Dodaj do ulubionych

ChADowy coming-out?

25.06.09, 20:43
Jak tam u Was z "wychodzeniem z szafy"?
Ja właśnie się zorientowałem, że od pewnego czasu mówienie o tym, że choruję
jest dla mnie najtrudniejsze. W życiu bym się nie przyznał publicznie...
Chociaż może to niedobrze. Generalnie jednak wszystkie osoby, którym
powiedziałem, nie miały problemu z zaakceptowaniem. Miłe. wink Więc może strach
nieuzasadniony. smile
Obserwuj wątek
    • majagor Re: ChADowy coming-out? 25.06.09, 20:50
      A ja wychodzę z założenia, że im mniej ludzi wie, tym lepiej dla mnie. Wiedzą
      tylko ci, którzy wiedzieć to muszą - mama, siostra, facet, przyjaciel.
      Nie czuję potrzeby mówienia o tym. Niewiedza moich znajomych na temat mojego
      CHADu bywa dla mnie bardzo często mobilizująca. Przecież "muszę przy nich
      trzymać fason, bo nic nie wiedzą" - takie moje małe motto, szczególnie w depresji.
      A ta chęć niemówienia ogólnie wypływa z dzieciństwa. Kiedy to moja mama
      chorowała i cała rodzina, wszyscy sąsiedzi mieli z nas niezłe pośmiewisko. To
      były zupełnie inne czasy, zupełnie inna świadomość ludzi na temat takich
      zaburzeń. Gdy matka mojej przyjaciółki dowiedziała się, że moja mama bierze
      takie a nie inne leki, zakazała bywać jej w naszym domu.. Wiele takich sytuacji
      było, mniejszych, większych i może stąd moje "ukrywanie się"
    • 36.a Re: ChADowy coming-out? 25.06.09, 21:23
      prywatnie - prędzej czy pózniej sprzedaję tę informację o sobie
      w pracy - nie
    • daifak26 Re: ChADowy coming-out? 25.06.09, 22:55
      Ja dziś dzięki Czaregowi i Quaxo (on mnie namówili) powiedziałam
      swojej najlepszej przyjaciółce, że wg moich przypuszczeń mam CHAD...
      wcale się ode mnie nie odsunęła, tylko wysłała mi kilka smsów z
      pytaniem o samopoczucie. Bardzo się o mnie troszczy.
      • quaxo Re: ChADowy coming-out? 26.06.09, 00:04
        To miłe. smile
        • daifak26 Do Quaxo... 26.06.09, 00:08
          Czytałeś już mój priv?
          • quaxo Re: Do Quaxo... 26.06.09, 00:19
            Nie doszedł... Wyślesz jeszcze raz?
      • liiona Re: ChADowy coming-out? 26.06.09, 09:29
        Co tu dużo mówić.Plotka żyje własnym życiem,ludzie wiedzą lepiej co
        mnie dolega.Jeśli już sama mówię to jest to ogólnie powiedziane-
        miałam depresje.Ja jestem sama zielona w tym temacie.Swój wypis ze
        szpitala czytałam kilkanaście razy i pewnych słów ,pojęć do dziś nie
        rozumiem.Troska mnie irytuje.Złości mnie zbytnia
        nadopiekuńczość.Sama sobie poradzę.Wiem jednak że to nie jest
        prawdą,bez pomocy lekarza i moich bliskich nie pisałabym tu dziśsmile
    • quaxo Re: ChADowy coming-out? 26.06.09, 00:07
      No właśnie u mnie trochę objął... To chyba niezbyt dobrze. To znaczy
      zakumplowałem się z jedną dziewczyną i pogadaliśmy sobie, ale ona też mi
      opowiedziała o różnych swoich jazdach. Więc chyba jest ok. smile Choć to nadal
      grząski grunt, w sumie pierwsza poważna praca, trzydziestka u mnie za kilka lat,
      a ja nadal młody i głupi. big_grin
    • balbina_alexandra Re: ChADowy coming-out? 26.06.09, 11:49
      U mnie niedużo osób wie, bo ja sama wiem od miesiąca (ostatnia dekada upłynęla
      pod kątem leczenia depresji). Leczę się od dawna, nigdy się tym nie chwaliłam,
      ale też nie widze powodu by to nadmiernie ukrywać. W rodzinie generalnie
      mieliśmy przypadki depresji jednobiegunowej i chadu, więc w zasadzie nikogo to
      nie szokuje. Moi najbliżsi przyjaciele wiedzą. W pracy - wie kilka najbliższych
      mi osób. Nie mam zamiaru ukrywać, zwłaszcza że ostatnio rozplakałam się w racy
      przy koleżance. Nie mam zamiaru rezygnować z pracy, ona jedyna chyba trzyma mnie
      na powierzchni, przynajmniej mam coś co wyznacza rytm dnia. Nie wszyscy muszą
      wiedzieć, ale bliscy wspołpracownicy albo juz wiedzą albo się dowiedzą. Mam to
      szczęście że w duzym stopniu pracuję na wlasny rachunek i w zasadzie mam dużo
      wolności, to ja decyduję o wielu rzeczach.
      Najbardziej boli mnie to że osoba na której zależało mi najbardziej odwróciła
      się ode mnie. Przestraszył się i to chyba mocno. Trudno... lepiej, że teraz a
      nie poźniej...
      • poetkam Re: ChADowy coming-out? 26.06.09, 15:47
        > Najbardziej boli mnie to że osoba na której zależało mi najbardziej odwróciła
        > się ode mnie. Przestraszył się i to chyba mocno. Trudno... lepiej, że teraz a
        > nie poźniej...

        Bardzo Ci współczuję...
        Spodobały mi się słowa, których bodajże Beatrix i 36a użyły pocieszając kogoś :
        jeżeli zostawił, to znaczy, że to nie był TEN. Bardzo mi się to podoba... Może
        coś w tym jest?

        Co do tematu wątku, to jestem bardzo otwarta i generalnie dzielę się prawie ze
        wszystkim swymi problemami, troskami i radościami, ale jeśli chodzi o diagnozę
        to bardzo się pilnuję i ze wszystkimi się nią nie dzielę smile.
        Swego czasu rozmawiałam z koleżanką z pracy, z którą bardzo się polubiłam na
        temat chorób psychicznych. I bardzo zdziwił mnie fakt, ba, zbulwersował nawet,
        że osoba wykształcona może mylić lekarza psychiatrę z psychologiem (cytat z
        rozmowy : "...to psycholog nie przepisuje leków?")...
        Ja mam do czynienia z tymi dwiema profesjami od najmłodszych lat, także taka
        niewiedza u tej osoby bardzo mnie zdziwiła.
        • cassandrax Re: ChADowy coming-out? 26.06.09, 18:41
          musze się przyznac,że byłam ostatnio na badaniach wstepnych do nowej
          pracy i zataiłam przed lekrzami,że lecze się w poradni
          psychiatrycznej,nic nie powiedziałam...kilka osób wie o tym co mi
          dolega...ale nie za bardzo są świadomi na czym owa choroba
          polega...wszyscy na około mają stereotypowy pogląd na temat jakich
          kolwiek chorób psychicznych i zaburzeń...przecież nie każdy
          schizoafektywny to od razu socjopata... sad
          • dzedlajga Re: ChADowy coming-out? 26.06.09, 19:42
            akurat zaczynanie nowej pracy od inormacji, ze mamy chorobe psychiczna byloby
            zawodowym samobojstwem.

            Moi znajomi wszyscy wiedza. Powinnam raczej napisac przyjaciele. Bo znajomych
            nie mam. Albo nawiazuje z kims fajna, gleboka relacje, a jesli sie nie da, to
            nie. Poki co nie interesuja mnie powierzchowne relacje. W zasadzie wszystkie
            wazne dla mnie osoby dowiedzialy sie niemal w momencie jak szlam do szpitala,
            choc nie potrafie powiedziec jak to sie stalo, bo raczej ja im o tym nie
            powiedzialam. To co wiem na pewno, to ze moja najblizsza przyjaciolka wspierala
            moja Mame w czasie mojego pobytu w szpitalu, a druga pytala, czy moze jakos pomoc.

            Co do mowienia innym ludziom o chorobie... Na pewno nie robie tego na pierwszym
            spotkaniu. Daje sie troche poznac i jak jest odpowiedni moment (kwestia
            wyczucia, nie planuje takich wyznan) to mowie. Ale nie czekam, az oni poczuja
            sie zaklopotani, tylko tlumacze co i jak i wszyscy zaskakujaco dobrze to
            przyjmuja. Jeszcze nikt po takiej informacji sie ode mnie nie odwrocil.

            Ale z drugiej strony, wiem, ze sa osoby, ktorym nigdy bym nie powiedziala, bo
            nie beda potrafili zrozumiec.
            • awanturka Re: ChADowy coming-out? 01.07.09, 11:35
              > akurat zaczynanie nowej pracy od inormacji, ze mamy chorobe psychiczna byloby
              > zawodowym samobojstwem.
              >

              pisała o badaniach lekarskich przed przyjęciem do pracy. Za zatajenie jakiejkolwiek choroby przed lekarzem medycyny pracy grozi odpowiedzialność karna. ja nie oceniam, nie potępiam, może nawet rozumiem tylko informuję
              • dzedlajga Re: ChADowy coming-out? 01.07.09, 11:39
                nie powiem co mysle, o takim prawie. To co mamy ryzykowac bezrobocie bo inaczej
                nas zapuszkuja? Nie wiem co lepsze. Ten swiat to TOTALNA PARANOJA
                • awanturka Re: ChADowy coming-out? 01.07.09, 11:52
                  Be z przesady... Mnie po każdym długim psychiatrycznym L_4 i po kazdym pobycie w szpitalu lekarz medycyny pracy spokojnie dopuszczał do dalszej pracy w szkole.

                  Nie zostalam dopuszczona ostatnim razem (stracilam pracę) ale sytuacja była szczególna -trzy hospitalizacje w ciągu dwoch lat, na kartach wypisowych napisano "wypisano, bez istotnej poprawy" "wypisano z niewielką poprawą" więc nie mógł postąpic inaczej. A i tak nie chcial brac tej trudnej decyzji na siebie tylko skierował mnie do Zakładu Medycyny Pracy gdzie badał mnie psychiatra i psycholog...

                  To nie jest tak, że jak masz CHAD to od razu jestes skreslona, naprawdę...
                  • drugikoniecswiata Re: ChADowy coming-out? 01.07.09, 12:38
                    No właśnie. Choć pewnie nie jest tak, że niczyja głowa nie poleci. Ale jak sami
                    nie zaczniemy tak do tego podchodzić, to nic się w społecznej świadomości nie
                    zmieni. Chcę by świat był trochę lepszy niż jest, w tym - żeby m.in. miał
                    miejsce na mój chad. Robię w tym celu to, co mogę. Segreguję śmieci, głosuję,
                    podpisuję petycje, gdy identyfikuję się z ich treścią. I nie ukrywam choroby,
                    jeśli nie uznam, że jakieś nadzwyczajne okoliczności powodują we mnie
                    uzasadnioną potrzebę takiego postępowania.
                  • dzedlajga Re: ChADowy coming-out? 01.07.09, 15:13
                    nie o to mi chodzilo, ze kazdy od razu jest skreslony. Niemal wszyscy moi
                    "pracodawcy" wiedza o mojej chorobie i nikt mnie z tego powodu nie zwolnil.

                    Chodzi o to, ze jak zaczynasz prace, to nie znasz czlowieka i nie wiesz czy
                    zaakceptuje Twoja chorobe czy tez nie. Choc moze z drugiej strony moze lepiej
                    powiedziec, i ewentualnie poszukac takiego, co nie bedzie mial z tym problemu.
                    Bo jak ktos czegos nie potrafi zaakceptowac, to najwyrazniej ma z tym jakis problem
    • inwyt Re: ChADowy coming-out? 30.06.09, 16:16
      U mnie wie kilka osób, rodzice, byli faceci, pare najbliższych osób z pracy, np.
      koleżanka którą spotkałam kiedyś w kolejce do psychiatry.
      Chciałam ostatnio pogadać z sensowną kobietą z hr i zapytać o polityke firmy
      itd. ale ta sama koleżanka mi to wyperswadowała. I dobrze chyba że tak się
      stało, kto wie czy nagle bym nie skończyła na wypowiedzeniu z powodu redukcji
      etatów uncertain
    • drugikoniecswiata Re: ChADowy coming-out? 30.06.09, 20:58
      A ja się złapałam na tym, że wciąż mówię głównie o depresji, a md jakoś nie
      przechodzi mi przez gardło. Tzn. przy ogólnej tendencji "odtajniania" tego co
      było tajne (czyli np. grunt rodzinny). Jakoś tak ogólnie wspominam, że 2
      bieguny, ale potem głównie o dołach. Tak jakbym sama jeszcze nie zasymilowała
      tej - nienowej już - diagnozy, wciąż się oszukiwała... eh uncertain
    • drugikoniecswiata Re: ChADowy coming-out? 30.06.09, 21:09
      A, co do sfer "publicznych", czy pracy, szkoły itp. nie wiem jak będzie, jeśli
      będę pracować gdzieś na etacie i będzie mi na tej pracy bardzo zależeć. Przy
      dotychczasowym trybie (umowy o dzieło, ale stała współpraca) uznałam, że nie
      zamierzam robić cyrków z podmienianiem pieczątek na zwolnieniach. A jak ktoś
      będzie miał potrzebę zrobienia z tego halo, to niech sobie robi, jego problem.
      Najwyżej poszukam innej roboty. Ot, prywatna krucjata na rzecz odrobiny
      normalności. A, proszę mnie nie pytać, czemu zwolnienia przy umowie o dzieło.
      Wykładnię kodeksu pracy znam smile)

      Jeśli zmienię pracę, co jakoś tam planuję, przyznam, że chciałabym trzymać się
      tego azymutu - myślę, że w dużej mierze widzą nas tak, jak sami postawimy
      sprawę. No ale idioci też chodzą po ziemi oczywiście, tego wykluczyć się nie da.

      PS w zeszłym roku odbierając indeks odtańczyłam taniec radości w moim
      dziekanacie, i pani sekretarka patrząc na mnie zadziwiona troskliwie ostrzegła:
      "proszę za bardzo nie szaleć, bo już taka jedna była i skonczyła w wariatkowie"
      - odpowiedziałam jej, że jestem pod stałą opieką psychiatry, więc jeśli będzie
      potrzeba, to z pewnością mnie skieruje. Lubię wtedy oglądać minę rozmówcy smile)
      • quaxo Re: ChADowy coming-out? 30.06.09, 22:54
        Zajebista odpowiedź! big_grin Też tak będę mówić. smile
      • dzedlajga Re: ChADowy coming-out? 30.06.09, 23:04
        dobre big_grin
    • stardusts Re: ChADowy coming-out? 09.08.09, 10:22
      Mari co się stało? Jeśli chcesz napisz na priv. Pozdrawiam i ściskam Aga.

      A tak poza tematem mojemu ojcu lekarz stwierdził u bliskiej mi osoby z rodziny
      CHAD II z elementami borderline. Mocna mieszanka. Jednak osoba ta nie zgadza się
      z diagnozą tak jak ze wszystkim co nie po jej myśli eh...
      • stardusts Re: ChADowy coming-out? 09.08.09, 10:24
        Eh chciałam napisać zamiast mojemu ojcu- bliska mi osoba, żeby aninimowo
        zostało, ale nie wykasowałam ojcu...Widocznie tak miało być smile
    • stardusts Mari odpisalam na @ 09.08.09, 12:43

    • stardusts Re: odpisalam 09.08.09, 17:01
      Ja też odpisałam. THX za wiadomość. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka