję swój własny mrok w swoim wnętrzu.Przykra to otchłań.To tylko
mój smutek.
Obserwuj wątek
    • beatrix-kiddo Re: melancholia 17.03.09, 13:06
      Ja nienawidzę wieczorów. Bo zawsze wieczorem nastrój mi zjeżdża gwałtownie w
      dół. jedyna pociecha, że wtedy można wpełznąć pod kołdrę z dobrą książką.
    • 36.a Re: melancholia 17.03.09, 13:15
      nie wiem, czy pomogę. poplątały mi się znów myśli, przestaję rozumieć
      i w dodatku jest mocny niż (pogodowy). mowię i nie slyszą. oni mowią,
      pod spodem slyszę więcej niźli chcieli zawrzeć. okropnie jest
      dostawać więcej informacji niż w zamierzeniu (i nie mam paranoi).

      czubata, ja ucieknę od takiego stanu w pracę (teraz zaraz, a potem
      w nocy), w czytanie, wyjdę z domu, owieje mnie chłodny wiatr, zmęczę
      się pracą, potem wezmę kartkę i zrobię jakiś Plan. wczesnym latem -
      jakiś wyjazd, bliżej - chyba jest Wielkanoc, potem - trzeba odmalować
      pokój, nie będę za dużo czuć. myśli, tylko chłodne myśli.

      uściski.
      • beatrix-kiddo Re: melancholia 17.03.09, 13:20
        36.a napisała:

        > nie wiem, czy pomogę. poplątały mi się znów myśli, przestaję rozumieć
        > i w dodatku jest mocny niż (pogodowy). mowię i nie slyszą. oni mowią,
        > pod spodem slyszę więcej niźli chcieli zawrzeć. okropnie jest
        > dostawać więcej informacji niż w zamierzeniu (i nie mam paranoi).

        nie masz paranoi, albo mamy obie. ja mam wrażenie, że siedzę za grubą szybą, a
        na zewnątrz tłumy ludzi tłuką w tę szybę i coś krzyczą, tylko ja nie wiem co?
        • 36.a Re: melancholia 18.03.09, 16:56
          Oni wyciagają do Ciebie ręce. Wal w to jak w dym wink
          Miejmy nadzieję, że intencje maja dobre.
    • do_d.n.a Re: melancholia 17.03.09, 16:43
      To tylko przedwiośnie.
    • lolinka2 Re: melancholia 18.03.09, 14:18
      bardzo zgrabnie ujęłaś to, co i ja odczuwam...

      A potem zapadam się w jeszcze większy dół, gdy sobie uświadomię, że
      to tylko moje "wydaje mi się" a tak naprawdę tzw. cały świat i jego
      oczy mają mnie głęboko w tyle....

      Co lepsze/gorsze??
      • 36.a Re: melancholia 18.03.09, 14:31
        to trochę wygórowane oczekiwania. aby światła rampy (ang. limelight)
        skierowane na nas wink
        Ty masz swoje marchewki, ja swoje, mogę Ci pożyczyć szpadel, a Ty
        mi trochę dobrej ziemi dasz. Chyba tak to działa.

        (zastrzeżenie: w głębokiej depresji zostaje się tylko z marchewkami;
        ale sa ludzie, którzy dostrzegą, że coś nie tak. hope)
      • czubata Re: melancholia 18.03.09, 14:44
        Wszędzie dobrze gdzie nas niema.Cieszę się że się odezwałaś.Rozumiem że masz
        teraz doła.Ja też spadłam z górki,a moje zacne plany też straciły w moich oczach
        urok.Czuję się głupio po za dużo zamieszania narobiłam wokół siebie
        ostatnio.Chociaż dzisiaj jestem w dobrej formie.czego i tobie życzę.
        • lolinka2 Re: melancholia 18.03.09, 15:12
          ja się dzisiaj po prostu uświadomiłam, że na własnej piersi
          wyhodowałam potwora, tj. osoba, którą wyszkoliłam od podstaw
          zawodowo, pomagałam załatwiać zlecenia i ogólnie sporo serca okazałam
          skutecznie wygryza mnie z mojej działki, bo jest.... tańsza i
          "zapomina", że układ brzmiał "w kabinie pracujemy tylko razem".

          jestem wściekła, ale poczekam do przyszłego tygodnia i popatrzę jak z
          tej konkretnej kabiny panna wyleci po pierwszej sesji, bo jestem na
          500% pewna, że nie udźwignie tematyki...
          • 36.a Re: melancholia 18.03.09, 15:24
            nie jej wina właściwie...
            to sie głupio nazywa - odbicie sie od trampoliny.

            trampoliną bywa często żona. taki zaobserwowany igzampl: Ty się,
            Franek dokształcaj, ja haruję. Franek ma dyplom, pakuje walizkę
            i spada do młodszej damy.

            pozwoliłaś sobie wejść na łepek.
            brrr.
            • lolinka2 Re: melancholia 18.03.09, 16:06
              dokładnie, za dobra byłam.
              Od dziś koniec, stop, basta - będę wredna smile (zawodowotongue_out)
          • megan.k Re: melancholia 18.03.09, 19:55
            Jeśli wyleci, to znaczy, że za dobrze jej nie nie wyszkoliłaś.
            • 36.a Re: melancholia 18.03.09, 22:31
              big_grin big_grin

              megan, to kabaret?
              • megan.k Re: melancholia 19.03.09, 05:28
                Jeśli się komuś pomaga, uczy czegoś, to robi się to dla KOGOŚ czy dla SIEBIE? Każdy ma prawo pójść własną drogą bez względu na to, jak dużo nam zawdzięcza.
                • 36.a Re: melancholia 19.03.09, 09:17
                  jasne, że tak.
                  dwa - własnego wypracowanego warsztatu pracy, sztuczek etc. się nie zdradza smile nawet jeśli sie jest skromną sprzataczką big_grin rynek pracy jest konkurencyjny. piszę bezosobowo, lolinka się osobiście przekonała. panna rzucona na głęboką wodę utopi się albo nauczy się pływać. w tym pierwszym przypadku nie wolno nic robić big_grin
                  • megan.k Re: melancholia 20.03.09, 07:35
                    A nie istnieje już coś takiego jak współpraca? Sama potrzebowałaś na początku swojej nowej pracy pomocy. Ludzie nie pomagają już sobie bezinteresownie? Ja w swojej aktualnej pracy nie toleruję jedynie sytuacji, kiedy człowiek, który dostał odpowiednio wysoki stołek, podając nieprawdę w dokumentach aplikacyjnych (wykształcenie wyższe, którego nie posiada, a które było wymagane na tym stanowisku) teraz zwraca się do mnie z problemami, z którymi nie potrafi sobie sam poradzić, a których rozwiązanie należy do niego (nie jest moim przełożonym). A tak przy okazji, czy ktoś z Was miał kiedyś do czynienia (słyszał o tym) z takim oszustwem "rekrutacyjnym" i czy ktoś został za to ukarany?
                    • 36.a Re: melancholia 20.03.09, 08:12
                      raczej widze bartery: Ty mi tu, ja Tobie tam. to jest praca i dostaje sie za nią konkretna kasę. nikt nie dostanie wiekszych pieniedzy za to, ze mi pomogl. i chyba to rozumiem. nie umiem, to we własnym dobrze pojetym interesie siedze dotad (oj, zrodel jest mase) az sie dowiem/naucze/zrozumiem mechanizmy.
                      • megan.k Re: melancholia 20.03.09, 08:30
                        "nikt nie dostanie wiekszych pieniedzy za to, ze mi pomogl. i
                        chyba to rozumiem."

                        Ale praca może być przez to lepiej i szybciej wykonana, więc może warto współpracować.

                        "nie umiem, to we własnym dobrze pojetym interesie siedze dotad (oj, zrodel jest mase) az sie dowiem/naucze/zrozumiem mechanizmy."

                        Chciałabym, żeby to zrozumiał mój niedouczony dyrektorek.
                        • 36.a Re: melancholia 20.03.09, 09:52
                          megan.k napisała:


                          > Ale praca może być przez to lepiej i szybciej wykonana, więc może warto współpr
                          > acować.

                          I gramy do jednej bramki? Utopia...
                          To ja jestem ta niekoleżeńska i gram dla siebie wink
                          Inaczej: wszystko ma swoje granice, trochę druzynowo, dużo dla siebie.
                    • czareg Re: melancholia 20.03.09, 08:55
                      Hmm, odpowiem nie wprost.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka